jk-85
12.04.08, 15:54
Na początek się przywitam, bo do tej pory wyłącznie byłam biernym uczestnikiem
forum.Dzień dobry:)
A teraz już będzie standardowo, czyli o tym co mnie gryzie...:
Otóż historia stara jak świat- chyba zakochałam się w swoim przyjacielu. Co
ciekawe, zanim zostaliśmy przyjaciółmi przeszliśmy krótki etap wzajemnej
"nienawiści" (choć to zdecydowanie za mocne słowo, w każdym razie miło przez
pewien czas nie było).
Ale od jakiegoś czasu sielanka, czasem nocuję u niego w domu, możemy gadać bez
końca, świetni czujemy się w swoim towarzystwie, często razem wychodzimy.
On nie ma teraz dziewczyny, ale jest raczej mężczyzną z kategorii ujmujących,
więc co i rusz opowiada mi jakieś historie "o miłosnych podbojach".
A jak jesteśmy na imprezie- pokazuje dziewczyny które mu się podobają itd, w
razie niepowodzeń- zwierza ze wszystkich problemów (w głowie myślę: jak można
krzywdzić takiego cudownego chłopaka, ja w życiu bym tak z Tobą nie
postąpiła), a ja pocieszam.
I było super, ale od jakiegoś czasu chyba jestem zazdrosna. I chciałabym, żeby
to mnie objął inaczej niż po przyjacielsku, żeby to na mnie spojrzał "z
pożądaniem".
Jaką proponujecie strategię?
1)Zachowanie przyjaźni (=nieujawnianie uczuć)
2)Gra w otwarte karty?
Czy w sytuacji nr 2 jest szansa, że przyjaciela się nie straci..?
Z góry dziękuję za rady,
Pozdrawiam
jk