Dodaj do ulubionych

Czy zrobić to przed ślubem?

IP: *.pl 03.01.02, 20:41
Wolałabym poczekać do nocy poślubnej, to takie romantyczne. Ale on nalega. Mówi
że przeciez niedługo i tak będziemy mężem i żoną?
Obserwuj wątek
    • Gość: Lady Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 03.01.02, 21:06
      Zrobić. Jak sie tylko samej ma ochotę. Tylko dla niego? Eee... pod przymusem
      nie warto rezygnować z romantyczności.
      Pozdrawiam!
    • Gość: elve Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.devs.futuro.pl 03.01.02, 21:44
      Gość portalu: Maja napisał(a):

      > Wolałabym poczekać do nocy poślubnej, to takie romantyczne.
      Co romantyczne? Pierwszy seks? Noc poślubna? Moim zdaniem dobry seks z ukochanym
      zawsze bedzie piekny i romantyczny.

      Ale on nalega. Mówi
      >
      > że przeciez niedługo i tak będziemy mężem i żoną?

      Jeśli bedziesz sie z tego powodu czula zle, miala wrażenie, że coś straciłaś, to
      oczywiście nie róbcie tego. Ale jesli oboje tego chcecie, to nie ma sie nad czym
      zastanawiać.
      pzdr i wielu wspanialych wrażen życze...

      elve

    • Gość: roseanne Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.sympatico.ca 03.01.02, 22:20
      to musi byc tylko twoja decyzja, a nie jego namawianie.
      • Gość: Szpulka Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.alsv1.occa.home.com 03.01.02, 22:55
        A kiedy ten slub? Za tydzien, czy za dwa lata?
        Czy Ty w ogole masz ochote isc z nim do lozka, czy nie? Moze to przemysl.
        Skad wiesz, czy Ci przypasuje?
        I Twoj chlop glupi, ze bierze sobie kota w worku i Ty tez ryzykujesz.
        Potem bedziesz plakac a on narzekac na oziebla zone.
        Ze tez ludzie sobie sami sciagaja klopot na glowe...I gdzie ten romantyzm?
        W zakrwawionym przescieradle?
        • yak-ona Re: Czy zrobić to przed ślubem? 04.01.02, 00:42
          Gość portalu: Szpulka napisał(a):

          > A kiedy ten slub? Za tydzien, czy za dwa lata?
          > Czy Ty w ogole masz ochote isc z nim do lozka, czy nie? Moze to przemysl.
          > Skad wiesz, czy Ci przypasuje?
          > I Twoj chlop glupi, ze bierze sobie kota w worku i Ty tez ryzykujesz.
          > Potem bedziesz plakac a on narzekac na oziebla zone.
          > Ze tez ludzie sobie sami sciagaja klopot na glowe...I gdzie ten romantyzm?
          > W zakrwawionym przescieradle?


          swiete slowa..a swoja droga nie myslalam , ze to sie jeszcze zdarza , ze ludzie
          do slubu czekaja....
          • Gość: aniutek Re: Czy zrobic´ to przed s´lubem? IP: *.c3-0.nyw-ubr2.nyr-nyw.ny.cable.rcn.com 29.01.02, 03:43
            yak-ona napisa?(a):

            > Gos´c´ portalu: Szpulka napisa?(a):
            >
            > > A kiedy ten slub? Za tydzien, czy za dwa lata?
            > > Czy Ty w ogole masz ochote isc z nim do lozka, czy nie? Moze to
            przemysl.
            > > Skad wiesz, czy Ci przypasuje?
            > > I Twoj chlop glupi, ze bierze sobie kota w worku i Ty tez ryzykujesz.
            > > Potem bedziesz plakac a on narzekac na oziebla zone.
            > > Ze tez ludzie sobie sami sciagaja klopot na glowe...I gdzie ten
            romantyzm?
            > > W zakrwawionym przescieradle?
            >
            >
            > swiete slowa..a swoja droga nie myslalam , ze to sie jeszcze zdarza , ze
            ludzie
            >
            > do slubu czekaja....
            no wlasnie!!!!!! jazda do lozka, jeden powod do rozwodu mniej a tak wielce
            prawdopodobne, ze nie pasujecie do siebie w te klocki i co????? placz i zal
            i zdrady i po co ja sie pytam?????? bo trzeba czekac do po slubie????
            moim zdaniem bezsens, poza tym - jak to wytrzymujecie oboje??? przeciez z
            milosci chce sie zjesc tego drugiego czlowieka.......
            ech trudno mi to zrozumiec...., pozdrawiam i zycze zdrowego rozsadku,
            aniutek
    • Gość: Inco Rety!!!! dziewczyno!!!!! IP: 202.96.1.* 04.01.02, 01:41
      Czy to tradycjonalizm czy głupota tobą kieruje? Raczej to drugie.

      1. Uważasz, że seks przychodzi "na kiwnięcie ręki"
      2. Nie wiesz kim w tzw. sprawach łóżkowych jest twój wybranek
      3. Nie masz wogóle pojęcia czy będziecie do siebie pasować
      4. Nie wiesz czy twój partner pociąga cię...... itp........................
      lista może być długa.

      I za mąż wychodzisz pewnie też ze względu na tradycję??? Ocknij się, to nie
      Średniowiecze!

      <<on bierze kota w worku>> - dobrze to określiła Szpulka
      • stern_de Re: Rety!!!! dziewczyno!!!!! 09.01.02, 14:12
        Gość portalu: Inco napisał(a):

        > <<on bierze kota w worku>> - dobrze to określiła Szpulka

        "on bierze"????
        a ona ma coś do powiedzenia, czy ma siedzieć cicho i czekać aż ją "wezmą"?

      • Gość: frank Hey, kto cie przekonal, ksiadz???? IP: 161.233.153.* 28.01.02, 21:58
        Dlaczego to dziewictwo wam w glowach przewraca? Czy ktos tu slucha ksiezy, a co
        oni wyprawiaja. Przed slubem i po........
    • Gość: Bianka Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.atl.mediaone.net 04.01.02, 02:06
      Oczywiscie. Musisz wiedziec przed a nie po slubie czy Ci odpowiada i to nie po
      pierwszy razie. Udane zycie seksualne pomaga trwalosci malzenskiej, nieudane
      zawsze bedzie zadra, nawet gdy wszystko inne jest w porzadku.
    • Gość: kazo Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.chello.pl 04.01.02, 03:06
      Od Szpulki w dół, wszystkie panie gadają głupoty. Chyba trochę żałują, że
      puściły się na jakieś imprezie z chłopakiem, którego imienia dziś nie
      pamiętają.
      Ja jestem młody, ale marzę by poznać taką kobietę jak Ty. Kobietę, która się
      szanuje. Dla faceta to jest chyba najważniejsze.
      Dobranie seksualne - brednie. Jak się kogoś zna i kocha naprawdę to i w łóżku
      będzie ok.
      • Gość: Lidia Re: do kazo IP: *.atl.mediaone.net 04.01.02, 03:56
        Kazo, poznanie przyszlego meza od strony intymnej nie ma nic wspolnego
        z "puszczaniem sie". O.K. w lozku to za malo, musi byc co najmniej dobrze, aby
        malzenstwo mialo szanse byc "az do smierci". Nie znaczy to, nie doswiadczenia
        nalezy zdobywac z kims innym, mozna uczyc sie we dwoje, ale przed slubem i za
        kazdym razem powinno byc lepiej a nie gorzej. Wtedy rokowania sa pomyslne.
        • Gość: Szpulka Re: do kazo IP: *.alsv1.occa.home.com 04.01.02, 04:39
          Kazo, wyrosnij, potem pogadamy, OK?
          A w ogole, co Ty tu robisz? Lekcje odrobione?
          To dobranocka i spac!

          Trafi taka sierota jedna na druga a potem sie dziwi, ze malzenstwo mu sie nie
          udalo!
          O,zesz rydzykowe pokolenie!
          • Gość: halmos Re: do kazo IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 28.01.02, 20:37
            Gość portalu: Szpulka napisał(a):

            > Kazo, wyrosnij, potem pogadamy, OK?
            > A w ogole, co Ty tu robisz? Lekcje odrobione?
            > To dobranocka i spac!
            >
            > Trafi taka sierota jedna na druga a potem sie dziwi, ze malzenstwo mu sie nie
            > udalo!
            > O,zesz rydzykowe pokolenie!

            ehehehehe taaak, w dzisiejszych czAsach latwo jest spotkac taką Blacharę jak
            Szpulka, ALE DOPRAWDY NIE WIEM PO CO TAKIE KOBIETY WOGOLE SIE ODZYWAJĄ!!!
            kobieto, dla wielu porządnych facetów takie kobiety jak ty to szmaty!!!
      • Gość: Kredka Re: Do Kazo IP: *.fn.pl 04.01.02, 07:47
        Kazo! To wspaniale, że wśród tego zalewu bylejakości są takie osoby jak Ty. Bo
        obecnie łatwość wskakiwania z byle kim do łóżka jest dla mnie przerażająca.

        Między bajki można włożyć, że osoba doświadczona seksualnie przed ślubem będzie
        wierna i znakomita w łózku po ślubie. Za to moje doświadczenie mówi, że
        czystość przed ślubem jest stokronie wynagrodzona po...

        Trzymaj się ciepło.

        • xeptrek Re: Do Kredka 04.01.02, 08:04
          droga Kredko - wyważenie, tolerancja...
          dlaczego trzymacie się skrajności?
          nikt tu nie mówi o patologii łatwego seksu
          ale nie można być purytaninem
          dwa przeciwne bieguny, a prawda jest pośrodku
          oczywiście ideałem byłoby kochać się przed ślubem i po, gdy wszystko się
          powiedzie
          zauważ, że problem polega na momencie podjęcia decyzji.... a to kwestia
          psychologii a nie sztywnych zasad
      • chudyy Re: Czy zrobić to przed ślubem? 07.01.02, 10:24
        Gość portalu: kazo napisał(a):
        > Dobranie seksualne - brednie. Jak się kogoś zna i kocha naprawdę to i w łóżku
        > będzie ok.

        życzę powodzenia,
        aha, nie zapomnij odezwać się za kilkanaście lat.
      • Gość: meg Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 07.01.02, 16:51
        Kotku, a na czyn, woim zdaniem polega to osławione "szanowanie się"? Znam
        dziewczynę, która wychodząc za mąż nie wiedziała, jak jest z facetem, za to
        nieźle sobie zaużyła wcześniej z kobietami. Dziewicą w jaimś tam sensie była,
        ale doświadczenie miała, jak mało kto. Co Ty na to?
        PS ...i żyją długo i szczęśliwie, a w każdym razie już z sześć lat. Całkiem im
        się dobrze układa.
    • xeptrek Re: Czy zrobić to przed ślubem? 04.01.02, 07:58
      tak, zrobić
      nie będę powtarzał argumentów przedmówców, ale zgadzam się z nimi całkowicie,
      szczególnie z wypowiedziami kobiet
      od siebie dodam, że Twoje romantyczne oczekiwania zostaną spełnione i myślę, że
      nie zależy to od tego czy przed czy po, ważne żeby się udało
      tak jak ktoś wyżej powiedział - dla faceta czasem ważne jest, żeby być
      pierwszym, nie wiem dlaczego, ale tak jest
      jedno nie wyklucza drugiego
      jeżeli Wasza miłość naprawdę osiągnęła etap decyzji o małżeństwie to seks jak
      najbardziej
      po kilku latach będziecie wspominać - i każde po swojemu będzie zadowolone
      a najważniejsze żeby Wam się powiodło
      • Gość: jac Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.warman.com.pl 04.01.02, 08:32
        Zaczęliśmy chodzić z żoną 8 lat temu (naprawdę!), a od ponad roku jesteśmy po
        ślubie (ja mam 27). Nie poszliśmy do łóżka przed ślubem, tak postanowiliśmy.
        Naprawdę warto było poczekać. Jestem facetem, więc duże znaczenie miał dla mnie
        fakt, że to ja jestem pierwszy dla niej i vice versa. Poza tym super jest
        wiedzieć, że jestem jedyną osobą, która daje jej przyjemność z seksu!
        Myślę, jak przedmówcy, że każda para sama podejmuje decyzję, bo przecież musi
        wziąć pod uwagę odpowiedzialność za to, co robi.
        • xeptrek Re: Czy zrobić to przed ślubem? 04.01.02, 08:43
          houk
          • Gość: zetor Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.cza.warszawa.supermedia.pl 04.01.02, 12:30
            jakie dopasowanie???
            mialem wiele kobitek i do kazdej pasowalem. a kazda do mnie.
            mowiac o dopasowaniu bardziej zwracalbym uwage na temperament, ale tego nie da
            sie sprawdzic, po kilku bzykaniach. trzeba minimum paru miesiecy wspolnego
            mieszkania...
        • Gość: taramzes Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: 195.116.95.* 10.01.02, 12:36
          Gość portalu: jac napisał(a):

          > Zaczęliśmy chodzić z żoną 8 lat temu (naprawdę!), a od ponad roku jesteśmy po
          > ślubie (ja mam 27). Nie poszliśmy do łóżka przed ślubem, tak postanowiliśmy.
          > Naprawdę warto było poczekać. Jestem facetem, więc duże znaczenie miał dla mnie
          >
          > fakt, że to ja jestem pierwszy dla niej i vice versa. Poza tym super jest
          > wiedzieć, że jestem jedyną osobą, która daje jej przyjemność z seksu!
          > Myślę, jak przedmówcy, że każda para sama podejmuje decyzję, bo przecież musi
          > wziąć pod uwagę odpowiedzialność za to, co robi.

    • Gość: Maja Dzięki za dobre rady. IP: *.proszynski.pl 04.01.02, 13:59
      Wygląda na to, że mężczyźni z tego forum myślą podobnie jak ja, natomiast
      dziewczyny mnie wyśmiały. Myślałam, że będzie dokładnie odwrotnie!
      Ślub ma być w czerwcu, więc chyba może wytrzymać, że się tak nieelegancko
      wyrażę. Dla mnie to ważne, by poczekał, jeśli tego nie może dla mnie zrobić, to
      co mówić o innych sprawach, być może trudniejszych, jakie wydarzą się w naszym
      wspólnym, przyszłym życiu?
      Jestem trochę rozczarowana, bo te naciski pojawiły się po naszych zaręczynach
      (teraz w święta), wcześniej przez dwa lata "chodzenia" nie było sprawy.
      • Gość: Facet Re: Dzięki za dobre rady. IP: *.gazeta.pl 04.01.02, 14:36
        Maja ty chyba masz problem... piszesz...> do czerwca może chyba wytrzymać <..
        czy to oznacza że sex jest tylko dla niego , a Ty tego nie chcesz ...jeżeli
        teraz nie chcesz to czy zaczniesz chciec po slubie??? czy Ty go na pewno
        kochasz ? Dla mnie miłośc wiąże sie z seksm nierozerwalnie wydaje mi się że
        jest coś nienormalnego jezeli kochasz kogos a nie pociąga cię fizycznie . A
        moze to kulturowo - religijny problem ... pragniesz seksu ale wymogi wiary nie
        pozwalają - jeżeli tak to rozumiem - choć nie popieram...
        • Gość: Maja Re: Dzięki za dobre rady. IP: *.proszynski.pl 04.01.02, 14:46
          To nie jest takie proste.
          Ale muszę przyznać, że denerwuje mnie ten nacisk (dość natarczywy). Moje powody
          nie wynikają z religijno- kulturowych uwarunkowań. Po prostu tak sobie to
          wymarzyłam i tego się będę trzymać. Odmówiłam już wielu, tego wybrałam na męża,
          liczyłam, że to doceni. Nie mam 16 lat, jestem dorosłą, samodzielną kobietą
          (25), i mam zasady. Czy to takie dziwaczne?
          • Gość: liv Re: Dzięki za dobre rady. IP: 212.160.156.* 04.01.02, 15:17
            Hmmm, zgadzam sie, ze cos jest nie tak z Twoim uczuciem, albo, że masz problem.
            Ja rozumiem, że nie chciałaś, ajk nie miałas pewności, ale teraz jsteście po
            zaręczynach.
            Wydaje mi się ze powinnas dpowiedziec sobie na pytanie, czy on Cię pociąga i
            czy w ogole jakis mężczyzna Cie pociąga, skoro to nie względy religijne ani
            kulturowe zadecydowały o traniu w dziewictwie. Może strach przed seksem?
            Pzdr.
            Liv,
            • stern_de Re: Dzięki za dobre rady. 09.01.02, 14:18
              Gość portalu: liv napisał(a):

              > Hmmm, zgadzam sie, ze cos jest nie tak z Twoim uczuciem, albo, że masz problem.

              ona?
              IMHO to Ty masz problem

              > Ja rozumiem, że nie chciałaś, ajk nie miałas pewności, ale teraz jsteście po
              > zaręczynach.
              > Wydaje mi się ze powinnas dpowiedziec sobie na pytanie, czy on Cię pociąga i
              > czy w ogole jakis mężczyzna Cie pociąga, skoro to nie względy religijne ani
              > kulturowe zadecydowały o traniu w dziewictwie. Może strach przed seksem?

              chwila moment,
              dziewczyna mówi, ze chce poczekać, a Ty jej tłumaczysz, że chce źle.
              Nie masz prawa mówić komukolwiek czy jego chcenie jest dobre czy złe.
          • Gość: koralik Re: Dzięki za dobre rady. IP: 195.95.19.* 04.01.02, 15:18
            Gość portalu: Maja napisał(a):

            > To nie jest takie proste.
            > Ale muszę przyznać, że denerwuje mnie ten nacisk (dość natarczywy). Moje powody
            >
            > nie wynikają z religijno- kulturowych uwarunkowań. Po prostu tak sobie to
            > wymarzyłam i tego się będę trzymać. Odmówiłam już wielu, tego wybrałam na męża,
            >
            > liczyłam, że to doceni. Nie mam 16 lat, jestem dorosłą, samodzielną kobietą
            > (25), i mam zasady. Czy to takie dziwaczne?

            Maja, nie rob tego !!! Co mu tak nagle sie odmienilo? Nie rezygnuj ze swych
            marzen tylko dlatego, ze podarowal Ci pierscionek !!! Porozmawiaj z nim powaznie,
            co dla niego znacza zareczyny. Ja musze sie przyznac, ze nie rozmawialam ze swoim
            na ten temat, myslalam, ze "rozumiemy sie bez slow", a tu nic z tego. Wiele
            wylalam lez, pierscionek lezy nie noszony, bo on tez sobie wymyslil, ze mu
            slubowalam. Nie. Zona i mezem bedziecie dopiero po slubie !!! Maja, Ty chcesz mu
            dac najwiekszy skarb, a jesli on tego nie rozumie? Cierpliwie trwal w czystosci
            przez dwa lata i Ciebie czysta za narzeczona sobie wzial. Nie marzyliscie o tym
            wspolnie??? Zareczyny to nie slub. Zycze Ci wytrwalosci w narzeczenstwie i
            najromantyczniejszej nocy poslubnej. Koralik
      • andrzejg Re: Dzięki za dobre rady. 04.01.02, 17:57
        Gość portalu: Maja napisał(a):

        > Wygląda na to, że mężczyźni z tego forum myślą podobnie jak ja, natomiast
        > dziewczyny mnie wyśmiały. Myślałam, że będzie dokładnie odwrotnie!
        > Ślub ma być w czerwcu, więc chyba może wytrzymać, że się tak nieelegancko
        > wyrażę. Dla mnie to ważne, by poczekał, jeśli tego nie może dla mnie zrobić, to
        >
        > co mówić o innych sprawach, być może trudniejszych, jakie wydarzą się w naszym
        > wspólnym, przyszłym życiu?
        > Jestem trochę rozczarowana, bo te naciski pojawiły się po naszych zaręczynach
        > (teraz w święta), wcześniej przez dwa lata "chodzenia" nie było sprawy.


        Tak naprawdę mogłabyś się martwić , gdyby tych nacisków nie było.
      • Gość: agra Re: Dzięki za dobre rady. IP: *.chello.pl 21.01.02, 21:32
        Gość portalu: Maja napisał(a):

        > Wygląda na to, że mężczyźni z tego forum myślą podobnie jak ja, natomiast
        > dziewczyny mnie wyśmiały. Myślałam, że będzie dokładnie odwrotnie!
        > Ślub ma być w czerwcu, więc chyba może wytrzymać, że się tak nieelegancko
        > wyrażę. Dla mnie to ważne, by poczekał, jeśli tego nie może dla mnie zrobić, to
        >
        > co mówić o innych sprawach, być może trudniejszych, jakie wydarzą się w naszym
        > wspólnym, przyszłym życiu?
        > Jestem trochę rozczarowana, bo te naciski pojawiły się po naszych zaręczynach
        > (teraz w święta), wcześniej przez dwa lata "chodzenia" nie było sprawy.

        Maju, jeżeli to jest dla Ciebie ważne, to zaczekaj!!! Masz absolutną rację
        zastanawiając się jak będą wyglądać następne sprawy sporne, jeżeli w kwestii tak
        dla Ciebie istotnej pozwolisz się stłamsić.
        Wiesz, kiedyś rozmawiałam z koleżanką, którą jej chłopak też usiłował zmusić do
        seksu. Używał przy tym hasła, które doprowadziło mnie do furii - bo ty nie
        rozumiesz moich męskich potrzeb. Może faceci wezmą kiedyś pod uwagę nasze kobiece
        potrzeby - niezależnie od tego, jakie one są!
        Pamiętaj, seks jest piękny tylko wtedy, gdy obie strony naprawdę tego chcą.
        Inaczej zostaje niesmak i poczucie winy.
        Pozdr
        Agra

      • Gość: frank Re: Dzięki za dobre rady. IP: 161.233.153.* 28.01.02, 22:07
        Czy ty tez masz chec na troche akcji, ale sie wstrzymujesz, czy tylko go kusisz.
        Tu jest kilka pytan, czy to jest sprawa wytrwalosci, czy tradycji, lub glupoty.
        Wyzyjcie sie, .............., i nie bedziecie rozmawialy o tradycji, a
        bedziecie zmienialy tradycje.
    • Gość: Wojtek Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.proszynski.pl 04.01.02, 14:58
      Nie rób tego, jeśli nie chcesz. Masz prawo mieć zasady, a twój narzeczony
      powinien to uszanować, choć pewnie mu ciężko. Zrozum, bądź człowiekiem.
      A tak na marginesie, to pewnie ładna z Ciebie dziewczyna, skoro wielu
      odmówiłaś, i do tego z zasadami. Po prostu skarb.
      • Gość: ewa Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 04.01.02, 15:39
        Je�li co� mnie niepokoi, to to, że sobie tak to dokładnie wymarzyła� - jakby
        marzenia było więcej niż pragnienia jego. Co nie znaczy, że cię namawiam do
        zmiany marzeń. Mój pierwszy raz nie był po �lubie i nawet nie z przyszłym
        mężem,ale mam miłe wspomnienia, bo stało się tak z miło�ci lub cudownego
        pożšdania.Wszystko było proste i bardzo ...nie wymarzone.Podobnie z drugim
        partnerem, z którym jestem i mamy dziecko. Cmiło mi się w oczach i nieomal
        leciałam przez ręce z pragnienia.Nie wiem, może to kwestia temperamentu, ale
        czy ty go pragniesz, pożšdasz, czy po prostu marzysz o romantycznej nocy
        po�lubnej?Te całe sprawdzania sš według mnie przereklamowane, sšdzšc po ilo�ci
        rozwodów.Lew - Starowicz pisał kiedy�, że wiele kobiet nie przyznaje się przed
        sobš do mocno ambiwalentnych uczuć je�li chodzi o seks, a to pó�niej wyłazi.
        Innymi słowy - czy ty go pożšdasz, tak że wszystko ...no nie chcę precyzować,
        ale o biciu serca, goršczce i drżeniu ršk mogę chyba wspomieć czy tylko marzysz
        o romantycznej nocy po�lubnej?
        • Gość: Maja Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.proszynski.pl 04.01.02, 15:55
          I jedno i drugie, choć może rzeczywiście mam mały temperament, ale obiecuję że
          się postaram
        • muzaaa Re: Czy zrobić to przed ślubem? 04.01.02, 15:57
          Romantyczna noc poslubna bedzie wygladac w ten sposob, ze Twoj luby rzuci sie
          na Ciebie i skonsumuje zakazany owoc w tempie po prostu ekspresowym. Czy tez
          bedziesz chciala zeby powsciagnal cugli pozadania bo inaczej ulozylas swoj
          scenariusz?:) Mozesz sie rozczarowac, a moze Twoj wybranek okaze sie prawdziwie
          dojrzalym i madrym kochankiem, czego Ci z calego serca zycze.
          Ktos wspomnial o temperamencie, chyba macie podobny wiec pewno i pasujecie do
          siebie. Twoj nastepny maz bedzie szanowal i cenil Cie za to jakim jestes
          czlowiekiem, a nie za to ze trzymalas blonke tylko dla niego.
        • Gość: kobieta Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: 157.25.126.* 04.01.02, 16:02
          zgadzam się zdecydowanie z Ewą.
          Nie chodzi o to żeby Ciebie namawiać na rezygnację z zasad, tylko o to żebyś
          odpowiedziała sobie na pytanie, czy aby na pewno pociąga Cię fizycznie. Jeśli
          nie, to nie ma co się oszukiwać, że sytacja zmieni się po ślubie.
          Moim zdaniem miłość nieodłącznie wiąże się z pożądaniem. Dla mnie można mówić o
          zasadach na początku znajomości, kiedy ludzie się jeszcze dobrze nie znają, nie
          ufają sobie, ale kiedy wiesz, jesteś pewna, że to właśnie On. Nie jestem
          seksuologiem, ale jeśli on nie "rzuca Cię na kolana" to zastanów się poważnie
          nad Waszym związkiem.
          • Gość: Maja Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.pl 04.01.02, 16:48
            Zastanawiam się, stąd te rozterki. Mój ukochany miał wcześniej inne dziewczyny
            z którymi sypiał. Ja pierwsza mu odmówiłam. Moja siostra mówi, że może dlatego
            się ze mną zaręczył, żeby się wreszcie ze mną przespać, bo ją ta cała sytuacja
            po prostu śmieszy.
            Nie pomyślcie sobie, że jest on jakimś maniakiem seksualnym, jest naprawdę
            cudownym facetem, pierwszym w którym nie tylko się zakochałam, ale którego
            bardzo, bardzo kocham. Zrobiłabym dla niego wszystko (jak widać prawie
            wszystko). Po ślubie wyjeżdzamy na kilka lat do Australii, tylko ze względu na
            jego karierę. Ja rzucam swoją pracę, którą uwielbiam, zostawiam rodziców i
            oddanych przyjaciół. Wszystko z miłości. A chcę tak niewiele, ale okazuje się
            że jednak za dużo?
            Nie, nie jest obrażony, ale wyraźnie rozczarowany, uważa to za dziecinadę,
            zwłaszcza że już raz o mały włos byśmy wylądowali w łóżku. Mówi, że żadna
            wcześniej go tak nie rozpalała. Myślę że podniecony facet powie Ci wszystko co
            chcesz usłyszeć, byle dostać tego czego chce.
            Przyznam, że się na nim zawiodłam i mam zamiar wytrwać, choćby przez przekorę.
            • Gość: kobieta Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: 157.25.126.* 04.01.02, 16:54
              mam do Ciebie Maju jedno pytanie - jesteś dorosłą kobietą , nie wiesz co to
              pożądanie? nie czułaś nigdy jak czyiś dotyk, albo nawet samo spojrzenie
              rozpala Cię do czerwoności? Nie czułaś nigdy, że jeszcze moment i stracisz nad
              sobą panowanie i zrobisz to tu, teraz, zaraz??
              • Gość: Maja Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.pl 04.01.02, 17:07
                A co to ma za znaczenie? Owszem czułam, nie jesteśmy jednak zwierzętami i
                możemy nad tym panować. Przynajmniej mi się to udaje i dlatego czuję się z tym
                lepiej. Tak naprawdę w życiu nie chodzi o spełnianie pożądania, liczy się coś
                więcej. Nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go.
                Teraz sobie poflirtujemy, a potem będziemy mieć prawdziwy miesiąc miodowy. Tak
                mało jest w życiu rzeczy na które się czeka, marzy, upiększa. Wszystko musi być
                takie podane na tacy, odarte z tajemnicy?
                Być może się rozczaruję, biorę to pod uwagę, ale to jest mój taki mały margines
                swobody, czegoś nad czym mam kontrolę, choć przez krótki czas w życiu. Potem
                mogą być dzikie orgie, nie jestem pruderyjna ani trochę.
                • Gość: JIHAD Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.chicago-06-07rs.il.dial-access.att.net 04.01.02, 17:13
                  Gość portalu: Maja napisał(a):

                  > A co to ma za znaczenie? Owszem czułam, nie jesteśmy jednak zwierzętami i
                  > możemy nad tym panować. Przynajmniej mi się to udaje i dlatego czuję się z tym
                  > lepiej. Tak naprawdę w życiu nie chodzi o spełnianie pożądania, liczy się coś
                  > więcej. Nie o to chodzi by złapać króliczka, ale by gonić go.
                  > Teraz sobie poflirtujemy, a potem będziemy mieć prawdziwy miesiąc miodowy. Tak
                  > mało jest w życiu rzeczy na które się czeka, marzy, upiększa. Wszystko musi być
                  >
                  > takie podane na tacy, odarte z tajemnicy?
                  > Być może się rozczaruję, biorę to pod uwagę, ale to jest mój taki mały margines
                  >
                  > swobody, czegoś nad czym mam kontrolę, choć przez krótki czas w życiu. Potem
                  > mogą być dzikie orgie, nie jestem pruderyjna ani trochę.

                  jestesmy zwierzetami malutka.
                  uwazaj zeby on sie nie rozczarowal.
                • Gość: kobieta Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: 157.25.126.* 04.01.02, 17:17
                  Maju, nie miałam zamiaru Cię urazić. Jeśli tak się poczułaś, to bardzo
                  przepraszam.
                  Zapytałam po prostu z czystej ciekawości. Oczywiście, że nie jesteśmy
                  zwierzętami i możemy nad sobą panować. Jednak pomimo tego, że jestem kobietą
                  bardziej rozumiem Twojego faceta niż Ciebie. Szczerze mówiąc trochę Cię
                  podziwiam, bo ja na pewno nie nie jestem zdolna do takich "poświęceń" :)
                • Gość: liv Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.el-014b5602f1e10225f29375684ba5a72a.el-4100100.acn.pl 04.01.02, 17:26
                  Oj uważaj, żeby Twój narzeczony nie pogonił za innym króliczkiem. Chcialas
                  poczucia bezpieczenstwa? Prosze - zaręczył się. I nie nalegał, jak widział, że
                  nie jesteś gotowa. Ale - z drugiej strony to na pewno młody i zdrowy facet,
                  który Cię kocha. I dlaczego ma być zawsze jak TY CHCESZ, bo Ty chcesz, zeby to
                  bylo po slubie? Może teraz twoja kolej na danie mu czegoś.
                  Ktos tu pisał o pożądaniu. Racja.
                  Moim zdaniem Ty jestes albo oziebla, albo na najlepszej drodze do tego.
                  Liv, ktora życzy Ci jak najlepiej
                • Gość: kazo Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: 62.179.16.* 05.01.02, 00:20
                  Doskonale powiedziane, nie potrafiłbym tego lepiej ująć. Chyba jesteśmy, Ty
                  Kredka i ja ostatnimi romantykami. Szkoda.
                • chudyy Re: Czy zrobić to przed ślubem? 07.01.02, 10:29
                  Gość portalu: Maja napisał(a):
                  > nie jesteśmy jednak zwierzętami i
                  > możemy nad tym panować.

                  ale w seksie właśnie dobrze jest nie bronić się przed tą nazywaną zwierzęcością.
                  Jeśli z kimś możesz, jesteś bezpieczna i do tego nie blokujesz tego zwierzęcia w
                  sobie to dopiero jest super.
                  Pozdro
            • Gość: kasia Re: Czy zrobić to przed ślubem? zasady IP: 212.244.59.* 07.01.02, 09:24
              Obawiam się, że rozmowa: zrobić to czy nie zrobić jest badaniem czubka góry
              lodowej od dupy strony jak się to nieelegancko mówi.
              Ponieważ rozumiem, że dla Ciebie wytrwanie w czystości to kwestia zasad:
              przekory czy głebszych?
              Natomiast on tego nie rozumie i nie sznuje co najwyżej się godzi. A ty, jak
              przystało na przyszłą małżonkę zamiast rozwiązywać problemy, żebyście mogli się
              zrozumieć i wytrwać w zdrowiu i w chorobie, piszesz, że teraz przez przekorę
              się nie zgodzisz. Potem przekora ta może Ci zaszkodzić. Zatem przepraszam za
              uszczypliwość, ale może trochę to niedojrzałe sprowadzać czystość do kawałka
              błony oraz do uciekania z łóżka w ostatniej chwili (to skąd się tam
              znaleźliście?). Ważne jest by się rozumieć i dogadywać, sznować swoją inność, a
              nie stosować zasady: nie, bo nie i ignorować, iż Twój przyszły mąż też super na
              poważne nazwywa Twoją postawę dziecinadą? Chyba się nie rozumiecie???
              Spróbujcie porozmawiać i podjąć wspólną dobrą decyzję.
              kasia
              PS piszesz: pół roku chyba wytrzyma? pamiętaj, że czytałaś posty facetów na
              forum, którzy podjęli sami taką decyzję i wytrwali lata, ale to była ich
              decyzja, a nie wytrzymywanie czegoś, co dla nich jest głupie, dla nich to było
              ważne. Dla faceta, który prowadził normalne życie seksulane przed Tobą i nie ma
              motywacji do wstrzemięźliwości pół roku to kosmos.
    • Gość: Ilona Miałam ten sam problem!!! IP: *.pl 04.01.02, 17:16
      Było niemal identycznie jak u Ciebie, z tą jednak różnicą że mój ukochany był
      już rozwodnikiem i niemałym bagażem doświadczeń. Nalegał na seks, ja odmówiłam
      i idopiełam swego. Dostał, że się tak wyrażę brzydko, dopiero po ślubie.
      Kościelnym, z pompą, welonem itp. (wcześniej miał cywilny). I co, wielkie
      rozczarowanie. Nie było ani trochę romantycznie, wszystko mnie bolało,
      przepłakałam w łazience pół nocy. I tu przydał się ten jego bagaż doświadczeń,
      bo powoli, cierpliwie wprowadzał mnie w świat seksu. Z czasem było coraz
      lepiej, teraz jest cudownie. Od 7 lat kochamy się niemal codziennie.
      Ale jaki z tego wniosek? Gdybym się przespała z nim przed ślubem, tobym go
      rzuciła
      • Gość: Facet Re: Miałam ten sam problem!!! IP: *.gazeta.pl 04.01.02, 18:40
        Maju... mam wrazenie że lepiej byłoby gdybyś nie przeczytała wszystkich tych
        postów - każdy radzi co innego, każdy ma inne doswiadczenia..
        Próbuje Cię zrozumiec.. chyba dlatego że podoba mi sie jak piszesz ..jak mądra,
        młoda kobieta, wiedząca o co jej chodzi...
        Nie mogę tylko pojąć dlaczego dzień ślubu jest tą granicą -jeżeli NAPRAWDĘ
        się kochacie to co zmienia ten papier... a gdyby super nastrojowa okazja
        zdarzyła się tydzie przed ślubem i Twój narzeczony napierałby.. przecież
        wszystko już załatwione,ślub odbędzie się na pewno - czy wtedy wciąż
        upierałabyś sie " nie po slubie " - to faktycznie wygląda na dziecinadę lub co
        gorsza niezupełne zaufanie do niego...
        ...nie chciałbym żebyś traktowała to jako radę, chyba są Ci one nie potrzebne -
        to tylko moje subiektywne...
      • Gość: Xing O CZYM WY MOWICIE?! IP: *.swietochlowice.dialup.inetia.pl 04.01.02, 18:51
        NIE POJMUJE TEGO - W XXI WIEKU MOWIA, ZE "CZY NIE ZALEZY CI BYS BY ON BYL CZYSTY
        I ABYS TY ROWNIEZ BYLA DLA NIEGO CZYSTA" CZY SEKS JEST CZYMS ZLYM?! CZY TO
        GRZECH? CZY TO BRUDNA SPRAWA? LUDZIE, WIDAC,ZE WOLA Z WAS SZTYWNIE WYZNAWANA
        RELIGIA I CHORE TRADYCJE. PRZECIEZ TO GLUPOTA.

        A CO DO TEGO `UCZUCIA` MAJI - JESLI BY TO BYLA MILOSC TO BARDZO PRZEPRASZAM ZA
        WYRAZENIE - ALE MIALA BYS GDZIES SLUB , BO MILOSC TO MILOSC A SLUB TO TYLKO
        HUCZNA IMPREZA I KILKA PAPIERKOW I SPRAW URZEDOWYCH.

        JESLI BYS GO KOCHALA, CHCIALA BYS SIE Z NIM KOCHAC, I KOCHALA BYS JEGO CIALO I
        JEGO DUSZE. DO TEGO SLUB NIE JEST POTRZEBNY. PO CO TO WYCZEKIWANIE?! PO CO ? NIE
        LEPIEJ CIESZYC SIE CHWILA,OBECNYM STANEM ? A MOZE TO STRACH PRZED CIAZA, LUB
        TYM,ZE CIE ZOSTAWI? JESLI ON CIE ROWNIEZ KOCHA,TO PO WSPOLNEJ NOCY CIE NIE
        ZOSTAWI I TYLE.

        LUDZIE.....eh
    • Gość: elve Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.devs.futuro.pl 04.01.02, 21:02
      Maju, po przeczytaniu wszystkich Twoich postów, wydaje mi się, że wiesz, co
      chcesz zrobić, że już podjęłaś decyzję. Z tego co napisałaś wynika, że nie
      chcesz tego przed ślubem. Więc nie.

      pzdr

      elve
    • Gość: Isabel Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 04.01.02, 21:15
      A może dziewczyny wcale Cię nie wyśmiały, tylko raczej próbują zerwać z tą
      tradycją dziewictwa, przez pryzmat którego panowie bardzo lubią wartościować
      kobiety. Bo to takie łatwe. Jak dziewica, to znaczy, że porządna... Sama
      wspomniałaś, że Twój narzeczony sypiał już z innymi kobietami, więc nie
      zrewanżuje Ci się swoją czystością. Ja jestem dziewicą, choć już jakiś czas
      temu skończyłam 25 lat, ale pojęcie dziewictwa uważam za anachronizm (gdy
      analizuję te kwestię na chłodno, bez emocji). Oczywiście masz prawo do swoich
      poglądów i ja ich bynajmniej nie wyśmiewam, bo... Tylko czy Ty naprawdę
      zgadzasz się z tymi poglądami, czy też jedynie ulegasz pewnym stereotypom
      wychowania, jakie odebrałaś. Ja, pomimo tego, co tu przed chwilą napisałam, o
      anachroniczności 'dziewictwa', sama tak do końca nie uporałam się jeszcze z tą
      kwestią, bo z jednej strony uważam, że kobieta ma takie samo prawo do cieszenia
      się seksem przedmałżeńskim jak mężczyzna, a z drugiej strony, przyznaję, we
      mnie samej stereotypy trzymają się chwilami mocno, gdy nie analizuję na chłodno.
      Mam jednak wrażenie, że wypowiadający się tu panowie zachęcają Cię do trwania w
      dziewictwie nie tyle z podziwu dla Twej niezłomności i zasad, tylko, jak sądzę
      dlatego, że mężczyzn mile łechce wizja bycia tym pierwszym. Do nikogo ich
      przecież nie porównasz. No i ich męskości, jak bardzo nie byłaby skromna, też
      z niczym nie porównasz, bo nie masz doświadczenia. Myślę, że spotkanie z
      dziewicą po prostu bardzo podnosi panom morale. Ich męska duma, ba próżność,
      zostaje w ten sposób rozkosznie połechtana i zaspokojona. Ale może się mylę...
      • Gość: Maruda Uwaga (to dla wrazliwych)- bedzie feministycznie IP: *.nyc.rr.com 05.01.02, 03:46
        Isabel , masz racje w 100 %.
        Kult dziewictwa wymyslil nie kto inny tylko plec brzydka, a i to jakis
        zdesperowany osobnik takowego gatunku.
        Cale to wmawianie ze kawalek blony predestynuje cie do czegokolwiek ,
        czy czyni cie bardziej szlachetna to bzdura na resorach, tak naprawde
        majaca na celu upodmiotowienie kobiet. I tu wcale nie chodzi i zadne
        'puszczanie sie' jak zaraz stwierdzi sfora ujadajacych dziewicomaniakow,
        ale o zdolnosc postrzegania przez kobiety siebie jako istot swiadomych
        swej seksualnosci, akceptujacych ja i chcacych podejmowac swoje
        wlasne decyzje w tym zakresie.
        Wzbranianie prawa do wlasnej seksualnosci, czy maskowanie tego
        plaszczykiem moralnosci zwglednie innych 'ideologii' jest najprostszy
        sposob sprawowania kontroli nad kobieta, i to w taki sposob, ze nie dosc,
        ze nie zdaje sobie z tego sprawy, to jeszcze sama siebie obwinia.
        I to nie jest nawet zaden feministyczny postulat czy inne 'bajdurzenia', jak
        zapewne jeszcze inne grono chorem stwierdzi, ale fakty - czysta logika
        (btw- bardzo polecam)
        Pozdr. dla wszystkich :-)

        Ps.: Maja, ty juz swoja decyzje podjelas- wlasciwie to zaloze sie ze mialas
        ja podjeta duzo wczesniej, tylko chcialas tutaj uzyskac dla niej poparcie -
        powodzenia :-) Jesli tylko dobrze ci z taka decyzja - chwala ci! :-)
        Oby ci malzenstwo lekkim bylo ;-)
        • xeptrek Re: Uwaga (to dla wrazliwych)- bedzie feministycznie 05.01.02, 07:55
          no nie przeczytałem dokładnie tytułu i dałem się złapać
          :-)
      • xeptrek maruda i isabel 05.01.02, 06:55
        tak to prawda że być tym jedynym to dla niektórych ważne
        i to prawda że to łechce ich próżność, pobudza własne ego
        i to prawda że wtedy mężczyzna nie obawia się być porównywany bo nie ma z kim
        więc nie zastanawia się czy z innym było lepiej... pytam jednak: co w tym złego
        i jeszcze dodaję: błona nie jest warunkiem koniecznym... czasem wspomnienie o
        niej stanowi piękny dodatek wzbogacający doznania fizyczne przez wiele lat
        z gruntu fałszywe natomiast jest twierdzenie że dziewictwo jest warunkiem
        uznania kobiety jako moralnie czystej porządnej etc. - tu Wam się coś pokręciło
        niestety i proszę nie uogólniać Waszych przykrych doświadczeń na wszystkich
        facetów
        to jakieś bzdurki albo kompleksy

        co do wątku naczelnego - wypowiadałem się wyżej ale wtedy jeszcze nie
        zauważyłem że decyzja już została przez autorkę podjęta - i dobrze - i nikt Ci
        nie odbiera prawa do własnego zdania

        maruda i isabel: przeczytajcie te mądre merytorycznie posty w których autorzy
        wypowiadają się na temat a nie przeciwko
        dlaczego Wy atakujecie mężczyzn a nie problem - to nie są dobre argumenty
        :-)))
        • Gość: Isabel do expetrek IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 05.01.02, 09:28
          Swój post zakończyłam zdaniem 'A może się mylę...', ale widzę, że w dużej
          mierze zgodziłeś się z moim tokiem rozumowania. Mnie jeszcze nikt nie
          skrzywdził, bo jak wspomniałam, nadal jestem dziewicą, podobnie jak autorka
          wątku. Wiem natomiast, a wiem to po prostu z rozmów, że często panowie, nawet
          Ci, którzy mają spore doświadczenie w tej materii, cenią sobie niezmiernie, że
          ich żona była dziewicą. Kiedyś, w rozmowie na czacie z pewnym 28-latkiem,
          usłyszałam od owego nieznajomego, że mój przyszły mąż, będzie mnie bardzo
          szanował, za to, że nikt wcześniej mnie nie dotknął. Na moje pytanie, czy
          powinnam oczekiwać, ze również mój partner będzie czysty i nietknięty (na
          marginesie: lubię równolatków, a jak wspomniałam, skończyłam już jakiś czas
          temu 25 lat), usłyszałam, że tu sprawa ma się nieco inaczej, bo mężczyzna
          powinien (podkreślam: powinien - to słowa mego rozmówcy) być znakomitym
          kochankiem i w przypadku mężczyzn (zdaniem tego człowieka, który nie wydawał
          się być jakimś skończonym prostakiem, przynajmniej dopóty, dopóki nie wyjawił
          mi swej mądrości życiowej) duże doświadczenie erotyczne jest atutem.
          Oczywiście, że mogę powołać się na kilka wypowiedzi. Nie znam całej męskiej
          populacji, ale daję głowę, że tych, którzy gładko przechodzą nad faktem, że ich
          żona nie była dziewicą, gdy za żonę ją brali, jest raczej 40% a nie 60%, czyli
          mówiąc krótko: ci, których to nie boli, są po prostu w mniejszości.
          I owszem, tu nie chodzi o moralność, o zasady. Tu chodzi o próżność. Zwykłą,
          męską próżność.
          I jeszcze jedno: na różnych forach tematycznych ‘Gazety’ natykam się co i rusz
          na wątki o podobnej treści. Wciąż ktoś pyta o ‘wartość dziewictwa’. Nie ma
          natomiast wątków, w których ktoś zapytywałby naprawdę poważnie o zasadność
          męskiej wstrzemięźliwości, bo ten problem po prostu nie istnieje w społecznej
          świadomości. Już choćby po tym widać, że w naszym społeczeństwie inaczej
          podchodzi się do czystości przdmalżeńskiej kobiet, a inaczej do czystość
          przedmałżeńskiej kobiet. I to jest obrzydliwe. Taka podwójna moralność.
          • Gość: Isabel Re: do expetrek (aneks) IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 05.01.02, 09:32
            Przejęzyczyłam się, więc mała powtórka już z uwzględnieniem naniesionej
            poprawki:

            I jeszcze jedno: na różnych forach tematycznych ‘Gazety’ natykam się co i rusz
            na wątki o podobnej treści. Wciąż ktoś pyta o ‘wartość dziewictwa’. Nie ma
            natomiast wątków, w których ktoś zapytywałby naprawdę poważnie o zasadność
            męskiej wstrzemięźliwości, bo ten problem po prostu nie istnieje w społecznej
            świadomości. Już choćby po tym widać, że w naszym społeczeństwie inaczej
            podchodzi się do czystości przdmalżeńskiej KOBIET, a inaczej do czystość
            przedmałżeńskiej MĘŻCZYZN. I to jest obrzydliwe. Taka podwójna moralność.
            • donjuan Re: Czy zrobic to... 05.01.02, 12:22
              Zrobic ,..zrobic ...A jeszcze lepiej zajsc w ciaze .
              Przynajmniej bedziecie mieli pewnosc , ze nie
              zostaniecie bezdzietnym malzenstwem . Sprawdzone i
              zgodne z polska tradycja :-)))
            • Gość: elve cytacik IP: *.devs.futuro.pl 05.01.02, 15:47
              A, tak mi sie przypomnialo: niejaki Ziemkiewicz Rafał (którego cenię za SF a za
              poglądy wręcz przeciwnie) raczył kiedyś porównać dziewicę do zamkniętej butelki
              piwa, a kobietę z doświadczeniem seksualnym (czytaj: bez błony) do butelki piwa
              otwartej, napoczętej, mówiąc "brutalnie" odkapslowanej. Po czym pytał
              retorycznie: któż chciałby pić z otwartej przez kogo innego butelki? Wot,
              smakosz. Uprzedmiotowienie? A co mu tam! Mężczyzna ma prawo to robić, prawda?
              Mam wrażenie, ze te 40 czy 60% cierpiących panów myśli właśnie tak jak p.
              Ziemkiewicz. Fuj.
    • Gość: Karo Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.pl 05.01.02, 16:11
      Oczywiście,że zrobić, ale z kimś innym. Będziecie kwita. Ty skorzystasz, jemu
      nie dasz. I nie będzie to dziecinada.
      • Gość: Ewa Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.02, 18:02
        Chciałam poruszyć jeszcze jeden wštek - nie wydaje się wam, że ten pierwszy raz
        jest nieco przereklamowany? Ja na przykład znacznie większy wstrzšs przeżyłam
        spenetrowawszy po raz pierwszy męskie majtki, czy też raczej ich zawarto�ć.A
        potem było już normalnie - coraz �mielsze pieszczoty i wreszcie którego� dnia
        pełny stosunek - po prostu trzy centymetry dalej.Ale uczuciowo nic się nie
        zmieniło.Inna rzecz,że potem było coraz gorzej, bo jemu wystarczało raz w
        tygodniu, a mnie ...sze�ć. Jak człowiek chodzi cišgle poirytowany,
        niezaspokojony, to i cała reszta zaczyna denerwować. Więc je�li o mnie chodzi,
        to raczej lepiej, że było to przed �lubem.
        A co do romantyki - nic romantycznego nie widzę w spoconym, dyszšcym ,
        dygoczšcym i potem czule rozleniwionym zapomnieniu. Romantyka wydaje mi się
        raczej chłodna i wykalkulowana, co� w rodzaju przedstawienia podnoszšcego nasze
        własne mniemanie o sobie ( niby że nie jak zwierzęta), ale nie namiętno�ć.
        Pewna dziewczyna opowiadała że wyobrażała sobie, że to takie cholernie
        romantyczne, jak rycerz d�wiga jš w ramionach. M�ciwe niebo wysłuchało jej
        pró�b, zagrała w filmie takš scenš, po czym obwie�ciła całemu �wiatu, że
        najgorsze sš spełnione marzenia, bo wyszła z tego cała połamana i pokręcona, ze
        zesztywniałym karkiem.Mam nadzieję, że masz poczucie humoru.
        A co do dziewczyny czy kobiety, która napisała, że jš jej pierwszy raz po�lubny
        wykończył i że gdyby nie małżeństwo, toby się z facetem rozstała. No nie, chyba
        go kochała�? Ja bym tam walczyła i na pewno nie załamałabym się jednym
        nieudanym bzykaniem. Z drugiej strony, jak sie tak człowiek napali, nawyobraża
        sobie niesamowitych rzeczy, a jest zmęczony mocnymi w sumie przeżyciami ( chyba
        się nie mylę, że �lub jest wielkim przeżyciem?), i jest to pierwszy raz, to
        według mnie cudu potrzeba, aby on dorósł do wyobrażeń. Seksu się człowiek
        uczy.Ja nie miałam żadnych specjalnych pragnień i wyobrażeń, czas dojrzał i
        było miło. Mam wrażenie, że gdyby to było po �lubie, może nie rozczarowanie,
        ale niedosyt i to mocny by się pojawił. A tak , był to tylko epizod w drodze do
        nieba. Zresztš szybko przerwanej, bo mój wybranek niestety okazał się
        romantykiem. Całe szczę�cie, że mój mšż i ojciec mojego dziecka jest
        zwierzakiem.
        A wła�nie, tyle się mówi ,że pierwszy partner ma decydujšcy wpływ na upodobania
        seksualne kobiety. Czyżbym znowu była wyjštkiem, czy też jest to aroganckie
        prze�wiadzczenie "pierwszego", że jego penis stwarza cały swiat seksualny
        kobiety, równie sensowne jak to, że porzšdne kobiety nie miewajš orgazmów?
    • Gość: Jaceq Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.ppp.szeptel.net.pl 05.01.02, 18:48
      Właściwie to będzie w odpowiedzi na Gość portalu: Isabel 04-01-2002 21:15 i Gość portalu: Maruda
      05-01-2002 03:46. Wypada mi się (ze spuszczonymi oczyma) z ww Paniami tylko zgodzić.

      Poglądy typu:
      1.) Mężczyzna przed ślubem powinien się wyszumieć, kobieta ma na to czas po ślubie,
      2.) W seksie przyjemność mężczyzny jast konieczna dla zachowania gatunku, kobiety - nie, ergo
      przyjemność kobiety nie ma znaczenia,
      3.) Hymen u kobiety stanowi wartość samą w sobie,
      4.) Niewierność (rozwiązłość, wyuzdanie) przystoi mężczyźnie, nigdy kobiecie,
      5.) Doświadczonemu mężczyźnie i niedoświadczonej kobiecie zawsze się ułoży, odwrotnie - bardzo
      rzadko... i tak można jeszcze długo...
      otóż ww poglądy o dziwo wcale nie są (jeszcze?) taką rzadkością. Mnie one po prostu brzydzą.
      Można domniemywać, że poglądy takie mają swoje podłoże w patriarchaliźmie religii
      monoteistycznych. Za tzw. pogaństwa, gdzie prawdziwe macierzyństwo (a nie chrześcijańska
      partenogeneza) było ubóstwione - zapewne było inaczej.

      A przecież w naszej kulturze wcale nie jest jeszcze tak najgorzej. Weźmy te obyczaje: kastracja clitoris
      u dziewcząt; zaszywanie pochwy po zapłodnieniu, wyjęcie szwów do porodu itd. - czasami myślę
      sobie, że nasz gatunek marne ma prawo moralne uważać siebie za Panów Stworzenia. I nie
      czepiajmy się tylko muzułmanów; może nie tak drastyczne, ale jednak są objawy zbydlęcenia
      spadkobierców światopoglądu etyczno-moralnego Cromwella O. (Serdecznie przepraszam
      prawdziwe bydlęta za to nieuzasadnione porównanie).

      Powiedzonko Ziemkiewicza R. - o piwie - kojarzy mi się z dowcipami typu '20 powodów dla których
      piwo jest lepsze od kobiety'. Śmieszne - jak się odpowiednio mruży oko i do dowcipu zachowa
      dystans. A wielu z takim 'humorem' się wręcz utożsamia. Wiem co mówię, znam własną płeć.
      Wspomnę jeszcze opowiadanko Ziemkiewicza 'Mięso kobiet' - jakże pokrętnie facet broni w nim
      godności kobiet, by pozostać choć w części w zgodzie z wymienionymi wyżej 5 przykazaniami
      'prawdziwego mężczyzny'.

      Isabel, Twoje 25 lat i Twoje dziewictwo - to wyłącznie Twoja sprawa - zrobisz z tym co zechcesz. Ja
      tylko omijałbym potencjalnych partnerów, dla których o wartości osoby stanowi hymen. Jest takich
      większość, ale to nie znaczy, że wszyscy. Nie bardzo rozumiem tylko jak 'spotkanie z dziewicą po
      prostu bardzo podnosi panom morale' - bo że 'Ich męska duma, ba próżność, zostaje w ten sposób
      rozkosznie połechtana i zaspokojona' - to pewne. Na szczęście - nie każda męska duma (Wasze
      szczęście, Panie, też, ale chyba przede wszystkim tej męskiej mniejszości).

      Ja w życiu nie miałem do czynienia z dziewicą i (bez obrazy) jestem z tego bardzo rad. W spotkaniu
      dwojga są możliwe 4 przypadki: dwoje 'po przejściach', dwie dziewice i 2 x jedno tak drugie siak. Tylko
      pierwszy przypadek raczej zapewnia (nie zawsze pewnie) raczej gładkie wejście w seksualną sferę
      kontaktów. Związki dziewicy i prawiczka potrafią doprowadzić (z pewnością nie zawsze) do bardzo
      'chorych' stosunków wzajemnych, nie tylko na płaszczyźnie fizyczności. Naczytaliśmy się o tym,
      naoglądaliśmy filmów...

      I jeszcze kwestia granicy: przed i po ślubie. To nie jest (na szczęście) regułą powszechną, ale ślubowi
      z reguły towarzyszy wesele. Impreza (w polskich i nie tylko warunkach) pod zapotrzebowanie 2 par
      rodziców tzw. młodych - oni z wesela mają frajdę. Młodzi już niekoniecznie. Teściowa: -Synku,
      przypilnuj, aby wujek X się nie upił. Teść: -Dziecko, przypilnowałaś prezentów? itd. itp. Wyobrażacie
      sobie: -Mamo, Tato, wy się bawcie z gośćmi, a my już pójdziemy do łóżka? Z reguły prawdziwa noc
      poślubna odracza się o dni kilka - może to jest bez znaczenia? To bez znaczenia niech też będzie
      zrobienie nocy poślubnej np. 3 dni przed ślubem. Albo 3 miesiące. Albo 3 lata.

      Jest tu zbliżony sąsiedni wątek, założony przez orchide pt. 'rozwiązłość seksualna' - niech to będzie
      moja odpowiedź i na to. Ja tylko rozwiązłość/wyuzdanie kobiet nazwę jak należy - pomysłowość,
      wyobraźnia, bogata osobowość.

      I jeszcze jedno: rzadko zdarza się znaleźć większą bzdurę, że kobieta, która prowadziła
      przedmałżeńskie życie s. z reguły po ślubie będzie rozwiązła i niewierna. To już niestety tylko chora
      osobowość autora takich bzdetów.
      • donjuan Re: Czy zrobić to przed ślubem? do Jaceq 05.01.02, 19:26
        Polecam lektury : U.Heinemann-Ranke "Eunuchy do raju ",
        Karlheinz Deschner "Krzyz panski z Kosciolem ".
      • Gość: Isabel Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 05.01.02, 21:16
        Do miłego Faceta o pseudonimie Jaceq:
        Piszesz: «Nie bardzo rozumiem tylko jak 'spotkanie z dziewicą po prostu bardzo
        podnosi panom morale'». Właściwie pisząc to, myślałam o tym, co dodałam później
        na temat męskiej próżności, a mianowicie że fakt, iż partnerka jest dziewicą,
        rozkosznie łechce męską próżność. Oczywiście nie odnosi się to do wszystkich
        panów, ale jak sądzę, i ubolewam nad tym, większości. Zgodzę się jednak z Tobą,
        że «na szczęście - nie każda męska duma» czerpie satysfakcję z nienaruszonego
        kawałka nabłonka.
        Wciąż ubolewam nad tym, że wymóg czystości jest stawiany tylko i wyłącznie
        kobietom.
        • kazo Re: Czy zrobić to przed ślubem? 05.01.02, 21:50
          Nie chodzi o błonę, ale o szanowanie się.
          Udowodnione są różnice w rozwoju fizycznym i psychicznym kobiet i mężczyzn na
          różnych etapach życia. Mężczyźni mają potrzeby seksualne wcześniej i o większym
          natężeniu. Dlatego skłoni jesteśmy do akceptowania ich aktywności seksualnej w
          młodszym wieku (przed ślubem). U kobiet seks w młodym wieku spowodowany jest
          nie tyle potzebami wewnętrznymi, ile presją otoczenia: "Ala już, a ja nie!".
          Wczesna skłonność do seksu u kobiet spowodowana może być także
          ponadprzeciętnymi potrzebami.
          W obu przypadkach mężczyźni "unikają" takich kobiet, ponieważ:
          1. Albo za partnerkę będą mieli osobę o słabej woli, chorągiewkę.
          2. Albo kobietę, która niesie ze sobą ryzyko zdrady.
          Nowoczesne kobiety! Czy Wy w swym dążeniu do uniwersalizacji płci nie widzicie,
          że zmiany nie zawsze są dobre?
          Jest coś romantycznego w różnicy między kobietą i mężczyzną. Czy koniecznie
          trzeba tę różnicę zniszczyć?
          • Gość: ewa Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 05.01.02, 22:16
            Swego czasu naukowo udowodniono, że uczciwe kobiety nie miewajš orgazmów. A
            swojš drogš, czy jak facet wtyka gdzie popadnie to też nie jest osobnikiem o
            słabej woli, choršgiewkš? No i oczywi�cie w�ród mężczyzn nie ma presji - typu -
            Ale niezguła, jeszcze baby nie miał, ty może ty pedał( z całym szacunkiem dla
            gayów, to tylko cytat).
            I te rzekomo pó�niej odczuwane potrzeby seksualne - już ja widzę jak
            dziewczynka się przyznaje panu doktorowi, że uwielbia się onanizować.Do
            kompletu dodam, że kiedy nasi koledzy grali w piłkę, my�my opowiadały sobie tak
            spro�ne historie(było nas sze�ć podstawowego składu + dochodzšce)że jeszcze
            teraz mi uszy czerwieniejš.A była to druga klasa podstawówki. Oczywi�cie z brak
            rozbudzenia seksualnego w czwartej klasie z wypiekami czytały�my Ba�nie tysišca
            i jednej nocy(wersja dla dorosłych) i rok pó�niej Kamasutrę.A największym
            debilizmem jest poglšd, jakoby dziewczyna musiała być rozbudzana seksualnie
            przez faceta, bo inaczej jest to chorobliwe. Pytam, czy przyznałby� się nawet w
            anonimowej ankiecie, że sie onanizujesz, je�liby z każdej strony dolatywały
            sygnały że to chore i niemoralne? Wiesz, jak moja matka okre�lała moje
            zainteresowanie facetami - w�ciek macicy.Gdyby to był syn, byłaby lekko
            podjarana, jak matka mojego kolegi, gdy znalazła prezerwtywy u synusia - to już
            prawie mężczyzna.A zwykły szczyl był i tyle.
            Co do romantyzmu - rozumiem go zupełnie inaczej i tego typu faceci sš dla mnie
            żało�ni i odstręczjšcy. Potrzebuję mężczyzny a nie palanta, który robi cnotę z
            tego, że leci tam, gdzie go ptaszek cišgnie.
          • Gość: Jaceq Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.ppp.szeptel.net.pl 05.01.02, 22:23
            >> Nie chodzi o błonę, ale o szanowanie się.
            Jak to łatwo powiedzieć, tym bardziej, że sporo nie za bardzo te rzeczy rozgranicza.

            >>Udowodnione są różnice...
            Jasne, że są udowodnione, ale ja z reguły bywam sceptyczny do tego, co udowodnione.
            I czy akurat te różnice na pewno są udowodnione? I zależy jeszcze, kto udowadnia.

            U kobiet seks w młodym wieku spowodowany jest mnóstwem rozmaitych przyczyn, a stwierdzenie, że
            mężczyźni "unikają" takich kobiet - cóż, jedni unikają, drudzy nie. Ja kocham swoją za to jaka jest ze
            mną, a nie za to, jaka była zanim ją poznałem. (co zapewne nie oznacza, że poznanie mnie
            diametralnie ją odmieniło).

            Do Isabel: rozumiem, ja napisałbym, że spotkanie z dziewicą po prostu bardzo podnosi
            niektórym panom adrenalinkę, jak myśliwym albo wędkarzom.

            PS: Donjuanie, a z jakich pozycji te lektury? dużo się teraz pisze i nie wszystko zaraz warto czytać. B-{o
          • Gość: Isabel Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 05.01.02, 22:25
            Do cholery! Ja mam potrzeby seksualne. A skąd Ty wiesz, że moje potrzeby
            powinny być mniejsze od męskich? Co Ty wiesz o potrzebach seksualnych kobiet?
            Moim zdaniem: NIC! A prezentowane przez Ciebie poglądy świadczą, że jesteś
            wstrętnym, seksistowskim ignorantem. Ja Cię nie przekonam, a Ty nie przekonasz
            mnie! Nawet w średnioweiczu Twoje poglądy budziłyby litość. Mnie nie przekonuje
            Twoja teza, że mężczyznie należy pozwolić na więcej. Mnie to obraża!
          • Gość: Isabel Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 06.01.02, 16:12
            kazo napisał(a):

            > Nie chodzi o błonę, ale o szanowanie się.

            Ale jak jest błona, to jest NAMACALNY dowód, że się delikwentka szanowała,
            prawda? Facet nie ma błony (z natury), więc kobieta jest ZMUSZONA polegać na jego
            słowie, wierzyć mu i UFAĆ. To takie cholernie WSPANIAŁOMYŚLNE. Bo my, kobiety,
            powinnyśmy być właśnie wspaniałomyślne. Powinnyśmy ufać, że jak on mówi, że z
            nikim jeszcze tego nie robił, to mówi prawdę. Czyż nie tak? Ale facet nie musi
            nam ufać, on może najzwyczajniej w świecie sprawdzić, czy kawalek nabłonka jest
            (w całości) tam, gdzie być powienien.


            > Udowodnione są różnice w rozwoju fizycznym i psychicznym kobiet i mężczyzn na
            > różnych etapach życia. Mężczyźni mają potrzeby seksualne wcześniej i o większym
            > natężeniu. Dlatego skłoni jesteśmy do akceptowania ich aktywności seksualnej w
            > młodszym wieku (przed ślubem).

            Mówisz: '[...] skłonni jesteśmy'. A kto to są ci 'my', tacy skłonni do
            akceptowania takiego stanu rzeczy. Ja tego nie akceptuję! A słowo 'my' z natury
            rzeczy zakłada, że mówisz także w moim imieniu. Nie rób tego!


            U kobiet seks w młodym wieku spowodowany jest
            > nie tyle potzebami wewnętrznymi, ile presją otoczenia: "Ala już, a ja nie!".
            > Wczesna skłonność do seksu u kobiet spowodowana może być także
            > ponadprzeciętnymi potrzebami.

            Sorry, przyjacielu, ale gadasz bzdury. Presja otoczenia?! Spośród moich
            koleżanek, te, które zrobiły to przed ślubem, zrobiły to dlatego, że miały ochotę
            na seks ze swoim chłopakiem, a nie dlatego, że 'Krysia z bloku obok już to
            robiła, a ja nie!'. Jestem skłonna twierdzić, że to raczej chłopcy (nie wszyscy)
            częściej ulegają owczemu pędowi, że w pewnym wieku należy mieć już na koncie
            pewne doświadczenia.


            > W obu przypadkach mężczyźni "unikają" takich kobiet, ponieważ:
            > 1. Albo za partnerkę będą mieli osobę o słabej woli, chorągiewkę.
            > 2. Albo kobietę, która niesie ze sobą ryzyko zdrady.

            Czy mężczyzna, który uległ swemu popędowi seksulanemu również ma słabą wolę i
            zdradzi mnie kiedyś, czy też, przeciwnie, jako człek zaprawiony w boju,
            gwarantuje stabilność małżeńskeigo stadła, bo zna meandry życia?


            > Nowoczesne kobiety! Czy Wy w swym dążeniu do uniwersalizacji płci nie widzicie,
            > że zmiany nie zawsze są dobre?
            > Jest coś romantycznego w różnicy między kobietą i mężczyzną. Czy koniecznie
            > trzeba tę różnicę zniszczyć?

            Romantyczny to jest mężczyzna o pewnej wrażliwości, której Tobie brakuje.


            Postulat: Ponieważ 6-letni chłopcy są zazwyczaj bardziej niegrzeczni (czasem
            wręcz agresywni) niż 6-letnie dziewczynki, proponuję uznać grabieże i rozboje
            całkiem już dużych chłopców (zawanych potocznie mężczyznami) za coś romantycznie
            naturalnego.


            Próbuję sięgnąć pamięcią do okresu, gdy seks zaistniał w mojej świadomości.
            Wydaje mi się, że miałam wówczas około 8 lat. Oczywiście, że moje fantazje
            erotyczne zmieniały się z czasem, dojrzewały, dorastały wraz ze mną, stawały się
            coraz to śmielsze, ale zaciekawienie erotyką, zaciekawienie jak najbardziej
            świadome, pojawiło się u mnie mniej więcej w tym właśnie wieku. Nie wiem, kiedy
            budzi się erotyzm chłopców. Nie przeczę, że są między nami różnice. Istotnie są,
            ale to nie znaczy automatycznie, że powinniśmy, jako społeczeństwo, udzielać
            przyzwolenia na przedmałżeńską aktywność seksualną mężczyzn, niemalże ją
            pochwalać, a odmawiać tego kobietom i stawiać je na dodatek pod pręgierzem. Tu
            nie chodzi tylko o zrównanie praw w imię samej równości. Niektóre kobiety mają
            duży temparament seksualny, mają silną osobowość i rozpoczynają życie erotyczne
            zgodnie z wyznawanym przez siebie systemem wartości, a nie pod niczyją presją.
            Jeśli już 'pod presją', to własnego, świadomego erotyzmu. I bardzo dobrze. Ale to
            nie ma nic wspólnego z puszczaniem się!
            Przestańmy mierzyć moralność kobiet wzorcem ustanowionym w czasach niemalże
            prehistorycznych i skończmy z porównywaniem kobiet do zakapslowanych butelek
            piwa. Ohyda!
            A jeśli chcemy używać przymiotnika 'puszczalska', to nie zapominajmy, że
            przymiotniki w języku polskim odmieniają się przez rodzaje. Jest
            przymiotnik 'puszczalska', jest też przymiotnik 'puszczalski'.
          • Gość: basia Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 01:24
            kazo napisał(a):

            > Nie chodzi o błonę, ale o szanowanie się.

            rozumiem mezczyzni to zwierzeta ktore nie potrafia panowac nad popedem i o
            szacunku do siebie nie ma mowy gdy ma sie penisa?
            czy ty czasem nie obrazasz mezczyzn?
            a myslalam ze chciales tym postem potepiac raczej plec zenska

            > Udowodnione są różnice w rozwoju fizycznym i psychicznym kobiet i mężczyzn na
            > różnych etapach życia. Mężczyźni mają potrzeby seksualne wcześniej i o większym
            >
            powaznie? tak jak wieksze sklonnosci do np.homoseksualizmu co nie znaczy ze 90%
            mezczyzn to geje
            a moze wyznaczyc granice wiekowa po przekroczeniu ktorej zona moze zdradzac meza
            bo zgodnie ze statystykami on jest juz impotentem? (ironia - dopisek dla idioty)

            U kobiet seks w młodym wieku spowodowany jest
            > nie tyle potzebami wewnętrznymi, ile presją otoczenia: "Ala już, a ja nie!".

            tu rozmawiamy o tym ze kobiety maja prawo podjac decyzje "kiedy" -zupelnie na
            opak:)

            > Wczesna skłonność do seksu u kobiet spowodowana może być także
            > ponadprzeciętnymi potrzebami.

            a jakie sa te przecietne. takis doswiadczony? to moze mnie uswiadomisz
            moze sie dowiem jakie sa moje?

            > W obu przypadkach mężczyźni "unikają" takich kobiet, ponieważ:

            nie zauwazylam

            > 1. Albo za partnerkę będą mieli osobę o słabej woli, chorągiewkę.

            a ze jak wczesniej pisales wszyscy mezczyzni maja slaba wole....

            > 2. Albo kobietę, która niesie ze sobą ryzyko zdrady.

            j.w

            > Nowoczesne kobiety! Czy Wy w swym dążeniu do uniwersalizacji płci nie widzicie,
            >
            > że zmiany nie zawsze są dobre?
            > Jest coś romantycznego w różnicy między kobietą i mężczyzną. Czy koniecznie
            > trzeba tę różnicę zniszczyć?

            moze nie zawsze ale tutaj tak
            kobiety nie sa zaspokajaczami mezczyzn
            i moze ty lubisz jak kobieta gapi sie w sufit i nie moze sie doczekac konca ale
            z tago wynika ze to ty jestes zboczencem
            czy to jest dla ciebie romantyczne
            nie zyjemy w sredniowieczu i wszyscy maja prawo wiedziec czego chca
            cale szczescie kobiety zaczynaja myslec o wlasnych potrzebach a i sa tacy
            mezczyzni ktorzy chca zwiazkow czy malzenstw ktore polegaja na wiezi
            emocjonalnej i uczuciowej

            straszny z ciebie dupek
            • Gość: Jaceq Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.ppp.szeptel.net.pl 09.01.02, 20:02
              Dobre !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
          • Gość: sasha Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.01.02, 21:03
            kazo napisał(a):

            > Nie chodzi o błonę, ale o szanowanie się.
            > Udowodnione są różnice w rozwoju fizycznym i psychicznym kobiet i mężczyzn na
            > różnych etapach życia. Mężczyźni mają potrzeby seksualne wcześniej i o większym
            >
            > natężeniu. Dlatego skłoni jesteśmy do akceptowania ich aktywności seksualnej w
            > młodszym wieku (przed ślubem). U kobiet seks w młodym wieku spowodowany jest
            > nie tyle potzebami wewnętrznymi, ile presją otoczenia: "Ala już, a ja nie!".
            > Wczesna skłonność do seksu u kobiet spowodowana może być także
            > ponadprzeciętnymi potrzebami.
            > W obu przypadkach mężczyźni "unikają" takich kobiet, ponieważ:
            > 1. Albo za partnerkę będą mieli osobę o słabej woli, chorągiewkę.
            > 2. Albo kobietę, która niesie ze sobą ryzyko zdrady.
            > Nowoczesne kobiety! Czy Wy w swym dążeniu do uniwersalizacji płci nie widzicie,
            >
            > że zmiany nie zawsze są dobre?
            > Jest coś romantycznego w różnicy między kobietą i mężczyzną. Czy koniecznie
            > trzeba tę różnicę zniszczyć?

            Jako psycholog - naukowiec powiem Ci, ze udowodnić można każdą tezę w miarę nawet
            solidnie przeprowadzonymi badaniami. Twoje "udowodniono" nie ma więc kompletnie
            racji bytu. Kto udowodnił, kiedy, w jaki sposób? A nie głupio by Ci było, gdybys
            opierał sie na wynikach będących pochodną np. źle zastosowanego narzędzia? Ech...
            POdejme sie zaprojektowania i przeprowadzenia badań dających dokładnnie przeciwne
            rezultaty, chcesz?

    • Gość: Maruda Re: Czy zrobic´ to przed s´lubem? IP: *.nyc.rr.com 06.01.02, 05:29

      Co za bzdety nam tu kazio serwuje - drogi kazio , zapewne na to jeszcze
      nie wpadles, ale z tymi roznicami w seksualnosci chlopcow i dziewczat to
      niezupelnie tak. Otoz po pierwsze - chlopcy maja odrobine inny, bardziej
      hmmm... widowiskowy :-) sposob wyrazania swoich potrzeb seksualnych,
      co wcale nie oznacza ze dorastajace panny takowych potrzeb nie maja
      (ale jako ze dorastajaca panna nie byles, wiec skad w sumie masz
      wiedziec) a co wiecej, dziewczynkom od malego tlumaczy sie, ze komu jak
      komu, ale im, panienkom pewne rzeczy nie przystoja ( a zwlaszcza owa
      'widowiskowosc' ale to temat na dluzsza dyskusje) - i tak kolko sie
      zamyka.
      Szanowanie sie ???? Niestety tu nie chodzi o zadne szanowanie sie, ale
      o to, co kobiecie WYPADA i wolno, a co nie. Ja nie mam nic przeciwko
      dziewictwo jesli jest ono wynikiem swiadomego wyboru i swiadomosci
      swoich potrzeb - a nie nacisku srodowiska.
      Ot i tyle.

      Ps.: Jacq - dobrze wiedziec, ze prawdziwi mezczuzni jeszcze istnieja :-)
      • donjuan Re: Czy zrobic´ to przed s´lubem? Do Jaceq 06.01.02, 14:26
        To naukowe prace na temat historii pogladow Kosciola na
        seksualnosc czlowieka . Lektury sa latwe w czytaniu i
        bardzo pouczajace . Zwlaszcza ta pierwsza . Goraco
        polecam .
        • donjuan Re: Czy zrobic´ to przed s´lubem? Do Isabel 06.01.02, 16:19
          Tobie tez polecam te lektury . Wykazujesz duzo swady i
          temperamentu w dyskusji, a i racje masz bezsporne
          ,...choc moze nie do konca ...Napisz do mnie to
          pogadamy ...moze byc ciekawie ...Pozdrawiam .
    • Gość: basia Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 02:31
      jezeli nie chcesz to tego nie rob
      ja uwazam ze powinno sie pojsc z mezczyzna do lozka przed slubem bo czasem
      ludzie roznia sie pod wzgledem temperamentu a to moze prowadzic do gwaltow w
      malzenstwie
      decyzja jednak nalezy tylko do ciebie
      • Gość: ewa Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 07.01.02, 14:09
        Znalazłe� sobie ekspertów, kolego!Jakby niewidomy pisał historię sztuki.Przykro
        mi, ale naprawdę nie obchodzi mnie życie seksualne reszty �wiata.Ja wiem, czego
        pragnie moje ciało, i jedyna rzecz, nad którš się mogę zastanawiać, to
        kosekwencje tego co zrobię.Mam przyjaciółkę, która lubi uprawiać seks raz na
        tydzień i to z gierkami. Ja się lubię kochać szybko codziennie i trochę dłużej
        w weekendy.Przyja�nimy się i w głowie nam nie postało warto�ciować nawzajem
        naszych przyzwyczajeń. to jaki� absurd.
        A propos, znam panienkę, która uprawia bardzo intensywny seks, ale bez
        penetracji, bo chce zachować cnotę.No i ma "cnotę" w cało�ci.Je�li� jeszcze nie
        żonaty, mam nadzieję,żę na niš trafisz.
        A i co z problemem dziewczyn nie posiadajšcych błony dziewiczej, tej pieczęci
        �wiadczšcej o dobroci, odpowiedzialno�ci, miło�ci, zrozumieniu i tak dalej.
        • Gość: dodo do Maji IP: 209.226.65.* 07.01.02, 17:38
          widzisz maju, a ja naiwnie myslalam, ze sep.11 zmienil jakos ludziom rozumienie
          milosci i chwili, i tego, ze nawet najszczesliwsi i najzaradniejsi z nas nigdy
          nie wiedza, czy przyjdzie jutro.
          skoro kogos kocham to chce mu to pokazac juz dzis, juz teraz, natychmiast, bo
          kto wie czyj swiat sie jutro zawali.
          mowisz, ze on moze poczekac. pewnie tak. ale czy ty mozesz? czy mozesz czekac
          na danie szczescia i satysfakcji ukochanej osobie gdy wiesz jak krucha jest
          kazda chwila?
          wychodzimy z domu - obysmy wszyscy wrocili na noc...
          ja wiem, ze to brzmi strasznie pesymistycznie (zwlaszcza gdy ma sie 25 lat) ale
          pomysl sobie czasem na co naprawde warto czekac, a co warto dac, bo samo
          dawanie moze byc szczytem szczescia.
          jesli chcesz komus powiedziec, ze go kochasz - nie odkladaj tego do jutra.
          jezeli chcesz uczynic was szczesliwa para - nie czekaj do czerwca.
          jezeli planujesz romantyczny wieczor - dlaczego nie dzis?
          a poza tym masz oczywiscie rozsadne i sluszne uwagi ewy, jacqa, isabeli i tych,
          ktorzy rozumieja, ze seks jest pieknem, ktorym warto sie dzielic z ukochanym
          czlowiekiem jak najczesciej i niezaleznie od jakichs papierow, podpisow,
          obraczek czy innych elementow dodatkowych.
          nie czekaj.
          • Gość: Maja Do Dodo IP: *.pl 07.01.02, 21:42
            Wychodząc z tego założenia, kochana Dodo, powinniśmy spełniać wszystkie swoje
            zachcianki, bo nie wiadomo czy na przykład jutro bomba jądrowa nie zmiecie nas
            z powierzchni ziemi. Chcę zjeść kubeł lodów (1000 kcal)to zjem, w końcu to może
            być ostatni kubeł lodów w moim życiu. To nic, że utyję od tego, po co się
            odchudzać skoro i tak umrę (jutro, za tydzień, za 40 lat, kto to wie?), po co
            studiować, rodzić dzieci, oszczędzać na koncie, budować dom, po co w ogóle
            wychodzić za mąż ???
            O nie, moja droga, nie mam zamiaru, rezygnować z siebie, ze swoich zasad,
            marzeń. Nawet jeśli jutro miałby przejechać mnie samochód, to moje sumienie
            pozostanie czyste. Wg. religii katolickiej, z której tu się wszyscy tak
            nabijają, nie tylko moje ciało ale i dusza pozostały by nieskalane, a więc
            poszłabym czwórkami prosto do nieba, jak żołnierze z Westerplatte. Same
            korzyści, kalkulując na zimno. Nie myśl że jestem cyniczna, ale chłodno myśląc,
            DLACZEGO TO JA MAM SIĘ ZGODZIĆ? Przeczytaj moje wcześniejsze posty, zobacz że
            sytuacja nie przedstawia się tak różowo pod każdym innym względem. Jeśli teraz
            ulegnę, nie ma szans bym później, w małżeństwie mogła przeforsować własne
            zdanie. Ale może się mylę?
            • Gość: Isabel Re: Do Dodo IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 21:59
              Maju,
              Po co pisałaś o romatyczności nocy poślubnej, skoro tak naprawdę nieźle
              kalkulujsz, co zyskasz, a co stracisz (i nie o cnocie w tej chwili myslę),
              jeśli mu ulegniesz przed, a nie po ślubie. Stąpasz twardo po ziemi, trzeźwo
              oceniając sytuację. Podchodzisz bardzo pragmatycznie do życia i być może
              wygrasz tę batalię. Jak będziecie kończyć ślubną ceremonię, nie zapomnij,
              odwracając się od ołtarza, pociągnąć swojego narzeczonego (a wówczas już pana
              młodego) w swoją stronę, tak żebyś to Ty była osią, wokół której on się kręci.
              To taki przesąd, wedle którego okręcisz go sobie wokół palca. Życzę powodzenia.
              Isabel
            • Gość: Isabel Re: Do Mai IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 07.01.02, 22:00
              Maju,
              Po co pisałaś o romatyczności nocy poślubnej, skoro tak naprawdę nieźle
              kalkulujsz, co zyskasz, a co stracisz (i nie o cnocie w tej chwili myslę),
              jeśli mu ulegniesz przed, a nie po ślubie. Stąpasz twardo po ziemi, trzeźwo
              oceniając sytuację. Podchodzisz bardzo pragmatycznie do życia i być może
              wygrasz tę batalię. Jak będziecie kończyć ślubną ceremonię, nie zapomnij,
              odwracając się od ołtarza, pociągnąć swojego narzeczonego (a wówczas już pana
              młodego) w swoją stronę, tak żebyś to Ty była osią, wokół której on się kręci.
              To taki przesąd, wedle którego okręcisz go sobie wokół palca. Życzę powodzenia.
              Isabel
            • Gość: dodo przeforsowac wlasne zdanie - hmmm IP: 209.226.65.* 07.01.02, 22:15
              ja przeczytalam wszystkie twoje posty (i nie tylko twoje) i dlatego sie
              wlaczylam do rozmowy.
              nie wysmiewam sie z religii katolickiej ani z zadnej innej, bo jak kazdy
              ateista mam wiele szacunku dla spraw kompletnie mi obcych.
              pomiedzy idea "carpe diem" a nie szanowaniem swoich zasad tez jest ogromna
              przepasc filozoficzna - nie chodzi o to by nie robic nic z obawy, ze sie cos
              stanie ale by nie odkladac tego, co i tak planujemy uczynic, bo sie to moze
              nigdy w przyszlosci nie zdarzyc - to jest bardzo istotna roznica i wierze, ze
              ja dostrzegasz.
              a teraz o malzenstwie, bo padly tu slowa, ktore mnie przestraszyly -
              "przeforsowac wlasne zdanie" itp.
              zwiazanie z sie drugim czlowiekiem jest zgoda na to, ze nie bedzie zawsze tak,
              jak ja chce.
              z gory godze sie na to, ze bede ustepowac, isc na kompromisy, zgadzac sie na
              rozne rzeczy, na ktore w zadnym wypadku nie musialabym gdybym pozostala sama.
              z takim samym zalozeniem powinien w zwiazek wstepowac twoj partner - "bede sie
              musial godzic na cos czego nie lubie, bede robil rzeczy, ktorych nie lubie,
              bede sie staral czynic ja szczesliwa czesto wbrew moim wlasnym potrzebom."
              nie po to sie ze soba wiazemy by cos sobie wzajemnie udowodnic (np. to ja mam
              racje a nie ty lub zrobimy tak jak ja chce albo nie zrobimy wcale) - wiazemy
              sie ze soba, bo zyc bez siebie nie umiemy i nie chcemy, i jestesmy gotowi na
              bardzo wiele "poswiecen" byle tylko byc razem.
              jak zauwazylas poswiecen napisalam w cudzyslowie, bo nie uwazam ze poswiecenie
              tego, co dwoje kochajacych sie ludzi robi dla siebie wzajemnie. to jest esencja
              bycia razem - inaczej po co?
              napisalas o swoim wielkim "poswieceniu" jakie ci sie ma przytrafic - wyjazd z
              ukochanym czlowiekiem do australii.
              rezygnujesz z pracy, opuszczasz rodzine i... jedziesz tam, gdzie bedzie twoja
              nowa rodzina. bo ten maz to teraz bedzie twoja rodzina, twoj partner, twoj
              przyjaciel, twoja radosc i... twoje pozadanie. jezeli nie widzisz go w takim
              kontekscie, to krzywdzisz go godzac sie na malzenstwo - nie jestes gotowa.
              stosunkow partnerskich w malzenstwie nie uklada sie na zasadzie - dzis ja tobie
              ustapilam, to jutro ty mi musisz ustapic. to sa wysmienite zasady w piaskownicy
              ale nie w ukladzie dwojga doroslych ludzi, ktorzy chca cos stworzyc, zbudowac
              razem.
              jezeli zakladasz, ze skoro ty sie godzisz na wyjazd do australii, to on musi
              powstrzymac swoje pozadanie do czerwca, to jest tu blad w zalozeniu.
              po pierwsze ty sie nie musisz na nic godzic, tylko mozesz chciec z nim byc -
              byc gdziekolwiek, chocby i w australii (osobiscie znam gorsze adresy ale to juz
              inna sprawa).
              po drugie, on sie nie musi na nic godzic - on moze dokonac wyboru, ze uszanuje
              twoje oczekiwanie jakkolwiek dziecinne i naiwne by ono nie bylo, bo cie kocha,
              szanuje i zalezy mu na twoim pelnym szczesciu. on moze dokonac tego wyboru ale
              moze tez go nie dokonac - jest wolnym czlowiekiem i ty nic przeforsowac tu nie
              mozesz.
              cala zabawa w malzenstwo polega na tym, ze kazdego dnia wstajemy rano i mowimy
              sobie - ok, dzis znow bede z nim (nia), bo bardzo, bardzo tego chce.
              nie dlatego, ze cos podpisalam, nie dlatego, ze sa dzieci, dom, samochody
              i kupa innych zobowiazan - tylko i wylacznie dlatego, ze to jest znow moj wolny
              wybor. to dotyczy obu partnerow.
              szanuj wiec to, ze twoj narzeczony szanuje twoj wybor. to wcale nie znaczy, ze
              twoj wybor jest sluszny, wylacznie, ze on sie godzi z nim zyc.
              ja sie tylko pytam po co?
              malzenstwo to bardzo krucha budowla, o ktora trzeba bardzo dbac (chuchac,
              dmuchac, wzniecac ogienek przez wiele lat) i ktora wcale nie zaczyna sie od
              momentu wymiany obraczek. z seksem jest podobnie - albo pragniesz, albo nie.
              i tu nie o zachciankach mowa tylko o pelnym oddaniu, ktore albo miedzy dwojgiem
              ludzi jest, albo go nigdy nie bedzie czy to w czerwcu, wrzesniu czy innym
              miesiacu magicznym.
              • Gość: Maja Re: przeforsowac wlasne zdanie - hmmm IP: *.pl 07.01.02, 22:51
                Wszystko co napisałaś jest prawdą. Masz rację i Twoje podejście do życia jest
                prawidłowe, zdrowe i logiczne. Tak jest i w moim idealnym świecie wyobraźni, bo
                z tego co obserwuję w rzeczywistym, zawsze jedna strona się podkłada drugiej.
                Zawsze ktoś ustępuje bardziej. Chciałabym by małżeństwo opierało się ta tym, że
                każdy partner jest z drugim, bo szczerze chce i każdego ranka budzi się z myślą
                że nie wie co by zrobił, gdyby tej drugiej połowy nie było obok, w życiu, razem
                i w ogóle. Jeśli Tobie się tak udało, to masz szczęście, oby tak było zawsze.
                Ale spójrz na małżeństwa z 20 letnim stażem, 90% tych co jeszcze są razem wiążą
                bardziej dzieci, wspólny dom i miłe wspomnienia. 10 % kocha się szczerze z
                oddaniem i bezgranicznie i trwa tak do śmierci. Czego i sobie i Tobie życzę.
                p.s. A pod tym co napisałaś, podpisuję się obiema rękami.
                • Gość: dodo Re: przeforsowac wlasne zdanie - hmmm IP: *.sympatico.ca 08.01.02, 01:03
                  Gość portalu: Maja napisał(a):

                  > Wszystko co napisałaś jest prawdą. Masz rację i Twoje podejście do życia jest
                  > prawidłowe, zdrowe i logiczne. Tak jest i w moim idealnym świecie wyobraźni, bo
                  >
                  > z tego co obserwuję w rzeczywistym, zawsze jedna strona się podkłada drugiej.
                  > Zawsze ktoś ustępuje bardziej. Chciałabym by małżeństwo opierało się ta tym, że
                  >
                  > każdy partner jest z drugim, bo szczerze chce i każdego ranka budzi się z myślą
                  >
                  > że nie wie co by zrobił, gdyby tej drugiej połowy nie było obok, w życiu, razem
                  >
                  > i w ogóle. Jeśli Tobie się tak udało, to masz szczęście, oby tak było zawsze.
                  > Ale spójrz na małżeństwa z 20 letnim stażem, 90% tych co jeszcze są razem wiążą
                  >
                  > bardziej dzieci, wspólny dom i miłe wspomnienia. 10 % kocha się szczerze z
                  > oddaniem i bezgranicznie i trwa tak do śmierci. Czego i sobie i Tobie życzę.
                  > p.s. A pod tym co napisałaś, podpisuję się obiema rękami.

                  ja mam za soba ponad 20 lat malzenstwa (az wstyd sie przyznac ile dokladnie) i wciaz bylabym gotowa isc
                  boso za tym moim mezczyzna chocby i do australii.
                  i wiem, ze on za mna tez a moze i dalej, bo on lubi chodzic :-)
                  zycze ci duzo szczescia i odwagi by je "lapac" kazdego dnia!

    • Gość: Piotr* Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 07.01.02, 21:46
      Gość portalu: Maja napisał(a):

      > Wolałabym poczekać do nocy poślubnej, to takie romantyczne. Ale on nalega. Mówi
      >
      > że przeciez niedługo i tak będziemy mężem i żoną?


      Koniecznie to zrób.

      Pozdrawiam
      • muzaaa Re: Maja:) 07.01.02, 21:55
        A wasze kazde zblizenie bedzie mialo na celu prokreacje za kazdym razem?
        Zabezpieczenia rowniez, oprocz tych naturalnych:) nie sa wskazane. Grzechem
        bedzie kiedy nie zajdziesz w ciaze w czasie igraszek milosnych. Oddanie sie
        wylacznie przyjemnosci? Ech Maja, i tak pojdziesz do nieba jak jestes dobry
        czlowiek, co to za historie opowiadasz?:)
        • Gość: Iga Re: Maja:) IP: *.pl 07.01.02, 22:07
          Ludzie, przecież jej nie chodzi o niebo, ani o chłodne kalkulacje. Zastanawia
          ją chyba za to postawa kobiet. Z miłości oddałyby nie tylko cnotę ale i
          wątrobę, nerki (obie), nawet mózg. Myślę, niezależnie od tego co ostatnio
          napisała (chyba się pokłócili, bo zrobiła się bojowo-feministyczna) że Maja wie
          co robi. Może nie wyjdzie jej to zupełnie na zdrowie, ale ją podziwiam. Ma
          charakter, choć może akurat ujawnił się on nie tu, gdzie powinien.
          • Gość: ewa Re: Maja:) IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 09:08
            A mnie się wydaje, że jest przerażona tym wyjazdem, tym co traci tutaj i co
            będzie dalej, gdzie� tam jej miga, że w tej Austarlii będzie od niego
            kompletnie zależna no i chce sprawdzić swojš władzę nad nim - czy jest do�ć
            silna, by mogla go powstrzymać przed skrzywdzeniem jej.
            Maju, prawdę mówišc, to masz rzeczwi�cie zgryz.Ale to, że on wytrzyma, naprawdę
            nie gwarantuje tobie, że w tej Australii będziesz zadowolona.No i chyba za
            bardzo mu nie ufasz, sšdzšc po stwierdzeniu o wykorzystujšcych się
            układach.Zmiast fantazjować, że jak wytrzyma , to cię będzie kochał i szanował,
            lepiej przyjrzyj się, jak się odnosi jego ojciec do matki i co trudniejsze, jak
            odnoszš się do siebie twoi rodzice.
            A swojš drogš zawsze mnie bawi jak spod zasad wychodzš korzy�ci, strach, walka
            o władzę.
            Ja mam za sobš pięć lat z mężczyznš, no nie, już chyba sze�ć, mamy trzyletniego
            syna i nauczyłam sie jednego - małżeństwo zaczyna sie na nowo każdego dnia.
            No i oduczyłam się już karania go brakiem seksu, bo sama najwięcej na tym
            tracę:).
            • bukowski27 romatycznosc. 08.01.02, 09:15
              jak dla mnie, czekanie z seksem na 'po slubie' ma tyle wspolnego z romantyzmem,
              co jelenie u wodopoju na tle zachodzacego slonca...
              • Gość: ewa Re: romatycznosc. IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 08.01.02, 10:12
                Dobrze,że napisałe� "dla mnie".
                • bukowski27 ewa 08.01.02, 10:20
                  zawsze pisze w swoim imieniu.
                  • muzaaa Re: Jelenie 08.01.02, 15:06
                    Jak jelenie wiszace w parze ze slomianka nad lozkiem babci Jozefy:)
    • Gość: Maja PRZEKONALIŚCIE MNIE!!!! IP: *.pl 08.01.02, 19:52
      A tam, żyje się raz, idę na całość!
      • muzaaa Re: Co to bedzie?! 08.01.02, 20:00
        O Matko Boska!!! Ja nie biore tego na siebie.
        • Gość: Maja Re: Co to bedzie?! -A dlaczego? IP: *.pl 08.01.02, 20:10
          Dlaczego?
          • Gość: dodo Re: Co to bedzie?! -A dlaczego? IP: 209.226.65.* 08.01.02, 20:34
            a ja biore :-)
            mam nadzieje, ze bedzie tak romatycznie jak tylko sobie wymarzylas. i jeszcze
            bardziej!
            a swojemu facetowi powiedz od nas wszystkich tu zgromadzonych, ze wygral los na
            loterii ze sobie gdzies ciebie wypatrzyl na tym przepelnionym ludzmi swiecie.
            wszystkiego dobrego!
            • Gość: Maja Dzięki Dodo! IP: *.pl 08.01.02, 20:37
              To właśnie twoje posty podobają mi się najbardziej. Tobie też życzę szczęścia i
              miłości, miłości, miłości. Jesteś mądrą kobietą.
    • Gość: sublima Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.biaman.pl 08.01.02, 20:51
      przede wszystkim nic na siłe. To Ty musisz zadecydować. CZy jesteś pewna
      swoich uczuć do Twojego wybranego?
      jeśli tak jesli wiesz , że łączy was prawdziwa miłość to zrób to.
      po pierwsze połaczy was jeszcze jedno, a po drugie sprawdzisz, czy on jest
      dobry w te klocki bo przecież nie kupuje sie kota w worku Powodzenia
    • Gość: Isabel Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 08.01.02, 23:51
      Wiesz co, Maju, trzymam kciuki! Mam nadzieję, że będziesz szczęśliwa, że oboje
      będziecie szczęśliwi. Ale mam też nadzieję, że to Twoja decyzja, a nie że
      ulegasz tylko sile czyjejś perswazji. W każdym bądź razie, fajnie masz... :-)))
      Pozdrawiam!
      • Gość: ewa Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.01.02, 08:43
        Podpisuję się obiema rękami choc nie wydaje mi się, żeby dziewczyna, która dwa
        lata zakochana w zakochanym w niej facecie trzyma go na dystans była skłonna do
        ulegania perswazjom. My�lę, że sobie poradzisz, Maju i to swietnie, a je�libym
        już się czego� miała obawiać, to na pewno nie twojej uległo�ci - my�lę że sobie
        wywalczysz, co będziesz chciała. I życzę ci, aby� się nie pomyliła
        (przynajmniej zbyt często lub poważnie) okre�lajšc swoje cele. Przyjemnej
        podróży !
        • Gość: mirka Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: 212.244.77.* 09.01.02, 14:03
          A ja mam do Was pytanie: powiedzmy ,że pewna para bardzo sie kocha, sa
          wspaniałymi przyjaciółmi, bardzo do siebie dobrani, chca załozyc rodzine itd.
          No i decyduja się tuz przed ślubem aby to zrobic. Okazuje sie ,że sa
          słabo "dopasowani" jesli chodzi o temperament. No i co? Rozstanie? To gdzie ta
          wielka miłość? Co to jest miłośc w tym wypadku? rzeciez kocha sie mimo róznic,
          które i tak będa i wylezą. Myśle ,że miłośc to ryzyko, więc i tak warto
          poczekać.
          A kazdy facet myśle że wbrew modzie marzy ,aby dla swojej jedynej,swojej żony
          być piewrszym i ostatnim. Pozdrawiam.
          • stern_de POMOCY!!! 09.01.02, 14:20
            Gość portalu: mirka napisał(a):

            > A kazdy facet myśle że wbrew modzie marzy ,aby dla swojej jedynej,swojej żony
            > być piewrszym i ostatnim. Pozdrawiam.

            to jeśli ja marzę tylko o byciu ostatnim to jestem pół facetem?
            jak narzeczona się dowie - mam przerąbane,
            kurde co robić - pomóżcie!
            • Gość: mirka Re: POMOCY!!! IP: 212.244.77.* 09.01.02, 14:31
              stern_de napisał(a):

              > Gość portalu: mirka napisał(a):
              >
              > > A kazdy facet myśle że wbrew modzie marzy ,aby dla swojej jedynej,swojej ż
              > ony
              > > być piewrszym i ostatnim. Pozdrawiam.
              >
              > to jeśli ja marzę tylko o byciu ostatnim to jestem pół facetem?
              > jak narzeczona się dowie - mam przerąbane,
              > kurde co robić - pomóżcie!

              Czyli wszystko Ci jedno ilu facetów ją przeleciało przed Toba? Serio?

    • maxwella >>>> 09.01.02, 14:07
      A wszystko jedno, czy przed, czy po. Byle nie w trakcie- to nie wypada.
      • Gość: ewa Re: >>>> IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 10:05
        Po pierwsze - dlaczego przeleciało? Nie ma zdarzeń po�rednich tylko albo się
        puszcza, albo uprawia seks małżeński? Wyobra� sobie, że można się z kims
        kochać. Stwierdzenie osobi�cie uważam za obra�liwe.
        Je�li chodzi o facetów, to zupełnie ci nie umiem odpowiedzieć na takie pytanie,
        nie tylko dlatego że nie jestem facetem, ale też dlatego, że nie sš to produkty
        spod sztancy i musiałabm ci po prostu zacytować kilkadziesišt odpowiedzi, ktore
        uzyskalam przez wiele lat, bynajmiej nie od moich kochankow.Zreszta, mysle, ze
        jak z nimi troche pogadasz, zamiast sobie wyobrazac, to sama zobaczysz.No chyba
        ze nie chcesz, ale to nie moja sprawa.
        Co do wielkiej milo�ci ulatniajacej sie przez seks - moze to zwiazane z
        wiekiem, ale ile jest par, tyle rodzajow zwiazkow i osobiscie nie podejmuje sie
        wartosciowac, co jest wielka milosc, a co nie. Sama bylam w takiej sytacji, ze
        okazalo sie, ze jego potrzeby seksualne sa mniejsze od moich. Po tym odkryciu
        zaczela sie zazdrosc, kontrolowanie, przerabianie siebie, obrazliwe uwagi o
        duzym temperamencie, skadze znowu, nie do mnie osobiscie, tylko tak w
        przestrzen, ja sie rewanzowalam,...coz, mysle ze wielkiej milosci to nigdy nie
        bylo, tylko zakochanie - ja widzialam to co chcialam, on podobnie. Gdy zaslona
        spadla, zadne z nas nie umialo poradzic sobie z rzeczywistoscia. Ale wygodniej
        jest oczywiscie twierdzic, ze byla wielka milosc, tylko przez cos tam sie nie
        udalo.
        Poza tym nie chce mi sie teoretyzować, bo to zawsze sie konczy jakas genialna
        teoria, z ktorej wynika, ze inni powini sie nawracać.Znasz konkretna sytuacje -
        fajnie, możemy pogadać. Nie to nie ma o czym mówic.
        zreszta nalezałoby najpierw zdefiniowac, co to jest wielka milosc, zeby w ogole
        o tym rozmawiac - wedlug mnie do milosci sie dorasta przez lata zwiazku i w tym
        kontekscie problem, o ktorym piszesz, w ogole nie istnieje. Seks, dla mnie
        przynajmniej jest jednym z elementow budowania zwiazku, czyli milosci. Ale to
        jest moje zdanie. Mozna przebrnac przez seks, zalamac sie na balaganiarstwie -
        sa rzeczy, ktorych nie mozna zmienic, czlowiek nie jest z gumy, najwazniejsze,
        zeby o tym wiedziec i nie udawac lepszego niz sie jest - to zawsze wylezie.
        Natomiast pomysl, aby tkwic w niesatysfakcjonujacym zwiazku, byle tylko nie
        wyszlo, ze niestety nie bylo milosci, on mi sie po prostu podobal i mialam
        ochote na seks, to juz absurd. Gdyby nie ten lek, ze ja go moze nie kochalam
        co ze mne za czlowiek, jesli bez MILOSCI poszlam do lozka, rozstalabm sie z tym
        czlowiekiem o wiele wczesniej.Teraz uwazam, ze to nie ma znaczenia.
        • Gość: mirka Re: >>>> IP: 212.244.77.* 10.01.02, 10:19
          Gość portalu: ewa napisał(a):

          > Po pierwsze - dlaczego przeleciało? Nie ma zdarzeń po�rednich tylko albo się
          > puszcza, albo uprawia seks małżeński? Wyobra� sobie, że można się z kims
          > kochać. Stwierdzenie osobi�cie uważam za obra�liwe.

          Czyżby wyrzuty sumienia?
          Masz racje miłośc kształtuje sie przez cały czas budowania związku, a jedynym
          polem ,na którym ta miłośc może sie w pełni i opdpowiedzialnie kształtować jest
          małżeństwo,tak myslę. Wszystko przed- jest albo próbowaniem albo
          nieodpowiedzialym wykorzystywaniem sie nazwajem. Potem tacy ludzie, którzy
          chcieli miec wiele od razu albo przestaja wierzyc w miłośc, albo żyja jakąś
          złuda,że kiedys znajda te prawdziwa miłośc. Najczęściej zaś kończy sie to
          sfrustrowaniem na starość. Ja zdecydowanie chcę siebie dać całą dla męża,
          odpowiedzialnie. Ale rozumiem,że ktos inny tak nie potrafi lub nie chce.
          • Gość: ewa Re: >>>> IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 12:08
            Gość portalu: mirka napisał(a):

            > Gość portalu: ewa napisał(a):
            >
            > > Po pierwsze - dlaczego przeleciało? Nie ma zdarzeń po�rednich tylko albo s
            > ię
            > > puszcza, albo uprawia seks małżeński? Wyobra� sobie, że można się z kims
            > > kochać. Stwierdzenie osobi�cie uważam za obra�liwe.
            >
            > Czyżby wyrzuty sumienia?

            Nie, ale niechęc do osoby, która uzywa nieładnych slów, ktore maja znaczenie
            dyskredytujace.Poza tym napisalam, ze osobiscie uwazam (tzn, ja, ale ktos inny
            moze miec inne zdanie)a nie osobiscie obrazliwe ( to znaczy ze je odnosze do
            siebie). Prawde mowiac, przez chwile bylam zaskoczona, skad te wyrzuty?
            Jedyne wyrzuty, jakie mam tyczš tego ze nie poszlam z moim przyszlym mezem do
            lozka od razu wtedy, gdy mialam na to ochote i zmarnowalam taka piekna noc na
            wiercenie sie pod przescieradlem, on obok meczyl sie tak samo.
            > Masz racje miłośc kształtuje sie przez cały czas budowania związku, a jedynym
            > polem ,na którym ta miłośc może sie w pełni i opdpowiedzialnie kształtować jest
            >
            > małżeństwo,tak myslę. Wszystko przed- jest albo próbowaniem albo
            > nieodpowiedzialym wykorzystywaniem sie nazwajem. Potem tacy ludzie, którzy
            > chcieli miec wiele od razu albo przestaja wierzyc w miłośc, albo żyja jakąś
            > złuda,że kiedys znajda te prawdziwa miłośc. Najczęściej zaś kończy sie to
            > sfrustrowaniem na starość.
            Pomieszanie z poplataniem, jak mi sie wydaje.Po pierwsze, mozliwe, ze w
            rolnictwie jako�ć pola ma olbrzymie znaczenie, ale i tak mamy przykłady, ze dobry
            rolnik może z piasku wyciagnac wiecej niz kiepski z czarnoziemu, ja po prostu
            bardziej wierze w ludzi niz instytucje. Innymi slowy nie wierze ani w zbawienny
            ani w destrukcyjny wplyw malzenstwa na zwiazek.
            To probowanie - nie wiem , jak by to mialo wygladać i ty chyba tez nie - chodzi o
            probe wprowadzenia czlonka do pochwy? Na ogol sie udaje, z pewnymi
            wyjatkami.Wykorzystywanie sie nawzajem - wykorzystwać to się mozna na 1200
            sposobów, przede wszystkim emocjonalnie i od tego sie zaczyna - czemu tak cie
            niepokoi wyk. seksualne ktore jest przykrym i bardzo bolesnym, ale jedynie
            następstwem ? Zawsze mi sie wydawalo, ze leczyc trzeba przyczyny, nie skutki.
            Zdaje sie, ze zupelnie nie potrafisz sobie wyobrazic czulego seksu, gdy dwoje
            ludzi dba o siebie, o to , by dac partnerowi poczucie bezpieczeństwa i akceptacji?
            rozumiem, ale po co znowu walic z grubej rury.
            Co do milosci, w nia sie nie wierzy, do niej sie dorasta.Faktycznie jak sie
            wierzy i uwaza, ze sama z siebie naprawi cale zlo, to wtedy jest sie
            sfrustrowanym i przestaje w nia wierzyc, co wielu osobom wyszlo na dobre - w
            kazdym razie mnie, bo musialam przemyslec, co to jest ta milo�c, ktorej tak chce.
            Ja zdecydowanie chcę siebie dać całą dla męża,
            > odpowiedzialnie. Ale rozumiem,że ktos inny tak nie potrafi lub nie chce.

            No to dawaj, tylko po co ta teoria dyskredytujaca innych -
            przelatywanie,wykorzystywanie, nieodpowiedzialnosc, straszenie frustracjš.

            • Gość: mirka Re: >>>> IP: 212.244.77.* 10.01.02, 12:24
              Gość portalu: ewa napisał(a):

              > >
              > Nie, ale niechęc do osoby, która uzywa nieładnych slów, ktore maja znaczenie
              > dyskredytujace.Poza tym napisalam, ze osobiscie uwazam (tzn, ja, ale ktos inny
              > moze miec inne zdanie)a nie osobiscie obrazliwe ( to znaczy ze je odnosze do
              > siebie). Prawde mowiac, przez chwile bylam zaskoczona, skad te wyrzuty?
              > Jedyne wyrzuty, jakie mam tyczš tego ze nie poszlam z moim przyszlym mezem do
              > lozka od razu wtedy, gdy mialam na to ochote i zmarnowalam taka piekna noc na
              > wiercenie sie pod przescieradlem, on obok meczyl sie tak samo.

              To znaczy poszliście razem spac jak para dziecików? Faktycznie, po co taka
              prowokacja. Jak juz iśc to na całego.
              > > Pomieszanie z poplataniem, jak mi sie wydaje.Po pierwsze, mozliwe, ze w
              > rolnictwie jako�ć pola ma olbrzymie znaczenie, ale i tak mamy przykłady, ze dob
              > ry
              > rolnik może z piasku wyciagnac wiecej niz kiepski z czarnoziemu, ja po prostu
              > bardziej wierze w ludzi niz instytucje. Innymi slowy nie wierze ani w zbawienny
              >
              > ani w destrukcyjny wplyw malzenstwa na zwiazek.

              Nie widzisz róznicy miedzy wolnym zwiazkiem a małżeństwem? To chyba nie swiadczy
              zbyt dobrze o Twoim małżeństwie? Dlaczego sie pobraliście?
              > To probowanie - nie wiem , jak by to mialo wygladać i ty chyba tez nie - chodzi
              > o
              > probe wprowadzenia czlonka do pochwy? Na ogol sie udaje, z pewnymi
              > wyjatkami.Wykorzystywanie sie nawzajem - wykorzystwać to się mozna na 1200
              > sposobów, przede wszystkim emocjonalnie i od tego sie zaczyna - czemu tak cie
              > niepokoi wyk. seksualne ktore jest przykrym i bardzo bolesnym, ale jedynie
              > następstwem ? Zawsze mi sie wydawalo, ze leczyc trzeba przyczyny, nie skutki.
              > Zdaje sie, ze zupelnie nie potrafisz sobie wyobrazic czulego seksu, gdy dwoje
              > ludzi dba o siebie, o to , by dac partnerowi poczucie bezpieczeństwa i akceptac
              > ji?

              Jezeli chodzi o próbowanie to chodziło mi spotykanie sie ,próbe stworzenia
              zwiazku.Nie wiem czemu wszystko kojarzy Ci sie z seksem...
              A jesli chodzi o wykorzystywanie to oczywiście nie chodziło mi znowu o
              seksualne,ale emocjonalne(np. dam ci wszystko,Ty mnie wypróbujesz-jak ci ze mna
              jest, a jak cos nie tak to mnie rzucisz). No ja bym tego nie przezyła,ale rózna
              maja kobiety wrazliwość ,fakt.
              > rozumiem, ale po co znowu walic z grubej rury.
              > Co do milosci, w nia sie nie wierzy, do niej sie dorasta.Faktycznie jak sie
              > wierzy i uwaza, ze sama z siebie naprawi cale zlo, to wtedy jest sie
              > sfrustrowanym i przestaje w nia wierzyc, co wielu osobom wyszlo na dobre - w
              > kazdym razie mnie, bo musialam przemyslec, co to jest ta milo�c, ktorej tak chc
              > e.
              no jasne,tez tak myslę.
              > Ja zdecydowanie chcę siebie dać całą dla męża,
              > > odpowiedzialnie. Ale rozumiem,że ktos inny tak nie potrafi lub nie chce.
              >
              > No to dawaj, tylko po co ta teoria dyskredytujaca innych -
              > przelatywanie,wykorzystywanie, nieodpowiedzialnosc, straszenie frustracjš.

              Nikogo nie straszę-wyciagam wnioski z zycia moich znajomych. Niwielu z nich to
              prawdziwie ufajace sobie, kochajace małżeństwa. A te niewiele to ci ,którzy
              czekali.No i byli własnie za siebie odpowiedzialni. Ile masz lat(jesli mozna
              wiedzieć?).Tak około...Ja 25.

              • Gość: goga Re: >>>> IP: *.cs.rug.nl 10.01.02, 13:06
                Az tyle? Myslalam ze jestes mlodsza...:)))
                A niedyskretne pytanie- jestes mezatka? Jesli nie to o
                ile Twoje poglady ida w parze z tym co mowisz to pewnie
                tez jestes dziewica. Nie widze w tym nic zlego, zebys
                nie czula sie urazona. Tylko uwazam wypowiadanie sie
                osob niezameznych o malzenstwie, niedowiadczonych
                seksualnie o seksie, nie majacych dzieci na temat jak
                je wychowywac itp. to tak naprawde tylo
                teoretyzowanie. Latwo sie wtedy wymadrzac i pisac w
                swoim mniemaniu piekne i idealistyczne poglady. Latwo,
                bo zycie jeszcze tego nie zweryfikowalo.
                • Gość: mirka Re: >>>> IP: 212.244.77.* 10.01.02, 13:16
                  Gość portalu: goga napisał(a):

                  > Az tyle? Myslalam ze jestes mlodsza...:)))
                  > A niedyskretne pytanie- jestes mezatka? Jesli nie to o
                  > ile Twoje poglady ida w parze z tym co mowisz to pewnie
                  > tez jestes dziewica. Nie widze w tym nic zlego, zebys
                  > nie czula sie urazona. Tylko uwazam wypowiadanie sie
                  > osob niezameznych o malzenstwie, niedowiadczonych
                  > seksualnie o seksie, nie majacych dzieci na temat jak
                  > je wychowywac itp. to tak naprawde tylo
                  > teoretyzowanie. Latwo sie wtedy wymadrzac i pisac w
                  > swoim mniemaniu piekne i idealistyczne poglady. Latwo,
                  > bo zycie jeszcze tego nie zweryfikowalo.


                  Zgadzam się.Przeciez nie pisze nic "na pewno". Słucham moich znajomych, obserwuje
                  życie, patrze co tu na forum wypisują ludzie(ile jest zdrad itd?).To duzo uczy.
                  Nie trzeba próbowac narkotyków ,żeby wiedzieć ,że to ryzyko.Pozdrawiam.
          • kathy Re: >>>> 10.01.02, 12:29
            Gość portalu: mirka napisał(a):

            > Gość portalu: ewa napisał(a):
            >
            > > Po pierwsze - dlaczego przeleciało? Nie ma zdarzeń po�rednich tylko albo s
            > ię
            > > puszcza, albo uprawia seks małżeński? Wyobra� sobie, że można się z kims
            > > kochać. Stwierdzenie osobi�cie uważam za obra�liwe.
            >
            > Czyżby wyrzuty sumienia?
            > Masz racje miłośc kształtuje sie przez cały czas budowania związku, a jedynym
            > polem ,na którym ta miłośc może sie w pełni i opdpowiedzialnie kształtować jest
            >
            > małżeństwo,tak myslę.

            małżeństwo może być tak samo niszczące dla miłości jak owo "próbowanie", jeśli
            założysz, że sama instytucja małżeństwa wystarczy by miłość się rozwijała.

            Wszystko przed- jest albo próbowaniem albo
            > nieodpowiedzialym wykorzystywaniem sie nazwajem. Potem tacy ludzie, którzy
            > chcieli miec wiele od razu albo przestaja wierzyc w miłośc, albo żyja jakąś
            > złuda,że kiedys znajda te prawdziwa miłośc. Najczęściej zaś kończy sie to
            > sfrustrowaniem na starość. Ja zdecydowanie chcę siebie dać całą dla męża,
            > odpowiedzialnie.

            Jak ofiarę na ołtarzu małżeństwa...
            A czy tego samego oczekujesz od męża, czy działa to tylko w jedna stronę?



            Ale rozumiem,że ktos inny tak nie potrafi lub nie chce.

            • Gość: mirka Re: >>>> IP: 212.244.77.* 10.01.02, 12:38
              kathy napisał(a):

              > Gość portalu: mirka napisał(a):
              >
              > > Gość portalu: ewa napisał(a):
              > >
              > > > Po pierwsze - dlaczego przeleciało? Nie ma zdarzeń po�rednich tylko a
              > lbo s
              > > ię
              > > > puszcza, albo uprawia seks małżeński? Wyobra� sobie, że można się z k
              > ims
              > > > kochać. Stwierdzenie osobi�cie uważam za obra�liwe.
              > >
              > > Czyżby wyrzuty sumienia?
              > > Masz racje miłośc kształtuje sie przez cały czas budowania związku, a jedy
              > nym
              > > polem ,na którym ta miłośc może sie w pełni i opdpowiedzialnie kształtować
              > jest
              > >
              > > małżeństwo,tak myslę.
              >
              > małżeństwo może być tak samo niszczące dla miłości jak owo "próbowanie", jeśli
              > założysz, że sama instytucja małżeństwa wystarczy by miłość się rozwijała.

              Jasne,że nie wystracza. Ale daje dobre podstawy do budowania miłości: wspólne
              mieszkanie, obowiązki, dzieci, oszczedności itd. Lepiej budowac na tym niz na...
              (?)
              >
              > Wszystko przed- jest albo próbowaniem albo
              > > nieodpowiedzialym wykorzystywaniem sie nazwajem. Potem tacy ludzie, którzy
              >
              > > chcieli miec wiele od razu albo przestaja wierzyc w miłośc, albo żyja jaką
              > ś
              > > złuda,że kiedys znajda te prawdziwa miłośc. Najczęściej zaś kończy sie to
              > > sfrustrowaniem na starość. Ja zdecydowanie chcę siebie dać całą dla męża,
              > > odpowiedzialnie.
              >
              > Jak ofiarę na ołtarzu małżeństwa...
              > A czy tego samego oczekujesz od męża, czy działa to tylko w jedna stronę?

              Sa faceci, którzy mysla podobnie jak ja. A juz cała masa chce miec żonę tylko dla
              siebie(choc przyznaja sie do tego czasem długo po ślubie).Pozdrawiam.
              >
              >
              >
              > Ale rozumiem,że ktos inny tak nie potrafi lub nie chce.
              >

              • kathy Re: >>>> 10.01.02, 12:57
                Gość portalu: mirka napisał(a):

                > kathy napisał(a):
                >
                > > Gość portalu: mirka napisał(a):
                > >
                > > > Gość portalu: ewa napisał(a):
                > > >
                > > > > Po pierwsze - dlaczego przeleciało? Nie ma zdarzeń po�rednich ty
                > lko a
                > > lbo s
                > > > ię
                > > > > puszcza, albo uprawia seks małżeński? Wyobra� sobie, że można si
                > ę z k
                > > ims
                > > > > kochać. Stwierdzenie osobi�cie uważam za obra�liwe.
                > > >
                > > > Czyżby wyrzuty sumienia?
                > > > Masz racje miłośc kształtuje sie przez cały czas budowania związku, a
                > jedy
                > > nym
                > > > polem ,na którym ta miłośc może sie w pełni i opdpowiedzialnie kształ
                > tować
                > > jest
                > > >
                > > > małżeństwo,tak myslę.
                > >
                > > małżeństwo może być tak samo niszczące dla miłości jak owo "próbowanie", j
                > eśli
                > > założysz, że sama instytucja małżeństwa wystarczy by miłość się rozwijała.
                >
                > Jasne,że nie wystracza. Ale daje dobre podstawy do budowania miłości: wspólne
                > mieszkanie, obowiązki, dzieci, oszczedności itd. Lepiej budowac na tym niz na..
                > .
                > (?)


                No cóż, zdarzają się też małżeństwa, które łączą dzieci, mieszkanie,konto , ale
                brakuje miłości. Są kobiety, które traktują seks małżeński jak łaskę, lub słuzy
                im do uzyskania jakichś korzyści. Dla mnie to obrzydliwe i niewiele różni sie od
                prostytucji. A w miłości nie ma miejsca na targi, miłość to ofiarowanie i dlatego
                nie widzę nic złego wtym, że dwoje kochajacych sie ludzi nie czeka z tym do
                ślubu. I znam wiele takich par, które nie czekały a są szczęśliwe w małzeństwie.


                > >
                > > Wszystko przed- jest albo próbowaniem albo
                > > > nieodpowiedzialym wykorzystywaniem sie nazwajem. Potem tacy ludzie, k
                > tórzy
                > >
                > > > chcieli miec wiele od razu albo przestaja wierzyc w miłośc, albo żyja
                > jaką
                > > ś
                > > > złuda,że kiedys znajda te prawdziwa miłośc. Najczęściej zaś kończy si
                > e to
                > > > sfrustrowaniem na starość. Ja zdecydowanie chcę siebie dać całą dla m
                > ęża,
                > > > odpowiedzialnie.
                > >
                > > Jak ofiarę na ołtarzu małżeństwa...
                > > A czy tego samego oczekujesz od męża, czy działa to tylko w jedna stronę?
                >
                > Sa faceci, którzy mysla podobnie jak ja. A juz cała masa chce miec żonę tylko d
                > la
                > siebie(choc przyznaja sie do tego czasem długo po ślubie).Pozdrawiam.

                Ale przecież żona nie jest własnościa męża ani mąż żony! Małżeństwo to nie akt
                własności. Oczywiste, że podstawą małżeństwa jest wierność, ale trudno mieć
                pretensje o to, co było kiedyś, gdy oboje nawet sie nie znali.


                > >
                > >
                > >
                > > Ale rozumiem,że ktos inny tak nie potrafi lub nie chce.
                > >
                >

                • Gość: mirka Re: >>>> IP: 212.244.77.* 10.01.02, 13:08
                  kathy napisał(a):

                  > Gość portalu: mirka napisał(a):
                  >
                  > > kathy napisał(a):
                  > >
                  > > > Gość portalu: mirka napisał(a):
                  > > >
                  > > > > Gość portalu: ewa napisał(a):
                  > > > >
                  > > > > > Po pierwsze - dlaczego przeleciało? Nie ma zdarzeń po�redni
                  > ch ty
                  > > lko a
                  > > > lbo s
                  > > > > ię
                  > > > > > puszcza, albo uprawia seks małżeński? Wyobra� sobie, że moż
                  > na si
                  > > ę z k
                  > > > ims
                  > > > > > kochać. Stwierdzenie osobi�cie uważam za obra�liwe.
                  > > > >
                  > > > > Czyżby wyrzuty sumienia?
                  > > > > Masz racje miłośc kształtuje sie przez cały czas budowania związ
                  > ku, a
                  > > jedy
                  > > > nym
                  > > > > polem ,na którym ta miłośc może sie w pełni i opdpowiedzialnie k
                  > ształ
                  > > tować
                  > > > jest
                  > > > >
                  > > > > małżeństwo,tak myslę.
                  > > >
                  > > > małżeństwo może być tak samo niszczące dla miłości jak owo "próbowani
                  > e", j
                  > > eśli
                  > > > założysz, że sama instytucja małżeństwa wystarczy by miłość się rozwi
                  > jała.
                  > >
                  > > Jasne,że nie wystracza. Ale daje dobre podstawy do budowania miłości: wspó
                  > lne
                  > > mieszkanie, obowiązki, dzieci, oszczedności itd. Lepiej budowac na tym niz
                  > na..
                  > > .
                  > > (?)
                  >
                  >
                  > No cóż, zdarzają się też małżeństwa, które łączą dzieci, mieszkanie,konto , ale
                  >
                  > brakuje miłości. Są kobiety, które traktują seks małżeński jak łaskę, lub słuzy
                  >
                  > im do uzyskania jakichś korzyści. Dla mnie to obrzydliwe i niewiele różni sie o
                  > d
                  > prostytucji. A w miłości nie ma miejsca na targi, miłość to ofiarowanie i dlate
                  > go
                  > nie widzę nic złego wtym, że dwoje kochajacych sie ludzi nie czeka z tym do
                  > ślubu. I znam wiele takich par, które nie czekały a są szczęśliwe w małzeństwie
                  > .
                  Alez nie napisałam,że seks nie jest wazny,albo jest jakąś łaską. Oczywiście ,że
                  nie! Gdybym tak myslała to przeciez nie chciałabym po-ślubie. To jest właśnie b.
                  ważne-taka wyłaczność dla siebie ciał.
                  >
                  > > >
                  > > > Wszystko przed- jest albo próbowaniem albo
                  > > > > nieodpowiedzialym wykorzystywaniem sie nazwajem. Potem tacy ludz
                  > ie, k
                  > > tórzy
                  > > >
                  > > > > chcieli miec wiele od razu albo przestaja wierzyc w miłośc, albo
                  > żyja
                  > > jaką
                  > > > ś
                  > > > > złuda,że kiedys znajda te prawdziwa miłośc. Najczęściej zaś końc
                  > zy si
                  > > e to
                  > > > > sfrustrowaniem na starość. Ja zdecydowanie chcę siebie dać całą
                  > dla m
                  > > ęża,
                  > > > > odpowiedzialnie.
                  > > >
                  > > > Jak ofiarę na ołtarzu małżeństwa...
                  > > > A czy tego samego oczekujesz od męża, czy działa to tylko w jedna str
                  > onę?
                  > >
                  > > Sa faceci, którzy mysla podobnie jak ja. A juz cała masa chce miec żonę ty
                  > lko d
                  > > la
                  > > siebie(choc przyznaja sie do tego czasem długo po ślubie).Pozdrawiam.
                  >
                  > Ale przecież żona nie jest własnościa męża ani mąż żony! Małżeństwo to nie akt
                  > własności. Oczywiste, że podstawą małżeństwa jest wierność, ale trudno mieć
                  > pretensje o to, co było kiedyś, gdy oboje nawet sie nie znali.
                  >
                  >
                  Oczywiście,ale nasza przeszłość rzutuje na przyszłość. Wszystko co robimy ma
                  jakies konsekwencje.

                  Ale narobilyśmy szumu w szklance wody. Mysle,że każdy powinnien robic tak jak
                  uważa. Ja jednak mając do wyboru być;szczęśliwa lub b. szczęśliwą wole być
                  bardzo.Życie mamy jedno.Pozdrawiam.
                  > > >
                  > > >
                  > > > Ale rozumiem,że ktos inny tak nie potrafi lub nie chce.
                  > > >
                  > >
                  >

                  • kathy Re: >>>> 10.01.02, 13:24
                    Gość portalu: mirka napisał(a):

                    > kathy napisał(a):
                    >
                    > > Gość portalu: mirka napisał(a):
                    > >
                    > > > kathy napisał(a):
                    > > >
                    > > > > Gość portalu: mirka napisał(a):
                    > > > >
                    > > > > > Gość portalu: ewa napisał(a):
                    > > > > >
                    > > > > > > Po pierwsze - dlaczego przeleciało? Nie ma zdarzeń po�
                    > redni
                    > > ch ty
                    > > > lko a
                    > > > > lbo s
                    > > > > > ię
                    > > > > > > puszcza, albo uprawia seks małżeński? Wyobra� sobie, ż
                    > e moż
                    > > na si
                    > > > ę z k
                    > > > > ims
                    > > > > > > kochać. Stwierdzenie osobi�cie uważam za obra�liwe.
                    > > > > >
                    > > > > > Czyżby wyrzuty sumienia?
                    > > > > > Masz racje miłośc kształtuje sie przez cały czas budowania
                    > związ
                    > > ku, a
                    > > > jedy
                    > > > > nym
                    > > > > > polem ,na którym ta miłośc może sie w pełni i opdpowiedzial
                    > nie k
                    > > ształ
                    > > > tować
                    > > > > jest
                    > > > > >
                    > > > > > małżeństwo,tak myslę.
                    > > > >
                    > > > > małżeństwo może być tak samo niszczące dla miłości jak owo "prób
                    > owani
                    > > e", j
                    > > > eśli
                    > > > > założysz, że sama instytucja małżeństwa wystarczy by miłość się
                    > rozwi
                    > > jała.
                    > > >
                    > > > Jasne,że nie wystracza. Ale daje dobre podstawy do budowania miłości:
                    > wspó
                    > > lne
                    > > > mieszkanie, obowiązki, dzieci, oszczedności itd. Lepiej budowac na ty
                    > m niz
                    > > na..
                    > > > .
                    > > > (?)
                    > >
                    > >
                    > > No cóż, zdarzają się też małżeństwa, które łączą dzieci, mieszkanie,konto
                    > , ale
                    > >
                    > > brakuje miłości. Są kobiety, które traktują seks małżeński jak łaskę, lub
                    > słuzy
                    > >
                    > > im do uzyskania jakichś korzyści. Dla mnie to obrzydliwe i niewiele różni
                    > sie o
                    > > d
                    > > prostytucji. A w miłości nie ma miejsca na targi, miłość to ofiarowanie i
                    > dlate
                    > > go
                    > > nie widzę nic złego wtym, że dwoje kochajacych sie ludzi nie czeka z tym
                    > do
                    > > ślubu. I znam wiele takich par, które nie czekały a są szczęśliwe w małzeń
                    > stwie
                    > > .
                    > Alez nie napisałam,że seks nie jest wazny,albo jest jakąś łaską. Oczywiście ,że
                    >
                    > nie! Gdybym tak myslała to przeciez nie chciałabym po-ślubie. To jest właśnie b
                    > .
                    > ważne-taka wyłaczność dla siebie ciał.
                    > >
                    > > > >
                    > > > > Wszystko przed- jest albo próbowaniem albo
                    > > > > > nieodpowiedzialym wykorzystywaniem sie nazwajem. Potem tacy
                    > ludz
                    > > ie, k
                    > > > tórzy
                    > > > >
                    > > > > > chcieli miec wiele od razu albo przestaja wierzyc w miłośc,
                    > albo
                    > > żyja
                    > > > jaką
                    > > > > ś
                    > > > > > złuda,że kiedys znajda te prawdziwa miłośc. Najczęściej zaś
                    > końc
                    > > zy si
                    > > > e to
                    > > > > > sfrustrowaniem na starość. Ja zdecydowanie chcę siebie dać
                    > całą
                    > > dla m
                    > > > ęża,
                    > > > > > odpowiedzialnie.
                    > > > >
                    > > > > Jak ofiarę na ołtarzu małżeństwa...
                    > > > > A czy tego samego oczekujesz od męża, czy działa to tylko w jedn
                    > a str
                    > > onę?
                    > > >
                    > > > Sa faceci, którzy mysla podobnie jak ja. A juz cała masa chce miec żo
                    > nę ty
                    > > lko d
                    > > > la
                    > > > siebie(choc przyznaja sie do tego czasem długo po ślubie).Pozdrawiam.
                    > >
                    > > Ale przecież żona nie jest własnościa męża ani mąż żony! Małżeństwo to nie
                    > akt
                    > > własności. Oczywiste, że podstawą małżeństwa jest wierność, ale trudno mie
                    > ć
                    > > pretensje o to, co było kiedyś, gdy oboje nawet sie nie znali.
                    > >
                    > >
                    > Oczywiście,ale nasza przeszłość rzutuje na przyszłość. Wszystko co robimy ma
                    > jakies konsekwencje.
                    >
                    > Ale narobilyśmy szumu w szklance wody. Mysle,że każdy powinnien robic tak jak
                    > uważa. Ja jednak mając do wyboru być;szczęśliwa lub b. szczęśliwą wole być
                    > bardzo.Życie mamy jedno.Pozdrawiam.


                    Ja też! I jestem bardzo szczęśliwa - od 16 lat. Nie widzę jednak związku między
                    czekaniem z seksem do ślubu a szczęściem w małżeństwie. Przeciwnie, kiedyś niue
                    chciałam małżeństwa w ogóle, gdyż uważałam, że miłości zaszkodzi związanie
                    formalne, zakontraktowanie, bo przeciez papier ( a nawet sakrament)nie daje
                    gwarancji, a czasem może stac się tylko wygodną wymowką- w rodzaju- kocham cie,
                    przeciez się z toba ożeniłem.Ja chciałam po prostu kochać.
                    Pozdrawiam
                    > > > >
                    > > > >
                    > > > > Ale rozumiem,że ktos inny tak nie potrafi lub nie chce.
                    > > > >
                    > > >
                    > >
                    >

                    • Gość: pIMPUS Re IP: *.alsv1.occa.home.com 12.01.02, 05:46



                      ZLITUJCIE SIE---TO JEST ZUPELNIE NIECZYTELNE!!!!!!!!!!!!!!
                      • muzaaa Re: racja 12.01.02, 15:34
                        Pimus ma racje, czasami przesadzacie z tymi cytatami, mowcie o co Wam biega i
                        juz.
            • Gość: taramzes Re: >>>> IP: 195.116.95.* 10.01.02, 12:45
              A mi się już bzykać nie chce.......tragedia !!!
              • Gość: ewa Re: >>>> IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.01.02, 13:21
                Znowu bylas nieprzyjemna. Ludzie czasami wyjezdzaja na wycieczki, w rozne
                miejsca, czasem dziwne. I w tych dziwnych miejscach czasami sa pewne
                ograniczenia lokalowe. Rzucanie dzieciakami , w dodatku zanim uslyszalas
                odpowiedz, to chyba przesada?
                Troche przeraza to twoje wyobrazenie o poswiecaniu sie na oltarzu milosci (
                czyzbys nie miala ochoty na seks), a stwierdzenie o nie przezyciu po prostu
                zwlilo mnie z nog. Ja mam co prawda tylko 28 lat, ale juz wiem, ze przezyc
                mozna znacznie wiecej, tzn. ja moge i nawet nie widzialabym powodu do czego�
                takiego - bo nigdy nie zrobilabym czegos, na co nie mialabym ochoty, moze
                dlatego.Prawde mowiac, nie rozumiem dlaczego mam sie przejmować tym czego
                pragna faceci? Ja sie nawet nad tym nie zastanawiam. Mam dosc problemów z tym,
                czego pragnę ja i jak to zorganizować. Ewentualnie mogłabym sie zainteresować
                tym czego pragnie moj maz, ale on mi to sam mowi:-))), wiec nie musze.
                Za maz wyszlam z przyczyn dwu (prawie rok po urodzeniu zaplanowanego dziecka)
                pierwsza to podatki, druga niezadowolenie mojego mezczyzny z sytuacji konkubenta
                (wykrecilam sie od koscielnego uff). No nie była i trzecia - po urodzeniu
                dziecka musialam zasuwac do usc i te wszystkie cyrki z uznaniem , kino. Przy
                drugim nie chce juz takich wyglupów, a i jeszcze trzeba było zmieniac
                ksiazeczke zdrowia dziecka, bo choc tatus stal obok z dowodem osobistym w reku
                pani w szpitalu wpisala moje nazwisko.No i trzeba bylo zasuwac po nowa
                ksiazeczke na drugi koniec warszawy.
                Dziecko urodzilam, gdy bylam w twoim wieku,kochamy sie, a moj maz potrafi mi
                przyniesc krówki, gdy o 10 w nocy w niedziele wraca z pracy no i w poniedzialek
                tez idzie, rzecz jasna. Pral mi zalane mlekiem staniki po porodzie, sam prasuje
                sobie koszule i nie pamietam, kiedy mialam w reku jego skarpetki.
                • stratocaster Re: TAK!!! ZROBIĆ TO PRZED ŚLUBEM!!! 29.01.02, 09:50
                  BEZWZGLĘDNIE - TAK. TO ZBYT WAŻNA RZECZ, ŻEBY MOŻNA BYŁO IŚĆ NA ŻYWIOŁ.
    • Gość: Mia Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 29.01.02, 20:54
      Przekopałam się przez te całe pyskówki o niczym i tak mnie to wkurzyło, że
      wypaliłam podczas czytania paczke papierosów. Jak dostanę raka, to macie mnie -
      ze szczególnym uwzględnieniem Kazo i Kredki - na sumieniu...

      PS Maja, Ty masz większy problem, Ciebie z odpowiedzialności zwalniam... ;)
      • Gość: Maja Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.pl 29.01.02, 21:35
        Dzięki Mia, wezmę to pod uwagę. A tak w ogóle to palenie szkodzi, mówił o tym
        zdaje się jakiś minister na bilbordach. Trzymanko.
        • szarak1 Re: Czy zrobić to przed ślubem? 30.01.02, 00:32
          Poczekaj!To jeszcze tylko 4 miesiące.Myślę że Twój przyszły mąż szybko doceni
          Twoją niezłomność.Bardzo będzie mu imponowało że jego żona umie bronić swoich
          przekonań .Naprawdę sądzę że będzie z Ciebie dumny.Wspomniałaś ,że rezygnujesz
          z dotychczasowego życia(pracy,znajomych itd.}.Tutaj tak naprawdę widzę
          zagrożenie dla waszego związku.Twój narzeczony spotyka się z ambitną i robiącą
          karierę kobietą.Aby dalej Cię kochał tak jak obecnie ,to nie może się zmienić!
          Dlatego pomyśl zawczasu co będziesz robiła na antypodach.Zapomnij o roli
          gospodyni domowej,bo będzie to początek końca Waszego
          związku.Podsumowując:poczekaj jeszcze trochę i bądź sobą.p.s.Napisz czy noc
          poślubna była romantyczna.
        • Gość: Mia Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.krakow.dialup.inetia.pl 30.01.02, 07:14
          Nie paliłam od października, psiakrew...
          Ale teraz jestem spokojniejsza, mogę odpowiedzieć.
          Maju, tak się zastanawiam, czy Ty nie pragniesz w takim razie narzeczonego w
          ogóle. Bo jeśli piszesz o zmaganiach sie z jego checiami, to tak to rozumiem. I
          jeśli to prawda, to masz duży problem - niekoniecznie w małżeństwie musi się to
          zmienić. I co, całe życie będziesz lawirować, czy "zamykać oczy i myśleć o
          Anglii"? To może być niefajne.
          Z życzeniami absolutnie odmiennego scenariusza

          Mia
          • kazo Re: do mia 30.01.02, 17:21
            Co się tak stresujesz, może podświadomie masz żal do swojego pierwszego, że Cie
            zostawił na lodzie po skończonej robocie?
            • Gość: Maja Re: do Kazo IP: *.pl 30.01.02, 17:26
              Fe, jesteś niedobrym chłopczykiem, (lub dziewczynką) Kazo. Nie sądzę żeby ktoś
              mógł ją zostawić kiedykolwiek, nawet po, jak mówisz, skończonej robocie.
              Seks to ciężka harówka, nie Kazo?
              • kazo Re: do maji 30.01.02, 17:31
                No właśnie nie - jest on wspaniały, ale żeby taki był trzeba mieć odpowiednie
                podejście. Co u Ciebie Maju - dawno tu nie zaglądałem, a byłem jednym z
                pierwszych, którzy zareagowali na Twój apel - chyba nie dałaś się przekonać tej
                bandzie przegranych?
                pozdrawiam
                • Gość: Maja Re: do Kazo IP: *.pl 04.02.02, 18:43
                  Oczywiście, że nie dałam. Chociaż niektóre rady były niezłe (Dodo). Większość
                  jednak złośliwych albo głupich. Zastanawia mnie poziom emocjonalny i etyczny
                  młodych, wchodzących w życie ludzi. Zresztą nie takich już młodych,
                  raczej "steranych" i wyjałowionych.
                  Zastanawiałam się też nad sobą. Doszłam do wniosku że nie jestem dziwaczką ani
                  żadnym reliktem. W zasadzie jakie to ma znaczenie, czy robisz to przed czy po,
                  chodzi o umiejętność cieszenia się życiem powolutku, po kawałku, starczy na
                  dłużej...
                  • Gość: Isabel Re: do Mai IP: *.opole.sdi.tpnet.pl 04.02.02, 19:40
                    Gość portalu: Maja napisał(a):

                    > Oczywiście, że nie dałam. Chociaż niektóre rady były niezłe (Dodo). Większość
                    > jednak złośliwych albo głupich. Zastanawia mnie poziom emocjonalny i etyczny
                    > młodych, wchodzących w życie ludzi. Zresztą nie takich już młodych,
                    > raczej "steranych" i wyjałowionych.
                    > Zastanawiałam się też nad sobą. Doszłam do wniosku że nie jestem dziwaczką ani
                    > żadnym reliktem. W zasadzie jakie to ma znaczenie, czy robisz to przed czy po,
                    > chodzi o umiejętność cieszenia się życiem powolutku, po kawałku, starczy na
                    > dłużej...

                    Maju, przygladalam sie tej dyspucie, kilka razy zabralam glos, ale teraz
                    zastanawiam sie, po co zadawalas pytanie, po co sugerowalas, ze chcesz jakichs
                    porad, skoro - tak sadze - z gory wiedzialas, co chcesz zrobic. No chyba zeby
                    pogadac ;-) To rozumiem! Mam wrazenie, za zapytalas, liczac, ze wszyscy Ci
                    przyklasna, chwalac w dodatku Twoja niezlomnosc. Ale tak sie nie stalo. Mezczyzni
                    doradzali Ci obstawanie przy swoich racjach, kobiety - czym bylas zreszta
                    zaskoczona i nieco zawiedziona - chyba w wiekszosc doradzaly Ci ulec namietnosci
                    i nie czekac na slub, ale kochac sie. Kochac sie i cieszyc fizyczna bliskoscia
                    ukochanej osoby jak najszybciej. Wciaz pamietam Twoj argument, gdy twiedzilas, iz
                    jesli ulegniesz swojemu narzeczonemu jeszcze przed slubem, to tak bedzie juz
                    pewnie i po slubie. W tej chwili Twoj narzeczony spojrzy prawdopodobnie na Twoje
                    przyzwolenie jak na przywilej, ktorym go obdarowujesz, ale wkrotce zacznie sie
                    byc moze domagac i innych ustepstw z Twojej strony. Zarzucilam Ci kalkulowanie,
                    bo tak to w istocie postrzegam, ale trudno nie przyznac Ci tez racji, bo tak
                    przeciez moze wlasnie byc.
                    Ja tez czasem prosze o rade bliskich albo znajomych, ale tak naprawde nie
                    oczekuje rady, lecz ich aprobaty, a gdy oni zapatruja sie na sprawe inaczej,
                    jestem troche zawiedziona.
                    Zycze Ci wszystkiego dobrego i, na dobra sprawe, nie sluchaj cudzych uwag, ale
                    wlasnej intuicji. Jesli bedziesz w zgodzie z soba, bedziesz chyba najbardziej
                    usatysfakcjonowana, a my wyrazilismy nasze opinie, bo tez lubimy pogadac.
                    Zreszta, wiesz jak to jest, doradzanie innym to takie fajne zajecie ;-)
                    Pozdrawiam serdecznie.
                    • muzaaa Re: dziewczyny 04.02.02, 21:30
                      Zaraz sie chyba rozplacze, taka jestem wzruszona...
    • Gość: Jakub Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: 217.153.114.* 04.02.02, 14:54
      Zaproponuj mu układ: Zrobimy to przed ślubem ale po ślubie nie będziemy tego
      robić ;-)

      J

      Gość portalu: Maja napisał(a):

      > Wolałabym poczekać do nocy poślubnej, to takie romantyczne. Ale on nalega. Mówi
      >
      > że przeciez niedługo i tak będziemy mężem i żoną?

      • Gość: Maja Re: Czy zrobić to przed ślubem? IP: *.pl 06.02.02, 18:44
        Świetny przykład, skąd go wziąłeś, z własnego doświadczenia?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka