Miał być ślub....

IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 20:48
Jesteśmy z sobą od roku. Miłość z internetu...zakochaliśmy się w sobie bardzo
szybko. On chciał ślubu...już po 4 miesiącach. Miałam na początku trochę
wątpliwośći...Jestem jeszcze na studiach, utrzymują mnie rodzice, to zupełnie
inne miasto itd. Ale uczucie wzięły górę...Zaręczyny, idylla...teaz
dowiedziałam się, że "on jeszcze nie jest gotowy"..Jakie to banalne -
myślałam, że mnie to nie spotka. Wygląda na to, jakby teaz dopiero zrozumiał,
że miłosć to nie tylko czułe słówka itd. Powiedział, że nie jest jeszcze
dojrzały i ceni sobie niezależnosć (nie podobają mi się jego powroty z
zakrapianych spotkań z kolegami), ale że mnie kocha i potrzebuje
czasu.............Zastanawiam się, czy rok, to rzeczywiście za mało i czy
wcześniejsza decyzja była podjęta zbyt szybko??? jestem kompletnie rozbita.
    • matrek Re: Miał być ślub.... 18.09.03, 20:49
      Gość portalu: Trolka napisał(a):

      > czasu.............Zastanawiam się, czy rok, to rzeczywiście za mało i czy
      > wcześniejsza decyzja była podjęta zbyt szybko??? jestem kompletnie rozbita.

      Calkiem mozliwe, ale moze porozmawiaj o tym z nim otwarcie
      • Gość: Trolka Re: Miał być ślub.... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 21:00
        Co ma oznaczać ta wzmianka o dziewicy??
        • pure_sweetness Re: Miał być ślub.... 18.09.03, 21:10
          widac ze nie czytalas swietnego watku
          "wszyscy moi mezczyzni" czy cus...
          to cytat to o dziwicy na co wskazuje copyright...
        • staua Re: Miał być ślub.... 18.09.03, 21:19
          To o dziewicy to jego sygnaturka aktualnie, zdaje sie. Nie bierz tego do
          siebie.
        • anahella Re: Miał być ślub.... 18.09.03, 23:28
          Gość portalu: Trolka napisał(a):

          > Co ma oznaczać ta wzmianka o dziewicy??

          To sygnaturka Matreka - a jak widac cytat z jakiejs mojej wypowiedzi:) Nie
          chodzi o Ciebie - po prostu pod kazdym jego postem pokazuje sie ten tekst.
    • Gość: ja Re: Miał być ślub.... IP: *.ictp.trieste.it / *.ictp.trieste.it 18.09.03, 21:04
      on pije? i przychodzi do Ciebie pijany?? chcesz miec takiego meza?? hmmmm...
      raczej poszukaj kogos innego
      pozdrawiam
      • Gość: Trolka Re: Miał być ślub.... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 21:10
        Napisałam na forum po raz pierwszy w życiu. Do tej pory tylko czytałam czyjeś
        wypowiedzi...
        Pije?? Sama już nie wiem...Po prostu czasem wychodzi gdzieś z kolegami, na
        piwo, piwa....Nie umiem odpowiedzieć na pytanie czy przesadza w tym względzie,
        czasem wydaje mi się, że ja mam szczególnie wyostrzony "anty-stosunek" do
        alkoholu...bo go nie lubię w ogóle.
        Nie chcę mu zabraniać kontaktów z kolegami. Nie jestem kobieta-bluszcz, która
        musi mieć faceta tylko dla siebie. Ale dla niego te wyjścia przeważnie wiążą
        się z małą, czasem większą "degustacją"...
        • Gość: habitus Re: Miał być ślub.... IP: *.internetdsl.tpnet.pl 18.09.03, 21:17
          Uciekaj póki możesz! Po ślubie będzie tylko gorzej. Będzie sfrustrowany, a ty
          będziesz pod ręką. Uciekaj. Skończ studia i bądź szczęśliwa. Każdy dzień z tym
          panem oddala cię od szczęścia z prawdziwym partnerem i przyjacielem.
          • matrek O czym Wy mowicie! 18.09.03, 21:37
            Nie mieszajcie dziewczynie w glowie. Laska pisze, ze koles czasem wyjdzie z
            kolegami na piwo, a Wy wyciagacie z tego wniosek, ze gostek jest alkoholikiem.
            Jaki facet nie wychodzi z kumplami na browarka ? Nie moge zrozumiec ludzi,
            ktorzy kompletnie nie znajac sytuacji rzucaja stanowczymi "radami". To zenujace
            i swiadczy jedynie o poziomie doradcow. Przepraszam, ale czasem moze warto
            zastanwoic sie nad tym, czy moge udzielac komus porad i nad ich ewenbtualnymi
            konsekwencjami.
        • Gość: lola Re: Miał być ślub.... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 18.09.03, 21:17
          Wszystko zalezy ile pije i jak czesto. Wiekszosc ludzi pije alkohol, na piwie
          spotyka sie masa facetów, wiec to normalne. O ile nie za czesto, to ty juz
          najlepiej wiesz.
          Rok znajomosci to wcale nie długo, tym bardziej ze mieszkacie osobno. Juz
          lepiej byłoby zamieszkac razem bez slubu na próbe.
          Co do tej dziewicy w poprzednim watku to zdaje sie sygnaturka, a wiec nie było
          to skierowane do ciebie.
          • Gość: Trolka Re: Miał być ślub.... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 21:32
            Sęk w tym, że ja nie do końca wiem, czy jego "picie" mieści się w granicach
            normy...Dla mnie alkohol mógłby nie istnieć. Jaka jest norma?? Raz na tydzień,
            raz na dwa tygodnie??? Przecież nie o to chodzi...Może to ja nie potrafię się
            przełamać i tego zaakceptować?? Pewno zaraz się ktoś odezwie, że to głupie
            problemy - można sobie darować
            • Gość: ja Re: Miał być ślub.... IP: *.ictp.trieste.it / *.ictp.trieste.it 18.09.03, 21:39
              mysle ze najlepszym pomyslem jest zamieszkanie na probe z nim. moze sie okazac
              ze nie wytrzymasz z nim zbyt dlugo. znam przypadki wspanilych par, ktore
              rozstaly sie po slubie jak razem pomieszkaly....
            • matrek Re: Miał być ślub.... 18.09.03, 21:40
              O ile dobrze zrozumialem Twoj post rozpoczynajacy watek, to Twoim problemem nie
              jest jego piwo, lecz to ze najpierw zaproponowal Ci malzenstwo, a teraz ma
              jakies watpliwosci. Chyba jednak Ty sama powinnas zdecydowac sie co jest Twoim
              problemem.
              • Gość: Trolka Re: Miał być ślub.... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 21:46
                Owszem,moim problelem (jeśli można to tak nazwać) jest jego wycofanie się z
                deklaracji...Po prostu nie umiem jeszcze tego ogarnąć icoś postanowić. Na razie
                z mojego punktu widzenia wygląda to tak, że po prostu boi się odpowiedzialnośći
                i deklaracji w USC. Zastanawiam się też, na ile moje zachowanie skłoniło go do
                tego. Czy po prostu się "czepiam" jego wyjśc, czy mam rację. Dodam, ze owszem
                nie mieszkamy razem, ale zdarzałó nam się pomieszkiwać, miesiąc czy dwa. Znam
                go, myślę że dobrze.
    • atmen Re: Miał być ślub.... 18.09.03, 23:06
      Taaaak, my też po pół roku byliśmy gotowi brać ślub, a potem zaczęliśmy się
      wahać i po trzech latach się rozstaliśmy... Sądzę, że nie masz się co spieszyć,
      tym bardziej, że jeszcze studiujesz. Skończ szkołę, znajdź pracę i wtedy –
      jeśli nadal będziesz tego chciała – myśl o małżeństwie. Ale truję, co?;)
      Rok to krótko (choć są pewnie pary, które pobrały się po kilku miesiącach i są
      szczęśliwe, ale to raczej wyjątki...).
      Pozdrawiam:)
      • Gość: Trolka Re: Miał być ślub.... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 18.09.03, 23:13
        Wydaje mi się, ze taka zmiana jednej ze stron skutkuje katastrofą całego
        związku...Jak mam rozumieć: "kocham i... nie jestem gotowy"?
        Jesteśmy razem pod jedyn dachem i wyrósł między nami mur...

        Taaaak, my też po pół roku byliśmy gotowi brać ślub, a potem zaczęliśmy się
        > wahać i po trzech latach się rozstaliśmy...
        Ale czy wahanie w kwestii ślubu oznaczało, że wasz związek po równi pochyłej
        zaczął zmierzać do końca...Jeśli tak, to długo to trwało...
        Może można się pogodzić z taką decyzją partnera i żyć sobie spokojnie...SAma
        już nie wiem.
        • atmen Re: Miał być ślub.... 18.09.03, 23:25
          Gość portalu: Trolka napisał(a):

          > Wydaje mi się, ze taka zmiana jednej ze stron skutkuje katastrofą całego
          > związku...Jak mam rozumieć: "kocham i... nie jestem gotowy"?
          Ja tu sprzecznosci nie widze... mozesz kochac (to czesto jest irracjonalne), a
          jednoczesnie nie byc pewna czy chcesz z ta osoba spedzic cale zycie - kiedy
          jakies wzgledy zdroworozsadkowe wchodza w rachube. Przynajmniej tak to u nas
          bylo.
          w Twoim przypadku jednak, jesli alkohol rzeczywiscie jest problemem Twojego
          chlopaka (dla mnie upicie sie jest dyskwalifikacja, ale pewnie nie jestem
          normalna... syndrom dziecka alkoholika...), to raczej Ty jestes strona, ktora
          powinna miec watpliwosci i "nie byc gotowa".

          > Ale czy wahanie w kwestii ślubu oznaczało, że wasz związek po równi pochyłej
          > zaczął zmierzać do końca...Jeśli tak, to długo to trwało...
          trwalo dlugo, fakt... ostatnie dwa lata to nie bylo tylko staczanie sie po
          rowni pochylej, byly tez swietne momenty - tylko kazdy kryzys chwial nasza i
          tak dosc watla wiare, ze to am sens na dluzsza mete...
          jesli jednak zwiazek sie konczyl, to nie bylo to rezultatem wahania w kwestii
          slubu, lub przynajmniej nie bezposrednio. wahanie przyszlo kiedy po raz
          pierwszy spojrzelismy na siebie chlodniej, kiedy pierwsze oczarowanie troszke
          minelo. moze Twoj chlopak juz sie odkochuje (co nie znaczy, ze przestaje
          kochac!!), a Ty jeszcze nie, dlatego tak boli...
      • julla Re: Miał być ślub.... 18.09.03, 23:34
        Nie warto spieszyć się ze ślubem; jesli ktoś ma wątpliwości- to ok, wyluzujcie,
        dajcie sobie czas. To normalne, że ma sie wątpliwości i przed i po ślubie...Nie
        ma sensu się szarpać. Warto się dowiedzieć co tak naprawdę chłopakowi nie
        pasuje, i zastanów się czy potrafisz go naprawdę zaakceptować
        z całym dobrodziejstwem inwentarza (nie licz na to, że się zmieni)
        Ludzie na ogół zaczynają się wycofywać ze związków, gdy czują się ograniczani,
        nierozumiani lub lekceważeni. Gdy nie mogą byc sobą. Może jeszcze za mało się
        znacie?
        • Gość: Trolka Re: Miał być ślub.... IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 19.09.03, 13:28
          Po szczerej rozmowie....Oboje liczymy, że się zmienimy. To nie jest tak, ze
          trzeba akceptować w kimś wszystko od a do z. Miłość moze być motorem zmian...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja