Dodaj do ulubionych

samotność w tłumie.

04.05.08, 02:57
Byłem z ukochaną. Najwspanialszą kobietą na ziemi. Wtedy wszystko wydawało sie
boskie, mądre i piękne. Potem trochę wyblakło aż do momentu rozstania. Po
rozstaniu wróciłem do starych nawyków, do kumpli, łażenia niewiadomogdzie,
spraw ogólnie banalnych. Nie mam teraz tak naprawdę nic. Czuję pustkę
wewnętrzną. Nie potrafię załapać najprostszych radości z życia. Chciałbym się
nimi dzielić. Z kimś, z Nią. Wiadomo - rozstania są trudne, potem się
zapomina, jednak ja nie potrafię, nie mam nikogo z kim mógłbym podzielić się
rannym kwileniem ptaszka, zielonością liścia na drzewku, liszką chodzącą po
moim spodniu. Są osoby próbujące pomóc- szacunek dla nich za to - ale mimo ich
starań pogrążam się coraz bardziej, mimo rozsądku, który mówi, że chyba dobrze
się stało skoro nie potrafiliśmy dać sobie tego, czego potrzebowaliśmy. Na sto
dwadzieścia procent wolałbym paść gdzieś w lesie i zostać uznanym za padłego
niż mieć świadomość, ze Zawiodłem, i że Nie Ma Już Nas.
Stąd pytanie płynie - nie wiem co działać - jak obronić się przed
nieuniknionym? w sensie - samotnością, strachem przed odrzuceniem, wszystkim.
ok pewnie zlejecie temat, jednak chciałem się podzielić.
Fabri.
Obserwuj wątek
    • eluch_a Re: samotność w tłumie. 04.05.08, 03:04
      Nie wiem, co ci powiedzieć. Może wyjdź z foruma do ludzi, tu już
      zostały prawie same smęty. Dwa miesiące temu ktoś, kto był dla mnie
      ważny, powiedział, że mnie nie chce. Nie boli mnie to, że tak
      zrobił, boli mnie to, że nawet się nie zawahał. Moi znajomi mają
      swoje życie, swoich chłopaków/dziewczyny, swoje zmartwienia. W
      domu... w domu rodzinnym już dawno nie czuję się jak w domu. Ojciec
      ciągle fuka na wszystkich dookoła, mama ma mnóstwo pracy - rozumiem.
      Moja siostra, gdy co tydzień na 3 dni przyjeżdża do domu (akurat na
      te trzy weekendowe dni, kiedy ja przyjeżdżam) absorbuje sobą
      otoczenie bez reszty. Nie potrafię się komuś narzucać, zwracać na
      siebie uwagi, łasić się o chwilę uwagi. Chcę, żeby pojawił się ktoś,
      kto uzna, że warto się o mnie starać,walczyć, kto uzna, że czas ze
      mną to nie czas stracony.
      Nie wiem skąd we mnie przekonanie, że mój książę z bajki jednak
      istnieje. Tylko jeszcze nie wie, że jest mój. Tamten sprzed
      miesięcy... wmawiam sobie, że to on nie jest mnie wart, a nie na
      odwrót. Powoli mnie się jakoś udaje. Samotność... kiedyś przejdzie.
      Póki co, coraz częściej, kiedy siedzę na swoim poddaszu z jabłkową
      herbatą, coraz częściej czuję się szczęśliwa. Sama ze soba.
      • fabrizio_meoni Re: samotność w tłumie. 04.05.08, 03:16
        Hmm. Bardzo piękne rzeczy piszesz, mimo iż smutne. Wiesz ja też często czuję
        się ze sobą najlepiej, jednak mam chęć do dzielenia się każdą chwilą.
        Mówiąc o forum - jestem wśród ludzi - stąd późne godziny mojego siedzenia przed
        kompem. Impry, puby itp. Szczerze mówiąc mam dość - wolałem sceny z życia
        codziennego - kolacyjka, kąpiel, spanko.
        Samotność przeszła mi kiedyś - od dawna do niezbyt dawna, teraz na nowo
        doświadczam. To straszna sprawa.
        niefajneto o czym piszesz jedna znam to z własnego podwórka - kiedy przyjeżdżają
        moi bracia i siostry - dom zamienia się w jeden wielki koszmar - mamma gotuje,
        ja sprzątam a osoby dawno nie widziane zamieniają się w Świętych. blee
        nie mam poddasza. mam swoje Miejsce na Starówce warszawskiej. i... komputer.
        okno na świat.
        • inka-inka-inka Re: samotność w tłumie. 04.05.08, 04:08
          dzis przypadkiem trafilam ...przeczytalam od deski do deski i ...

          xadasko.republika.pl/page6.htm
          • fabrizio_meoni Re: samotność w tłumie. 04.05.08, 04:23
            bardzo ładne. smutne tak naprawdę. ja mam po co żyć, lub przynajmniej miałem.
            Teraz nie czuję sensu bez Dzielenia się. Być może mam jakąś rolę społeczną. Trudno.
            Ale bez Niej... bez sensu
      • gapuchna Re: samotność w tłumie. 05.05.08, 15:04
        Elucha, ślicznie to napisałaś, wzruszająco.
    • pechowy_kot Re: samotność w tłumie. 04.05.08, 08:16
      Szczerze mówiąc nigdy nie potrafiłam się obronić, dlatego nie znam odpowiedzi na
      Twoje pytanie. Ale wiem, że marzenia czasem się spełniają - doświadczyłam tego.

      Chyba najlepsze co możesz zrobić to nie rozpatrywać ciągle zdarzeń z
      przeszłości. Strach przed odrzuceniem i samotnością jest w każdym z nas, trzeba
      nauczyć się z tym żyć. Może spróbuj komuś pomóc? Jest tylu ludzi, którzy
      potrzebują innych... chociaż towarzystwa, rozmowy. Może to coś Ci da? Poczujesz
      się potrzebny, doceniony, inaczej spojrzysz na siebie i świat? Trzeba tylko
      chcieć...

      Nie wiem czy to co napisałam ma sens, ale tak właśnie myślę.
      A z własnego doświadczenia - jeśli masz być z Nią, to się stanie, za rok, dwa,
      dziesięć lat... po prostu się stanie :) Żyj i ciesz się tym życiem bo mamy tylko
      jedno.

      pozdrawiam i powodzenia
    • avital84 Re: samotność w tłumie. 04.05.08, 11:34
      Przede wszystkim to musisz zakończyć ten etap.
      Z tego co piszesz to Ty wciąż o niej myślisz, kochasz ją.
      Zamęczysz się w ten sposób. Musisz raz na zawsze odciąć się psychicznie od
      wszystkiego co wiąże się z przeszłością, by zacząć nowy etap.
      Nie myśl za dużo, a działaj, tak by nie było czasu na refleksje tego typu. Bądź
      aktywny. Obierz sobie pewne cele. Rozwijaj pasję. Znajdź nową. Dobrze z drugim
      człowiekiem może być tylko wtedy jeżeli umiemy żyć sami ze sobą. Jeśli jest
      inaczej to znaczy, że bycie z kimś jest tylko strachem przed samotnością i nie
      zawsze jest tym czym powinno być.
    • vandikia Re: samotność w tłumie. 04.05.08, 12:12
      Aktywuj się fizycznie, że tak powiem. Zadne puby, dyskoteki i
      spotkania nie odprezaja tak jak zdrowy wysilek fizyczny, sport albo
      praca na powietrzu.. moze trzeba komus ogrodek przekopac?
      Pustka wewnetrzna to cos gorszego niz bol fizyczny, nie martw sie,
      dopada wielu ludzi. Nie trzeba sie tylko poddawac temu uczuciu, a
      probowac je zwalczac.
    • jakub_234 Re: samotność w tłumie. 04.05.08, 12:18
      >Najwspanialszą kobietą na ziemi

      wiesz, czujesz sie podle, bo nie jestescie juz razem, wiec nie
      powiedzialbym, ze byla taka zajebista. Wrecz przeciwnie.


      No, ale moja rada to taka, ze moze faktycznie pojdziesz gdzies do
      lasu i niech cie wilki jakies zjedza. Jednego uzalacza mniej. Stary
      wez sie w garsc, bo zadnej lasce nie bedziesz taki potrzebny.
      • gapuchna Re: samotność w tłumie. 05.05.08, 15:08
        Wsiąść się w garść - to akurat najlepsze, o można zrobić, jak wszystko zdycha w
        człowieku! Pomyśl nim napiszesz.
        • gapuchna Re: samotność w tłumie. 05.05.08, 15:08
          Nie wsiąść tylko wziąć - moje gapiostwo, sorry.
    • filipinka1212 Re: samotność w tłumie. 12.05.08, 19:07
      Czy przypadkiem nie jesteś DDA?Tak to jest gdy drugiego człeka
      stawia sie na piedestale w centrum swego świata.Wspaniała
      kobieta ...Samotność,opuszczenie ...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka