Dodaj do ulubionych

Czy rozbilybyscie malzenstwo?

09.05.08, 11:46
Sama nigdy bym nie zainteresowala sie mezczyzna zonatym szczesliwie zakochanym
w swojej zonie. Trzymam sie od takich facetow z dala. A co, gdy macie do
czynienia z mezczyzna zonatym, ale takim, ktory nie kocha swojej zony i
wiecie, ze jest zainteresowany wami, moze nawet zakochanym w was. Was tez jako
mezczyzna inryguje, fascynuje. Czy bylybyscie wtedy gotowe rozbic malzenstwo
tego mezczyzny po to, by sie z nim zwiazac?
Obserwuj wątek
    • mnop2 nie 09.05.08, 11:47
    • 8n Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 11:47
      jak wiadro się ożeni z ta swinią, to mu rozbiję.

      konew.
      • milleniusz Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:10
        8n napisała:

        > jak wiadro się ożeni z ta swinią, to mu rozbiję.
        > konew.

        Czasami nie rozumiem Twoich alegorii, ale trzeba przyznać, że są malownicze. :D
        • 8n Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:47
          to, żadna alegoria. to czysta rzeczywistość, jak nie ukrywam się za cyfra, któa wygląda jak bałwan i literą co wygląda jak n, to żyję jako Konewka. a kiedyś spotkałam miłość swojego życia - zwano Go Wiadrem. i tak wpadliśmy w ogród miłości, a potem, ja zardzewiałam, i przyszła na grządke jakaś świniosłoniodupokuponic i się tam zalęgła niebezpiecznie głęboko i trwale.
          • hsirk Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 15:47
            wiesz, sadzac ze specyfiki twoich wpisow na forum, wiekszosc facetow
            moze nie byc gotowa na uprawianie milosci z konewka...
            • 8n Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 30.05.08, 18:46
              dlatego szukam wiadra, nie mężczyzny.
              wy nie potraficie mnie obsługiwać.
    • funny_game Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 11:53
      Sama bym przecież z tłuczkiem nie stała i nie rozbijała.
      Mało to związków się rozpada, bo pojawił się ktoś inny?
      • poly.anna Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 11:56
        No tak, ale gdyby ten facet nie odszedl od zony, dopoki bys mu sygnalow
        wyraznych nie dawala, ze chcesz z nim byc.
        A w malzenstwie moze mu wygodnie, moze dla dzieci jest z zona i bez impulsu z
        zewnatrz nie odchodzi od zony.
        • ferro2 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:01
          facet to wygodny osobnik, zona do innych spraw, kochanka rowniez,
          ale czy podoba Ci sie bycie w trojkacie???? bylam kiedys, nie
          polecam, szkoda czasu i nerwow:))) malo to wolnych ????rozgladnij
          sie dobrze i nie daj sie chwycic na czule slowka, oni to
          potrafia:)))
          • poly.anna Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:08
            ferro2 na razie to nie ma zadnego trojkatu, tylko jakies sygnaly do siebie
            wysylamy. Na razie do niczego miedzy nami nie doszlo, zeby mozna mowic o
            zdradzie czy o trojkacie. On wie, ze mi sie podoba, nawet wiecej niz podoba. Ja
            wiem, ze gdybym kiwnela palcem, to on by zone zostawil, bo jej nie kocha..
            • sarah_23 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 13:46
              No nie ukrywajmy. Poprostu ŚWINIA jestes i tyle!!!
              "wystarczy że kiwnę palcem...." hmmmm bardzo ciekawe.
              A może on na moment wyłączył głowę i myśli penisem???
              Obrzydliwe są takie zołzy jak ty.
              Może przełącz myślenie z waginy na główkę i weź pod uwagę dzieci???
              Może są szczęśliwe w kompletnej rodzinie??
              Postaw sie w sytuacji jego żony.
              Odpowiedz sobie na te wszystkie pytania zanim zabierzesz komuś
              szczęście.
              Pozdrawiam niezbyt gorąco.
              • trzpjotka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 16:04
                SWINIA to kobieta, ktora na sile chce zatrzymac przy sobie meza, ktory kocha
                inna kobiete. Lepiej by sie nie ponizala. Nikogo nie zmusisz, zeby cie pokochal.
                • paralela1 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 30.05.08, 20:21
                  Miłosć trwa 4 lata, a potem jest spad, czyli według romantycznej panienki
                  małżeństwa mają robić zmiane dup co 4 lata bo pociąg seksualny wzywa do innej
                  dziupli? A dzieci najlepiej ciepnać do rowu bo można zrobić nowe.
        • funny_game Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:01
          Mogę tylko teoretyzować.
          To zależy od faceta, od siły przyciągania. Może bym dała sygnał, a nawet i
          bodziec, może nie, przecież nie wiem :) On też by przecież zrobił z tym, co by
          mu serce, wygoda, przyzwyczajenia czy lęki kazały zrobić. A nie to, co ja chcę.

          Oczywiście mowa tu o facecie, którego żony nie znam, nie mam pojęcia kim ona
          jest, nie mam też tak naprawdę pojęcia, jak jest między nimi.
          Bo faceci moich koleżanek nie istnieją dla mnie jako faceci, jako ludzie "jedynie".
    • tina111 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 11:59
      Tak.
      Poznalam mojego meza, gdy byl zonaty z inna. Zakochalismy sie w sobie i on
      zostawil zone. Ozenil sie, gdy byl mlody, mieli wpadke i poniekad chcial byc
      fair wobec tamtej kobiety. Nigdy tak naprawde jej nie kochal.
      Potem poznal mnie i po raz pierwszy w zyciu pokochal naprawde jakas kobiete.
      Jestesmy szczesliwym malzenstwem i mamy sliczna corke.
      Do tamtego dziecka od czasu do czasu zaglada.
      • myszka_spryciulka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:23
        > Do tamtego dziecka od czasu do czasu zaglada.

        coz za wspanialomyslnosc. Moze daj mu order albo medal?

        • tina111 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:34
          nie bardzo sa mozliwosci, zeby zagladal czesciej. Nie chce mi sie wyjasniac.
          Poza tym ja nie chce tamtego dzieciaka w moim domu. Ustalilam z mezem ze ja i
          moje dziecko nie bedziemy mialy z tamtym dzieckiem zadnego kontaktu. Swiety
          spokoj w moim zyciu jest najwazniejszy.
          • myszka_spryciulka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:41
            Wlasnie to jest nie do przyjecia dla mnie. On jest rowniez ojcem
            tamtego dziecka i to niesprawiedliwe, ze jedno dziecko ma tate,
            ktory go kocha, a drugie ma tate, ktory do niego zaglada od czasu do
            czasu. Zreszta to wasza sprawa, ale takie podejscie jest dla mnie
            nie do przyjecia - nie chce miec nic wspolnego z twoim dzieckiem, bo
            dla mnie moj swiety spokoj jest najwazniejszy. Nie wiem, nei
            rozumiem tego. Znam wielu facetow, ktorzy albo wcale, albo od czasu
            do czasu zagladaja do swoich dzieci, rownoczesnie majac inne dzieci,
            ktorym daliby gwiazdke z nieba, gdyby mogli, albo np podrozuja sobie
            po CALYM swiecie z konkubina, podczas, gdy latami nie znajduja czasu
            i srodkow na zaplacenie 200 zl alimentow miesiecznie. Pewnie dla ich
            nowych partnerek tez ich swiety spokoj jest najwazniejszy, ale ja
            tego nie potrafie zrozumiec.
          • oposka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 13:58
            tina111 napisała:

            > nie bardzo sa mozliwosci, zeby zagladal czesciej. Nie chce mi sie
            wyjasniac.
            > Poza tym ja nie chce tamtego dzieciaka w moim domu. Ustalilam z
            mezem ze ja i
            > moje dziecko nie bedziemy mialy z tamtym dzieckiem zadnego
            kontaktu. Swiety
            > spokoj w moim zyciu jest najwazniejszy.

            co to za facet>ojciec który unika kontaktu z własnym dzieckiem (?)
            dla mnie to nie do przyjęcia i to tylko o nim zle świadczy . Ok
            ludzie róznie układaja sobie życie ich sprawa ale dlaczego dzieci
            mają przez to wszystko cierpieć najbardziej przeciez one są niczemu
            niewinne a to , ze rodzice się nie dobrali albo po prostu przestali
            kochać - paranoja jakaś normalnie .
          • iberia.pl do tiny 09.05.08, 15:40
            tina111 napisała:


            > Poza tym ja nie chce tamtego dzieciaka w moim domu.

            to moge zreozumiec, choc w sumie co dziecko jest winne?

            > Ustalilam z mezem ze ja i moje dziecko nie bedziemy mialy z tamtym
            dzieckiem zadnego kontaktu. Swiety spokoj w moim zyciu jest
            najwazniejszy.

            szkoda, ze zapomnialas o jednej dosc istotnej sprawie: Twoje dziecko
            i tamto dziecko sa....rodzenstwem, przyrodnim bo przyrodnim ale
            rodzenstwem....Poza tym wychodzac za maz za faceta z przeszloscia
            wiedzialas co bierzesz.
          • listekklonu Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 05:36
            Ustalilam z mezem ze ja i
            > moje dziecko nie bedziemy mialy z tamtym dzieckiem zadnego kontaktu. Swiety
            > spokoj w moim zyciu jest najwazniejszy.

            Rozwód rozumiem, ale to już jakaś patologia.
            • oposka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 08:18
              no tak jak na razie to ona jest jego żoną i razem z dzieckiem i "pseudo" tatusiem tworzą "szczęśliwą" rodzinę ale .... nie staram się być złośliwa do czasu jak ktoś trzeci rozbije wasze małżeństwo bo teoretycznie i tak może być .
              A "tatuś " który będzie zapatrzony w drugą kobietę również może urwać całkowicie kontakty z waszym dzieckiem o tym chyba nie pomyślałaś.
              • voodoo.doll Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 09:37
                Jestes byla zona, tak? Zapewne zyczysz wszystkim drugim zonom, zeby spotkal ich
                twoj los. No coz, dopoki facet kocha, to nie odejdzie do innej. A gdy facet
                przestaje kochac, bo bo poznal inna, to niech sobie do niej odchodzi, jak
                najpredzej. Moglabys uwiazac na smyczy przy sobie faceta, gdy ten kocha inna
                kobiete? Nikt z nas nie jest w stanie zrobic. Zyjemy potem takie upokorzone juz
                na cale zycie ze swiadomoscia, ze nasz mezczyzna wolal inna kobiete od nas. To
                musi byc najwiekszy cios, jaki moze w zyciu spotkac kobiete.
                • oposka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 10:05
                  nie i tu się zdziwisz bo nie jestem ani byłą ani obecną żoną
                  i szczerze jak na razie nie zamierzam wogóle zostać żoną
                  dla mnie instytucja małżeństwa jest "chora" delikatnie mówiąc no ale to kwestia podejścia .
                  A co do żon to przeciwnie nigdy nikomu zle ni życze i na prawde dla mnie nieważne jest czy ktoś jest pierwszą żoną , drugą , byłą czy obecną a co do faceta to nie - nie uwiązałabym go na smyczy tak samo nie wyobrażam sobie tego w drugą stronę . Upokorzone ? że wolał inna kobietę od nas ?
                  też uważam , że nie wiadomo boli zawsze tym bardziej jak się jest w zwiazku bardzo długo no ale cóż każdy się zmienia niekiedy po tak długim zwiazku uczucie się wypala i chyba wówczas lepiej się rozstać niż tkwić na siłę
          • jowita771 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 15:00
            ina111 napisała:

            > nie bardzo sa mozliwosci, zeby zagladal czesciej. Nie chce mi sie wyjasniac.
            > Poza tym ja nie chce tamtego dzieciaka w moim domu. Ustalilam z mezem ze ja i
            > moje dziecko nie bedziemy mialy z tamtym dzieckiem zadnego kontaktu. Swiety
            > spokoj w moim zyciu jest najwazniejszy.


            Twój facet to nie mężczyzna tylko kalesony. Nie miałabym szacunku dla kogoś
            takiego.
            Mój mąż też ma córkę z poprzedniego małżeństwa, ale nigdy nie postawiłabym mu
            warunku, że ma porzucić dla mnie własne dziecko.
    • spacecoyote Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:03
      Mysle, ze tu nie ma co gdybac, bo nigdy nie wiadomo, az sie czlowiek
      nie znajdzie w takiej sytuacji. Bo tak w teorii to ja tez bym
      powiedziala, ze oczywiscie nie.
    • avital84 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:04
      Ja rozbijam tylko szklanki.
    • bertrada Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:07
      Ja bym poczekała, aż sam rozbije swoje małżeństwo i weźmie rozwód.
      A potem to czemu nie skorzystać z jego usług? ;P
    • trzpjotka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:12
      Na swiecie sa miliony takich zwiazkow, gdzie facet byl zonaty, potem poznal
      inna, ktora byla dla niego bardziej wartosciowa kobieta i zostawil dla niej zone.
      Sama mam meza z takiego odzysku. Czasem czlowiek musi popelnic wiele bedow,
      zanim pozna wlasciwa osobe. Niektorzy maja latwiej, bo nie zenia sie, tylko sa w
      kilku zwiazkach, do poki nie spotkaja tej wlasciwej kobiety. Inni z kolei robia
      blad zeniac sie (z roznych przyczyn), mimo ze ta kobieta nie jest tak naprawde
      im pisana, nie jest ta wlasciwa.
      • trzpjotka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:13
        I dopiero po jakims czasie poznaja ta wlasiwa kobiete.
    • mahadeva Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:29
      hmm chyba nie jest tak latwo stwierdzic, czy maz kocha zone, czy
      nie, ale rozumiem, ze znasz dobrze sytuacje
      wiec powiem, ze to chyba nie ma sensu - owszem mozna sie wesolo
      pobyzkac, ale na sile nie napalac sie na jakis powazny zwiazek,
      chyba, ze facet sam zechce sie rozwiesc
      ja mam taka sytuacje, ze mam starego kumpla, zawsze sie do mnie
      kleil, ale ja go nie chcialam, teraz on juz ma zone, na ktora zawsze
      narzekal i dziecko i szuka sesku poza malzenstwem... kiedys nasze
      realcje nie byly seskulane - just przyjazn - teraz to sie zminia...
      jest och i ach, swintuszenie i buziaczki i pewnie niedlugo
      przejdziemy od gadania do czynow... nie licze na nic, tylko oczekuje
      od niego szacunku... dobrze zarabia i jest fajny, ale to nie znaczy,
      ze mamy sie jakos wiazac, zreszta ja na razie szukam wielu
      kochankow ;)
    • nekomimimode nie 09.05.08, 12:44

      • mnop2 Re: nie 09.05.08, 16:17
        nie odgapiaj ;)
    • gaucho.1 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:46
      poly.anna napisała:

      > Sama nigdy bym nie zainteresowala sie mezczyzna zonatym
      szczesliwie zakochanym
      > w swojej zonie. Trzymam sie od takich facetow z dala. A co, gdy
      macie do
      > czynienia z mezczyzna zonatym, ale takim, ktory nie kocha swojej
      zony i
      > wiecie, ze jest zainteresowany wami, moze nawet zakochanym w was.
      Was tez jako
      > mezczyzna inryguje, fascynuje. Czy bylybyscie wtedy gotowe rozbic
      malzenstwo
      > tego mezczyzny po to, by sie z nim zwiazac?

      jezeli jego żona ma podobny stosunek do niego, czy to jest "rozbicie
      małżeństwa", czy pomoc w rozwiązaniu problemu??
    • eluch_a Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 12:53
      Zależy czyje i z kim.
    • mini_kks Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 13:30
      Nigdy. Obojętnie, czy sypialiby ze soba, czy darli koty. Zajęty
      facet jest jak gó.. - nie dotykać.
      • bura.kocica Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 13:33
        A ja rozbilam małżeństwo, i co? Będę sie smażyła w piekle?
        Pięć lat czekałam aż sie rozwiedzie. I w końcu jestesmy razem:)))
    • dzikoozka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 13:40
      A co, gdy macie do
      czynienia z mezczyzna zonatym, ale takim, ktory nie kocha swojej
      zony i
      wiecie, ze jest zainteresowany wami, moze nawet zakochanym w was.

      Tiaaa.... 99% procent zainteresowanych żonkosiów tak mówi. Pozostały
      1% przemilacza fakt istnienia żony. A wszyscy byli szczęśliwie
      zakochani. Jakieś 10 lat temu.
      • bura.kocica Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 13:41
        Uogólniacie
        • dzikoozka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 13:42
          Oczywiście, od tego jest forum.
      • tina111 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 13:56
        > Tiaaa.... 99% procent zainteresowanych żonkosiów tak mówi

        Dzikoozka ty naprawde wierzysz w to ze 99% zonkosiow kocha swoje zony? Mam na
        mysli tych 99%, ktorzy sa zainteresowani inna kobieta
        • dzikoozka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 14:01
          "Mówi ze kocha"
          a to prawie to samo co
          "kocha"
          Tylko PRAWIE robi tu spooooorą różnice
    • krysztal_gorski Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 14:07
      Ja się zawsze zastanawiałam co czuje kochanka .Jak to jest budować szczeście na cudzym nieszczęsciu?Życ ze świadomościa, że oprócz nas jest jeszcze ktoś... to musi być koszmar .Nie rozumie kobiet które, sie decydują na taki krok.Nie obawiają się, że jak On zdradził żone z nia to może równie łatwo zrobić to z każdą inną?.I wtedy to właśnie ona będzie cierpieć jak ta której go odbiła.....
      • mordeczka88 Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 09.05.08, 14:57
        ..nieszczęściu..
        wychodzę z takiego założenia więc nie podjełabym się..a pozatym skoro chce
        zdaradzić żonę to nie obawiasz sie że za pare lat bedzie to samo z Toba..?
        ale to moje zdanie...:)
        • bura.kocica Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 09.05.08, 14:58
          jest 26 lat ode mnie starszy, więc chyba małe mam szanse, ze rzuci
          mnie dla młodszej
          • iberia.pl Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 09.05.08, 15:42
            bura.kocica napisała:

            > jest 26 lat ode mnie starszy, więc chyba małe mam szanse, ze rzuci
            > mnie dla młodszej


            o matko, moglby byc twoim ojcem,bleeeeee
            • bura.kocica Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 09.05.08, 15:43
              no mógłby, i co?
              • iberia.pl Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 09.05.08, 15:52
                bura.kocica napisała:

                > no mógłby, i co?

                i to, ze nie kazda ma sklonnosci do bycia z facetem, ktory moglby
                byc jej ojcem. Pomijam fakt, ze wygladacie jak ojciec z corka.
                • bura.kocica Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 09.05.08, 16:00
                  a jakie ma znaczenie jak ze soba wygladamy?
                  nie wiesz co nas łączy wiec nie krytykuj, a bycie ze starszym to nie
                  sprawa skłonności (dobrze, ze nie nazwałaś tego zboczeniem)
                  • iberia.pl Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 09.05.08, 16:12
                    bura.kocica napisała:

                    > a jakie ma znaczenie jak ze soba wygladamy?

                    moze Wam to nie przeszkadza, co nie zmienia faktu, ze taka duza
                    roznice wieku widac golym okiem.

                    > nie wiesz co nas łączy wiec nie krytykuj, a bycie ze starszym to
                    nie sprawa skłonności (dobrze, ze nie nazwałaś tego zboczeniem)

                    nie krytykuje, jak Wam tak pasuje to nikomu nic do tego.
                    • bura.kocica Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 10.05.08, 01:26
                      iberia.pl napisała:

                      > bura.kocica napisała:
                      >
                      >
                      >
                      > moze Wam to nie przeszkadza, co nie zmienia faktu, ze taka duza
                      > roznice wieku widac golym okiem.
                      >
                      > a komu może przeszkadzać? przechodniom na ulicy?:D
                      sorry, ale to co myślą inni jakoś jest mi obojętne:)
                      im happy, to najwazniejsze
                      >
                      >
                      >
                      >
                      >
                      • iberia.pl Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 10.05.08, 09:48
                        no skoro lubicie az tak wyrozniac sie z tlumu to jest to dobry
                        sposob :-D
                        • bura.kocica Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 10.05.08, 12:08
                          iberia.pl napisała:

                          > no skoro lubicie az tak wyrozniac sie z tlumu to jest to dobry
                          > sposob :-D

                          tak, jesteśmy ze sobą ponieważ lubimy wyróżniać się z tłumu!!!
                          brak słów...
                          • iberia.pl Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 10.05.08, 14:05
                            pieknie odwracasz kota ogonem, jak widac lata prkatyki uczynily cie
                            w tym mistrzynia :-DD
                            EOT.
                            • bura.kocica Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 11.05.08, 11:24
                              iberia.pl napisała:

                              > pieknie odwracasz kota ogonem, jak widac lata prkatyki uczynily
                              cie
                              > w tym mistrzynia :-DD
                              > EOT.

                              a może Ty jestes ograniczona i nie potrafisz zaakceptować, lub nawet
                              wyobrazić sobie związku mlodej kobiety ze starszym mężczyzną.
                              na dodatek u obcych osób, ot tolerancja:)
                            • intrygantka1 Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 11.05.08, 18:42
                              iberia.pl napisała:

                              > pieknie odwracasz kota ogonem, jak widac lata prkatyki uczynily cie
                              > w tym mistrzynia :-DD
                              > EOT.

                              Iberia, czepiasz się i tyle. Nie znasz ich, nie wiesz, jak wyglądają razem. Czy
                              jak para kochanków, czy jak ojciec z córką. Nie powinno to nikogo obchodzić.
                              Ważne jest chyba to, że się kochają i chcą być razem. Powinni Twoim zdaniem
                              zrezygnować z siebie, żeby lepiej wyglądać??
                              • iberia.pl Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 11.05.08, 18:58
                                intrygantka1 napisała:


                                >
                                > Iberia, czepiasz się i tyle.

                                nie, po prostu wyrazam swoje zdanie do czego chyba mam prawo, czy
                                sie ,myle?

                                > Nie znasz ich, nie wiesz, jak wyglądają razem. Czy
                                > jak para kochanków, czy jak ojciec z córką. Nie powinno to nikogo
                                obchodzić.

                                wybacz, ale przy takiej roznicy wieku to trudno oczekiwac, by
                                wygladali jak rowiesnicy....

                                > Ważne jest chyba to, że się kochają i chcą być razem.

                                czy ja to gdzies kwestionuje? NIe.

                                >Powinni Twoim zdaniem zrezygnować z siebie, żeby lepiej wyglądać??

                                taaaa gratuluje czytania ze zrozumieniem:-0.
                                • intrygantka1 Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 11.05.08, 19:13
                                  iberia.pl napisała:




                                  >
                                  > nie, po prostu wyrazam swoje zdanie do czego chyba mam prawo, czy
                                  > sie ,myle?

                                  nie mylisz się, oczywiście. Ty masz prawo do swojego zdania. Ona ma prawo do
                                  życia w sposób, jaki jej najbardziej odpowiada.
                                  >
                                  > > Nie znasz ich, nie wiesz, jak wyglądają razem. Czy
                                  > > jak para kochanków, czy jak ojciec z córką. Nie powinno to nikogo
                                  > obchodzić.
                                  >
                                  > wybacz, ale przy takiej roznicy wieku to trudno oczekiwac, by
                                  > wygladali jak rowiesnicy....

                                  Możliwe. Rzadko kiedy pary wyglądają jak rówieśnicy. No, chyba że ja i mój mąż.
                                  Ale ja jestem od niego kupę lat starsza :D
                                  >
                                  > > Ważne jest chyba to, że się kochają i chcą być razem.
                                  >
                                  > czy ja to gdzies kwestionuje? NIe.
                                  >
                                  > >Powinni Twoim zdaniem zrezygnować z siebie, żeby lepiej wyglądać??
                                  >
                                  > taaaa gratuluje czytania ze zrozumieniem:-0.

                                  Dziękuję. Czytanie ze zrozumieniem, to moja mocna strona ;P
                                  >
                                  >
                                  • bura.kocica Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 12.05.08, 00:44
                                    intrygantka1 napisała:

                                    > iberia.pl napisała:
                                    >
                                    >
                                    >
                                    >
                                    > >
                                    > > nie, po prostu wyrazam swoje zdanie do czego chyba mam prawo,
                                    czy
                                    > > sie ,myle?
                                    >
                                    > nie mylisz się, oczywiście. Ty masz prawo do swojego zdania. Ona
                                    ma prawo do
                                    > życia w sposób, jaki jej najbardziej odpowiada.
                                    > >
                                    > > > Nie znasz ich, nie wiesz, jak wyglądają razem. Czy
                                    > > > jak para kochanków, czy jak ojciec z córką. Nie powinno to
                                    nikogo
                                    > > obchodzić.
                                    > >
                                    > > wybacz, ale przy takiej roznicy wieku to trudno oczekiwac, by
                                    > > wygladali jak rowiesnicy....
                                    >
                                    > Możliwe. Rzadko kiedy pary wyglądają jak rówieśnicy. No, chyba że
                                    ja i mój mąż.
                                    > Ale ja jestem od niego kupę lat starsza :D
                                    > >
                                    > > > Ważne jest chyba to, że się kochają i chcą być razem.
                                    > >
                                    > > czy ja to gdzies kwestionuje? NIe.
                                    > >
                                    > > >Powinni Twoim zdaniem zrezygnować z siebie, żeby lepiej
                                    wyglądać??
                                    > >
                                    > > taaaa gratuluje czytania ze zrozumieniem:-0.
                                    >
                                    > Dziękuję. Czytanie ze zrozumieniem, to moja mocna strona ;P
                                    > >
                                    > >
                                    >
                                    >

                                    więc dla zainteresowanych dodam tylko,że mój 55-cio letni facet jest
                                    zajebiscie przystojny, nie jest łysy ani gruby ani siwy, nie jeden
                                    30-latek chciałby wyglądac jak on, lubię pokazywać się z nim
                                    publicznie, sprawia mi to przyjemnoość!
                                    jestesmy razem 9 lat, czyli chyba nie jest przypadek ani sklonnośc
                                    jak nazwała to koleżanka iberia.
                                    jestesmy piękni i szcęśliwi i nie dzieli nas te 26 lat
                                    • bura.kocica Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 12.05.08, 00:56
                                      A co bedzie za 10 lat? Wy też nie wiecie co będzie w Waszych
                                      związkach z równolatkami za dziesięć lat, czy do tej pory nie odejdą
                                      na przykład.
                                      i równie dobrze to ja pierwsza mogę zachorować, zaniemóc itd
                                      wiek nie ma znaczenia, tzn może ma, ale nie jest decydujacy, są
                                      wazniejsze rzeczy:)))
                                      teraz widzicie dlaczego nie wypowiadałam sie w wątkach o różnicy
                                      wieku w związkach: totalny brak zrozumienia, uogólnianie,
                                      szufladkowanie.
                                      • iberia.pl Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 12.05.08, 08:56
                                        choroba czy odejscie partnera nie ma zwiazku raczej z wiekiem...a
                                        przynajmniej ja o tym nie pisalam.

                                        Pasuje Wam bycie razem-ok, ale pozwol innym na wyrazanie swojego
                                        zdania, nawet jesli ono jest odmienne od Twojego, tylko albo az tyle.

                                        Ja zawsze gustowalam w rownolatkach lub facetach niewiele ode mnie
                                        starszych-tak mam i juz.Nie oczekuje, ze wszyscy dokola tez tak
                                        maja.Ba byloby nawet nudne.
        • baba67 Re: Nie da sie zbudować szczęścia na cudzym ... 10.05.08, 12:27
          To nieszczescie to rzecz wzgledna. I liczne przyklady pokazuja, ze zdarzaja sie
          zwiazki bardzo udane z facetem wyjetym innej kobiecie. Englert Scibakowna. To
          nie jest takie proste.
      • trzpjotka Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 16:02
        krysztal_gorski napisała:

        > Ja się zawsze zastanawiałam co czuje kochanka .Jak to jest budować szczeście na
        > cudzym nieszczęsciu?Życ ze świadomościa, że oprócz nas jest jeszcze ktoś... to
        > musi być koszmar .Nie rozumie kobiet które, sie decydują na taki krok.Nie obaw
        > iają się, że jak On zdradził żone z nia to może równie łatwo zrobić to z każdą
        > inną?.I wtedy to właśnie ona będzie cierpieć jak ta której go odbiła.....

        W zwiazku, gdzie maz nie kocha zony a ta zona probuje zatrzymac go przy sobie na
        sile, to ona jest przyczyna nieszczescia tego mezczyzny. Powinna wiec, idac za
        twoim rozumowaniem zyczyc szczescia mezowi i pozwolic mu odejsc, zeby byl
        szczesliwy z kobieta, w ktorej sie zakocha.
        Jak mozna zyc ze swiadomoscia, ze na sile trzyma sie przy sobie faceta, ktory
        cie juz nie chce i mysli, marzy caly czas o innej. To musi byc koszmar.
      • figgin1 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 08:13
        sztal_gorski napisała:

        > Ja się zawsze zastanawiałam co czuje kochanka .Jak to jest budować szczeście na
        > cudzym nieszczęsciu?

        bla, bla. jeśli związek tak łatwo dal sie rozbić to nie był wiele wart. nad czym
        tu drzeć szaty?
    • ania.silenter nie n/t 09.05.08, 15:20

    • menk.a Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 15:31
      Rozpad związku to nie 3 osoba do tego tandemu. To ktoś ze związku,
      on lub ona podejmuje taką a nie inną decyzję. Więc nie zapominajmy o
      tym.

      A o swoje szczęście trzeba dbać, zabiegać i walczyć.
      Co znaczy rozbic związek? Z punktu widzenia osoby spoza związku,
      czyli tej trzeciej osoby?? Wycie pod oknem? Rozwiązanie siłowe,
      czyli pistolet do łba? Co znaczy rozbić czyjś związek??
      • bura.kocica Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 15:40
        kto zadba o nasze szcęście jak nie my sami?
        a slogany typu rozbiła związek zostawmy na kółko różańcowe
        live is live
        • menk.a Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 16:16
          Bo łatwiej winić kogoś innego, niz osobę, która cos obiecywała,
          przysiegała. To chyba wynika z ciagłej nadziei, ze jednak wróci,
          wszytsko minie i będzie happy end.
          Jak gdzieś przeczytałam: Pierwsza zdrada to wina strony
          zdradzającej. Druga zdrada to strony zdradzanej, bo wybaczyła
          pierwszą zdradę.
        • sanna.i Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 30.05.08, 18:42
          Po pierwsze - life is life.
          Po drugie - różne są podejścia do życia, śmiem twierdzić, że zależy to od
          wychowania. Jedni dostali od życia solidną postawę, tzw. kręgosłup moralny,
          drudzy nie wyznają żadnych wartości. Myślę, że ty należysz do tych drugich. W
          sumie to głupie jest takie życie. Ja przynajmniej nie zazdroszczę.
    • iberia.pl Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 15:34
      poly.anna napisała:

      > A co, gdy macie do
      > czynienia z mezczyzna zonatym, ale takim, ktory nie kocha swojej
      zony i wiecie, ze jest zainteresowany wami, moze nawet zakochanym w
      was. Was tez jako mezczyzna inryguje, fascynuje. Czy bylybyscie
      wtedy gotowe rozbic malzenstwo tego mezczyzny po to, by sie z nim
      zwiazac?

      wtedy nie czulabym sie odpowiedzialna za rozbicie, bo ciezko rozbic
      cos co istniejue tylko na papierze, a ten jak wiemy jest
      cierpliwy....
    • anna_sui Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 16:09
      Do wzystkich kobiet, ktore krytykuja zalozycielke watku:
      Kazdy zonaty mezczyzna ma prawo odkochac sie w zonie i zakochac w innej
      kobiecie. Nie zmusimy nikogo do milosci. A po co byc z kims, kto nas nie kocha?
      • voodoo.doll Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 09.05.08, 16:17
        No wlasnie, po co?
        Moj mezczyzna odszedl od zony, gdy poznal mnie. Zakochalismy sie w sobie. Mogl
        przeciez zabawic sie mna (w lozku jestesmy wyjatkowo dobrani), a jednak
        zdecydowal sie na rozwod, zeby byc ze mna.
        • wielo-kropek Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 02:10
          Zonaty mezczyzna sam powinien rozwalic swoje malzenstwo, a nie
          ktoras z postronnych. W takim przypadku zostawia sie poprostu
          zone i idzie do tej drugiej.
    • agamadrid Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 02:34

      • wielo-kropek Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 02:53
        Dlaczego odrazu mowisz ze on skacze z kwiatka na kwiatek. Moze
        jego zona wlasnie to robi. Byc moze ona ma kogos na boku.
        Facet ma zero seksu z nia, bo ona nie chce. Malzenstwo sie
        wali. On nie ma poprostu wyjscia, wiec szuka sobie innej kobiety.
    • rlena Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 03:33
      On ci powie,ze nie kocha swojej zony, to pewne.

      ZANIM cokolwiek by sie rozpoczelo, powiedzialabym mu,zeby najpierw
      zakonczyl jeden zwiazek, pozniej poczekal kilka miesiecy. Jesli by
      ciagle czul tak samo, mozna sprobowac.
    • listekklonu Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 05:37
      Nie. W ogóle nie pociągają mnie zajęci faceci.
      • kamyk-zielony Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 07:19
        Dla mnie małżeństwo to coś wyjątkowego. Nie dopuszczam nawet myśli, że mogłabym wtargnąć w czyjeś życie i je niszczyć. Nie ważne kocha żonę, nie kocha - to zresztą bardzo umowna i sporna sprawa, są dzieci, wspólne wspomnienia, rodzina - kwestia zasad. Rozwodnicy to jedna sprawa, a inna sprawa przyłożyć rękę do takiego rozwodu - to są zawsze dramaty, szczególnie najmłodszych i najmniej winnych w całej tej sytuacji. Ale co kto lubi. Teraz "zdrowy egoizm" jest taki modny.

    • figgin1 małżeństwo to jakis fetysz? 10.05.08, 08:04
      albo ludzie kochają się i są ze sobą, albo nie. papiery nie mają nic do rzeczy.
      inna sprawa, ze chyba nie chciałabym faceta zdolnego do bycia w związku bez miłości.
    • demonii.larua Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 10.05.08, 08:47
      Żonaty facet, w którego małżeństwie wszystko jest ok nie będzie chciał nawiązać
      romansu z inną kobietą. Jak zatem można rozbić coś co już jest rozbite ?
      Śmieszne jest stwierdzenie, że to ta trzecia - kochanka niszczy małżeństwo, a
      biedny facet takie cielę bezwolne się do tego wcale nie przykłada, no nic tylko
      śmiech :D
      • intrygantka1 Re: Czy rozbilybyscie malzenstwo? 11.05.08, 18:49
        demonii.larua napisała:

        > Żonaty facet, w którego małżeństwie wszystko jest ok nie będzie chciał nawiązać
        > romansu z inną kobietą.

        Hy, hy. Naprawdę myślisz, że tylko faceci, którzy są nieszczęśliwi w związku
        zdradzają? Czasami jest tak, że mają całkiem fajne małżeństwa, żony, które
        kochają i zwyczajnie mają ochotę na seks z kimś innym. I już. Zero filozofii.
        Podobnie zresztą jest z kobietami. Sama mam męża, kocham go bardzo i nie
        chciałabym zamienić na nikogo innego. A jednak miałam fajny romans. Z żonatym.


        Jak zatem można rozbić coś co już jest rozbite ?
        > Śmieszne jest stwierdzenie, że to ta trzecia - kochanka niszczy małżeństwo, a
        > biedny facet takie cielę bezwolne się do tego wcale nie przykłada, no nic tylko
        > śmiech :D
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka