lamalla
25.02.08, 13:01
Jesteśmy ze sobą od 6 lat, od dawna razem mieszkamy, mamy mieszkanie na
wspólny kredyt, inwestujemy wspólnie pieniądze. Jesteśmy przed 30ką, mamy
stabilne prace. Ogólnie można by pomyśleć - co dalej? Cóż, można tak żyć
dalej, mam sporo takich znajomych, którzy żyją bez ślubu. Jednak mnie własnie
tego brakuje, czuję, ze bez tego związek nie jest pełny. Nie wyobrażam sobie
także, by kiedykolwiek pojawiły się dzieci przed ślubem.
Niemniej jednak na ten temat nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy. Ja trochę
"unosiłam się dumą", marzyłam o tym, ze się oświadczy, powiem tak i będzie
super. Na pytania znajomych, rodziny o ślub, zawsze odpowiadałam, że nie
myślimy o tym, nie jest nam potrzebny do szczęścia. Tak samo on. W tym roku w
końcu nie wytrzymałam i zadałam to pytanie: czy on w ogóle myśli o tym?
Okazało się, ze nie tylko nie myśli. On wie, ze ślubu nie chce.... Nie ożeni
się ze mną.
Dzisiaj napisałam mu długi list, że dla mnie pewne wartości są ważne,
oszukiwałam się przez 6 lat, ale dłuzej nie mam zamiaru. Nie chcę być z
mężczyzną, dla ktorego dom, rodzina, odpowiedzialność to puste frazesy.
Zabolało mnie, że nie pomyślał w ogóle o mnie. Nigdy nie przyszło mu nawet do
głowy, że gdyby cokolwiek mu się stało, ja nie będę miała prawa do niczego.
Jego rodzina od tym względem jest okropna i wiem, że nie zostawi na mnie
suchej nitki. Długo by pisać.
Czasem żyje się z kimś tyle lat i poznaje przez przypadek :(