dziarski-czterdziestoparolatek
04.09.03, 11:29
choróbsko mnie zmogło po urlopie, siedzę w domu z szalikiem na gardle i
popijając herbatę lipową czuję sie cokolwiek samotny.
i wymyśliłem - i rzucam, tuż pod szykowne kacze łapy! kto powiedział, że
mężczyzna nie może lubić seriali?
tadaaaaaaaaam!
mamaaaaaaaaaaaaaaaa! rozległ się wielki wrzask małego Ignasia z jego
dziecinnego pokoju. wycieńczona Krystyna Lubicz zerwała się z kanapy
(wyrywając Pawłowi swoje nogi, które właśnie masował) i pobiegła ku synkowi,
odrzucając po drodze relaksujący kieliszek koniaczku.
koniaczek pięknym lobem poszybował do akwarium i zatonął z pluskiem.
Krystyna potykając się o własne nogi dopadła łóżeczka - na zmęczonej twarzy
wykwitł jej uśmiech dumy - taki mądry, taki malutki a już umie
krzyczeć "mama"! uniosła kołderkę - buchnął spod niej fetor.
- Paweł, nasz synek zrobił piękną kupkę! - zawołała Krystyna do męża.
w istocie, kupka godna była skacowanego zawodnika sumo wagi najcięższej.
uszczęśliwiona Krystyna odarła syna z zabrudzonej pieluchy i ze śpiewem na
ustach (o nowej to hucie pioseeenka, o nowej to hucie są słwaaaaaaaa!...)
przeczyściła synkowi stanowisko. potem zastygła z uwielbieniem uwiecznionym
na twarzy, wpatrując się w oczyszczonego potomka.
nie wiedziała, że w pokoju obok, zepchnięte do małej powierzchni mieszkalnej,
na koślawych i twardych materacach medytują jej dwie pozostałe córki; w
oparach kadzideł kołysząc się miarowo, starają się sprowadzić na brata
najcięższe choroby, a przynajmniej permanentne rozwolnienie.
Paweł spał na dole w oparach koniaczku, tuż obok akwarium, którego mieszkańcy
właśnie zaczynali pływać brzuchami do góry. wtem zadzwonił TELEFON (!!!).
Paweł zammrotał coś przez sen, sięgnął ręką na oślep, i wymacawszy słuchawkę,
wycharczał do niej:
- Doktor Lubicz, słucham.
dzwonił Rysio..