Dodaj do ulubionych

podejrzenia

05.02.08, 23:49
... otóż jak w temacie napisane podejrzewam męża o palenie tzw. trawki. Nie
mam pojęcia o narkotykach więc zwracam się do Was może ktoś miał z tym
styczność albo zna kogoś kto miał z tym kontakt. Otóż jestem ciekawa czy
zapalenie tej "trawki" wywołuje u osoby ataki agresji? ... bo mój mąż ostatnio
takowe ma. Ok rok temu w łazience znalazłam fifkę (była schowana w
wentylatorze) pokazałam mężowi ale wypierał sie że to nie jego. Przed wczoraj
ponownie znalazłam fifkę w samochodzie w bagażniku pod wyściółką - pokazałam
mu ją, oczywiście zaprzeczał że nie jego. Wywiązała się między nami kłótnia
... kazałam mu iść zrobić badania, w naszej miejscowości jest tylko jeden pan
który prowadzi prywatnie laboratorium i między innymi
zajmuje się wykrywaniem narkotyków w organiżmie. Mąż mówi że był u niego ale
rzekomo tego pana nie ma i dopiero w przyszły poniedziałek będzie przyjmował.
W aptekach szukałam testów i znalazłam ale wyczytałam że ten test może wykryć
obecność narkotyku ale w okresie od 3 do 10 dni po zapaleniu. A mnie bardziej
interesuje dłuższy okres czasu ok miesiąc wstecz. Ta sprawa z fifką nie daje
mi spokoju, mąż zrobił mi okropną awanturę, gdy powiedziałam mu że podejrzewam
go o palenie marihuany wtedy zaczął mi ubliżać że robię z niego ćpuna, nawet
kazał mi się wynosić bo przestałam dla niego istnieć, za to że potrafiłam go o
coś takiego oskarżyć. A przecież mam podstawy do tego, fifka w łazience
później w samochodzie, jego dziwne ataki agresji, zmienność nastrojów. A
najciekawsze jest to że jak mu powiedziałam o moich podejrzeniach, i kazałam
mu iść zrobić badania na obecność narkotyku w organizmie to zauważyłam że na
internecie szukała w googlach takich haseł jak "marihuana w organizmie"
"marihuana w krwi" "zaleganie marihuany w organizmie" czy Wam to też nie
wydaje się podejrzane?? skoro twierdzi że nie pali tego świństwa to po co
szukał informacji o tym ile czasu marihuana jest w organizmie, w jakim czasie
można ją wykryć od jej spożycia. Jakiekolwiek rozmowy na ten temat
doprowadzają do tego że się wścieka i ucina temat. Moje pytanie kierowane do
Was czy Wam również wydaje się to podejrzane? I czy zapalenie trawki
(marihuany) powoduje że człowiek robi się agresywny, wybuchowy i ma zmienny
nastrój? bo u nas sprawa tak wygląda, że mąż ma strasznie zmienny nastrój w
jednej chwili miły a za chwilę może tak naubliżać że szkoda słów, a po chwili
znów miły itd...
Obserwuj wątek
    • skorpionica11 Re: podejrzenia 05.02.08, 23:57
      z tego co mi wiadomo to raczej trawka jest na rozluznienie
      a moze twoj maz jest agresywny bo ma stresa w pracy i tez ze
      ciebie oklamuje
      chyba w aptece i kiosku ruchu mozna kupic test na narkotyki
      • ma_dre Re: podejrzenia 06.02.08, 00:07
        "z tego co mi wiadomo to raczej trawka jest na rozluznienie"
        wybacz skorpionica ale skad to wiesz? z encyklopedii, z gazety? palilas trawke,
        znasz kogos kto pali(l)? watpie, bo gdybys znala nie pisalabys takich
        "ogolnikow" by nie nazwac tego inaczej
        • lilith.b Re: podejrzenia 06.02.08, 00:24
          ma_dre napisała:

          > "z tego co mi wiadomo to raczej trawka jest na rozluznienie"
          > wybacz skorpionica ale skad to wiesz? z encyklopedii, z gazety? palilas trawke,
          > znasz kogos kto pali(l)? watpie, bo gdybys znala nie pisalabys takich
          > "ogolnikow" by nie nazwac tego inaczej

          Pytanie nie do mnie, ale się wypowiem, bo w temacie.
          Znałam wiele osób, które paliły ŻADNA pod wpływem marihuany nie była agresywna.
          Mieszkałam nawet z dwoma gościmi, którzy często palili. Nie było żadnego problemu.
        • skorpionica11 Re: podejrzenia 06.02.08, 12:45
          znam osoby i po trawce te osoby sie smialy
          i tez chociaz tzw."mula lapaly",wszystko zalezy od osoby na kazdego
          inaczej to dziala
          jak ty taka madra to napisz jakie mialas po trawce odczucia ,moze
          czegos nowego sie dowiemy


          ma_dre napisała:

          > "z tego co mi wiadomo to raczej trawka jest na rozluznienie"
          > wybacz skorpionica ale skad to wiesz? z encyklopedii, z gazety?
          palilas trawke,
          > znasz kogos kto pali(l)? watpie, bo gdybys znala nie pisalabys
          takich
          > "ogolnikow" by nie nazwac tego inaczej
        • zoofka Re: podejrzenia 06.02.08, 22:28
          skorpionica dobrze prawi. Trawka rozluźnia. Wiem, bo niejednokrotnie paliłam
          trawkę zwykłą i wzbogazaną chemicznie (tzw. skuna). Mój mąż też czasem popala
          (wszystko w granicach rozsądku)
          Jeśli facet jest agresywny, to ja bym się raczej martwiła, że to coś mocniejszego...
          Jest kilka możliwości. Może to być tzw. Crack (narkotyk z domieszką amfetaminy),
          który pobudza organizm, Może być hasz... Proszę nie pytajcie mnie skąd to wiem,
          bo nie o mnie mowa.

          Nie wiem, jakie masz relacje z mężem, ale radzę naprawdę poważną rozmowę.
    • lilith.b Re: podejrzenia 06.02.08, 00:04
      a co Ty go tak szpiegujesz? Co w tym złego, że sobie facet czasem zapali.
      To nie trawa go irytuje tylko Ty i Twoje zakazy...Aż dziwne, że nie może Ci
      powiedzieć wprost, że sobie podpala. Musisz go bardzo terroryzować w tej
      kwestii. A piwo mu pozwalasz pić?
      Marihuana dział rozluźniająco, człek po tym jest ociężały, ospały, wolny i
      raczej zadowolony z życia:)
      A czemu Tobie to aż tak przeszkadza. Co innego nałóg, co innego przypalanie
      sobie od czasu do czasu.
      • goha1981 Re: lilith.b 06.02.08, 00:08
        > a co Ty go tak szpiegujesz? Co w tym złego, że sobie facet czasem > zapali.
        A Ty byś był zadowolony jakby Twoja żona popalała sobie trawkę??
        Od palenia marihuany też można się uzależnić. A po drugie najczęściej od trawki
        się zaczyna a później sięga się po mocniejszy narkotyk.

        > A piwo mu pozwalasz pić?
        pewnie że TAK
        • lilith.b Re: lilith.b 06.02.08, 00:13
          goha1981 napisała:

          > > a co Ty go tak szpiegujesz? Co w tym złego, że sobie facet czasem >
          > ; zapali.


          > A Ty byś był zadowolony jakby Twoja żona popalała sobie trawkę??


          ykhm Ja jestem kobietą i to heteroseksualna więc zony nie mam i miec nie będę.

          > Od palenia marihuany też można się uzależnić. A po drugie najczęściej od trawki
          > się zaczyna a później sięga się po mocniejszy narkotyk.

          Bzdura i mit. Niby mozna ale nie trzeba.


          > > A piwo mu pozwalasz pić?
          > pewnie że TAK

          A piwo to nie alkohol, nie ulzaleznia? Równie dobrze można od piwa zacząć a na
          denaturacie skończyc.
          Wszystko zależy na ile człowiek jest rozsądny i jak bardzo ( lub nie) podatny na
          nałogi.
      • ma_dre Re: podejrzenia 06.02.08, 00:11
        lilith, dorosnij kobieto i nie wypisuj takich kosmicznych glupot, maryska to
        narkotyk, a juz dawno wiadomo ze podzial na narkotyki "lekkie" i "ciezkie" to
        totalna bzdura!!! wiec ma sie o co kolezanka martwic, mnie sama by zatrzeslo
        gdybym sie dowiedziala ze moj facet wydaje kase na ten syf!

        ...a poza tym uderz w stol...
        • lilith.b Re: podejrzenia 06.02.08, 00:21
          ma_dre napisała:

          > lilith, dorosnij kobieto i nie wypisuj takich kosmicznych glupot, maryska to
          > narkotyk, a juz dawno wiadomo ze podzial na narkotyki "lekkie" i "ciezkie" to
          > totalna bzdura!!! wiec ma sie o co kolezanka martwic, mnie sama by zatrzeslo
          > gdybym sie dowiedziala ze moj facet wydaje kase na ten syf!
          >
          > ...a poza tym uderz w stol...

          Jestem dorosła, jak najbardziej. Nie dodawaj mi słów i treści, których w wątku
          nie zawarłam, nie traktuj mnie stereotypowo i z góry.
          Sama se uderz w stół, jak nie masz co zrobić z rękoma.

          Jakich bzdur? Nie dzielę narkotyków na lekkie i ciężkie! (tu przykład tego ze mi
          wciskasz w wątek, rzeczy których nie napisałam!) Wiem że to narkotyk a nie guma
          do żucia.

          Jeśli chcecie byc takie "czyste" to zaprzestańcie picia piwa! Bo to alkohol i
          też uzależnia.

          Ja uważam, że i piwo i marihuana jest dla ludzi. Nie wiedzę niczego złego jeśli
          ktoś czasem się upije lub czasem upali. I tyle.

          Ja nie piję i nie palę. Ale mój chłopak kupuje czasem palenie i nie szaleję z
          tego powodu. Wypali, poleży trochę na kanapie i nic złego się nikomu nie dzieje.
          Nie wrzeszczy, nie zaczepia, nie bije mnie jak to mają w zwyczaju niektórzy
          ludzie pod wpływem alkoholu, nie wymiotuje i nie robi syfu.
          • hsirk Re: podejrzenia 06.02.08, 00:25
            > Ja nie piję i nie palę. Ale mój chłopak kupuje czasem palenie i
            nie szaleję z
            > tego powodu. Wypali, poleży trochę na kanapie i nic złego się
            nikomu nie dzieje
            > .
            > Nie wrzeszczy, nie zaczepia, nie bije mnie jak to mają w zwyczaju
            niektórzy
            > ludzie pod wpływem alkoholu, nie wymiotuje i nie robi syfu.

            do czasu, do czasu...

            jedna z najwazniejszych cech stosowania uzywek jest ich
            TOWARZYSKOSC. i niewazne czy piwo czy wodka czy maryska. ale w
            towarzystwie. jezeli pali sam a potem lezy to cos jest nie tak. ale
            o tym dobrze wiesz...
            • lilith.b Re: podejrzenia 06.02.08, 00:30
              hsirk napisał:


              > jedna z najwazniejszych cech stosowania uzywek jest ich
              > TOWARZYSKOSC. i niewazne czy piwo czy wodka czy maryska. ale w
              > towarzystwie. jezeli pali sam a potem lezy to cos jest nie tak. ale
              > o tym dobrze wiesz...

              co dobrze wiem? bo chyba jednak nie wiem...
              Nie mam zamiaru się z wami kłócić, tylko wyrażałam swoja opinię.
              Nie uważam, by z powodu tego,że czasem ktoś sobie zapali należało popadać w
              histerię i szaleństwo.
              • hsirk Re: podejrzenia 06.02.08, 00:32
                ok. pomysl sobie tylko czy jakby twoj luby czasami urabywal sie
                wodka sam, a potem lezal i nie rzygal, nie rozrabial czy twoja
                opinia bylaby taka sama.
                • lilith.b Re: podejrzenia 06.02.08, 00:41
                  hsirk napisał:

                  > ok. pomysl sobie tylko czy jakby twoj luby czasami urabywal sie
                  > wodka sam, a potem lezal i nie rzygal, nie rozrabial czy twoja
                  > opinia bylaby taka sama.

                  Matko boska, to co zakurzyc sobie z kolega jest OK, a samemu nie?
                  Dziwną masz tą tezę o towarzyskości.

                  Wiesz generalnie rzecz ujmując pewnie masz rację, ale na szczęście nie wszyscy
                  jesteśmy tacy sami:)
                  A co powiesz na to, kiedyś sama samiusieńka się upiłam oglądając tv i obudziłam
                  sie rano na podłodze...i co to też wg Ciebie tragedia?
                  • hsirk Re: podejrzenia 06.02.08, 01:04
                    zadna tragedia. ale jak to zaczniesz robic cyklicznie, to juz do
                    dupy bedzie
                    • lilith.b Re: podejrzenia 06.02.08, 01:08
                      hsirk napisał:

                      > zadna tragedia. ale jak to zaczniesz robic cyklicznie, to juz do
                      > dupy bedzie
                      Ale nikt nie pisał o cykliczności palenia mojego faceta. Tzn ja nie pisałam a ty
                      zasugerowałeś/łaś swoją opinią :)
                      aha i cykliczność może też być półroczna ...ale rozumiem o co Ci chodzi, więc spoko
                    • goha1981 Re: hsirk 06.02.08, 01:25
                      > zadna tragedia. ale jak to zaczniesz robic cyklicznie, to juz do
                      > dupy bedzie

                      no właśnie .... wcześniej nie rozumiałam nagłych "cyklicznych" ataków szału męża
                      średnio co 3-4 tygodnie (o czym już pisałam wyżej, że najbardziej dostawał szału
                      w momencie kiedy chciał iść na piwo a ja chciałam mu towarzyszyć wtedy aż się
                      trząsł z nerwów i wpadał w taką agresję że mi ubliżał, rozwalał rzeczy które
                      miał pod ręką żebym tylko z nim nie szła). I tak wychodził wracał późno ... a na
                      drugi dzień jakby nigdy nic miły, zadowolony, wesoły i czuły ... ale to trwa
                      kilka dni, po czym zaczyna się robić nie miły, później staje się agresywny i
                      wyskakuje z tekstem że dziś wychodzi i jest wstanie mi naubliżać itd. byle by
                      tylko wyszedł ... i znów wraca późno a na drugi dzień jakby nigdy nic znów miły
                      itd ....
                      • rgard Re: hsirk 11.02.08, 09:18
                        że najbardziej dostawał szału
                        w momencie kiedy chciał iść na piwo a ja chciałam mu towarzyszyć

                        Na dziwki szedł??
                        • bupu Re: hsirk 11.02.08, 12:46
                          Nie, zaćpać zapewne. Typowa reakcja człowieka uzależnionego gdy coś zaburza jego
                          rytuał i utrudnia mu przyjęcie kolejnej dawki narkotyku.
        • snowbabe Re: podejrzenia 06.02.08, 00:25
          Zatrzęsło by Cię, dlatego że pali, czy dlatego że wydaje kasę?
          Kobieto, nie histeryzuj. Poczytaj może o tym, po jakim czasie marihuana
          uzależnia (nie, Nasz Dziennik to nie jest dobre źródło).
          • lilith.b Re: podejrzenia 06.02.08, 00:28
            snowbabe napisała:

            > Zatrzęsło by Cię, dlatego że pali, czy dlatego że wydaje kasę?
            > Kobieto, nie histeryzuj. Poczytaj może o tym, po jakim czasie marihuana
            > uzależnia (nie, Nasz Dziennik to nie jest dobre źródło).

            A to do mnie?czy do autorki wątku?
            • snowbabe Re: podejrzenia 06.02.08, 00:33
              Do ma_dre. Wydawało mi się, że podpinałam pod jej post. Ale mogę mieć rację i
              mogło mi się tylko wydawać.
              • lilith.b Re: podejrzenia 06.02.08, 00:38
                snowbabe napisała:

                > Do ma_dre. Wydawało mi się, że podpinałam pod jej post. Ale mogę mieć rację i
                > mogło mi się tylko wydawać.

                :)
    • ma_dre Re: podejrzenia 06.02.08, 00:05
      goha, mysle ze twoje podejrzenia sa sluszne, trawka jak najbardziej moze wplynac
      w ten sposob na osobowosc, wiem to z obserwacji... wogole myla sie osoby, ktore
      wyobrazaja sobie w teorii, ze po trawce to sie jest tylko peace & love...
      niestety czesto bywa tak ze trawa czyni chorobliwie podejrzliwym i agresywnym.
      • misia12347 Re: podejrzenia 06.02.08, 00:15
        Naprawdę? Znam jedną osbobe, ktora pali trawkę i bierze tez inne
        narkotyki ale nie jest ona agresywna. Bardziej bym powiedziała, że
        jest pozbawiona wszystkich nuczuć i taka obojetna na drugiego
        człowieka. Miałas kontakt z taką osobą?
        • goha1981 Re:misia12347 06.02.08, 00:38
          > Naprawdę? Znam jedną osbobe, ktora pali trawkę i bierze tez inne
          > narkotyki ale nie jest ona agresywna. Bardziej bym powiedziała, że
          > jest pozbawiona wszystkich uczuć i taka obojetna na drugiego
          > człowieka.

          a propos tej obojętności to również zauważyłam, że mąż stał się obojętny
          praktycznie na wszystko .... można powiedzieć że stał się egoistą. Od czasu do
          czasu ma ataki agresji, i wtedy wygaduje takie bolesne rzeczy że SZOK ... tak
          jakby mu było wszystko jedno czy mnie to zaboli czy nie. A jak coś obieca to
          bardzo często nie dotrzymuje słowa.
          • snowbabe Re:misia12347 06.02.08, 00:43
            To może zacznij go jak dorosłego traktować? Jak to 2szarozielone poniżej
            napisała. Traktujesz go jak dziecko, to czemu miałby się inaczej zachowywać?
            • misia12347 Re:misia12347 06.02.08, 00:49
              Jak to jak dorosłego? Taki kozak z niego? A kto schował fifkę do
              wentylatora? Poza tym nie jestem pewna czy to rzeczywiście dobry
              pomysł, żeby tolerować dragi u swojego faceta, jak zacznie mieć
              schizy, to będzie miała z nim jazdę.
              • snowbabe Re:misia12347 06.02.08, 00:57
                Nie przesadzałabym z tymi dragami. To jedno. Ja nie twierdzę, że on się
                wyjątkowo poważnie zachowuje, ale traktowanie go jak dzieciaka będzie miało
                efekt odwrotny od zamierzonego. Może jestem naiwna, ale zawsze mi się zdawało,
                że pewne rzeczy należy sobie wyjaśniać w rozmowie. A tu z żadnej strony nie
                widzę chęci.
                • misia12347 Re:misia12347 06.02.08, 01:01
                  A ty coś bierzesz? Twój chłopak coś bierze? Potrafiłabyś to
                  zaakceptowac? To nie są pytania "zaczepne" jestem ciekawa, bo byłam
                  w poodbnej sytacji jak autorka wątku i chętnie poznałabym opinie
                  kogoś o tym. Nie bałabys się, że wpadnie w coś mocniejszego? A sama
                  trawka i ekstazy nie są szkodliwe i nie powodują uzależnienia?
                  • snowbabe Re:misia12347 06.02.08, 01:09
                    Podczas pobytu w Amsterdamie obydwoje próbowaliśmy marihuany. Ja nie widziałam
                    żadnego efektu odurzenia za to potwornie bolały mnie później płuca - ale ja w
                    życiu nie paliłam, więc pewnie dlatego. Co do faceta - gdyby nie robił tego za
                    często pewnie bym się nie przejmowała. Trawka jest szkodliwa,tak jak papierosy
                    są szkodliwe. Uzależnia, ale nie po pojedynczym użyciu. Ekstazy z tego co wiem
                    jest znacznie bardziej szkodliwe i uzależnia szybciej - ale ja nie jestem
                    ekspertem. I nie, nie bałabym się o faceta - wierzę w jego rozsądek i nie widzę
                    powodu, żeby go kontrolować. Poza tym - obydwoje cenimy wydolność naszych płuc ;))
                  • lilith.b Re:misia12347 06.02.08, 13:01
                    misia12347 napisała:

                    > A ty coś bierzesz? Twój chłopak coś bierze? Potrafiłabyś to
                    > zaakceptowac? To nie są pytania "zaczepne" jestem ciekawa, bo byłam
                    > w poodbnej sytacji jak autorka wątku i chętnie poznałabym opinie
                    > kogoś o tym. Nie bałabys się, że wpadnie w coś mocniejszego? A sama
                    > trawka i ekstazy nie są szkodliwe i nie powodują uzależnienia?

                    Ja nie biorę niczego. Podpalałam sobie kiedyś, ale nie moge palić w ogóle.
                    Miałam kontakt z osobami palącymi często i biorącymi inne dragi. To czy ktoś
                    wpadnie w coś mocniejszego jest sprawą bardzo indywidualną. Jedni wpadają inni
                    nie. Ja przypalałam i nie jestem ćpunka teraz. Są ludzie, którzy palą całe życie
                    tylko gandzię i nic innego, a są tacy, którym się zachciewa czegoś więcej.
                    Ja się nie boję, że mój chłopak wpadnie w coś mocniejszego.
                    A czy ty się boisz, kiedy Twój pije piwo że zostanie alkoholikiem?

                    Używki ze swej natury są szkodliwe, ale dopiero ich nadmiar może spowodować
                    jakieś groźne skutki- moim zdaniem.
                    Ekstazy i marihuana są i szkodliwe i uzależniające.
                • goha1981 Re: snowbabe 06.02.08, 01:18
                  > Może jestem naiwna, ale zawsze mi się zdawało, że pewne rzeczy należy > sobie
                  wyjaśniać w rozmowie. A tu z żadnej strony nie widzę chęci.

                  już pisałam wyżej że próbowałam kilka razy rozmawiać z nim o tym ale on cały
                  czas się wypiera, że nie jego ta fifka, po czym wpada w szał, nawet ubliżał mi.
                  Unika jakikolwiek rozmów na ten temat, a gdy zacznę znów mówić na ten temat to
                  dalej wpada w złość i schodzi na inne tematy.
                  A co najlepsze najpierw fifkę która znalazłam w samochodzie tłumaczył, że nie
                  jego, że nie wie skąd tam się wzięła, może samochód kupiliśmy razem z nią. A po
                  jakimś czasie mówił zupełnie co innego, że tą fifkę zostawił jego znajomy w
                  samochodzie a on ją znalazł i położył do bagażnika ... dla mnie jest to absurd
                  ... bo po 1. pierw się wypierał że nie ma pojęcia skąd ta fifka znalazła się w
                  bagażniku a potem mówi że sam ją tam położył ... a po 2. jeśli mówi że to jego
                  kumpla to mógł ją wyrzucić a nie chować do bagażnika pod wyściółkę.
                  • snowbabe Re: snowbabe 06.02.08, 01:21
                    Odpowiedziałam Ci pod postem poniżej. To co napisałaś zupełnie nie pasuje do
                    reakcji na marihuanę - stąd moja wcześniejsza reakcja.
              • goha1981 Re:misia12347 06.02.08, 01:12
                > Poza tym nie jestem pewna czy to rzeczywiście dobry
                > pomysł, żeby tolerować dragi u swojego faceta, jak zacznie mieć
                > schizy, to będzie miała z nim jazdę.

                Ja już mam z nim "jazdy" i to porządnie. Nie poznaje go, wychodziłam za mąż za
                zupełnie innego faceta. A to co teraz on wyprawia to mnie szokuje - te jego
                niespodziewane ataki złości, te jego zmienne nastroje euforia a za chwilę łapie
                doła a za jakiś czas agresję. Tak jak wyżej pisałam te ataki agresji, szału ma
                zwłaszcza wtedy jak chce iść na piwo a ja spytam czy mogę iść to on mało ze
                skóry nie wyjdzie, szał, agresja aż się cały trzęsie bo on musi iść i to beze mnie.
                • snowbabe Re:misia12347 06.02.08, 01:18
                  Po tym co napisałaś na samym końcu, ja się wycofuję z tego co wcześniej pisałam
                  o traktowaniu jak dziecko, bo to zupełnie zmienia postać rzeczy. I też
                  radziłabym szukać specjalistycznej pomocy.
                • bupu Re:misia12347 06.02.08, 12:13
                  Takie jazdy to raczej nie po trawie, podejrzewałabym coś cięższego. Wiesz, za
                  pomocą fifki można palić nie tylko gandzię.
          • 2szarozielone Re:misia12347 06.02.08, 00:46
            Wydaje mi się, że problemy z Twoim mężem nie wynikają z popalania trawy raz na
            jakiś czas. Macie innego rodzaju problemy i o tym powinniście szczerze
            porozmawiać. Agresja, obojętność, egoizm, okrutne teksty, niesłowność - jasne,
            że może to wynikać z nałogu. Ale sama napisałaś, że test wykrywający narkotyk na
            kilka dni po - Cię nie satysfakcjonuje. Bo podejrzewasz, że on to robi raczej
            rzadziej... A taki raz na miesiąc to Ci nie zmieni od razu faceta w innego
            człowieka.
            Rozmawiałaś z mężem w ogóle o tym, jak się przy nim czujesz? Że się zmienił?
            Pytałaś z czego może to wynikać? Czy od razu zaczęłaś kombinować, kontrolować i
            szukać winy w trawie? Bo dla mnie problem jest gdzie indziej. I jeśli nawet mąż
            popala, to ta trawa może być tego problemu wynikiem i potęgowac jego efekty. A
            gdzie on jest? Do tego musicie już dojść jakoś wspólnie.
            • goha1981 Re: 2szarozielone 06.02.08, 00:55
              > Ale sama napisałaś, że test wykrywający narkotyk na
              > kilka dni po - Cię nie satysfakcjonuje.
              nie satysfakcjonuje mnie dlatego, że 3 tygodnie temu widział się z osobą, która
              swojego czasu miała styczność (albo w dalszym ciągu ma) - z narkotykami gó..e z
              marihuaną. To znajomy mojego męża... początkowo nie przychodziło mi do głowy że
              mój mąż mógłby coś od niego wziąć ... ale jak ostatnio znalazłam u niego fifkę
              to zrobiło mi się to podejrzane
    • 2szarozielone Re: podejrzenia 06.02.08, 00:37
      jesteś jego matką, wychowawczynią czy żoną? On dorosły jest i samodzielny.
      Pewnie jakby mógł z Tobą normalnie o różnych rzeczach pogadać, to by gadał. A
      jakby Ci powiedział, że pali, to co - głowe byś mu zmyła? Zabroniła? Zabrała
      kieszonkowe i dała szlaban? W związkach się nie stosuje zakazów i nakazów tylko
      wspólnie wypracowuje się jakieś reguły i kompromisy. I słucha się siebie
      wzajemnie, a nie wysyła do laboratoriów na kontrolę :/

      Wielu moich znajomych pali czasem i nikomu się agresor nigdy nie włączył. Po
      alkoholu - i owszem, zdarzało się. Jaranie uspokaja, poprawia nastrój, rozluźnia
      i wyostrza koncentrację (ale tylko na jednej rzeczy naraz...). A tak przede
      wszystkim to zjaranie widać po przekrwionych oczach, nie do pomylenia z niczym
      innym. I jest się potem głodnym, że można zjeść pół lodówki. Sama kiedyś po
      jednym joincie zeżarłam 4 spore bułki z szynką i pomidorem (dla mnie to są 4
      posiłki normalnie) i zjadłabym więcej, gdyby coś w domu było jeszcze... Trawa ma
      specyficzny zapach - wyczułabyś w domu czy samochodzie.
      • goha1981 Re: 2szarozielone 06.02.08, 00:42
        > Trawa ma specyficzny zapach - wyczułabyś w domu czy samochodzie.
        Nie mam pojęcia jak ona pachnie
        • 2szarozielone Re: 2szarozielone 06.02.08, 00:48
          Taki słodkawy dym, inny od papierosowego. Charakterystyczny. Zaintrygowałby Cię :)
          • kitek_maly Re: 2szarozielone 06.02.08, 00:56

            Zgadza się. :-)
            Nigdy nie paliłam, ale znajomi czasem.
            Zapach nie do pomylenia z żadnym innym. ;-)
        • lilith.b Re: 2szarozielone 06.02.08, 00:48
          goha1981 napisała:

          > > Trawa ma specyficzny zapach - wyczułabyś w domu czy samochodzie.
          > Nie mam pojęcia jak ona pachnie


          A czemu Ty nie możesz z mężem NORMALNIE jak dorosli ludzie porozmawiać. Jak
          znalazłaś fajkę w domu to wiadomo, że jego. Przecież się nie teleportowała sama.
          Skoro on kłamie w żywe oczy to chyba musisz jakiegoś szału dostawać na samo to
          słowo...

          Egoizm to nie skutek palenia, tylko cecha charakteru. Obojętność, czyli taka
          apatyczność np: siedzi pół dnia na łóżku i sie nie rusza i mu dobrze. Siedzi i
          sie gapi w jeden punkt, albo jest baaaardzo wolny i ociężały.
          Agresja, moim zdaniem, może być jeśli jest uzależniony a nie może zapalić.
          Może sobie lepiej poczytaj najpierw na necie z czym masz do czynienia, zapoznaj
          się z tą marihuana teoretycznie chociaż. Walczysz z wiatrakami może?
          Ale oczy mocno ukrwione powinnac zauważyć, jeśli mąż faktycznie pali.
          • goha1981 Re: lilith.b 06.02.08, 01:07
            > A czemu Ty nie możesz z mężem NORMALNIE jak dorosli ludzie >
            porozmawiać.
            rozmawiałam a raczej próbowałam na spokojnie ... ale zaczął się wypierać że nie
            jego, co jest bzdurą bo nikt by nam jej nie podrzucił do bagażnika samochodu pod
            wyściółkę i nikt by nie podrzucił nam do wentylatora w łazience. Gdy zaczęłam z
            nim na ten temat rozmawiać to wpadł w szał, krzyczał a nawet ubliżał mi.
            Odczekałam aż się uspokoi i powtórnie zaczęłam rozmowę a on znów wpadł w szał, a
            teraz unika jakikolwiek rozmów.

            > Agresja, moim zdaniem, może być jeśli jest uzależniony a nie może > zapalić.
            właśnie o to się rozchodzi, że takie fest ataki agresji dostaje co jakiś czas
            (mniej więcej co 3-4 tygodnie) gdy chce wyjść na piwo i kiedy to ja zaproponuje
            że chciałabym z nim iść, wtedy wpada w szał, nie pozwala mi, wpada w agresję,
            ubliża mi, wygraża że mnie uderzy, nawet potrafi rozwalić coś co ma pod ręką
            (ostatnio rozwalił kontakt w ścianie) i potrafił kopnąć mnie w nogę. A ja tylko
            grzecznie zaproponowałam, że może oboje wyskoczymy na piwko. A on na to wybucha
            szałem i mówi że wychodzi sam i znajdzie jakiegoś kumpla do towarzystwa, a ja
            abym się nie ważyła iść za nim. Po czym wychodzi z domu i go nie ma kilka
            godzin, wraca późno nawet o 2ej w nocy pijany i najczęściej agresywny
            • lilith.b Re: lilith.b 06.02.08, 01:13
              goha1981 napisała:

              > > A czemu Ty nie możesz z mężem NORMALNIE jak dorosli ludzie >
              > ;
              > porozmawiać.
              > rozmawiałam a raczej próbowałam na spokojnie ... ale zaczął się wypierać że nie
              > jego, co jest bzdurą bo nikt by nam jej nie podrzucił do bagażnika samochodu po
              > d
              > wyściółkę i nikt by nie podrzucił nam do wentylatora w łazience. Gdy zaczęłam z
              > nim na ten temat rozmawiać to wpadł w szał, krzyczał a nawet ubliżał mi.
              > Odczekałam aż się uspokoi i powtórnie zaczęłam rozmowę a on znów wpadł w szał,
              > a
              > teraz unika jakikolwiek rozmów.
              >
              > > Agresja, moim zdaniem, może być jeśli jest uzależniony a nie może >
              > zapalić.
              > właśnie o to się rozchodzi, że takie fest ataki agresji dostaje co jakiś czas
              > (mniej więcej co 3-4 tygodnie) gdy chce wyjść na piwo i kiedy to ja zaproponuje
              > że chciałabym z nim iść, wtedy wpada w szał, nie pozwala mi, wpada w agresję,
              > ubliża mi, wygraża że mnie uderzy, nawet potrafi rozwalić coś co ma pod ręką
              > (ostatnio rozwalił kontakt w ścianie) i potrafił kopnąć mnie w nogę. A ja tylko
              > grzecznie zaproponowałam, że może oboje wyskoczymy na piwko. A on na to wybucha
              > szałem i mówi że wychodzi sam i znajdzie jakiegoś kumpla do towarzystwa, a ja
              > abym się nie ważyła iść za nim. Po czym wychodzi z domu i go nie ma kilka
              > godzin, wraca późno nawet o 2ej w nocy pijany i najczęściej agresywny

              Ach no widzisz, to co teraz napisałaś diametralnie zmienia postać rzeczy. W taki
              przypadku proponuję udać się po pomoc do specjalisty. To oprócz tego, że kłamie,
              to jeszcze nie życzy sobie wyjść z Tobą, ubliża Ci i kopie.
              Zdecydowanie coś jest nie tak.
              Ja Ci niestety nie umiem w takiej sytuacji pomóc. Namawiam na psychologa, który
              zajmuje sie uzależnieniami, chociażby po to by pomógł w jakiejś wstępnej
              diagnozie i pomógł opracować plan działania.

              Napisz tez na forum psychologia, może tam sie jakiś psycholog znajdzie?

              Powodzenia i dobranoc na razie;)
              • goha1981 Re: lilith.b 06.02.08, 01:34
                > To oprócz tego, że kłamie, to jeszcze nie życzy sobie wyjść z Tobą, > ubliża
                Ci i kopie. Zdecydowanie coś jest nie tak.

                no to widzę, że zrozumiałaś o co mi chodzi. Kłamie, kłamie i jeszcze raz kłamie
                ... a najdziwniejsze jest to że nie trzyma się jednej wersji bo pierw mówił
                1. fifka nie moja i nie wiem skąd sie wzięła w naszym samochodzie, widocznie
                kupiliśmy samochód razem z nią
                a po paru minutach wersja inna
                2. a to fifka kumpla zostawił w samochodzie w zeszłym roku w wakacje a ja
                znalazłem i położyłem do bagażnika

                a propos tych wyjść na piwo z jego kumplami ... zgadzam się na nie i idzie sobie
                sam ... ale od czasu do czasu gdy chce mąż iść na to piwo to czasem zaproponuje
                mu abyśmy razem wyszli ... a on wtedy wpada w szał ... jest w stanie zrobić
                wszystko aby tylko wyszedł sam ... dlatego też robi się agresywny, wprowadza
                między nami chorą sytuację, prowokuje kłótnię abym tylko mnie wyprowadzić z
                równowagi aby odechciało mi się tego naszego wspólnego wyjścia ... a gdy widzi
                że ja nadal upieram się przy tym naszym wspólnym wyjściu wtedy zaczyna ubliżać
                mi, nawet kopnął mnie i rozwala rzeczy po czym wręcz ucieka z domu ...
                • stedo Re: lilith.b 06.02.08, 02:12
                  Wydaje mi się że to są objawy głodu narkotykowego.On chce wychodzić sam bo wtedy
                  ćpa.Idż do specjalisty i poradż się.
            • zoofka Re: lilith.b 08.02.08, 23:08
              dobra ujawnie się nieco za bardzo, ale zrobię to dla dobra sprawy. Nie jestem
              aniołem, i nie raz miałam do czynienia z czymś cięższym niż trawa. Skoro on chce
              wyjść sam, i bywa agresywny kiedy tylko wspomnisz o tym, żey Ci towarzyszyć, to
              ewidentnie coś jest nie tak. Ja dokładnie tak samo postępowałam ze swoim
              facetem, kiedy chciałam się "zaopatrzyć" w temat. Wiedziałam, że on podejrzewa,
              więc każdą propozycję towarzyszenia mi z jego strony odbierałam jako próbę
              kontrolowania mnie. I byłam agresywna...
              To co się dzieje z Twoim mężem jest naprawdę niepokojące. Ale jeśli on nie widzi
              problemu, to Ty nic nie wskórasz niestety :(
      • lolyta Re: podejrzenia 06.02.08, 23:00
        W związkach się nie stosuje zakazów i nakazów tylko
        > wspólnie wypracowuje się jakieś reguły i kompromisy. I słucha się siebie
        > wzajemnie, a nie wysyła do laboratoriów na kontrolę :/

        powiedziala panna ktora chodzi chlac ze swoja miloscia zycia - alkoholikiem :-/

        znam osoby, ktore rzczywiscie robily sie agresywne i nei do dogadania z powodu
        trawki (ale nei pod jej wplywem, tylko z powodu jej braku), w taki sposob, w
        jaki opisujesz.
        jesli Twoje podejrzenia sa aluszne, to podejrzewam, ze raczej potrzebna Wam
        bedzie pomoc terapeuty a nie opinia odlotowych dziewczat z forum.

        Wez tez pod uwage, ze trawka dzis to nie ta sama trawka co w latach 60-tych,
        teraz jest to pryskane wszelkim mozliwym chemicznym i uzalezniajacym gownem.
        • bardzo.grzeczna.dziewczynka Re: podejrzenia 09.02.08, 14:44
          W pełni zgadzam się tu z lolytą. Dodam jeszcze tylko, że poza
          agresją w powodu braku trawki pojawiają się po dłuższym regularnym
          jej stosowania:
          -psychozy (nie po zapaleniu, ale samoistnie, jak człowiek się tego
          zupełnie nie spodziewa...)
          - dziury w mózgu, problemy z pamięcią, koncentracją
          I dokładnie tak jak pisze lolyta, to często są wzmocnione rzeczy, po
          skunie np. możesz zejść jak masz słabe serce,tak Ci się podnosi
          tętno :/
      • bupu Re: podejrzenia 09.02.08, 14:05
        Yhy. Zwłaszcza sie świetnie reguły i kompromisy wypracowuje wspólnie z
        uzależnionym. Miodowo wręcz.
    • sumire Re: podejrzenia 06.02.08, 08:22
      ech. to ja się może wypowiem jako osobnik palący i posiadający palących znajomych, bo snucia teorii w stylu: "wiem, bo znajomy znajomego mi opowiadał, że jego kuzyn po trawce dostał napadu szału" nie lubię.
      po pierwsze - pewnie pali.
      po drugie - po marihuanie raczej nie włącza się agresor. widziałam zmiany zachowania w złą stronę (dziwna podejrzliwość, teorie spiskowe etc.), ale to u ludzi, którzy palili bardzo dużo i często.
      jeśli nie pali jakichś świństw albo kosmicznych ilości, po których wyglądałby jak na bardzo zwolnionych obrotach, to rzeczywiście pozostaje wywąchiwanie tego zapachu i przyglądanie się oczom - po paleniu ma się takie szkliste ślepka.
      ale przede wszystkim - nie ma co bawić się w oficera CBŚ. trzeba z chłopem pogadać. nie oskarżać od razu i nie wysyłać przemocą do lekarza, bo chyba jest dorosły i może robić co zechce. porozmawiać.
      • enith Re: podejrzenia 06.02.08, 08:45
        sumire napisała:
        > po drugie - po marihuanie raczej nie włącza się agresor. widziałam zmiany zachowania w złą stronę (dziwna podejrzliwość, teorie spiskowe etc.), ale to u ludzi którzy palili bardzo dużo i często.>

        To teraz ja się włączę do dyskusji. Paliłam w życiu cztery razy, ostatni raz siedem lat temu. Przestałam po tym, gdy, będąc upaloną, próbowałam ni z tego, ni z owego, udusić swojego chłopaka. Gołymi rękoma... Trawa była ok, ta sama co wcześniej, paliliśmy w grupie chyba pięciu czy sześciu osób, ale tylko mi odbiło, choć z natury jestem bardzo łagodną osobą. Nigdy więcej po tym wydarzeniu nie odważyłam się zapalić. Tak więc z tym włączaniem się agresji radzę uważać, bo zdarzyć się to może także tzw. "rekreacyjnym" palaczom i po "dobrej" trawce. A autorce wątku radzę szukać pomocy u specjalisty, bo to, że facet pali, i że odbija się to negatywnie na ich związku (ataki agresji, wyzywanie), widać na kilometr.
        • goha1981 Re: enith 06.02.08, 12:35
          > Przestałam po tym, gdy, będąc upaloną, próbowałam ni z tego, ni
          > z owego, udusić swojego chłopaka. Gołymi rękoma...

          jakbym skądś znała ... otóż pamiętam jak jednego razu mąż powiedział, że dziś
          wieczorem wychodzi i ja mu zaproponowałam że może razem sobie wyjdziemy bo tak
          dawno razem nigdzie nie byliśmy .., mąż wtedy się zezłościł mówiąc że wychodzi
          sam z jakimś kumplem ... a gdy ja nie odpuszczałam i dalej go przekonywałam
          abyśmy razem we dwoje sobie wyszli ... wtedy on wpadł w agresję, ubliżanie,
          wygrażanie, wulgaryzmy, rozwalenie czegoś znajdującego się pod jego ręką a nawet
          pchnięcie mną. Wtedy idzie dosłownie po trupach aby tylko wyjść ... i tak było
          ostatnio wyszedł, wrócił bardzo późno z ogromną agresją ... ja spałam - obudził
          mnie i zaczął mi wygrażać że mi krzywdę zrobi - siedział na mnie z rękami
          zaciśniętymi na mojej szyi.
          Na drugi dzień jakby nigdy nic, miły itd.
          • listekklonu Re: enith 06.02.08, 12:45
            obudził
            > mnie i zaczął mi wygrażać że mi krzywdę zrobi - siedział na mnie z rękami
            > zaciśniętymi na mojej szyi.

            A Ty to tak zostawiłaś? Nie zadzwoniłaś na policję po czymś takim?
          • sumire Re: enith 06.02.08, 12:58
            no ale takie rzeczy się nie biorą od zapalenia jointa raz na dwa
            tygodnie. to jakiś grubszy problem.
            • goha1981 Re: sumire 06.02.08, 22:35
              > no ale takie rzeczy się nie biorą od zapalenia jointa raz na dwa
              > tygodnie. to jakiś grubszy problem.

              dokładnie to jakiś grubszy problem ale nie wiem jaki, uważam że to nie ja jestem
              przyczyną tego problemu, staram się być jak najlepszą żoną, dbam o męża i dom.
              Jestem osobą kompromisową, która nie lubi kłótni. Gdyby chociaż mąż zechciał
              otwarcie/szczerze porozmawiać ... a tu nie ... sama się gryzę z tym problemem i
              mało nie zwariuję, dlatego też idę do psychologa bo już samej nie daje rady
              • zoofka Re: sumire 08.02.08, 23:12
                ale dziewczyno. Nie bierz winy na siebie. To nie jest twoja wina. Najgorsze co
                możesz teraz zrobić to oskarżać siebie
    • funny_game Re: podejrzenia 06.02.08, 08:59
      Tylko pytam: jesteś pewna, że gdyby nie trawka, w Waszym związku byłoby OK?
      Bo może to nie o palenie chodzi, ale o Was, o jakiś kryzysik, całkiem normalny
      po iluś tam latach bycia razem. Kryzysik, który trzeba po prostu przepracować?
      Nie wiem, gdybam sobie. Faktem jest, że trawa, tak samo jak alk albo sport
      wyczynowy, nie są dla każdego.
      • sumire Re: podejrzenia 06.02.08, 10:00
        o, zgadzam się w całej rozciągłości.
    • 2szarozielone Re: podejrzenia 06.02.08, 09:50
      Jeszcze - po przeczytaniu tego wszystkiego. On może mieć jakieś zaburzenia
      psychiczne (marihuana dodatkowo wzmacnia takie rzeczy). To niekoniecznie
      uzależnienie, bo to zachowanie plus fifka - jeszcze nałogu nie oznacza.
      Mozliwe też, ze on bierze jakieś mocniejsze dragi - a trawa to nie jest w tym
      najistotniejszy problem. Ja bym sie skupiła na jego zachowaniu i jakos
      skonsultowała to ze specjalistą. I albo poszla z nim - a gdyby nie dał się
      namówic, sama do jakiegoś ośrodka lecznia uzależnień, albo do psychologa,
      opisała, co się dzieje i dowiedziała się, co myslą eksperci - bo my tu sobie
      możemy tylko spekulowac...
      • kr_ka_11 Re: podejrzenia 06.02.08, 10:17
        nie chce byc zlym prorokiem, w temacie specjalistka nie jestem ale z tego co sie
        orientuje to przy pomocy fifki mozna palic rowniez inne narkotyki, np. crack.
        podgrzewa sie to swinstwo i przez fifke wciaga opary. uzywania tego mozna nie
        obczaic, nie ma zaczerwienionych oczu ani nic w tym stylu. tak czy siak jego
        postawa nie jest normalna, napady agresji moga swiadczyc o uzaleznieniu a trwa
        nie dziala tak szybko w przeciwienstwie do powyzszego. jak ma kolege ktory jak
        pisalas siedzi w tym interesie to moze podsunal mu wlasnie to (lepszy zarobek).
        nie zazdroszcze sytuacji cokolwiek nie jest powodem.
        • zoofka Re: podejrzenia 08.02.08, 23:17
          orientuje to przy pomocy fifki mozna palic rowniez inne narkotyki, np. crack.
          > podgrzewa sie to swinstwo i przez fifke wciaga opary. uzywania tego mozna nie
          > obczaic, nie ma zaczerwienionych oczu ani nic w tym stylu.

          pisałam o tym już powyżej. Jedynym znamionem palenia cracku są rozszerzone
          źrenice nie reagujące na światło. Crack jest krystaliczą formą kokainy. I
          powoduje agresję dużo bardziej, niż trawa.
          • goha1981 Re:zoofka 09.02.08, 14:05
            > Jedynym znamionem palenia cracku są rozszerzone
            > źrenice nie reagujące na światło. Crack jest krystaliczą formą
            > kokainy. I powoduje agresję dużo bardziej, niż trawa.

            Jak już wychodzi sobie na to piwko to zawsze wraca pijany jak szkop, wtedy
            patrzę mu na oczy i nigdy nie zauważyłam aby miał zwężone albo rozszerzone
            źrenice - są normalne.
      • goha1981 Re: 2szarozielone 06.02.08, 12:41
        > Ja bym sie skupiła na jego zachowaniu i jakos skonsultowała to ze >
        specjalistą. I albo poszla z nim - a gdyby nie dał się
        > namówic, sama do jakiegoś ośrodka lecznia uzależnień, albo do >
        psychologa, opisała, co się dzieje i dowiedziała się, co myslą > eksperci
        - bo my tu sobie możemy tylko spekulowac...

        właśnie jestem wstępnie umówiona na wizytę u pani psycholog, przedstawię jej jak
        się sprawa miewa i liczę na to że pomorze mi ... jak nie ona to może odeśle mnie
        do kogoś innego kto będzie w stanie nam pomóc ... bo mnie to również kosztuje
        wiele nerwów, zdrowia i ta moja ciągła niepwenośc, zamęczę się sama
    • wlatca_muh jara na bank 06.02.08, 10:06
      Postawiłbym wszystkie pieniądze na to, że jara. Dla mnie nie ma żadnych
      wątpliwości. Miałem kiedyś bardzo ważny projekt który rozpadł się bo dwóch
      kumpli wjechało w klimat palenia.
      Ogólnie byli mili, uprzejmi, rozluźnieni. Agresja pojawiała się gdy tylko coś
      zakłócało ich poczucie błogości w stanie po spożyciu lub w dniach bezpośrednio
      po. Nie lubili sugestii, że może czas zaprzestać lub zmniejszyć ilość palenia
      itp. Sugerowanie, że może coś zawalili właśnie przez to doprowadzały ich do
      szału. Najbardziej bali się policji, mimo że w tamtych czasach posiadanie było
      legalne, i śledczych zachowań otoczenia. Znalazłaś mu lufę w wentylatorze czyli
      jesteś szperaczem wysokiej klasy – a dla niego wielkim zagrożeniem. Jasno
      określiłaś swój stosunek do jego hobby więc na Twoje zrozumienie nie może liczyć
      i musi się ukrywać. Widać Ty jesteś tym jego nie lubianym policjantem. Twoje
      działania wywołują agresję i nienawiść którą ciężko mu już ukrywać. Jego wkurza,
      że jesteś jak komar który zakłóca chwile spokoju. Gdybyś była liberalna pewnie
      żylibyście długo i szczęśliwie bo nie zakłócałabyś mu tej jego błogości. To jego
      piwo to pewnie też jaranie z kumplami więc perspektywa obecności śledczego
      masakrycznie go wkurza i robi wszystko byś nie poszła. Potem łapie doła bo
      wygrywa poczucie winy. Jego zmienianie wersji to typowy dla tej używki problem z
      pamięcią – musi Cię okłamywać gdy go nakryjesz, potem nie pamięta wersji i mówi
      co innego.
      Musisz go zrozumieć – Twoje działania wydają mu się totalnie przesadzone. To tak
      jakbyś wypiła piwo, a tu wpada mąż abstynent i każe Ci natychmiast iść na
      płukanie żołądka, a potem na odwyk i postawił warunek, że wszyjesz sobie esperal.
      Nie mam zdania o podziale na miękkie i twarde, ale obserwując otoczenie widzę
      większe szkody i uzależnienie w papierosach. Ci kumple wspomniani na początku po
      latach zaprzestali swoich praktyk, tak jak i większość ludzi którzy z tego po
      prostu wyrośli. Nie znam nikogo kto wyrósł z papierosów. Byłem kiedyś na
      wyprawie gdzie nie było dostępu do żadnych używek. Palacze papierosów na drugi
      dzień byli zdruzgotani, nerwowi i w ogóle tragiczni. Po zwolennikach innych
      używek nie można było tego poznać i bez funkcjonowali jak co dzień.
      Nie twierdzę, że jesteś z małego miasteczka, ale masz małomiasteczkowy opór
      przeciwko trawie który może spowodować upadek Twojego małżeństwa. Wszystko
      zależy od charakteru Twojego męża. I nie słuchaj głupot że palenie w samotności
      jest złe a towarzyskie ok. – każdy jest inny, jeden jest introwertykiem, inny
      ekstrawertykiem, dużo zależy od nastroju. Czasami idziemy do kina, a czasem
      wolimy obejrzeć coś w zaciszu domowym.
      I tak nic nie zrobisz – jak ma być alkoholikiem, palaczem czy ćpunem to będzie
      bez pytania Cię o zgodę. Ale ma o wiele większe szanse, że nie skończy źle. W
      małżeństwie chodzi o kompromisy, i może czas żebyś zmieniła swoja politykę. Co
      Ci szkodzi, jak zobaczysz, że jest gorzej to wtedy podejmiesz radykalne
      działania. Wszystkie dotychczasowe zdarzenia na które się uskarżasz mogą być
      spowodowane bardziej Twoim zachowaniem niż jego hobby. Ja nigdy nie byłbym z
      kobietą która jest zdolna do szukania nawet w łazienkowym wentylatorze. Może i
      bez trawy, którą według mnie pali na bank, też byś go wkurzała takim
      zachowaniem… Po co masz stracić faceta na rzecz bardziej tolerancyjnej kobiety.
      A może się okazać ze za ileś tam lat zapalisz i przeżyjesz szok: „naprawdę o to
      robiłam tyle problemu :O ?!?” ;)
      • notting_hill Re: jara na bank 06.02.08, 10:39
        Najwyraźniej autorce wątku przeszkadza brak porozumienia i zaufania
        w związku, spowodowany tym czymś "trzecim", w tym wypadku
        najprawdopodobnie trawą i alkoholem.
        Życie z "odjechanym" gościem, o którym nie bardzo wiadomo co w danej
        chwili robi, gdzie jest, o której wróci i w jakim stanie oraz branie
        na siebie coraz więcej obowiązków zyciowych (no bo na niego nie
        można przecież liczyć)jest powolnym staczeniem się we
        współuzależnienie dla autorki.
        Nie możesz zmienić zachowania męża, ale możesz zmienić swoją reakcję
        na jego zachowanie- to jest pierwsza rzecz, jakiej dowiadują się
        bliscy osoby uzależnionej od czegokolwiek.
        Jeśli sytuacja będzie dla Ciebie w dalszym ciągu trudna, idź po
        pomoc do ośrodka leczącego uzależnienia. Dla siebie, bo to co zrobi
        on to już zupełnie inna bajka.
        W każdym większym mieście są poradnie, gdzie bezpłatnie uzyskasz
        pomoc.
        I nie, nie macie racji- gadanie do osoby uzależnionej nie przynosi
        żadnych efektów, osoba "gadająca" zaczyna mysleć, że to jej
        rzeczywistość ma jakiś defekt, bo on przecież taki przekonujący
        jest... Ale wewnątrz aż cała dygocze. Sprawdza, szpieguje, wyczekuje
        po nocach aż on wróci, kłamie przed otoczeniem, wstydzi się sąsiadów
        i znajomych. To jest właśnie zespół współuzależnienia.
        • 2szarozielone Re: jara na bank 06.02.08, 11:42
          Dobra - ale my cały czas gadamy o uzależnieniu - a nawet nie wiadomo, czy facet
          cokolwiek bierze. Autorka watku pyta nas o radę bo sama nie ma zadnej wiedzy o
          narkotykach - znalazła fifkę i jej mąż się dziwnei zachowuje. I tyle faktów.
          Naprowadziła nas na temat współuzależnienia, a może facet np. ma stresa bo go
          mafia ściga, moze ćpa coś innego, a moze ma początki jakiejś choroby
          psychicznej. Albo ja zwyczajnie zdradza - i stąd nerwowość, zniecierpliwienie
          objawiające sie agresja i dziwne samotne wypady. My tego nie wiemy, a autorka
          wątku nie będzie nic wiedziała, dopóki nie odbędzie z mężem powaznej rozmowy.
          Gdybac i sie wymądrzac to my sobie możemy...
        • goha1981 Re: notting_hill 06.02.08, 22:19
          > Najwyraźniej autorce wątku przeszkadza brak porozumienia i zaufania
          > w związku, spowodowany tym czymś "trzecim", w tym wypadku
          > najprawdopodobnie trawą i alkoholem.

          dokładnie, chciałabym z mężem na spokojnie porozmawiać ale on albo wpada w
          złość, albo karze mi się nie odzywać czyli tzw "koniec tematu" albo wychodzi
          albo zmienia temat rozmowy
          • notting_hill Re: notting_hill 07.02.08, 11:05
            To wszystko co przeżywasz w związku z zachowaniem Twojego męża jest
            naprawdę bardzo typowe. Nie daj sobie wmówić (przez niego lub
            otoczenie, które może trzymać jego stronę), że Twoje reakcje są
            niewłaściwe lub nieadekwatne. Robisz to, co czujesz, że w danej
            chwili przyniesie Ci ulgę, ale te schematy zachowań prowadzą Cię do
            współuzależnienia. Sama już widzisz, że dajesz się "udobruchać"
            kiedy zachowuje się ok, kiedy "jest jak dawniej", dajesz mu kolejne
            szanse, które on depcze raz za razem. Tak już będzie ZAWSZE dopóki
            któreś z Was nie przerwie tego błędnego kręgu- albo on, bo zacznie
            się leczyć, albo Ty, kiedy konsekwentnie będziesz nie poddawać się
            jego manipulacjom.
            Przeczytaj koniecznie "Koniec współuzależnienia" Melody Beattie,
            znajdziesz tam wzmocnienie dla swoich działań (jeśli zechcesz je
            podjąć).
            Nie wiem z jakim psychologiem się umówiłaś, ale staraj się "celować"
            w tych którzy pracują z uzależnieniami. "Zwykły" terapeuta od
            wszystkiego może Ci oczywiście pomóc, wysłucha, itd. ale nie
            spodziewaj się zbyt wiele. Wychodzenie ze współuzależnienia polega
            na chodzeniu na sesje indywidualne, ale też grupowe, i dopiero obie
            te terapie razem dają jaki taki efekt. Pozdrawiam.
      • goha1981 Re: wlatca_muh 06.02.08, 21:40
        > Znalazłaś mu lufę w wentylatorze czyli jesteś szperaczem wysokiej > klasy –
        a dla niego wielkim zagrożeniem.
        w wentylatorze znalazłam ją całkiem przypadkiem, gdy uszczelniałam go na zimę bo
        strasznie wiało zimnym powietrzem co powodowało, że w łazience było nawet 12
        stopni !!

        > Nie znam nikogo kto wyrósł z papierosów. Byłem kiedyś na
        > wyprawie gdzie nie było dostępu do żadnych używek. Palacze >
        papierosów na drugi dzień byli zdruzgotani, nerwowi i w ogóle > tragiczni.
        do niedawna mąż był palaczem, palił kilka ładnych lat i bardzo dużo palił, ale
        zawziął się i postanowił rzucić palenie ... od prawie 2 tygodni nie miał
        papierosa w ustach i o dziwo go nie ciągnie ... cieszy się, że uwolnił się od
        papierochów. I gdy parę dni temu spytałam go o to czy pali trawkę powiedział "to
        ja tyle walczyłem aby rzucic papierosy i wreszcie mi się udało a Ty myślisz że
        mógłbym teraz złapać sie za trawę" A powiem szczerze, że już sama nie wiem co
        myśleć, ale obecność fifki w samochodzie i w łazience nie daje mi spokoju

        > Ja nigdy nie byłbym z kobietą która jest zdolna do szukania nawet w >
        łazienkowym wentylatorze.
        tak jak pisałam wyżej znalazłam ją przypadkiem, zaglądałam w wentylator w
        zupełnie innych celach i nie spodziewałam się że mogę tam znaleźć coś takiego.

        > A może się okazać ze za ileś tam lat zapalisz i przeżyjesz szok: > „naprawdę
        o to robiłam tyle problemu
        tak nigdy nie będzie
      • zoofka Re: jara na bank 08.02.08, 23:23
        władco, czy ty czasami nie jesteś moim mężem? :)
    • figgin1 Re: podejrzenia 06.02.08, 10:26
      Trawa nie powoduje agresji. Jeżeli mąż ma agresora i tak dalej przyczyn należy
      szukać gdzie indziej. Może stres? Może inne dragi? Co do samej marychy wyluzuj.
      Nic się nie stanie jak od czasu do czasu zaoali. Tak, wiem, marichuana to
      narkotyk. I co z tego? A alkohol to nie jest narkotyk? A tabletki nasenne? A
      paracetamol?
    • laura2077 Re: podejrzenia 06.02.08, 11:24
      przeciez wiesz,ze przed slubem palil... Dla mnie ewidentne jest,ze
      pali nadal mimo iz powiedzial,ze skonczyl z tym
    • widokzmarsa lepiej żeby palił zioło 06.02.08, 12:06
      niż jakieś inne rzeczy. Meta albo hera mogłaby go zabić.
      • lilith.b Re: lepiej żeby palił zioło 06.02.08, 12:42
        widokzmarsa napisał:

        > niż jakieś inne rzeczy. Meta albo hera mogłaby go zabić.

        E tam głupoty piszesz. Większość z nas zgodnie twierdzi, że facet wykazuje
        objawy uzależnienia. Lepiej żeby nic nie palił.
        Przeczytaj wszystkie wypowiedzi autorki to zrozumiesz. Dodam że ja też uważałam,
        że autorka wyolbrzymia.
        • listekklonu Re: lepiej żeby palił zioło 06.02.08, 12:49
          >Dodam że ja też uważałam
          > ,
          > że autorka wyolbrzymia.

          "obudził mnie i zaczął mi wygrażać że mi krzywdę zrobi - siedział na mnie z
          rękami zaciśniętymi na mojej szyi."

          To też jest normalne zachowanie Twoim zdaniem? Czy tu też autorka wyolbrzymia,
          bo przecież przyduszanie przez partnera to tradycyjnie przyjęte zachowanie w
          dobrym polskim domu?
          • lilith.b Re: lepiej żeby palił zioło 06.02.08, 12:55
            listekklonu napisała:

            > >Dodam że ja też uważałam
            > > ,
            > > że autorka wyolbrzymia.
            >
            > "obudził mnie i zaczął mi wygrażać że mi krzywdę zrobi - siedział na mnie z
            > rękami zaciśniętymi na mojej szyi."
            >
            > To też jest normalne zachowanie Twoim zdaniem? Czy tu też autorka wyolbrzymia,
            > bo przecież przyduszanie przez partnera to tradycyjnie przyjęte zachowanie w
            > dobrym polskim domu?

            Uważałam to czasownik w czasie przeszłym - o czyms to świadczy...
            Mogłabys przynajmniej przeczytac większość moich wypowiedzi!
            • listekklonu Re: lepiej żeby palił zioło 06.02.08, 13:00
              > Uważałam to czasownik w czasie przeszłym - o czyms to świadczy...

              Masz rację, nie zwróciłam na to uwagi :)
              Zresztą ja też miałam na początku wrażenie, że nic takiego złego się nie dzieje.
              Dla mnie to trochę dziwne, że autorka przejmuje się jakimiś fifkami, kiedy
              faktycznym problemem jest agresja męża.
              • lilith.b Re: lepiej żeby palił zioło/ + do autorki 06.02.08, 13:13
                listekklonu napisała:
                > Masz rację, nie zwróciłam na to uwagi :)
                > Zresztą ja też miałam na początku wrażenie, że nic takiego złego się nie dzieje
                > .
                > Dla mnie to trochę dziwne, że autorka przejmuje się jakimiś fifkami, kiedy
                > faktycznym problemem jest agresja męża.

                Wiesz w jej przypadku fifka jest "poszlaką" do tego by twierdzić, że chłopak
                jest uzależniony, najprawdopodobniej od czegoś co się pali przez fifkę. Może to
                być marihuana, ale może być i hasz i opium i crack (kokaina wymieszana z czymś
                tam), i może jeszcze coś jeszcze.
                Dlatego jest agresywny kiedy ona chce iść z nim na "piwo".
                Wg mojej wiedzy agresywnym się jest po kokainie i amfetaminie.
                Może być tez tak, że marihuana jest dodatkiem do innych używek.
                Może facet ma jakieś zaburzenia psychiatryczne?

                Goha a te fifki które znalazłaś były używane, czy czyste?
                • goha1981 Re: lilith.b 06.02.08, 22:41
                  > Goha a te fifki które znalazłaś były używane, czy czyste?

                  ta co była w wentylatorze była osmolona
                  a ta w samochodzie czysta (nowa)
              • goha1981 Re: listekklonu 06.02.08, 22:39
                > Dla mnie to trochę dziwne, że autorka przejmuje się jakimiś fifkami, > kiedy
                faktycznym problemem jest agresja męża.

                przejmuje się tą fifką ponieważ od jakiegoś czasu zastanawiam się co powoduje w
                nim te ciągłe niespodziewane i nagłe zmiany nastroju ... a jak znalazłam tą
                fifkę to moje podejrzenie skierowałam w tym kierunku że może coś bierze
        • goha1981 Re: lilith.b 06.02.08, 22:26
          > Przeczytaj wszystkie wypowiedzi autorki to zrozumiesz. Dodam że ja >
          też uważałam, że autorka wyolbrzymia.

          niby to, że mój mąż od pewnego czasu zrobił się agresywny i ma diametralne
          zmiany nastroju, w parę minut może z miłego faceta stać się na tyle nerwowy że
          ubliża, ciska przedmiotami. A ja nie wiem co jest tego przyczyną bo unika
          jakikolwiek rozmów ... a że przypadkiem znalazłam fifkę to zaczęłam się
          zastanawiać czy to jest powodem jego zachowań.
    • lilith.b Goha? 06.02.08, 13:27
      A czy twój mąż, ma często katar, albo pociąga nosem non stop, albo sprawia
      wrażenie przeziębionego?
      • goha1981 Re: lilith.b 06.02.08, 22:45
        > A czy twój mąż, ma często katar, albo pociąga nosem non stop, albo >
        sprawia wrażenie przeziębionego?

        zdecydowanie nie
        • lilith.b Re: lilith.b 06.02.08, 23:33
          goha1981 napisała:

          > > A czy twój mąż, ma często katar, albo pociąga nosem non stop, albo 
          > 2;
          > sprawia wrażenie przeziębionego?
          >
          > zdecydowanie nie

          No to dobrze,bo gdyby ciągle nosem pociągał to by mogło znaczyć, że wciąga kokainę.
          • bupu Re: lilith.b 06.02.08, 23:50
            lilith.b napisała:


            > No to dobrze,bo gdyby ciągle nosem pociągał to by mogło znaczyć, że > wciąga
            kokainę.

            Kokainę, w postaci cracku, daje się również palić.
            • lilith.b Re: lilith.b 06.02.08, 23:51
              bupu napisała:

              > lilith.b napisała:
              >
              >
              > > No to dobrze,bo gdyby ciągle nosem pociągał to by mogło znaczyć, że >
              > wciąga
              > kokainę.
              >
              > Kokainę, w postaci cracku, daje się również palić.
              >

              No da się, ale to już pisałam wyżej :)
    • cala_w_kwiatkach Re: podejrzenia 06.02.08, 21:47
      moj byly palil czesto gesto, ostatnimi czasy codziennie po kilka
      razy, doszlo do tego, ze pewnien towar, po ktorym jego znajomi
      odpadali, na niego nie dzialal zupelnie:/
      koles jest uzalezniony, ale oczywiscie sam to wyklucza, choc
      przyznal sie ze nie wyobraza sobie aby mogl kiedykolwiek z tego
      zrezygnowac, bo nie chce rezygnowac
      a jakie zachowanie po trawce?
      totalne rozluznienie, wesoly nastroj, wieksza ochota na seks, ale
      nigdy agresja - tak bylo w jego przypadku
      nie mialam swiadomosci, ze jego palenie wplywa na nasz zwiazek, ale
      po rozstaniu dopiero zauwazylam ze rzadziej widzialam go 'trzezwego'
      niz upalonego
      • cala_w_kwiatkach Re: podejrzenia 06.02.08, 21:56
        aaa i na poczatku naszej znajomosci to ukrywal - chcial dobrze
        wypasc w moich oczach;)
        potem stwierdzil, ze pali rzadko, raz na sto lat, przy imprezce
        potem juz sie z tym nie kryl, palil przy mnie, chociaz wiedzial ze
        wolalabym aby tego nie robil
        nie naciskalam aby za wszelka cene to rzucil, nie wiem sama
        dlaczego, mialam swiadomosc ze to cos bardziej zlego niz dobrego,
        ale pewnie nie przywiazywalam do tego wielkiej wagi, bo nie
        widzialam znaczacego negatywnego wplywu jego przyzwyczajenia na nasz
        zwiazek...az do czasu...
        gdy coraz czesciej pojawialy sie sytuacje, ze bez zapalenia trawki
        nie poszedl do kina, albo palil przed seksem:/ gdy powiedzialam, ze
        uprzedzalam ze nie zycze sobie aby kochal sie ze mna w tym 'dziwnym
        stanie', zrobil awanture
        dzis juz na 100% wiem ze to uzaleznienie, mam nadzieje ze nie bedzie
        mial klopotow, chociaz moze to by go otrzezwilo??
        trudno mowic jaka jest sytuacja z twoim mezem, moze rzeczywiscie to
        nic wielkiego, znalazl sposob na rozluznienie i robi to bardzo
        rzadko, tak samo jak niektorzy czasem sie upijaja, ale jesli przed
        toba to ukrywa, to albo dlatego ze wie, ze ty tego nie tolerujesz i
        nie chce robic wiekiego hallo z 'niewinnego' popalania, albo to juz
        cos powazniejszego i teraz atakuje ciebie aby sie wybronic z
        niezrecznej sytuacji
        obserwuj go, bo szkoda aby przerodzilo sie to w uzaleznienie
        • selica Re: podejrzenia 08.02.08, 23:31
          Po paleniu nie jest się agresywnym, jasne że każdy organizm może
          reagowac indywidualnie, ale co do zasady palenie raczej muli. W
          mojej opinii facet wciąga fetę, albo bierze jakieś piksy (ale
          obstawiam to pierwsze), a pali sobie dla rozluźnienia i dla
          towarzystwa. Nawet nie masz co wszczynać dyskusji w tym temacie, bo
          narkomani potrafią kłamać, jak nikt inny, żeby ukryć swój nałóg.
          Facet kamuflujący się ze swoją kochanką to przy tym mały miki. Nie
          ma gadania o tym, że w związku jest coś nie tak, facet ćpa, bo lubi,
          a żadna żona nie będzie mu w tym przeszkadzać. Nie ma pieprzenia o
          psychologu, prędzej mu choinka na plecach wyrośnie, niż się przyzna,
          że raz w życiu zapalił lufę. Narkomani opamiętują się w skrajnych
          wypadkach, albo wyrastają z tego, ale ta druga opcja dotyczy raczej
          młodszych.
          Przepraszam, że jestem taka brutalna, ale mogłabym w tej kwestii
          gadać długo. Nie o sobie, a o kimś kto był mi kiedyś bardzo bliski.
          I wlaśnie dlatego już nie jest.
          • goha1981 Re: selica 09.02.08, 14:02
            > Nie ma pieprzenia o psychologu, prędzej mu choinka na plecach
            > wyrośnie, niż się przyzna, że raz w życiu zapalił lufę.

            kiedyś mi się przyznał że zapalił trawę (ale to było bardzo dawno temu)
            A do psychologa jak najbardziej zgodził się iść, powiedział tylko abym znalazła
            jakiegoś dobrego i nas umówiła.
    • eleni80 Re: podejrzenia 09.02.08, 00:34
      znam jedną osoba palącą trawę - trwanie w związku z kimś takim stało się sieczką
      na maxa, na każdego widocznie inaczej działa narkotyk, widocznie niektórych
      tylko rozluźnia z tego co czytam powyżej.
      Przeczytałam niedawno w Przeglądzie Medycznym, że marihuana może doprowadzić do
      depresji, więc pozdrawiam wszystkich, którzy się nią "rozluźniają" a zwłaszcza
      osobę, która nie dość, że się rozluźnia nadal, to bierze teraz silne
      antydepresanty (może mnie czyta, kto wie)
      • markotka33 Re: podejrzenia 09.02.08, 00:35
        eleni80 napisała:

        > Przeczytałam niedawno w Przeglądzie Medycznym, że marihuana może doprowadzić do
        > depresji,

        może ale nie musi ;))
        • prom_do_szwecji Re: podejrzenia 09.02.08, 00:38
          marihuana pogłebia nastroj. Ja jestem z gatunku bojazliwych i po
          joincie ni sie mega strach włącza. Dlatego nie pale, bo to żadna
          frajda siedziec i bać sie
          może mąż autorki jest agresywny i jak sie upali to staje sie mega-
          agresywny?
          • 2szarozielone Re: podejrzenia 09.02.08, 14:08
            heh, mój facet mi powiedział, że on nie pali, bo od razu się robi przerażony.
            macie coś wspólnego ;)

            ale on generalnie bojaźliwy nie jest, wręcz przeciwnie, niczego się nie boi...
        • eleni80 Re: podejrzenia 09.02.08, 00:48
          markotka33 napisała:

          > eleni80 napisała:
          >
          > > Przeczytałam niedawno w Przeglądzie Medycznym, że marihuana może doprowad
          > zić do
          > > depresji,
          >
          > może ale nie musi ;))

          no przecież napisałam może :)))
          ale z drugiej strony skoro pogłębia uczucia, to może sięgają po nie osoby, które
          już mają początki depresji, dlatego ona się nasila, a sięgają po nią dlatego, bo
          chcą zapomnieć o wszystkim co do depresji ich doprowadza, chyba zacznę swoje
          badania na ten temat :]
      • goha1981 Re: podejrzenia 09.02.08, 14:11
        Powiem tak, że ja zastanawiam się czy ta męża agresja związana jest z tym, że
        być może coś bierze a czy z alkoholem, ponieważ mój mąż jest DDA - mój teść był
        przez kilka ładnych lat alkoholikiem i mój mąż jako dziecko przeżywał gehennę.
        Od kilku lat teść już nie pije ... ale w dalszym ciągu mąż pamięta jak to było
        mieć ojca alkoholika ciągle na rauszu, uciekającego nawet na bosaka aby tylko
        wychlać. Mąż jako mały chłopiec chodził i szukał ojca, po melinach i barach i
        sprowadzał do domu, spał nawet koło jego łóżka aby mieć ojca na oku, żeby tylko
        nie uciekał. Mąż nie chce mówić na temat swojej przeszłości tzn, dzieciństwa -
        dużo wiem od teściowej, mąż niewiele mi o tym mówił. Teraz mimo że teść nie
        pije, to mąż nie ma dobrych układów z nim ... wręcz są fatalne, praktycznie nie
        rozmawiają z sobą, a jak już teść się odezwie to są to ubliżenia w kierunku
        mojego męża ... a mieszkamy wszyscy pod jednym dachem ...

        • bupu Re: podejrzenia 09.02.08, 14:14
          DDA są podatni na uzależnienia, przy czym niekoniecznie musi być to akurat
          alkohol. Serdecznie radziłabym wam się wyprowadzić, bo dopóki Twój mąż będzie
          tkwił pod jednym dachem ze swoim wciąz toksycznym rodzicielem nie ma szans na to
          zeby sobie z tym całym traumatycznym bagażem z dzieciństwa poradził. Tak
          nawiasem mówiąc Twój teść wciąż jest alkoholikiem, tyle że teraz niepijacym.
          • goha1981 Re: bupu 09.02.08, 14:22
            > Tak nawiasem mówiąc Twój teść wciąż jest alkoholikiem, tyle że
            > teraz niepijacym.

            od czasu do czasu teść upija się ... pamiętam że w zeszłym roku było słychać jak
            teść wraca pijany późno w nocy, teściowa drzwi mu nie otworzyła ale za to mąż
            wstał z łóżka i poszedł na podwórko aby pomóc mu do domu wejść i położył go do
            łóżka. Mąż jest za ojcem swoim ale nie potrafią się obaj dogadać ... męża
            najbardziej boli to że on jako dziecko tyle razy sprowadzał ojca pijanego do
            domu a teraz ojciec mu tak ubliża ... męża boli to że ojciec go na siłę poucza,
            co ma robić a co nie, z kim ma się zadawać a z kim nie ... a sam kiedyś co
            robił? chlał z najgorszymi lumpami a teraz syna będzie uczył życia



            • bupu Re: bupu 09.02.08, 14:27
              No to dalej jest alkoholikem pijącym i nieleczonym. Dla dobra Waszego związku i
              Twojego męża pownniście stamtąd wiać. Twój mąż praktycznie wciaz tkwi w
              koszmarze z dzieciństwa, a nie poradzi sobie ze swoimi problemami jeśli się od
              tego nie uwolni.
          • lalacruz Re: podejrzenia 11.02.08, 12:40
            Może naprawdę trzeba zastanowić się nad przeprowadzką? Dorosłe dzieci
            alkoholików. To brzemię na całe życie.
        • goha1981 Re: podejrzenia 09.02.08, 14:17
          dodam to mojej powyższej odpowiedzi, że teść strasznie kontroluje mojego męża.
          Jak przyjdzie jakiś kolega to wyzywa męża i kolegę. Wtrąca się w sprawy zawodowe
          męża ... ciągle zagląda do jego pracy aby tylko skontrolować kto jest u męża,
          jacy klienci, ile płacą ... a jak mu się nie podoba to ostro reaguje. Tak jak
          pisałam teść był alkoholikiem więc mój mąż jest DDA i też lubi sobie wypić ...
          wcześniej jak wypił był spokojny, opanowany, teraz robi się często agresywny.
          jak chce gdzieś wyjść na piwo to chce iść beze mnie ... tłumaczy to że chce sie
          odstresować i być zdała od domu i jego domowników ... bo tak jak pisałam
          mieszkamy m.in. z jego ojcem ... a mąż uważa że jestem podoba do ojca, że jakbym
          mogła to tak samo jak on bym go kontrolowała
          • bupu Re: podejrzenia 09.02.08, 14:25
            Po pierwsze odizolować się od tatusia, po drugie na terapię. Ekstracugiem, na
            odwyk i terapię dla DDA Znaczy, mąż się pewnie nie będzie kwapił ku terapii, ale
            tak wasz związek wyglądać przecież nie może, bo prowadzi donikąd. I on to musi
            zrozumieć.
            • goha1981 Re: bupu 09.02.08, 16:03
              > mąż się pewnie nie będzie kwapił ku terapii, ale tak wasz związek
              > wyglądać przecież nie może, bo prowadzi donikąd. I on to musi
              > zrozumieć.

              rozmawiałam z mężem i on puki co chce iść na terapię, teraz właśnie
              szukam odpowiedniego specjalisty, który będzie w stanie nam pomóc.
              Mąz sam mnie prosił abym znalazła odpowiednią osobę i nas umówiła
              • bupu Re: bupu 09.02.08, 16:05
                O, no to już jest światełko w tunelu.
    • goha1981 Re: podejrzenia 11.02.08, 03:19
      piszecie, że po zapachu można rozpoznać czy ktoś palił trawkę a możecie mi
      dokładnie określc ten zapach - bo słodka i mdląca woń nie wiele mi mówi
    • goha1981 Jak pachnie i jak długo działa trawka 11.02.08, 03:29
      tak jak w wcześniejszym poście pytałam jak dokładnie pachnie trawka - bo słodki
      i mdły zapach to wiele mi nie mówi - do czego ten zapach jest podobny??
      I jak długo osoba bo zapaleniu ma objawy - ile trawka trzyma??
      • klio.o Re: Jak pachnie i jak długo działa trawka 11.02.08, 04:31
        zapal to sie wszystkiego dowiesz. na serio - zmien swoje podejscie, zapalcie to
        razem i nie tylko dowiesz sie jak dziala ale zobaczysz jak dziala na Twojego meza.

        poza tym to nie przez marihuane. moze stal sie agresywny bo rzucil szlugi?
        • goha1981 Re: klio.o 11.02.08, 07:54
          > moze stal sie agresywny bo rzucil szlugi?

          to że rzucił palenie nie ma nic do rzeczy, bo nie pali od 3 tygodni a agresji
          dostaje od dłuższego czasu ok. roku.
    • rgard Re: podejrzenia 11.02.08, 09:10
      goha1981 napisała:

      "trawki" wywołuje u osoby ataki agresji? ... bo mój mąż ostatnio
      > takowe ma.

      Systematycznie wku..asz go po prostu. To widać również po
      śledztwie, "co palił miesiąc temu". Skumulowany poziom wku..enia
      przekroczył poziom alarmowy. Mąż szuka rozluźnienia. Inni sięgają po
      kochanki, alkohol, znaczki pocztowe,...
      • bupu Re: podejrzenia 11.02.08, 10:29
        Idiota. Bądź idiotka, zależnie od płci.
        • rgard Re: podejrzenia 11.02.08, 10:45
          Zatem trafna diagnoza.:))
          • bupu Re: podejrzenia 11.02.08, 10:57
            Przetrzyj oczka, ja nie jestem wątkodawczynią.
    • trypel Re: podejrzenia 11.02.08, 15:59
      tak przy okazji - jak nie masz pojęcia o narkotykach (sama o tym piszesz) to
      przeczytaj raport WHO na temat marihuany : hyperreal.info/node/1283?page=1
      zwłaszcza te kawałki które sucho podają że obydwa legalne narkotyki czyli
      nikotyna i alkohol stwarzają dużo wieksze zagrożenie dla zdrowia i życia
      • bupu Re: podejrzenia 11.02.08, 17:07
        Tak, wszyscy wiedzą że trawka jest smaczna, zdrowa i w ogóle, ale jakby nie o to
        chodzi. Jeśli ten chłopak jest DDA powinien się trzymać z daleka od wszelkich
        narkotyków, w tym również od fajek, gandzi i alkoholu, to po pierwsze. Po drugie
        fifki można używać nie tylko do jarania niewinnej maryśki, ale i do palenia
        cięższego towaru. Po trzecie facet się z nałogiem starannie ukrywa (cokolwiek
        popala), skonfrontowany z dowodami rzeczowymi kłamie jak najęty, a nie mogąc iść
        na "piwo" wpada w szał. Jak na mój gust tu jedzie uzależnieniem na kilometr.
        • trypel Re: podejrzenia 11.02.08, 17:17
          jasne. Ale skoro sie nic nie wie a żyje byc może z osoba uzalezniona to warto
          sie dowiedziec coś rzeczowego a nie dywagacje osób które na słowo marycha
          reagują jak mohery na michnika :)
        • meenior Re: podejrzenia 11.02.08, 22:17
          Jak na mój gust tu jedzie uzależnieniem na kilometr.

          Pewnie, ze jedzie, z tym, ze uzaleznieniem od alkoholu. Dziewczyna
          pisze, ze jej maz wychodzi na piwo, nie chce jej zabierac ze soba,
          wraca pijany do nieprzytomnosci i to wlasnie WTEDY jest agresywny.
          Nie rozumiem, dlaczego wszyscy sie dopatruja winy w tzw narkotykach
          (tzw bo alkohol to tez narkotyk) a umyka wam, ze gosc po prostu
          pije. Po co ma go obwachiwac czy doszukiwac sie czegos w oczach w
          momencie kiedy gosc jest ewidentnie naprany i wlasnie to mu rujnuje
          psyche???
          • bupu Re: podejrzenia 11.02.08, 23:23
            Od alkoholu też, ale jego reakcja na znalezioną fifkę kaze mi podejrzewać że i
            tu nie jest taki niewinny.

            Ponadto Goha pisała też że zdarzyło jej się zaproponować małżonkowi że pójdzie
            na piwo razem z nim, a facet dostał szału. Hmmm. Z piciem akurat się nie ukrywa,
            więc?
    • pazurek666 Re: podejrzenia 11.02.08, 23:51
      te fifki to mu pewnie jakiś złośliwy chochlik podrzuca...
      a na poważnie to normalny człowiek niesłusznie oskarżony przez drugą połówkę o
      takie rzeczy, najnormalniej popukałby się w czoło, a potem sam dociekał skąd się
      w jego aucie wzięła lufka.
      słyszałem że marihuana do pół roku utrzymuje się we włosach.
      poza tym w fifce są śladowe ilości narkotyku, można wymazać na wacik do ucha i
      zanieść do zbadania.
      policja za posiadanie pustej fifki po marihuanie daje zarzut i kieruje do
      prokuratury (głupie to ale u nich liczy się każdy wynik)

      jeśli już idziesz na ostro - sprawdź mu GG. hasło do GG łamie się banalnie i
      bardzo szybko. GG oprócz smsów to najpopularniejszy sposób na załatwianie
      narkotyków. możliwe że w gadulcu znajduje się opcja "przywróć usunięte
      wiad/smsy" (nie pamiętam czy jest na pewno, bo nie używam gg). jeśli mąż nie zna
      się na komputerach to może nie potrafi skutecznie wykasować swojej korespondencji.

      a w ogóle to nie zazdroszczę, gdyż brak chęci rozwiązania problemu przez jedną
      ze stron nie wróży Waszemu związkowi dobrze. ten problem sam nie zniknie, będzie
      narastał. spróbuj mu udowodnić że kłamie (może najpierw nie pokazuj że grzebiesz
      w korespondencji tylko zbadaj zawartość fifki), a potem wymuś zmianę postępowania.

      PZDR
      • goha1981 Re: pazurek666 12.02.08, 15:48
        > poza tym w fifce są śladowe ilości narkotyku, można wymazać na wacik > do ucha
        i zanieść do zbadania.

        wcześniejszą fifkę którą przypadkiem znalazłam w łazience w wentylatorze była
        "zakopcona" czyli używana ale ją wyrzuciłam, a tą którą teraz znalazłam jest
        czysta (nowa).
      • goha1981 Re: kolejna sytuacja 12.02.08, 16:32
        w niedzielę chciał iść na piwo z kolegą (powiedział mi z którym). Niezbyt byłam
        zadowolona z powodu jego wyjścia ponieważ zawsze te jego wyjścia kończą się nie
        miło - wraca pijany, bardzo późno w nocy i robi awantury w środku nocy ... ale
        cóż nie zatrzymam go siłą. Poprosiłam go tylko aby czasem nie spotkał się z
        bratem tego koleżki z którym idzie ... powód? ... bo ten koleżka to po prostu
        cham, znam jego czarne strony, m.in. wiem że ma kontakty z dilerami
        narkotykowymi i sam coś bierze. Mąż od razu zaznaczył że z nim nie spotka się.
        Obiecał że wypije 2 piwa i wraca, że mogę być spokojna i żebym mu zaufała.
        Wyszedł. Zostałam sama w domu z teściem ... więc postanowiłam iść do koleżanki,
        chciała dać mężowi gdzie będę więc do niego zadzwoniłam ... a tu miał telefon
        rozłączony ... zdziwiło mnie to bo dopiero co ładował komórkę ... więc
        zadzwoniłam na telefon kolegi z którym wyszedł (znamy się dobrze) ... mąż
        odebrał z tekstem "co chcesz" ... trochę to oschle brzmiało ... więc
        powiedziałam mu że jak coś to jestem u Izki ... jeszcze nie zdążyłam powiedzieć
        wszystkiego a mój mąż oddał telefon koledze ... z tym że nie rozłączył się
        uprzednio i słyszałam co mówi ... nakłaniał kolegę do tego aby wypili wódkę ...
        mąż zaoferował kupno flaszki ... zdziwiło mnie to bo przed wyjściem z domu mąż
        sam z siebie powiedział że bierze z sobą tylko 20 zł więc mogę się nie martwic
        że się opije. Zrobiło mi się przykro bo wyszło na to że mąż mnie okłamał ... bo
        w domu zapowiedział mi że nie będzie pił wódki tylko 2 piwka ... a po drugie
        musiał mnie też okłamać z kasą, bo twierdził że ma przy sobie tylko 20 zł a na
        flaszkę to chyba za mało no i przepitkę też trzeba kupić ... Nie wiem ale coś
        mnie podkusiło aby iść do tego baru ... to było silniejsze ode mnie ... tak
        jakbym coś przeczuwała ... więc poszłam ... weszłam i zobaczyłam męża jak stoi z
        2 kumplami - jeden to ten z którym był umówiony a drugi to ... ten koleżka z
        którym miał się nie spotykać ... na mój widok speszyli się mąż też ...
        podejrzane to było ... zwłaszcza że mąż miał coś w ręku i szybko schował do
        kieszeni ... nie zdążyłam podejść do nich bo jak zobaczyłam tego koleżkę to
        zrobiłam zwrot na pięcie i wyszłam z baru ... mąż wyszedł za mną (speszony,
        głowa opuszczona) ... koledzy też wyszli ale nie podeszli - zwinęli się w swoją
        stronę ... spytałam męża co ma w kieszeni a on zareagował nerwowo i pospiesznie
        zawrócił i wszedł do baru a ja za nim - on skierował się w stronę wc męskiego i
        po paru sekundach wyszedł ... i poszliśmy do domu ... w domu na początku było ok
        ... mąż siadł przed kompa ... ale nagle zerwał się i stał się strasznie nerwowy
        ... krzyczał że robię z niego pantoflarza, że mi tego nie podaruje, że już nie
        dostanę od niego ani złotówki, że na żadną terapię małżeńską nie pójdzie (a
        miałam nas umówić), mówił wiele przykrych rzeczy, aż w końcu wpadł w taką
        agresję że pięścią uderzył w stojące butelki z woda mineralną, uderzył w
        wieszak z kurtką. Coś mu się stało w palce i zaczął krzyczeć że to moja wina.
        Powiedziałam mu, że nie rozłączył się telefonicznie i słyszałam jak zachęcał
        kolegę to picia wódki i mi to się nie spodobało ponieważ ewidentnie mnie
        okłamał, bo przed wyjściem z domu mówił zupełnie co innego a jak spotkał się z
        kolegą to już nie ważne było to co żonie obiecał ... mąż powiedział że to jego
        sprawa co chce robić. Poczym założył kurtkę i powiedział że wychodzi czy mi się
        to podoba czy nie ... wziął 100 zł i powiedział że uchla się do bólu i to będzie
        moja wina. Mimo wszystko wyszłam z nim, na początku w barze (w tym samym co był
        wcześniej) siedzieliśmy sami przy stoliku, zachowywał się obojętnie. Potem
        dosiedli się znajomi ... i do baru wszedł kolega z którym dziś był umówiony i
        ten koleżka ... mąż jak ich zobaczył od razu wstał mówiąc że musi iść do toalety
        – widziałam że zanim wszedł do toalety podszedł do tego koleżki o którym pisałam
        wyżej (ten co ma tzw. Ciemne strony) i coś mąż szeptał mu na ucho, poczym wszedł
        do wc (sporo tam siedział) po wyjściu ponownie podszedł do koleżki i znowu mu
        coś na ucho szeptał ... wrócił do nas do stolika ... ale co chwila wstawał i
        mówił że musi do toalety ... i sytuacja taka sam przed wejściem i po wyjściu
        podchodził do tego koleżki ... Jak ja szłam do damskiej toalety to ten kolega i
        koleżka dziwnie się na mnie gapili i pod nosem uśmiechali. Początkowo jak
        siedzieliśmy ze znajomymi mąż do mnie się nie odzywał, nawet nie patrzył ... a
        po jakimś czasie nagle miły i jakby wszystko było w porządku ... wesolutki,
        uśmiechnięty itd. Zaczął palić papierosy i to jeden za drugim a przecież mówił
        że rzuca palenie (nawet nie palił od 3 tygodni) – później powiedział że to
        przeze mnie sięgnął po papierosa bo go zdenerwowałam.
        Nie wiem albo ja jestem przewrażliwiona albo rzeczywiście coś jest tu nie tak
        ... bo myślę sobie czy może w między czasie jak wychodził do toalety może coś
        brał ale z drugiej strony czy tak by ryzykował zwłaszcza, że ja był z nim i wie
        dobrze że podejrzewam go o te „sprawki” ... bardzo mnie zastanawiały te ciągłe
        wyjścia do wc, i to że podchodził do tego koleżki ... no i te jego nagłe złe
        nastawienie co do mojej osoby zmieniło się w czułość ... bo w pewnym momencie
        zaczął mnie całować po rękach ... a czy to po prostu alkohol go wyluzował ...
        czy to alkohol czy jakiś narkotyk ... już sama nie wiem ... jestem strasznie
        skołowana ... jeden mętlik
        • bupu Re: kolejna sytuacja 12.02.08, 16:42
          Goha, Ty nie masz tu nad czym dumać jak wieszcz na paryskim bruku. Twój mąż jest
          uzależniony od alkoholu a może i od czego innego, ponadto tkwi w toksycznym
          gnieździe rodzinnym, pod jednym dachem z ojcem-alkoholikiem. Tylko terapia i
          wyprowadzka. Twoje nakazy i prośby nic tu nie pomogą.
        • pazurek666 Re: kolejna sytuacja 12.02.08, 22:16
          20 zł to nie jest tak mało. za 30 (byli we dwóch) można kupić np. żołądkową
          0,7L, której nie trzeba przepijać, nawet ciepłej. Wyjdzie po 15 na łeb, więc
          jeszcze na piwo w tanim barze starczy.
          sama mówisz, że był zmieszany i coś chował. czystego sumienia to on nie miał.
          obawiam się że tylko rozmowa tu nie pomoże. potrzeba specjalisty. powinien choć
          trochę pomóc, ale pod warunkiem że chłop się do wszystkiego przyzna. jak będzie
          szedł w zaparte, to nic się nie zmieni.
          sytuację masz naprawdę nie do pozazdroszczenia.

          • goha1981 Re: pazurek666 12.02.08, 23:17
            > 20 zł to nie jest tak mało. za 30 (byli we dwóch) można kupić np.
            > żołądkową 0,7L, której nie trzeba przepijać, nawet ciepłej. Wyjdzie
            > po 15 na łeb, więc jeszcze na piwo w tanim barze starczy.

            byli we trzech i z tego co zrozumiałam to nie miała być zrzuta tylko mąż
            zaoferował kupno.

            > potrzeba specjalisty. powinien choć trochę pomóc, ale pod warunkiem > że chłop
            się do wszystkiego przyzna. jak będzie szedł w zaparte, to > nic się nie zmieni.

            sęk w tym, że mąż do niczego się nie chce przyznać ani w sprawie tych lufek ani
            w sprawie alkoholu
    • anilana Re: podejrzenia 12.02.08, 16:41
      No to jestem przekonana, że Twój mąż popala sobie trawkę..
      Zawsze byłam myslalam ze wywoluje ona raczej takie zamulenie, niektorzy ponoc to
      pala dla zrelaksowania sie bo rozluznia. a agresje w nim wywołuje pewnie to ze
      zostal przylapany na gorącym uczynku...
      Powinniscie o tym spokojnie pogadac
      Powodzenia!
      • goha1981 Re: anilana 12.02.08, 23:26
        > Zawsze byłam myslalam ze wywoluje ona raczej takie zamulenie,
        > niektorzy ponoc to pala dla zrelaksowania sie bo rozluznia.
        > a agresje w nim wywołuje pewnie to ze zostal przylapany na gorącym > uczynku...

        on wpada w agresję:
        1. gdy chce iść na piwo z kumplami a ja wyrażę swoje niezadowolenie z tego
        powodu, bo wiem czym kończą się te jego "wypady" (wraca pijany późno w nocy i
        wszczyna awantury)
        2. gdy chce iść na piwo z kumplami a ja zaproponuję, że dziś zamiast kolegów ja
        z nim pójdę
        3. często po powrocie z tego piwka z kumplami
        == tak więc jak widzisz on wpada w agresję nie tylko w momencie gdy zostaje
        przyłapany na gorącym uczynku (jak to było w przypadku fifki schowanej w naszym
        samochodzie).

        nie tylko wtedy gdy ja wyrażę niechęć w momencie kiedy on chce wyjść na piwko z
        kumplami a ja wyrażę albo po powrocie z piwka na którym był z kumplami, ja w
        tym czasie jestem w domu i śpię, więc nie ma mowy o tym że wpada w a
    • frankhestain potrzebujecie obydwoje pomocy 12.02.08, 17:09
      specjalistow psychologow i terapeutow i terapi dal meza odwykowej dla ciebie
      dla osob wspoluzaleznionych

      nie szukaj pomocy na forum i nie wciagaj sie w dyskusje czy trawka rozwesela
      czy zamula to nie ma znaczenia

      jestescie na ryzykownej drodze
    • la-panthera Re: podejrzenia 12.02.08, 22:19
      Post długi dyskusja na kilometr
      kto się w tym połapie? UFF
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka