Dodaj do ulubionych

Poznałam faceta, który...

23.01.08, 12:10
...jest wierzącym i praktykującym katolikiem, ALE powiedział, że seks dopiero
po ślubie.
Facet jest naprawdę fajny, mogłabym się w nim zakochać, ale ja nie umiem żyć
bez seksu!
No i teraz nie wiem co robić... :(
Mam olać gościa, tylko dlatego, że żyje wg jakichś tam swoich zasad?
Obserwuj wątek
    • mala_mee Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:12
      A jak po tym slubie się okaże, że kompletna klapa???
      • ansag Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:13
        No właśnie, to najważniejszy argument.
    • karka831 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:13
      Nie kupuje sie kota w worku. Zbyt duze ryzyko :)
      • ja-36 eeee 23.01.08, 12:18
        on to chyba nie z tej epoki????
        • ansag Re: eeee 23.01.08, 12:21
          No on chyba właśnie jest taki, ze średniowiecza - to jest w nim najfajniejsze :)
          Ale jest tak pociągający, inteligentny i uroczy, że aż szkoda mi z niego
          rezygnować tylko z tego powodu.
          Jednocześnie wiem, że w moim przypadku, to nie będzie fair, bo po jakimś czasie
          zacznę się rozglądać za facetem, który mógłby mnie zaspokoić...
    • avital84 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:18
      A nie przeszkadza mu to, że Ty już nie jesteś dziewicą?
      • ansag Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:19
        Właśnie nie, dziwne prawda? :P
        • avital84 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:23
          Raczej ok niż dziwne.
          Wiesz ja bym zrobiła tak.
          Nie zwiewałabym na samym początku.
          Sprawdź czy z tego może być miłość.
          Może to facet warty czekania.
          W końcu nie jesteśmy zwierzętami i oprócz seksualności
          mamy również dusze i emocje. Jeżeli okaże się, że to
          jednak nie to to się zwiń. Ale niekoniecznie z tego
          powodu, że nie ma seksu tylko dlatego, że to zwyczajnie
          nieodpowiednia osoba. Skoro ma chłopak takie zasady to
          trzeba je uszanować. Na pewno ich nie zmienisz.
          Moim zdaniem to tylko dobrze o nim świadczy.
          Pozostaje jeszcze kwestia ile do tego ślubu? ;P
          I czy Ty w ogóle myślisz o tym w kategoriach ślubu.
          • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 22:35
            avital84 napisała:
            > I czy Ty w ogóle myślisz o tym w kategoriach ślubu.

            To chyba jest najważniejsze. Takiego faceta "brać" jest sens wyłącznie, jeżeli
            dopuszcza się możliwość związania z nim na stałe.
    • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:19
      ansag napisała:
      > ...jest wierzącym i praktykującym katolikiem,
      > ALE powiedział, że seks dopiero po ślubie.

      Co tutaj robi spójnik "ale", do tego podkreślony? Pierwsze z drugim nijak nie
      stoi w opozycji, wręcz przeciwnie, drugie z pierwszego wynika.

      Faceta przede wszystkim nie zmuszaj do złamania jego zasad. A co jest dla Ciebie
      ważniejsze - porządny mężczyzna, czy seks przedmałżeński - to już musisz sama
      zadecydować, nikt Ci tego nie powie.
      • ansag Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:22
        > Co tutaj robi spójnik "ale", do tego podkreślony? Pierwsze z drugim nijak nie
        > stoi w opozycji, wręcz przeciwnie, drugie z pierwszego wynika.

        Tak, zauważyłam to jak już to napisałam :) Miało tam być I, jakoś przekręciłam ;)

        > Faceta przede wszystkim nie zmuszaj do złamania jego zasad. A co jest dla Ciebi
        > e
        > ważniejsze - porządny mężczyzna, czy seks przedmałżeński - to już musisz sama
        > zadecydować, nikt Ci tego nie powie.

        Jedno i drugie. No i teraz mam dylemat.
        • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:30
          ansag napisała:
          > Tak, zauważyłam to jak już to napisałam :)

          No wyszło to dość zabawnie ;).

          > Jedno i drugie. No i teraz mam dylemat.

          Ale jednego i drugiego mieć nie możesz.
          Sama jak rozumiem jesteś niewierząca/niepraktykująca. To może w związku rodzić
          problemy poważniejsze niż brak seksu przedmałżeńskiego. Wspomniana niżej
          antykoncepcja chociażby. Ślub kościelny. Wychowanie dzieci w wierze.
          Ale wszystkiemu się podoła, jeżeli to jest Ten.
          • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:57
            właśnie, ze może.

            Z innym facetem - też porządnym i uroczym.
            Są tacy, naprawdę.

            Ile on ma lat?
            • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:06
              ewik_75 napisała:
              > właśnie, ze może.

              Nie z TYM facetem.
              • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 16:03
                fakt.

                Ale nigdzie przecież nie jest powiedziane, że tylko z TYM może być
                szczęsliwa..
                • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 18:46
                  ewik_75 napisała:
                  > Ale nigdzie przecież nie jest powiedziane,
                  > że tylko z TYM może być szczęsliwa..

                  Nie jest. Ale może z nim być szczęśliwa :).
      • polcia85 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:23

        >A co jest dla Ciebi
        > e
        > ważniejsze - porządny mężczyzna, czy seks przedmałżeński - to już
        musisz sama
        > zadecydować, nikt Ci tego nie powie.

        A nie można mieć seksu przedmałżeńskiego z porządnym mężczyzną?
        • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:26
          polcia85 napisała:
          > A nie można mieć seksu przedmałżeńskiego z porządnym mężczyzną?

          Nie z tym porządnym mężczyzną.
          • polcia85 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:27

            Z tym nie. Ale czy "porządność" i seks przedmałżeński się wykluczają
            wg Ciebie?
            • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:37
              polcia85 napisała:
              > Ale czy "porządność" i seks przedmałżeński
              > się wykluczają wg Ciebie?

              A co moje zdanie w sprawach seksu ma tutaj do rzeczy?

              Facet ma zasady. Wszystko jedno czy ja, Ty i pan Marek z naprzeciwka się z nimi
              zgadzamy, zasady te nikomu krzywdy nie robią, nie ma więc podstaw, by je
              potępiać. Co więcej facet się owych zasad trzyma, choć nie są popularne. To
              dobrze o nim świadczy.
              • polcia85 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:42
                xtrin napisała:

                > polcia85 napisała:
                > > Ale czy "porządność" i seks przedmałżeński
                > > się wykluczają wg Ciebie?
                >
                > A co moje zdanie w sprawach seksu ma tutaj do rzeczy?
                >

                Zapytałam o Twoje zdanie. Można?
                Nie chcesz odpowiadać - ok, wystarczyło to napisać. Wykład o panu z
                naprzeciwka był zbędny.
                • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:04
                  polcia85 napisała:
                  > Zapytałam o Twoje zdanie. Można?

                  Można, ale po co? Równie dobrze możesz pytać o kolor moich oczy.

                  Jestem ateistką, seks przedmałżeński nie jest dla mnie przedmiotem moralnej
                  oceny, podobnie jak dziewictwo do grobowej deski, prostytucja, seks tylko przy
                  zgaszonym świetle i "na misjonarza" czy BDSM. Co kto lubi.
                  A oczy mam niebieskie.
                  • polcia85 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:07

                    > Można, ale po co?

                    Z ciekawości poznawczej.
          • ansag Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:27
            Dokładnie.

            Swoją drogą... Dziwne, że tacy się jeszcze uchowali w naszych czasach ;)
            • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:32
              ansag napisała:
              > Dziwne, że tacy się jeszcze uchowali w naszych czasach ;)

              Całe szczęście, że się uchowali, to chlubne wyjątki w zalewie pseudokatolików.
      • seks_oralny_jest_ok Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:37
        a jak po ślubie się okaże, że facet nie może, to ma się dziewczyna rozwieść?
        przecież to nie po katolicku;]
        • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:07
          seks_oralny_jest_ok napisała:
          > a jak po ślubie się okaże, że facet nie może,
          > to ma się dziewczyna rozwieść?
          > przecież to nie po katolicku;]

          Jeżeli facet nie może to ślub zostanie unieważniony.
          • mala_mee Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:11
            Dobra, brutalnie.
            A jak może ale za szybko kończy i ona nic z tego nie ma???
            • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:20
              mala_mee napisała:
              > A jak może ale za szybko kończy i ona nic z tego nie ma???

              To można się wybrać do seksuologa.
              • polcia85 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:31

                Xtrin, zastanawia mnie, dlaczego z takim zacietrzewieniem piszesz (i
                pisałaś w innych wątkach) o "pseudokatolikach"? Co to Ciebie
                właściwie obchodzi, czy ktoś ma seks przed ślubem czy nie i czy przy
                okazji deklaruje się jako osoba wierząca?
                • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:52
                  polcia85 napisała:
                  > Co to Ciebie właściwie obchodzi, czy ktoś ma seks przed ślubem
                  > czy nie i czy przy okazji deklaruje się jako osoba wierząca?

                  Nic mnie w zasadzie nie obchodzi poza tym, że ogrom pseudokatolików jest
                  tragedią tego kraju.
                  Z jednej strony politycy dający miliony na świątynie, decydujący za kobiety czy
                  mają one rodzić dzieci, lawirujący w sprawie in vitro i podlizujący się
                  hierarchom na dziesiątki innych sposobów, wszystko w imię "katolickiej
                  większości". A z drugiej owa większość sama za nic ma ten swój katolicyzm. Gdzie
                  w tym sens i logika?

                  Marzy mi się, że kiedyś w tym kraju katolików będzie ze 20%, ale prawdziwych,
                  konsekwentnych, szczerych.
                  • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 16:09
                    byłoby cudownie....
                    Może być nawet mniej niż 20% ;)
                    • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 18:47
                      ewik_75 napisała:
                      > Może być nawet mniej niż 20% ;)

                      Może być i mniej, ale sądzę, że takie 15-20% to zdrowa liczba.
    • polcia85 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:21

      Pogląd na antykoncepcję pewnie też ma katolicki. Jesteś w stanie to
      zaakceptować?
      • ansag Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:24
        Akurat o to nie pytałam, jakoś nie przyszło mi do głowy :) Muszę zapytać ;) Ale
        pewnie tak. Jak powie, że zero zabezpieczeń, to chyba naprawdę nie będę robić
        nadziei ani jemu, ani sobie. Nie ma sensu.
    • menk.a Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:23
      Nie jakichś tam zasad. Tylko dla niego ważnych zasad.
      To są 2 rzeczy nie do pogodzenia: seks i brak seksu. Bo seks jest
      albo go nie ma. Któreś z Was będzie musiało zrezygnować ze swoich
      potrzeb: albo Ty z seksu przed ślubem, albo on ze wstrzemięźliwości
      przedślubnej.;)

      On jest prawiczkiem???
      • ansag Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:26
        Tak, prawiczkiem :P Jest też ode mnie trochę starszy.
        Nie chodzi o to, że to dla mnie dziwne. Wręcz przeciwnie, mogłabym powiedzieć,
        że imponuje mi to, ale nie wiem czy ja wytrzymam.
        • polcia85 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:28

          Kwestia, jak długo on chciałby na ten ślub czekać.

          Ta jego wstrzemięźliwość może być też przejawem małych potrzeb
          seksualnych.
          • menk.a Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:32
            Może też być skutkiem zaburzeń seksualnych albo.... równie dobrze
            głębokiej wiary w sens wstrzemięźliwości. Zatem bez czarnowidztwa. ;)
            • polcia85 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:36

              Pytanie jakie jest prawdopodobieństwo zaistnienia wymienionych
              czynników. ;-)

              I...jak daleko zajdzie ten związek, na razie to początek, więc może
              problem rozwiąże się automatycznie. ;-)
              • menk.a Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:56
                Słuszne uwagi;) Co się martwić na zapas.
                • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:59
                  jeśli się martwić, to tylko na zapas.
                  Potem będzie za późno.
                  • menk.a Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:07
                    Spokojnie. Na razie się poznali. Więc martwienie się ,co by było
                    gdyby.... odbije się tylko na żołądku;)
    • iberia.pl Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:24
      abstrahujac od tego czy ktos lubi seks czy nie, albo od tego ile go
      potrzebuje to kota w worku bym nie brala-niestety potem sie z tego
      problemy robia....
    • karka831 A moze to... 23.01.08, 12:24
      ..jakas jego gra? Powiem Ci,ze "cicha woda...." Najpierw chce Cie wyczuc a potem
      w nagrode da Ci cus nieziemskiego <doznania rzecz jasna>:)
      • ansag Re: A moze to... 23.01.08, 12:26
        Bardzo możliwe, też nad tym myślałam ;)
    • p.s.j trzeba panować nad wlasną macicą 23.01.08, 12:29
      nad swoim *ekhem!* Tryptykiem Rzymskim także, zresztą.
      • polcia85 Re: trzeba panować nad wlasną macicą 23.01.08, 12:32

        Pewnie, że tak. Ale dlaczego akurat do ślubu? ;-)
        • p.s.j Re: trzeba panować nad wlasną macicą 23.01.08, 12:34
          A co za różnica, czy do końca pracy, do czwartku czy do ślubu? Wyłącznie
          ilościowa (ilość dni), a nie jakościowa. Jak ktoś jest mentalnie w stanie
          powstrzymać się (na ten przykład) przed zakiszeniem ogóra na widok jakiejkolwiek
          gołej baby, to się powstrzyma i przez roczek do ślubu. Zwłaszcza, jak go nie
          drażnić i nie prowokować.
          • polcia85 Re: trzeba panować nad wlasną macicą 23.01.08, 12:36

            No właśnie. A zatem what's your point właściwie? ;-)
          • mala_mee Re: trzeba panować nad wlasną macicą 23.01.08, 12:37
            Widzisz, pytanie tylko - po co??
            Ona nie widzi w tym celu, tylko on wie dlaczego mają się
            powstrzymywać. Ona jest (może) przyzwyczajona do czegoś innego. I
            teraz ma z tego rezygnować.
            • p.s.j (zbiorczo) 23.01.08, 12:41
              Ech, ale ja pisałem do autorki wątku, która twierdzi, że "nie umie żyć" bez
              seksu. Jeżeli ma rację, hmm, to ma jakieś zaburzenie psychologiczne
              (nimfomania?), podobnie jak ludzie z przyczyn mentalnych nie panujący nad np.
              wydalaniem, albo ludzie z zespołem Tourette'a. Ogólnie - jej psychika nie ma
              kontroli nad instynktownymi, "biologicznymi" zachowaniami. Zakładam jednak
              (statystycznie), że w jej przypadku tak nie jest. Stąd mówię, że "panować nad
              sobą trzeba".
              • polcia85 Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:43

                Mam wrażenie, że nadintepretujesz słowa autorki wątku
                o "nieumiejętności życia bez seksu".
                • p.s.j Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:44
                  No, ja to widzę tak, jak przy pierwszej (i ostatniej) rui mojej kotki - kobieta
                  przewraca się na boki i na plecy, drze się, ociera o meble itd. itp.
                  • polcia85 Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:45

                    Dla dobra ansag miejmy nadzieję, że aż tak źle z nią nie jest. ;)
                • ansag Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:51
                  To zdecydowanie była nadinterpretacja! ;)
                  Chodziło mi o to, że znam już tego smak i ciężko byłoby mi się powstrzymywać np.
                  leżąc w łóżku z facetem, który mnie cholernie podnieca, a rączki mam mieć na
                  kołderce.
                  Oczywiście, spróbowałabym, ale nie ukrywam, że w końcu jakieś potrzeby (nie
                  tylko fizyczne) by za mną chodziły jak cień.
                  • polcia85 Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:56

                    To wspólne leżenie w łóżku przed ślubem wchodzi w rachubę? ;-)
                    Przecież to jest prowokowanie sytuacji! ;-)
                    • ansag Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:57
                      Oj, wiesz o co chodzi ;)
                      • polcia85 Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:59

                        Może chłopak zgodzi się na petting i jakoś dociągniecie do ślubu. ;-)
              • mala_mee Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:45
                Oczywiście, ze trzeba panować nad sobą. Dlatego też na przyklad
                widok pary kopulującej na środku ulicy nie jest częstym zjawiskiem.
                Ale jak Ona ma być z facetem dłuższy czas to po co, dlaczego, z
                jakich przyczyn ma sobie odmawiać przyjemności???
                • p.s.j Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:47
                  > Ale jak Ona ma być z facetem dłuższy czas to po co, dlaczego, z
                  > jakich przyczyn ma sobie odmawiać przyjemności???

                  powtórzę za Bogusiem Lindą:
                  W imię zasad!
                  • mala_mee Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:50
                    No teraz to mnie rozbawiłeś :)))
                    • p.s.j Re: (zbiorczo) 23.01.08, 13:07
                      > No teraz to mnie rozbawiłeś :)))

                      Eeechh, widać, że nie jesteś byłym SB-kiem. Ta dzisiejsza młodzież... Zero
                      romantyzmu, giętki kręgosłup moralny.
                      • mala_mee Re: (zbiorczo) 23.01.08, 13:09
                        Trudno jest być byłym SB-kiem jak ma się 30 lat (a to i tak więcej
                        od Ciebie).
                • xtrin Re: (zbiorczo) 23.01.08, 12:49
                  mala_mee napisała:
                  > Ale jak Ona ma być z facetem dłuższy czas to po co, dlaczego,
                  > z jakich przyczyn ma sobie odmawiać przyjemności???

                  Bo tak obydwoje wybrali/wybiorą.

                  On wybrał między religią a seksem, najwyraźniej religia ma dla niego wielkie
                  znaczenie i potrafi się trzymać ustalonych zasad.
                  Ona ma wybór seks albo on. To jej wybór, oby w nim wytrwała, gdy już go podejmie.
    • pigwaa Poglądy 23.01.08, 12:48
      A czy wy macie wspólne poglądy religijne na przykład? Tu nie tylko o
      seks chodzi ale równeiż o podjście do wiary i religii. Poznaj go
      lepiej, zobacz jakie ma poglądy na świat i życie. Jesli są zbieżne z
      twoimi to w porzadku. Jesli jednak bardzo się róznicie to trudno
      bedzie. Znaąłm kiedyś bardzo religijnego faceta. Chciał mnie
      ewangelizować, toczył ze mną dyskusje biblijne, udaowadniał, ze
      tylko on ma rację. Trudno to było wytrzymać.
      • ansag Re: Poglądy 23.01.08, 12:56
        Ja jestem ateistką, ale on mnie nie nawraca ;)
        A dzieci wychowam na katolików. Jak dorosną i dojrzeją, same zadecydują czy
        jednak wierzą czy nie.
        • ewik_75 Re: Poglądy 23.01.08, 13:02
          jeśli wychowasz je na katolików, to jak mają obiektywnie wybrać?

          Jeśli chcesz im narzucać wiarę, to de facto nie dajesz im wyboru.
        • menk.a Re: Poglądy 23.01.08, 13:12
          Ateistka wychowująca dzieci na katolików?;)
          • ansag Re: Poglądy 23.01.08, 20:38
            Moi rodzice wychowali mnie w wierze katolickiej, ale ja sama zadecydowałam czy
            jestem katolikiem czy nie, kiedy dorosłam (czyt. dojrzałam do tego).
            Poza tym, ochrzczę i wyślę do komunii moje dzieci, bo jak będą chciały wziąć
            ślub, będą miały tylko więcej kłopotów. Oj wiecie o co chodzi.
            • ewik_75 wiemy o co chodzi... 23.01.08, 23:38
              ... o KONFORMIZM.
              Moim zdaniem jest to postawa obrzydliwa i szkodliwa społecznie.
              • xtrin Re: wiemy o co chodzi... 23.01.08, 23:49
                ewik_75 napisała:
                > Moim zdaniem jest to postawa obrzydliwa i szkodliwa społecznie.

                Moim również. I niestety postawa bardzo popularna.
                • ansag Re: wiemy o co chodzi... 24.01.08, 19:28
                  Szkodliwa? Obrzydliwa?
                  Cóż. Wychowałam się w wierze katolickiej, wszyscy mojej rodzinie są katolikami i
                  chciałabym, żeby moje dzieci też były wychowywane w tej wierze, a jak dorosną,
                  to albo dalej będą wierzyć, albo nie, albo ją zmienią. Proste.
                  • trypel Re: wiemy o co chodzi... 24.01.08, 21:49
                    ansag napisała:

                    > a jak dorosną,
                    > to albo dalej będą wierzyć, albo nie, albo ją zmienią. Proste.

                    Nie do końca proste. Chrzest wg koscioła nie jest wymazywalnym sakramentem wiec
                    nawet wystepując z koscioła nie zmieni sie fakt że sie zostało ochrzczonym
                    Dlatego ja wolałem żeby moje dziecko samo zadecydowało
    • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 12:56
      Masz olać gościa dlatego,
      ze jego zasady są dla niegi ważniejsze niz Ty i Twoje potrzeby.
      Nie oszukuj się - tak już będzie zawsze.

      • menk.a Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:09
        ewik_75 napisała:

        > Masz olać gościa dlatego,
        > ze jego zasady są dla niegi ważniejsze niz Ty i Twoje potrzeby.
        > Nie oszukuj się - tak już będzie zawsze.
        >

        No ok. Słusznie. A jak się to ma do tego, że on też ją oleje, bo jej
        potrzeby są ważniejsze od niego. I tak będzie już zawsze.
        ? ;)
        • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:34
          dlatego tym bardziej do siebie nie pasują.
          Sorry.
          • menk.a Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:40
            Czasem tak bywa. Ale generalnie gdyby tak przyjąć to nikt do nikogo
            by nie pasował.
            Pewnych rzeczy nie da się pogodzić. Z pewnych rzeczy nie chce, nie
            należy rezygnować. Kwestia ważności. Ale są sprawy, które można
            nagiąć, dopasować, zawrzeć kompromis.

            Tutaj..... okaże się wkrótce na ile któreś pójdzie na ustępstwo.;)
            • ewik_75 Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 16:09
              zgadza sie. Trzeba iść na ustępstwa.
              Pytanie tylko - jak daleko posunięte...

              Jeśli On jest bardzo religijny, to:
              1/ nie bedzie uprawiał seksu przed ślubem
              2/ nie zamieszka z dziewczyną przed ślubem
              3/ nie zaakceptuje antykoncepcji innej niż NPR
              4/ pewne opcje i "igraszki" w pożyciu nie będą wchodziły w grę,
              5/ nie zaakceptuje ewnetualnego rozwodu (nikomu nie życzę, ale....)
              6/ będzie naciskał na wychowywanie dzieci w wierze
              7/ jeśli mieliby kłopoty z płodnoscią, nie zgodzi się na IVF

              To nie jest tylko kwestia seksu przed ślubem, ale cały "pakiet"...
              • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 18:51
                ewik_75 napisała:
                > Jeśli On jest bardzo religijny, to:
                > 1/ nie bedzie uprawiał seksu przed ślubem
                > 2/ nie zamieszka z dziewczyną przed ślubem
                > 3/ nie zaakceptuje antykoncepcji innej niż NPR
                > 4/ pewne opcje i "igraszki" w pożyciu nie będą wchodziły w grę,
                > 5/ nie zaakceptuje ewnetualnego rozwodu (nikomu nie życzę, ale....)
                > 6/ będzie naciskał na wychowywanie dzieci w wierze
                > 7/ jeśli mieliby kłopoty z płodnoscią, nie zgodzi się na IVF

                Rozwód to zaakceptować będzie musiał.
                Co do reszty - tak, to mogą być problemy. Mogą też i pojawić się inne,
                niekoniecznie związane z seksualnością. Związek ateisty z osobą wierzącą (tak
                prawdziwie) nigdy nie będzie łatwy. Ale czy to powód, by zupełnie z takowego
                rezygnować niech każdy sam sobie ocenia.
    • disa Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 13:07
      upij i zgwałć :]
    • mrowko_jad Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 16:53
      koles jest z dawnej epoki, wymienic na nowy model, nowoczesny model:]
    • inadapte Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 19:13
      Zależy czego naprawdę chcesz... jeśli faceta i nie myślisz o niczym poważnym to
      nie on dla Ciebie.
      Jeśli natomiast szukasz kogoś na dłużej, w stylu że dopuszczasz możliwość bycia
      razem i kiedyś tam na przykład wyjście za mąż to naprawdę znalazłaś kogoś
      wyjątkowego.

      Oczywiście nic za darmo, wiesz jeśli nie potrafisz zaakceptować tego to daj
      sobie spokój.

      Miałem podobną sytuacje z dziewczyną... i nie wyszło właśnie przez to, ale byłem
      głupi i nie wiedziałem co jest najważniejsze ;)
      • no_ale_o_co_chodzi Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 19:36
        I ja tak miałem... :( Dopiero teraz potrafię docenić, to czego nie umiałem
        kiedyś. Zabrakło mi cierpliwości i rozumu. A teraz mogę mieć pretensje tylko do
        siebie.
    • mary_an Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 19:55
      Ja bym sie nie zdecydowala na takiego. Szczegolnie, jesli jestes nowoczesna
      kobieta. Niestety, jedno z drugim nie idzie w parze.

      To nie jest tylko kwestia seksu, biorac takiego faceta bierzesz caly pakiet.
      Tylko jedna moja przyjaciolka miala takiego bardzo wierzacego meza, juz sa po
      rozwodzie, ale nie zazdroszcze im tego, jak sie nacierpieli. I jak przyszlo do
      jakichkolwiek waznych spraw w zyciu dla niej i dla niego to sie okazywalo, ze za
      kazdym razem byl calkowity konflikt interesow. Chociazby wychowywanie dzieci,
      podejscie do czasu wolnego, on uwazal, ze ona powinna siedziec w domu i
      wychowywac dzieci, samo zycie lozkowe zreszta tez nie wychodzilo (on nie uznawal
      antykoncepcji i w ogole byl b. spiety w tych sprawach). Ciagle byl konflikt na
      linii jej nowoczesnosc i ateizm vs. jego wiara i tradycjonalizm.
      • sznytka.pl Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 20:00
        Wybadaj go co dla niego znaczy sex. Niektorzy tak zwanych lodow i "odwrotnie" za
        sex nie uwazaja i jakos sobie radza do tego slubu.
      • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 20:31
        mary_an napisała:
        > Ja bym sie nie zdecydowala na takiego. Szczegolnie, jesli jestes
        > nowoczesna kobieta. Niestety, jedno z drugim nie idzie w parze.

        Nowoczesność to konieczność seksienia się cały czas? :|
        • mary_an Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 20:51
          xtrin napisała:

          > Nowoczesność to konieczność seksienia się cały czas? :|

          Czy ja cos pisalam o seksie? Uwazam sie za nowoczesna osobe, jestem niewierzaca,
          ale nie jestem nimfomanka, wrecz przeciwnie, jestem ostatnio taka zapracowana,
          ze na tego typu sprawy ostatnio nie mam w ogole czasu. Ale nie wyobrazam sobie
          zyc z kims, kogo swiatopoglad bylby w 100% odmienny od mojego, ktory by moje
          dzieci na sile gonil do kosciola, ktory chcialby miec ich piatke, ktory by nie
          pozwalal spelniac mi sie zawodowo, zakazywal uzywac antykoncepcji itp.
          • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 21:03
            mary_an napisała:
            > Czy ja cos pisalam o seksie? Uwazam sie za nowoczesna
            > osobe, jestem niewierzaca, ale nie jestem nimfomanka,
            > wrecz przeciwnie, jestem ostatnio taka zapracowana,
            > ze na tego typu sprawy ostatnio nie mam w ogole czasu.
            > Ale nie wyobrazam sobie zyc z kims, kogo swiatopoglad
            > bylby w 100% odmienny od mojego, ktory by moje dzieci
            > na sile gonil do kosciola, ktory chcialby miec ich
            > piatke, ktory by nie pozwalal spelniac mi sie zawodowo,
            > zakazywal uzywac antykoncepcji itp.

            Nie za bardzo pojmuję co rozumiesz pod pojęciem "nowoczesna".
            Mam natomiast wrażenie, że bardzo dziwnie pojmujesz pojęcie "wierzący". Wierzący
            i ateista wcale nie muszą mieć w 100% różnych poglądów, to raz. Dwa - o ile
            pewne kwestie rzeczywiście są dla niego niepodważalne (brak seksu przed ślubem,
            antykoncepcja, wychowanie dzieci w wierze), to nie każdy katolik musi mieć
            piątkę dzieci i nie każdy uznaje, że żona tylko do rodzenia i garów się nadaje.
            • mary_an Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 21:30
              Oczywiscie, ze nie. Ale przeciez ansag pisala, ze on jest tradycjonalista, chyba
              nawet padlo slowo "sredniowieczny"?? Jak dla mnie to swiadczy o tym, ze jednak
              kobiecie moze byc z takim facetem ciezko, bo moze sie okazac, ze pewne jego
              poglady absolutnie nie zgadzaja sie z jej pogladami. A moze i nie, tylko mowie,
              ze nalezaloby sie najpierw upewnic.

              Zreszta dla mnie brak seksu przed slubem jest po prostu smieszny. Szanuje ludzi,
              ktorzy zdecydowali sie na taki wybor, ale ich nie rozumiem. Do tanga trzeba
              dwojga - nie moze byc tak, ze ja nie podzielam jego pogladow, albo obydwoje
              decydujemy sie poczekac, albo obydwoje nie czekamy. Moim zdaniem to kwestia
              dobrego poznania sie i dogrania, nie wyobrazam sobie wziac z kims slub bez
              zamieszkania wczesniej razem i zobaczenia, czy to w ogole wychodzi. To jakas
              taka fanaberia, oni nie chca uprawiac przed slubem seksu, ja sobie moge
              postanowic, ze nie bede jadla przed slubem marchewki - nie widze w tym nic
              wiecej, oprocz tego, ze pewna religia tak nakazuje. Gdyby bylo przykazanie "nie
              bedziesz jadl marchewki przed slubem" to tak samo mialoby to dla mnie sens jak
              "nie bedziesz uprawial seksu przed slubem". Rozumiem, gdyby cos szczegolnego
              mialo z tego wynikac, ale nic takiego nie widze.
              • xtrin Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 23:48
                mary_an napisała:
                > Oczywiscie, ze nie. Ale przeciez ansag pisala, ze on jest
                > tradycjonalista, chyba nawet padlo slowo "sredniowieczny"??

                Napisała coś takiego, ale osobiście odniosłam wrażenie, że tyczy się to
                seksualności, a nie całokształtu. W zbroi chyba nie lata ;).

                Napisała też (już po Twoim poście chyba), że on kobiecie zostawia wybór co do
                antykoncepcji, co raczej sugeruje, że się z jej zdaniem liczy.

                > A moze i nie, tylko mowie, ze nalezaloby sie najpierw upewnic.

                Takie sprawy należy przed małżeństwem obgadać bez względu na stosunek do stosunku.

                > Zreszta dla mnie brak seksu przed slubem jest
                > po prostu smieszny. Szanuje ludzi, ktorzy zdecydowali
                > sie na taki wybor, ale ich nie rozumiem.

                Nie za bardzo rozumiem jak można łączyć szacunek z nazywaniem czegoś śmiesznym,
                ale szanuję Twój pogląd :).

                > Do tanga trzeba dwojga - nie moze byc tak, ze ja
                > nie podzielam jego pogladow, albo obydwoje decydujemy
                > sie poczekac, albo obydwoje nie czekamy.

                Nie trzeba poglądów owych podzielać, żeby zgodzić się czekać, prawda?
                Z drugiej strony niestety wygląda to nieco inaczej, nie ma miejsca na kompromis.
                I z tym trzeba się pogodzić, albo zrezygnować z takiego układu.

                > Moim zdaniem to kwestia dobrego poznania sie i dogrania,
                > nie wyobrazam sobie wziac z kims slub bez zamieszkania
                > wczesniej razem i zobaczenia, czy to w ogole wychodzi.

                KK nie ma chyba wiele przeciwko wspólnemu zamieszkaniu, o ile nie będzie seksu :).

                > To jakas taka fanaberia, oni nie chca uprawiac przed slubem seksu

                To nie jest fanaberia.
                Przede wszystkim ma to swoje religijne podstawy, które dla Ciebie czy dla mnie
                mogą być bez sensu i znaczenia, ale dla osoby religijnej posiadają sporą
                wartość. Ale są też i praktyczne przesłanki za takim rozwiązaniem. Choćby
                kwestia dzieci. Dziewictwo kobiety zapewnia mężczyznę, że nie wnosi ona w wianie
                bękarta. Dziewictwo mężczyzny natomiast (niesprawdzalne i rzadziej wymagane)
                zapewnia dzieciom przyszłej żony wyłączność na ojca. Zmniejsza się szansa na
                choroby weneryczne. Jest motywacja do jak najszybszego ślubu, co jest korzystne
                dla potomstwa. Nie ma potencjalnych "byłych", którzy mogliby wnieść chaos w
                małżeństwo. Itd. itp.
                Oczywiście, większość z tych przesłanek dziś traci na znaczeniu, ze względu na
                badania genetyczne, zmianę pozycji kobiety w społeczeństwie, zmianę praw, rozwój
                medycyny, etc. Ale wciąż porównywanie tego do marchewki jest sporym nadużyciem.
    • widokzmarsa Kiedyś za młodu poznałem laskę 23.01.08, 20:08
      i powiedziałem, za namową kolegi, który mi to polecał, że ja to chyba chcę po
      ślubie etc.
      No szanowne panie, jak ona się starała mnie "rozdziewiczyć" :) Co za seks, ile
      miała sił i zacięcia.
    • spragnienie Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 20:40
      Radzilabym sprawdzic na ile jego slowa sa autentyczne;-). Moze wie,
      ze mowiac wlasnie to robi piorunujace wrazenie?!!? Gdyby facet
      powiedzial mi cos takiego to padlabym trupem;-).
      Nie mam nic przeciwko wierze i wlasnym wyborom, nie wyobrazalalbym
      sobie jednak czekac z seksem do slubu.
      Mam znajomego, ktory ze swoja dziewica, dziewczyna czekal do slubu,
      7 lat. w miedzyczasie zdradzal ja z innymi a na koniec zerwal z
      wierna mu i poszedl w tany z inna;-)... Bylabym bardzo ostrozna na
      Twoim miejscu!!!!!
    • kalina.tt Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 20:48
      No cóż, tylko szanować faceta bo ma zasady...ale te zasady na pewno nie
      ograniczają sie tylko do seksu. To zależy jakie Ty masz poglądy, będziesz
      musiała przytakiwać, bo taki święto..y z zasadami raczej z innym zdaniem niż
      swoje się nie liczy, więc homoseksualiści to będą zboczeńcy i kropka, aborcja to
      mordowanie dzieci i kropka...itd, itd.
      Ja bym z kimś takim nie umiała żyć
    • sabriel Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 20:56
      Mnie takie wyznanie u faceta by nie zachęciło na pewno.Wręcz przeciwnie.Dałabym
      sobie spokój.Skoro rezygnuje z seksu przed ślubem to faktycznie jest wierzący i
      praktykujący.A z tym, jak tu już ktoś słusznie zauważył, łączy sie pewien model
      życia.Choćby co niedzielne chodzenie do kościółka( to z tych light) po
      nieużywanie antykoncepcji, itd.
      Z czasem mogą być pewne naciski na ciebie na przejęcie jego zasad bo jego
      rodzina pewnie taka sama jest.
      Ja mam raczej ateistyczne spojrzenie na świat więc facet z takimi zasadami mnie
      nie pociąga.
    • ansag Chyba jednak dam sobie spokój. 23.01.08, 21:57
      Cały dzień nad tym myślałam. Nie dogadam się z nim w tej sprawie.
      Jeśli chodzi o antykoncepcję, to powiedział, że żona o tym zadecyduje.
      • mary_an Re: Chyba jednak dam sobie spokój. 24.01.08, 09:29
        A co myslisz o tym, ze on potem bedzie sie np. chodzil spowiadal z pewnych
        rzeczy? Np. z tego, ze bierzesz pigulki? Przeciez to jest grzech, co nie? Albo
        nawet jakby nie doszlo do zblizenia, ale ponieslo by was troche (zdarza sie) to
        on zamiast sie cieszyc tez polecial by sie z tego wyspowiadac i mial poczucie
        winy. Dla mnie to byloby tez problemem. Albo pojedziecie sobie na romantyczna
        wycieczke nad jezioro, costam sie obsunie czasowo i on nie zdazy pojsc do
        kosciola - zamiast pieknych wspomnien bedzie go zzeralo, ze zrobil cos zlego.
        Tak jak ja zyje (grzesznie znaczy sie) to on musialby codziennie do konfesjonalu
        biegac, poniewaz dla mnie jak juz mowilam cala ta otoczka zwiazana z wiara jest
        niezrozumiala i czesto nie do zaakceptowania nie moglabym sie z kims takim zwiazac.

        Jakby mi facet, z ktorym nawet nie jestem juz zaczal cos mowic o "zonie" to
        uciekalabym tak, ze az by sie kurzylo :))
    • cala_w_kwiatkach Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 23:08
      uuu to szybko sie otrzasnelas po eksiku;) <czy znow pomylilam nicki?>
      zazdroszcze
      ale pogladow nowego nie zazdroszcze;) mysle, ze jak sie ladnie do
      niego usmiechniesz to szybko je zmieni
      • ansag Re: Poznałam faceta, który... 24.01.08, 19:33
        Nie otrząsnęłam się i nie prędko to zrobię. Po prostu poznałam faceta, który
        wpadł mi w oko, a przecież jestem "wolna" (bo jeszcze nie uwolniona z miłości).
    • butterflymk Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 23:10
      po prostu się rozbierz na jego oczach....
      nie może nie zareagować....
      chyba że jest gejem :D
    • dziewice bardzo dobre podejscie :) 23.01.08, 23:46
    • lacido Re: Poznałam faceta, który... 23.01.08, 23:48
      popracuj nad nim może uda CI się go zbałamucić :PPP
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka