Dodaj do ulubionych

Pan Mobilny

02.01.08, 15:57
Pewien facet oznajmił stanowczo że daje sobie spokój ze związkami
męsko-damskimi, albowiem za dużo podróżuje. Służbowo, dodajmy. I nawet gdy on
biedny spotka jakąś fajną laskę, to i tak zaraz przecież wyjeżdża w zupełnie
inny koniec świata, a wiszenie na telefonie jest do bani.

Po zastanowieniu stwierdzam że w kategorii "najżałośniejsza wymówka" ten pan
wysuwa się niniejszym na pozycje czołowe. A wiem co mówię, bowiem niejedną
żałosną wymówkę w życiu słyszalam i niejednej sama użyłam. No bo, rozumiem że
to o czym on mówi mogłoby być pewną przeszkodą, ale tak, powiedzmy w
szesnastym stuleciu. No rozumiem, wtedy podróż, dajmy na to z Gdańska do
Warszawy trwała dniami i trzeba się było od zbójów i dzikiego zwierza opędzać,
a co dopiero mówić o dłuższych dystansach, posłaniec zaś z listem czasami
docierał do adresata, a czasami nie. Natomiast obecnie związek z kimś bardzo
mobilnym to wyłacznie kwestia determinacji obu stron. Są telefony, internet,
samoloty... Można to wszystko zorganizować, tyle że Pan Mobilny musialby w
swój napięty kalendarz wpisac również ową kobietę z którą się wiąże, zamiast
usiłować ciągnąć związek telefonicznie. Nie mówiąc już o tym że ten dany
dżentelmen spokojnie mógłby pracować nieco mniej, bez uszczerbku dla własnej
kariery.

A co wy o tym sądzicie?
Obserwuj wątek
    • iberia.pl Re: Pan Mobilny 02.01.08, 16:15
      uwazam, ze nie masz racji.
      Nie wiem na ile podrozuje ten czlowiek-czy to jest raz w tygodniu
      czy rzadziej lub czesciej, czy to sa dluzsze wyjazdy czy tylko na
      kilka dni.
      Ale sprobuj sie postawic w sytuacji kobiety, ktorej facet jest
      niemal caly czas w delegacji: tydzien na drugim koncu Polski, potem
      tydzien w UK, kolejne 3 dni w Niemczech a potem kilka tygodni w
      Hiszpanii- i co?Janse, sa smsy, telefony, net-choc z tym mzoe byc
      problem, w koncu on jest w pracy i nie jest to siedzenie za biurkiem
      od 8 do 16.Ile mozna tak zyc?No wlasnie.
      • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 16:53
        Dłuższe wyjazdy, nie kilkudniowe. Jednak znam ludzi nie mniej mobilnych niż ów
        osobnik, którym jakoś udaje się stworzyć i utrzymać związek. Mimo iż pracują i
        podróżują. Ponadto facet nie musi pracować tyle ile pracuje, spokojnie móglby
        mniej.
        • iberia.pl Re: Pan Mobilny 02.01.08, 16:59
          bupu napisała:

          > Dłuższe wyjazdy, nie kilkudniowe.

          a jednak.

          >Jednak znam ludzi nie mniej mobilnych niż ów
          > osobnik, którym jakoś udaje się stworzyć i utrzymać związek. Mimo
          iż pracują i podróżują.

          zalezy do specyfiki pracy.
          Ale jesli ktos rocznie pokonuje np. samochodem ponad 100 tys km to
          nie wmowisz mi, ze ma bardzo udane zycie osobiste-w sensie udany
          zwiazek.Chyba,ze ta druga osoba tez ma taki charakter pracy i widza
          sie raz na miesiac-tylko dla mnie takie bycie razem jest bez sensu,
          ale co kto lubi.


          >Ponadto facet nie musi pracować tyle ile pracuje, spokojnie móglby
          > mniej.

          to juz jest twoje zdanie, pozwol, ze to On bedzie decydowal ile
          potrzebuje pracowac i Tobie nic do tego.Widocznie praca sprawia mu
          przyjemnosc-wiem czasem trudno w to uwierzyc, ale sama tak mam.
    • iberia.pl Re: Pan Mobilny-P.S. 02.01.08, 17:02
      dodam tylko, ze sama pracuje w firmie, w ktorej wielu kolegow
      wlasnie spedza 90% poza domem-tak jak napisalam w pierwszym poscie i
      uwierz, ze jest cholernie trudno taki zwiazek utrzymac, wymaga to
      niesamowitego zrozumienia i zaufania zwlaszcza ze strony kobiety.

      Mowie to jako pracownik-bo znam specyfike akurat tej firmy i jako
      kobieta-staram sie zrozumiec punkt widzenia jego i jej.

      Jak facet ma wysluchiwac lamentu:ze Go wiecznie nie ma, ze moze
      zdradza bo ma okazje itd to sie facetowi nie dziwie, ze nie ma to
      ochoty.
    • artemisia_gentileschi Re: Pan Mobilny 02.01.08, 17:09
      Moze sie facet nie chce wiazac bo woli swiety spokoj? Niech sobie
      zyje jak lubi, ja go rozumiem.
    • menk.a Re: serio wierzysz w związek na odległość? 02.01.08, 17:14
      1/3 związków, gdzie jest rozstanie, rozpada sie. Właśnie z powodu rozstania.
      Telefony, maile, ......
      Nie zastąpi to bliskości drugiej osoby. A to nieodłączna część związku.

      Natomiast inną sprawą jest rezygnacja z ewentualnego wiązania się z kimś, bo
      woli się swoją pracę. Rzeczony dokonał wyboru. Wybrał. Miał święte prawo.
      Widocznie kobiety, które ewentualnie miałaby ochotę zagiąć na niego parol, nie
      są warte zmiany trybu życia.;)
      • iberia.pl Re: serio wierzysz w związek na odległość? 02.01.08, 17:17
        Menka-zwiazek na odleglosc maja racje bytu-ale, po pierwsze jak jest
        okreslony czas rozlaki a nie do swietgo nigdy - nigdy, po drugie
        niezbedny jest permanentny kontakt telefoniczno-smsowo-mailowy i
        spotkanie raz w miesiacu.Inaczej kleska.
        • menk.a Re: serio wierzysz w związek na odległość? 02.01.08, 17:23
          1/3 związków na odległość się rozpada.
          Spadek lojalności wobec partnera jest wprost proporcjonalny do dzielącej
          odległości. Mimo stałych łącz internetowych.

          Ale zgoda. Czas rozłąki musi być określony. Widzenia są wskazane. Mimo tego....
          Następuje rozluźnienie więzi. Klapa niemal zapisana w instrukcji obsługi
          takiego związku.;)
        • eleni80 Re: serio wierzysz w związek na odległość? 02.01.08, 17:32
          ja bym jeszcze dodała, że spotkanie może być rzadziej niż raz na miesiąc - ale
          pod warunkiem, że oboje wierzą, że "kiedyś będziemy razem codziennie"
          przynajmniej mnie się udało, ale każda para ma pewnie inaczej
      • bupu Re: serio wierzysz w związek na odległość? 02.01.08, 17:46
        Serio wierzę że możliwe jest utrzymanie takiego związku, pod warunkiem że obu
        zainteresowanym stronom zechce się nagiąć nieco do jego potrzeb. Problem polega
        na tym że ten facet nie chce się naginać, nie chce zapuszczać korzeni nigdzie,
        woli się kulać po świecie jako to perekotypole (taka roślinka stepowa co nie ma
        korzeni i się tacza swobodnie, dopóki nie trafi na jakie miłe miejsce), woli
        uciekać przed bliskością i przed samym sobą. Praca to tylko wygodny parawan.
        • kitek_maly Re: serio wierzysz w związek na odległość? 02.01.08, 17:53
          Problem polega
          > na tym że ten facet nie chce się naginać, nie chce zapuszczać
          korzeni nigdzie,
          > woli się kulać po świecie jako to perekotypole

          i ma do tego prawo.

          > Serio wierzę że możliwe jest utrzymanie takiego związku, pod
          warunkiem że obu
          > zainteresowanym stronom zechce się nagiąć nieco do jego potrzeb

          tak, jak najbardziej jest to możliwe, ale jeżeli tego nie
          doświadczyłaś, to nie jesteś w stanie wyobrazić sobie jaka to jest
          katorga. te parę dni razem nie jest w stanie zrehabilitować tej
          codziennej tęsknoty, która Cię dłabi od rana do wieczora :-(
          • bupu Re: serio wierzysz w związek na odległość? 02.01.08, 18:10
            Alez doświadczyłam. Wiem jak to jest spotykać się z kimś raz na miesiąc i wiem
            jak łatwo taki związek może się rozpaść.

            Czym innym jednak jest narzekanie że nie może się zbudować związku, och, i jakie
            to straszne, przy jednoczesnym uciekaniu gdzie pieprz rośnie przed każdą
            bliskością i zaslanianiu się pracą.
            • kitek_maly Re: serio wierzysz w związek na odległość? 02.01.08, 18:18

              ok, ale nie każdy jest stworzony do życia w związku na odległość.
              chcesz go zmusić do tego?
              • bupu Re: serio wierzysz w związek na odległość? 02.01.08, 18:23
                A mogę do czegokolwiek zmusić wolnego, dorosłego człowieka?
    • eleni80 Re: Pan Mobilny 02.01.08, 17:28
      dla mnie to najrozsądniejsza wymówka jaką słyszałam ;) może dodam, że za wiele
      nie słyszałam...:P ale to żadna przyjemność wisieć na telefonie i necie,
      organizować drogie wyjazdy, jeśli to już przetrwał raz, to drugi raz się w to
      nie będzie bawił
      ja bym drugi raz nie wchodziła w związek na odległość
      • kitek_maly Re: Pan Mobilny 02.01.08, 17:48
        > ja bym drugi raz nie wchodziła w związek na odległość

        nauczona doświadczeniem, nie mówię nigdy, ale na pewno
        zastanowiłabym się sto razy przed kolejną taką decyzję.
        oraz od razu ustaliłabym termin zmiany związku na odległość na
        związek codzienny ;-))
        widzę, że mamy podobne doświadczenia :-)
        • eleni80 Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:46
          kitek_maly napisała:

          > > ja bym drugi raz nie wchodziła w związek na odległość
          >
          > nauczona doświadczeniem, nie mówię nigdy, ale na pewno
          > zastanowiłabym się sto razy przed kolejną taką decyzję.
          > oraz od razu ustaliłabym termin zmiany związku na odległość na
          > związek codzienny ;-))
          > widzę, że mamy podobne doświadczenia :-)
          >

          też nie mówię "nigdy" , nie odradzam też tego nikomu, bo z mojej perspektywy -
          było warto męczyć się przez naprawdę bardzo długi czas w tęsknocie, aby wreszcie
          być razem. Ale drugi raz bym tego nie chciała przechodzić ;) zbyt duża męka.
          Ale wtedy byłam prawie jeszcze dzieckiem, ledwo co wkraczałam w dorosłość,
          zmiana miejsca zamieszkania była wręcz niemożliwa tak ot tak ;)
          A doświadczenia mamy podobne :D ja też co jakiś czas się zastanawiam czy
          napisać, czy nie napisać do byłego :D Napisałam życzenia noworoczne, nie odpisał
          a ja czuję się znowu jak narzucająca się kretynka. Za miesiąc on napisze, wtedy
          ja pewnie nie będą miała ochoty na odzew, ale ja się zawsze lituję... po czym i
          tak z tego powrotu nic nie wychodzi... ;)
    • alpepe Re: Pan Mobilny 02.01.08, 17:44
      ja tam go rozumiem i podziwiam za szczerość wobec... samego siebie.
      • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 17:46
        Wobec siebie akurat on jest tu szczery najmniej.
        • kitek_maly Re: Pan Mobilny 02.01.08, 17:54
          yhy.
          czyli Ty wiesz lepiej co ON myśli i co DLA NIEGO jest najlepsze? :-)
          gratulejszyn.
          • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:16
            Ależ nie, nie wiem. Wiem jednak że jeśli ktoś jednocześnie wyraża niezaspokojoną
            potrzebę bliskości, a z drugiej strony przed tą bliskością bierze nogi za pas...
            To nie, sorry, ale nie jest wobec siebie szczery w najmniejszym stopniu. Ja wiem
            że praca jest dla niego zasłoną za którą może się schować i on to wie tak samo
            dobrze jak ja. Związki waliły mu się również wtedy gdy nie był tak zapracowany i
            mobilny, a z jego postępowania bije na kilometr skadinąd dobrze znaną mi zasadą:
            "Nie angażujesz się-nie cierpisz". Problem (zresztą nie jedyny i nie
            najpoważniejszy w życiu tego pana) siedzi w nim samym, nie w tym ile czasu
            spędza w pracy.
            • kitek_maly Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:21

              Problem (zresztą nie jedyny i nie
              > najpoważniejszy w życiu tego pana) siedzi w nim samym, nie w tym
              ile czasu
              > spędza w pracy.

              na siłę nie zmusisz go do tego, żeby ten problem chciał z Tobą
              przezwyciężyć.
              • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:25
                O tym żeby ze mną to ja se mogę pomarzyć, co najwyżej. Poza tym nie mogę nikogo
                zmusić żeby zaczął robić porządek z samym sobą, takie rzeczy muszą przychodzić same.
                • kitek_maly Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:33
                  dokładnie.
                  więc skieruj całą swoją energię na swoje sprawy :-)
                  a o nim możesz myśleć np. że nie zasłużył na to.
                  NIC NA SIŁĘ.
                  daj żyć innym tak jak chcą.
        • hmatisse Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:18
          Może spróbuj na to spojrzeć ze względu na jego dobro a nie swoje
          własne. Bo mam wrażenie, że czujesz się odrzucona i szukasz
          potwierdzenia zasadności tego uczucia..
          • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:26
            Nie mam powodu czuć się odrzucona, bo też i nikt mnie nie odrzucał. Pan będący
            tematem dyskusji też nie. Natomiast z punktu widzenia jego dobra to co robi jest
            głupią strategią, no chyba że koniecznie do grona swych uzależnień facet chce i
            pracoholizm dołączyć.
            • kitek_maly Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:36
              Natomiast z punktu widzenia jego dobra to co robi jes
              > t

              chyba chodzi Ci o Twój punkt widzenia jego dobra :-)

              > Nie mam powodu czuć się odrzucona, bo też i nikt mnie nie
              odrzucał.

              no proszę Cię!! pretensja i rozgoryczenie w związku z tą sytuacją aż
              bije z Twoich postów :-)
              • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:55
                Z ręką na sercu i szablą w dłoni, jak Kościuszko na krakowskim rynku, mogę
                przysiąc że mnie ten człowiek nie odrzucił. Serio serio.
            • hmatisse Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:38
              To może pozwól mu samemu troszczyć się o własne dobro.
    • disa Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:46
      "spokojnie mógłby pracować nieco mniej" aż mnie zemdlło..
      co jeszcze powinien zrobić żeby Tobie bylo dobrze?
      ;/
      • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 18:58
        A skąd pomysł że ma być dobrze akurat mnie, skoro nie odgrywam najmniejszej roli
        w jego życiu? Sam osobiście i własnemi usty stwierdził że pracuje za dużo,
        więcej niż powinien.
        • disa Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:05
          Każdy tak mówi

          Ja jak mam wstac na 9 to sie dre, ze koło 30 umre na zawał
          ale pazernie biore nowe projekty ;D
          takie zycie ;]

          Ja raz spedzilam caly weekend z moim Chlopakiem u mnie w mieszkaniu wiec to ja sprzatalam, gotowalam i pa wyprowadzalam, a jak w poniedzialek o 18 usiadlam do @ i zeby podlubac w projekcie to sie dowiedzialam, ze mi "nie zalezy na zwiazku i liczy sie tylko praca" nastepnie wyszedl trzaskajac MOIMI drzwiami

          Mam alergie na ludzi ktorzy gledza, ze ktos za duzo pracuje więc powiedzielismy sobie PA PA ;]

          Teraz mam takiego co potrafi rano wstac i cichuto usiasc i zrobic cos do pracy
          dla mnie nie ma nic bardziej sexy niz Mezczyzna ktory siedziw kaciku i cos "knuje" do pracy ;D
          zawsze mialam tez slabosc do ujonow HAHAAHHA ;D

          Pracoholizm jest dobry ;D
          • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:16
            "Pracoholizm" tak, pracoholizm nie.
            • disa Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:49
              kazdy rodzaj i odmiana Pracoholizmu, pracoholizmu, pRACOHOLIZMU czy PRACOHOLIZMU jest dobra ;D
              • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:53
                Kobieto, wybacz, ale chyba nie masz bladozielonego pojęcia czym jest uzależnienie.
                • disa Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:54
                  czyzby?

                  NO TAK
                  wybac..zapomnialam, ze tylko Ty i Twoj Pan Mobiny macie prawo do uzaleznienia a inni przy nim czy przy Tobie to NIC :]

                  HEHEHEHE
                  • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 20:03
                    Nie wiem skąd wyciągasz te światłe wnioski, nie z moich postów, to pewne.
                    Najgorszemu wrogowi nie życzę aby się od czegokolwiek uzależnił. A pisać że
                    pracoholizm (albo inne dowolne uzależnienie) jest dobry moze tylko ktoś kto nie
                    ma pojęcia czym jest uzależnienie i jak bardzo destruktywnie działa ono na
                    ludzkie życie.
                    • disa Re: Pan Mobilny 02.01.08, 21:01
                      To tylko Twoje zdanie.

                      Wole pracoholizm niz jeczenie/narzekanie, gledzenie i rozwodzenie się nad sensem czyjegos zycia ;]
          • kitek_maly Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:19

            fajny post :-)
            zerknęłam na bloga - równie fajny :-)
            pozdrawiam.
            • disa Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:48
              :]
    • widokzmarsa Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:09
      takie samo dobre wytłumaczenie jak inne. Może ma za dużo lasek w tych miejscach
      gdzie jeździ że zaczął zmniejszać zobowiązania?
      • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:16
        Lasek ma na pęcki gdziekolwiek się ruszy, w to nie wątpię.
    • mini_kks Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:35
      Uuu, ktoś tu został odrzucony :(
      • bupu Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:42
        Jak już mówiłam ja tu robię tylko za widza. Li i jedynie. To jedyna rola jaką
        kiedykolwiek pełniłam w życiu tego człowieka.
        • mini_kks Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:43
          To chyba mój psychoradar źle działa ;)
          • disa Re: Pan Mobilny 02.01.08, 19:51
            Jak i reszty...
            :]
    • diabel-tasmasnki Re: Pan Mobilny 02.01.08, 20:28
      facet jest rozsądny. działania rozsądnych ludzi odznaczją sie tym ze są celowe.
      Jaki cel miało by utrzymywanie takiego mobilnego związku? Co by on dawał
      facetowi - dupczenie od czasu do czasu gdy wróci, poczucie że ktoś tam gdzieś na
      niego czeka czy to jest warte zachodu jai musiał by na taki związek poświęcić
      nie wydaj mi się
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka