Dodaj do ulubionych

jestem glupia w co ja sie wplatalam!

11.02.08, 00:13
chyba oszlalam. Mam cudownego chlopaka od 3 lat, planujemy wspólna pszyszłość
-za rok ma być ślub a jednak ciagnie mnie do innego.Nie bylo zadnej zdrady ani
nic takiego a jednak. Poznaliśmy sie przypadkiem u kolezanki. Prawie nie
rozmawialismy ze soba, ale on od razu przyciągoł moja uwagę - przystojny,
dobrze zbudowany, wysportowany.. Na ndrugi dzień poprosil moja kumpele o moj
nr tel. ta natomiast dala mu moje gg. Od tamtej pory (2 tygodnie)rozmawiamy na
gg codzienie. O głupotach, o zyciu, o nim ,o mnie......czuje jak mnie ciagnie
do niego. Nie chce sie spotkac, odmawiam, ale w głebi duszy dalabym wszystko
zeby go znów zobaczyc.
Obserwuj wątek
    • dziewice Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 00:15
      jaki z tego moral?
      • dziewice moral 11.02.08, 00:41
        stala lodowka za zakretem :)
      • trust2no1 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 16:00
        Że ten dowcip o wielopiętrowym sklepie z mężczyznami to prawda :)
    • cala_w_kwiatkach Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 00:15
      typowka, nowy na horyzoncie
      posmakuj - albo sie zatrujesz albo zasmakujesz
      • serwisantka3 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 00:18
        co bys zrobila na miom miejscu? Zalezy mi na moim chłopaku ale nie moge przestac
        myslec o tamtym. Mam "motyle w brzuchu" jak z nim rozmawiam.
        • habla.con.ella Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 00:19
          Zależy Ci czy go kochasz?
        • cala_w_kwiatkach Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 00:23
          jak bym kochala to bym nie wchodzila w jakies dziwne uklady z
          nieznajomym, zdarzylo mi sie poznawac facetow ale zawsze
          przyznawalam sie ze mam kogos - i nie bylo poblemu, jak koles chcial
          nadal utrzymywac znajomosc to na stopie kolezenskiej a jak mu nie
          pasowalo to czesc!
          zawsze czulam, ze gra nie warta swieczki, ze nie warto wypuszczac
          wrobla dla golebia na dachu;)
          tak myslalam wtedy....gdybym wiedziala jak sie potocza moje losy to
          bralabym sie za tamtych;)
          • misia12347 A jak sie potoczyły? 11.02.08, 00:32
            Powiedz, proszę, ku przestrodze innych kobiet na forum.
            • cala_w_kwiatkach Re: A jak sie potoczyły? 11.02.08, 00:34
              a no wyfrunal z garsci ten wrobel
              ale nie ma co zalowac wrobla, jakby to orzel by to co innego...;)

              wypatruje teraz samych orłow;)
              • avital84 Re: A jak sie potoczyły? 11.02.08, 00:36
                Cała w Kwiatkach.
                Ciągnie Cię do tych ptaków, oj ciągnie. :)
              • misia12347 Re: A jak sie potoczyły? 11.02.08, 00:36
                Czasami tak bywa. A nadleciały już jakiejś ptaszyska na
                horyzoncie? :)
                • cala_w_kwiatkach Re: A jak sie potoczyły? 11.02.08, 00:38
                  normalnie jak w 'Ptakach' Hitchcock'a (mam nadzieje ze nie tak
                  tragicznie), ale jakos rasowych ptakow brak;)
                  • misia12347 Re: A jak sie potoczyły? 11.02.08, 00:43
                    :D Te u Hitchcock'a były dość agresywne, więc rzeczywiście mogłaś
                    trafić lepiej :D
                  • lakiluk985 Re: A jak sie potoczyły? 11.04.08, 21:07
                    Heheh bo rasowy orzeł nie będzie zbierał resztek po kimś tylko zabierze się za
                    świeże smakowite mięsko:P
          • serwisantka3 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 00:32
            kurde to co ja mam zrobic????ja naprawde juz nie wiem co czuje!wiem wiem to jest
            jakas chora sytuacja. Ale teraz to tylko porownuje ich do siebie.moj facet
            intelgenty, madry - tamten też. moj facet kiedys przystojny teraz mniej(jakby
            nie dbal o siebie)- tamten przystojny, wysportowany. To jest chore, ale nie umie
            sobie z tym poradzic.
            • cala_w_kwiatkach Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 00:36
              no ale nie masz gwarancji ze po 3 latach ten nowy nadal bedzie taki
              zadbany;)
              jesli masz watpliwosci to juz cos jest nie tak w waszym zwiazku
              u mnie zawsze zwyciezal zdrowy rozsadek - nie ryzykowalam milosci
              dla chwilowych wzlotow:)
    • minasz Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 00:33
      fakt jestes głupia jak but
    • modliszka24 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 09:19
      no i jesteś głupia to zwykłe zauroczenie tylko pociąg fizyczny bo jak stracisz
      swojego chłopaka to nie wiadomo jak będzie a powrotu nie będzie
    • rupeert Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 09:43
      Zwykle nie doceniamy tego co jest nam dane z założenia. Twój facet jest z
      założenia twój więc wiadomo że nie doceniasz go.
      Tamten natomiat to nowa "zabawka", świeża, atrakcyjna ;)

      Cóż, głupio że zaczęłaś to wszystko... teraz albo to urwiesz albo zaczniesz nowy
      związek który może za 3 lata będzie w takiej samej fazie jak ten, o ile jeszcze
      będzie. Twój wybór.

      A co do wartości Twojego faceta, to się przekonasz jak go stracisz.
      • serwisantka3 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 10:40
        a co jesli to nie on ten wlasciwy? jesli moj facet nie jest mi pisany. coraz
        bardziej sie zastanawiam na tym zwiazkiem.czesto sie klocimy ze soba, chcemy
        czegos innego, nie wiem czy to jest to. ale kiedys bylo zupelnie inaczej.ale z
        drugiej strony moze to normalne.Moze tak juz to jest.
        boje sie ze popelnie bład którego bede załowała do konca zycia
        • szaro_niebieska Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 11:03
          bardzo dobrze wiem jak sie czujesz, bylam dokladnie w takiej samej sytuacji z
          tym ze moje zauroczenie mialo dziewczyne - i obydwoje sie meczylismy - skonczylo
          sie tak ze ja sie zakochalam w nim totalnie a on uznal ze jednak woli probowac
          ze swoja dziewczyna. Co mu wczesniej nie przeszkadzalo mnie w sobie rozkochac- a
          jak przyszlo co do czego powiedzial ze "wiedzialas ze to tylko taka zabawa
          byla". Jednym slowem - zanim sie zakochasz i zatracisz w nowym facecie- dobrze
          zastanow sie czego sama chcesz i czy ten nowy jest:
          1. wolny
          2. na pewno wart calego zamieszania
          3. postaraj sie popatrzec na niego obiektywnie - wiem ze teraz pewnie widzisz
          wszystko przez pryzmat milosnej chemii (ja sie dopiero po paru miesiacach
          otrzasnelam ale niestety zdazylam w tym czasie zrobic pare glupot ;P)

          Jesli wyjdzie na to ze masz watpliwosci - polecam ostroznosc, jesli stwierdzisz
          ze jest wart zachowu - zycze powodzenia :)
        • rupeert Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 11:28
          Przed chwilą napisałaś : "Mam cudownego chłopaka, planujemy przyszłość" ;) a
          teraz "czesto sie klocimy ze soba,nie wiem czy to jest to"

          Wszystko jest kwestią perspektywy, raz doceniasz te 3 lata raz nie.
          Może rzeczywiście to nie On Ci pisany, ale nie myśl że jak będziesz z tym nowym
          to się nie zauroczysz w kimś innym.

          Twój wybór, odwrotu raczej nie będzie, a jeśli nawet to bardzo trudny.

          Jeśli tamtemu się odechce to zostaniesz sama i bierz to pod uwagę.
        • mala_mee Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 13:59
          Zdecyduj się. Czy chcesz byc ze swoim chłopakiem czy nie. A te
          pieprzenie o pisaniu się nawzajem to se wsadź.
          Chcesz się puścić - OK. Ale zastanwó się co potem z tym zrobisz.
    • anilana Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 10:59
      Tak to juz jest w życiu. Zdarzają nam się fascynacje innymi osobami na to trudno
      cos poradzić.Nawet w najlepszych związkach. Pozostaje kwestia czy zaczniesz się
      z nim umawiać. Póki co nic takiego sie nie wydarzyło.A może umów się z nim w
      neutralnym miejscu na herbate i przyglądnij się jeszcze raz?
    • martucha90 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 11:08
      O związek trzeba dbać, trzeba się starać. Nie ma tak, że jak było
      cudownie, to zawsze będzie "z rozpędu".
      Uważam, że jak związek jest dobry, to lepiej pielęgnować stary,
      niż wchodzić w nowy.
      A jak Ty tego nie wiesz, toś rzeczywiście taka, jak napisałaś w
      tytule.
      • serwisantka3 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 12:10
        wiem ze tak jest. dlatego czuje sie jak idiotka. czuje ze jestem glupia bo do
        tego dopuscilam! moglam przeciez nie wchodzic z nim w dyskusje, moglam od razu
        powiedziec "mam chlopaka, nie chce psuc sobie w glowie". Ale nie, myslalam
        "przeciez i tak nic z tego nie wyjdzie, co mi tam". jabym wiedziala ze tak mnie
        zauroczy soba, za bedzie jak jest to nigdy bym tak nie zrobia. niestey stalo sie
        i juz! Okazuje sie ze z jego strony to tez co powazniejszego, przynajmniej tak
        mowil ze nie chce sie zabawic tylko chce czegos powazniejszego.
        • martucha90 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 12:38
          Kup sobie "Politykę" z "Pomocnikiem psychologicznym" (masz czas do
          jutra, od środy zniknie z kiosków na rzecz nowego numeru). Tam jest
          wywiad z prof. Wojciszke nt. szczęścia, miłości i takich tam. Warto.
    • lalacruz Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 12:44
      Grzecznie podziękuj za znajomość. Chcesz sobie zniszczyć przyszłość?
      • serwisantka3 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 13:46
        chyb tak zrobie jak mówisz lalacruz. Pomecze sie z tym, ale mam nadzieje ze
        szybko przejdzie
        • szaro_niebieska Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 14:25
          Pewnie wloze kij w mrowisko ale co tam... bo skad wlasnie wiemy czy ten zwiazek
          w ktorym jestesmy to jest TO, moim zdaniem jesli takie zauroczenie sie zdarza
          tzn ze cos jest nie tak i trzeba sie chwile zastanowic nad zwiazkiem. Bo
          wychodzac z zalozenia - jestem z kims tak dlugo to sie nie bede sobie psuc zycia
          - to jest moim zdaniem jakies dziwne tchorzostwo - przed soba samym - boimy sie
          zmian ale chcemy juz czegos nowego.
          Jesli zwiazek jest udany i ludzie sie kochaja to nawet przez mysl im nie
          przyjdzie ktos inny - wiem sama po sobie. Przez 3 lata bylam zakochana tak, ze
          swiat nie istanial- i dopiero pojawienie sie tego 2 zachwialo porzadek rzeczy.
          Gdyby byl wolny na pewno bym z nim byla. Czy to jest puszczalstwo? :) takie
          okreslenie jest smieszne i dziecinne- nie, to jest szukanie swojej drugiej
          polowki, jestes z kims, poznajesz kogos - i nagle bach! i to sie nie zdarza
          codziennie, tylko wlasnie wtedy gdy spotykamy kogos z kim moglibysmy byc - a
          gdyby ten zwiazek "stary" byl udany - nie doszloby do zauroczenia (moze
          parodniowego, ale nie na tyle zeby sie zastanawiac nad tym). Nie wiemy "co by
          bylo gdyby", czy lepszy jest "stary" zwiazek bo juz sie dobrze znamy czy ten
          "nowy". Nie wiemy co bedzie za x czasu.
          Ja wiem tylko ze trzeba samemu wiedziec czego sie chce- reszta to pikus ;P
          • serwisantka3 do szaro_niebieska 11.02.08, 14:36
            a jesli sie nie wie czego chce?Przecież takim zachowaniem moge stracic obu.
            • szaro_niebieska Re: do szaro_niebieska 11.02.08, 14:46
              Ja sama przegapilam moment w ktorym powinnam sobie zadac pytanie "czego ja chce"
              - bylam miedzy jednym a drugim, miedzy solidnym kochajacym facetem a totalnie
              paralizujacym, przystojnym i cudownym nowym. Jesli wtedy odpowiedzialabym sama
              sobie:
              1. chce byc z moim facetem-urwalabym tamta znajomosc
              2. jesli bylabym pewna ze chce sprobowac z nowym - w chwili decydujacej nie
              zawachalabym sie

              A ja trwalam w takim dziwnym stanie typu "zobacze co sie samo stanie", i wynik
              byl taki jak pisalam, sama sie zakochalam do bolu a jemu przeszlo,bo w
              odpowiednim momencie sama nie potrafilam podjac decyzji. Wiem, ze to bardzo
              trudne, ale im bardziej pozwolisz sobie na zakochanie- tym bedzie coraz ciezej.
              Ja mam za soba pare miesiecy totalnej depresji i ryczenia w poduszke bo okazalo
              sie ze nowy mnie jednak nie chce. ( a jakbym zadzialala wczesniej to moze cos by
              z tego wyszlo :( )
              • serwisantka3 Re: do szaro_niebieska 11.02.08, 15:34
                to takie trudne.
                Czego chce: chce być w szczęśliwym związku!Ale jak i z kim to juz trudniejsze.
                boje sie ze nigdy sie nie dowiem co jest dla mnie lepsze. Jesli wybiore nowego
                kiedys moze bede żałowała, bo mój facet jest naprawde kochającym, troskliwym
                ,cudownym partnerem, a to że się kłocimy, niezgadzamy ze soba w pewnych
                sparwachto chyba normalne?Nie wiadomo jak bedzie z nowym?
                Jesli zostane ze swoim facetem (gdyby nie ukaldalo sie miedzy nami jak
                powinno)to bede załowała ze nie spróbowałam z nowym . i koło sie zatacza.
                szaro-niebieska mogę ci zapytać ile masz lat?
                • szaro_niebieska Re: do szaro_niebieska 11.02.08, 15:46
                  Jesli wybiore nowego kiedys moze bede żałowała, bo mój facet jest naprawde
                  kochającym, troskliwym,cudownym partnerem, a to że się kłocimy, niezgadzamy ze
                  soba w pewnych sparwach to chyba normalne?Nie wiadomo jak bedzie z nowym?

                  Nigdy tego nie wiemy, moj zwiazek tez wydawal mi sie idealny - ale w moim
                  przypadku zauroczenie przewazylo- totalnie sie zatracilam, odsunelam sie w
                  miedzyczasie od mojego chlopaka i zylam tylko moja nowa znajomoscia - niestety
                  moj nowy - stwierdzil po 2 miesiach ze to tylko zauroczenie i ze woli swoja
                  dziewczyne jednak...
                  Jestes w lepszej sytuacji bo Twoj nowy jest sam - wiec wlasciwie decyzja nalezy
                  tylko do Ciebie. Ja chcialam byc z nowym, bo moj zwiazek mimo iz na prawde
                  powazny i dojrzaly - chyba sie troche wypalil i tak blado wypadal przy tej nowej
                  excytujacej znajomosci.
                  Teraz jestem z moim starym chlopakiem, i niby jest ok ale dalej wciaz mysle o
                  tamtym. Chyba kazde wyjscie z takiej sytuacji nasuwa potem pytanie "czy dobrze
                  zrobilam, czy dobrze sie stalo". U mnie niestety zadecydowala ta druga osoba
                  :(...ehhh uwazaj tylko bo takie zabawy z uczuciami sa niebezpieczne dla ogolnego
                  stanu emocjonalnego :) serio, to jest piekne ale tez niszczace od srodka w razie
                  niepowodzenia.
                  Mam 26 lat, wiec powinnam byc juz na tyle madra zeby sie nie pakowac w takie
                  akcje.. a jednak :)
                  • serwisantka3 Re: do szaro_niebieska 11.02.08, 16:05
                    A wiec masz tyle samo lat co ja.
                    chciałam dodać ze na początku mojego związku (z obecnym chłopakiem) czułam to
                    samo co teraz w tej sytuacji. Tez myślałam tylko o nim, liczyłam godziny i
                    minuty do spotkania, czekałam na tel.na smsa, i te "motyle"!Niesty wszystko
                    mineło. Teraz to jakas rutyna. Niby jest nam dobrze (nie mowie o kilku
                    ostatnich dniach kiedy ja wpadłam po uszy)a jedna cos nie tak. Czy tak jest zawsze?
                    • szaro_niebieska Re: do szaro_niebieska 11.02.08, 16:30
                      Niby jest nam dobrze a jednak cos nie tak - u mnie jest dokladnie to samo. I to
                      jest okropne, ze juz nie mam tych motylkow, ze juz troche nas zzera rutyna.
                      Najgorsze jak sobie uswiadomie ze to co, juz tyle? koniec milosnych uniesien?
                      juz zawsze z tym samym facetem? :( I tu nasuwa mi sie pytanie, czy to jest
                      wlasnie ta dojrzala milosc - bo jesli tak, to mnie troche rozczarowuje :( czy
                      moze nie ten facet? ehh, gdybym to ja wiedziala, jednak jesli rutyna wdziera sie
                      predzej czy pozniej w zwiazki - to jest to jakies pocieszenie ze nie tylko nas
                      to spotyka, tylko teraz pytanie- szukac nowych motylkow czy starac sie ratowac
                      te stare...
                      • serwisantka3 Re: do szaro_niebieska 11.02.08, 16:49
                        jak długo jestescie razem?Planujecie slub, dzieci itp?
                        My mielismy się pobrac w przyszłym roku.
                    • rupeert Re: do szaro_niebieska 11.02.08, 18:43
                      > Teraz to jakas rutyna. Niby jest nam dobrze (nie mowie o kilku
                      > ostatnich dniach kiedy ja wpadłam po uszy)a jedna cos nie tak.

                      Jeśli Ci się wydaje że cały czas jest tak samo jak na początku to jesteś naiwna
                      i za 3 lata i ten nowy Ci się znudzi. Związek to trochę więcej niż te motyle na
                      początku, są super, ale to zawsze się kończy.

            • lakiluk985 Re: do szaro_niebieska 11.04.08, 21:24
              ahahha żeby przelecieć kobietę różne głupie rzeczy się mówi samemu niewierząc w
              to. Od niedawna to znowu praktykuje w kontakcie z nową poznaną dziewczyna jest
              młodsza ale myślę że za nie długo osiągnę swój cel, a potem "żegnaj Gienia świat
              się zmienia" i coś nowego sobie poszukam.

              A tak na poważnie nie wiadomo czy jesteś warta swojego obecnego chłopaka masz
              tendencje do zdrady w poważnym związku, a jak będzie kiedy zostaniesz żoną???
              może lepiej jak się rozstaniesz ze swoim obecnym chłopakiem zaoszczędzisz mu
              później w życiu różnych komplikacji i nie miłych sytuacji.
        • nutka781 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 14:37
          Witam , po pierwsze nie jesteś głupia :) bo to ze widzisz coś ponad to co już
          masz i się nad tym zastanawiasz wyklucza twoją głupotę:). Chciałam tylko
          powiedzieć że ja tez kiedyś byłam w takiej sytuacji, dokładnie tak samo i wiesz,
          jestem teraz szczęśliwą żoną tego który mną zakręcił tak jak Ten Nowy Tobą a co
          najważniejsze oboje jesteśmy rodzicami cudownej dziewczynki :). Warto było
          chociaż ja poza własnym rozdarciem miałam jeszcze dodatkowo sprzeciw ze strony
          rodziny i znajomych. Walcz o swoje szczęście i o motylki, warto!!!
          • piano00 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 16:44
            Ty nie patrz ktory jest pzrystojniejszy ale ktory jest lepszy na
            codzienne zycie,z żigolakiem ciezkie dni,z wpatrzonym w ciebie jest
            inaczej a pzrystojny to zazwyczaj żigolak.Rozumujesz jak
            anstolatka,tylko przystojny i przystojny -ok ale tylko
            przystojnoscią zyjesz?Popatrz na dobroc a nie na sex i na
            pzrystojnosc tylko...
            • nas-daq Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.02.08, 23:49
              Dobroć dobrocią a jednak sex jest bardzo ważny. Jeśli jest między
              wami chemia, umów się z nim na kawę i porozmawiaj w cztery oczy.
              Skoro zauroczyłaś się nowym facetem to znaczy że czegoś Ci w związku
              z Twoim partnerem brakuje. Może warto szukać dalej?
              • ab03 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 12.02.08, 00:28
                sluchaj _idiotko_ sama odpowiedzialas sobie na pytanie.

                z pierwszym byly motylki itd itd ale minelo - NORMALNE, motylki to hormony ktore
                po czasie wracaja do normy poczytaj sobie o tym. teraz wpadl nowy sa nowe
                motylki, jesli sie za niego wezmiesz to minie troche czasu i ZNOWU znikna a ten
                wspanialy nowy bedzie nudnym bucem.

                z kolei jesli sie za niego nie wezmiesz to bedziesz przez lata plakac ze
                stracilas wielka milosc ze to na pewno to itd (gonienie kroliczka). jest to
                kolejny prosty mechanizm, jesli nie wiesz o co chodzi to juz sie nie dowiesz bo
                konieczna jest umiejetnosc myslenia.

                ogolnie wiec rzuc tego swojego biednego chlopaka wez sie za nowego, za 3 lata
                znowu nowego a pozniej kolejnego. tym samym motylki fruwac beda cyklicznie. I
                tak do za..ia.
                • serwisantka3 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 12.02.08, 10:21
                  PRzeciez tu nie chodzi o motylki! Ochodz o uczucia. Od tamtej pory (kidy znam
                  tego nowego)mój partner sie w ogole dla mnie nie liczy. A jesli tak juz
                  postostanie? Jesli całe zycie bede mylala o tamtym. Naprawde z tamtym facetem
                  duzo mnie łączy: tak samo myslimy, te same zainteresowania, takie same cele
                  zyciowe. Z moim partnerem jest tak, że duzo rzeczy robimy osobno np. on nie lubi
                  nigdzie wychodzic i najlepiej siedzial by zawsze w domu (ze mna czy bez).Ja
                  uwielbiam sie bawic, tańczyc itp. niestety z moim facetem to niemozliwe.

                  dla "czepiających się słówek" podałam tylko taki przydład, ale chodzi o całokształt.
                  • alpepe Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 12.02.08, 11:04
                    rozstań się z tym facetem, z którym jesteś. za dużo masz argumentów na nie, więc
                    po co męczyć siebie i jego?
                    • serwisantka3 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 12.02.08, 11:39
                      Po czym rozroznic czy to przyzywczajenie czy "jakas" miłość?
                      Czy w każdym związku (po kilku latach)jest przyzwyczajenie?tylko przyzwyczajenie?
                      • nas-daq Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 12.02.08, 12:08
                        Różnie bywa, są chwile lepsze i gorsze, ale po 8 latach bycia razem
                        wciąż czuję motylki gdy jest we mnie wpatrzony. Dlatego dobrze
                        rozważ czy nadal chcesz być ze swoim chłopakiem, bo masz dużo
                        wątpliwości i pewnie nie chodzi tylko o nową znajomość.
                        • serwisantka3 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 15:24
                          ciag dalszy.......
                          koniec. z bylym koniec. jestem teraz z tym drugim, ale niestey zaluje ten
                          decyzji, co robic?
                          • kozica111 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 15:57
                            A co okazało sie ze jego przyrodzenie ma tylko 15 cm?
                            Ryzyk fizyk.
            • frankhestain Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 15:50
              piano00 napisała:

              > Ty nie patrz ktory jest pzrystojniejszy ale ktory jest lepszy na
              > codzienne zycie,z żigolakiem ciezkie dni,z wpatrzonym w ciebie jest
              > inaczej a pzrystojny to zazwyczaj żigolak.Rozumujesz jak
              > anstolatka,tylko przystojny i przystojny -ok ale tylko
              > przystojnoscią zyjesz?Popatrz na dobroc a nie na sex i na
              > pzrystojnosc tylko...

              o rzesz w morde go i nozem ale post
    • kora3 na razie - w nic :) 11.04.08, 15:49
      się nie wplatalaś, m,asz chłopaka, ale jesteś stanu wolnego,
      planujesz przyszłosc, ale jak sądzę nie ma jeszzce daty ślubu?
      Poznałaś kogoś sympatycznego, kto Ci się podoba i rozmawiasz z tym
      kims na gg - co to za "wplatanie" ?
      Przecież nic się nie wydarzyło - mozesz sie spotkać z chlopakiem z
      na niezobowiązującej kawie - pogadać i zobaczysz, czy to faktycznie
      taki miód:)
      • serwisantka3 Re: na razie - w nic :) 11.04.08, 15:58
        piwerwszy post byl 2 miesiace temu. teraz sytuacja wyglada inaczej.Jestem z tym
        drugim, to dobry chlopak, uchyli by mi nieba gdby mogl, ale problem w tym ze ja
        zaluje tego co sie stalo. tesknie za tym co bylo kiedys, za tymi wspolnymi
        latami z bylym. Tesknie za nim. Zaluje, zaluje.......
        • kora3 Re: na razie - w nic :) 11.04.08, 16:04
          serwisantka3 napisała:

          > piwerwszy post byl 2 miesiace temu. teraz sytuacja wyglada
          inaczej.Jestem z tym
          > drugim, to dobry chlopak, uchyli by mi nieba gdby mogl, ale
          problem w tym ze ja
          > zaluje tego co sie stalo. tesknie za tym co bylo kiedys, za tymi
          wspolnymi
          > latami z bylym. Tesknie za nim. Zaluje, zaluje.......


          no i tak tez bywa, dlatego przy takich zauroczeniach należy się
          liczyć i z takim obrotem sprawy ...Przykro mi, ze tak wyszło ...
    • cyjanek123 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 15:55
      Myślę, że takie zachowanie jest bardzo częste w związkach które już mają staż,
      zazwyczaj jest właśnie tak, że związek się wypala i jedna ze stron ma ochote
      znowu poczuć te motylki w brzuchu... zauroczenie- co niestety też się kiedyś
      skończy, tyle że nie myślimy o tym w danej chwili a raczej upajamy się tym
      chwilowym uniesieniem.
      Wybór należy oczywiście do Ciebie. Z pewnością kiedy zakończysz te znajomość,
      będziesz myślała o nim jeszcze częściej po czym będziesz się zastanawiać czy aby
      na pewno dobrze zrobiłaś. Twój facet będzie Cie drażnił i dojdzie do tego, że
      zaczniesz przypisywać mu jakieś wady, których wcześniej nie było... Po czym będą
      kłótnie. Takie jest moje zdanie na ten temat. Sądzę, że gdyby Twój związek
      rzeczywiście był taki dobry, w ogóle nie doszłoby do takiej sytuacji. A jednak
      stało się... dlatego zastanów się dobrze. Czy warto?
      • serwisantka3 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 16:01
        za poźno! czuje ze zmarnowałam swoje życie.
        Ps.osoby ktore pisze ze zachowuje sie jak nastolatka itd. maja racje. wiem
        doskonale ze unioslam sie chwila emocji, jestem sobie sama winna.
        • cyjanek123 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 16:09
          O kurcze dopiero teraz zobaczyłam, że to było w lutym... no cóż wobec tego
          przykro, że tak się stało, że żałujesz. Czyli jednak to było tylko zwykłe
          zauroczenie, które minęło. może będzie to przestrogą dla innych. Trzymaj się.
        • kora3 eee no to przesada ... 11.04.08, 16:11
          serwisantka3 napisała:

          > za poźno! czuje ze zmarnowałam swoje życie.

          ze zmarnowałas życie - to zdecydowanei przesada dziewczyno i nie
          pleć!
          Popełnilaś blad, zmarnowałś tamtem zwiazek, ale to nie jest koniec
          świata nie czytałam wszystkiego, bo wpisów mnóstwo, ale mam
          nadzieję,ze do wymiany facetów doszło uczciwie z Twojej strony -
          tzn. zerwałaś z poprzednim dla tego, a nie oszukiwałas go działając
          na 2 fronty.

          Stało się - na pewno go tak czy owak zraniłaś, nowy zwiazek okazał
          sie niewypalem - trudno ...Takie błedy popełniają ludzie majacy juz
          rodziny, dzieci , rzucają wszystko, zeby byc z kims i potem okazuje
          sie to klapą - i wiesz co? Ci ludzie tez nie mówia,z e zmarnowali
          sobie zycie, staraja się je jakoś ulożyć...
          >
          • serwisantka3 Re: eee no to przesada ... 11.04.08, 16:18
            tak. oczywiscie najpierw zakonczylam/zakonczylismy tamten zwiazek, a powodem nie
            byl nawet ten nowo poznany, tylko tak wyszlo podczas klótni (chociaz nie urywam
            ze bylo mi latwiej bo wierzylam ze moge miec kogos innego). Z tym nowym to
            dopiero miesiac po rozstaniu sie spotkałam. Bylo fajnie, super nam sie
            rozmaialo. jedno spotkanie, drugie, trzecie.....iiii chlopak sie zakochal na
            zaboj (przynajmniej tak mowi). DO mnie niestety dopiero teraz dotarlo ze
            tesknie za tamtym, i go kocham. tak sie mecze dniami i nocami. nie umie sobie z
            tym poradzic. Wiem ze ranie tego obecnego, ale nie mam tyle odwagi zeby to
            zakonczyc.
            • kora3 Re: eee no to przesada ... 11.04.08, 16:26
              wiesz co? wg mnie nie od rzeczy byoby, gdybyś pobyła jednak chwilkę
              sama - w tej chwili - nie wiesz czego chcesz, a natłok uczuciowy ze
              strony aktualnego nie zpozwala ccitrzeźwo być mooze ocenić sytuacji.
              Powiedz mu, ze tempo waszej znajomosci jest za duże, musisz
              przemyśleć to, co czujesz do niegio i do bylego chłopaka i musisz
              pobyć sama .. Nie znaczy, ze masz sie nie spotykać z nikim:) tylko
              nie deklarować dozgonnej miłosci i powaznego zwiazku :)
            • cyjanek123 Re: eee no to przesada ... 11.04.08, 16:28
              Nie ran go... szkoda chłopaka, niczemu nie jest winien i nie zasługuję na
              opszustwa. być może właśnie samotność dobrze Ci zrobi?
        • youruichi Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 16:36
          a mogę zapytać co jest nie tak w nowym związku, dlaczego tęsknisz za eks?
          • serwisantka3 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 17:25
            no własnie.......facet przystojny, dobry,inteligentny, stara sie, kocha, nie
            popelnia pledów które popelnial moj byly......a jednak! problem tkwi we mnie.
            Mysle ze z mojej strony bylo to tylko zauroczenie, ktore sie skonczylo (gdybym
            wiedziala to wczesnie!).Dotarło do mnie ze tak naprawde to liczy sie tamten.
            Tesknie za kazda spedzona chwila razem , czuje ze go potrzebuje, ze bez niego
            nie bede umiala zyc......
            • artemisia_gentileschi Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 17:32
              ehh... daj tym dwom spokoj swiety i znajdz trzeciego:)
            • lakiluk985 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 21:35
              Powiem tak nie marnuj czasu i życia swojemu byłemu daj mu spokój, jak teraz coś
              takiego zrobiłaś to jakbyś była zona swojego byłego to tez byś zdradziła a
              później żałowała oszczędź chłopakowi kłopotów z Tobą.
            • kozica111 Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 23:44
              Osiołkowi w żłoby dano.....

              Tak naprawdę nie kochasz ani jednego ani drugiego.Jesteś mocno niedojrzała.

              Teraz przydałby sie przyspieszony kurs wykorzystywania kobiety przez
              faceta.Kilku gości którzy cie rozkochają w sobie i puszcza w trąbę.

              Mimo iż uważasz ze cierpisz, nadal jesteś przekonanana ze rozkładasz karty...Do
              czasu....Zycze więcej empatii, mniej egoizmu i narcyzmu.
    • mahadeva Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 17:27
      oczywiscie, sprawdz jak najszybciej, co ma w spodniach i potem
      podejmiesz racjonalna decyzje, z ktorym z nich bedziesz!
    • gixera Re: jestem glupia w co ja sie wplatalam! 11.04.08, 20:46
      Ta choroba jest wyleczalna.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka