prom_do_szwecji
26.12.07, 17:31
myślicie, ze da sie żyć? Moja mama gada mi ciągle, ze kazdy mój
facet to beznadziejny "wynalazek". Skutek - nic nie wie o moim życiu
prywatnym.
Zawsze byłam osoba wierzącą i Kościół mi nie przeszkadzał, ale
kosciół mnie nie chce - najpierw wywalili mnie z parafii za pracę
w "nieodpowiednim miejscu" (to nie był dom publiczny tylko gazeta,
której proboszcz nie lubi - gazeta codzienna dodam) teraz jest źle,
że żyje z rozwodnikiem czyli w grzechu. Czemu ciągle mnie ktoś
odrzuca z tak błahego powodu? Ja jestem nienormalna czy system
szwankuje? Ba sie żyć bez rzeczy, które sa w życiu ważne?