Dodaj do ulubionych

kompleks skarbonki

IP: 213.33.69.* 19.08.03, 11:51
Kochani!

Co mam z nim zrobic? A moze co powinnam zrobic ze soba? Mieszkamy sobie z
moim kochaniem we dwojke. Zarabiamy niezle, powiedzialabym nawet bardzo
dobrze. Tylko, ze moj skarb jest mistrzem swiata w uplynnianiu gotowki. Pod
koniec miesiaca stan konta -0. Poszlo na duperele (nie kolekcjonujemy
Chagalla). Kazda rozmowa konczy sie klotnia, ze na oszczedzanie przyjdzie
czas, a teraz powinnismy uzywac poki jestesmy mlodzi. Niejeden z naszych
znajomych stracil prace, co moze nam sie tez zdarzyc. Zostaniemy wtedy na
lodzie ale za to z masa fajnych wspomnien. Juz sama nie wiem, ktore z nas
jest szurniete... On ze swoim "gestem" czy ja z moim ciulaniem. Jak wy
podchodzicie do kasy? Carpe Diem? Czy raczej odkladacie na czarna godzine?

Ehh frust mi rosnie, jak widze wyciagi z konta...


pzdr tlen
Obserwuj wątek
    • remo29 Re: kompleks skarbonki 19.08.03, 12:19
      Gość portalu: tlen napisał(a):

      > Jak wy
      > podchodzicie do kasy? Carpe Diem? Czy raczej odkladacie na czarna godzine?
      >

      Ech... Razem z żoną co miesiąc obiecujemy sobie, że zaczynamy kontrolować
      wydatki. Chyba sobie powiesimy na lodówce kartkę: "od jutra oszczędzamy" :)
      Jeszcze się nie zdarzyło, żebyśmy nie poradzili sobie z jakąś sumą na koncie -
      zawsze wymieciemy wszystko co do grosza...
    • cebulka_dymka Re: kompleks skarbonki 19.08.03, 12:23
      Pod koniec miesiąca zawsze brakuje nam kasy.Chwilami chce mi się już z tego
      śmiać,bo więcej zabawy mam przy kombinowaniu skąd wziąć pieniądze na przeżycie
      niż przy bardzo szybkim ich wydawaniu.
      • tassman Re: kompleks skarbonki 19.08.03, 12:28
        Zarabiam tak dobrze, że jeszcze nigdy nie udało mi sie wydać wszystkiego i
        wyzerować konta (nie szczypie się z ka$ą). Tez mam kłopot - co chwila mam
        telefony z banku czy mozliwe jest spotkanie ze mną w celu "czułego" zajęcia sie
        moja kasą przez bank...jakies lokaty, może papiery wartosciowe...
        Eh kłopoty....

        tassman:)
        • Gość: Gal Re: kompleks skarbonki IP: *.dhcp.adsl.tpnet.pl 19.08.03, 12:31
          tassman napisał:

          > Zarabiam tak dobrze, że jeszcze nigdy nie udało mi sie wydać wszystkiego

          Eee tam. Wyobraźni Ci brakuje tylko. Ot co.
          :)
          Pzdr.
          Gal
          • Gość: tlen Re: kompleks skarbonki IP: 213.33.69.* 19.08.03, 12:39
            Tassman
            my nie zarabiamy dobrze, tylko naprawde sporo ponad przecietna. Potomstwa
            brak, brak tez jakichkolwiek zaskorniakow :( To oczywiscie moj problem, bo moje
            kochanie ma ulanska fantazje. Ojej nie zamienilabym go na zadnego innego,
            ale... no wlasnie. A jak zechcemy miec dzieci? To co sprzedamy samochod?
            Pozyczymy od Mamy? Gadam i gadam i nudze mu i prosze i co- w zeszly weekend
            tylko na chwile zniknal mi z oczu i wrocil ze sklepu muzycznego- sprzedawczyni
            mu cos tam polecila to kupil wszystkie pozycje. Brzmi wesolo ale takie pomysly
            sie powtarzaja.... aha plyty mu sie jednal w domu nie spodobaly :)
            • remo29 Re: kompleks skarbonki 19.08.03, 13:16
              [...]
              > sprzedawczyni mu cos tam polecila to kupil wszystkie pozycje. [...]

              A to na pewno był sklep muzyczny? Tak ci powiedział? :)
            • tassman ucieczka na zakupy !!!!!!!! 20.08.03, 10:40
              Gość portalu: tlen

              Z choinki sie urwał ten twój facet czy co?
              A może on odreagowuje stresy życia codziennego zakupami? Ponoc cos takiego
              istnieje u kobiet. Ida na zakupy by kupieniem czegoś poprawić sobie nastrój,
              humor....A moze od ciagłego twojego ględzenia on "ucieka" w swój świat -świat
              ekspedientek, promocji, wyprzedaży i różnych okazji....

              tassman:)
          • straw-berry Re: kompleks skarbonki 19.08.03, 14:02


            > tassman napisał:
            >
            > > Zarabiam tak dobrze, że jeszcze nigdy nie udało mi sie wydać wszystkiego

            ludzie, podawać numery kont bankowych, trzeba pomóc koledze w kłopocie - a ty
            Tassman przelewaj, przelewaj
    • Gość: Dosia Re: kompleks skarbonki IP: 195.217.253.* 19.08.03, 13:11
      Drogi Tlenie. Ja bym zrobila tak.

      Najpierw trzeba sobie mocno postanowic, ze TY w tym miesiacu cos oszczedzisz.
      Jezeli macie wspolna kase to przelewaj czesc ze swojej pensji na oddzielne
      konto mowiac - kochanie, postanowilam odlozyc troche pieniedzy, zalozylam konto
      takie "nienaruszalne", zebysmy mieli na czarna godzine. I konsekwentnie to
      realizowac, nie dac sie przekabacic, ale nie klocic sie tylko zartowac, ze to
      na czarna godzinke, ze to WAsza skarboneczka i niechze da Ci misiu da spokoj bo
      i tak nie ruszysz. Gdyby sie nie wiem co stalo (wlaczajac w to rozstanie)
      zostaniesz z czyms, w przeciwnym razie Twoj kochany gotow wydac wszystko.

      Po drugie. Konsekwentnie odmawiac chodzenia do restauracji, gdzie spodziewasz
      sie zostawic kupe kasy. Powiedz mu, ze oszczedzasz, i ze nie chcesz wydawac
      tyle pieniedzy, ze wolisz pojsc gdzie indziej, albo niech placi za ciebie - a
      Ty pieniazki na drugim koncie trzymasz i nie puszczasz.

      Oczywiscie pieniadze, ktore zaoszczedzisz na swoich ciuchach i kosmetykach tez
      mozesz odlozyc prawda? Bo niby wspolne ale przeciez mozesz zdecydowac, czy je
      wydac, czy odlozyc na przyszly wydatek.

      I tym sposobem zaoszczedzisz moze troszke. A jakby co to awanture zrob misiowi,
      ze Ty sie wyrzekasz i ze sobie bielizny nie kupujesz i ze to Twoje pieniadze i
      wara mu od tego.
      • Gość: renia Re: kompleks skarbonki IP: *.ath.spark.net.gr 19.08.03, 13:34
        10% KAZDYCH zarobionych pieniedzy odkladac NATYCHMIAST na jakies konto, do
        ktorego dostep ma TYLKO ktos BARDZO zaufany (ale nikt z Was dwojga) i taki,
        kto nie ulegnie prosbom, grozbom i przyduszaniu. Jesli nie ma kogos takiego to
        musicie miec sami dostep do tego konta, ale nigdy nie ulec pokusie wyjecia z
        niego pieniedzy. Po 10 latach kupicie sobie nowy samochod. Albo nowe
        mieszkanie, albo pojedziecie na wczasy do Juraty - w zaleznosci od tego ile
        zarabiacie. Ubytku 10% dochodow w codziennym zyciu nawet nie odczujecie.
        • Gość: tlen Re: kompleks skarbonki IP: 213.33.69.* 19.08.03, 13:56
          Ja juz o tym kacie na czarna godzine przynudzam od miesiecy. Podobno to sie
          nieoplaca bo procenty kiepski. Moze kiepskie, ale zawsze lepsze niz kolejny
          obiad za dwie stowy. OK- ja tez lubie zjesc, ale od czasu do czasu nie musze
          codziennie zrec w knajpie. A u nas to pomalu standart...

          Remo czy ty jestes Remo 29 bo ci niedlugo trzydziestak stuknie? Hehehe to
          jestes w moim wieku:))) I tez nie umiesz oszczedzac- troche mi ulzylo, ze nie
          tylko ja
          • rose2 Re: kompleks skarbonki 19.08.03, 14:08
            tak szczerze to moj ojcec tez mial weza w kieszeni, oj strasznego weza. Tyle
            tylko, ze na jedzeniu nie oszczedzal, bo sam lubil zjesc ;O)
            Lubie odkladac na czarna godzine i jak zdarzy mi sie wydac cala wyplate to mam
            wyrzuty sumienia, ale...
            Nie mieszkam w Polsce i widze jak ludzie zyja. Mianowicie nikt ale to nikt z
            moich zanjomych nie oszczedza na czarna godzine. Po pierwsze dlatego, ze od
            wiekszych oszczednosci musisz zaplacic podatek (od zysku z procentow). Po
            drugie nikt nie mysli o bezrobociu bo zawsze cos sie znajdzie i ze tak powiem
            ludzie sa elastyczni i potrafia blyskawicznie dostosowac sie do zawartosci
            portfela. Maja po dwa samochody, jezdza na drogie wakacje, weekendy zawsze
            zorganizowane, knajpy prawie codziennie. Minusy na kontach i optymizm ze hej.
            Ja tak nie potrafie i zastanawiam sie dlaczego? gdyby oni wiedzieli ile mam na
            koncie zaskorniakow to by sie w czolo popukali...
          • Gość: Dosia Re: kompleks skarbonki IP: 195.217.253.* 19.08.03, 14:22
            Gość portalu: tlen napisał(a):

            > Ja juz o tym kacie na czarna godzine przynudzam od miesiecy. Podobno to sie
            > nieoplaca bo procenty kiepski. Moze kiepskie, ale zawsze lepsze niz kolejny
            > obiad za dwie stowy.

            OK. Ale ja wlasnie o tym mowie. Zaloz SWOJE konto, zebys miala tylko TY karte.
            Oczywiscie nie chodzi mi o to, zebys z jego pensji przelewala pieniadze na to
            swoje, albo zebys zyla za pieniadze jego, a swoja pensje w calosci odkladala.

            Przeciez nawet jezeli zrzucacie pieniadze do jednej kasy, to jednak jakis
            nieformalny podzial tych pieniedzy miedzy wami jest. Jezeli wkladacie po
            polowie, to przeciez normalne, ze on nie powinien na te restauracje wydawac
            wszystkich pieniedzy i powinien zrozumiec, ze Ty ze "swoja czescia" mozesz
            robic co chcesz. Przeciez dokladnie tak jak on decyduje na co wydac pieniadze,
            to rowniez Ty masz w tej kwestii cos do powiedzienia. Skoro chcesz oszczedzic -
            on ma obowiazek to respektowac, i nie siegac po Twoje.

            Po prostu nie ogladaj sie na niego. Powiedz: wkladam do kasy tyle i tyle co
            miesiac i nie zycze sobie, zeby wszystkie te pieniadze szly na duperele, wobec
            tego bede oszczedzac czesc swoich pieniedzy (na swoim koncie), a jezeli on chce
            wydawac wszystko, to niech wydaje swoja czesc. Dla mnie to oczywiste.

            Jezeli np. Ty zarabiasz mniej niz on, to powiedz mu szczerze, ze chcesz ze
            SWOICH pieniedzy cos odkladac, wobec tego nie stac cie na chodzenie do drogich
            restauracji, niech sobie chodzi sam, albo placi za Ciebie skoro koniecznie chce
            isc. NIech nie wymaga na Tobie placenia za cos czego nie chcesz - co wolalabys
            odlozyc - przeciez to takze Twoje pieniadze! On Cie nie moze terroryzowac.

            Jezeli np. on zarabia mniej, to prosze bardzo niech sobie wydaje wszystkie
            pieniazki, ktore ma, ale Ty bedziesz decydowac czy swoje chcesz wydawac na
            duperele. Mozesz sie z nim dzielic w granicach rozsadku - wydawac pieniadze na
            normalne zakupy spozywcze, ale do restauracji nie bedziesz chodzic.

            Jezeli np. Ty nic nie zarabiasz i jestes na jego wylacznym utrzymaniu, to
            niestety tu zadna rada nie pomoze - bo to sa jego pieniadze.

            Slowem - postaw na swoim bo przeciez Ty tez masz w tym zwiazku cos do
            powiedzenia. Jezeli on nie chce odkladac to niech nie odklada. Ty ze swoimi
            pieniedzmi mozesz robic co chcesz, i nie musisz ulegac jego fanaberiom i
            prowadzic luksusowego zycia, skoro tak nie chcesz.
    • Gość: monia Re: kompleks skarbonki IP: *.u.mcnet.pl 19.08.03, 14:04
      Gość portalu: tlen napisał(a):

      > Kochani!
      >
      > Co mam z nim zrobic? A moze co powinnam zrobic ze soba? Mieszkamy sobie z
      > moim kochaniem we dwojke. Zarabiamy niezle, powiedzialabym nawet bardzo
      > dobrze. Tylko, ze moj skarb jest mistrzem swiata w uplynnianiu gotowki. Pod
      > koniec miesiaca stan konta -0. Poszlo na duperele (nie kolekcjonujemy
      > Chagalla). Kazda rozmowa konczy sie klotnia, ze na oszczedzanie przyjdzie
      > czas, a teraz powinnismy uzywac poki jestesmy mlodzi. Niejeden z naszych
      > znajomych stracil prace, co moze nam sie tez zdarzyc. Zostaniemy wtedy na
      > lodzie ale za to z masa fajnych wspomnien. Juz sama nie wiem, ktore z nas
      > jest szurniete... On ze swoim "gestem" czy ja z moim ciulaniem. Jak wy
      > podchodzicie do kasy? Carpe Diem? Czy raczej odkladacie na czarna godzine?
      >
      > Ehh frust mi rosnie, jak widze wyciagi z konta...
      >
      >
      > pzdr tlen

      moj poprzedni facet byl taki. uroczy, cudowny, wesoly itp, ale mial te cholerna
      wade, ze kasa sie go nie trzymala. mieszkal sam, ja u niego b. czesto bywalam,
      ale mieszkalam z rodzicami. zaczelo sie od tego, ze sie dokladalam do jedzenie,
      bo u niego gotowalam i jadalam, wiec to bylo oczywiste. potem okazalo sie, ze
      ja kupuje cale jedzenie i on sie dasa, ze zapomnialam np o wodzie czy serkach.
      tak samo bylo z prezentami - ja b. lubie je dawac bliskim osobom, wiec jak
      widzialam koszule, ktora wiedzialam, ze by sie jemu podobala - kupowalam. po
      ok. poltora roku on mnie pytal czy moglabym mu kupic np. koszulke bo on b.
      potrzebuje a juz mu sie kasa skonczyla. moze przegapilam odpowiedni moment,ale
      na tym etapie klotnie nic nie dawaly, on uwazal, ze mu sie nalezalo, bo on
      biedny bardzo, za mieszkanie czynsz placic musi a w tym kraju wszystko takie
      drogie. nie zauwazal drobnego faktu, ze nikt normalny nie kupuje szklaneczki
      whisky za 60 zl czy papierosow w drogiej restauracji, bo dla niego to bylo
      oczywiste. zwracanie na to uwagi nic nie dawalo, bo on zaraz robil ze mnie sepa
      i dusigrosza.
      z panem tym juz nie mam nawet kontaktu, zastanawiam sie tylko czasem jak teraz -
      majac na glowie utrzymanie wlasnego mieszkania, kredyt i czesne za szkole -
      stac mnie na wiecej niz wtedy kiedy z nim bylam.
      • Gość: tlen Re: kompleks skarbonki IP: 213.33.69.* 19.08.03, 14:33
        Rose!

        A gdzie ty mieszkasz? Bo ja tez za granica, ale moja zagranica raczej skapa, oj
        skapa. Tutaj ludzie nie wyjezdzaja na dlugie urlopy, bo szkoda kasy, a ja-
        uboga slowianka widzialam juz duzo wiecej niz cale biuro do kupy wziete. Z
        ciuchami jest podobnie, nie obowiazuje zasada: jak cie widza... Raczej wszyscy
        chodzo nieciekawie ubrani.
        Musze jeszcze dodac, moje kochanie nie naciaga mnie na wydatki. Mamy wspolne
        konto i z niego plynie kasa szerokim strumieniem. Gdybym chciala, moglabym
        puszczac aktywnie, nie chce, wole oszczedzac, w zwiazku z tym puszcza on. Ale
        nigdy by mi nie pozalowal.

        Czyli kochany jest, tylko to jedno
        • rose2 Re: kompleks skarbonki 19.08.03, 14:46
          Nie mieszkam az tak daleko od Polski, jakies 300km do granicy :o) Te drogie
          urlopy to zazwyczaj wyjazdy krajowe, oni sa raczej lubia wlasne
          towarzystwo...Ja rowniez wiecej widzialam niz moje biuro, ale co tam to kwestia
          wyboru gdzie sie jedzie. Ogolnie oszczedzanie (wsrod mlodych ludzi) nie jest
          tutaj w modzie i przykladowo moj kolega z pracy jezdzi sobie co weekend 200km
          na poludnie aby poskakac ze spadochronem, jezdzi BMW jego laska tez, maja dwa
          mieszkania...Utrzymanie BMW kosztuje jakies 300 -400 euro na miesiac !!!!
          • Gość: tralala Re: kompleks skarbonki IP: 213.33.69.* 19.08.03, 14:57
            rose2
            Wiesz my sie chyba do ciebie przeniesiemy :) Tam bedzie sie moje kochanie czulo
            jak w raju. Zwlaszcza zaprzyjazni sie z tymi od dwoch BMW :) A ile latek maja
            twoi znajomi, ze tacy rozrzutni? Bo my to juz jestesmy pod 30- ale na Caffe
            potrafimy sie kopnac do wloch. Tylko ja mam juz dosyc, bo nam w tym miesuacu
            chyba zablokuja karte.... Ktos pare postow wyzej poradzil mi, zeby odkladac
            pewna sume na bok, tak co miesiac.. I zrobie tak, jak slowo daje!!

            czesc
            • Gość: Tlen Re: kompleks skarbonki IP: 213.33.69.* 19.08.03, 15:13
              mialam sie zameldowac jako tlen, wyszlo tralala- sorrry :)
              • rose2 Re: kompleks skarbonki 19.08.03, 15:29
                Podoba mi sie ta kawa w slonecznej italii :o))) Jak daleko macie do granicy?
                Caffe latte moze, lub Melange??? :o)))
                Znajomi maja po 30 lat. Znam takich wiecej :o)))
                • ja_nek Re: kompleks skarbonki 19.08.03, 22:33
                  Mam koleżankę, ona i jej mąż z gatunku takich co pieniądze ich się nie
                  trzymają.
                  Samochody dobrych marek: mercedes "okularnik", potem Audi A8. Własny biznes,
                  korekty plastyczne ciała, itd.
                  Teraz ona trzęsie się, że straci pracę, jemu biznes poleciał w drzazgi.
                  Nie mają nic, bo wszystko wydawali lekką ręką.

                  Sytuacja sprzed kilku lat: mój były szef: duże mieszkanko pod Warszawą na
                  drogim osiedlu, dobry wóz i bardzo dobra pensja (kilkanaście tysięcy
                  miesięcznie).
                  Centrala go wywaliła za niezadowalające wyniki. Już nie kupuje sobie
                  najnowszych modeli komórek za 3 tysiące. Z trudem z żoną spłacił mieszkanie.

                  Brak wyobraźni w postaci "gestu" mści się.
                  Jak czytam Wasze (niektóre) a beztroskie wypowiedzi, to dziwię się Waszemu
                  braku wyobraźni.

                  Pozdrawiam
                  janek
                • Gość: tlen Re: kompleks skarbonki IP: 213.33.69.* 20.08.03, 09:37
                  rose2 napisała:

                  > Podoba mi sie ta kawa w slonecznej italii :o))) Jak daleko macie do granicy?
                  > Caffe latte moze, lub Melange??? :o)))
                  > Znajomi maja po 30 lat. Znam takich wiecej :o)))

                  do Wloch mamy dwie godzinki :) do Mediolanu nawet 2,5 jak sie przycisnie, ale
                  takich znajomych jak ty nie mamy :((( raczej takich jak pan janek z postu
                  wyzej, on juz nam przepowiedzial smierc glodowa- no nic jak bede umierac
                  przypomne sobie te kawe (tylko espresso) w Mediolanie

                  papapapa

                  • rose2 Re: kompleks skarbonki 20.08.03, 10:36
                    Janku, podoba mi sie beztroska ludzi i tyle. Sama nie potrafie tak zyc i jak
                    mam na cos wydac wieksza kwote to przyslowie "fortuna kolem sie toczy" grzmi w
                    mej glowie. Zastanawiam sie czy wlasnie takie nastawienie, ze cos moze sie stac
                    nie sprzyja nam w "sciaganiu" problemow. Moja mama nazywa to krakaniem.
                    Oszcczedzam, ale troche bez przesady. Wciaz jednak jak dla mnie bez przesady bo
                    moze dla innych mam zbyt wiele oszczednosci.
                    • Gość: tlen Re: kompleks skarbonki IP: 213.33.69.* 20.08.03, 10:51
                      czytalam taka ksiazke Hrabala "Jak obslugiwalem krola .." czy w tym stylu. Tam
                      znajomy kelner zawsze powtarza: zeby zarabiac miliony trzeba wydawac tysiace.

                      My jestesmy nadal na etapie wydawani tych tysiecy - bez zarabianai :(

                      Dziwne- kiedy zylam sama i zarabialam duuuuuuuzo mniej potrafilam zawsze cos
                      tam uciulac. Teraz majaz u boku rozdokazywanego samca kompletnie nie kontroluje
                      kasy.
                      • Gość: Dosia Re: kompleks skarbonki IP: 195.217.253.* 20.08.03, 12:04
                        Tlenie. Wyjasnij mi jedna sprawe. Czyjej kasy nie kontroluje Twoj ukochany?
                        Swojej czy Twojej? Bo jezeli Twojej to chyba masz prawo polozyc lape na swojej
                        dzialce i zakomunikowac, ze Ty nie bedziesz sponsorowala jego rozbuchanego
                        sposobu zycia?

                        Jak ja mam jakis problem to mowie do mojego chlopaka, sluchaj bardzo bym
                        chciala, ale niestety nie moge - i on to szanuje, a nie wydaje wszystkie moje
                        pieniadze bo tak mu sie podoba.

                        Naprawde nie wiem w czym masz problem. Mysle, ze jestes za bardzo ulegla i nie
                        potrafisz postawic na swoim. W tej sytuacji zadna rada Ci sie nie przyda.
                        • rose2 Re: kompleks skarbonki 20.08.03, 12:31
                          Problem lub nie. Przeciez Tlen napisala, ze wydaja kase wspolnie, co do centa.
                          Nie ma u nich w slowniku *moje* czy *twoje*. To nie tak, ze on ma osczednosci a
                          ona nic. Oni *wspolnie* maja 0 na wspolnym koncie pod koniec miesiaca :o)
                          • Gość: Dosia Re: kompleks skarbonki IP: 195.217.253.* 20.08.03, 12:42
                            Ale przeciez ona chce oszczedzic, wiec dlaczego tego nie robi? W jaki sposob
                            wydaja "wspolnie" skoro ona nie chce wydawac? To znaczy, ze nie wydaja wspolnie
                            tylko ON wydaje ich wspolne pieniadze.

                            Napisalam powyzej dlugiego posta o podziale pieniedzy. To ze kasa jest wspolna
                            nie oznacza, ze zadne z nich nie ma prawa dysponowac swoja czescia w sposob
                            jaki chce. Dla mnie sytuacja tlenu wyglada tak: zrzucamy sie oboje, ale to on
                            decyduje o tym na co wydajemy. Wiec wydajemy wszystko. Czy ona nie moze trzymac
                            reki na swojej czesci? Dla mnie to chore, ze godzi sie, zeby takze jej czesc
                            byla przejadana w imie wspolnej kasy. Przeciez wspolna nie znaczy jego.

                            ja naprawde nie widze tu problemy, oprocz nadmiernej uleglosci tlenu. Jaki to
                            problem powiedziec, sluchaj wydawaj sobie ile chcesz, ale ja swoja czesc wole
                            odlozyc?
                            • rose2 Re: kompleks skarbonki 20.08.03, 13:41
                              Widzisz Dosia bo to nie tak hop siup, dzis wydajemy wszystko wspolnie a od
                              jutra JA osczczedzam. Do tego trzeba czasu i oni wspolnie musza sie na to
                              zdecydowac, inaczej klapa.
                              Dobry pomysl z tym odkladaniem 10% na inne konto, moim zdaniem powinni tak
                              zrobic i zaznaczyc, ze tylko wspolnie mozna pobrac z konta pieniazki (nigdy
                              osobno). Na pewno sa tego typu uslugi.
                              Bardziej podoba mi sie styl zycia beztroski niz totalne sknerstwo. Sa ludzie
                              ktorzy notorycznie oszczedzaja, nic nie maja procz "zer" (x00000...takie zera
                              mam na mysli :o))na kontach i co z tego? Dzis jestesmy jutro nas nie ma, ja tam
                              lubie korzystac z zycia, ale mam granice.
                            • Gość: tlen Re: kompleks skarbonki IP: 213.33.69.* 20.08.03, 13:42
                              Dosiu
                              Masz racje- wine ponosimy oboje. Ja- poniewaz nie okreslilam twardo regul i moj
                              chlopak, ktory tych przestrzegac nie chce. Kiedy przeprowadzilam sie do niego
                              mialam kilka groszy przy duszy. Dostalam prawie natychmiast karte do jego
                              konta, po jakims czasie upowaznienia itd. Pozniej zaczelam sama zarabiac
                              dobrze, a pieniadze szly oczywiscie na wspolne konto. Uwazam, ze tak powinno
                              byc. Nie moge "trzymac reki na mojej czesci" poniewaz oznaczaloby to zalozenie
                              osobnego konta, a to uwazam za nieuczciwe. Pozostaja tylko komunkaty werbalne w
                              stylu:
                              - Czy wiesz, ze znowu wydalismy wszystko co do grosza?
                              - Tak wiem.
                              - No i co o tym sadzisz?
                              - Zarobi sie w przyszlam miesiacu.....

                              I tak co pierwszy, ale wyjsciem jest zalozenie subkonta i konsekwentne
                              przelewanie na nie pewnej kwoty. Tak uczynie i pochwale sie wam za rok
                              wynikami :))
    • niedzwiedziczka Re: kompleks skarbonki 20.08.03, 14:04
      Oj, chciałabym miec takie problemy, jak Wy :)
      My tez mamy 0 na koncie na koniec miesiąca, tyle, że
      pensje mamy takie, że ledwo nam na życie starcza. Ja tam
      chciałabym pooszczędzać, tylko nie mam z czego :(
      Dlatego np. szerokim łukiem omijam sklepy z ubrankami dla
      dzieci, bo sobie potrafię odmówić nowego ciucha, ale dla
      małej to kupuję bez opamiętania!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka