Dodaj do ulubionych

zakochałam się w....Co robić..?:(

12.04.08, 15:54
Na początek się przywitam, bo do tej pory wyłącznie byłam biernym uczestnikiem
forum.Dzień dobry:)

A teraz już będzie standardowo, czyli o tym co mnie gryzie...:

Otóż historia stara jak świat- chyba zakochałam się w swoim przyjacielu. Co
ciekawe, zanim zostaliśmy przyjaciółmi przeszliśmy krótki etap wzajemnej
"nienawiści" (choć to zdecydowanie za mocne słowo, w każdym razie miło przez
pewien czas nie było).
Ale od jakiegoś czasu sielanka, czasem nocuję u niego w domu, możemy gadać bez
końca, świetni czujemy się w swoim towarzystwie, często razem wychodzimy.
On nie ma teraz dziewczyny, ale jest raczej mężczyzną z kategorii ujmujących,
więc co i rusz opowiada mi jakieś historie "o miłosnych podbojach".
A jak jesteśmy na imprezie- pokazuje dziewczyny które mu się podobają itd, w
razie niepowodzeń- zwierza ze wszystkich problemów (w głowie myślę: jak można
krzywdzić takiego cudownego chłopaka, ja w życiu bym tak z Tobą nie
postąpiła), a ja pocieszam.
I było super, ale od jakiegoś czasu chyba jestem zazdrosna. I chciałabym, żeby
to mnie objął inaczej niż po przyjacielsku, żeby to na mnie spojrzał "z
pożądaniem".
Jaką proponujecie strategię?
1)Zachowanie przyjaźni (=nieujawnianie uczuć)
2)Gra w otwarte karty?
Czy w sytuacji nr 2 jest szansa, że przyjaciela się nie straci..?
Z góry dziękuję za rady,
Pozdrawiam
jk
Obserwuj wątek
    • 2szarozielone Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 16:05
      Ja już o tym pisałam chyba ze dwa razy... Miałam baaaaardzo podobnie, łącznie z
      tym zwierzaniem się z miłosnych podbojów ;) Zagrałam w otwarte karty, dostałam
      kosza. Wyjaśniłam, że mi bardzo zależy na naszej przyjaźni, żeby się nie
      wycofywał, żebyśmy mogli rozmawiać szczerze, jak dotąd. Zrozumiał. I był
      cholernie cierpliwy i wyrozumiały, bo ja jeszcze przez jakiś czas miałam
      chwilowe odpały i go atakowałam... Bo parę miesięcy mi zakochanie przejść nie
      chciało. Ale przeszło - i teraz jest jak dawniej. Łatwo nie było, ale było warto.
      • jk-85 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 16:14
        dziękuję:)!
        czyli jednak możliwa opcja nr 2+1;)
        A czy w ogóle w chodzi w grą taka sytuacja, że on myśli dokładnie tak samo, tzn.
        co ja będę do przyjaciółki startował? (tym bardziej, że nie raz mu się dostaje
        za to jak postępuje, z kobietami czasem też).
        Czy raczej gdybym go "kręciła" to wiedziałby dobrze co zrobić?
        • 2szarozielone Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 16:17
          To zależy od człowieka... Chyba nie ma reguł. Ja przecież też się do uczucia nie
          przyznawałam ponad pół roku. I w tym czasie gadałam z nim o jakichś innych
          facetach, żartowałam, on sie zupełnie nie spodziewał uczuć z mojej strony. Więc
          jest jakaś szansa, że facet ma podobne podejście.

          Ja wyłożyłam karty na stół, bo stwierdziłam, że się zwyczajnie wykończę, nie
          wiedząc na czym stoję.
          • jk-85 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 16:25
            ja chyba jeszcze aż tak "nie wpadłam", ale widzę wyraźną zmianę w swoim
            zachowaniu. jak mi opowiada o swoich "przygodach", albo krótkich zwykle
            związkach (bo zawsze coś się nie udaje...), to dostaję szału,i nieskromnie w
            myślach dodaję: chłopie, czemu tak daleko szukasz, skoro mógłbyś mieć wiele "na
            miejscu";) (skrót myślowy, mam nadzieję, że jasny).

            inna sprawa, że ja wcale nie wiem czy by to wyszło, ale spróbować bym chciała.

            no i wkurza mnie- bo choć mówi, że jestem najwspanialszą osobą na świecie, nie
            dostrzega mnie jako kobiety i czasem czuję się przy nim jak, nie przymierzając,
            pasztet (skoro tak intensywnie musi oglądać się za innymi....).Ech, faceci;)
            • jk-85 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 16:28
              a może mu list napiszę...?
              Nie wyobrażam sobie, że powiem to w 4 oczy...!
              2Szarozielone,jak u Ciebie przebiegała rozmowa..?
              • 2szarozielone Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 16:34
                Ciężko... umówiliśmy się w knajpie w 4 oczy i ja chyba przez godzinę i ponad 2
                piwa nie potrafiłam z siebie wykrztusić o co chodzi. Jak wykrztusiłam, to prawie
                spadł z krzesła - ale potem już było ok. Ja akurat wiedziałam, że on jest dobry,
                wrażliwy chłopaki postara się pomóc i zrozumieć.

                Ostrzegam tylko, że jeśli nie wyjdzie - to utrzymanie przyjacielskich stosunków
                będzie wymagało dużego samozaparcia... z Twojej strony. Ja na przykład
                wiedziałam, że jak on mi przestanie pewne rzeczy mówić, żebym nie była
                zazdrosna, nie cierpiała, czy cokolwiek - to z przyjaźni wiele nie zostanie. I
                nauczyłam się wyłączać zazdrość... i dalej gadaliśmy o jego sprawach sercowych.
                I rozmawiamy dalej :)
    • alunia78 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 16:45
      jak chcesz mieć przyjaciela ale nie okazuj mu uczuć bo wasza przyjaźń runie w
      gruzach jest między wami ok dlatego że traktuje cię jak przyjaciółke a nie jak
      dziewczynę którą kocha.
      • jk-85 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 16:56
        alu, czyli wykluczasz sytuację, że on np.może czuć coś więcej, ale SKORO
        jesteśmy przyjaciółmi, to nie będzie się wyrywał...? (analogicznie jak u mnie...?)
        • 2szarozielone Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 17:00
          Dobra - inna historia. W liceum miałam kumpla. Ciągnęło mnie do niego, był mi
          bliski, dawałam mu sygnały tej narastającej sympatii. A on nic. Po dwóch latach
          w końcu jakoś się zgadaliśmy i zeszliśmy - głównie za moją sprawą. Okazało się,
          że przez dwa lata się we mnie kochał beznadziejnie i totalnie i... bał się
          zadziałać, bo nie sądził, że mogę to odwzajemniać. Byliśmy ze sobą ponad trzy
          lata potem... i to ciagle bardzo ważny Ktoś w moim życiu.
          • animka25 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 17:08
            Chcesz powiedziec, że byliście razem 3 lata, a teraz umiecie
            utrzymywac nadal przyjacielskie kontakty? I nie przeszkadza to
            Waszym partnerom?
            Ja mogłabym miec z nim normalny kontakt, bo ja nie kochałam, ale
            kontaktując się z nim sprawiam, ze stale myśli o mnie, a on nie
            łatwo się zakochuje, ja nie chce mu przeszkadzac w znalezieniu
            miłości.
            Mój partner wogóle nie akceptuje naszych kontaktów.
            • 2szarozielone Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 17:34
              Ja się z nim rozstałam - i przez prawie dwa lata mieliśmy przerwę w kontaktach.
              Ale je wznowiliśmy - i się przyjaźnimy. To znaczy widzimy się rzadko, ale za to
              wtedy możemy rozmawiać o wszystkim, godzinami, w niekytórych sprawach tylko do
              siebie nawzajem możemy się zwrócić. On ma dziewczynę od dłuższego czasu, dopiero
              niedawno się poznałyśmy. Była zazdrosna, ale po spotkaniu jej przeszło. Bo łączy
              nas przyjaźń i spora doza sentymentu, ale nie chcemy do siebie wracać. I chyba
              po nas widać, że to raczej zdrowy układ... A dziewczyna mądra i rozsądna, to
              scen nie robi ;)

              Myślę, że każdy mój facet stawiając mi ultimatum "on albo ja" - przegrałby. Bo
              braku zaufania nie zniesę i prób niszczenia przyjaźni, która jest dla mnie ważna
              - też nie.
      • animka25 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 17:02
        Ja jestem w podobnej sytuacji, ale po tej drugiej stronie. To we
        mnie zakochał się mój przyjaciel. Tak jak pisałaś, zawsze zwierzałam
        mu się ze swoich problemów, także z partnerem i... stało się.
        Kiedy byłam sama i dowiedziałam się o jego uczuciach spojrzałam na
        niego inaczej i postanowiliśmy spróbowac. Niestety nic z tego nie
        wyszło, ja nie poczułam do niego nic więcej poza przyjaźnią, mało
        tego - wrociłam do byłego raniąc bardzo przyjaciela.

        Teraz on przeżywa naprawde ciężkie chwile, choc minęło już trochę
        czasu. Każdy nasz kontakt jest dla niego bardzo bolesny (zaczął
        robic już naprawdę poważne plany związane ze mną), a ja jestem
        strasznie rozdarta i cierpię z jego powodu.

        Kilka razy próbowaliśmy potem zerwac kontakt, ale nigdy całkowicie
        się to nie udało. To doprowadziło także do zgrzytów w moim związku,
        ponieważ mój partner nie umie zaakceptowac zakochanego we mnie i
        wiecznie obecnego w moim życiu przyjaciela. Prosił mnie o całkowite
        zerwanie kontaktu.

        Od przyjaciela dostałam deklarację, że i tak zawsze bedzie mnie
        kochał, nie konttaktujemy się już ze sobą od kilku tygodni. Oboje
        żałujemy, ze tak to sie potoczyło.
        • jk-85 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 17:24
          och, no to strasznie smutna historia.
          w naszym przypadku jest o tyle dobrze, że żadne z nas nie jest w związku...więc
          może warto zaryzykować...?
          Rany, nie wiem, choć historie 2szarozielonych:) napawają chyba optymizmem!
          • jk-85 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 18:38
            ach, i jeszcze najgorsze jest to, że nawet nie mam o tym z kim pogadać...:(
            Nie chcę po raz kolejny zawracać głowy przyjaciółkom swoimi niewłaściwie
            lokowanymi uczuciami (zawsze tak jest, zawsze!), a przyjaciel- wiadomo.
            Dlatego bardzo dziękuję za wszystkie posty- podnoszą mnie trochę na duchu...!
    • mahadeva Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 18:44
      nie filozofowac - tylko dzialac! :)
      relacje sa przerozne - czasem mozna staracic przyjaciela, czasem
      nie...
      jesli jest miedzy wami potencjal milosci to bedzie dobrze, jesli nie
      ma - to nie ma i juz
      • jk-85 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 19:10
        ha, piszesz jakbyś nie była kobietą (a jeśli dobrze kojarzę, to jesteś?:))

        Moja pokrętna babska logika widzi to tak:
        jeśli jest potencjał miłości (czyli i z mojej i z jego) to prędzej czy później
        on by zadziałał (wiem, że to fatalne założenie, że ruch należy do faceta, ale
        cóż ja poradzę, że tak mam!).

        skoro nic się nie dzieje (kontynuacja błędnego założenia) to znaczy, że owego
        potencjału nie ma, i nie warto się wygłupiać, i psuć to co udało nam się do tej
        pory zbudować.
        Strasznie by mi było żal tej znajomości!
        • mahadeva Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 19:44
          nie wiem, ja sie zakochuje od pierwszego wejrzenia, wiec nie miewam
          takich problemow jak Ty - i jelsi kocham, to jest 100 razy
          wazniejsze niz przyjazn...
    • cala_w_kwiatkach Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 19:21
      bierz go, sa fajne zwiazki zaczynajace sie od przyjazni, byle byla
      intymnosc i namietnosc miedzy wami; intmynosc na pewno jest, a nad
      namietnoscia mozna popracowac;)
      • jk-85 Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 19:40
        czy to nie jest tak, że jak Cię ktoś nie kręci, to cię nie kręci..?

    • bruiser_from_hell Re: zakochałam się w....Co robić..?:( 12.04.08, 19:39
      zDjĆ mJkY,vYpĄć DpE
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka