tola1978
14.03.08, 16:03
Nie stac mnie na kupno wlasnego M4 i tak trwam. Biernie...
Z natury jestem z tych 'grzecznych" nie szlajałam sie po dyskotekach, z
chlopakami nie lumpiłam.... "taka fajna dziewczynka byłam (i jestem)".
I to teraz mi wychodzi. Jest coraz gorzej.
Niby pozornie jest jak zawsze, tylko ja dorastam (dorosłam), a oni staneli w
miejscu- mają córkę, dziecko, dziewczynke przy sobie.
Z jednej strony traktują mnie jak w/w nastolatke- gdzie wychodze, z kim, po co
na co, nocowanie u chlopaka to broń boze- nie wypada(!!!), z drugiej (np. w
kłotni) traktują jak starą babe co "nic" w domu nie robi, nie płaci podatków,
o nic sie nie martwi, a juz powinna- i w tym dopiero momencie dostrzegają MOJ
WIEK.
Psychika mi siada.
Mieszkam z nimi, a mam gotowac obiady dla wszystkich, sprzatac cały dom,
zakupy robic itd- jak gospodyni domowa czyli MAMA. NAjlepiej jakbym 4 razy w
tyg to robiła. Albo 5.
Ja sama uwazam ze duzo robie w domu, czasem, raz lub 2 x w tyg. ugotuje, kupie
cos,czesto pieke ciasta, sprzatam jak kazdy. To chyba duzo gdy pracuje, a moja
mama nie?
Uwazam, ze i tak bede to robic jak bede na swoim. Czemu ona mnie zmusza bym
teraz ją zastąpiła??? Chce gotowac, prac i sprzatac, ale nie mamie i tacie!
Nawet gdy juz gotuję, to chce po swojemu, a ona zawsze sie wtraca, ze nie
lubi(ą) tego, ze to nie tak i owak. Kłocimy sie o pierdoły - umyj szklanke,
wypierz sobie to i tamto. Jak do dziecka. Oczywiscie ja to zrobię, ale w tedy
gdy mi sie chce i mam czas. A nie cczuc z emusze coś zrobić "bo mama kaze".
Czy tak jest w innych rodzinach? Czy ten wiek juz naprawde jest ostateczny do
wyprowadzki???
Oni sie gubią i ja. Ja chce byc traktowana jak dorosła, byc gospodynia ale
sama dla siebie a nie dla rodziców. Prac gotowac sprzatac po swojemu. Nic sie
nie tlumaczyc, miec wolnosc itd.
Moi rodzice zawsze byli nadopiekuńczy przez duze "N".
Ale nasze relacje zeszły na zła drogę. Czuje, ze czas na zmiany- ale ciezko o
nie, gdy nawet związek moj nie jest pewny. Co do chlopaka tez 10000 zarzutów
usłyszałam.
Jest mi cieżko. Szczegolnei po kłutnie, gdy słysze te: "nic nie robisz",a
przed oczami mam tydzien w którym 2 razy gotowała i prawie codzien robiłam
zakupy....
Kto jest winny, ja czy oni??? Czy wiek ma swoje prawa?