Dodaj do ulubionych

Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy?

12.06.08, 11:47
No rzeczywiście można zauważyc plage żonatych (mężatki tez)
romansujących, wszedzie zdrady....
Ale zaciekawilo mnie jedno...Czy wg was taki zdrajca jest zwyczajnie
zyciowym nieudacznikiem? Moze miec rodzine i dobra prace...ale mimo
to, cos muw zyciu ne wyszlo...Zdradza bo: chce sie dowartosciowac,
ma kompleksy, jego zycie to nuda i rutyna wiec chce sie zabawic,
albo zdradza, bo w domu nie ma seksu jaki mu sie marzy....no
wszytsko prowadzi do tego, ze w zyciu...mu nie wyszlo?
Obserwuj wątek
    • sundry Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 11:56
      Wyszło czy nie,nie mam do takich ludzi szacunku.
      • vertes Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 11:58
        A moze to jest tak, że zakompleksieni ludzie nie kochają samych
        siebie, nie akceptują a przez to nie szanują ani siebie ani innych.
        Stad zdolnosc do zdrady, bez skrupułów. A z drugiej strony...czy
        nieudacznik zyciowy może założyc rodzine?
        • sundry Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 12:05
          Nie,ja mam kompleksy,mimo to lubię siebie(z kochaniem to przesada),szanuję
          innych,jestem w związku i nie wyobrażam sobie zdrady.
    • dzikoozka nie chodzi o życiowy sukces 12.06.08, 12:20
      to po prostu osoby, dla których zdrada nie stanowi problemu sumienia
      czy moralności. Gdy tylko poczują sie znudzeni czy poczuja potrzebę,
      korzystaja z okazji nie widząc nic złego w swoich "skokach w bok". Z
      regły wcale nie mają zamiaru zranic czy zostawić współmałżonka.
      To trochę tak, jakbyś patrzył na swiat przez niebieskie okulary, a
      on/ona przez różowe. Mają inne widzenie tego swiata i z
      nieudacznictwem nie ma toc wspólnego. Tak sądze o notorycznych
      zdradzajacych, nie o tych, którzy się nagle "zakochają" i porzucaja
      dotychczasowe życie.
      • infinity51 Re: nie chodzi o życiowy sukces 12.06.08, 12:38
        hmm to mam wobec tego pytanie - po jakiego grzyba sie zenili z takim
        podejsciem??? nie lepiej bylo zostac kawalerem i sobie podrywac
        laski dookola?
        • amelkalexi Re: nie chodzi o życiowy sukces 12.06.08, 12:41
          >nie lepiej bylo zostac kawalerem??

          Nie, bo kawaler musi sam o wszystko dbac, a jak ma zonke, to ona sie
          zajmuje domciem, dba o mezusia, a on moze ganiac za f...em!!! Wiec w
          malzenstwie lepiej.... bo ma czas na te "skoki"...
          • gocha033 Re: nie chodzi o życiowy sukces 12.06.08, 13:50
            strach za maz wychodzic :)
            • infinity51 Re: nie chodzi o życiowy sukces 12.06.08, 16:09
              nie rozumiem dlaczego dziewczyny tak rozpieszczaja facetow a potem
              placza po forach, ze "nie pomaga" itp. A potem facet i tak czesto
              flirtuje z innymi i ma w d... te obiadki i ogolna troske o niego :P
        • mahadeva bo wypada sie ozenic 12.06.08, 18:06
          i tak realizowac, pewnie kochaja swoje zony, troszcza sie o
          rodziny... a czasem chca czegosc nowego, zupelnie to rozumiem
          natomiast nie rozumiem dlaczego tak nieladnie czasem niktorzy mowia
          o zonach
          a poza tym ja nie zamierzam np byc darmowa prostytutka i widze, ze
          maja niezly tupet, ze to proponuja kobietom, ktore szukaja meza
          • nemi24 Re: bo wypada sie ozenic 12.06.08, 18:08
            Kto kocha nie zdradza..
            • mahadeva Re: bo wypada sie ozenic 12.06.08, 18:18
              to chodzi o zwykle wesole ciupcianie, ktore nie ma nic wspolego z
              miloscia lub jej brakiem
    • menk.a Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 12:37
      Zdrajca czy zdrajczyni to nieudacznicy? To po prostu zdrajcy i
      zdrajczynie.
      A przyczyny zdrady to inny temat niż nieudacznictwo.
    • tygrysio_misio Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 13:05
      takie tlumaczenie jest sposobem obrony przed swoimi kompleksami...proba
      dowartowsciowania siebie

      nie udaje Ci sie...widzisz innym ktorym sie udaje przezywac zycie radosnie i
      aktywnie...zazdroscisz i dorabiasz historyjki jak im to zle i niedobrze

      samo spychanie ludzi do jednego worka o tym swiadczy...pojmowanie swiata "moje
      zasady sa dobre a ich zle"

      czy to sa nieudacznicy...wrecz przeciwnie...to ludzi czesto majetni, czesto
      atrakcyjni fizycznie i osobowosciowo...poprostu tacy ktorzy maja mozliwosci i je
      wykorzystuja..a do tego nie stoi to w sprzecznosci z ich poczuciem wartosci

      kazdy ma inny system wartosci...zaden nie jest lepszy ani gorszy
    • 2szarozielone Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 13:12
      Każdy ma swój własny powód. Kurczę, zdrada nie jest fajna, ale jak się mozna tak
      na tym zafiksować? Ludzie nie są z natury monogamiczni i ciagnie nas do skoków w
      bok - i tyle. jakby w naszej naturze była dozgonna wierność, to by nam sie cały
      czas i bez przerwy wydzielały odpowiednie hormony i inne paskudztwa i nie byloby
      z tym problemu (niektóre gatunki zwierząt tak mają przecież). Nam się w pewnym
      momencie przestaje wydzielac i zaczyna się walka z wiatrakami.
    • nalesniki_ze_szpinakiem dwa rodzaje 12.06.08, 13:36
      Pierwszy to sex. Nagle poznajesz kobietę z którą możesz robic to
      czego z żona nie robisz /mam tu na mysli preferencje, możliwości a
      także stany chorobowe uniemożliwiające prawidłowe funkcjonowanie w
      zw. małżeńskim/. To niegroźne - taka ucieczka od rzeczywistości.
      Gorzej jest gdy tę druga pokochasz...wtedy piecze w środku i boli,
      nocami nie spisz bo wciąż widmo możliwości wyboru przed oczyma się
      czai...jest ciężko.
      Co do moralności...hmmm to pojęcie względne szczególnie przy
      polskiej obłudzie, miłosierdziu i religiności.
      • facettt Re: dwa rodzaje 12.06.08, 13:39
        nalesniki_ze_szpinakiem napisała:
        > Co do moralności...hmmm to pojęcie względne szczególnie przy
        > polskiej obłudzie, miłosierdziu i religiności.

        Moralnosc ma charakter wzgledny zawsze i wszedzie
        - gdyz taka jej natura.
        Nie tylko tu i teraz i nie tylko w Polsce.
        Polskiej obludy wiec do tego nie mieszaj.
    • facettt nie tylko :) 12.06.08, 13:36
      Bylo na ten temat juz ze 100 dyskusji na FM :)
      Zapraszam do poczytania, ale nie wpychac mi sie tam prosze
      z pisaniem :)

      A co do meritum.
      Jeden zespol przyczyn, to oczywiscie ten - o ktorym piszesz.
      Jest jednak drugi, ciekawszy zespol przyczyn.

      To kobieciarze.
      Mozna miec w domu wszystko, a pragnie sie miec jeszcze kochanke.
      To podnosi kolorystyke zycia i jego wartosc,
      gdyz kazda kobieta jest inna :)))
      • vertes Re: nie tylko :) 12.06.08, 13:50
        czyli chcesz powiedziec, ze mozna nie miec nudnej zony i nadal
        chciec urozmaicenie?
        • facettt nie, nie tylko :) 12.06.08, 13:54
          vertes napisała:
          > czyli chcesz powiedziec, ze mozna nie miec nudnej zony
          i nadal chciec urozmaicenie?


          nie - "chce powiedziec" - a CHCIALEM powiedziec,
          gdyz juz powiedzialem.

          I nie urozmaicenie, gdyz urozmaicic to sobie mozna obiad
          zamawiajac np. dodatkowy zestaw surowek

          a - UATRAKCYJNIENIE.
          kto nie byl kobieciarzem - ten tego nie zrozumie :)
      • kobieta_na_pasach Re: nie tylko :) 12.06.08, 13:59
        facettt napisał:

        > >.
        >
        > To kobieciarze.
        >
        a czy to nie ci, o ktorych pisze dzikoozka? co za roznica, jak sie
        nazywaja? swinia zawsze bedzie swinia.
        • facettt Bo klapa dam :) 12.06.08, 14:05
          Nie denerwuj sie - mala kobietko :)

          Dla nich, na Twoje nieszczescie, tez jest jest obojetne,
          jak Ty ich nazywasz.

          Ale ulzylo Ci chociaz troche?
          To dobrze :)
    • forumowicz_pospolity Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 13:54
      nie widzę specjalnie związku szczerze mówiąc
      poza tym przy tak założonym wysoko pojęciu "wyjscia w życiu "
      to chyba nie było jeszcze człowieka od czasów Adama i Ewy któremu by
      w życiu wyszło:)
      • 2szarozielone Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 14:13
        > poza tym przy tak założonym wysoko pojęciu "wyjscia w życiu "
        > to chyba nie było jeszcze człowieka od czasów Adama i Ewy któremu by
        > w życiu wyszło:)

        I to tylko działa na korzyść tej teorii - nie można jej obalić :)
        • forumowicz_pospolity Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 14:23
          2szarozielone napisała:

          > > poza tym przy tak założonym wysoko pojęciu "wyjscia w życiu "
          > > to chyba nie było jeszcze człowieka od czasów Adama i Ewy któremu by
          > > w życiu wyszło:)
          >
          > I to tylko działa na korzyść tej teorii - nie można jej obalić :)

          no fakt:)
          ale wtedy wszyscy są nieudacznikami, żonaci romansowicze,żonaci co nie
          romansują, nieżonaci co romansują, nieżonaci co nie romansują, mężatki co
          romansują i nieromansują, żonaci co romansują tylko w środy,nieżonaci hydraulicy
          co nieromansują, namiętnie romansujący dorożkarze, forumowicze z FK którym sie
          podoba nowe logo i co romansują oraz ci którym sie wcale nie podoba a też romansują,
          nasza kadra na Euro i ci spośród nich co romansują oraz co nie romansują
          cdn;)
          • 2szarozielone Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 14:27
            Teoria sprytnie zakłada, że jak ktoś zdradza, to znaczy że jest nieudacznikiem,
            ale nie działa w drugą stronę (mozna byc nieudacznikiem i nie zdradzać) -
            inaczej by wyszlo na to, ze zdradzają wszyscy... hmmm... a może to i sie zgadza?
            • facettt Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 14:43
              2szarozielone napisała:
              a może to i sie zgadza?

              mysle ze tak.
              najgorsza zdrada, to zdradzic samego siebie, swoje idealy,
              a jak znam zycie - to przytrafia sie prawie kazdemu :)
              • nemi24 Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 14:55
                wiesz...w bajki o zlej żonie żonatemu nie uwierze:) ...ale cieżko
                uwierzyc w to co napisales: Facet moze miec wszytsko i byc
                szczesliwy...a mimo to zdradzic.....
                • 2szarozielone Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 14:57
                  A ja wierzę. Bo mozna mieć wszystko, ale stan pierwotnego zakochania, ekscytacji
                  z odkrywania ciała i duszy drugiego człowieka - w końcu nieuchronnie sie traci w
                  dłuższym związku. I kusi, żeby szukać na zewnątrz.
                  • nemi24 Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 15:04
                    Nie:) Tacy ludzie wcale nie szukają zakochania. Raczej namietnosci i
                    chemi-pożądania. Ale nie zakochania!!Ale zazwyczaj zonaci wciskają
                    kity kochankom, ze sie w nich zakochali, że spotkali sie za pozno i
                    takie tam bzdety.
                    Ale widac durnowate stwierdzenie "Zdradził, bo czegos mu brakowalo w
                    związku" no to.....krew mnie zalewa.
                    • 2szarozielone Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 15:18
                      Nie ma uniwersalnych reguł opisujących świat, zwłaszcza tak skomplikowany, jak
                      ludzkie uczucia. Zakochanie to właśnie namiętność i chemia-pożądanie. I
                      zazwyczaj pojawia się w niemal każdym małzeństwie z dłuższym stażem, bo taka
                      jest natura ludzka... Niektórzy wtedy zdradzaja, inni zaciskają zęby. Postów o
                      zdradzajacych facetach jest na FK mnóstwo, ale o kobietach z "motylami w
                      brzuchu" - również.

                      Tak samo małżeństwa są różne - niektóre bardziej oparte na miłości, na
                      wyłączności, inne sa tylko układem bez glębszych uczuc, z zachowywaniem
                      pozorów... Jeszcze inne są otwarte z zalożenia. Niektórym kobietom przeszkadza
                      "skok w bok" - innym nie, jeszcze inne by wybaczyły.

                      I mozna zakochać się w kochance - bo niby dlaczego nie...
                • facettt Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 15:05
                  nemi24 napisała:
                  wiesz...w bajki o zlej żonie żonatemu nie uwierze

                  to uwierz. nie wszyscy zdradzacze sa kobieciarzami, czy jak
                  napisala kobieta na pasach - swiniami.

                  Uwazam nawet , ze mniejszosc.

                  Wiekszosc zdrad bierze sie z bardziej prozaicznych powodow.
                  Po prostu w malzenstwie jednak czegos brakuje, a wspolne sprawy
                  (dzieci, kredyty do splacenia) uniemozliwiaja rozwod
                  - wiec jakos ten wozek trzeba pchac.

                  • nemi24 Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 15:08
                    NO ok, ale zazwyczaj brakuje : lepszego seksu, andrenaliny, przygody
                    oraz dowartosciowania sie. I zazwyczaj kochanki chyba sa brzydsze
                    niz żony....

                    Ale facet zonaty, ktory "kocha kochanke" ale nie moze sie rozwiesc
                    NIE ISTNIEJE. !!
                    • facettt Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 15:20
                      istnieje. znam takiego jednego osobiscie :)
                      a powod jest prosty: brak srodkow finansowych na nowa rodzine
                      + placenie alimentow.
                      • nemi24 Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 15:24
                        A CO Z JEGO żoną? Wie o kochance? A na "starą" rodzine go stac?
                      • 2szarozielone Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 15:32
                        Ja znam faceta, który jest żonaty, od lat z żona nie sypia, ma kochanki mniej
                        lub bardziej stałe, zona przymyka na to oko (udaje, że nie wie). Nie rozwiedzie
                        sie, bo wyprowadzenie się i alimenty, które pewnie by musiał zonie płacić, by go
                        wykończyły finansowo. Poza tym kobieta jest lekko niezrównoważona, twierdzi, że
                        sie zabije, jak on odejdzie - już kiedyś podcięła sobie żyły, jak sie
                        wyprowadził. I on sie o nia boi. wiem jak jest, patrze na to z boku i go nawet
                        rozumiem.
                        • nemi24 Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 15:41
                          A masz na to dowod , ze ona taka jest?? A jak facet to zmyslił?? No
                          ok, moze z tą kasą to u niego krucho...Ale skad wiesz, że on z nia
                          nie sypia? Prosze cie..nie wierz w te bajki. I to, ze sie
                          zabije..Samobojca jak chce sie zabic na prawde to nie mowi o tym
                          NIKOMU. !! A ona zwyczajnie szantazuje go moze lekko, ale zabic to
                          sie nie zabije. Ze tez ludzie nadal sie na to dają nabierac. Ja
                          mysle, ze ta zona zwyczajnie go bardzo kocha. Moze i zbyt mocno. A
                          kto by chcial, zeby osoba ktora kochamy -odeszła od nas?
                          • 2szarozielone Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 15:49
                            Ja nie jestem w to zaangażowana na tyle, zeby mi musiał kłamać, zreszta wiem, ze
                            to juz trwa ładnych parę lat. nie mam powodu, żeby mu nie wierzyć. z
                            samobójstwem - wiem jak jest. mój ojciec 2 razy próbował się zabić. i wierz mi,
                            ze w takiej sytuacji, kiedy czujesz na sobie odpowiedzialność, trudno jest
                            podjąć jakieś decyzje na podstawie "ogólnie przyjetych teorii". zwłaszcza, jak
                            juz się wiozło do szpitala taka osobę z podciętymi żyłami. Może to tylko
                            szantaż. A moze nie. ryzyk-fizyk?
                            • nemi24 Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 15:56
                              ok ale wiesz co ci powiem...takie osoby jak ta jego żona sa wlasnie
                              (o ironio, jesli to prawda) sa wiekszymi egoistami, niz niby ci
                              ktorzy chcą odejsc. Bo taki "szantazysta" tak bardzo egoistycznie
                              kocha swoj tyłek, tak bardzo chce by parter go kochał, że nie
                              pozwala odejsc aby ulozyl sobie zycie z kim innym. Ma go kochac i
                              tyle. Ten facet to dupa wołowa bo daje sie szantazowac. Ta ktora
                              chce sie zabic to jej sprawa, jej zycie. ON ZA JEJ ZYCIE NIE
                              ODPOWIADA. Szkoda slow...I wspolczuje mu z calego serca
                              • 2szarozielone Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 16:03
                                No wiem wiem... to jest okropny szantaż. Ja o swoim ojcu napisalam, bo w sumie w
                                małzeństwie moich rodziców wydarzyło sie tyle rzeczy, że moze najlepiej by było,
                                gdyby sie rozwiedli. Ale w takiej sytuacji, jaka była, moja mama sie o niego
                                zwyczajnie bała - a ja jako córka obojga, nie potrafiłam niczego doradzic. umiem
                                się wczuć w taka sytuacje i naprawde, jak człowiek ma sumienie, to znajduje się
                                w pułapce. Żony tego znajomego tez bym tak nie oceniała, nie siedzę w jej
                                glowie, moze ona naprawdę nie chce i nie umie żyć bez niego, może nie robi tego
                                na złość, tylko to dla niej naturalna kolej rzeczy i konsekwencja rozstania. Nie
                                wiem.

                                Dzisiaj na pierwszych stronach - samobójstwo Ledwonia. Podobno z powodu
                                rozstania z żona. Nie chciałabym byc na jej miejscu. Jednak samobójstwo z
                                miłości zawsze wydawało mi sie egoizmem. strasznie obciąża tych, co zostają.
                                • nemi24 Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 16:06
                                  Slyszalam :( Smutne:( Ale moze tak jest, ze kobiety sa silniejsze
                                  psychicznie od facetow, nie zabiją sie. A on zwyczajnie mogl jej nie
                                  szantażowac, tylko jak na dobre odeszła to sobie nie poradził i
                                  zabił....:(
                                  • 2szarozielone Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 16:15
                                    nie wiem... ale wiem, że jak sie "wgryźć" w każdą ludzka historię z osobna, to
                                    nagle wszystko sie robi bardziej szare niż czarno-białe. Tak z zewnątrz trudno
                                    jest oceniać i wyrokować. znam mase takich historii... Niekoniecznie o zdradzie,
                                    ale o trudnych decyzjach zmieniających życie o 180 stopni. łatwiej sie doradza
                                    niż wprowadza w życie, zazwyczaj. bo jesteśmy tylko ludźmi.
                                    a jeszcze niedawno miałam strasznie radykalne podejscie do zdrady. Nie wiem, co
                                    się zmieniło, cholera - nie wiem.
                                    • fotofirma niedawno miałam strasznie radykalne podejscie do z 12.06.08, 16:31
                                      niedawno miałam strasznie radykalne podejscie do zdrady. Nie wiem, co
                                      > się zmieniło, cholera - nie wiem.


                                      a ja wiem CZAS ta zmienna ma takie właściwości ... niestety
                                      • 2szarozielone Re: niedawno miałam strasznie radykalne podejscie 12.06.08, 18:01
                                        ale nawet taka stara nie jestem :)
                                        • fotofirma Re: niedawno miałam strasznie radykalne podejscie 12.06.08, 18:09
                                          ile - jaki jest stan licznika na dziś?
                                          • 2szarozielone Re: niedawno miałam strasznie radykalne podejscie 12.06.08, 18:16
                                            24
                              • fotofirma Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 16:05
                                nemi młoda chyba jesteś 24? bo te sprawy są bardziej zawiłe - dzieci np 2-3 ka
                                ich wychowanie itp, wspólne biznesy, kredyty, budowy....
                                • nemi24 Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 16:08
                                  A skąd te dzieci sie biora niby co? Dzieci to zawsze wymowka,
                                  najlepsza, i kredyty takze!!o matko...
                                  • fotofirma Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 16:11
                                    dzieci i kredyty biorą sie w wieku 20-30 zdrady zazwyczaj w 30-40:) czyli biorą
                                    się z czaso-przestrzeni:)
                                  • facettt Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 16:15
                                    nemi24 napisała:

                                    > A skąd te dzieci sie biora niby co? Dzieci to zawsze wymowka,
                                    > najlepsza, i kredyty takze!!o matko...


                                    Nie to realia. Fotofirma (ladnie mi pachnie :)))
                                    dobrze zreszta Ci to wytlumaczyla.

                                    Dodam jeszcze: mozna nie kochac zony, lecz gdy sie kocha wlasne
                                    dzieci, to juz chocby tylko dlatego czlowiek moze nie miec serca
                                    i sumienia je zostawic.
                                    • fotofirma Re: Zdradzaja wszyscy 12.06.08, 16:23
                                      u młodszych o 10-15 wszystko jest proste albo razem albo osobno, jak sie ma
                                      rodzine, kocha dzieci (a dzici powinne mieć rodziców) w domu nie ma scen, picia
                                      i bijatyk, to nie takie proste zostawic to dla np. SEXu bo kto tu pisze że
                                      kochanka służy do czegoś poza "kochaniem" i dawaniem prezentów (choc wiadomo, że
                                      dobry bajer pół roboty, to kity lecą straszne:)
                                      • facettt nieprawda 12.06.08, 16:31
                                        fotofirma napisała:

                                        > u młodszych o 10-15 wszystko jest proste albo razem albo osobno,
                                        jak sie ma rodzine, kocha dzieci (a dzieci powinne mieć rodziców) w
                                        domu nie ma scen, picia i bijatyk, to nie takie proste zostawic to

                                        - otoz to.

                                        dla np. SEXu bo kto tu pisze, że kochanka służy do czegoś
                                        poza "kochaniem" ?

                                        - Ja. I dobrze wiesz, ze i do paru innych spraw tez.

                                        choc wiadomo, że dobry bajer pół roboty, to kity lecą straszne

                                        - bo hukne w nochala ! :)
                                        chociaz mi go troche szkoda, gdyz ladny jest :)
                                        • nemi24 A ty facet nie zgrywaj bohatera wielce.. 12.06.08, 17:57
                                          Kiedys czytalam twoje posty, i napisales, ze facet sie nie
                                          rozwiedzie, bo ZAWSZE wybierze SWOJ WLASNY INTERES: dom, kasa,
                                          wygoda. Nawet jesli zonka do konca nie jest fajna...to i tak nie
                                          warto sie rozwodzic.
                                          Ale jak slysze ściemy tych facetow , ze nie odejdą bo dzieci.....bo
                                          dzieci za nimi płaczą?? TY chyba drwisz sobie z kobiet i tego jak
                                          myslą. Oj nieładnie
                                          • nemi24 Re: A ty facet nie zgrywaj bohatera wielce.. 12.06.08, 18:06
                                            i jeszcze jedno: bronisz romansującego faceta? Dzieci wazne?? Nie
                                            chce ich stracic?? A gdzie mial mozg jak poszedl romasowac?? Dobro
                                            dzieci to on ma w dupie! A zone jescze bardziej, tylko jest tak
                                            glupi , ze liczy, ze romans sie nie wyda. Nie kocha wlasnych dzieci,
                                            ten, co najpier swiadomie wplątuje sie w romans, ryzykując ze sie
                                            wyda. A jak zona nie wybaczy? Rozwiedzie sie i odejdze? ROZBIŁ
                                            WLASNĄ RODZINE- sam dobrowolnie i patrzy dzieciom w oczy....
                                  • fotofirma do nemi 12.06.08, 16:16
                                    twoje idealistyczne przekonanie przypomina mi znajoma ze studiów : co drugie
                                    słowo mówiła "NIGDY z ŻONATYM!!!!" miała jasne poglady i prosty cel..... jakiś
                                    czas temu spotkałem ją jako partnerke żonatego kolegi - właściciela firmy w
                                    którek koleżanka pracuje... od studiów mineło 8 lat..
                          • fotofirma tak bywa 12.06.08, 16:03
                            ja tam mu wierzę znak kobietę u mnie w pracy, która też udaje że nie widzi że
                            mąż ma romanse i to sporo - jej jest wygodnie - on jej fizycznie się znudził, do
                            tego stopnia wala głupa że udaje że wierzy że co święta 1 dzień małżonek
                            "pracuje" i leci np. do egiptu na tydzień - turnus" załatwiwć sprawy słuzbowe"
                            .... a ma sklep komputerowy.
                            Warunek jest jeden by ludzie nie gadali....
                    • fotofirma I zazwyczaj kochanki chyba sa brzydsze 12.06.08, 16:09
                      ...I zazwyczaj kochanki chyba sa brzydsze
                      > niz żony....
                      to tak ZAZWYCZAJ uważają kobiety, kochanki często są młodsze, mniej zrobione i
                      pacha adidasem sport a nie chanel i .... i własnie tego faceci szukaja nie
                      pociaga ich najmodniejszy wzór obcasu prosto z Twojego Stylu tylko adidasy, nie
                      lecą na szałową torebke prady...kobieta tego nie zrozumie :)
    • spragnienie Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 17:07
      Zdradza, bo...
      Jest nieszczesliwy/a, szuka urozamicienia, cos brakuje w zyciu, jest
      spragniony/a milosci i namietnosci, chce sie dowartosciowac, chce
      utrzec nosam wspolmalzonce/malzonkowi, jest pijany/pijana, ma chcice
      i zero perspektyw na numerek, ma wieksze potrzeby, egoizm, chec
      panowania nad innymi, pragnienie bycia w niebezpiecznym zwiazku,
      etc....
      Znam osoby bedace w podobnej sytuacji, ktorym z pewnoscia nie
      brakuje pewnosci siebie... Kompleksy?!? Daleko im od nich... Chec
      przygody?!? Jka najbardziej...
      Wiele zalezy od temperamentu, osobosowosci i od tego z czym komu do
      twarzy....
      • nemi24 Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 17:54
        Odpowiedz na posty troche wyzej: Jakby facet sie na prawde zakochał,
        to zadne kredyty i dzieci nie przeszkodzą mu w odejsciu. No chyba,
        ze to dupek: ktory ściemnia kochance, ze ją kocha, ale zona zrobi mu
        z zycia pieklo, nie moze zostawic dzieci, ma kredyty...bla bla
        bla....wiec rozwiesc sie nie moze:)
        • fotofirma Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 18:04
          ale dokładnie tak - kochanka jest od "kochania"* a nie od zakochiwania się

          *"kochania" czyli od radosnego sexu okupionego prezentami i kitami w stylu
          "kocham cię" :)
    • mahadeva Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 18:02
      to ze ktos chce miec ciekawszy seks to nie znaczy, ze mu w zyciu nie
      wyszlo
      a Ty masz takiego super meza z wielka palka??
      juz nie przesadzajmy

      nie ze bronie takie osoby, niestety jestem celem ich atakow i to
      jest niezbyt mile... jak oni brzydko mowia na swoje zony... poza tym
      jedna moja przyjazn wisi przez to na wlosku, jednen moj kumpel jest
      od jakiego czasu zonaty i inetensywanie zaczal mi proponowac seks, a
      ja nie jestem zadna prostytutka
      nie mowiac o obcych gosciach, ktorzy sie slinia, umawiaja, a potem
      juz kolejny raz odwoluja spotkania, bo zona cos tam
      a ze mna by chcieli, bo ja lubie eksperymenty, a ich zona ma jzu 32
      lata i jest stara i siwa i trzeba ja wymienic
      ile ja sie naslucham...
      • fotofirma Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 18:08
        32 lata stara? i siwa? o kurcze , ale mam koleżankę "podobną" do ciebie ( w
        pozytywnym znaczeniu - lubie ja bardzo) zadawała się z facetem: 58 lat profesor,
        pełna rodzina, obiecywał że zostawi żone i... zostawił z tym ze dla studentki 19
        sto letniej :) Kolezanka do dzis nie moze się pozbierac że mając 24 lata była
        dla dziadka za stara:)
        • mahadeva Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 18:17
          moze nie za stara, ale mniej atrakcyjna np.? zreszta nie wiem...

          ja sie z tym gosciem nie spotkam, ale strasznie mnie do miesiecy
          meczy, czasem daje popis gadania na zone, tak samo moj swiezo zonaty
          kumpel, wczoraj niezle na nia bluzgal

          akurat kumpel jest fajny choc niepiekny, ale mu powiedzialam, ze
          seksu bez slubu nie bedzie, niech szuka gdzie indziej
      • nemi24 Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 18:10
        ja to samo. Dupek, który zdradza własną zone (niewazne jaki powod)
        jest nic nie wart. tobie mowi, zle rzeczy na zone, a wraca do niej i
        usmiecha sie (fałszywie)..
        • fotofirma Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 18:15
          a zauważyłyście ile kobiet leci własnie na dupków, kiedys nie mogłem rozgruśc
          poewnej kobiety - a naprawdę strałaem się - i nic (statystycnie 90% skutecznośc
          wówczas miałem) i co sie okazało dziewczyna gustuje TYLKO w zonatych, jeden,
          drugi, trzeci to juz kilka ładnych lat faceci sie u niej zmieniają ale zawsze
          żonaci (śledze jej lost bo badam przyczyny swoich porażek:)
        • mahadeva Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 18:19
          on z innych powodow tez mi sie wydaje debilem, ale ma o sobie
          wspaniale mniemanie, nie moge sie doczekac kiedy sie odczepi
    • rose-ana Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 18:25
      A moim zdaniem nie ma co generalizować. Jedni to nieudacznicy, którzy muszą sie
      dowartościować, inni to w miarę spełnieni i szczęśliwi ludzie. Jedni romansują
      bo chcą seksu, inni bo sie zauroczyli. Są różne przypadki.
    • mamba8 Re: Żonaci romansowicze to życiowi nieudacznicy? 12.06.08, 18:38
      nieudacznicy-ludzie, którzy się przechwalają zdradami na około bądź
      każdą próbują zagalopować do łożka i dodam, nie zabezpieczają się.
      Śmierć takim i nie omieszkałabym powiedzieć takiej żonie kogo ma w
      domu. Nieudacznik-to taki, który podaruje więcej szczęścia kochance
      niż własnej żonie.

      Udacznik-ludzie, którym noralnie pary razy/raz/w ogóle w życiu się
      zdarzyło pod wpływem chemii, nie szukają tego nieustannie, nie
      utrzymują dłuższych relacji, zabezpieczają się! Po wszystkim myśli
      sobie z uśmiechem, że fajnie było, ale kocha swoją żonę/dziewczynę a
      to był tylko seks.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka