misia12347
04.01.08, 16:11
Najpierw krótki opis znajomości (oczywiście damsko-męskiej). A więc
spotykaliśmy się, od początku wakacji, on był moim pierwszym facetem
w łóżku, zauroczyłam się. Ja byłam bardziej zaangażowana i nie
ukrywałam tego. Później nasza znajomość zaczęła przepoczwarzac się w
coś takiego, że były spotkania, na których było bardzo fajnie,
sympatycznie, miałam wrażenie że on mnie lubi (ale bez złudzeń że
jestem dla niego ważna), ale przerwy między tymi spotkaniami były
coraz dłuższe i dłuższe. No i jakoś się skończyło. Parę dni po
świętach on dzwoni, czy możemy się spotkać, zgodziłam się (chociaż
nie od razu). Znowu fajne spotkanie, fajnie sie z nim rozmawia (seks
też był). Po 2 (niechciałam sie narzucać od razu hehe) dniach od
spotkania napisałam mu smsa czy chce kontynuować znajomość czy nie
(wyraznie dałam mu wybór) a on NIC nie odpowiedział (mineły już 2
dni od kiedy dostał eska). Jestem wkurzona na maksa za takie
traktowanie mnie. Nie zgadzam się na to, przegiął maksymalnie,
zasługuję na lepsze traktowanie. Nie będę po nim rozpaczać ani o nim
myśleć, bo nie ma o czym. Tylko nie wiem jak to zakończyć.
Przychodzą mi 3 opcje do głowy:
1) nic nie robić - tzn nie pisać, nie dzwonić - ale wtedy to
on "będzie górą". To się skończy tak jak on by chciał, po prostu
przestanę zawracać mu głowę. Poza tym kiedyś może tam zadzwonić, a
ja być może znowu będę miała jakieś dylematy, a tego bym nie chciała.
2) wysłąć mu smsa z krótkim opisem w ostrych słowach jego
zachowania - ale istnieje ryzyko że nie zrobi to na nim wrażenia, ze
go oleje jak ten poprzedni.
3) pojechać do niego do mieszkania, jak otworzy drzwi to uderzyć go
w twarz, powiedzieć coś, co zapamięta i wyjść - ta opcja mi się
podoba, ale niesie wiele niebezpieczeństw. Nigdy nie biłam nikogo po
twarzy, będę dodatkowo zdenerwowana,on zrobi unik, moze mi to nie
wyjść, co osłąbi efekt. Poza tym jak będzie miał gosci? Albo ktoś z
rodziny mi otworzy? Poza tym średnio mi się uśmiecha jechanie do
niego do domu, bo jeszcze pomyśli ze go nachodze na jego terytorium.
Bardzo proszę o pomoc. :) Opcje 2 i 3 mają jeszcze tą zaletę, że
spalę za sobą mosty, nie będzie powrotu do tego. Nie zależy mi na
nim już, ale nie chcę tak skończyć, że dla niego poprostu rozpłynę
się we mgle przeszłości. Chciałabym żeby chociaż koniec zapamiętał.
A może macie inne pomysły?