Dodaj do ulubionych

Pomyliłam się,mówiąc,że nikt mnie nie podrywa

27.04.08, 14:38
właśnie mnie podrywał. Koło śmietnika jak poszłam wyrzucić plastiki
i makulaturkę. Stary rumpel - coś pomiędzy menelem a dresiarzem 30
lat później. Ja to mam kurde możliwości...
Obserwuj wątek
    • avital84 Re: Pomyliłam się,mówiąc,że nikt mnie nie podrywa 27.04.08, 14:40
      Rozbawiłaś mnie. :)
      Jak ostatnio byłam w Warszawie to mnie robotnik drogowy podrywał. Przystojny był
      nawet i pomógł mi nieść walizkę przez chwilę. :)
    • kitek_maly Re: Pomyliłam się,mówiąc,że nikt mnie nie podrywa 27.04.08, 14:40

      Ela, każdą taką sytuację traktuj jak trening. ;-)

    • poecia1 Re: Pomyliłam się,mówiąc,że nikt mnie nie podrywa 27.04.08, 14:41
      a jak dokładnie Cię podrywał? Bo to ciekawe;)
      • eluch_a Re: Pomyliłam się,mówiąc,że nikt mnie nie podrywa 27.04.08, 14:47
        Wiesz, tak bełkotał, że ja go kiepsko rozumiałam w sumie, pomimo że
        ten niedawno wytrzeźwiałam ;) Coś o wiosence zaczął i że mam taką
        wiosenną zieloną apaszkę i zaczął śpiewać "Wiosna, ach to ty". I
        zapytał, co taka wiosenna kobietka robi w wolnym czasie. Ja na to,
        że ja dużo pracuję. A on, że szkoda młodości marnować na pracę i że
        on tu mieszka niedaleko w kamienicy za rogiem.
        Już nie słuchałam dalej.
        • poecia1 Re: Pomyliłam się,mówiąc,że nikt mnie nie podrywa 27.04.08, 14:49
          O kurde to całkiem bezpośredni ten podrywy:) no konkretny taki;) Ale
          nic się nie bój bo dzisiaj rumpel, a jutro kto wie;)
        • bertrada Re: Pomyliłam się,mówiąc,że nikt mnie nie podrywa 27.04.08, 16:50
          > on tu mieszka niedaleko w kamienicy za rogiem.

          To i sąsiada nowego poznałaś. ;D
          • eluch_a Re: Pomyliłam się,mówiąc,że nikt mnie nie podrywa 27.04.08, 16:57
            To nie teeeeeeeeeen........ To nie teeeen... To nie ten zza okna.
            Przed tym zza okna być się nie opierała, mimo że jestem chora
            akurat. Może bym zasłabła in this arms...
    • funny_game Załamałam się. 27.04.08, 14:44
      Mój romans się zaczął kiedyś przy akademickim śmietniku, w towarzystwie pustych
      butelek po wcześniejszej imprezie.
      Czyli lecę na rumpli, cokolwiek to słowo w tym kontekście znaczy?
      • eluch_a Re: Załamałam się. 27.04.08, 14:48
        Nie chodzi o śmietnik. Chodzi o typ człowieka. Rumpel to taki hmm,
        piwniczny niebieski ptak...
        • funny_game Re: Załamałam się. 27.04.08, 14:50
          dziwi mnie, że klepiesz posty na FK, zamiast być teraz na randce z niebieskim
          ptakiem adoratora :DDD
      • a.part Re: Załamałam się. 27.04.08, 14:48
        rumpel to coś chyba z zeglarstwem
        nad morzem ten śmietnik był :)))
        • funny_game Re: Załamałam się. 27.04.08, 14:52
          Taki rumpel to ja właśnie znam i dlatego pytam o alternatywne znaczenie ;)
          • a.part Re: Załamałam się. 27.04.08, 14:56
            u mnie to sie mówi lump :)))
            • eluch_a Re: Załamałam się. 27.04.08, 15:02
              Nie, bo lump to jest menel, a rumpel to jest taki bardziej hmm
              wyrafinowany menel, bardziej swoją wartość zna. Mówię, że pomiędzy
              menelem a dresem. Oj, rumpel to jest moje autorskie okreslenie.
              Takie fajne słowo, oddające istotę rzeczy.
              A rumpel to w żeglarstwie jest, tak. Kiedyś się nawet o to uderzyłam.
              • funny_game Re: Załamałam się. 27.04.08, 15:14
                Aaaa, czyli rumpel równa sie olambik.
                Iglesias nawet piosenkę o nich śpiewa.
                Olaaaambiiiiik!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka