girl.bez.zapalek
26.12.07, 12:40
dopadła mnie samotnośc:( od okolo 2 miesiecy jestem solo.. na poczatku bylo
ok, teraz widze jak w ciagu poprzedniego zwiazku odcielam sie od wszystkich
jak trudno jest to nadrobic:( wracam do domu i chce sie do kogos odezwac ale
kolezanki maja swoje druge polowki i nie pala sie do wyjscia na kawe, o piwie
nie wspomne. moj byly czuje sie w obowiazku wynagrodzenia mi niespelnionych
obietnic dotyczacych wspolnego zycia i dlatego dostalam drogie prezenty na
gwiazdke-suuper po prostu.. byly-z natury optymista-pozytywnie patrzy w
przyszlosc. ja mam czarne mysli, bo wczesniej on byl moja odskoczna od
wszystkich trosk. i chociaz wiem ze z tej maki nie byloby chleba, mam wrazenie
ze konczac wypalony zwiazek odcielam odrzucilam cos co dla mnie byloby
najepszym rozwiazaniem i ze nikogo ciekawego nie poznam. i te pytania-dlaczego
nie jestescie razem? nie wybrzydzaj, zamierzasz zostac stara panna? odpowiadam
asertywnie, ale nie jestem w stanie ukryc sama przed soba ze nie dziala mi to
na psychike. wygadalam sie-ludzie-dodajcie mi sil...