Nie chce ślubu

25.02.08, 13:01
Jesteśmy ze sobą od 6 lat, od dawna razem mieszkamy, mamy mieszkanie na
wspólny kredyt, inwestujemy wspólnie pieniądze. Jesteśmy przed 30ką, mamy
stabilne prace. Ogólnie można by pomyśleć - co dalej? Cóż, można tak żyć
dalej, mam sporo takich znajomych, którzy żyją bez ślubu. Jednak mnie własnie
tego brakuje, czuję, ze bez tego związek nie jest pełny. Nie wyobrażam sobie
także, by kiedykolwiek pojawiły się dzieci przed ślubem.
Niemniej jednak na ten temat nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy. Ja trochę
"unosiłam się dumą", marzyłam o tym, ze się oświadczy, powiem tak i będzie
super. Na pytania znajomych, rodziny o ślub, zawsze odpowiadałam, że nie
myślimy o tym, nie jest nam potrzebny do szczęścia. Tak samo on. W tym roku w
końcu nie wytrzymałam i zadałam to pytanie: czy on w ogóle myśli o tym?
Okazało się, ze nie tylko nie myśli. On wie, ze ślubu nie chce.... Nie ożeni
się ze mną.
Dzisiaj napisałam mu długi list, że dla mnie pewne wartości są ważne,
oszukiwałam się przez 6 lat, ale dłuzej nie mam zamiaru. Nie chcę być z
mężczyzną, dla ktorego dom, rodzina, odpowiedzialność to puste frazesy.
Zabolało mnie, że nie pomyślał w ogóle o mnie. Nigdy nie przyszło mu nawet do
głowy, że gdyby cokolwiek mu się stało, ja nie będę miała prawa do niczego.
Jego rodzina od tym względem jest okropna i wiem, że nie zostawi na mnie
suchej nitki. Długo by pisać.
Czasem żyje się z kimś tyle lat i poznaje przez przypadek :(
    • doloresa Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 13:08
      Hej, ale dlaczego zaraz tak ostro...!
      Dlaczego piszesz, że dla niego dom, rodzina i odpowiedzialność to
      puste słowa? Przecież żyjecie razem tyle lat i co do jego
      odpowiedzialności i tak dalej nie miałaś nigdy wątpliwości...Jeżeli
      ślub jest dla Ciebie tak ważny, to ta kwestia - przynajmniej w
      luźnych rozmowach - powinna była się w ciągu tych wszystkich lat
      pojawić. Nie można przecież zakładać, że absolutnie każdy jest
      stworzony do stanu małżeńskiego - a Ty takie założenie poczyniłaś i
      dlatego teraz czujesz się oszukana i zawiedziona. A on przecież nie
      oszukiwał Cię nawet przez moment!
      A kwestie dziedziczenia można spokojnie załatwić umową, ślub nie
      jest do tego niezbędny. Trzeba tylko trochę za tym pochodzić, ale to
      jest wykonalne.
      Rozumiem, że to dla Ciebie szok i nie spodziewałaś się takiego
      obrotu sprawy. Ale czy jest to tak istotne, żeby przekreślać te
      wszystkie spędzone razem lata...? A poza tym to skąd wiesz, że on
      się z Tobą nigdy nie ożeni? Mój mąż też tak kiedyś mówił, ale w
      końcu mu przeszło jak zobaczył, jak bardzo mnie na tym zależy.
      Podobnie może być przecież i w Waszym przypadku.
    • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 13:16
      jak miał myśleć o tobie, skoro ty mu nigdy wcześniej nie komunikowałaś o swoich
      potrzebach? miał zgadywać, domyślać się? a teraz, po 6 latach, masz pretensje?
    • iberia.pl Re: Nie chce ślubu? 25.02.08, 13:19
      jaki z tego wniosek?
      Nie warto unosic sie duma-wiedzialabys wczesniej jakie facet ma
      plany, podejscie do zycia.
      • ksieni_smutnego_pierdofonu Re: Nie chce ślubu? 25.02.08, 13:26
        komunikacja! w ilu związkach komunikacja nawala! na warsztaty komunikacyjne się
        zapiszcie biegiem marsz
    • kitek_maly Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 13:30

      > Jesteśmy ze sobą od 6 lat, mamy mieszkanie na
      > wspólny kredyt,
      > Niemniej jednak na ten temat nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy.

      Czekaj, zreasumujmy.
      Jesteście razem 6 lat, wzięliście wspólnie kredyt na kilkanaście lat
      i NIGDY nie rozmawialiście ze sobą nt. tego czy Wasze poglądy w
      sprawie ślubu są zbieżne???
      • lamalla Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 13:44
        Dokładnie. Może i to dla was dziwne, ale na temat ślubu nie rozmawialiśmy nigdy.
        Na temat przyszłości też nie, bo dla mojego mężczyzny planowanie nie ma sensu.
        Ot, przykład z zeszłego tygodnia:w niedzielę zadzwoniła koleżanka z zaproszeniem
        na urodziny. Od razu go zapytałam, czy ma już jakies plany na sobotę. Nie miał,
        więc umówiliśmy się, że idziemy. W sobotę okazało się, że oczywiście mu coś
        wyskoczyło. Bo wg niego, nie da się planowac nic z tygodniowym wyprzedzeniem i
        zawsze powinnam mu mówić dzień przed... Takie ma podejście do życia. również w
        kwestii wspólnego życia.
        Czekałam naiwnie na to, ze podejmie kiedyś rozmowę na temat ślubu i naszej
        przyszłości. Bo miałam głupie zasady i chciałabym by to mężczyzna wyszedł z
        inicjatywą.
        Co do kwestii dziedziczenia - jego rodzinka ma już duze doświadczenie w
        podważaniu testamentów. Babcia po śmierci zostawiła cały majątek mojemu M -
        całkiem tego było sporo: dom, ziemia, zainwestowane pieniądze. I macocha się
        oburzyła, ze jak to - a jej dzieci?? (ojciec ma dzieci z 2 małżeństwa). I swoje
        wywalczyła. Sąd podzielił majątek sprawiedliwie na wszystkich, mój M dostał
        tylko ułamek wszystkiego. Wiem, ze w naszym przypadku byłoby dokładnie tak samo....
        • doloresa Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 13:55
          Skoro wiedziałaś, że Twój facet jest jaki jest, to powinnaś już
          wcześniej wpaść na to, że to Ty musisz być siłą napędową Waszego
          związku...
          Mój mąż jest trochę podobny do Twojego - sytuacja rozdzinna i trudne
          dzieciństwo nauczyły go, że nie należy robić planów...Do ślubu
          dążyłam ja, do kupna mieszkania przekonywałam ja, teraz planujemy
          budowę domu - a właściwie to ja planuję, a on się na moje plany
          zgadza. Są tacy faceci. A kto zdecydował o wspólnym mieszkaniu, o
          kredycie itp. Pewnie Ty...Czekanie na jakiś gest z jego strony w
          kwestii ślubu było absolutną naiwnością, ba, przejawem absolutnego
          niezrozumienia dla jego natury...
          Jeszcze jedna sprawa - jego rodzina ma doświadczenie w podważaniu
          testamentó, tak? Ale czym innym jest sytuacja z dziećmi nieujętymi w
          testamencie, a czym innym umowa spisana u notariusza pomiędzy
          dwojgiem ludzi żyjących razem. No bo na kogo miałby przejść jego
          majątek? Na rodziców albo babcię? Teoretycznie możliwe, ale jego
          rodzina musiałaby Cię szczerze nienawidzić, jeżeli chciałaby położyć
          łapę na czymś, do czego dochodziliście razem, we dwoje.
          • lamalla Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 14:09
            Szczerze? Nienawidzą nie tylko mnie ale i jego. Mówię tu o jego macosze, która
            całkowicie zawładnęła ojcem. To trudna historia i jestem przekonana, że kobieta
            ta jest skłonna zrobić wszystko. Oprócz tego bezrobotna matka, która już teraz
            chce nas skarżyć o alimenty, mimo że nigdy w życiu nie dostał od niej złamanego
            grosza...
            Dlatego dziwi mnie to, że w naszym domu ma super atmosferę i normalne życie, a
            nie martwi się o bezpieczeństwo i przyszłość ;(
            Domyślam się, że na jego decyzję miało wpływ trudne dzieciństwo. Ale to nie ma
            przecież przekreślać wspólnego życia.
            Mieszkanie razem przyszło naturalnie, nie był mile widziany w domu więc
            pomieszkiwał u mnie, potem coś tam wynajęliśmy, aż w końcu było nas stać na kredyt.
            Czeka mnie dzisiaj wieczorem trudna rozmowa i jeszcze trudniejsza decyzja.
            • doloresa Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 14:12
              Rozmowa pewnie będzie trudna, tylko nie stawiaj sprawy kategorycznie
              i na ostrzu noża!
              Jego pewnie też ta sytuacja zaskoczyła. Musisz mu pozwolić się z nią
              oswoić.
              Powodzenia!
            • przeciwniczka_budzikow Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 15:34
              Nie wiem czemu tak naskakujesz na tę macochę. Z tego co napisałaś
              wynika, że babcia ukochała jednego tylko wnuka i jemu zostawiła cały
              majątek z pominięciem dwojga pozostałych dzieci swojego syna, a ojca
              Twojego M, czyli swoich pozostałych dwojga wnucząt. Nie dziwię się,
              że uznano to za niesprawiedliwość. Dokładając do tego historię o
              matce, od której "nigdy nie dostał złamanego grosza" a która teraz
              jest bezrobotna (pewnie nie tylko teraz) i myśli o pozwaniu Was o
              alimenty (coś mi się widzi, że tamte na syna się skończyły wraz z
              dorosłością a z czegoś przecież trzeba żyć więc z byłego męża się na
              syna myśli przerzucić) to szczerze mówiąc wcale się nie dziwię
              macosze, że ma lekką schizę na punkcie sprawiedliwości dziejowej i
              Twojego M i wszystkiego co z tego wynika. A babcia dała ciała.
              • lamalla Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 16:45
                Jak już pisałam, to długa historia, i można by z tego stworzyć
                książkę. Uwierz mi na słowo, że ta kobieta akurat jest perfidna i
                wyrafinowana i zależy jej tylko na tym, by jak najlepiej ustawić
                siebie i swoje dzieci w życiu. Kosztem innych. Babka to wiedziała,
                chciała w ten sposób zabezpieczyć przyszłość wnuka, który tak
                naprawdę odkąd pojawiła się machocha nie miał gdzie mieszkać....
                A matka? Normalny, pełnosprawny leń jakich w Polsce wiele. Ofiara
                socjalu i pomocy społecznej. tak jak mówisz, żyła z alimentów, teraz
                żyje z alimentów po drugim mężu, dostaje pomoc socjalną, obiadki
                itp. Ale jej mało. Ostatnio przyszedł do nas list z pomocy
                społecznej. Za namową jakiejś mądrej pani z MOPSA skarży mojego
                chłopaka o alimenty. Bo ma prawo.
                I właśnie takie sytuacje powinny mu dać wiele do myślenia. Bo trzeba
                się troszczyć o przyszłość. Zarówno własną jak i moją.
                • przeciwniczka_budzikow Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 17:18
                  Mężczyźni nie myślą. Sama widzisz, że najbardziej przedsiębiorcze są
                  w tej rodzinie kobiety:-) Jedna lepsza od drugiej. Chociażby przez
                  kontrast powinien się z Tobą ożenić:-) Porozmawiaj z nim otwarcie i
                  uczciwie, wyraź swoje pragnienia, poczekaj trochę co zrobi a potem
                  podejmij odpowiednią decyzję.
              • nadinka_nadinka Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 19:38
                przeciwniczka_budzikow napisała:

                > Nie wiem czemu tak naskakujesz na tę macochę. Z tego co napisałaś
                > wynika, że babcia ukochała jednego tylko wnuka i jemu zostawiła cały
                > majątek z pominięciem dwojga pozostałych dzieci swojego syna, a ojca
                > Twojego M, czyli swoich pozostałych dwojga wnucząt. Nie dziwię się,
                > że uznano to za niesprawiedliwość.

                Zartujesz, prawda? Babci majatek i ma prawo zrobic z nim co chce. Jaka
                niesprawiedliwosc? Niesprawiedliwoscia jest to, że nie pozwolona babci
                dysponowac majatkiem tak, jak chciala. I teraz pewnie sie w grobie przewraca.;-)
    • markotka33 Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 14:03
      lamalla napisała:

      On wie, ze ślubu nie chce.... Nie ożeni
      > się ze mną.


      Nigdy nie mów nigdy ..... znasz to?
    • menk.a Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 14:04
      6 lat i zero rozmów na ten temat? Taki ważny dla Ciebie aspekt bycia
      razem, a Ty z powodu dumy i oczekiwania na domyślenie się przez tyle
      czasu nie podjęłaś rozmowy????

      Przechodzony związek.

      Można mieć rodzinę, dzieci, dom, kredyty i nie wiem co jeszcze i
      niekoniecznie sformalizowany, zalegalizowany związek. Jedno drugie
      sie nie wyklucza ani nie determinuje.
      Jednak skoro Ty chcesz a on definitywnie nie.. cóż 2 skrajności. Nie
      da się połączyć 2 końców tego samego kija: złamie się.;)
      • eeela Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 16:10
        Przechodzony związek to jest wtedy, jak ludzie za długo randkują. Jak już ze
        sobą mieszkają i biorą razem kredyty, to w sumie mała różnica, jest ślub, czy
        nie, choć rzeczywiście ważne, żeby sprawy majątkowe uregulować, i to już od
        razu, kiedy para zaczyna podejmować jakiekolwiek bardziej istotne budżetowo
        decyzje finansowe!

        Rodzice mojego partnera pobrali się, jak już trójkę dzieci na świat sprowadzili.
        Przechodzony ich związek chyba w takiej sytuacji nie był? :-)
        • menk.a Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 16:51
          A ślub był brany pod uwagę czy na zasadzie: nie rozmawialiśmy o
          tym?;)
          • eeela Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 16:58
            Z przekazów syna wynika, że akurat o samym ślubie nie rozmawiali, dopóki ich
            rodzice nie zaczęli naciskać i w końcu sami im wszystko zorganizowali :-)

            A tak szczerze mówiąc, to myślę, że było podobnie jak i jest u nas. Facetowi
            niespieszno do małżeńskich ślubów, choć z podejmowaniem wspólnych zobowiązań
            problemu nie ma. Jak rodzice chcą, niech sobie na nim wywierają naciski. Mnie
            wystarczą jego własne deklaracje oraz zabezpieczenia formalno-prawne, ale też
            nie zaniedbałam rozmów o tych wszystkich sprawach od samego początku.
            • menk.a Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 17:21
              Nie ma żadnych konieczności.
              Mnie tylko nieco dziwi, że nie porusza się tematu sprawy, która jest
              taka ważna dla autorki. Rozumiem, gdyby to pisała nastolatka
              (zakładam, że wątek dotyczy autentycznego problemu), ale nie
              dojrzałej, młodej kobiety , która po 6 latach się budzi.
              Nie rozumiem i tyle. ;)
              • eeela Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 22:19
                Kobiety jeszcze nie rozumieją, że skoro wzięłyśmy sobie prawo do głosowania,
                pracy zawodowej i noszenia spodni, to i prawo do oświadczania się święcie nam
                się należy :-)
                • menk.a Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 08:25
                  Wywalczyłyśmy. Łatwo nie było. Panowie lekko tego nie oddali.
                  A co do oświadczyn to się zgadzam. Tradycja tradycją ale bez
                  przesadyzmu. Nikomu korona z głowy nie spadnie.;)
    • minasz Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 16:51
      heheh idiotko gdzie teraz faceta znajdziesz chyba ze +40
    • rosa_de_vratislavia Nie rozumiem.... 25.02.08, 17:27
      ...piszesz post o tym,że chciałaś ślubu a jednocześnie dowiadujemy
      się,że:
      > Na pytania znajomych, rodziny o ślub, zawsze odpowiadałam, że nie
      > myślimy o tym, nie jest nam potrzebny do szczęścia.

      Sami o tym nie rozmawialiście, publicznie deklarowałaś niechęć do
      ślubu...skąd facet miał wiedzieć,że marzysz o pierścionku?
      Sądził,że wszystko jest OK.

      A tak w ogóle nie jest prawdą,że mężczyźni nie dążą do ślubu. Jak im
      zależy, to często "antyślubne" przekonania rozpływają się jak lód w
      słoncu.
      • minasz Re: Nie rozumiem.... 25.02.08, 17:31
        antyslubne przekonanie u wielu facetow nie ma nic wspolnego z miłoscvia lub jej
        brakiem - poprostu normalnemu facetowi nie zalezy na tym blichrcie hehe
        • rosa_de_vratislavia Re: Nie rozumiem.... 25.02.08, 18:09
          minasz napisał:

          >normalnemu facetowi nie zalezy na tym blichrcie
          hehe
          Mylisz chyba ślub z weselem na 1000 par, limuzyną długą na 10 metrów
          i piętrowym tortem.
          He he ( po co dodajesz "he he"?)
    • sabriel Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 17:29
      No ale, czyja tutaj jest wina, czy przypadkiem nie twoja?
      Zamiast od samego początku rozmawiać na ten temat,ty wolałaś się unosić
      dumą,udawać przed innymi i przed sobą, że ci nie zależy na ślubie.
      A teraz gdy facet otwarcie powiedział ci,że ze ślubu nici to jest płacz i jakieś
      nieuzasadnione żale.Pretensje powinnaś mieć sama do siebie.

    • krzysiek-666 Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 18:30
      Gość nie ma jeszcze 30 a ty już byś chciała dziedziczyć.......hmmm
      kobiety to są zapobiegliwe
      • lamalla Re: Nie chce ślubu 25.02.08, 19:05
        Ehh, jak już się ktoś nie ma do czego doczepić, to się czepia do
        byle czego. Czy ja gdzieś napisałam, ze chcę dziedziczyć?
        Tak się składa, ze mamy bardzo blisko przykład co to moze oznaczać,
        jak ktoś się zabezpieczy mniej lub gorzej ;|
        Tak się składa, ze na wszystko pracujemy wspólnie i gdyby cokolwiek
        się miało stać, to chciałabym aby on otrzymał wszystko po mnie i
        vice versa. To, ze ktoś ma 30 lat nie oznacza, że nie musi myśleć o
        tym co się stanie....
        Tym bardziej, że nie jesteśmy małżeństwem. Fakt, faktem, że
        najczęściej nie myśli i dopiero potem łapie się za głowę.
        Poza tym jak już pisałam - nigdy nic nie mówiłam, nie wspominałam,
        nie wierciłam dziury w brzuchu - bo chciałam by to wyszło od niego.
        I się przeczekałam.
        Jak mi ten związek nie wyjdzie to nie będę niczego szukała na siłę.
        Nie tędy droga. I lepiej znaleźć kogoś wartościowego nawet po 40stce
        niż byle kogo w moim wieku....
    • lamalla Tego się właśnie obawiałam... 25.02.08, 20:04
      Sziedzi w pokoju obok i się do mnie nie odzywa. Obrażony? Czy ma to
      gdzieś? Pojęcia nie mam jak z nim rozmawiac w takiej sytuacji :(
      • cloclo80 Re: Tego się właśnie obawiałam... 25.02.08, 22:59
        Jak się dowie, że zasięgasz porady jak go załatwić w necie, to cię skróci o głowę.
      • silic Re: Tego się właśnie obawiałam... 26.02.08, 02:50
        > Sziedzi w pokoju obok i się do mnie nie odzywa. Obrażony?

        Jeszcze się dziwisz ???
        Napisałaś mu list ( list ?? będąc z kimś 6 lat list ??) w którym wasze spędzone
        razem lata okazały się wielkim nic nie wartym gównem (przepraszam za dosadność,
        ale nie da sie inaczej). Napisałaś, że oszukiwałaś i udawałaś cały czas, że
        kompletnie nie wierzysz w niego.
        Dalej się dziwisz ?
        Ja mu się wcale nie dziwię. I tak jest bardzo spokojny.
        • adela38 Re: Tego się właśnie obawiałam... 26.02.08, 07:31
          Dobrze, ze mu napisalas... ma szanse to kilka razy i na spokojnie przeczytac i
          zastanowic sie... Masz zupelna racje w sprawie slubu.Jezeli nie szanuje twoich
          wartosci i twojej potrzeby poczucia bezpieczenstwa z czasem bedziecie mieli
          coraz wiecej problemow.Dostalas tez juz probki tego, ze nie mozesz tak naprawde
          liczyc na jego slownosc czy trzymanie sie wzajemnych uzgodnien (sprawa wspolnych
          planow na sobote) Przy takim facecie slub jest jeszcze wazniejszy bo daje ci
          pewien status prawny i minimalne bezpieczenstwo... Musisz byc silna i
          stanowcza...Zycze powodzenia.
          • menk.a Re: Tego się właśnie obawiałam... 26.02.08, 08:30
            Tak. Najlepiej nie rozmawiać i nie mówić, co leży na wątrobie tylko
            listy pisać . Epistologia wróci do łask?:D Albo może sms? Zawsze
            można skrótowo się wyrazić.;P
            • doloresa Re: Tego się właśnie obawiałam... 26.02.08, 09:41
              Ja tam uważam, że napisanie listu jako wstęp do rozmowy/dyskusji to
              bardzo dobry pomysł, jeżeli sprawa jest trudna i ktoś może mieć
              problemy z precyzyjnym wyrażeniem swoich uczuć, patrząc tej drugiej
              osobie prosto w oczy...
              Ja sama rozwiązywanie mojego problemu zaczęłam od napisania listu, a
              właściwie czegoś w rodzaju strumienia świadomości. I potem o tym
              rozmawialiśmy. Dla mnie po prostu strawa była tak trudna, że jak
              tylko próbowałam rozmowy, zaraz się rozklejałam, zapominałam języka
              w gębie, a jeszcze jak widziałam, że mąż się marszczy, krzywi, daje
              znać, że nie wszystko rozumie, to zupełnie traciłam rezon...
              Na pewno list nie zastąpi rozmowy, ale może być dobrym do niej
              wstępem.
              • ewik_75 dokładnie! 26.02.08, 10:01
                w zupełności się zgadzam...
      • lajton Re: Tego się właśnie obawiałam... 26.02.08, 09:23
        Nie odzywa się, bo jest facet w szoku. Też bym była słysząc takie rewelacje po 6
        latach.
    • lajton Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 09:22
      lamalla napisała:

      > Niemniej jednak na ten temat nigdy ze sobą nie rozmawialiśmy. Ja trochę
      > "unosiłam się dumą", marzyłam o tym, ze się oświadczy, powiem tak i będzie
      > super. Na pytania znajomych, rodziny o ślub, zawsze odpowiadałam, że nie
      > myślimy o tym, nie jest nam potrzebny do szczęścia. Tak samo on.

      I czego teraz oczekujesz? Przez 6 lat miałaś jedną spiewkę a teraz masz muchy w
      nosie, bo on nie domyślał się o co Ci tak naprawdę chodzi? Okłamywałaś go więc?
      Bo facet to, co głosiłaś wszem i wobec, uznawał za prawdę. A Ty przez tak długi
      czas nie wyprowadzałaś go z błędu.
      Nie rozumiem więc skąd dzisiaj Twoje oburzenie na jego myślenie i brak takich
      samych jak Twoje oczekiwań.
    • qw994 Niepojęte 26.02.08, 10:08
      6 lat, powtarzam 6 LAT, i wcześniej nie było rozmowy na ten temat???
      Wspólny kredyt wzięty i NIE BYŁO ROZMOWY na ten temat??? Poza tym,
      ty nie tylko siebie oszukiwałaś, jego też. Po jaką cholerę mówiłaś
      wszystkim, że nie myślicie o ślubie, że nie jest wam potrzebny?
      Nawarzyłaś piwa, to je teraz pij. Ja na jego miejscu byłabym
      kompletnie zdezorientowana. I wściekła.
      • tamara.de.lempicka Re: Niepojęte 26.02.08, 10:25
        Jest dokładnie tak jak napisałaś.
        Kobiety niezwykle często popełniają błąd zakładając, że ON SIE SAM CZEGOS
        DOMYSLI. ON się sam niczego nie domyśli, nie zrozumie nieśmiałych aluzji, nie
        wyczuje nastroju, nie zrozumie że nie znaczy czasami tak. Mężczyźnie trzeba
        wysyłać jasne i proste komunikaty, bez niedomówień i miejsca na interpretację.
        Tak mają i tyle.
      • zwroclawianka Re: Niepojęte 26.02.08, 10:30
        qw994 napisała:

        > 6 lat, powtarzam 6 LAT, i wcześniej nie było rozmowy na ten
        temat???
        > Wspólny kredyt wzięty i NIE BYŁO ROZMOWY na ten temat??? Poza tym,
        > ty nie tylko siebie oszukiwałaś, jego też. Po jaką cholerę mówiłaś
        > wszystkim, że nie myślicie o ślubie, że nie jest wam potrzebny?
        > Nawarzyłaś piwa, to je teraz pij. Ja na jego miejscu byłabym
        > kompletnie zdezorientowana. I wściekła.

        hmm.. a czemu ja nie jestem zaskoczona? jak miałam kilkanaście lat
        tez w głowie śluby mi nie były. a po paru latach, jak ja się
        zmieniałam i rozwijałam, też zmieniały mi się poglądy. normalną
        koleją rzeczy gdybym chciała mieć dzieci, chciałabym je mieć ze
        ślubnym (choćby to zabezpieczenie, że potencjalne podrywaczki
        odstrasza obrączka :) ). Myślę, że temat się pojawił, bo autorka
        zaczęła myśleć o dzieciach. Dziwicie sie dziewczynie, że nie
        naciskała od początku na ślub? kiedy jest odpowiedni moment, według
        Was? Może cosmo pisze, po ilu miesiącach należy wszcząć rozmowę?
        • lamalla Re: Niepojęte 26.02.08, 10:52
          Jest dokładnie tak jak piszesz. Taka myśl nie przyszła ot tak. Kiedyś nie
          myślałam o ślubie, dzieciach. Z oczywistych względów. Najpierw były studia i
          "dorabianie się". Ale to dorabianie było jakieś takie bezplanowe. Nie było nigdy
          rozmów na temat przyszłości, wszelkie próby kończyły się stwierdzeniem, że nie
          warto nic planować.
          No tak, lepiej złapać kogoś na dziecko.... :| Bo tego też nigdy nie
          planowaliśmy, a chyba w tym przypadku tylko w ten sposób zajdę w ciążę. Bo
          przecież nie warto planować....

          Nie rozumiem oburzenia na temat listu. Tak jak jedna z forumek, też mam problem
          z wyrażaniem swoich myśli, wolę coś napisać niż głośno powiedzieć. Już dawno mój
          chłopak mi powiedział, ze w takich przypadkach mam mu pisać. Zresztą mężczyźni
          nie są dobrymi słuchaczami. Ona woli coś przeczytać w spokoju i się zastanowić.
          Ale wczoraj był wyraźnie obrażony, nawet nie podjął tematu.
          Dla mnie to oznacza jedno - od dzisiaj szukam pokoju do wynajęcia. Po co ciągnąć
          coś, gdy dwoje ludzi ma sprzeczne oczekiwania i poglądy.
          • qw994 Re: Niepojęte 26.02.08, 10:55
            > Ale wczoraj był wyraźnie obrażony, nawet nie podjął tematu.

            Ja mu się nie dziwię.



            > Dla mnie to oznacza jedno - od dzisiaj szukam pokoju do wynajęcia.
            Po co ciągną
            > ć
            > coś, gdy dwoje ludzi ma sprzeczne oczekiwania i poglądy.

            I słusznie, tylko pretensje miej do siebie.
          • zwroclawianka Re: Niepojęte 26.02.08, 10:59
            > Ale wczoraj był wyraźnie obrażony, nawet nie podjął tematu.
            > Dla mnie to oznacza jedno - od dzisiaj szukam pokoju do wynajęcia.
            Po co ciągną

            niekoniecznie jest obrażony. na pewno jest zdezorientowany i
            potrzebuje czasu. daj mu się zastanowić tydzień,dwa. przecież
            potrzebuje to przemyślec- nikt nie lubi być stawiany pod ścianą- żen
            się albo wyprowadź się
          • doloresa Re: Niepojęte 26.02.08, 11:06
            Daj spokój, po co reagować aż tak nerwowo...?!
            Tu wyszło Twoje kolejne założenie co do zachowania się faceta w tej
            sytuacji - umyśliłaś sobie, że przeczyta list, zastanowi się w
            samotności nad jego treścią, a potem przyjdzie do Ciebie i powie, że
            sprawa jest poważna i że chce porozmawiać. Tego właśnie oczekiwałaś,
            prawda...?
            A może jest tak, że on dostał list, jest w ciężkim szoku, czuje się
            urażony, owszem, bo przecież ma powody, na litość Boską! Nie wiem,
            co i w jaki sposób napisałaś mu w tym liście, ale mogę sobie
            wyobrazić, że był on tworzony z perspektywy zawiedzionej, ba -
            oszukanej kobiety...I co, miał sobie pomyśleć: o ja głupi, co ja
            narobiłem! i od razu przylecieć do Ciebie na dywanik?!
            Ufff, przepraszam za dosadność, ale w tej delikatnej sytuacji
            potrzeba trochę wyrozumiałości, taktu i cierpliwości. Cierpliwości
            przede wszytskim. Jak zaczniesz teraz gadać z facetem o pokoju do
            wynajęcia, to możesz być pewna, że to będzie koniec. A przy dobrym
            rozegraniu sytuacji za rok mogłabyś być już mężatką ;)
            Potrzeba Ci odrobiny spokoju i rozsądku. Przecież jesteś dorosłą
            kobietą, a nie nieopierzoną nastolatką!
          • ewik_75 Re: Niepojęte 26.02.08, 12:42
            Lamalla,

            Ja wszystko rozumiem, ale wy macie wspólny KREDYT na mieszkanie!!!
            Kiedy go braliscie to chyba nie zakładaliście, że to na tydzień czy
            na rok?
            Na taki okres to się wynajmuje, a nie kupuje własne!!!
            Już wtedy trzeba było o tym myśleć.

            Decyzja o wyprowadzce powinna być poprzedzona dyskusją z nim na
            temat Twojego odzyskania pieniędzy za mieszkanie.
            Czy on odkupi Twój udział i przejmie spłatę kredytu ?
            Czy zwróci Ci dotychczasowe raty?

            Jeśli nie - występuj do sądu...
            • doloresa Re: Niepojęte 26.02.08, 12:46
              Ojej, Ty od razu tak poważnie...!
              Przecież oni nawet ze sobą jeszcze nie zdążyli na ten temat
              porozmawiać, a Ty już babce radzisz, jak odzyskać pieniądze z
              mieszkania???
              Przecież jedna porządna rozmowa może sprawić, że problem zniknie,
              albo zmniejszy się do tak niewielkich rozmiarów, że kwestia
              wyprowadzki przestanie istnieć!
              • ewik_75 Re: Niepojęte 26.02.08, 12:50
                i tego jej życzę,

                ale gdyby nie....
        • qw994 Re: Niepojęte 26.02.08, 10:53
          Nie od początku, ale od momentu, kiedy zaczęła o tym myśleć. A z
          tego, co zrozumiałam, myślała, ale nie mówiła, a nawet wręcz
          przeciwnie - utwierdzała faceta w przekonaniu, że nie chce ślubu. A
          teraz trzeba ponieść konsekwencje. On nie jest winien, że "ona się
          oszukiwała".
        • bupu Re: Niepojęte 26.02.08, 10:59
          ale w momencie gdy zmieniła zdanie na temat ślubu powinna była o tym partnerowi
          powiedzieć, a nie liczyć na to że chłop sam z siebie dozna cudownego oświecenia
          w tej kwestii. Albo powinna była związać się z jasnowidzem-telepatą.
    • figa.kw Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 12:34
      No to możemy sobie podać ręce... Właśnie wlazłam na to forum, żeby
      się pożalić. Tylko, że ja jestem w związku 3,5 roku, mieszkamy ze
      sobą niepełny rok. Ja zarabiam kiepsko, on znacznie lepiej, ale
      każde ma SWOJE PIENIĄDZE. I tak ja od połowy lutego miałam w
      portfelu jakieś 15 zł, dziś nie mam nic, bo ostatnie 2 zł wydałam na
      lotka, marząc, że może szczęscie się do mnie uśmiechnie...? Na
      jedzenie składamy się co m-c po marne 300,00 zł, po połowie płacimy
      też rachunki. Nic wspólnego nie mamy, ani domu, ani mieszkania -
      NIC. On nie chce się żenić, ani mieć dziecka. W razie nieszczęścia
      też zostanę z kwitkiem, bo on przepisał po dyktando mamusi na
      siostrę. Wczoraj zaproponował mi pożyczkę na zakup samochodu, ale
      musimy spisac umowę na wypadek rozstania. Tylko, że jak się
      rozstaniemy, to i tak nie miałabym go z czego spłacić! Jakoś mi dziś
      wyjątkowo przykro i wczoraj mnie to bardzo ubodło zamiast ucieszyć.
      Poszłabym na jakiś mądry kurs, żeby zmienić pracę, ale nie bardzo
      mam za co. Nie wiem nawet, czy gdyby mnie wylali z roboty, czy
      mogłabym liczyć na jego pomoc...? Ale poza tym dodam, że to bardzo
      wartościowy i mądry człowiek.
      • bupu Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 12:40
        No, pza tym że najwyraźniej skąpiec i egoista to pewnie i wartościowy.
        • figa.kw Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 12:49
          No, że skąpiec, to ja się nawet zgodzę :)
      • qw994 Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 12:45
        A po co ci to? Mówię o tym związku, o ile można to tak nazwać.
      • lamalla Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 13:23
        Mój chłopak nie jest sknerą. Tego mu na pewno nie mogę zarzucić. Zawsze zarabiał więcej i mimo, iż mamy osobne konta, to nigdy nie miałam problemów, by skorzystać z jego pieniędzy. Gdy nie miałam pracy rachunki płacił on. Teraz, gdy mam etat i prowadzę działalność to zarabiamy niemalże równo i równo dzielimy się rachunkami.

        Gdybyśmy mieli się rozstać, to na pewno nie zrobię tego, co zrobiła moja koleżanka. Po prostu się spakowała i odeszła. Jej facet najpierw chciał przedyskutować kwestię własności, ale ona się uniosła dumą, nie chciała nic. Po kilku miesiącach przyszło otrzeźwienie i wróciła po swoją pralke, lodówkę, etc. Cóż, on już zdążył zmienić zamki i obeszła się smakiem....
        Ale na pewno nie wyrokuję dobrze związkowi, w którym facet posłuchał matki i przepisał coś na siostrę..... Sknera, słucha matki i nie myśli o tobie. Zastanów się nad tym....
      • martucha90 Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 14:58
        figa.kw napisała:

        > No to możemy sobie podać ręce... Właśnie wlazłam na to forum, żeby
        > się pożalić. Tylko, że ja jestem w związku 3,5 roku, mieszkamy ze
        > sobą niepełny rok. Ja zarabiam kiepsko, on znacznie lepiej, ale
        > każde ma SWOJE PIENIĄDZE.

        To nie jest związek. Mówiąc skrótowo, związek to wspólnota "stół,
        łóżko i portfel". Jak się ze sobą nie jada przy jednym stole, nie
        kocha i nie ma wspólnych pieniędzy, to związek jest zepsuty. Twoje
        poczucia bycia nieszczęśliwą jest tego najlepszym przykładem.
        Ale radzić tu nie ma co - jesteś w takim związku, widocznie chcesz.
        Ja bym nie była ani jednego dnia.
        • krzysiek-666 Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 16:08
          "stół + łóżko + portfel"= burdel
      • krzysiek-666 Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 16:03
        sponsora szukasz???
    • martucha90 Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 15:01
      Nie planuj z góry, co zrobisz, nie zakładaj teatralnych
      gestów "wynajmuję pokój". Przecież chcesz ślubu, a nie odchodzić!
      Myślisz pewnie, ze on się rzuci "och, zostań" i będzie seks na
      powywalanych z walizki ciuchach? Nic bardziej błędnego, zobaczy, że
      chcesz odejść i pomyśli "ona chce odejść" (a nie "ona NIE chce
      odejść").
      Najpierw porozmawiaj, potem sie zastanów, potem działaj.
    • disa Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 15:34
      Prawnie jestes juz traktowana jak zona -w kwestiach dziedziczenia
      a psychicznie
      hmmm no coz... ja raz chce slub raz nie chce juz sama nie wiem
      • mala_mee Re: Nie chce ślubu 26.02.08, 16:10
        Tak zupełnie w kwestii informacyjnej się pytam - jakto tak??? Na
        jakiej podstawie???
      • aggus79 Re: Nie chce ślubu 27.02.08, 21:01
        Oj niestety w Polsce ciągle nie... Nasze prawo faworyzuje małżonków w wielu
        kwestiach...
        Ustawowo osoba nie pozostająca w związku małżeńskim nie dziedziczy w ogóle,
        chyba że "partner życiowy" pozostawi testament na jej rzecz. A jeśli już
        pozostawi ten testament - podatek od spadku płaci jako III grupa podatkowa - co
        oznacza, że może on być horrendalnie wysoki(jako małżonka byłaby z niego
        zwolniona).
        • aggus79 Re: Nie chce ślubu 27.02.08, 21:08
          w niektórych krajach istnieje możliwość zarejestrowania konkubinatu, co daje
          takie skutki prawne jak ślub - np. w sferze dziedziczenia, ale nie w PL,
          przynajmniej na razie...
    • modliszka24 Re: Nie chce ślubu 28.02.08, 08:43
      przykro mi bo pewnie czujesz sie paskudnie.ja sobie tak nie wyobtrazam nie
      mogla bym tak zyc
Inne wątki na temat:
Pełna wersja