Dodaj do ulubionych

on nie chce sie wprowadzic do mnie

18.02.08, 08:27
Mam taki problem. Jestem w związku od trzech lat. Jeszcze zanim sie poznaliśmy kupiłam dom.Przez 8 lat pracowałam ciężko za granicą, z tym celem- zarobić na dom. I udało się. Jednak teraz dom okazuje sie kula u nogi, bo mój luby nie chce przeprowadzić sie do mnie, bo tu czuje sie obco. Najlepiej chciałby abym to ja zamieszkała z nim u jego rodziców. Wg mnie jest to chore.
Pierwsza myślą było - ok- wynajmę komuś swój dom i możemy gdzieś wynająć cos wspólnego.(kupno nie wchodzi w grę - niskie pobory ) Ale po przemyśleniu stwierdziłam, że to bez sensu. Bo ja nie ukrywałam nigdy tego ,że mam dom. Juz w dniu poznania sie dowiedział sie o tym.Poza tym dlaczego mamy coś wynajmować- trwonić kasę na wynajem- skoro mamy gotowca.
Co o tym sadzicie???
Jakie jest wyjscie z tego?
Obserwuj wątek
    • chicarica Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 08:36
      Szukać nowego. Chłopa oczywiście, nie domu.
      Dla mnie jeśli facet jako pełnię szczęścia widzi zamieszkanie z wybranką u
      mamusi, jest skreślony. Jednego takiego kiedyś odstawiłam i teraz z perspektywy
      lat widzę, że było to genialne posunięcie :)
      • figa.kw Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 08:44
        Wybacz, ale to chyba jakiś idiota ten Twój facet!!! Macie warunki a
        on kręci nosem...? Może to typ mami-synusia i napewno czułabyś sie
        tam mało komfortowo i jak kula u nogi (moja koleżanka po ślubie to
        przyżywa teraz!!!) Dorośli ludzie muszą mieszkać
        osobno!!!!!!!!!!!!!! Chryste!!!!!!!Szczególnie kiedy mają tak
        dogodne warunki - dom!! Jeśli facet nie chce, to go zmień na
        mądrzejszy model.
    • mala_mee Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 08:49
      Zajebiste ma pomysły...
      • hellious Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 08:56
        Pomysl zamieszkania u mamusi przebił wszystko :D Normalne to nie jest. Kazdy
        NORMALNY facet chce mieszkac z lubą osobno, jesli to mozliwe. A on mimo ze
        warunki idealne, chce Cie do mamy zaciagnac? Moze jak sie nie zgodzisz zapyta
        czy mamusia nie mogla by z wami zamieszkac u Ciebie?
    • kedrok1 Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 08:57
      powiem tak, lej na gościa bo on chce u Mamusi a nie u ciebie.....
    • malgosia403 Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 09:08
      Wez Go na wstrzymanie...zamieszkaj sama w swoim domu,masz do tego
      prawo-pracowałaś na niego,to Twoja krwawica..a On niech mieszka z mamusią.Swoją
      drogą to zboczenie jakieś,patrz..mamisynek..
    • camel_3d boi sie, ze go wysiudasz? 18.02.08, 09:15
      zartuje, ale moze on w swoim meskim ego mysli, ze wszyscy beda mowili, ze ON
      mieszka U CIEBIE. W naszej kulturze to jakos dziwnie brzmi kiedy facet mieszka
      w domu kobiety, szczegolnie ludzie z nizszych sfer robia z tego cos nienaturalnego.
      po drugie..moze on jest przyzwyczajnony do tego, ze mama mu ugotuje, posprzata,
      wypierze, wyprasuje,a mieszkajac z toba ( u ciebie :)) ) bedzie musial sam sie
      troszczyc o wszystko.
      No i najwazniejsze. Boi sie czy bedzei mial cokolwiek do powiedzenia w sprawie
      urzadzania itd. Ostatecznie juz wsytsko urzadzilas i on moze sie czuc troche jak
      nie u siebie.
      dwie rzeczy, ktore powinnas wzaic pod uwage.
      a. pomysl z wynajeciem czegos nie jest zly..ale to nie zmienia faktu ze czesc
      mebli i tak zabierzesz ze soba.
      b. w razie slubu, intercyza malzenska (malo romantyczne, ale wazne)..zebys potem
      polowy domu nie stracila.
      • hellious Re: boi sie, ze go wysiudasz? 18.02.08, 09:26
        Moj facet nie mial zadnego problemu z tym, by zamieszkac U MNIE:) Spakowal sie,
        pozegnal mamusie i tyle :) Mieszkamy sobie razem w MOIM mieszkaniu, a niedlugo
        przeprowadzamy sie do domu MOJEJ babci, tory po jej smierci bedzie MOJ :) I nie
        ma z tym zadnych problemow :)
        • mikka07 Re: boi sie, ze go wysiudasz? 18.02.08, 12:54
          nie mial zadnego problemu z tym, by zamieszkac U MNIE:)
          Mieszkamy sobie razem w MOIM mieszkaniu, a niedlugo
          > przeprowadzamy sie do domu MOJEJ babci, tory po jej smierci bedzie
          MOJ :) I nie ma z tym zadnych problemow :)

          Dziwny ten facet. Naprawdę. Nie chciałabym słyszeć ciągle "w
          moim", "u mnie"...
          • hellious Re: boi sie, ze go wysiudasz? 18.02.08, 13:01
            mikka07 napisał:

            > nie mial zadnego problemu z tym, by zamieszkac U MNIE:)
            > Mieszkamy sobie razem w MOIM mieszkaniu, a niedlugo
            > > przeprowadzamy sie do domu MOJEJ babci, tory po jej smierci bedzie
            > MOJ :) I nie ma z tym zadnych problemow :)
            >
            > Dziwny ten facet. Naprawdę. Nie chciałabym słyszeć ciągle "w
            > moim", "u mnie"...
            Ale on tego chyba nigdy nie uslyszal. Te slowa zostaly podkreslone na potrzebe
            watku. Chodzi tylko o stan posiadania. Jest to moje na papierze, lecz w praktyce
            wspolne.
      • figa.kw Re: boi sie, ze go wysiudasz? 18.02.08, 09:44
        Ja przepraszam bardzo, ale pomysł z wynajęciem wspólnego
        mieszkania/domu jest IDIOTYCZNY!!!!!!!
        1) nie są bezdomni i jest gdzie mieszkać
        2) wynajem od obcych oznacza opłaty CZYNSZ, ODSTĘPNE + POZOSTAŁE
        GAZ, ŚWIATŁO ITD.
        3) założycielka wątku posiadając dom NIE PŁACI CZYNSZU, a jedynie
        opłaty: gaz, woda, światło
        Nie wiem zatem po co mnożyć dodatkowe koszty...?????????!
        • camel_3d Re: boi sie, ze go wysiudasz? 18.02.08, 14:54
          jezeli wynajmi swoj dom to i tak bedzie miala kase na te koszty.

          jak dl amnei to pomysl tez jest dosc poroniony...no al emoze to jedyny rozwiazanie.


          > Ja przepraszam bardzo, ale pomysł z wynajęciem wspólnego
          > mieszkania/domu jest IDIOTYCZNY!!!!!!!
          > 1) nie są bezdomni i jest gdzie mieszkać
          > 2) wynajem od obcych oznacza opłaty CZYNSZ, ODSTĘPNE + POZOSTAŁE
          > GAZ, ŚWIATŁO ITD.
          > 3) założycielka wątku posiadając dom NIE PŁACI CZYNSZU, a jedynie
          > opłaty: gaz, woda, światło
          > Nie wiem zatem po co mnożyć dodatkowe koszty...?????????!
      • chicarica Re: boi sie, ze go wysiudasz? 18.02.08, 09:46
        Jak jest przyzwyczajony, że mamusia mu ugotuje i wypierze, to niech się lepiej
        odzwyczai, a jeśli nie, to jest to tym bardziej argument, żeby szukać
        sensowniejszego faceta. Nie wiem co to za frajda, całe życie obsługiwać księcia...
        Ogólnie, nie wygląda to najlepiej.
    • pigwaa Rozumiem go 18.02.08, 10:25
      A ja go trochę rozumiem, bo jestem w podobnej sytuacji. To ja nie
      chcę się przeprowadzić do faceta, który ma swój dom. Czuję się w tym
      domu nie u siebie. To jest jego dom a nie mój. Po prostu. Nie jest
      wspólny. Mieszkali w nim jego rodzice. Tata ideał a mama jeszcze
      większy. Jak tu żyć w muzeum po ideałach?
    • iberia.pl Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 10:34
      wg mnie facet sie boi.Czego?Pojecia nie mam.Tchorz i tyle.
      • trust2no1 Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 10:54
        Może boi się tego, że przy pierwszej porządnej kłótni usłyszy
        (zgodnie z prawdą), że nie jest u siebie i jak się nie podoba to
        spadaj gościu?
        Może boi się tego, że w kwestiach urządzania domu będzie miał do
        gadania tyle, co Żyd na gestapo?
        Może boi się porozumiewawczych uśmieszków za plecami: "w dom się
        wżenił..."

        Może jest jeszcze tuzin powodów, o których nie wiemy, bo autorka nie
        napisała...

        • iberia.pl Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 11:00
          trust2no1 napisał:

          > Może boi się tego, że przy pierwszej porządnej kłótni usłyszy
          > (zgodnie z prawdą), że nie jest u siebie i jak się nie podoba to
          > spadaj gościu?

          takie teksty sa malo dojrzale.Przeciez to nie jest para nastolatkow,
          ktora bawi sie w dom.

          > Może boi się tego, że w kwestiach urządzania domu będzie miał do
          > gadania tyle, co Żyd na gestapo?

          no z tym sie powinien liczyc, przynjamniej na poczatku.

          > Może boi się porozumiewawczych uśmieszków za plecami: "w dom się
          > wżenił..."

          no gdyby kobiety albo inni tez tak do tego podchodzily to byloby
          ciekawie na tym swiecie...

          > Może jest jeszcze tuzin powodów, o których nie wiemy, bo autorka
          nie napisała...

          taka opcja tez istnieje.
          • trust2no1 Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 11:20
            iberia.pl napisała:

            > trust2no1 napisał:
            >
            > > Może boi się tego, że przy pierwszej porządnej kłótni usłyszy
            > > (zgodnie z prawdą), że nie jest u siebie i jak się nie podoba to
            > > spadaj gościu?
            >
            > takie teksty sa malo dojrzale.Przeciez to nie jest para
            nastolatkow,
            > ktora bawi sie w dom.

            Tak, masz rację, tekst mało dojrzały. Za to często używany, i nawet
            nieco prawdziwy :)
            >
            > > Może boi się tego, że w kwestiach urządzania domu będzie miał do
            > > gadania tyle, co Żyd na gestapo?
            >
            > no z tym sie powinien liczyc, przynjamniej na poczatku.

            A nie każdemu to pasuje...
            >
            > > Może boi się porozumiewawczych uśmieszków za plecami: "w dom się
            > > wżenił..."
            >
            > no gdyby kobiety albo inni tez tak do tego podchodzily to byloby
            > ciekawie na tym swiecie...

            Cóż, na świecie JEST ciekawie. Kobietom, ze względu na bagaż tzw.
            tradycji jest łatwiej, ale wśród facetów jest więcej egzemplarzy o
            podwyższonej wrażliwości na niezależność ekonomiczną.

            > > Może jest jeszcze tuzin powodów, o których nie wiemy, bo autorka
            > nie napisała...
            >
            > taka opcja tez istnieje.

            I po mojemu tu jest hunde pogrzebane...
            >
    • po.rzeczka Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 10:54
      A jakoś dokładniej to uzasadnia? Ma od Ciebie dalej do pracy czy coś? Strata
      połowy domu autorce nie grozi,ponieważ nabyła go przed ewentualnym ślubem.Niech
      sie nie wprowadza,daj mu trochę czasu.Możesz mu wytłumaczyć,że u jego rodziców
      to Ty byś sie czuła obco.
    • rupeert Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 11:03
      Albo nie umie uszanować Twojej pracy albo jest zwykłym mamisynkiem, tyle.

      Pieprzenie o złym czuciu się jest głupstwem, nie ważne gdzie się mieszka, ważne
      z kim.
      • iberia.pl Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 12:58
        rupeert napisał:

        > Albo nie umie uszanować Twojej pracy albo jest zwykłym
        mamisynkiem, tyle.

        dokladnie.Zamiast sie cieszyc, ze ma taka obrona kobiete u boku, to
        problemy wymysla.

        > Pieprzenie o złym czuciu się jest głupstwem, nie ważne gdzie się
        mieszka, ważne z kim.

        otoz to, no chyba, ze w slumsach- to wtedy troche inna bajka.
    • modliszka24 Re: on nie chce sie wprowadzic do mnie 18.02.08, 11:32
      mam podobny problem i jestem sfrustrowana nie wiem juz sobie tlumacze ze moze to
      za wczesnie ze moze boi sie takiej odpowiedzialnosci bycia razem 24h juz sama
      nie wiem
    • martucha90 i bardzo dobrze! facet jest w porządku :-) 18.02.08, 11:33
      Twój facet dobrze czuje. To psychologicznie nie jest dobrze i nie
      rokuje związkowi, gdy facet sprowadza się do kobiety. Powinno być
      odwrotnie - to kobieta wchodzi na teren mężczyzny.
      Feminizm, równouprawnienie itp., tak tak, wiem, też "Wysokie Obcasy"
      czytuję :-), ale życie swoje. Wielu mężczyzn jest dziś wybitych z
      roli, nie sprawdzają się jako głowy rodziny, jako ojcowie. Może
      trafiłaś na takiego, który jeszcze rokuje. Tylko pogratulować.
      Autorko wątku, masz faceta z właściwą intuicją. Żaden porządny facet
      nie będzie szczęśliwy, gdy sprowadzi się do kobiety. To on musi
      sprowadzić kobietę do siebie, zarobić na ten dom itd. Inaczej nie
      spełni się w tym związku.
      Pomysł sprowadzenia Ciebie do jego matki oczywiście nie jest z tych
      fantastyczniejszych :-)
      No cóż, jesteście w trudnej sytuacji, bo ten dom już istnieje,
      niestety! Można by go sprzedać, pieniądze ulokować, nie ruszać,
      zostawić na posagi dzieci. A sami dorabiać się domu/mieszkania od
      początku, wspólnego domu.
      Brzmi absurdalnie? Zaproponuj to swojemu facetowi, ciekawe, czy jemu
      też wyda się to absurdalne.
      • pigwaa Re: i bardzo dobrze! facet jest w porządku :-) 18.02.08, 12:46
        Święta racja, jak się dorabia czegoś wspólnie to jest zupełnie
        inaczej. Rozumiem faceta, jestem w podobnej do niego sytuacji i też
        nie chcę wchodzić do czyjegoś domu. Czułabym się nie u siebie, jak w
        odwiedzinach. Co moje to moje, co jego to jego a najlepsze jest
        wspólne.
        • iberia.pl ciezko ludziom dogodzic.... 18.02.08, 12:57
          jak nie maja mieszkania to placz, ze nie maja sie gdzie podziac i
          katem mieszkaja u tesciow albo musza wynajmowac.
          Jak jedno ma lokum to drugie marudzi, ze sie zle czuje itd.
          Litosci, jeszcze sie taki nie narodzil co by wam wszystkim dogodzil.
          Mam swoje M-czyli co powinnam sie liczyc z tym, ze bede je musiala
          sprzedac bo ktos bedzie mial jakies ale?Jak Jego lokum bedzie
          wieksze ot byc moze zamieszkamy w nim, jak moje to raczej u
          mnie.Poza tym duzo zalezy od lokalizacji i kilku innych czynnikow.
          Niektorzy to naprawde maja wydumane problemy.
      • iberia.pl Re: i bardzo dobrze! facet jest w porządku :-)??? 18.02.08, 12:51
        martucha90 napisała:

        > Twój facet dobrze czuje. To psychologicznie nie jest dobrze i nie
        > rokuje związkowi, gdy facet sprowadza się do kobiety. Powinno być
        > odwrotnie - to kobieta wchodzi na teren mężczyzny.

        ROTFL, chyba ci sie epoki pomylily....jasne, i zapomnialas doadac,
        ze miejscem dla kobiety w domu sa gary....

        > Feminizm, równouprawnienie itp., tak tak, wiem, też "Wysokie
        Obcasy" czytuję :-), ale życie swoje. Wielu mężczyzn jest dziś
        wybitych z roli, nie sprawdzają się jako głowy rodziny, jako
        ojcowie. Może trafiłaś na takiego, który jeszcze rokuje. Tylko
        pogratulować.

        czego gratulowac?Tego, ze chce z mamusia mieszkac? :-DDDD

        > Autorko wątku, masz faceta z właściwą intuicją. Żaden porządny
        facet nie będzie szczęśliwy, gdy sprowadzi się do kobiety.

        bzdura, i moze nie wypowiadaj sie za tych innych....

        > To on musi sprowadzić kobietę do siebie, zarobić na ten dom itd.
        Inaczej nie spełni się w tym związku.

        rece opadaja od takich farmazonow.

        > Pomysł sprowadzenia Ciebie do jego matki oczywiście nie jest z
        tych fantastyczniejszych :-)

        naprawde?czemu nie?

        > No cóż, jesteście w trudnej sytuacji, bo ten dom już istnieje,
        > niestety! Można by go sprzedać, pieniądze ulokować, nie ruszać,
        > zostawić na posagi dzieci. A sami dorabiać się domu/mieszkania od
        > początku, wspólnego domu.
        > Brzmi absurdalnie? Zaproponuj to swojemu facetowi, ciekawe, czy
        jemu też wyda się to absurdalne.

        dokaldnie, absurd do kwadrastu, ciekawe czy taka madra jestes tylko
        w teorii czy moze jednak w praktyce tez?
        • martucha90 Re: i bardzo dobrze! facet jest w porządku :-)??? 18.02.08, 13:24
          > ROTFL, chyba ci sie epoki pomylily....jasne, i zapomnialas doadac,
          > ze miejscem dla kobiety w domu sa gary....

          Nie mnie się epoki pomyliły. Zapominasz, że to nie ja jestem tym
          facetem :-) To on nie chce się sprowadzić, nie ja, on tak czuje,
          ja tylko wytłumaczyłam dlaczego.
          Nie wymyśliłam tego teraz, po przeczytaniu postu zaczynającego ten
          wątek. Mam to dość wnikliwie przemyślane. Znam z autopsji identyczne
          przypadki (jeden dość bliski - mój ojciec), znam podłoże
          psychologiczne niechęci faceta do zamieszkania w domu kobiety.

          > ciekawe czy taka madra jestes tylko
          > w teorii czy moze jednak w praktyce tez?

          W kwestii psychologii dość mądra. Jak masz jeszcze jakieś pytania,
          śmiało.
          • moni-qa kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 09:01
            serdecznie dziekuję za odzew.
            Czasami mysle, że czekajac na jego wprowadzenie sie do mnie oczekuje od swojego partnera za dużo .

            Kilka wyjaśnień
            Nie jesteśmy nastolatkami. mamy po 33 i 34 lata. Oboje pracujemy.
            Moj partner ma z mojego domu do pracy ok 800m, z ze swojego rodzinnego ok 10 km.
            Jak tylko sie poznaliśmy- właśnie urządzałam dom i chciałam aby mój chłopak w tym uczestniczył- pytałam sie co sadzi o tych zasłonkach, a jaki kolor uważałby za stosowny w tym czy tamtym pokoju, a gdzie powiesić ten obrazek. Odpowiedz był zawsze jedna- "jest mi obojętne". To urządziłam tak jak ja uważam za stosowne.
            Aby nie czuł sie obco proponowałam - będąc w mieście- choć kupimy pościel "wspólną".Odpowiedz była -a potrzebujesz??
            Więc z mojej strony były próby zrobienia z mojego domu" wspólnego" gniazdka"
            Oczywiscie formalnie dom jest mój i tak zostanie. Ale on dziedziczy po rodzicach chate ( do społki z bratem ) i poza tym po babci mieszkanie w bloku( testamentem dziedziczy wyłącznie on ). Wiec nawet " gdyby co" to ma lokum.
            A przecież mieszkając u jego rodziców to w sytuacji "gdyby co" to ja musiałabym sie wyprowadzić z i wtedy byłoby ok?
            Oczywiści, że daje mu czas na przeprowadzenie sie, ale to trwa trochę długo.
            Ile mężczyzna potrzebuje na oswojenie sie z myślą o przeprowadzce i na przeprowadzkę do kobiety??Rok, dwa trzy????
            • 10iwonka10 Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 09:48
              Jest jeszcze inne rozwiazanie- nie mozesz sprzedac domu i kupic cos
              w okolicah gdzie on teraz mieszka i pracuje.
              Wyglada na to ze gdyby on przeprowadzil sie do ciebie to musialby
              zmienic prace i wlasciwie kompletnie swoje srodowisko-800km- to jak
              drugi koniec Polski.Ale to zalezy tez od ciebie czy chcesz to robic?


              • moni-qa Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 09:57
                Do jego pracy ode mnie jest 800 metrów nie kilometrów.
                Oboje pochodzimy z tej samej miejscowości i tutaj chcemy pozostać
              • iberia.pl Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 10:11
                10iwonka10 napisała:

                > Jest jeszcze inne rozwiazanie- nie mozesz sprzedac domu i kupic
                cos w okolicah gdzie on teraz mieszka i pracuje.
                > Wyglada na to ze gdyby on przeprowadzil sie do ciebie to musialby
                > zmienic prace i wlasciwie kompletnie swoje srodowisko-800km- to
                jak drugi koniec Polski.Ale to zalezy tez od ciebie czy chcesz to
                robic?


                ???? tam jest OSIEMSET M E T R O W a nie kilometrow.....
                >
                >
              • figa.kw Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 11:56
                Szczęka mi opadła....skąd Ty gwiazda wzięłaś 800 KM?????????
                • trust2no1 Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 13:09
                  No co, skoro tobie wolno mierzyć odległość w koniach mechanicznych,
                  to i jej wolno się "ociupinkę" pomylić...
                  (No offence, oczywiście :)
                  • iberia.pl Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 13:41
                    trust2no1 napisał:

                    > No co, skoro tobie wolno mierzyć odległość w koniach
                    mechanicznych,


                    ???ze jak ?:-DDDDDD
                    • trust2no1 Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 14:12
                      Wiesz, mnie uczyli że kilometr (tysiąc metrów) zapisujemy "km", a to
                      samo pisane dużymi - "KM", to oznaczenie jednostki mocy...
                      No ale ja chodziłem do szkoły za poprzedniego rządu i może coś się
                      od tamtej pory zmieniło. :D
                      • iberia.pl Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 14:16
                        a to o to Ci chodzilo :-)))
            • iberia.pl Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 10:10
              tym bardziej podtrzymuje sowje zdanie:facet jest tchorz albo sam nie
              wie czego chce.Takie cieple kluchy czy inny maminsynek.
            • pigwaa Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 11:30
              No właśnie... to nie jest jego dom tylko Twój. Kupowanie firanek i
              pościeli nic tu nie zmieni. To jest twój a nie wasz dom. I tak
              pozostanie. Chcesz mieć faceta u siebie a "jakby co" to niech
              zabiera gacie i skarpetki... Myślę, że trudno będzie mu się oswoić z
              tą myślą, ze mieszkaniowo jest zależny od ciebie. Mam podobnie tylko
              w drugą stronę. Jak sie mieszka w czyimś domu, to można ciągle się
              czuć na walizkach. Zdecydowanie lepiej jest mieć coś wspólnego.
              Jeśli planujecie wspólna przyszłośc, to czy nie wchodzi w grę
              spłacenie przez niego połowy domu, tak, żeby to była wspólna
              własność? Nawet jak zamieszka u ciebie, to będzie problem z
              inwestowaniem-każdy dom wymaga remontów, napraw itp. Dlaczego miałby
              wkładać swoje pieniadze w twoją nieruchomość?
              • iberia.pl Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 13:40
                pigwaa napisała:

                > No właśnie... to nie jest jego dom tylko Twój. Kupowanie firanek i
                > pościeli nic tu nie zmieni. To jest twój a nie wasz dom. I tak
                > pozostanie.

                zachowujesz sie tak jakby to byl pierwszy i ostatni przypadek, ze to
                kobieta ma lokum.....litosci.Napisala wyraznie:facet w razie
                rozstania z nia nie zostanie na lodzie-dach nad glowa albo i dwa
                miec bedzie.

                >Chcesz mieć faceta u siebie a "jakby co" to niech
                > zabiera gacie i skarpetki...

                rownie dobrze to by dzialalo, gdyby sytuacja byla odwrotna.

                >Myślę, że trudno będzie mu się oswoić z tą myślą, ze mieszkaniowo
                jest zależny od ciebie.

                gruba przesada i szukanie dziury w calym.

                > Mam podobnie tylko w drugą stronę. Jak sie mieszka w czyimś domu,
                to można ciągle się czuć na walizkach.

                znow przesada....

                >Zdecydowanie lepiej jest mieć coś wspólnego.

                i co? i potem w razie czego sie dzielic?Telewizor na pol przeciac
                czy jak?

                > Jeśli planujecie wspólna przyszłośc, to czy nie wchodzi w grę
                > spłacenie przez niego połowy domu, tak, żeby to była wspólna
                > własność?

                jasne, "fantastyczny" pomysl...a jak sie za 3 lata rozstana to co?To
                ona go bedzie splacac???

                >Nawet jak zamieszka u ciebie, to będzie problem z
                > inwestowaniem-każdy dom wymaga remontów, napraw itp. Dlaczego
                miałby wkładać swoje pieniadze w twoją nieruchomość?

                a czy autorka to gdzies w ogole poruszyla?NIE.
                • pigwaa Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 14:12
                  Iberia dla ciebie to nie byłby problem ale dla faceta jest. Pisałam,
                  że rozumiem ten problem, bo sama jestem w podobnej sytuacji.
                  Coś co jest przesadą dla ciebie nie jest dla mnie. Więc prosze nie
                  oceniaj tego w ten sposób. Jeśkli każde z nich ma swoją
                  nieruchomość, to będzie dbać o swoje. To tak jak z dziećmi. Jak nie
                  są wspólne, to często-gęsto są konflkty.
                  • iberia.pl Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 14:15
                    pigwaa napisała:

                    > Iberia dla ciebie to nie byłby problem ale dla faceta jest.

                    wydumany problem, albo pretekst zeby z Nia nie mieszkac.


                    >Pisałam, że rozumiem ten problem, bo sama jestem w podobnej
                    sytuacji.
                    > Coś co jest przesadą dla ciebie nie jest dla mnie. Więc prosze nie
                    > oceniaj tego w ten sposób.

                    mam do tego prawo a Ty nie musisz sie z tym zgadzac.Po prostu Ty jak
                    i facet autorki stwarzacie sztuczne problemy, widocznie tych
                    rpawdziwych nie macie...

                    >Jeśkli każde z nich ma swoją nieruchomość, to będzie dbać o swoje.
                    To tak jak z dziećmi. Jak nie są wspólne, to często-gęsto są
                    konflkty.

                    no to gratuluje podejscia do zycia.Analogicznie mozna powiedziec, ze
                    jak kazde z nich ma auto to akzde dba tylko o swoje...itd.
                    • pigwaa Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 14:30
                      Nie wiesz czy to jest wydumany preteks. To nie jest sztuczny
                      problem. Mówię na podstawie własnych doświadczeń w tej kwestii.
                      Mój m. ma dom a właściwie domek. Ma dwoje dzieci, które z nim nie
                      mieszkają ale to również jest ich dom a przynajmniej kiedyś będzie.
                      Czy można czuć się w takim wypadku " u siebie"?
            • trust2no1 Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 13:51
              A więc jesteście już w wieku, kiedy się wie, że nie żyjemy w świecie
              idealnym, a idealna miłość aż po grób istnieje głównie w powieściach
              klasy Harlequin. Twój facet też pewnie zdaje sobie z tego sprawę.
              Kwestia odległości do pracy jest naprawdę marginalna, nie tu IMHO
              leży problem. 10 kilometrów to się robi w pół godzinki rowerem i
              przy okazji brzuch nie rośnie.
              Mówiąc o urządzaniu domu miałem na myśli coś więcej niż opinię o
              kolorze ścian. To, co opisałaś też jest oczywiście ważne, ale
              zasłonki można wymienić w kwadrans, a przemalować pokój w jeden
              weekend. Tu chodzi raczej o poczucie brania udziału w powstawaniu
              czegoś konkretnego: udział w rozplanowaniu pokoi, rodzaju
              instalacji, czy choćby ogólnie wybór projektu. Wiem, poznaliście
              się, gdy dom już stał, ale niedosyt może pozostał...
              A przynajmniej z nim rozmawiałaś o problemie? Skoro jesteś na tyle
              silną osobowością, żeby w młodym wieku mieć własny dom na własność,
              to chyba udałoby ci się z kolesia wydusić jakąś informację?
              A na twoje pytanie ile czasu mężczyzna potrzebuje - nie wiem jak
              inni, mnie podjęcie decyzji zajęło dziesięć minut, wykonanie planu -
              48h. Ale ja "szedłem na swoje" mimo, że wynajmowane, a nie
              wprowadzałem się do kogoś ;). Gdybym był na miejscu twojego
              patrnera... Sam nie wiem, ale pewnie nie skończyłoby się to happy
              endem.
              • pigwaa Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 14:18
                Popieram wypowiedź trusta2no1. Tworzenie czegoś wspólnie to jest to
                co łaczy. Jeśli przychodzi się na gotowe i ma się brać udział w
                wyborze koloru firanek i pościeli, to jest to mało przyjemne.
                • iberia.pl Re: kilka dodatkowych informacji 19.02.08, 14:23
                  pigwaa napisała:

                  > Popieram wypowiedź trusta2no1. Tworzenie czegoś wspólnie to jest
                  to co łaczy. Jeśli przychodzi się na gotowe i ma się brać udział w
                  > wyborze koloru firanek i pościeli, to jest to mało przyjemne.

                  jasne , ze lepiej jak sie do czegos razem dochodzi w sensie
                  dorabiania sie materialnego, ale na Boga robicie z igly widly.W
                  takim razie na drugi raz jak kogos poznacie to na dzien dobry
                  zadajcie pytanie:czy ta osoba ma wlasne lokum.Z dwojga "zlego"
                  wolalabym osobe z mieszkaniem ( i to nie dlatego, ze jestem
                  materialsitka) niz gdyby mial mieszkac z mamusia....


                  Autorka nie jest jasnowidzka, wiec w najgorszych snach nie
                  przewidziala takiego rozwoju sytuacji, ze dom stanie problemem na
                  tyle duzym, ze byc moze rozstanie sie z facetem!To jakas paranoja.
    • minasz Re: i znow paniusie jedziecie na kolesia 19.02.08, 10:13
      a do głowek tepych nie przyszło zeby zapytac
      a gdzie ten dom?
      tzn wies miasto
      albo prosciej gdzie mieszka teraz ukochany a gdzie miałby mieszkac hehe
      • exclusively_bebe Re: i znow paniusie jedziecie na kolesia 19.02.08, 11:27
        W pelni rozumiem kolesia. Kobieta ma wypieszczony dom i brakuje jej
        w nim faceta, niczym poroza jelenia nad kominkiem. Kto chcialby byc
        takim jeleniem?
        Moje rozwiazanie. Sprzedac dom, wynajac cos razem, kase
        zainwestowac. Jak chlopak dostanie swoj spadek - kupic cos wspolnie.
        • moni-qa Re: i znow paniusie jedziecie na kolesia 19.02.08, 12:58
          czyli mam czekać az jego babcia "kojtnie" albo jego ( 60-letni) rodzice odejdę
          na tamten świat?????????????????

          Miejscowość w której mieszkamy to czterdziestotysieczne miasteczko
        • iberia.pl Re: i znow paniusie jedziecie na kolesia 19.02.08, 13:45
          exclusively_bebe napisała:

          > W pelni rozumiem kolesia. Kobieta ma wypieszczony dom i brakuje
          jej w nim faceta, niczym poroza jelenia nad kominkiem. Kto chcialby
          byc takim jeleniem?

          ale bzdury piszesz, gdzie sie tego doczytalas?

          > Moje rozwiazanie. Sprzedac dom, wynajac cos razem, kase
          > zainwestowac. Jak chlopak dostanie swoj spadek - kupic cos
          wspolnie.

          jasne, po to dziewczyna pracowala za granica, zeby teraz to sprzedac
          i sie tulac po wynajmowanych mieszkaniach??
          Chyba sama nie wierzysz w toc piszesz.Jestem bardzo ciekawa, czy
          taka madra jestes tylko w teorii ?Watpie zebys sprzedala dom bedac
          na miejscu autorki.
      • iberia.pl Re: i znow paniusie jedziecie na kolesia 19.02.08, 13:42
        minasz napisał:

        > a do głowek tepych nie przyszło zeby zapytac
        > a gdzie ten dom?
        > tzn wies miasto

        a do twojej tepej GLOWY nie przyszlo poczytac watek?Mieszkajac u
        niej mialby do pracy 800m, od siebie ma 10KM.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka