Gość: daisy IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.09.03, 12:27 Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
betty-bt Re: Toksyczna miłość 10.09.03, 13:26 o co sie rozbiega? seks w zarnowcu? Odpowiedz Link Zgłoś
betty-bt Re: Toksyczna miłość 10.09.03, 13:38 mamalgosia napisała: > seks z wężem:)) hue hue :)) mowi sie- wonsz! Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daisy Re: Toksyczna miłość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.09.03, 17:10 No i napisałam długi post, którego jednak nie odważyłam się wysłać. Sama nie wiem co chciałam przez to osiągnąć- radę czy utwierdzenie się w przekonaniu że to w co się wpakowałam nie ma sensu i potrzebuję pomocy specjalisty aby się od tego uwolnić. W telegraficznym skrócie- 2 lata temu gdy uczucia między mną a mężczyzną, z którym spędziłam kilka lat życia (nazwijmy go Marek) zaczęły robić się bardzo letnie, wyjechałam sama na kilka dni za granicę. Po drodze odwiedziłam mojego ex (nazwijmy go Greg) no i stało się... stara miłość wróciła ze zdwojoną mocą, wydawała się dojrzalsza i bardziej szalona. Choc prawdę powiedziawszy, dopiero wtedy zaczęliśmy się tak naprawdę poznawać i mi zaczęło na nim zależeć (wcześniej on był zakochany a ja chyba zbyt młoda na tę miłość). Marek, który kochał mnie do szaleństwa i mieszkał ze mną nie mógł uwierzyć ze zrywam zaręczyny, myślał że mi przejdzie, był skłonny wybaczyć. Nie przeszło...Ze względu na dzielącą nas odległość spotykaliśmy się z Gregiem co miesiąc, dwa na kilka dni. Byłe to szalone dni, pełne namiętności. Po jakimś czasie mój luby zaczął pokazywać swój prawdziwy charakter- wybuchy zazdrości, egoizm a potem obwinianie mnie o wiele różnych rzeczy. Nigdy nie widział swojej winy. A ja cierpiałam, żaliłam się Markowi (był i jest moim najlepszym przyjacielem) który cierpliwie słuchał, radził i pocieszał choć sam bardzo to przeżywał, i wybaczałam. Po jakimś czasie zaczęłam żałować swojej decyzji, porównywać ich do siebie, dochodząc do wniosku, że Marek jest dojrzalszy, bardziej czuły i odpowiedzialny, wyrozumiały, tolerancyjny, ma świetny charakter, rozumiemy się "bez słów", po prostu, właśnie, był bardziej najlepszym przyjacielem niż kochankiem. A Greg- całkowite przeciwieństwo Marka...Nie było spotkania które nie zakończyłoby się okropną kłótnią z bezpodstawnymi wyzwiskami pod moim adresem. Jednak mimo zadanych ran ciągle go kochałam i pragnęłam, choć chyba rozumiałam że jestem od niego sexualnie uzależniona, z nikim nigdy nie było mi tak dobrze. Ostatnie spotkanie było koszmarem, szybko wróciłam do domu i nie chciałam go więcej widzieć. Chciałam ułożyć sobie życie osobiste, zapomnieć o nim...Minęło kilka dni a ja znowu zaczęłam o nim myśleć, marzyć, wybaczyłam. Chcę go znowu zobaczyć, planuje przyjechać do Polski w październiku... Dawno powinnam to zakończyć, wiem że nie ma sensu tego kontynuować, widzę jak przez te 2 lata zostałam zraniona emocjonalnie (przez niego jak i odległość gdy nie mogłam go widzieć) i poniżona ale nie mogę tego zakończyć...Mimo wszystko ciągle go kocham (tak, myślę że to nie tylko te cholerne feromony) choć nie jestem pewna co on tak naprawdę czuje (wiem, że jestem dla niego tak atrakcyjna fizycznie jak on dla mnie). To jest błędne koło, wiem że jak się zobaczymy, znowu zacznie jakaś awanturę, ja będę cierpieć, wkurzać się na niego, będzie nam cudownie w łózku, itd. Dodam, że wcześniej planowaliśmy zamieszkać wspólnie, on chciał przenieś się do Polski jak znajdzie tu pracę ale teraz już chyba sama tego nie chcę... No cóż, mam nadzieję że z tego chaosu informacji postaracie się zrozumieć moją sytuację i może, no właśnie, doradzić? powiedzieć że głupio robię? itd Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daisy Re: Toksyczna miłość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.09.03, 18:49 hmmm, zaczęłam żałować że się odkryłam z moimi problemami... nikt nie był w podobnej sytuacji lub nie wie co mi poradzić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: renia Re: Toksyczna miłość IP: *.ath.spark.net.gr 10.09.03, 19:08 Gość portalu: daisy napisał(a): > hmmm, zaczęłam żałować że się odkryłam z moimi problemami... > nikt nie był w podobnej sytuacji lub nie wie co mi poradzić? Ale jakiej Ty rady oczekujesz? Nie przejmuj sie, Greg jest fajny, badz z nim mimo wszystko? Przeciez sama wiesz, ze jedyna rada jakiej mozna Ci udzielic jest ta, zebys zostawila Grega w cholere, przestala myslec dupa i docenila to co daje Ci los, czyli Marka. W ogole to dziwie sie temu Markowi i na jego miejscu juz nie chcialabym byc z Toba, a toksyczne milosci sie zdarzaja wszystkim, ta najwyrazniej jest bardzo toksyczna wiec zakoncz ja jak najpredzej i przestan pieprzyc o uzaleznieniu seksualnym. Dorosly czlowiek panuje nad swoimi popedami i rozporzadza nimi kierujac sie umyslem, a nie tylko hormonami. No moze inaczej - hormony czasem rozwalaja nam nagle caly porzadek i dzieja sie rzeczy przedziwne, ale jesli nie wyciagasz z tego wnioskow, to juz tylko i wylacznie Twoja wina. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: daisy Re: Toksyczna miłość IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 10.09.03, 19:43 renia,dzięki za trzeźwą opinię;-) jak pisałam na początku, przez rozpoczęcie tego wątku liczę na uświadomienie sobie mojego problemu i ewentualnie poznanie osób, które były/są w podobnej sytuacji, raczej nie oczekuję rady, bo jakiej? wiem, jestem dorosła a zachowuję się niedojrzale...najgorsze jest to że to chyba nie tylko kwestia hormonów, problem tkwi głębiej, sama siebie przekonuję że ja Grega naprawdę kocham. a co do Marka, nie chce byc już ze mną, twierdzi że zbyt go zraniłam i nie przeżyłby tego ponownie. rozumiem go... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: nowackaola9@wp.pl Re: Toksyczna miłość IP: *.tvk.torun.pl / 172.19.15.* 10.09.03, 20:34 WITAM!!!SZCZERZE MOWIAC NIGDY NIE BYLAM W TAKIM ZWIAZKU, ALE CHYBA, MAM NADZIEJE,ROZUMIEM CIE.MASZ RACJE, TO BLEDNE KOLO I JESLI JUZ PLANUJESZ ODEJSC, WYSTARCZY, ZE USLYSZYSZ JEGO GLOS, POCZUJESZ TEN FANTASTYCZNY DOTYK NA SOBIE, ITD. KTORA Z NAS MIALABY SILE ODEJSC???MYSLE, ZE NIELICZNE, CHOC, IM DLUZEJ BEDZIESZ ZWLEKAC ZE SWOJA DECYZJA, TYM WIEKSZE RANY W TOBIE I GREGU ZOSTANA, A MARKOWI W KONCU SIE SPRZYKRZY BYCIE NIANKA I TYLKO NIA. NIE OBRAZ SIE, ALE WSZYSTKO MA SWOJE GRANICE, A IM SZYBCIEJ WEZMIESZ SIE W GARSC, TYM LEPIEJ DLA WAS OBOJGA.WYOBRAZ SOBIE SIEBIE I MARKA NA SLUBNYM KOBIERCU... WELONEM NA GLOWIE, Z WIAZANKA KWIATOW W RECE I PRZEDE WSZYSTKIM Z CUDOWNYM FACETEM PRZY TWOIM BOKU. A JAKA PRZYSZLOSC WIDZISZ Z GREGIEM????UPOKORZENIA, PEWNIE W PRZYSZLOSCI ZDRADA, MOZE ODEJSCIE DO INNEJ KOBIETY.... NIE PODDAWAJ SIE TAK LATWO- WALCZ O MARKA, DLA SIEBIE I JEGO. TRZYMAM KCIUKI! Odpowiedz Link Zgłoś
melinek Trzeba znalezc tego trzeciego, 10.09.03, 23:28 Gość portalu: daisy napisał(a): >...postaracie się zrozumieć moją > sytuację i może, no właśnie, doradzić? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: raja1 Re: Toksyczna miłość IP: *.cosmo.szczecin.pl 10.09.03, 19:51 Wiesz, mam podobny problem. Super chlopak z innego kraju. To ze facet nie jest z Polski uwazam chyba za super atut i przez to mysle ze jest wyjatkowy, a jakby mieszkal w Polsce to nawet na niego bym nie spojrzala. Teraz sadze ze zbyt dobrze go znam aby zerwac kontakt. Chce abysmy zostali przyjaciolmi ale jak sie z nim widze (nawet po 2 latach) to znowu zaczyna mnie krecic. Bledne kolo. :( MOJa rada znajdz sobie kogos nowego, moze uda Ci sie o nim zapomniec. Wokol jest tylu fajnych facetow. Ja w to wierze! :) POzdrowienia Odpowiedz Link Zgłoś