Dodaj do ulubionych

Naturalne planowanie rodziny

20.06.01, 16:24
Co sądzicie o tej metodzie zapobiegania niepożądanej ciąży? Czy ktoś ją jeszcze
stosuje? Może jestem wyjątkiem... ;-)

daina
Obserwuj wątek
    • Gość: mnich Re: Naturalne planowanie rodziny IP: *.dhcp.mcphu.edu 20.06.01, 17:47
      Nie nie jestes wyjatkiem. Mam watpliwosc czy to forum jest najlpeszym miejscem
      do poruszania tego tematu. Mamy dwojke dzieci syna syna 6 i corke 4 lata.
      Pozdrawiam
      mnich
    • Gość: zuza2 Re: Naturalne planowanie rodziny IP: *.*.*.* 20.06.01, 20:17
      nie jestes.
    • Gość: Mohikani Re: Naturalne planowanie rodziny IP: *.fn.pl 21.06.01, 08:17
      Oczywiście, że nie jesteś. Jestem grubo ponad 20 lat po ślubie. Myślę, że
      radość, jaką cały ten czas czerpiemy z seksu jest ściśle związana z przyjęciem
      przez nas tej metody. Życzę powodzenia, wytrwałości i wiele radości.
      Mohikanin
      PS W dobie dzisiejszego zainteresowania ekologią, dziwi mnie, że tak mało osób
      opiniotwórczych (vide lekarze ginekolodzy, seksuolodzy) zachęca do tej metody.
      Przecież jest to jedyna EKOLOGICZNA metoda planowania rodziny. Ale tutaj chyba
      w grę wchodzi interes producentów środków farmakologicznych, którzy mają wiele
      sposobów na przekonanie lekarzy...
    • esther Re: Naturalne planowanie rodziny 21.06.01, 09:46
      znam kilka par ktore stosuja metody naturalne, ale z reguly zyja w swiadomosci
      ze w razie "nieplanowanej" ciazy sa na nia przygotowani.
      Mohikanin pyta czemu nie stosuje sie tej metody na wieksza skale - wiele par
      nie jest stanie pozwolic sobie finansowo czy emocjonalnie, na zwiekszone ryzyko
      zajscia w ciaze wystepujace przy metodach naturalnych. Mialam
      kilka "ekologicznych" kolezanek, skonczylo sie niechciana ciaza i aborcja.
      Trzeba prowadzic odpowiedni styl zycia, a podrozujac kilka razy w miesiacu
      miedzy np Londynem a Nowym Yorkiem nie bardzo mozna o stabilnosci mowic.
      Na pewno jest to zdrowsze dla organizmu, chociaz tabletki maja rowniez duzo
      plusow, np zmniejszaja ryzyko raka macicy, miesiaczki sa mniej bolesne. Ale w
      moim przypadku, kiedy z pracy wracam czasem o siodmej, czasem o dziesiatej,
      jesli sa wazne projetky, do tego stres, watpie czy by to dzialalo.
      Pozdrawiam,
      Esther
    • gepe Re: Naturalne planowanie rodziny 21.06.01, 20:17
      Nie jesteś sama. Witamy w klubie.
      Jest to pewna metoda, tylko trzeba do niej odpowiedzialności i cierpliwości. Działa także
      przy nieregularnym trybie życia (sprawdzone) - termometr z reguły nie kłamie.

      Pozdrawiam - gepe
      • Gość: Sabina Re: Naturalne planowanie rodziny IP: 213.77.91.* 28.06.01, 10:40
        Stosuje ta metode od kilku ladnych lat i jestem bardzo zadowolona. pozdrawiam,s
    • Gość: Ona Re: Naturalne planowanie rodziny IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 08.07.01, 18:21
      A ja nie rozumiem idei tej metody.Jaki jest jej sens? Jestem osobą wierzącą,
      ale chcę ,aby wszystkie nakazy i propozycje Kościoła były dla mnie jasne i
      stanowiły niekwestionowaną wartość. A tym czasem metodę naturalnego planowania
      rodziny uważam za próbę oszukania Boga-niby nie stosuję środków
      antykoncepcyjnych i jestem gotowa na przyjęcie każdego dziecka, jakie daje mi
      Bóg... a jednak staram się uniknąc ciąży.Jaka jest różnica między tą metodą a
      prezerwatywą( oczywiście poza względami estetycznymi)?- przecież obie mają ten
      sam cel: uniknięcie niechcianej ciąży i kochanie się z pewnością nie w celach
      prokreacyjnych.Czy więc metoda wymieniona przez Was nie jest raczej próbą
      ominięcia jakiejś reguły, ominięcia jakiegoś zakazu Kościoła? Być może za mało
      wiem na ten temat i być może się mylę- jeśli tak, proszę o wyjaśnienie moich
      atpliwości.Jednak jak dotąd naprawdę nie widzę bożego sensu w stosowaniu tej
      metody- w jaki sposób wzbogaci to moje życie lub przybliży mnie do BOga( bo
      wszakże o to chodzi, a nie o suche przestrzeganie przykazań...)Czy cały sens
      polega na udawaniu,że wolna jestem od pożądania i odczuwania z seksu
      przyjemności?Czy w ten sposób udowadniać mam swoją wolność i człowieczą godność-
      że niby nie podlegam instynktom? Naprawdę proszę o odpowiedź.
      Z wyrazami szacunku
      M.
      • Gość: maja Re: Naturalne planowanie rodziny IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 09.07.01, 00:01
        Witajcie.
        Swego czasu błądziłam po internecie i zawędrowałam na strone Radia Maryja (choć
        nie jestem zwolenniczką). Pośród różnych plików dzwiękowych dostrzegłam jeden o
        wdzięcznej nazwie "Wątpliwe atuty antykoncepcji". Zainteresowało mnie to i
        poswięciłam godzinkę na odsłuchanie nagranej audycji. Gościem w programie była
        jakaś pani doktor (nie pamiętam nazwiska), specjalistka od NPR. Opowiadała o
        różnych metodach abntykoncepcji i szkodliwości, każdej z poszczególnych metod
        (w międzyczasie ksiądz musiał oczywiście wtrącić jaki to grzech stosować takie
        metody, zwłaszcza przed ślubem).
        W trakcie audycji zadzwoniła słuchaczka z pytaniem, co ona ma począć, gdy
        lekarz zapisał jej pigułki hormonalne na jakieś tam schorzenie (a nie w celu
        uniknięcia niepożądanej ciąży). Odpowiedz od księdza otrzymała taką: w trakcie
        zażywania tych tabletek powinna się zupełnie wstrzymać od współżycia z mężem,
        aby nie było, że wykorzystuje je w innych celach (antykoncepcyjnych)!
        Co wy na to?
        Przytoczę jeszcze jeden absurd, tym razem dokładny cytat (specjalnie spisałam)
        z koncowych minut tejże audycji:

        "(...)Jesli istnieja sluszne powody do wprowadzenia przerwy między kolejnymi
        urodzeniami dzieci, nawet nie mowi Kosciol, ze istnieja powody do nieposiadania
        dzieci, tylko jesli istnieja sluszne powody do wprowadzenia przerwy między
        kolejnymi urodzeniami dzieci wynikajace badz z warunkow fizycznych czy
        psychicznych malzonkow, badz z okolicznosci zewnetrznych, Kosciol wtedy
        DOPUSZCZA, uwzgledniajac naturalna cyklicznosc wlasciwa funkcjom rozrodczym,
        podejmowac stosunki malzenskie tylko w okresach nieplodnosci, ale jest to
        uwarunkowane ta sluszna koniecznoscia i naduzywanie tego jest dzialaniem
        nagannym, jest dzialaniem niewlasciwym.(...) Naduzywanie naturalnego planowania
        rodziny jest postepowaniem niewlasciwym, jest postepowaniem negatywnym (...)."

        Czekam na opinie i rozszyfrowanie podanego cytatu, bo nie wiem czy wszystko
        dobrze rozumiem.

        Pozdrawiam
        Majka
        • Gość: inna Re: Naturalne planowanie rodziny IP: 195.117.174.* 09.07.01, 12:45
          Nie stosuję tej metody. nie dlatego, że uważam ja za nieskuteczną. Trzeba do
          niej innego typu temperamentu.
        • Gość: mirek Re: Naturalne planowanie rodziny IP: *.warszawa.adsl.tpnet.pl 10.07.01, 12:12
          Wiesz, Radio Maryja nie może być chyba nawet autorytetem katolickim: czasami
          mam wrażenie, że oni nie za bardzo zauważyli, że był Sobór Watykański II.

          Wracając do pytania: mi się wydaje, że w ogóle tu chodz o dążenie do pewnej
          doskonałości, która polega na tym, że możemy całkowicie kontrolować własne
          pożądanie. Gdybyśmy potrafili dojść do takiego stanu, nie byłoby też problemu
          zdrady, nawet w bardzo trudnych systuacjach (np. choroby partnera,
          uniemożliwaiającej współżycie). Z drugiej strony wiadomo, że nie wszyscy możemy
          być doskonali, ale dobrze jest zdawać sobie sprawę, co jest doskonałością.
          Kiedyś czytałem wywiad z kardynałem Ratzingerem (w skrócie: facet od dogmatów),
          i u niego to nie było takie jednoznaczne - on nie potępił rodziny wielodzietnej
          stosującej inne niz naturalne metody antykoncpcji: mówił raczej, że ważny jest
          cały stosunek rodziców do prokreacji, nie zamykanie się na potomstwo tylko z
          powodów egoistycznych ( nie chcemy mieć dzieci, bo tak jest wygodniej, nie
          chcemy zobowiązań, chcemy czerpać więcej przyjemności z życia itd.). Z tego
          wynikało, że najwazniejsze jest jednak własne sumienie.

          Ja mam generalny problem z czymś innym: uważam, że w ogóle jest za dużo ludzi
          na świecie, i dlatego widzę problem w propagowaniu modelu rodziny
          wielodzietnej.

          Tylko nie opierajcie się na moim zdaniu za bardzo - lepiej jest poczytać zdanie
          uznanych autorytetów katolickich, może coś ks.Tischnera? (na pewno będzie
          bardziej sensowne niż wykładt Radia Maryja)
          • Gość: Maja Re: Naturalne planowanie rodziny IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 10.07.01, 19:47
            Gość portalu: mirek napisał(a):

            > Wiesz, Radio Maryja nie może być chyba nawet autorytetem katolickim: czasami
            > mam wrażenie, że oni nie za bardzo zauważyli, że był Sobór Watykański II.
            >

            Dla mnie nie jest żadnym autorytetem. Napisałam, że zbłądziłam na ich strone
            przypadkowo, a tekst przytoczyłam, aby podyskutować.
            Powiem szczerze: zastanawiałam się nad tą metodą "antykoncepcji", ale doszlam do
            wniosku,że z tzw. pożycia małżeńskiego pozostanie mi najwyzej 1,5 tygodnia - aby
            mieć pewność, że nie zajdę w ciążę. Poza tym prowadzę niezbyt regularny tryb
            życia, więc żagrożenie było by zbyt duże.

            Pozdrawiam
            Ola
      • Gość: Esther Re: Naturalne planowanie rodziny IP: *.datamonitor.com 09.07.01, 14:17
        Musze powiedziec ze mam podobne zdanie. Szczegolnie po tym ja chodzilam na
        nauki przedmalzenskie, gdzie pani katechetka opowiadala o zaletach naturalnego
        planowania. Wtedy wlasnie uswiadomilam sobie to zaprzeczenie samo w sobie,
        zarazem w zgodzie z Bogiem (bardziej z Kosciolem niz z Bogiem, Pismo swiete
        nakazuje sie nam rozmnarzac ale nie mowi jak bardzo i nic nie mowi o
        anykoncepcji, mimo ze kobiety od zawsze stosowaly jakies metody)a zarazem seks
        ktory swiadomie nie prowadzi do prokreacji... Czy argument ze naturalna metoda
        sprzyja kontroli "porzadania" jest pewnym polsrodkiem, bo i tak akceptujac te
        metode i potrzebe kontroli, uprawiamy seks w dni nieplodne. (Pani katechetka
        napiasem mowiac miala troje "nieplanowanych" dzieci).
        Moim zdaniem to jest swietna metoda jesli sie chce zajsc w ciaze czeka sie na
        dni plodne. I ten cel wydaje mi sie bardziej jednoznaczny i pozbawiony
        zaklamania.
        Ja patrze na rzeczy dosc jednoznacznie - nie chce zajsc w ciaze, stosuje metody
        ktore sa najbardziej skuteczne i nie szkodza mojemu zdrowiu- chce zajsc w
        ciaze, staram sie wiedziec kiedy mam dni plodne.
        Pozdrawiam,
        Esther
      • gepe Re: Naturalne planowanie rodziny 10.07.01, 21:28
        Gość portalu: Ona napisał(a):

        > A ja nie rozumiem idei tej metody.Jaki jest jej sens? Jestem osobą wierzącą,
        > ale chcę ,aby wszystkie nakazy i propozycje Kościoła były dla mnie jasne i
        > stanowiły niekwestionowaną wartość.

        Polecam rozmowę z kimś z poradni rodzinnej. Tylko bez dewocji, to musi być ktos dobry,
        inaczej tylko zrazi.

        A tym czasem metodę naturalnego planowania
        > rodziny uważam za próbę oszukania Boga-niby nie stosuję środków
        > antykoncepcyjnych i jestem gotowa na przyjęcie każdego dziecka, jakie daje mi
        > Bóg... a jednak staram się uniknąc ciąży.Jaka jest różnica między tą metodą a
        > prezerwatywą( oczywiście poza względami estetycznymi)?- przecież obie mają ten
        > sam cel: uniknięcie niechcianej ciąży i kochanie się z pewnością nie w celach
        > prokreacyjnych.

        Bo to nie o to chodzi.
        Metody planowania rodziny, to nie antykoncepcja.
        To, że mamy sie "mnożyć i zaludniac ziemię" nie znaczy, że mamy płodzić, jak nie
        przymierzając króliki. Razem ze zdolnościami "rozrodowymi" dostaliśmy też rozum, aby ich
        rozsądnie używać. Oczywiście można spróbować wogóle nie stosować żadnych metod -
        kwestia zaufania Bogu, ale mało kogo na to stać duchowo (choć znam takie małżeństwa i
        zazdroszczę im). Dlatego dobrze jest rozpoznać swój naturalny ("dany przez Boga") rytm
        płodności i dostosować się do niego. To "wpasowanie się" w naturę, w Boży plan dla
        Ciebie, a jednocześnie kwestia zaufania. Uwierz mi, tak naprawdę to nie człowiek daje życie.
        W metodzie naturalnej świadomie zostawiasz Bogu pole do działania. Poza tym tak naprawde
        ideą tej metody jest pomóc w planowaniu najlepszego momentu, aby począć nowe życie, a nie
        aby go uniknąć, ale to już inna sprawa.
        Stosując metody sztuczne mówimy Bogu, że mamy Go gdzieś i że sami lepiej od Niego
        wiemy, kiedy mieć dzieci. Powoduje to strach przed owocem tego, na co się wcześniej
        zdecydowaliśmy - zupełnie bez sensu. Sadzisz jabłonkę i nie chcesz jabłek. Od samego
        początku jest założenie - nie będzie dziecka.
        A jezeli mimo wszystko będzie - to co? Koncern farmaceutyczny do sądu?

        Czy więc metoda wymieniona przez Was nie jest raczej próbą
        > ominięcia jakiejś reguły, ominięcia jakiegoś zakazu Kościoła?
        Nie, nie jest. Kościól nawet te metody proponuje.

        Być może za mało
        > wiem na ten temat i być może się mylę- jeśli tak, proszę o wyjaśnienie moich
        > atpliwości.Jednak jak dotąd naprawdę nie widzę bożego sensu w stosowaniu tej
        > metody- w jaki sposób wzbogaci to moje życie lub przybliży mnie do BOga( bo
        > wszakże o to chodzi, a nie o suche przestrzeganie przykazań...)Czy cały sens
        > polega na udawaniu,że wolna jestem od pożądania i odczuwania z seksu
        > przyjemności?Czy w ten sposób udowadniać mam swoją wolność i człowieczą godność
        > że niby nie podlegam instynktom? Naprawdę proszę o odpowiedź.

        Nie :) Bóg, który nie uznawalby naszych instynktów byłby bogiem głupim, bo sam nas takimi
        stworzył. Ja takiego boga odrzuciłbym.
        Nie wolno nic udawać, szkoda zdrowia. Przyjemność podczas seksu jest dobra, bez niej
        być może nie byłoby nas. Trudność polega na tym, że człowiek ma rozum. I jego
        wyjatkowość w tym świecie polega na tym, że tylko on potrafi swoje instynkty tym rozumem
        okiełznać. Tym sie m.in. rózni od innych zwierząt. Człowieczeństwo polega na wyższości
        rozumu nad instynktem. Oczywiście nad tym trzeba trochę popracować, żeby nie mówić, że
        "mam inny temperament", czy coś podobnego.


        Gorąco pozdrawiam - gepe
        • Gość: inna Re: Naturalne planowanie rodziny IP: 195.117.174.* 11.07.01, 09:24
          Naturalne planowanie rodziny może się przydać, gdy chce się mieć dziecko, albo
          gdy się dopuszcza myśl, że dziecko można mieć. Ale gdy ma się już tyle dzieci
          ile się chce/ można wychować/jest się w wieku nieodpowiednim/zdrowie nie
          pozwala to ta metoda jest stresogenna. A jeśli zawiedzie? Aborcja w moim
          przypadku odpada, jestem jak najbardziej przeciw.
          • Gość: Ika Re: Naturalne planowanie rodziny IP: 127.0.0.* / *.gliwice.sdi.tpnet.pl 11.07.01, 13:18
            Mnie na naukach przedmalzenskich uczono, ze jest to
            najbezpieczniejsza z metod. Pani pokazywala jakies
            statysktyki, z krórych wynikao ze jest skuteczna na
            98%. (ale statystycznie rzacz biorac, to kazdy z nas ma
            1 jadro i jedna piers :-)). Co mnie zaciekawilo to to
            ze pani owa stwierdzila ze to doskonale w
            przeciwienswie do innych metod wplywa na psychike
            malzonkow. Kobieta jest spokojna, nie czeka z
            niecierpliwoscia na okres it.p, poza tym latwiej jest
            sie jej pogodzic z nieplanowana ciaza. Coz, sprobowalam
            tej metody, nerwowka czekania na okres wykanczala mnie
            psychicznie, bo dziecko nie byloby szczytem szczescia.
            Co gorsze najwieksza ochote na seks mam zawsze w
            okresie jajeczkowania i wtedy tez sprawia mi najwieksza
            przyjemnosc. Skuteczne to moze i bylo (stosowalam przez
            4 miesiace).
            Co ciekawe dostalam od pani broszurke, w ktorej pisze
            jak to sie robi po bozemu. Wynika z niej ze Kosciol
            uznaje za grzech wszelkie formy seksu nie konczace sie
            wytryskiem w pochwie kobiety. Czyli wszystko inne
            odpada a ty kobieto czy mezczyzno zeby w stol, albo
            szklanke wody zamiast :-))))
            Pozdrowienia
            Ika
            • gepe Re: Naturalne planowanie rodziny 12.07.01, 19:23
              Gość portalu: Ika napisał(a):

              > Co gorsze najwieksza ochote na seks mam zawsze w
              > okresie jajeczkowania i wtedy tez sprawia mi najwieksza
              > przyjemnosc. Skuteczne to moze i bylo (stosowalam przez
              > 4 miesiace).

              Ano, bo to jest tak przez naturę zaplanowane. Seks ma prowadzić do poczęcia. Ale przecież
              nie jest tak, że każde pożycie kończy sie ciążą.

              > Co ciekawe dostalam od pani broszurke, w ktorej pisze
              > jak to sie robi po bozemu. Wynika z niej ze Kosciol
              > uznaje za grzech wszelkie formy seksu nie konczace sie
              > wytryskiem w pochwie kobiety. Czyli wszystko inne
              > odpada a ty kobieto czy mezczyzno zeby w stol, albo
              szklanke wody zamiast :-))))

              Albo ta broszurka była fatalnie zredagowana, albo czegoś nie zrozumiałaś, albo po prostu
              przeinaczasz sens.
              Grzechem w pojęciu Kościoła jest taka forma pożycia, ktora nie zakłada poczęcia nowego
              życia. To nie to samo!
              Innymi słowy, jeśli po prostu baraszkujemy sobie, za nic mając konsekwencje, albo ich
              unikając, grzeszymy. To nie znaczy, że nie wolno z seksu czerpać przyjemności, to byłaby
              tortura :) , zresztą słuzy ona pogłebianiu małżeńskich więzi. Ale zawsze trzeba mieć na
              uwadze możliwość poczęcia.
              Ciekawe, że stosując środki antykoncepcyjne doznaje się złudnej pewności, że dziecka nie
              będzie. A jeśli jednak będzie, to co?
              No i gdzie tu miejsce dla Boga?

              Pozdrowienia - gepe

              • Gość: Ika Re: Naturalne planowanie rodziny IP: 127.0.0.* / *.gliwice.sdi.tpnet.pl 16.07.01, 09:16
                gepe napisał(a):


                > Albo ta broszurka była fatalnie zredagowana, albo
                >czegoś nie zrozumiałaś, albo po prostu przeinaczasz >sens.

                Prosze uprzejmie podaje cytat:
                "_Tylko_ w malzenstwie i _tylko_ uwzgledniajac wspolne
                plany odnosnie rodzicielstwa, malzonkowie powinni
                przechodzic od pobudzenia, przez napiecie i zachowania
                erotyczne do aktu plciowego zakonczonego ajakulacja w
                _pochwie_. Jezeli malzonkowie nie planuja poczecia
                dziecka, a jest dzien wspolnej plodnosci, wowczas oboje
                powinni tak ograniczyc swoje czulosci i pieszczoty, aby
                nie wzrastalo napiecie seksualne. Swoja milosc wtedy
                malzonkowie okazuja innymi zachowaniami, takimi ktore
                budujac wspolnote nie maja charakteru erotycznego."

                "Para malzenska, ktora nie chcac miec dzieci stosuje
                antykoncepcje (przerywa stosunki plciowe, uzywa
                prezerwatyw lub srodkow dopochwowych) sprzeniewierza sie
                Bogu w sprawie zasadniczej jaka jest uczciwosc malzenska,
                wiec popelnia grzech ciezki.... bowiem takie postepowanie:
                -pozbawia naturalnego przeznaczenia sam akt,
                -zakloca dzialanie zdrowego organizmu...
                -stanowi rezygnacje z postepu moralnego czlowieka,
                -sprowadza osobe malzonka do roli przedmiotu uzycia,
                -zamuka postawe malzonkow na Bozy dar jakim jest dziecko"

                "Rowniez sposob okazywania sobie milosci miedzy dwojgiem
                malzonkow winien nie porowadziec do przezywania pelnej
                przyjemnosci seksualnej (orgazmu) poza aktem plciowym ..."

                A tak przy okazji pare innych "ciekawych cytatow"

                "Nieetyczne postepowanie ma miejsce wowczas gdzy malzonkowie:
                -korzystaja z poznania rytmu plodnosci w celu
                nieuzasadnionego egoistycznego ograniczania swojej
                dzietnosci"

                "grzechem jest:
                -bez waznych racji zwlekac z rodzeniem dzieci,
                -bez waznych racji ograniczac do minimum ilosc dzieci,
                -nie czytac zadnych katolickich ksiazek o malzenstwie,
                -stawac sie zrodlem pokus dla meza/zony,
                -w decyzjach pozytywnych i negatywnych kierowac sie tylko
                wskazaniami lekarza - nie liczyc sie z etyka katolicka,
                -malo dbac o kulture i skromnosc stroju, zwlaszcza corek,
                -gorszyc dzieci opowiadaniem "brudnych" kawalow, lub
                smiac sie z opowiadan innych,..."


                Interpretacje zostawiam czytajacym, dodam ze tego typu
                broszyrki sprzedaja (~8 zl) na naukach przedmalzenskich.
                I kupno tego jest obowiazkowe, aby je zaliczyc.

                Pozdrowienia
                Ika
                • gepe Re: Naturalne planowanie rodziny 17.07.01, 19:55
                  Iko,
                  Wiesz, jedyne, z czym naprawdę nie sposób się zgodzić, to uzależnianie zaliczenia od nabycia
                  tej broszury. To chamstwo, na Twoim miejscu zmieniłbym kurs. Ale doprawdy nie rozumiem,
                  co Cię tak wzburzyło w treści? Słowo 'grzech'? Przecież istnieje.To, co tam napisano jest po
                  prostu opisem sytuacji, w których nadużywamy zaufania Boga (pomijam kilka ostatnich linijek
                  o kulturze stroju itp.). Jeśli Cię to gorszy, czy śmieszy - to nie problem tej broszury (tych, którzy
                  ją redagowali), tylko Twój. To, że współczesna kultura lansuje zupełnie inny model
                  seksualnosci (i wogóle: życia) nie znaczy, że te wskazania są fałszywe, tylko nasze
                  wyobrażenie miłosci, przefiltrowane przez tę kulturę, jest fałszywe. Stąd się m.in. biorą zarzuty o
                  'zacofaniu Kościoła', a formułują je często ludzie, którzy po prostu nie rozumieją istoty Bożej
                  miłości, albo są zbyt słabi, by jej sprostać.
                  Iko, ja też miałem, mam i pewnie będe mieć problemy ze swoją seksualnością. Też grzeszę.
                  Więc, co? Powiesić się mamy? Nie, trzeba po prostu wiedzieć, że sfera seksualna jest
                  również jak najbardzie 'sacrum' w życiu człowieka, że Bóg jest w niej także obecny i że służy
                  ona głównie przekazywaniu życia, z czym trzeba sie liczyć, a dopiero potem - przyjemnosci.
                  Nie odwrotnie. Jest to pole do małżeńskiej pracy, jak wiele innych, których również przy starcie
                  w małżeństwo nie chcemy lub nie potrafimy dostrzegać. Albo nam zasłaniają.
                  A gdy grzech zaistniał? Jeśli Ci 'głupio' w stosunku do Boga - to On to na pewno zrozumie, bo
                  przecież wie, że jesteśmy nie najmocniejsi (szczególnie w tej sferze życia), po to istnieje
                  instytucja spowiedzi. Jeśli nie - to pewnie czas na jakąś refleksję nad swoją kondycją
                  duchową.
                  Chyba, że wogóle masz to wszystko gdzieś i odsyłasz całą tę etykę do diabła. Twój wybór. I
                  jego konsekwencje.

                  Pozdrawiam - gepe
                  • Gość: Ika Re: Naturalne planowanie rodziny IP: 127.0.0.* / *.gliwice.sdi.tpnet.pl 23.07.01, 20:23
                    Chyba mnie zle zrozumiales. Mnie nie jest wobec nikogo
                    glupio. Ja po prostu zyje w zgodzie z wlasnym sumieniem
                    i jestem z tym szczesliwa. A co sie tyczy tresci tych
                    broszurek to wedlug mnie jest po prostu zalosna i tyle.
                    Moim zdaniem trzeba miec przede wszystkim zdrowy
                    rozsadek i nie dac sie zwariowac. To nie Bog to
                    wymyslil tylko Kosciol. A wystarczy popatrzec jak jego
                    poglady zmienialy sie na przestrzeni wiekow, zeby
                    stwierdzic, ze nie zawsze ma racje. Czasami nawet
                    przyznaje sie do popelninych bledow.

                    Pozdrowienia
                    Ika
                    • Gość: gepe Re: Naturalne planowanie rodziny IP: *.wbk.com.pl 24.07.01, 19:03
                      Gość portalu: Ika napisał(a):

                      > Chyba mnie zle zrozumiales. Mnie nie jest wobec nikogo
                      > glupio. Ja po prostu zyje w zgodzie z wlasnym sumieniem
                      > i jestem z tym szczesliwa.

                      I bardzo dobrze :). Zauważ jednakże, że są ludzie, którzy są szczęsliwi, żyjąc zgodnie ze
                      wskazaniami Kościoła. Innymi słowy: jeśli coś ''przeszkadza szczęściu'', to nie Kościół.

                      A co sie tyczy tresci tych
                      > broszurek to wedlug mnie jest po prostu zalosna i tyle.

                      Ale napisz, dlaczego tak uważasz?

                      > Moim zdaniem trzeba miec przede wszystkim zdrowy
                      > rozsadek i nie dac sie zwariowac.

                      Zgadza się. Tylko, że ja uważam, że ''mam zdrowy rozsądek'', a jednak ta broszurka jakoś mi
                      nie przeszkadza. No to jak? Mylę się?

                      To nie Bog to
                      > wymyslil tylko Kosciol. A wystarczy popatrzec jak jego
                      > poglady zmienialy sie na przestrzeni wiekow, zeby
                      > stwierdzic, ze nie zawsze ma racje. Czasami nawet
                      > przyznaje sie do popelninych bledow.

                      Niestety nie wystarczy. Trzeba posiadać olbrzymią wiedzę m.in. historyczną, by móc
                      debatować, dlaczego była np. inkwizycja, stosy itp., które być może miałaś na myśli.
                      Dzieje Kościoła nie są pasmem sielanki, ale pobieżna ich ocena z dzisiejszej perspektywy
                      prowadzi po prostu do ich niezrozumienia. To temat na osobną dyskusję.
                      Owszem, Kościół wyznaje swe winy. Jasne, że popełnia błędy, bo składa się z ludzi, a
                      ludzie grzeszą. Ale to właśnie Ten, który Kościół założył, dał ludziom, o których wiedział,
                      że bedą grzeszyć, przywilej (może i obowiązek) ustalania praw. Oczywiście powstaje
                      kwestia, czy Boże intencje są przez tychże ludzi dobrze odczytywane? A jednak Chrystus
                      nie pozostawia wielu wątpliwości: ''Gdzie dwóch lub trzech zbiera się w imię moje, tam i ja
                      jestem pośród nich'', ''Idźcie i nauczajcie wszystkie narody w Imię Ojca, Syna I Ducha''...
                      Intencją Twojej wypowiedzi było prawdopodobnie coś w stylu ''Prawdopodobnie kiedyś tam
                      Kościół zmieni zdanie w tej kwestii, więc jestem w porządku''. A powiedz, czy kiedy widzisz
                      zakaz parkowania na szosie, z którym się nie zgadzasz (''Za pół roku oni to na pewno
                      zmienią, przecież jest bez sensu''), to parkujesz, czy jednak wolisz nie? Jeśli kiedyś Kościół
                      zmieni prawo po Twojej myśli, będziesz miała satysfakcję, ale to nie zwalnia z
                      przestrzegania prawa ustalonego na dziś. Tak każe m.in. zdrowy rozsądek :)

                      Pozdrawiam - gepe
                  • Gość: Ika Re: Naturalne planowanie rodziny IP: 127.0.0.* / *.gliwice.sdi.tpnet.pl 23.07.01, 20:33
                    gepe napisał(a):

                    > A gdy grzech zaistniał? Jeśli Ci ''głupio'' w stosunku do
                    Boga - to On to na pewn
                    > o zrozumie, bo
                    > przecież wie, że jesteśmy nie najmocniejsi (szczególnie
                    w tej sferze życia), po
                    > to istnieje
                    > instytucja spowiedzi. Jeśli nie - to pewnie czas na
                    jakąś refleksję nad swoją k
                    > ondycją
                    > duchową.

                    Zapomnialam dopisac do tamtego.

                    Coz, na to tylko moge stwierdzic: Hulaj dusza piekla nie
                    ma, a nawet jak jest to przeciez mozna nagrzeszyc i isc
                    do spowiedzi. To jest dopiero hipokryzja. A gdzie zal za
                    grzechy? Przeciez nie powiesz mi ze zalujesz chwili
                    ''grzesznej'' przyjemnosci. Jak na moj gust to jedynie
                    mozna zalowac ze trzeba sie z tego spowiadac przed obcym
                    gosciem, ktory nigdy prawdopodobnie nie mial nic
                    wspolnego z seksem :-)(przynajmniej z definicji).
                    A co do zasad etycznych to przeciez wiele osob
                    niewierzacych zyje bardziej moralnie od katolikow, ktorzy
                    co niedziala do kosciola lataja i co miesiac do spowiedzi
                    chodza, a poza tym grzesza ile wlezie, bo i tak dostana
                    rozgrzeszenia (przynajmniej w kwestii formalnej).

                    Pozdrowienia
                    Ika
                    • gepe Re: Naturalne planowanie rodziny 24.07.01, 19:58
                      Gość portalu: Ika napisał(a):

                      > gepe napisał(a):
                      >
                      > > A gdy grzech zaistniał? Jeśli Ci ''''głupio'''' w stosunku do
                      > Boga - to On to na pewn
                      > > o zrozumie, bo
                      > > przecież wie, że jesteśmy nie najmocniejsi (szczególnie
                      > w tej sferze życia), po
                      > > to istnieje
                      > > instytucja spowiedzi. Jeśli nie - to pewnie czas na
                      > jakąś refleksję nad swoją k
                      > > ondycją
                      > > duchową.
                      >
                      > Zapomnialam dopisac do tamtego.
                      >
                      > Coz, na to tylko moge stwierdzic: Hulaj dusza piekla nie
                      > ma, a nawet jak jest to przeciez mozna nagrzeszyc i isc
                      > do spowiedzi. To jest dopiero hipokryzja. A gdzie zal za
                      > grzechy?

                      Nieporozumienie. Ja nie mówiłem o ''handlu'' z Bogiem, to faktycznie byłaby hipokryzja.
                      Opisywałem sytuację, w której człowiek okazał się słaby i zgrzeszył. I żałuje tego, że
                      zgrzeszył (zresztą może chodzić o jakikolwiek grzech). Postępowanie, jakie opisałaś wyżej
                      ('' Hulaj dusza piekla nie ma, a nawet jak jest to przeciez mozna nagrzeszyc i isc do
                      spowiedzi'') zakłada brak tego żalu i w tym wypadku nie ma nawet mowy o rozgrzeszeniu.
                      To jest cwaniactwo, nie żal. Coś nie tak z sumieniem.

                      > Przeciez nie powiesz mi ze zalujesz chwili
                      > ''''grzesznej'''' przyjemnosci.

                      Może się zdziwisz, ale po pewnym czasie żałuję swoich ''grzesznych przyjemności'' (co nie
                      znaczy, że same ''grzechy'' nie są dla mnie przyjemne - w końcu jestem normalnym facetem,
                      a grzech jest z reguły właśnie tak urządzony, żeby był przyjemny; z kolei to nie znaczy, że
                      każda przyjemność jest grzechem... ). Dużo satysfakcji natomiast dają mi chwile, kiedy mam
                      świadomość, że potrafię zapanować nad ''chęciami'', czyli, że posiadam jeszcze nad nimi
                      władzę, że posiadam wolność, rozsądek i potrafię wybrać. Kiedy mam świadomość, że
                      moje chęci mną nie kierują.

                      >Jak na moj gust to jedynie
                      > mozna zalowac ze trzeba sie z tego spowiadac przed obcym
                      > gosciem, ktory nigdy prawdopodobnie nie mial nic
                      > wspolnego z seksem :-)(przynajmniej z definicji).

                      Co do spowiedzi... Pewnie wielu księży niestety ma coś wspólnego z seksem... Wielu jest
                      alkocholikami... Co niektórzy może nawet mają czyjeś życie na sumieniu... I jeszcze wiele
                      innych rzeczy, ktore im nie przystoją... I nie ma to wszystko nic do Twojej, czy mojej
                      spowiedzi. Nic. Znam kilku księży. Z tej niewielkiej próbki wiekszość z nich nie lubi
                      spowiadać (w sensie ''zawodowym'' - to ich ''praca''). Ale oni po prostu wykonują nakaz
                      Chrystusa. Spowiedż to Jego sprawka. Możesz jej nie lubić, ale tylko ona może sprawić, że
                      masz na sumieniu czyste konto (w wyjątkowych przypadkach może być inaczej).

                      > A co do zasad etycznych to przeciez wiele osob
                      > niewierzacych zyje bardziej moralnie od katolikow, ktorzy
                      > co niedziala do kosciola lataja i co miesiac do spowiedzi
                      > chodza, a poza tym grzesza ile wlezie, bo i tak dostana
                      > rozgrzeszenia (przynajmniej w kwestii formalnej).

                      Zasady... Masz rację, ale co to zmienia? To, że ileś tam chrześcijan nie zna czy nie rozumie
                      swojej religii nie uprawnia mnie do obniżania etycznej poprzeczki. Nie będziemy oceniani w
                      porównaniu do innych, lecz w odniesieniu do fundamentów wiary. Sprawiedliwie.


                      Pozdrawiam - gepe
                      • Gość: Ika Re: Naturalne planowanie rodziny IP: 127.0.0.* / *.gliwice.sdi.tpnet.pl 25.07.01, 14:12
                        > Może się zdziwisz, ale po pewnym czasie żałuję swoich
                        ''''grzesznych przyjemności.

                        Coz, moge tylko stwierdzic, ze szkoda mi Twojej zony,
                        zalujesz ze ja kochasz, bo czyz seks powinien istniec bez
                        milosci?

                        Pozdrowienia
                        Ika

                        PS. Niniejszym zakanczam swoj udzial w tej dyskusji.
                        • gepe Re: Naturalne planowanie rodziny 25.07.01, 19:28
                          Gość portalu: Ika napisał(a):

                          > > Może się zdziwisz, ale po pewnym czasie żałuję swoich
                          > ''''''''grzesznych przyjemności.
                          >
                          > Coz, moge tylko stwierdzic, ze szkoda mi Twojej zony,
                          > zalujesz ze ja kochasz, bo czyz seks powinien istniec bez
                          > milosci?
                          >
                          > Pozdrowienia
                          > Ika
                          >
                          > PS. Niniejszym zakanczam swoj udzial w tej dyskusji.

                          Mimo to odpowiem Ci:
                          Prawdopodobnie gdzieś się nie zrozumieliśmy. Bardzo kocham swoją żonę i seks jest
                          bardzo ważnym składnikiem tej miłości. Sądzę, że obruszyłaby się na Twoje
                          slowa. Naprawdę nie żałuję tego i z tego co wiem ona także . Ale staramy się być w zgodzie
                          również z tą Osobą, którą na ślubie zaprosiliśmy do naszego związku. Śmiem twierdzić, że
                          włąsnie to jest źródłem (być może nie jedynym, ale głównym) naszego szczęścia.
                          A seks bez miłości? To tak samo jak zagraniczny film bez tłumaczenia. Może i ładny, ale ni w
                          ząb nie można zrozumieć.

                          Pozdrawiam - gepe
                          • Gość: maja Re: Naturalne planowanie rodziny-DO GEPE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.07.01, 01:03
                            Powiedz Gepe w takim razie, w jaki sposób grzeszysz w swoim związku (w sferze
                            seksualnosci), bo nie bardzo rozumiem w czym sęk. Masz fantazje, myślisz o
                            innej kobiecie?? Czy "wystrzeliłeś" poza pochwę... Przepraszam za takie
                            sformułowania, ale wydaje mi się, że skoro jestescie małżeństwem to nie mozna
                            mówic o grzeszeniu podczas uprawiania seksu.
                            Pozdrawiam
                            Maja
                            • Gość: gepe Re: Naturalne planowanie rodziny-DO GEPE IP: *.wbk.com.pl 26.07.01, 18:06
                              Gość portalu: maja napisał(a):

                              > Powiedz Gepe w takim razie, w jaki sposób grzeszysz w swoim związku (w sferze
                              > seksualnosci), bo nie bardzo rozumiem w czym sęk. Masz fantazje, myślisz o
                              > innej kobiecie?? Czy "wystrzeliłeś" poza pochwę... Przepraszam za takie
                              > sformułowania, ale wydaje mi się, że skoro jestescie małżeństwem to nie mozna
                              > mówic o grzeszeniu podczas uprawiania seksu.
                              > Pozdrawiam
                              > Maja


                              Wybacz, ale nie będę mówił o moich grzechach, bo to są zbyt intymne sprawy, aby
                              je upubliczniać. W każdym razie moje sumienie mówi mi, że czasem nie jestem w
                              porządku.
                              Moje zdanie: wydaje mi się, że można grzeszyć i w małżeństwie. Z tego, co wiem,
                              to wszelkie formy seksu, które nie zakładają możliwości poczęcia są uważane za
                              grzech.
                              Dlaczego? Ponieważ naczelną, podstawową i w dodatku sakramentalną (dla
                              wierzących) funkcją seksu jest przekazywanie życia. Jest to sfera sacrum, jest
                              podczas niej obecny Bóg. Wszystkie inne funkcje (np. dawanie przyjemności,
                              umacnianie związku itd.), choć ważne, są podległe. Odwracanie tej hierarchii jest
                              de facto spychaniem Boga poniżej np. własnej, czy partnera przyjemności. A tak
                              się Boga nie traktuje, On powinien być najwyżej w hierarchii we wszystkich
                              dziedzinach naszego życia.''Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną''.
                              Nie znaczy to, że seks ma sie ograniczyć tylko do zwierzęcej kopulacji, bo to z
                              kolei odarłoby cały akt z radości i przyjemności, w konsekwencji małżonkowie
                              unikaliby go jak mogli, albo oszukiwali samych siebie. Nie o to chodzi, seks ma
                              być przyjemny, ma być mistyczny, ma być ''orbitowaniem'', czy jak to tam nazwiemy.
                              No to gdzie jest ta granica grzechu? Uważam, że to sprawa sumienia. U mnie ta
                              granica przebiega mniej wiecej w tym miejscu, w którym nie daję Bogu nic ''do
                              roboty''. Jeżeli - teoretyzuję - np. gra wstepna jest prowadzona tylko dla gry
                              wstepnej, jeżeli on czy ona uprawia samogwałt, innymi słowy, jeżeli podniecenie
                              służy tylko podnieceniu - to Bóg nie ma tam ''nic do roboty''. Akt seksualny, aby
                              był aktem pełnym, aby mógł spełnić swoje wszystkie funkcje, musi zakładać w
                              jakikolwiek sposób możliwość poczęcia, dania Bogu szansy działania. Nie
                              konieczność, lecz możliwość. Czyli - z innej strony patrząc - musi być aktem
                              zaufania do Boga. Inaczej po prostu nie ma on sensu, albo sens ten jest wypaczony.

                              Nie musisz się z tym zgadzać, to tylko moje zdanie. Ale zapraszam do rozmowy.

                              Pozdrawiam - gepe
                              • Gość: Maja Re: Naturalne planowanie rodziny-DO GEPE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 26.07.01, 22:47
                                Witaj. Nie wiem czy czytałeś wszystkie wypowiedzi w tym wątku, ale jakiś czas
                                temu (9.07) dołaczyłam tu swoją wypowiedz, która dotyczyła audycji zasłyszanej
                                w Radiu Maryja. Czy mógłbys sie do tego ustosunkować? Jest gdzies na początku.
                                Pozdrawiam serdecznie
                                Maja
                                • Gość: gepe Re: Naturalne planowanie rodziny-DO GEPE IP: *.wbk.com.pl 27.07.01, 20:13
                                  Cześć.
                                  Chodzi o ten post?
                                  ''Witajcie.
                                  Swego czasu błądziłam po internecie i zawędrowałam na strone Radia Maryja (choć
                                  nie jestem zwolenniczką). Pośród różnych plików dzwiękowych dostrzegłam jeden o
                                  wdzięcznej nazwie "Wątpliwe atuty antykoncepcji". Zainteresowało mnie to i
                                  poswięciłam godzinkę na odsłuchanie nagranej audycji. Gościem w programie była
                                  jakaś pani doktor (nie pamiętam nazwiska), specjalistka od NPR. Opowiadała o
                                  różnych metodach abntykoncepcji i szkodliwości, każdej z poszczególnych metod
                                  (w międzyczasie ksiądz musiał oczywiście wtrącić jaki to grzech stosować takie
                                  metody, zwłaszcza przed ślubem).
                                  --------
                                  W trakcie audycji zadzwoniła słuchaczka z pytaniem, co ona ma począć, gdy
                                  lekarz zapisał jej pigułki hormonalne na jakieś tam schorzenie (a nie w celu
                                  uniknięcia niepożądanej ciąży). Odpowiedz od księdza otrzymała taką: w trakcie
                                  zażywania tych tabletek powinna się zupełnie wstrzymać od współżycia z mężem,
                                  aby nie było, że wykorzystuje je w innych celach (antykoncepcyjnych)!
                                  Co wy na to?

                                  Ja się z takim sformuowaniem nie zgadzam. Zupełnie inaczej brzmiałoby to, gdyby w
                                  wypowiedzi tego ksiedza w miejsce ''powinna się zupełnie wstrzymać...'' było np. coś w
                                  stylu ''mogłaby spróbować''. Ale generalnie to jest - co wiele razy powtarzam - kwestia
                                  własnego sumienia i intecji. Porównaj dwie postawy: 1) ''Lekarz przepisał mi tabletkę - to
                                  sobie teraz pofolguję - wreszcie przez jakiś czas mogę się nie ogladać na Kościół.'' 2)
                                  ''Lekarz przepisał mi tabletkę - prawdopodobnie w związku z tym nie pocznę dziecka ale
                                  nie jest moją intencją "zabezpieczenie się" przed dzieckiem, tylko wyleczenie choroby -
                                  mogę się powstrzymać, ale moge też, przy całym zaufaniu do Boga, współżyc z mężem
                                  tak, jakby tej tabletki nie było.'' Moim zdaniem druga postawa jest po prostu rozsądniejsza.
                                  ------------------

                                  Przytoczę jeszcze jeden absurd, tym razem dokładny cytat (specjalnie spisałam)
                                  z koncowych minut tejże audycji:
                                  ---------------
                                  "(...)Jesli istnieja sluszne powody do wprowadzenia przerwy między kolejnymi
                                  urodzeniami dzieci, nawet nie mowi Kosciol, ze istnieja powody do nieposiadania
                                  dzieci, tylko jesli istnieja sluszne powody do wprowadzenia przerwy między
                                  kolejnymi urodzeniami dzieci wynikajace badz z warunkow fizycznych czy
                                  psychicznych malzonkow, badz z okolicznosci zewnetrznych, Kosciol wtedy
                                  DOPUSZCZA, uwzgledniajac naturalna cyklicznosc wlasciwa funkcjom rozrodczym,
                                  podejmowac stosunki malzenskie tylko w okresach nieplodnosci, ale jest to
                                  uwarunkowane ta sluszna koniecznoscia i naduzywanie tego jest dzialaniem
                                  nagannym, jest dzialaniem niewlasciwym.(...) Naduzywanie naturalnego planowania
                                  rodziny jest postepowaniem niewlasciwym, jest postepowaniem negatywnym (...)." ''

                                  Przyznam, że chyba także nie do końca rozumiem... Z tego, co udało mi się zrozumieć
                                  przypuszczam, że chodzi o to, o czym wcześniej już pisałem: nie powinno się,
                                  rozpoczynając współżycie, nie zakładać poczęcia (zaufanie do Boga itd....). Jednakże w
                                  sytuacjach, kiedy rodzina rozezna, że z jakichś tam powodów akurat nie może przyjąć
                                  dziecka (dla ludzi ''mniejszej wiary'' - bez żadnej urazy, ja też takim jestem...) Kościół
                                  dopuszcza współżycie tylko w okresach niepłodnych, jako - podejrzewam - ''zamiennik''
                                  zupełnie urągających Bogu środków antykoncepcyjnych.
                                  -----------

                                  Tyle Twój post. A jeśli wolno coś zasugerować: przeżuć się może ze stron ''Radia
                                  Maryja'' (zaiste dziwnie bogatych i rozwiniętych, jak na biednego o. Rydzyka...) na strony
                                  ''Tygodnika Powszechnego'' (www.tygodnik.com.pl). Nie znajdziesz tam katolickiej (zresztą
                                  żadnej innej) łopatologii, tylko naprawdę wielkich (bez żadnej przesady) ludzi, którzy nie
                                  boją się myśleć, nie boją się wątpić, nie boją się i potrafią rozsądnie rozmawiać, a przy
                                  tym nie tracą nic ze swego chrześcijaństwa (zresztą to otwarta trybuna, był nawet w
                                  redakcji luteranin - niejaki Jerzy Pilch). Teksty nie są łatwe, ale warte przeczytania. W
                                  internecie są jedynie zajawki artykułów, ''Tygodnik'' to redakcja niebogata, ale zacna -
                                  warto sięgnąć po wersje papierową.

                                  Przepraszam za agitkę :) , ale sądzę, że warto.
                                  Pozdrawiam - gepe
                                  • Gość: gepe Re: Naturalne planowanie rodziny-DO GEPE IP: *.wbk.com.pl 27.07.01, 20:17

                                    > Tyle Twój post. A jeśli wolno coś zasugerować: przeżuć się może ze stron ''''Radi

                                    Hmmm... aż się zarumieniłem... winno być oczywiście ''przerzuć''... sorry.

                                    gepe
                      • Gość: A Re: DO GEPE IP: 192.168.31.* / *.nasze.pl 26.07.01, 08:30
                        Ale oni po prostu wykonują nakaz Chrystusa. Spowiedż to Jego sprawka.
                        Wiem, że sprawa spowiedzi nieco odbiega od tematu głównego wątku ale podaj
                        proszę źródło (pisane) na podstawie którego twierdzisz,że spowiedź jest "sprawką"
                        Chrystusa.
                        Możliwe,że się mylę ale to Kosciół jako instytucja wymyslił spowiedź jako
                        narzędzie manipulacji i władzy nad "zwykłymi smiertelnikami".
                        Jeśli masz dowody,że było inaczej to bardzo jestem ich ciekawa.
                        • gepe Re: DO GEPE 26.07.01, 17:01
                          Gość portalu: A napisał(a):

                          > Ale oni po prostu wykonują nakaz Chrystusa. Spowiedż to Jego sprawka.
                          > Wiem, że sprawa spowiedzi nieco odbiega od tematu głównego wątku ale podaj
                          > proszę źródło (pisane) na podstawie którego twierdzisz,że spowiedź jest "sprawk
                          > ą"
                          > Chrystusa.
                          > Możliwe,że się mylę ale to Kosciół jako instytucja wymyslił spowiedź jako
                          > narzędzie manipulacji i władzy nad "zwykłymi smiertelnikami".
                          > Jeśli masz dowody,że było inaczej to bardzo jestem ich ciekawa.

                          Dokładnie nie pamiętam miejsca, ale w którejś z Ewangelii jest opis rozesłania apostołów.
                          Chrystus mówi tam (cytat niedosłowny) ''...Weźmijcie Ducha Świętego. Komu odpuścicie
                          grzechy są im odpuszczone, komu zatrzymacie, będą zatrzymane...''.

                          Pozdrawiam - gepe
          • gepe Re: Naturalne planowanie rodziny 12.07.01, 19:09
            Gość portalu: inna napisał(a):

            > Naturalne planowanie rodziny może się przydać, gdy chce się mieć dziecko, albo
            > gdy się dopuszcza myśl, że dziecko można mieć. Ale gdy ma się już tyle dzieci
            > ile się chce/ można wychować/jest się w wieku nieodpowiednim/zdrowie nie
            > pozwala to ta metoda jest stresogenna. A jeśli zawiedzie? Aborcja w moim
            > przypadku odpada, jestem jak najbardziej przeciw.


            A jeśli inne metody zawiodą? Nie ma metod skutecznych do końca. Aborcja odpada - moim
            zdaniem - w każdym wieku, podobnie jak morderstwo.
            Poza tym to nieprawda, że metody naturalne są bardziej zawodne, niz inne. Trzeba je po prostu
            dobrze poznać.
            A co do stresu... Ja patrzę na to w ten sposób: Jeśli "przydarzyło się" nowe życie, to po prostu
            będzie można je przyjąć. Kwestia zaufania. On ustawia mi życie. Oczywiście nie tylko
            zaufania, trzeba także się trochę postarać, a nie tylko patrzeć, co Pan Bóg zdziała. Ja nie
            czuję stresu.
            Zdaję sobie sprawę, że mówienie takich rzeczy zrozpaczonym rodzicom, którym się nie
            przelewa jest trochę amoralne. Poniekąd już za późno... Ale ja nie znam (nie mówię: nie ma,
            tylko: nie znam) małżeństwa, które żyje w ufnosci do Boga i miałoby podobne dylematy.

            Pozdrawiam goraco - gepe
            • Gość: inna Re: Naturalne planowanie rodziny IP: 195.117.174.* 13.07.01, 08:49
              gepe napisał(a):

              > Gość portalu: inna napisał(a):
              >
              > > Naturalne planowanie rodziny może się przydać, gdy chce się mieć dziecko,
              > albo
              > > gdy się dopuszcza myśl, że dziecko można mieć. Ale gdy ma się już tyle dzi
              > eci
              > > ile się chce/ można wychować/jest się w wieku nieodpowiednim/zdrowie nie
              > > pozwala to ta metoda jest stresogenna. A jeśli zawiedzie? Aborcja w moim
              > > przypadku odpada, jestem jak najbardziej przeciw.
              >
              >
              > A jeśli inne metody zawiodą? Nie ma metod skutecznych do końca. Aborcja odpada
              > - moim
              > zdaniem - w każdym wieku, podobnie jak morderstwo.
              > Poza tym to nieprawda, że metody naturalne są bardziej zawodne, niz inne. Trzeb
              > a je po prostu
              > dobrze poznać.
              > A co do stresu... Ja patrzę na to w ten sposób: Jeśli "przydarzyło się" nowe ży
              > cie, to po prostu
              > będzie można je przyjąć. Kwestia zaufania. On ustawia mi życie. Oczywiście nie
              > tylko
              > zaufania, trzeba także się trochę postarać, a nie tylko patrzeć, co Pan Bóg zdz
              > iała. Ja nie
              > czuję stresu.


              A ja tak i nie zamierzam ryzykować. Teraz ciąża byłaby dla mnie zagrożeniem
              życia, a dzieci mam juz dwoje, więc naturalne, że chcę dla nich żyć jak najdłużej
              i nie ryzykować życiem. To tak jakbym chciała skakać ze spadochronem, byłby to
              brak odpowiedzialności. Obawiam się, że naturalne planowanie rodziny w moim
              przypadku oznaczałoby abstynencję płciową całkowitą, by uniknąć stresu związanego
              z możliwością zajścia w ciążę.Ale wtedy powstałby kolejny stres, nie słabszy
              wcale.Poza tym stosowane przeze mnie leki zaburzają naturalny cykl i nikt już się
              w tym połapać nie może. Dodam, że konieczność stosowania tychże leków zaistniała
              po ostatniej ciąży. Serduszko po prostu już nie wyrabia.


              > Zdaję sobie sprawę, że mówienie takich rzeczy zrozpaczonym rodzicom, którym się
              > nie
              > przelewa jest trochę amoralne. Poniekąd już za późno... Ale ja nie znam (nie mó
              > wię: nie ma,
              > tylko: nie znam) małżeństwa, które żyje w ufnosci do Boga i miałoby podobne dyl
              > ematy.
              >

              Może to zabrzmi jak bluźnierstwo - ale ja stosuję metodę ograniczonego zaufania,
              chociaż z całej siły staram się zaufać bezgranicznie- nic z tego nie wychodzi.
              Wiem, że to źle.
              Poza tym nie wierzę, że Bóg dając nam rozum nie liczył się z konsekwencją jego
              wykorzystania również w ten sposób, że zechcemy wymyśleć inne metody
              antykoncepcji.
              > Pozdrawiam goraco - gepe

              Pozdrawiam również, inna
              • gepe Re: Naturalne planowanie rodziny 13.07.01, 14:43
                Przeczytaj proszę post do 'Ona' trochę niżej. Dziwnym trafem ułożył się on w odpowiedź
                także dla Ciebie.
                Myslę, że Bóg doskonale rozumie nasze strachy. "Kochaj i czyń co chcesz" :)

                Pozdrawiam - gepe
                • Gość: inna Re: Naturalne planowanie rodziny IP: 195.117.174.* 13.07.01, 15:01
                  Dla mnie nie ma alternatywy. Gdybym miała mieć jeszcze jedno dziecko, wolę
                  skończyć ze sobą. Po prostu.
                  • gepe Re: Naturalne planowanie rodziny 17.07.01, 19:02
                    Gość portalu: inna napisał(a):

                    > Dla mnie nie ma alternatywy. Gdybym miała mieć jeszcze jedno dziecko, wolę
                    > skończyć ze sobą. Po prostu.

                    Wiesz, to są Twoje wybory i nikt nie ma prawa Ci nic narzucać. Czyń to, co uważasz za zgodne
                    ze swym sumieniem.
                    Uszy do góry - będzie dobrze.

                    Pozdrawiam i zyczę mądrych wyborów - gepe
            • Gość: EdWar Re: do Gepe IP: 157.25.130.* 13.07.01, 11:22
              gepe napisał(a):
              > Ja patrzę na to w ten sposób: Jeśli "przydarzyło się" nowe ży
              > cie, to po prostu
              > będzie można je przyjąć.

              Gepe drogi,
              a może napiszesz ile masz dzieci, jak się mają, czy pracujesz, jak tam żona.
              Piękne zdania wygłaszasz, tylko jak zawsze w takiej sytuacji zaczynam
              podejrzewać, że tu więcej teorii niż praktyki.

              Pozdrawiam
              • gepe Re: do Gepe 13.07.01, 14:56
                > Gepe drogi,
                > a może napiszesz ile masz dzieci, jak się mają, czy pracujesz, jak tam żona.
                > Piękne zdania wygłaszasz, tylko jak zawsze w takiej sytuacji zaczynam
                > podejrzewać, że tu więcej teorii niż praktyki.
                >
                > Pozdrawiam

                Nie raz już pisałem, ale proszę:

                Mieszkam w Poznaniu. Jestem w związku małżeńskim od 5 lat, mam trzyletniego syna,
                obecnie staramy się, aby nie byl sam. Pracuję, żona także, choć wolelibyśmy, aby raczej była
                w domu z dzieckiem.
                Na razie wszyscy mamy się dobrze :).

                Jeśli chcesz wiedzieć więcej - pisz proszę na mail.

                Pozdrawiam - gepe
                • Gość: EdWar Re: do Gepe IP: 157.25.130.* 13.07.01, 16:02
                  gepe napisał(a):
                  > w związku małżeńskim od 5 lat, mam trzyletniego syn a,
                  > obecnie staramy się, aby nie byl sam. Pracuję, żona także, choć wolelibyśmy, ab
                  > y raczej była w domu z dzieckiem.

                  No to fajnie się macie, a czy będzie niegrzcznością gdy spytam kto wolelibyśmy,
                  Ty z synem, czy żona także?

                  Nie chcę nic sugerować, w końcu was nie znam osobiście, ale sporo dziewczyn,
                  które cieszą się i chciały mieć dziecko po kilku miesiącach wpadają do nas do
                  firmy i mówią, że już by chciały na powrót pracować. Jakoś przez całe lata tylko
                  jedną taką spotkałem co twierdzi, że jak by mogła to by w domu z dziećmi
                  siedziała.

                  A wracając do wątku naturalnego to dni tej metody są policzone moim zdaniem, gdyż
                  instytucja, która ją propaguje jakoś nie zauważyła, że od trochę czasu upłynęło
                  gdy o zamożności/pomyślności rodziny w dużym stopniu decydowało ile ma rąk do
                  pracy na roli posiada (prawda, że potem był kłopot przy dzieleniu ojcowizny, ale
                  wtedy "na szczęście" sporo dzieci niedożywało dorosłości.

                  Ot i moje zdanie

                  Pozdrawiam.
                  • gepe Re: do Gepe 17.07.01, 18:40
                    >
                    > No to fajnie się macie, a czy będzie niegrzcznością gdy spytam kto wolelibyśmy,
                    > Ty z synem, czy żona także?

                    Właśnie głównie żona.

                    >
                    > Nie chcę nic sugerować, w końcu was nie znam osobiście, ale sporo dziewczyn,
                    > które cieszą się i chciały mieć dziecko po kilku miesiącach wpadają do nas do
                    > firmy i mówią, że już by chciały na powrót pracować. Jakoś przez całe lata tylk
                    > o jedną taką spotkałem co twierdzi, że jak by mogła to by w domu z dziećmi
                    > siedziała.

                    To normalne. A właściwie nienormalne, tylko czasy takie... Myślę, że gdyby kobiety nie były
                    zdana tylko na swoje towarzystwo podczas pobytu z dzieckiem, to nie miałyby takiej ochoty
                    pracować. Innymi słowy, gdyby obok były koleżanki w podobnej sytuacji, to znalazłyby
                    sobie towarzystwo, którego szukają w pracy. Jasne, że są takie kobiety (wcale niemało), które w
                    realizują się w pracy, to znak czasów w których żyjemy. Ale sądzę, że jednym ze skutków takiego
                    postępowania jest kryzys rodziny, macierzyństwa, ojcostwa, zupełnie opatrzne pojmowanie
                    roli tych instytucji w życiu.
                    Żeby nie było nieporozumień: nie obwiniam kobiet (ani mężczyzn), bo po prostu przyszło im
                    żyć w tak ustawionym świecie. Ale do tych, którzy tak go ustawili i dalej ustawiają.

                    > A wracając do wątku naturalnego to dni tej metody są policzone moim zdaniem, gd
                    > yż instytucja, która ją propaguje jakoś nie zauważyła, że od trochę czasu upłynęło
                    > gdy o zamożności/pomyślności rodziny w dużym stopniu decydowało ile ma rąk do
                    > pracy na roli posiada (prawda, że potem był kłopot przy dzieleniu ojcowizny, al
                    > e wtedy "na szczęście" sporo dzieci niedożywało dorosłości.
                    >
                    > Ot i moje zdanie
                    >
                    > Pozdrawiam.

                    No i masz do niego prawo. A ja mam prawo się z nim nie zgodzić, co niniejszym czynię.

                    Pozdrawiam - gepe
        • Gość: ona Re: Naturalne planowanie rodziny IP: *.lebork.sdi.tpnet.pl 11.07.01, 19:15
          Po piersze, dziękuję Ci gepe,że zechciałeś odpowiedzieć na moje
          wątpliwości.To,że nie do końca je rozwiałeś, to po drugie.:-)))Niestety, cały
          czas nie rozumiem sensu tej metody.Mówisz,że jej ideą jest pomoc w znalezieniu
          najlepszego momentu, aby począc nowe życie, a nie , aby go uniknąć.Ale trzeba
          patrzeć na życie realnie.Znam kilka rodzin katolickich, które
          najparwdopodobniej stosują tą metodę- najprawdopodobniej, ponieważ są bardzo
          wielodzietne.A ja nie chciałabym , aby moja rodzina była przysłowiowym modelem"
          dwa plus -naście"...I naprawdę nie mam na myśli unikania daru od Boga, jakim
          jest nowe życie.Ale czy będę w stanie zapewnić swoim licznym :-) dzieciom godne
          życie- czy będę w stanie utrzymać tak liczną rodzinę i - co najważniejsze- czy
          będę w stanie dać każdemu z dzieci miłość i uwagę, której tak bardzo potrzebują?
          To moja pierwsza wątpliwość.
          Poza tym, nadal uważam,że małżeństwa stosujące tą metodę, chcą uniknąć ciąży -
          oczywiście z pewną dozą zaufania Bogu, ale jednak chcą Jego kolejnego daru
          uniknąć.Jeżeli byłoby inaczej, to po co w ogóle jakaś metoda? I czy tu nie ma
          pewnej sprzeczności...
          No Zgadzam się,że naturalne planowanie rodziny wymaga ogromnego zaufania Bogu,
          opgromnego zawierzenia,że właśnie Jego plan -czyli być może 10 dzieci- ma dla
          mnie sens i..odrzucając ten plan, w pewien sposób odrzucam Krzyż i układam
          sobie życie łatwe, proste i przyjemne, swoje życie.Wkurza mnie strasznie ten
          pomysł Kościoła, to jego -prawie nieludzkie moim zdaniem -wymaganie, ponieważ
          wiem,że z jednej strony nie będę potrafiła mu sprostać, a z drugiej- nigy się
          go do końca nie wyrzeknę i zawsze będę żyła w poczuciu winy względem Boga.W
          każdym razie zazdroszczę tym, którym starczy wiary , by stosować tą metodę.
          i jeszcze raz wyrazy szacunku.
          M.
          • gepe Re: Naturalne planowanie rodziny 12.07.01, 20:14
            To,że nie do końca je rozwiałeś, to po drugie.:-)))Niestety, cały
            > czas nie rozumiem sensu tej metody.Mówisz,że jej ideą jest pomoc w znalezieniu
            > najlepszego momentu, aby począc nowe życie, a nie , aby go uniknąć.Ale trzeba
            > patrzeć na życie realnie.Znam kilka rodzin katolickich, które
            > najparwdopodobniej stosują tą metodę- najprawdopodobniej, ponieważ są bardzo
            > wielodzietne.A ja nie chciałabym , aby moja rodzina była przysłowiowym modelem"
            > dwa plus -naście"...I naprawdę nie mam na myśli unikania daru od Boga, jakim
            > jest nowe życie.Ale czy będę w stanie zapewnić swoim licznym :-) dzieciom godne
            >
            > życie- czy będę w stanie utrzymać tak liczną rodzinę i - co najważniejsze- czy
            > będę w stanie dać każdemu z dzieci miłość i uwagę, której tak bardzo potrzebują
            > ?
            > To moja pierwsza wątpliwość.

            Wiesz, że ja także znam kilka takich rodzin? :) Oni też mieli podobne wątpliwości. W każdym
            (naprawdę!) z tych przypadków okazało się, że jakoś dziwnym trafem są w stanie przyjąć
            każde dziecko, którym zostali obdarzeni, mimo, że wcześniej "było to niemożliwe". To jest
            istota działania Boga. Im tej wiary, słabej pewnie na początku, nic już prawdopodobnie nie
            wydrze. Ja im naprawdę zazdroszczę zawierzenia.

            > Poza tym, nadal uważam,że małżeństwa stosujące tą metodę, chcą uniknąć ciąży -
            > oczywiście z pewną dozą zaufania Bogu, ale jednak chcą Jego kolejnego daru
            > uniknąć.Jeżeli byłoby inaczej, to po co w ogóle jakaś metoda? I czy tu nie ma
            > pewnej sprzeczności...

            :) Owszem, jest. Po prostu Kościół doszedł kiedyś tam do wniosku, że po to m.in.
            otrzymaliśmy od Boga rozum, żeby go używać także w tych sprawach.
            Ważna jest intencja. Ja mogę używać całe życie metod naturalnych, ale jeśli czyniąc to bedę
            bał się dziecka to i tak de facto stosuję antykoncepcję. Czyli źle.
            Metody naturalne zostały przez Kościól - w całej jego madrości - dopuszczone do
            stosowania, gdyż zostawiają pole do działania Panu Bogu (Panie Boże, nie chcemy mieć
            teraz dziecka - z jakiś tam powodów - ale jeśli jednak nam je dasz, a możesz tak zrobić - to
            je przyjmiemy). Głowę dam, że przy takiej postawie Pan Bog stanie na głowie, żeby wszystko
            skończyło się szczęśliwie (co wcale nie znaczy, że nie pocznie sie dziecko!).
            A inne środki? Tak naprawdę to Bóg potrafi i takie zabezpieczenia poomijać (nie ma wszak
            środków do końca skutecznych). I jeśli tego nie czyni, to prawdopodobnie dlatego, że szanuje
            ludzką wolę. Ale istotne jest to, że człowiek mówi Panu Bogu (albo Kościołowi, co może i na
            jedno wychodzi...) w tym momencie coś w rodzaju "Ja Ci nie wierzę! Wiem lepiej" I to jest cała
            różnica.

            > No Zgadzam się,że naturalne planowanie rodziny wymaga ogromnego zaufania Bogu,
            > opgromnego zawierzenia,że właśnie Jego plan -czyli być może 10 dzieci- ma dla
            > mnie sens i..odrzucając ten plan, w pewien sposób odrzucam Krzyż i układam
            > sobie życie łatwe, proste i przyjemne, swoje życie.Wkurza mnie strasznie ten
            > pomysł Kościoła, to jego -prawie nieludzkie moim zdaniem -wymaganie, ponieważ
            > wiem,że z jednej strony nie będę potrafiła mu sprostać, a z drugiej- nigy się
            > go do końca nie wyrzeknę i zawsze będę żyła w poczuciu winy względem Boga.W
            > każdym razie zazdroszczę tym, którym starczy wiary , by stosować tą metodę.

            Nie jesteś sama. Do tego dochodzi się stopniowo - jeśli się chce. Można nie chcieć, Bóg to
            na pewno uszanuje, tylko wtedy problem nie zniknie...
            Nie jesteś sama także i dlatego, że człowiek mówi Bogu (czy też Kościołowi) "Nie wierzę"
            nie tylko w tej dziedzinie życia. Ja też jestem grzesznikiem. Każdy grzeszy.
            Powiem Ci "na pocieszenie", że chodzą słuchy, iż Pan Bóg jest miłosierny... :) Idąc dalej
            tropem "intencji", jeśli Twoim słabościom towarzyszy żal (szczery, nie robienie Boga i siebie
            w konia), to jest duża szansa, że On te słabości "zapomni". Ale to z niczego nie zwalnia, z
            Bogiem się nie "handluje"... :)


            Bardzo gorąco pozdrawiam - gepe
    • Gość: Józef K Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: 157.25.130.* 12.07.01, 11:32
      Przed laty z żoną stosowaliśmy resztki planowania naturalnego zamiast
      całkowicie to olać. Efekt - dziecko nie wtedy kiedy chcieliśmy. Oczywiście
      bardzo kocham moją córeczkę, ale niewłaściwy moment popsuł wiele spraw.

      Dlatego naturalne metody od teraz polecam do stosowania duchownym. Niech się
      wypchają.

      Tyle mówią o miłości i poświęceniu, a co robią? Zamiast pomagać ludziom to
      budują kolejne monumentalne świątynie, bo potęga siedziby świadczy o potędze
      władcy.

      Do tego dochodzą te zdewociałe babcie, które przed laty zbierały podpisy
      przeciw aborcji. A dlaczego te babcie nie spróbują poszukać w okolicy, czy nie
      ma rodziny w potrzebie, mąż zarabia za mało i żona siedzi w domu z dziećmi, co
      powoduje, że nie może pójść do pracy więc nie stać ich na wynajęcie opiekunki.
      Bo łatwiej zbierać podpisy i uchwalać prawo niż pomagać ludziom.

      Oczywiście, zaraz mi ktoś zarzuci niechęć do kościoła, ale tak właśnie jest i
      nie zamierzam zaprzeczać.

      Pozdrawiam serdecznie.

      P.S. Moja wypowiedź nie jest kijem w mrowisko dla wywołania dyskusji, tylko
      moim zdaniem.
      • Gość: maja Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 12.07.01, 16:39
        Ja chciałabym coś jeszcze dodać - moje własne przemyślenia.
        Piszecie (osoby ZA), że należy zaufać Bogu, że to boży plan dla ludzi, że
        wszelkie chemikalia czy metody mechaniczne są świadectwem nieufności, braku
        wiary.
        Dlaczego w takim razie kupujecie lekarstwa, zażywacie antybiotyki? Czyż to nie
        brak zaufania w boski plan każe wam tak czynić? Nie mozecie zaufać Bogu i
        powiedziec: co ma być to będzie?
        W ten sposób ludzie powinni siedziec z założonymi rękami, bo Bóg wszystko za
        nich zrobi. A przecież dostaliśmy od Niego wolną wolę i rozum.
        Dlaczego często ludzie, którzy idą drogą "wiary" mają całe stadko dzieci i nie
        mają co włożyć do garnka? Dlaczego potem domagają się pomocy od innych ludzi?
        Jak to jest?

        Pozdrawiam serdecznie
        Majka
        • Gość: Marcin Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: *.starnet.pl 12.07.01, 19:34
          ja tam bym sie bal tych naturalnych metod, slaba skutecznosc
          uzywam prezerwatywy + globulka dopochwowa
          • Gość: maja NAUKI PRZEDMAŁŻEŃSKIE IP: *.warszawa.sdi.tpnet.pl 17.07.01, 13:27
            Jak wyglądają, czy mozna ich nie zaliczyć (i dlaczego) i jakie są tego
            konsekwencje?
            Pozdrawiam
            Maja
            • Gość: Ika Re: NAUKI PRZEDMAŁŻEŃSKIE IP: 127.0.0.* / *.gliwice.sdi.tpnet.pl 17.07.01, 16:26
              Wyglada to mniej wiecej tak, przynajmniej w Gliwicach:
              Trzeba zaliczyc 5 spotkan (3 z ksiedzem i 2 z paniami,
              powierniczkami rodzin), do tego jeszcze iwzyty w
              katolickiej poradni rodzinnej (np. 3.).
              Jezeli sie nie ma swiadectwa z religii z liceum, to
              spotkan religijnych jest 10.
              Te z ksiedzem, musze przyznac byly nawet fajne, trafil
              sie nam ksiadz na poziomie. Mowil z sensem, nie
              przynudzal. Natomiast "te panie" to osobne epopeja, a
              zreszta co kto lubi. Wizyta w poradni tez wg mnie nie
              nalezala do przyjemnosci, pani kazala mi zrobic
              wykresik i chciala go sprawdzic na kolejnym spotkaniu.
              Poza tym w wiekszosci przypadkow to tam niezle bzdury o
              antykoncepcji gadaja :-)))

              Ja zaliczylam, wiec chyba nie da sie nie zaliczyc :-)))

              Pozdrowienia
              Ika
          • Gość: Malwina Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: *.abo.wanadoo.fr 17.07.01, 13:53
            zyjecie w swiecie bajki - po pierwsze : ziemia cala jest usiana dziecmi metody ogino !
            po drugie : uslyszalam w mediach (po konferencji ONZ) ze po tragedii Afryki przygotowuje sie tragedia
            krajow wschodniej europy gdzie AIDS wkracza w milowych butach. Przemyslcie.
        • gepe Re: Naturalne planowanie - PRZECIW 17.07.01, 20:38
          Gość portalu: maja napisał(a):

          > Ja chciałabym coś jeszcze dodać - moje własne przemyślenia.
          > Piszecie (osoby ZA), że należy zaufać Bogu, że to boży plan dla ludzi, że
          > wszelkie chemikalia czy metody mechaniczne są świadectwem nieufności, braku
          > wiary.
          > Dlaczego w takim razie kupujecie lekarstwa, zażywacie antybiotyki? Czyż to nie
          > brak zaufania w boski plan każe wam tak czynić? Nie mozecie zaufać Bogu i
          > powiedziec: co ma być to będzie?

          Nie, ponieważ ochrona życia' to zupełnie inna jakość, niż niedopuszczenie do powstania
          nowego życia. Bóg także leczył, a nawet wskrzeszał. Istnieje anegdota o księdzu, który
          podczas powodzi kilka razy odmówił odpłynięcia łodzią z innymi, twierdząc, że Bóg go uratuje.
          Gdy już utonął i stanął przed obliczem Boga począł czynić mu wyrzuty, że tak w Niego wierzył, a
          On nie zesłał mu ratunku. Na co Bóg rzekł: 'zesłałem ci tych kilka łodzi, ale nie chciałeś
          skorzystać'.
          Należy rozumnie korzystać z tego, co mamy. Ale nie wbrew Temu, który nam to dał.
          Oczywiście mamy wolna wolę, ale to inny temat.

          > Dlaczego często ludzie, którzy idą drogą "wiary" mają całe stadko dzieci i nie
          > mają co włożyć do garnka? Dlaczego potem domagają się pomocy od innych ludzi?
          > Jak to jest?

          Jeśli faktycznie 'idą droga wiary', to musiałbym (może nie tylko ja?) zrewidować swoje
          poglady. Ja takich rodzin nie znam. Owszem, znam ciężko przez życie doświadczone, ale
          żadna z nich nie 'domaga się pomocy od innych'. Ale jak wymierzyć tę 'drogę wiary'?

          Pozdrawiam - gepe
        • Gość: pablo Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: 192.168.5.* / *.gemini.net.pl 18.07.01, 19:06
          uważam że nie można nazywać naturalnych metod anty-koncepcją gdyż anty jest
          znakiem zaprzeczenia a naturalne tylko opóźniają moment poczęcia...
          Wybaczcie mi wszyscy którzy stosujecie metody naturalne ale uważam że robicie
          wielki bład gra w "watykańską ruletkę" jest zbyt ryzykowna tu nie ma możliwości
          psychicznego spokoju a do tego te metody wymagają dużego zangażowania (przecież
          pigułka 20:00-po dzienniku jest prosta w użyciu...) oczywiście następuje tu
          sprzeczność z ekstremalnie pro-rodzinnym kościołem katolickim ale pomyślcie
          (wierzący) czy to że doszliście do wniosku że nie chcecie mieć dzieci jest
          grzechem? jeśli tak to dlaczego? to świadoma decyzja - troski o dziecko -
          oczywiście można płodzić dzieci raz na 2 lata lub częściej ale co z nimi się
          stanie i kto je wychowa? tego wam już ksiądz z ambony nie powie - więc niech
          nie pyta jak i czy się zabezpieczacie...
          PS tak a`propos seks jest przyjemny - jest pasją i często motorem do działania
          więc uważam że można go całkowicie oddzielić od prokreacji(jak i małżeństwa)
          PSS metody nie-naturalne są szkodliwe - stosujmy naturalne zamieszkajmy w
          buszu, polójmy na mamuty- BO TAK JEST ZDROWO!!!
          • Gość: Ag. Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: *.*.*.* 19.07.01, 08:37
            Gość portalu: pablo napisał(a):

            > Wybaczcie mi wszyscy którzy stosujecie metody naturalne ale uważam że robicie
            > wielki bład gra w "watykańską ruletkę" jest zbyt ryzykowna tu nie ma możliwości
            >
            > psychicznego spokoju a do tego te metody wymagają dużego zangażowania

            Próbowałeś? Wiesz coś na tena temat? Czy tylko słyszaleś o "kalendarzyku"?

            (przecież
            >
            > pigułka 20:00-po dzienniku jest prosta w użyciu...)

            Jasne, a jak wygodna, zwłaszcza, że to kobieta dokonuje manipulacji na swoim
            organiźmie.


            tego wam już ksiądz z ambony nie powie - więc niech
            > nie pyta jak i czy się zabezpieczacie...

            Co do tego akurat się zgadzam.

            A co do skuteczności - nie znam osoby, która mogłaby powiedzieć, że stosowała
            pełne, naukowe metody naturalne i wpadła. Znam za to kilka, które wpadły przy:
            kalendarzyku (watykańskiej ruletce, jak mówisz), prezerwatywie, i pigułkach.

            No i co do jednego chyba wszyscy się zgodzą - seks jest cudowną rzeczą!
          • Gość: inna Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: 195.117.174.* 19.07.01, 08:43
            Gość portalu: pablo napisał(a):

            > uważam że nie można nazywać naturalnych metod anty-koncepcją gdyż anty jest
            > znakiem zaprzeczenia a naturalne tylko opóźniają moment poczęcia...
            > Wybaczcie mi wszyscy którzy stosujecie metody naturalne ale uważam że robicie
            > wielki bład gra w "watykańską ruletkę" jest zbyt ryzykowna tu nie ma możliwości
            >
            > psychicznego spokoju a do tego te metody wymagają dużego zangażowania (przecież
            >
            > pigułka 20:00-po dzienniku jest prosta w użyciu...) oczywiście następuje tu
            > sprzeczność z ekstremalnie pro-rodzinnym kościołem katolickim ale pomyślcie
            > (wierzący) czy to że doszliście do wniosku że nie chcecie mieć dzieci jest
            > grzechem? jeśli tak to dlaczego? to świadoma decyzja - troski o dziecko -
            > oczywiście można płodzić dzieci raz na 2 lata lub częściej ale co z nimi się
            > stanie i kto je wychowa? tego wam już ksiądz z ambony nie powie - więc niech
            > nie pyta jak i czy się zabezpieczacie...
            > PS tak a`propos seks jest przyjemny - jest pasją i często motorem do działania
            > więc uważam że można go całkowicie oddzielić od prokreacji(jak i małżeństwa)
            > PSS metody nie-naturalne są szkodliwe - stosujmy naturalne zamieszkajmy w
            > buszu, polójmy na mamuty- BO TAK JEST ZDROWO!!!

            Masz 99% racji. Gdyby Bóg nie chciał, byśmy używali rozumu, to nie dałby go nam.
            Jeśli używamy go w tak wielu dziedzinach, że zmieniliśmy świat nie do poznania,
            dlaczego miałby chcieć, byśmy nie używali go w tej ważnej sferze naszego życia?
            Bóg jest wszechwiedzący, zatem musiał liczyć się z konsekwencjami wykorzystania
            rozumu również do produkcji środków antykoncepcyjnych.
            Nie zgadzam się tylko w jednym. Tak, seks można oddzielić od prokreacji, nawet
            więcej, prokreację można oddzielić od seksu. Ale nie potrafię oddzielić seksu od
            miłości, a małżeństwo jest jej naturalną konsekwencją.
            • Gość: Ja Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: *.*.*.* 19.07.01, 09:30
              Piszesz, że zmieniliśmy świat nie do poznania. Mam pytanie - czy aby na pewno
              na lepsze? A gdzie wolisz jeździc na wakacje - nad jezioro, czy do Nowej Huty?
              Rozwój cywilizacji ma dwa końce - sprawia że życie jest wygodniejsze, ale
              przecież odchodzeni od natury mści się na nas jak nie wiem co.
              Aha - nie jestem przeciwniczką antykoncepcji - sami ją stosujemy.
              • Gość: inna Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: 195.117.174.* 19.07.01, 09:46
                Gość portalu: Ja napisał(a):

                > Piszesz, że zmieniliśmy świat nie do poznania. Mam pytanie - czy aby na pewno
                > na lepsze? A gdzie wolisz jeździc na wakacje - nad jezioro, czy do Nowej Huty?
                > Rozwój cywilizacji ma dwa końce - sprawia że życie jest wygodniejsze, ale
                > przecież odchodzeni od natury mści się na nas jak nie wiem co.
                > Aha - nie jestem przeciwniczką antykoncepcji - sami ją stosujemy.

                Wolę jeździć w góry.I jestem optymistką, uważam, że zyje się wygodniej i zawsze
                podejrzliwie patrzę na tych, którzy negują cywilizacyjne osiągnięcia, a sami z
                nich korzystaja z upodobaniem. Nie są dla mnie wiarygodni, jeśli ktoś neguje
                zdobycze cywilizacyjne, niech osiedli się w buszu i próbuje żyć zgodnie z rytmem
                natury. Nie sądzę, że odchodzenie od natury samo w sobie jest złe i że każde
                odejście od jej praw musi przynosić negatywne skutki. Uważam raczej, że jak we
                wszystkim, tak i w tej sprawie myślenie i spoglądanie w przyszłość może nas
                uchronić od błędów popełnianych tylko po to, by odnieść doraźny zysk.
                • Gość: Ja Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: *.*.*.* 19.07.01, 09:57
                  A co ma wspólnego życie w buszu z NPR? Przecież ludzie pierwotni, kierując się
                  instynktami, współżyli właśnie w okresach płodnych, tak samo jak zwierzęta. Z
                  natury trzeba brać to co dobre, a nawet jeśli się czegoś nie rozumie, to nie
                  negować z góry.
                  • Gość: inna Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: 195.117.174.* 19.07.01, 10:13
                    Gość portalu: Ja napisał(a):

                    > A co ma wspólnego życie w buszu z NPR? Przecież ludzie pierwotni, kierując się
                    > instynktami, współżyli właśnie w okresach płodnych, tak samo jak zwierzęta. Z
                    > natury trzeba brać to co dobre, a nawet jeśli się czegoś nie rozumie, to nie
                    > negować z góry.


                    Otóż nie, u ludzi ( tych pierwotnych) nie występował okres rui i współżyli nie
                    tylko w okresach płodnych, mało tego, nawet wtedy, gdy samica(kobieta?) była
                    ciężarna.A więc ich seksualne zachowania nie były nakierowane na prokreację.Więc
                    to nie my współcześni wymyśliliśmy radość seksu. A czy chcemy, czy nie- jesteśmy
                    częścią natury, świadczą o tym ludzkie narodziny i śmierć.
                    • Gość: Ja Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: *.*.*.* 19.07.01, 11:09
                      Ale w tym czasie kobieta po prostu ma największą ochotę, o to mi chodziło. A
                      ludzie pierwotni raczej nie stosowali metod naturalnych, więc czemu twierdzić,
                      że są przestarzałe? Przestarzały jest kalendarzyk, owszem, ale metody naturalne
                      na nim się nie kończą.
                      • Gość: inna Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: 195.117.174.* 19.07.01, 11:38
                        Gość portalu: Ja napisał(a):

                        > Ale w tym czasie kobieta po prostu ma największą ochotę, o to mi chodziło. A
                        > ludzie pierwotni raczej nie stosowali metod naturalnych, więc czemu twierdzić,
                        > że są przestarzałe? Przestarzały jest kalendarzyk, owszem, ale metody naturalne
                        >
                        > na nim się nie kończą.


                        Nigdzie nie napisałam, że metody naturalne są przestarzałe! Nie uwazam tylko, że
                        inne są złe, bo nie sa naturalne. Korzystanie z osiągnięć współczesnej medycyny,
                        także w tej dziedzinie, nie jest niczym złym, ponieważ jest naturalną(!)
                        konsekwencją obdarowania człowieka rozumem. A nie śpiewam pochwalnych hymnów
                        Naturze, bo wolę cywilizacyjne zdobycze, chociaż wolałabym, żeby koszty ich były
                        mniejsze.
                        P.S. A jakie są te inne metody naturalne, może coś przeoczyłam?
                        Pozdrawiam
                        • Gość: Ja Re: Naturalne planowanie - PRZECIW IP: *.*.*.* 19.07.01, 12:35
                          ja też nie jestem przeciwko, bo sama stosuje antykoncepcję. A widzisz - nie
                          wiesz jakie są inne metody. I tak naprawdę, to niezbyt wiele osób wie. A
                          jeszcze czytają w gazetach, że trzeba mieć regularne miesiączki
                          (nieprawda!).trzeba znać własny organizm. W tym temacie panuje ogólna
                          dezinformacja, (panie na naukach przedmałżeńskich mające po pięcioro dzieci),
                          ale znam ludzi, którzy się na tym nie przejechali. Tylko to wymaga dłuższej
                          praktyki, konsultacji ze specjalistami.
                          • Gość: EdWar do Innej i Ja i do innych też IP: 157.25.130.* 19.07.01, 12:39
                            Aleście się rozbrykały :)

                            A poważnie,
                            moja Pani twierdzi, że naturalne metody odpadają, bo wtedy wolno nie wolno mieć
                            seksu akurat wtedy kiedy jest on najbardziej przyjemny, a kiedy już wolno to
                            jej się dużo mniej chce.

                            No i co wy na to?

                            Kłaniam się.
                            • Gość: Ja Re: do Innej i Ja i do innych też IP: *.*.*.* 19.07.01, 12:54
                              Zgadzam się, wtedy najbardziej się chce. Zawsze przecież można się
                              zabezpieczyć, prawda?
                            • Gość: inna do EdWara IP: 195.117.174.* 19.07.01, 13:02
                              Niezupełnie się z tym zgadzam, owszem, z powodu wzrostu poziomu hormonów taki
                              efekt występuje, ale my�lę, że przyczyna jest nie tyle chemiczna, co
                              psychologiczna- owoc zakazany zawsze lepiej smakuje.
                              • Gość: EdWar Re: do Innej IP: 157.25.130.* 24.07.01, 11:57
                                Gość portalu: inna napisał(a):
                                > owoc zakazany zawsze lepiej smakuje.

                                nie jestem kobietą więc nie wiem, ale z mojej perspektywy to jak kobieta ma fazę
                                płodną to o niebo lepiej pachnie. A im dłużej żyję tym bardziej mnie zapach
                                podnieca. I nie mam najmniejszej ochoty ulegać naukom bezżennych księży co sami
                                nie zjedzą i innym nie dadzą.

                                Kłaniam się

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka