Dodaj do ulubionych

Rak piersi u kobiet Jak to jest dla obu stron?

03.01.02, 17:01
Jakos nie widzialem tutaj jeszcze tematu raka piersi u kobiet. Jakby ten temat
nie istnial. Z tego co wiem to glowne przyczyny to chemikalia (np alkohol
isopropylowy -ten do nacierania) lub stress albo kombinacja obu tych czynnikow.

Osobiscie bardzo wspolczuje kobietom, ktore musialy przez te operacje przejsc
ale nie uwazam, ze maja racje myslac, ze to juz koniec normalnego zycia.
Odwiedzalem raz krewna w szpitalu i obok na lozku lezala nawet atrakcyjna
kobieta o ktorej dowiedzialem sie, ze jest przed taka operacja a jej maz wpadl
tylko na chwile zeby sie pozegnac przed wyjazdem z kolegami na polowanie...
Zamurowalo mnie bo czegos takiego sobie nie wyobrazalem. Ale ona to
wytlumaczyla go ze wyjazd juz byl dawno zaplanowany, a malzenstwo sie nie
klei... Oh....

Potem o tym przypadku zapomnialem. Kilka lat pozniej poznalem dziewczyne i
zauwazylem, ze cos bylo z nia nie tak. Atrakcyjna, wszystko fajnie, ale jakos
nie bylo w niej checi zycia. Powiedziala mi, ze przeszla kilka lat wczesniej
operacje usuniecia jednej piersi. Moje pierwsze wrazenie bylo: no to co, bo juz
wyroslem z wieku ze para machajacych cyckow orbituje mnie na Marsa i zabrania
spac przez nastepnych kilka lat (nie, ze cos ze mna nie tak ale wiadomo o co mi
chodzi). Nawet bylem ciekawy jak to wyglada. Mysle sobie nie moze to wygladac
duzo inaczej niz zerowki czy np jedynki, a takich tez pelno. Nie wypytywalem o
szczegoly bo byla dosyc niesmiala chociaz rzeczowa. Dowiedzialem sie ze lekarz
zrobil blad i zle ocenil sytuacje a drugi zlapal to na tydzien przed zejsciem
smiertelnym. No wiec dochodzi do momentu krytycznego gdzie trzeba zdjac laszki
a ona gasi swiatlo. Mowie, zostaw przyciemnione bo chce zobaczyc... Bylismy
razem przez dosyc dlugi czas a rozeszlismy sie z zupelnie przyziemnych powodow.
Smialismy sie potem razem jak to na poczatku chowala sie jedna strona za
futryne, cz przykrywala strategicznie recznikiem. Zawsze nalegalem zeby tego
nie robila. Po jakims czasie zachowywala sie wobec mnie calkiem naturalnie
jakby nie bylo zadnej operacji. Nigdy nie patrzallem na nia z punktu widzenia
jakiegos defektu, chociaz zaskoczylo mnie gdy powiedziala, ze dziwi mi sie ze
jestem z nia bo ona by taka nie byla ze mna... Uwazala, ze perfekcja ciala,
itd. Nie, nie jestem Quasimodo...

Potem okazalo sie, ze moj kolega ma dlugoletnia dziewczyne o ktorej nie
wiedzialem, ze przeszla tez operacje usuniecia jednej piersi. Bylo im bardzo
fajnie razem i zgdzilismy sie, ze dzieki tej operacji powstalo jeszcze jedno
miejsce do calowania...

Potem zaczalem dawac pieniadze na organizacje raka piersi kobiet dopoki ktos
mnie nie oswiecil ze oni tym kobietom wcale nie pomagaja ale wspolpracuja z
koncernami pakujacym piguly/chemotherapie w potrzebujace i sluza jaka
organizacja marketingowa takowych.

No wlasnie, ta moja dziewczyna byla przeciwko chmoterapii i na niej tego nie
stosowali; tylko noz, wygladala wspaniale potem jak juz bylismy razem. Mojego
kolegi dziewczyna miala chemoterapie i przezyla juz piec lat. Nie wyglada za
szczegolnie. Kilku moich znajomych po chemoterapii nie zylo juz dlugo. Zaczalem
badac temat z ciekawosci i z tego co widze to chemoterapia jest dosyc
jednostronna i powoduje dosyc zle skutki uboczne. Sa rowniez inne metody ale
farmaceutyczne lobby nie pozwala ich stosowac.

Co myslicie?
Obserwuj wątek
    • Gość: roseanne Re: Rak piersi u kobiet Jak to jest dla obu stron? IP: *.sympatico.ca 03.01.02, 17:37
      jakby tu zaczac.
      Moze z medycznego punktu widzenia.
      operacja usuniecia piersi daje wieksze prawdopodobienstwo usuniecia calej
      tkanki rakowej.
      Jakos tak w trakcie nauki wbilo sie w moja lepetyne, ze lepiej wyciac. Im
      wczesniej tym lepiej- mniejsze ryzyko przerzutow.
      A to jak kobieta czuje sie po usuniecu piersi mysle, ze zalezy od tego jak
      nastawia ja jej srodowisko. Jezeli podejdzie do tego z rozsadkiem i zrozumie,
      ze nie piers jest srodkiem jej kobiecosci i atrakcyjnosci to zaakceptuje siebie
      jako "amazonke"-tak to sie chyba w "kregach" nazywa- i o to chodzi.
      Nikt w mojej rodzinie tego problemu nie mial, ale naogladalam sie sporo kobiet
      na oddzialach szpitalnych, widzialam ich cierpienie i bezsilnosc lekarzy i
      rodzin
      Co do funduszy- czesc idzie na pokrycie kosztow chemioterapii, czesc na oswiate
      zdrowotna, ktora w/g mnie ciagle nie jest taka jak byc powinna, czesc na
      badania itd.
      a najciekawsza reklama spoleczna jaka ostatnio widzialam w tutejszej tv:
      pani pod prysznicem, pan wchodzi do kabiny za nia ,zaczyna piescic i tu pojawia
      sie napis- najwiecej zman w piersiach jest wykrywanych przez partnera, moze
      czas na kontrole?
      • Gość: vagin Re: Rak piersi u kobiet Jak to jest dla obu stron? IP: 10.131.130.* 03.01.02, 19:13
        Problem mastektomi rzeczywiście nie był chyba jeszcze poruszany na tym
        forum.Nie jestem onkologiem tylko niedouczonym neurologiem .Chciałbym jednak
        ustosunkować się do tego co napisałeś o metodach leczenia.Generalnie rak piersi
        leczy się chirurgicznie w połączeniu z radioterapią, bądź chemioterapią.
        Czasami stosuje się wyłącznie chemie w polączeniu z radioterapią.Leczenie
        chrurgiczne to najczęściej:wycięcie samego guzka, mastektomia częściowa-czyli
        usunięcie nowotworu i części otaczającej go tkanki piersi, mastektomia prosta
        usunięcie calej piersi, mastektomia radykalna- usunięcie piersi, tkanki
        wyścielającej i pobliskichgruczołów limfatycznych pod pachą, coraz częściej
        stosowanym zabiegiem jest usunięcie piersi z jednoczesnum odtworzeniem owej
        piersi dzięki pozostawieniu skóry okrywającej pierś .Zapewniam,że jak narazie
        lobby farmaceutyczne niczego nie blokuje.Przecierz gdyby znane były inne
        farmakologiczne metody leczenia to dlaczego lekarze mieliby ich nie stosować.
        Przecierz koncerny farmaceutyczne zarobiły by majątek!!!Inną sprawa są skutki
        uboczne chemioterapi zcy raditerapii. Długość życia po zakończeniu leczenia
        zależy w ogromyn stopniu od tego w jakim momencie leczenie zostało rozpoczęte!!!
        Dlatego drogie PANIE jutro rano / o ile jesteście w pierwszej fazie cyklu/
        idziecie zrobić sobie mamografię ew. USG piersi. O systematycznym badaniu
        piersi raz w miesiącu oczywiście pamiętacie!Naprawdę lepiej zapobiegać niż
        leczyć.InnA sprawą są problemy natury psychicznej. Kobieta czuje się napewno
        mniej atrakcyjna< boi się ,że jej partner przestanie się nią interesować itp.To
        wszystko prawda.I dlatego Panowie tak wielka jest nasza rola w podtrzym'ywaniu
        naszych zawsze pięknych PAŃ w tym bardzo trudnym dla nich momencie życia!!! A
        czxy z piersiami czy bez i tak będziemy was kochać! Naprawde!
        pozdrawiam.
        • Gość: kobieta Re: Rak piersi u kobiet Jak to jest dla obu stron? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 03.01.02, 21:31
          moja mama zmarła 2 lata po wykryciu raka piersi. miała chemioterapie, 2 razy
          naswietlania, leki hormonalne, itp.Zaczęło się od pani doktor, która
          naszpikowała ją hormonami w okresie początków menopauzy i później poszło
          gładko. Zmarła w ogromnych cierpieniach. Dwa tygodnie przed śmiercią była w
          szpitalu na operacji jelit - podobno nic nie było. Do dzisiaj mam żal do
          lekarza, który mówił naświetlać, naświetlać i naświetlać, a nie powiedział jak
          wygląda sytuacja. Dopiero znajomy lekarz powiedział, że zostało tylko czekanie
          i nie ma nadziei.Mama zmarła dwa dni póżniej. Choroba posunęła się bardzo
          szybko, w ciągu kilku dni. Dziękuję Bogu, że nie musiała dłużej cierpieć, gdyż
          nawet o leki przeciwbólowe trzeba walczyć.
          Mam żal do lekarzy, nie potrafią leczyć, nie potrafią rozmawiać. W szpitalu nie
          było żadnego psychologa, który pomógłby mamie czy nam - rodzinie znależć się w
          takiej sytuacji.Szpital to było po prostu piekło. Pieniądze szły szybko do
          kieszeni lekarzy, bardzo szybko.

          Nie ufam lekarzom , nie ufam hormonom.

          Mama miała 49 lat.

          O tym co w przypadku mojej mamy mogło być przyczyną opowiem później. Pozdrawiam
          • drapieznik Re: Rak piersi u kobiet Jak to jest dla obu stron? 04.01.02, 01:13
            Przede wszystkim dziekuje wszystkim ktorzy sie wypowiedzieli. Moja obecna
            pozycja jest dokladnie po srodku waszych. Nie jestem przeciwny lekarzom,
            zwichnalem kostke w swieta, tak na 90 stopni i dowloklem sie do lekarza z lewa
            noga wiszaca pod kierownica. Trzy godziny, bo akurat jechalem na wakacje i
            wiedzialem, ze w moim miescie to gwarantowane 10 godzin czekania na pogotowiu a
            na wsi trwalo to tylko godzinke i byli przemili. Zrobili rentgena, wszystko w
            calosci, upewnilem sie kilka razy. Lekarz przysiegal, ze wie dobrze i
            powiedzial, ze bedzie to rwalo dwa, trzy tygodnie. Na razie konczy sie pierwszy
            tydzien, lykam pastylki (Ibuprofen 800mg co 6 godzin) przez ostatni dzien (bo
            przestalem po kilku dniach myslac, ze mnie chce otruc...), noga puchnie, to
            schodzi, to puchnie, w rytmie 6 godzin. Ach, juz sam nie wiem - a taki chojrak
            bylem... Tak wiec medycyna jest na pewno (mnie) potrzebna. Tylko w jakiej
            formie? Tej farmakologicznej czy zielarskiej, czyli tej alternatywnej???
            Rozmawialem z kolega ktory tez mial podobna sprawe. Nie poszedl do
            przeswietlenia bo sie bal... boi sie do dzis czy sie zroslo tak jak trzeba...
            Inny upadl na reke, zlamal w nadgarstku, zaoszczedzil na przeswietleniu (akurat
            nie mial ubezpieczenia). Odczekal pare miesiecy, reka sie nie zgina w
            nadgarstku. Poszedl do lekarz a ten mowi ze to bedzie kosztowalo $7500 za
            operacje. Pytam kiedy idziesz na operacje? Mam rok czasu. Zaraz potem kupil
            kondominium i mowi, ze mu sie reka nawet lepiej zgina. No nic, jezyk zwraca sie
            w strone chorego zeba, dlatego tak mowie o tych lekarzach. Ale rentgeny robia
            dobre.

            Roseanne:

            Wyczuwam, ze bardziej jestes z awycinaniem niz chemoterapia. Ciekawe jest twoje
            spostrzezenie ze mezczyzna moze cos nietypowego w wydotykac w piersiach. Zawsze
            myslalem, ze to jest sprawa kobiety.

            Vagin: Piszesz bardzo ciekawie ale w jednym miejscu mam inna opinie. Chodzi o
            te farmaceutyki, ze gdyby znaleziono wlasciwy to zrobiliby na tym pieniadze. Na
            ogol tak, ale jezeli srodek dziala rewelacyjny a nie jest patentowalny? Farma
            zarabia glownie na srodkach opatentowanych. Jest wiele roznych metod
            alternatywnych ktorych opatentowac nie mozna lub patenty dawno wygasly. Jezeli
            chodzi o mamografie to slyszalem, ze nawet juz tego tak bardzo nie popieraja bo
            nie jest to takie zdrowe i nie zawsze wykrywa. Podobnie jest z wycinaniem
            macicy: juz sobie dali spokoj z wycinaniem tego organu i mowia ze wystarczy
            wyciac tylko czesc a zostawic reszte... Zmienia sie to jak moda...

            Kobieta: 49 lat - bardzo mi przykro o twojej mamie. Ale zgadzam sie z toba na
            temat chemoterapii. Z hormonami tez, jednak znam ludzi ktorzy biora i bardzo
            sobie chwale - boje sie powiedziec - na razie, chodzi o testosteron dla kobiet.
            Co do zaufania do lekarzy to jednak trzeba miec szczescie zeby trafic na
            takiego prawdziwego fachowca. Takiego ktory umie wnioskowac na podstawie
            niewielu przeslanek, taki dr. Wilczur. Nawet nie wiaze sie to koniecznie z
            wiekiem tylko zalezy od praktyki i glowy.

            Byl przypadek dr. Burzynskiego z Houston. Sprawa byla glosna kilka lat temu.
            Wyjechal z Polski po studiach z metodami leczenia raka w glowie i zaczal
            praktykowac w swojej klinice. Okazalo sie, ze ludzie zaczeli zdrowiec. Jak juz
            bylo ich za duzo to probowano go zamknac. W sadzie o malo co im sie nie udalo
            ale w ostatniej chwili swiadek odmowil negatywnych zeznan czy cos takiego.
            Pamietal jak widziale w telewizji jego radosc. A wielu innym sie nie udalo.

            Drugi podobny przypadek byl rok temu gdy lekarka stosowala metody
            niekonwencjonalne z wielkim sukcesem. Prokurator zajal sie tym przypadkiem na
            wniosek (wazne) lokalnej inspektorki zdrowia. Sprawa zaczela wygladac bardzo
            groznie, ale jakas dobra dusza doniosla adwokatowi lekarki, ze pani inspektor
            chodzi z panem prokuratorem, a gdy sprawa sie na dobre rozwinela to byla juz
            jego zona. W tym czasie pania doktor przewozono przez tydzien z aresztu do
            aresztu co okazalo sie taktyka na wyczerpanie jej fizycznie. Doszlo do jakies
            umowy sadowej i sprawe oddalono a pani doktor troche przycichla. Nie
            przeszkodzilo jej aby sprzedac ksiazek z $10 milionow.
            Pozdrawiam!


            • Gość: roseanne Re: Rak piersi u kobiet Jak to jest dla obu stron? IP: *.sympatico.ca 07.01.02, 18:52
              drapieznik napisał(a):
              > Roseanne:
              >
              > Wyczuwam, ze bardziej jestes z awycinaniem niz chemoterapia. Ciekawe jest twoje
              >
              > spostrzezenie ze mezczyzna moze cos nietypowego w wydotykac w piersiach. Zawsze
              >
              > myslalem, ze to jest sprawa kobiety.
              >
              >
              brawo ,zgadles, jestem za usunieciem guza -im wczesniej tym lepiej. A co
              wydotykowania , no coz, musze przyznac, ze swoim piersiom poswiecam znacznie
              mniej czasu niz moj maz ;)))
              chirurgia jest ok
              farmakologia- jesli dobrana odpiwiednio za pierwszym razem- tez w zasadzie moze
              byc
              ziola uwazam za czesc farmakologii i znam ich skutecznosc
              inne metody- nie stosowalam ,wiec sie wypowiadac nie bede
              pozdrawiam
    • Gość: eli Re: Rak - inne spojrzenie IP: *.atl.mediaone.net 04.01.02, 01:56
      Harvey Diamond napisal nastepna ksiazke z cyklu "Fit For Life" zatytuowana "A
      New Beginning - The Ultimate Diet and Health Plan". Po raz pierwszy zetknelam
      sie z odpowiedzia na pytania
      -co to jest rak i dlaczego;
      -czy mozna go uniknac i w jaki sposob;
      -jaki procent zachorowan ma uwarunkowania genetyczne a raczej predyspozycje;
      -jesli jestes w tej grupie (historia rodzinna) co moze ci pomoc.
      Jego pierwsza ksiazka zostala przetlumaczona i zaadoptowana do polskiej
      specyfiki przez Maje Blaszczyszyn pod tytulem "Dieta Zycia". Nie mam informacji
      na temat nastepnyh tlumaczen.
      • drapieznik Re: Rak - inne spojrzenie 04.01.02, 03:25
        Eli - dzieki,
        www.amazon.com/exec/obidos/ASIN/1575667185/qid=1010110831/sr=2-
        1/ref=sr_2_11_1/104-4558818-0308769

        $7.

        Dzieki, niech zyje comcast...
        • Gość: dodo w kwestii formalnej IP: 209.226.65.* 07.01.02, 20:18
          nie bede sie tu wypowiadac o przezyciach emocjonalnych kobiety, u ktorej
          wykryto raka piersi, bo to sa sprawy szalenie indywidualne.
          chce tylko usystematyzowac troszke garsc informacji jaka sobie tu wzajemnie
          podajemy.
          po pierwsze przyczyny - rak piersi jest jedynym, ktory pojawia sie u
          spokrewnionych ze soba kobiet (jest tez malenki odsetek mezczyzn, u ktorych
          pojawia sie rak piersi i ich tez dotyczy zaleznosc genetyczna) z podobna
          czestotliwoscia. istnieje, nieudowodnione jeszcze ostatecznie ale wysokie
          prawdopodobienstwo, dziedzicznosci tego wlasnie typu raka. dlatego tez
          wszystkie kobiety, ktore mialy lub maja w najblizszej rodzinie (matka, siostra,
          babka, ciotka, kuzynka, corka, wnuczka) kobiete lub kobiety, ktore leczono na
          raka piersi musza byc szczegolnie czujne i badac sie tak regularnie jak tylko
          jest to mozliwe. sa kobiety, ktore profilaktycznie daja sobie usunac piersi
          choc sa to nader rzadkie przypadki.
          teraz o metodach leczenia.
          najlepsza wiadomoscia dla pacjentki jest ta, ze guz mozna usunac. usuwa sie guz
          (polecam szczegolowe opisy vagina powyzej) lub cala piers itd. potem
          profilaktycznie (!) nalezy stosowac radioterapie i kontrolowac pacjentke
          systematycznie.
          jezeli jednak okazuje sie, ze badz nastapily lub jest szansa ze moga sie
          pojawic przerzuty (rak II stopnia) to po usunieciu guza, stosuje sie koszmarnie
          toksyczna chemioterapie. jest ona horrendalnie wyniszczajaca dla organizmu
          i daje tylko okolo 1/3 szansy powodzenia ale w koncu jest to jednak jakas
          szansa.
          sa zas przypadki nieoperowalne gdy podaje sie wylacznie chemioterapie z
          nadzieja, ze moze jednak uda sie pacjentce przedluzyc zycie. rzadko, bo rzadko
          ale sie udaje.
          wszystkie decyzje i ewentualne skutki poszczegolnych faz leczenia powinny byc
          podejmowane wraz z pacjentka. nie wyobrazam sobie by ktos mogl podejmowac
          decyzje na temat mojego ciala nie informujac mnie o ewentualnych konsekwencjach
          owych decyzji. ale to tez oddzielny temat do rozwazan.
          generalnie rzecz biorac - profilaktyka, profilaktyka i jeszcze raz
          profilaktyka.
          i wiedza.
          o swoim ciele, o historii rodziny, o zdrowym zyciu itd. a jesli juz sie cos
          przytrafi zlego to znow wiedza - o stadium raka, o lekarzach, o dobrych
          osrodkach itd.
          ja nie mam watpliwosci, ze dajac dotacje na badania nad rakiem piersi ratuje
          zycie jakiejs kobiecie - moze nie tej, ktora teraz cierpi ale np. jej corce czy
          wnuczce.
          co zas do partnerow kobiet naznaczonych rakiem piersi, to znow - wiedza,
          wiedza, wiedza i... duzo milosci. ale to sie nalezy kazdej kobiecie i zdrowej,
          i mniej.
          • drapieznik Dziedzicznosc raka w rodzinie 08.01.02, 03:57
            Tak wiec mamy trzy glowne przyczyny raka piersi:

            1. Dziedzicznosc

            2. Chemikalia, np alcohol izopropylowy

            3. Stress

            4. Wirus 'raka'. Nie jest to opinia tradycyjnej medycyny tylko tej
            alternatywnej czyli nieoficjalnej. Ostrzegam, powiedzenie lekarzowi o tym
            spowoduje wyslanie na badanie glowy.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka