Dodaj do ulubionych

moje sniadanie i wspolpracownicy

IP: 62.121.128.* 10.09.03, 14:22
prawie co dzien kupuje i przynosze do pracy karton soku owocowego. /cena ok
4pln/szt / . mam kolege ktory gdy tylko zauwazy u mnie sok przybiega z
kubkiem z pytaniem "czy moge sobie nalac soczku?" . no nie wypada odmowic . w
ten sposob na ogol 1/3 lub polowa soku prawie zawsze jest "wysepiana" przez
niewgo. dodam ze od niego nic nie biore - nie tylko ze zadko przynosi
cokolwiek -ale raczej glupio bym sie czua-przeciez przynosi dla siebie a nie
dla licznych wspolpracownikow.. po takim dluzszym status quo dochodzi do tego
ze soki zaczynam pic ukradkiem sprawdzajac czy aby nie widzi...idiotyczne.
co zrobic zeby bylo normalnie?

Obserwuj wątek
    • nawiedzona_baba Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 10.09.03, 14:27
      pierwszych kilka łyków wypić (na jego oczach) wprost z kartonu
      • Gość: fufu Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: 62.121.128.* 10.09.03, 14:30
        nawiedzona_baba napisała:

        > pierwszych kilka łyków wypić (na jego oczach) wprost z kartonu

        e tam, nie dziela, faceci nie sa tacy "obrzydliwi" zeby nie pic po.. :(
    • Gość: bana Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: 62.233.214.* 10.09.03, 14:33
      To może zacznij kupowac soczki w butelkach 0,33 l. I jak tylko otwrzysz taką
      buteleczkę to od razu sok nalewaj do garnuszka. Chyba wtedy nie bedzie chciał.
    • remo29 Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 10.09.03, 14:36
      Jezu, uwielbiacie owijać w bawełnę... Zapytaj gościa kiedy przestanie cię
      opijać i w ramach niespodzianki sam coś przyniesie. Po co te podchody,
      mężczyzna jest prosty w działaniu... :)
      • Gość: fufu Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: 62.121.128.* 10.09.03, 14:44
        remo29 napisał:

        > mężczyzna jest prosty w działaniu... :)

        i niestety w odbiorze czesto pro...stacki :( . zapytalam tak kiedys polzartem -
        posmialismy sie i..po paru dniach dalej to samo.
        chyba powinnam powiedziec jeszcze bardziej prosto, np: "ku...odpier..sie w
        koncu od moich sokow! nie dam ci wiecej !dotarlo!? " wrrrr..
    • pajdeczka Zero asertywności 10.09.03, 14:40
      Następnym razem zaproponuj mu żeby się napił "soku z kroku", albo powiedz mu
      wprost "nie dla psa kiełbasa".
      Ja wiem, że chcesz być kulturalna i miła, ale zarezerwuj sobie te cechy dla
      ludzi, którzy tym samym się odpłacają. Dla mnie twój kolega jest po prostu
      bezczelny.
      • Gość: topadlec Re: Zero asertywności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.09.03, 15:15
        Pajda, ale Ty wulgarna jesteś. Rżygać się chce.
        • Gość: Kasia Re: Zero asertywności IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.09.03, 16:43
          Ale przynajmniej samo sedno i o to chodzi
    • Gość: Lena Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: 80.48.96.* 10.09.03, 16:29
      Możesz zupełnie poważnie powiedzieć, że soczku nie dasz bo masz takie zasady,
      że żadnego faceta w życiu utrzymuwać nie będziesz. Pod nosem mruknąc : najpierw
      soczek, później kanapeczka i zanim kobieta się zorientuje a już ma chłopa na
      urzymaniu.
    • kurczak1976 Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 10.09.03, 16:37
      Dowiedz sie jakiego on nie pija i kupuj tylko ten.
    • Gość: Cronos Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: 192.167.2.* 10.09.03, 16:41
      Miałem podobny układ w pracy, kiedy jeszcze siedziałem w
      biurze. Dość często wpadał do mnie kumpel - na kawę, no i
      pogadać. A pracował w pokoju obok. Po którymś razie po
      prostu powiedziałem mu wprost, że teraz czas na niego i
      to ja napiłbym się jego kawy. Poskutkowało. A zresztą...
      Jak nie skutkuje po dobroci, to przyp... mu jakimś
      mocniejszym tekstem! Najlepiej w szerszym gronie, bo
      wtedy na pewno poskutkuje. Wiesz, skrupuły są dobre w
      stosunku do ludzi delikatnych.
      Pozdr i pokaż mu swój kobiecy charakter!
    • melitele Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 10.09.03, 19:47
      To samo ci poradzę, co inni: albo kupuj sok w małych kartonikach, albo powiedz mu coś
      w rodzaju: jutro ty kupujesz! A jak nie kupi, to się zdziwić: jak to, przecież dzisiaj ty miałes
      kupić!.
      Patent z małymi kartonikami stosuje od jakiegoś czasu (miałam podobny problem: ktoś
      mi podpijał z lodówki) i na razie się sprawdza.
      • Gość: Kasia Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: *.acn.pl 10.09.03, 19:52
        Ja też bym powiedziała coś w żartach, ale jakbym już się zdenerwowała, to
        powiedziała, akurat kupujesz sobie sok, bo Ci starcza na cały dzień. No a przez
        to, ze Ci wypija, to pod koniec pracy bardzo chce Ci się pić. Jeśli nie reaguje
        na żarty, to powiedz mu wprost:"Przestań pić mój sok!"Jak do faceta nie
        dociera, to ostro z nim!Ile można być miłym i ciągle coś dawać. Gdyby chociaż
        jakoś się odwdzięczył. Albo jeszcze inny patent. Jak podleci nast. razem i
        zapyta:"Mogę soczku?", odpowiedz :"Nie" i zajmij się pracą. Może zrozumie.
      • Gość: mika Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: *.poznan.cvx.ppp.tpnet.pl 10.09.03, 19:53
        Dla mnie jest normalne ze sie czestuje.
        • Gość: Kasia Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: *.acn.pl 10.09.03, 19:55
          Ok Mika, częstuje! ale tak codziennie????ile można???co on biedny? sam nie może
          sobie kupić! dziewczyna kupuje dla siebie, a nie dla kogoś. Gdyby chociaż
          czasem sam kupił jej jakiś sok, za to że ona ciągle go częstuje. Ale dla mnie
          to juz lekka przesada.
          Wiesz, my chyba czasem jesteśmy za dobre dla ludzi. Ciężko nam odmówić, ale ile
          inni moga to wykorzystywać???trzeba czasem powiedzieć:"Nie"
          • byhanya Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 10.09.03, 19:57
            poszlabym i do kolegi i zapytalabym sie tak - "ide do sklepu czy zrzucisz sie
            na sok" ...... moze poskutkuje
    • aankaa moja gazeta i wspolpracownicy 10.09.03, 20:00
      a ilu z Was spotkało się z sytuacją, że przyniesioną gazetę przeczytała
      najpierw cała firma (włącznie z szefem) a na końcu - Wy ???
      • cardamon Re: moja gazeta i wspolpracownicy 10.09.03, 20:24
        aankaa napisała:

        > a ilu z Was spotkało się z sytuacją, że przyniesioną gazetę przeczytała
        > najpierw cała firma (włącznie z szefem) a na końcu - Wy ???

        czesto, ale mi to nie przeszkadza. w koncu gazeta wraca do mnie cala
        spowrotem :-)
    • tumoi Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 11.09.03, 12:22
      Ja tam szłam na całość i w takich wypadkach mówiłam:Jestem egoistką i dlatego
      nie będę sponsorowała Ci (śniadania, słodyczy itd..). Na szczęście u mnie w
      pracy tego problemu nie ma. Chętnie nawzajem się częstujemy i nikt na nikim nie
      żeruje.
    • Gość: Ona Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: 212.244.226.* 11.09.03, 13:31
      Spytaj go czy masz na czole napisane "Caritas", albo czy masz go w dowodzie..
    • Gość: kula Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: *.gabo.pl 11.09.03, 13:40
      powiedz ze hjutro mozesz mu przy okazji kupic taki sam.tylko zeby dał ci
      pieniadze jak bedziecie wychodzic a pracy
      moeze sie zawstydzi
    • inika Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 11.09.03, 13:42
      Mam podobnie, tyle że z moim szefem. :( Osobnikiem cholerycznym i niemiłym. :(
      Latem podbiera mi soki ("Czy moge sobie nalać szklaneczkę?") a przez cały rok
      czerwona herbatę oraz mleko do kawy.
      Złośliwie dwa razy zostawiłam mu na widoku zepsute melko w kartoniku. ;)
      Niestety, to go nauczyło tylko tego, że teraz mleko próbuje...
      Nie mogę mu nic powiedziec bo i tak za dobrze ze sobą nie żyjemy. Cukier i kawę
      mogę chować w szufladzie, z mlekiem to jest mniej wygodne.
      Zaciskam zęby i czekam aż dopadnie go jakaś plaga. ;)
      • annb Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 11.09.03, 15:15
        inika napisała:

        z mlekiem to jest mniej wygodne.


        jest mleczko (bo wnioskuje iz nie lubisz smietanki) w tych malutkich
        jednorazowkach,wez parę z domu i trzymaj w szufladzie.w sklepach nie trzymają
        tego w lodówkach więc tak szybko się nie zepsuje.zawsze mozesz powiedziec
        ze "nie mam wiecej".

        • inika Mleko 11.09.03, 15:23
          Dzięki za pomysł, tylko mało wygodny dla mnie... Bo moja kawa składa się w 50%
          z mleka. ;) Bardzo dużo go dodaję, dziennie wypijam czasem całe 0,5 litra tylko
          z kawa. :)
          Już myslałam o uzdatnieniu mleka dla dyrektora jakims alaxem, ale chyba za mało
          go dodaje do kawy by zadziałało. ;)
          Pozdrawiam
    • cxzsetons Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 11.09.03, 15:30
      Mam sieczke w glowie bo jestem na czacie z siczką, więc może ktoś już to
      podsunął, ale napisze co mi przychodzi do głowy. Możesz wychodzac do sklepu
      zwrócic się do pasożyta z tekstem: kupić ci sok bo właśnie idę? A jeśli
      kupujesz ten sok rano przed pracą to poprzedniego dnia zapytaj go czy masz mu
      kupić sok na następny dzień, jeśli sobie zażyczy to normalnie powiedz ile ma
      ci dać kasy. A następnym razem pamietaj żeby mu przypomnieć że jest jego
      kolejka na kupowanie soku, a jeśli zapomni to wyślij go w czasie przerwy do
      kiosku. Tak po prostu prosto z mostu - mamy demokrację, wczoraj kupowałam sok
      ja, dzis twoja kolejka. Możesz też zapytać "dać ci kasę na sok dla mnie czy
      masz drobne? Myslę, że bardzo szybko zrozumie o co chodzi. MAm też pomysł
      taki: on prosi cię o poczestowanie sokiem - zapytaj co on z kolei ma pysznego.
      I tak za kazdym razem, aż pojmie , że nie ma w przyrodzie nic za darmo, coś za
      coś. Aha! Możesz też od czasu do czasu pożyczac od niego drobne na sok i nie
      oddawac z premedytacją. Jemu będzie tak samo głupio poprosic cię o zwrot
      pożyczki jak tobie zwrócić mu uwagę na pasożytnictwo. A jakby nie patrzec co
      cztery dni wypija Ci litr soku więc nie miej żadnych skrupułów, że jestes nie
      w porządku pożyczając od niego i nie oddając.
      • inika Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 11.09.03, 15:40
        Może odczepi się w końcu od dziewczyny... Może... Ale niestety sama wiem, że
        tacy osobnicy są niereformowalni. Nie zauważą winy w sobie, tylko będą bardzo
        zdziweni brakiem kultury u innych. Niestety, taki to już typ ludzi.
        Mój dyrektor jest dokładnie taki. Ostatnio zrobił awanturę w hotelu o
        niepościelone łóżko. Akurat taki to był typ hotelu, tańszy. Ale awanturę można
        zrobić. :( Pani recepcjonistka usłyszała, że on tyle się po świecie najeździł,
        a pierwszy raz widzi taką kpinę z klienta... Gdziekolwiek z nim jestem to
        wysłuchuję jakiejś awantury. Mogłabym mnożyć przykłady. Jest mi cholernie wstyd
        za niego i żal mi ludzi, na których co po chwilę składa skargi, by pokazać, że
        ZAWSZE klient jest panem... :(
        • Gość: fczurek Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: 217.153.26.* 11.09.03, 16:04
          Hahaha! Mam pomysl: kiedy znowu zapyta, czy moze sobie nalac soku, powiedz
          powoli i wyraznie, patrzac mu gleboko w oczy: TO NIE JEST AKCJA PAJACYK!
          Zobaczysz, ze zadziala!
          Pozdro, fczurek
    • Gość: Dr Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: 217.153.88.* 11.09.03, 16:11
      • cxzsetons Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 11.09.03, 16:23
        Nastepny pomysł, który mi przyszedł do głowy: Możesz sobie w formie punktów
        wypisać podpowiedziane tutaj sposoby na kartce i przykleić w widocznym miejscu
        w okolicach twojego biurka. Bez nagłówka o co chodzi, tylko same sposoby w
        stylu:

        -kupować małe opakowania soku
        -natychmiast po otwarciu wypijać prosto z kartonu dwa łyki na oczach
        współpracowników
        -zapytać czy kupić sok koledze z pracy
        -powiedzieć ze to nie jest akcja pajacyk... itd

        Moze pasożyt jest wscibski i przeczyta, zastanowi sie co też to moze być, może
        pokojarzy fakty...Kiedy zobaczysz, że faktycznie tak sie stało i wychamował z
        sępieniem soku od Ciebie - ostentacyjnie zdjąć kartkę ze ściany i wyrzucić z
        tekstem że to juz nie będzie ci potrzebne.

        Można też wykrzyknąc w biurze: słuchajcie! Patrzecie co znalazłam w
        internecie! I przeczytać niniejszy wątek z zapytaniem: a co wy myslicie na ten
        temat? Możesz ewentualnie nawet powiedzieć pasożytowi: patrz to taka sama
        sytuacja jak z nami, no ciekawe co tej dziewczynie doradzili - i otworzyć
        wątek. Czytać na glos z okrzykami: o! to jest dobre, A! ten to mial mysl (przy
        wypowiedziach CXZsetonsa haha), pytać pasożyta o zdanie kilkakrotnie.
        • Gość: Anja Nie! IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.09.03, 15:09
          Jak następnym razem zapyta, czy może się napić, to po prostu powiedz, że nie.
          Że jest w sklepie obok i może sobie kupić. Rozumiem raz, drugi kogoś
          poczęstować, no ale ten mi wygląda na typowego sępiarza. Na Twoim miejscu nie
          przejmowałabym się nim w ogóle, niech się obraża.
    • Gość: Dr. Judym Re: moje sniadanie i wspolpracownicy IP: 217.153.88.* 11.09.03, 16:14
      Strzykawa z Laksigenem i sama nie pij
    • plapla Re: moje sniadanie i wspolpracownicy 12.09.03, 16:41
      faceci to jednak świnie
      :)
    • melitele sałatka 12.09.03, 20:24
      A mnie ktos zeżarł - chyba wczoraj po południu - pół wiaderka sałatki jarzynowej. Takiej,
      co to w ok. litrowych plastikowych pojemnikach sie sprzedaje (chyba litr tam tego jest).
      Przychodzę dzisiaj do pracy, zabieram sie do śniadania - a tu ledwie na dnie sałatki
      zostało. Że też go nie rozerwało po takiej ilości!
      Jak to jest możliwe, że ktoś zabiera z lodówki coś, co przecież nie jest jego?!
    • anahella Czy znasz slowo "nie?" 13.09.03, 02:22
      Wiem, ze trudno przechodzi przez gardlo ale uzywanie tego slowa czesto przynosi
      pozytek.
      Twoj kolega bez soczku na pewno nie umrze na awitaminoze.
      • Gość: mala Re: Czy znasz slowo "nie?" IP: *.multicon.pl / *.waw.cdp.pl 13.09.03, 10:24
        ONA moze zna ale ON mozliwe ze nie wie co to znaczy...
        • Gość: siwa Re: Czy znasz slowo "nie?" IP: 62.65.141.* 13.09.03, 16:22
          najlepiej nie owijac w bawelne, tylko po prostu powiedziec.
          mialam w pracy podobna sytuacje. mielismy kolege, ktory ciagle byl bez
          pieniedzy. pozyczal czesto od jednaj kolezanki i ode mnie a to na piwo, a to na
          papierosy. zwykle drobne sumy, a to zlotowne, a to 2 zl, a to 5. no i widocznie
          dla niego byly to nic nie znaczace kwoty, bo do oddawania sie nigdy nie kwapil.
          co jakis czas dawalysmy mu delikatnie do zrozumienia, ze moze by tak od czasu
          do czasu oddal swoje dlugi, ale nie docieralo. wreszcie zebralysmy sie i
          powiedzialysmy mu prosto z mostu, ze nie stac nas na dofinansowywanie jego
          zakupow. na dodatek pracowal na innym stanowisku i jego pensja czesto byla
          jeszcze raz taka wysoka, jak nasza. to tez mu wypomnialysmy. przez jakis czas
          chodzil obrazony, ale w koncu mu przeszlo, a po pozyczke wiecej nie przyszedl.

          ten typ juz tak ma i zadne delikatne sugestie raczej nie poskutkuja. a w koncu
          dlaczego niby masz kogokolwiek dofinansowywac? gdyby sie choc od czasu do czasu
          zrewanzowal np. zaproszeniem na kawe, to ok, ale to zwyklu sep, wiec po prostu
          postaw na swoim i juz.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka