Dodaj do ulubionych

jego dobra koleżanka...

18.05.08, 07:56
Najprawdopodobniej w niedługim czasie wprowadzi się do nas (mnie,
mojego faceta i jeszcze dwu studentów) koleżanka mojego faceta. Po
prostu zwalnia się pokój, a dziewczyna poszukuje.
Nazwijcie mnie głupią, ale niezbyt mi się to podoba. Mój facet jest
w typie "miły i szarmancki dla swoich znajomych" (każda mi powtarza,
że gratuluje mi tak "ułożonego" chłopaka). Tym bardziej zastanawiam
się, czy nie będzie tak, że jak już u nas ta dziewczyna zamieszka,
to zacznę żyć w swego rodzaju trójkącie - co my, to ona itp, bo
przecież mój miły chłopak będzie chciał, żeby nowa dobrze się czuła
u nas.
Dodatkowo dziewczyna nie ma faceta, ma dużo wolnego czasu i lubi
mojego M.

Zdrady się nie boję (paranoja nie doszła aż tak daleko), natomiast
szczerze obawiam się, że nowa zbyt mocno wejdzie w nasze życie, a
tego nie chcę ( i pewno będę osamotniona w tym problemie, bo on ją
lubi, ona jego też, fajnie im się razem gada, więc jedyną
niezadowoloną będę ja).

Mogłabym pogadać z moim facetem, ale jestem pewna, że tylko by mnie
zbeształ, że jestem egoistką, nie chcę pomóc człowiekowi w potrzebie
(wynajmujemy mieszkanie po bardzo konkurencyjnej cenie, a
dziewczynie się nie przelewa), wolę wziąć kogoś z ogłoszenia niż
sprawdzona, fajną osobę. Tyle. Nic bym chyba nie zdziałała.

Nie wiem, no nie chcę jej tu. Niechże się spotykają na uczelni
(studiują razem), niech razem wyjeżdżają na zajęcia terenowe, ale
mój dom to moja twierdza ;) i nie, nie, dziękuję.

Proszę o przyklaśnięcie, zjechanie, cokolwiek, co rozjaśni mi trochę
problem, jak mam to załatwić ( i czy w ogóle mam).

Obserwuj wątek
    • bonzee32 Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 08:30
      > mój dom to moja twierdza ;)
      no to musicie wynajac mieszkanie, nie pokoj. Prosta sprawa.
      Wyimaginowany problem.
      • bardzometafizyczny Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 08:37
        A kiedy finanse nie pozwalają nam na wynajęcie własnego mieszkania,
        to co? Prosta sprawa? :)
        • vandikia Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 08:38
          ja bym poczekała, bo Ty masz ułożony scenariusz i to czarny :)
          moze to bedzie wygladalo zupelnie inaczej, normalnie?
          nie martw sie na zapas
        • bonzee32 Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 09:19
          praca w weekendy, skoro studiujecie powinna rozwiazac sprawe. Tylko
          zamiast gderac na forum trzeba poderwac cztery litery do roboty..
        • diabel.pl Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:42
          poszukaj na szybkiego lokatora i powiedz ze to twoj przyjaciel i wymysl jakas
          bajke;bo najgorzej to jest wpuscic taka kobiete do domu bo nigdy nie wiadomo
          jaki bedzie final
    • misia12347 Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 09:49
      Sorry, ale chyba jest pozamiatane. Jesli koleżanka wie, że będzie
      sie teraz wprowadzać, to odkręcając to wyjdziesz na najgorszą chamkę
      i takie działanie może zniechęcić mocno Twojego faceta. Jedyną radę
      jaką dla Ciebie mam to przestać sie nakręcać przeciwko tej
      dziewczynie i spróbować się z nią zakumplować. To chyba nic złego,
      że Twój facet jest lubiany, skoro o zdradzie nie ma mowy.
      • bardzometafizyczny Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 09:59
        Nie, ta koleżanka nie wie jeszcze, że będzie się wprowadzać na 100%.
        Czeka na naszą decyzję. Tyle że jest ona (decyzja) raczej
        uzależniona od tego, czy starzy lokatorzy się na stówę wyprowadzają
        czy nie, a nie od tego, czy ja ją tu chcę czy nie.

        Macie rację - nakręcam się przeciwko niej i zakładam czarny
        scenariusz... Ale dziewczyna od początku jakoś mi nie pasowała, nie
        umiem z nią znaleźć wspólnego języka, mierzi mnie. "zakumplowanie"
        będzie trudnym procesem. Do tego mój facet jest taki bardzo "do
        przodu".

        A może jestem zaborcza? :)

        • nom73 Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:17
          bardzometafizyczny napisała:

          > A może jestem zaborcza? :)

          Podobno życiem człowieka kierują dwa stany: miłość i strach.
          Jeżeli kogoś się kocha to ufa mu się, nie obawia się tego, że odejdzie (a odejść
          może w każdej chwili, bo wolnym człowiekiem jest).
          Często ludzie uzależniają się od innych, nie potrafią bez nich funkcjonować, ale
          to nie jest miłość, to jest uzależnienie, tak jak uzależnienie od narkotyku,
          używki.
          U Ciebie obserwuję pierwsze objawy strachu, a ten potrafi zabić każdą miłość. :-)
          • bardzometafizyczny Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:28
            Tożto ja się nie obawiam, że on odejdzie! Obawiam się, że i on, i
            ona nie będą widzieli nic złego, żeby czas spędzany w domu spędzać w
            trójkę. A mnie do tego nie ciągnie, bo średnio lubię (o ile) tę
            dziewczynę. I już słyszę jego przyszłe pytania: "No ale o co Ci w
            zasadzie chodzi? Co ona Ci tak przeszkadza?" (to świadzy o tym, że
            od początku źle się nastawiam, ale, cholera, znam go)

            Boję się, że skazuję się na beznadziejny klimat w mieszkaniu, mimo
            że teraz jeszcze nie jest "musztarda po obiedzie", więc jeśli
            działać, to teraz. Jeśli czegoś nie chcę, mam tego świadomość, to
            chyba powinam zawczasu zrobić tak, by nie doszło do niechcianej
            sytuacji.

            Reasumując - tak, boję się :)))) Ino nie tego, o czym Ty piszesz.

            Błeeee, wymęcza mnie ten temat.
            • nom73 Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 12:06
              bardzometafizyczny napisała:

              > Reasumując - tak, boję się :)))) Ino nie tego, o czym Ty piszesz.

              To czego się boisz? :-)


            • bardzometafizyczny do nom73 18.05.08, 12:08
              czego się boję?

              > Obawiam się, że i on, i
              > ona nie będą widzieli nic złego, żeby czas spędzany w domu spędzać
              w
              > trójkę.
              > Boję się, że skazuję się na beznadziejny klimat w mieszkaniu, mimo
              > że teraz jeszcze nie jest "musztarda po obiedzie", więc jeśli
              > działać, to teraz.

              Tego.
    • kotkaaaa Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:34
      czy gdyby ta kolezanka byla facetem mialabys takie same opory przed
      zamieszkaniem z nia?
      • bardzometafizyczny Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:38
        Bardzo dobre pytanie:)

        Nie, chyba nie. Może trochę, ale na pewno nie aż takie.
        • kotkaaaa Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:43
          wiec jednak;)
          wiem, rozumiem. postaraj sie zapomniec o tym, ze to kobieta i
          porozmawiaj ze swoim facetem o nowej sytuacji. masz prawo za kims
          nie przepadac, to zupelnie naturalne, wspolne mieszkanie to nie
          tylko wyjscie od czasu do czasu na kawe
      • bonzee32 Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:46
        oczywiscie, ze nie. Kolezanka, ktora ma sie wprowdzic, jest
        najprawdopodobniej atrakcyjniejsza od naszej bohaterki i ta czuje
        sie zagrozona.. Samo zycie..
        • bardzometafizyczny Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:47
          No tu będę tupać nogą - wcale nie jest atrakcyjniejsza! :PPP
          • bonzee32 Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:49
            wklej swoje i jej zdjecie to pogadamy..
            • bardzometafizyczny Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:51
              a spadaj!;P
    • kotkaaaa Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 10:59
      dobra, odwrocmy sytuacje
      masz kumpele, taka od serca, najblizsza przyjaciolka itd.
      ona szuka mieszkania, twoj facet nie przepada za nia, ty mozesz z
      nia gadac godzinami, macie wolny pokoj i...? co robisz? proponujesz
      jej chate bez porozumienia z facetem? nie sadze.
      wiesz dlaczego? bo twoj chlop jasno i wyraznie zakomunikowal: ok, to
      twoja przyjaciolka, ale ja jej nie lubie. moze za malo wyraznie
      wyrazasz swoje emocje?
      faceci maja prostsze zycie bo zyja prosciej, warto brac z nich
      przyklad
      • bardzometafizyczny Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 11:06
        W takiej odwróconej sytucji nie zaproponowałabym tej kumpeli
        mieszkania bez konsultacji. Co więcej - gdyby mój facet mi
        powiedział, że wolałby, żeby tu nie mieszkała, to uszanowałabym jego
        zdanie.

        Może rzeczywiście powinnam mu tak otwarcie powiedzieć, że niezbyt za
        nią przepadam. Tyle że on będzie chciał wiedzieć, co takiego do niej
        mam, a ja nic konkretnego nie odpowiem. Wiecie, to takie podskórne,
        intuicyjne nieprzepadanie za nią. Tymczasem faceci uwielbiają mieć
        jasno wyłuszczone powody, racjonalne i konkretne, a nie takie "bo
        nie".
        Więc dowiem się od niego, że zaczynam robić cyrki w chwili, kiedy
        mogłaby się wprowadzić, że marudzę bez powodu etc.
        Wiem, że znów piszę o tym, co może dopiero być (jak jakiś
        jasnowidz), ale naprawdę znam go doskonale...

        No nic - pogadam z nim. Myślę, że do niczego konstruktywnego ta
        rozmowa nie doprowadzi, ale może będę przynajmniej czuła, że nie
        olałam sprawy.
        • moniskaa7 Re: rozumiem Cię 18.05.08, 11:15
          też nie chciałabym byc w takiej sytuacji...
          A jak dobrze znasz tę kolezanke? ja z góry nie lubilam jednej kolezanki mojego
          faceta, a potem okazala sie ok dziewczyną..
          Masz kilka wyjsc:
          1. Powiedziec prawde ,ze jej nie lubisz i nie chcesz aby mieszkala- wtedy zaczną
          sie pytania ze strony faceta- dlaczego ,przeciez jej nie znasz dobrze ? itp
          itd...i pewnei kłotnia
          2.Znajdz sobie kolezanke , ktora tez szuka mieszkania i postaraj sie aby ona sie
          do was wprowadzila.:D albo najlepiej kolegę
          3. Znajdzie sobei mieszkanie( mozna tanio np 2 pokojowe) ja wczensiej mieszkalam
          z facetem (bylo nas 7) znalezlismy mieszkanie 2 pokojowe( 3 osoby) lepsze
          warunki i placimy tylko 25zl wiecej...tylko trzeba byc wytrwalym w
          szukaniu...wczesniej w 7 bylo super, ale dopiero teraz jest exstra i sie w koncu
          ucze:D a mam duzo nauki


          3

          • bardzometafizyczny Re: rozumiem Cię 18.05.08, 11:20
            Nie, nie znam jej dobrze, spotkałam się z nią ok 4 razy, zawsze w
            większym towarzystwie. Jest inteligentna, ironiczna (lubię to u
            ludzi), twarda. Myślę, że ona też niezbyt przepada za mną, tzn.
            kiedy spotykamy się wzrokiem, każda szybko ucieka w inną stronę,
            kiedy są sytuacje, że zostajemy na moment we dwie, to rozmowa w
            ogóle się nie klei, gapimy się po ścianach. Widzę obustronny brak
            chęci w poprawieniu relacji:)
            • kotkaaaa Re: rozumiem Cię 18.05.08, 11:27
              no i to jest argument, powiedz facetowi bardzo smutnym tonem, ze
              probowalas sie z nia zaprzyjaznic, bo ty w ogole chcesz zeby wszyscy
              cie lubili, ale ona nie wykazala checi, kilka razy cie sciela lodem,
              rozumiesz, ze to jego przyjaciolka, wiec niech sie z nia spotyka i
              rozmawia, ale chyba ci tego nie zrobi i nie sprowadzi jej do waszego
              domu?! jak ci sie przy tym oczy zaszkla, sukces murowany;)
              trudno zagrasz malego, zagubionego kotka, ale bedziesz miala spokoj
              z niechciana sublokatorka, musisz w nim wyrobic chce ochrony ciebie
              przed nia, niz odwrotnie, kapujesz?;)
              • bardzometafizyczny Re: rozumiem Cię 18.05.08, 11:31
                Wyrafinowany plan... :))))
                Ale rozumiesz, że on mi na to odpowie, że przecież jeszcze jej nie
                znam, że może sie okazać, że się polubimy przy bliższym spotkaniu,
                że za wcześnie na ocenę. Przecież w tym jest nawet sporo racji...
              • moniskaa7 Re: rozumiem Cię 18.05.08, 11:34
                jakby była prawdziwą , normalną przyjaciołką , to starałAby się z Tobą nawiązać
                kontakt, abyś nie czuła sie zagrożona z jej strony oraz aby poprostu miec dobry
                kontakt z dziewczyną swojego przyjaciela..wiesz co powiedz jasno chlopakowi ,ze
                nie chcesz z nią mieszkac...w domu musisz miec spokoj , a skoro juz sam jej
                widok Cie lekko wkurza;) to po co masz sie denerwowac, stresowac itp..
                • bardzometafizyczny Re: rozumiem Cię 18.05.08, 11:35
                  hihihi

                  święte słowa
        • stedo Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 11:33
          No, to nie jest do końca sytuacja odwrócona. Byłaby wtedy gdybyś Ty
          zaproponowała wspólne mieszkanie ze swoim b. dobrym kolegą, co to się
          lubicie,fajnie Ci się z nim spędza czas, wiele was łączy, itd. itp., a Twój
          facet za nim nie przepadał.Jak by to wtedy wyglądało? Przedstaw to tak jemu tę
          sytuację i zapytaj go.
          • bardzometafizyczny Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 11:34
            No, tak chyba zrobię. A nad jego prawdopodobnym argumentem "nie
            możesz jej nie lubić, skoro jej nie znasz" muszę jeszcze
            popracować;)))
            • li_lah Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 12:00
              oj moja droga..przez Ciebie nie przemawia zazdrosc, bo nie czuje sie w twoich
              postach jakiejs wscieklosci, zawisci, oczerniania tamtej. nie daj sobie wmowic
              ze jestes zazdrosna(facetowi, ludziom tutaj)...Ty po prostu masz złe przeczucie.
              laska wyraznie wchodzi na twoj teren. ja bym sie nie zgodzila na taki układ. wy
              i jego przyjacioleczka..i co po jakims czasie moze zaproponuje sex trojkącik?
              nie miej złudzen postaw sprawe jasno i zrob tak zebys TY sie dobrze czuła. a jak
              jej sie nie przelewa,to niech znajdzie pracę i zamieszka gdzie indziej.
              mam dziwne wrazenie ze po wprowadzeniu ona nie bedzie sie do Ciebie odzywac,
              bedzie blokowac lazienke, robic balagan tylko po to zeby Cie wyprowadzic z
              rownowagi. celowe dzialanie.. udawanie niewiniatka w oczach twojego faceta i
              walka z toba. on bedzie widzial w niej aniola a w tobie zazdrosną hetere..
              a potem to ona juz zacznie chodzic w glebokich dekoltach i majtkach po domu.,
              powodzenia :D:D:D
              • bardzometafizyczny Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 12:03
                Proszę państwa - i to dopiero jest CZARNY SCENARIUSZ!

                Muszę postawić na swoim, ale obawiam się, że skończy się
                megakłótnią, obrażeniem i tekstami, że przez moje fochy nie da się
                normalnie żyć/ i mieć znajomych.
                • nas-daq Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 13:08
                  Kobieca intuicja może być najlepszym doradcą. Ja również nie
                  chciałabym mieszkać z taką koleżanką, która nie stara się nawet o
                  dobre relacje ze współlokatorami. A dlaczego gdy jesteście tylko we
                  dwie rozmowa sie nie klei? Sorki za sugestie, ale czy ona nie jest
                  za bardzo dobrą koleżanką Twojego chłopaka? Chodzenie w majtkach po
                  domu w przyszłości też może być realne, więc nie dziwię Ci sie, że
                  masz obawy.
                • pospieszalska zrób tak 18.05.08, 13:26
                  Pozbaw go jego znajomych, samodzielne wyjścia ogranicz do minimum.
                  Zacznij oczywiście od koleżaneczek - nigdy nie wiadomo co takiej strzeli do
                  głowy.Z resztą po co mu inne skoro jesteś TY.
                  Jeżeli ma zainteresowania, to też ogranicz, zwłaszcza jeśli kosztują.
                  A na końcu go wykastruj, będzie kwitł sobie spokojniutko na kanapie z pilotem w
                  ręku.

                  • li_lah Re: zrób tak 18.05.08, 15:53
                    dziewczyna napisala ze nie przeszkadza jej ta znajomosc i nie zamierza jej
                    ograniczac, napisala ze nie chce mieszkac z tamta pod jednym dachem a to
                    przeciez roznica.
    • polla.k Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 13:10
      głupoty wypisujesz...
    • mari-is Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 14:27
      To co piszesz brzmi bardzo rozsądnie i też bym nie chciała w domu
      żadnych przyjaciółeczek faceta.
      Ale z drugiej strony, czy nie masz wrażenia, że przy okazji tej
      dziewczyny wyszedł problem Twojej komunikacji z chłopakiem i pozycji
      w związku?. Czy to, że Ty jako jego dziewczyna, czegoś chcesz /bądź
      nie chcesz/ nie powinno być najważniejszym argumentem, którego nie
      trzeba racjonalnie uzasadniać?. W końcu kto się w tym trójkącie
      najbardziej liczy?. Twoje dobre samopoczucie czy względy towarzyskie
      wobec jakiejś koleżanki ze studiów?. Zawsze chcesz ustępować, żeby
      przypadkiem nie zniechęcić do siebie chłopaka?.
      • stedo Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 14:36
        Dokładnie.Jeśli on będzie strzelał fochy z powodu Twoich zastrzeżeń, zastanów
        się nad tym związkiem i znaczeniem Ciebie dla tego chłopaka.
      • li_lah Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 15:45
        otóż to. z ust mi to wyjęłaś. moim zdaniem to strasznie poniżające ze musisz sie
        godzic na to, co on postanowil w kwestii waszego wspolnego mieszkania. nie wiem
        rób jak chcesz., ja bym sie po prostu nie zgodzila nigdy w zyciu na takie cos.
        no chyba ze laska bylaby intelektualnym tumanem i wizualnym potworem
        jednoczesnie to tak. nie oszukujmy sie ...
        ale wracajac do kwestii komunikacji w związku to dzieje sie moim zdaniem
        niedobrze. on nie bierze pod uwage twojego zdania, uznaje zdanie tylko
        pozytywne, w razie negatywnego od razu padają oskarzenia o zazdrosc, niechęć, a
        to nie tak. niech on postawi sie w twojej sytuacji..zrobilabys mu to gdyby nie
        chcial? NIE??? no wlasnie.. nie czyn drugiemu co tobie nie mile.. moze wlasnie
        dziewczyny dobrze piszą.. musisz sie zastanowic nad przyszloscia tego zwiazku,
        nawet jesli chlopaka bardzo kochasz..bo kiedys moga wyjsc inne problemy typu:
        "moja tesciowa mna rządzi, mowi jak mam wychowywac dzieci, gdzie jechac na
        wakacje, w którą strone patrzec, a moj mąż na to nic, poradzcie cos" itp.. mysle
        ze ta kolezaneczka to pretekst do zastanowienia sie
    • sabriel Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 16:42
      Przemawia przez ciebie zazdrość.
      Chyba trochę się boisz, że mogłoby coś wyniknąć miedzy nią ,a twoim facetem
      gdyby z wami zamieszkała.
      To, że nie ma faceta i lubi twojego m jeszcze nie świadczy, że widziałaby go u
      swojego boku lub będzie częścią waszego życia.Poza tym jak pisałaś nie jesteście
      sami w tym mieszkaniu.
      Chyba za bardzo się uprzedziłaś do tej dziewczyny. Przecież nie musisz się od
      razu z nią przyjaźnić.Zamiast pisać czarne scenariusze,nakręcać się i kombinować
      jak koń pod górę lepiej poczekać na rozwój sytuacji.
      Może nic nie będzie, a ty niepotrzebnie robisz z igły widły.
    • wyssana.z.palca Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 17:54
      a fajna ta laska? no bo gdyby byla w porzadku i w ogole dobrze
      wychowana to sama z siebe nie wchodzilaby Wam w "parade" ze tak
      powiem..
      • sabriel Re: jego dobra koleżanka... 18.05.08, 18:19
        Ale w jaką "paradę"? Przecież napisała że w mieszkaniu jest ona,jej facet i dwaj
        studenci.To gdzie ta "parada"?
    • bardzometafizyczny FINAŁ 18.05.08, 20:33
      No i pogadałam z nim. I, sama nie wierzę, powiedział, że jeśli jej
      nie lubię, to nie ma sensu, żeby z nami mieszkała... Odwoła całą
      sprawę. Nie pytał, dlaczego jej nie lubię, nie oczekiwał żadnych
      wyjaśnień. Hmmm, zaskoczył mnie pozytywnie:) Miał tylko żal, że
      odezwałam się tak późno, bo teraz ciężej będzie odkręcać. Z tym się
      prawie zgodzę - mogłam powiedzieć mu wcześniej.


      Dzięki za rady, sugestie.

      Całe szczęście, że się odezwałam!!!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka