livian
20.05.08, 16:43
Kolezanka sie martwi, ze spiewa na ulicy - dla mnie to norma, tym
sie w ogole nie przejmuje. Ale czesto sama do siebie gadam - czy to
w domu - gdy mnie ktos nakryje to jest mi glupio, ale juz sie
przyzwyczaili, ale ja gadam do siebie na ulicy - gdy nikt nie widzi,
ale zcasem nagle zorientuje sie, ze ktos mnie obserwuje, robi mi sie
strasznie glupio, przestaje, udaje, ze wlasnie cos mnie
zainteresowalo na jakiejs wystawie lub zmieniam kierunek trasy. Ale
czasem bylam juz w tak podbramkowej sytuacji, ze jedynym wyjsciem
bylo... gadac dalej, jakby nigdy nic i grac wariata, takiego
doslownego. Zreszta nie wiem, czy tak naprawde mam wszystkie klepki
na miejscu. Wydaje mi sie, ze tak, ale pewnosci nie mam. Mozna byc
normalnym umyslowo, i gadac do siebie na glos na ulicy? Dodam, ze
nie s to monologi, tylko "rozmawiam" - sama wcielam sie w siebie i
jeszcze jedna, abstrakcyjna lub konkretna osobe. to normalne jest?