pazyfae
20.06.08, 23:25
czuliscie sie kiedys tak,ze zycie toczy sie obok,wszystko przelatuje
wam przez palce i tracicie nejlepszy czas zycia?ja wlasnie tak
mam.mam 23 lata,moi znajomi na studiach juz sie
pozareczali,pobieraja lub juz pobrali.maja plany,marzenia,wiedza co
chca.A ja?stoje w miejscu.Przez ostatni rok bylam beznadziejnie
zakochana,w chlopaku,ktory nie dal mi nic poza cierpieniem i
utracona godnoscia.Chcialabym ja odzyskac,ale nie wiem jak.czekajac
na niego dalam kosza kilku naprade fajnym facetom-kazdy z nich
chcial dac mi zwiazek,ktorego tamtaen dac mi nie chcial.W koncu
poznajdywali sobie fajne dziewczyny,ja nie mam nikogo.Nie wiem
czemu,ale z dzielnej,honorowej dziewczyny,pewnej siebie,pelnej
zycia,stalam sie nieufna,zalekniona.Najgorsze,ze nie umiem patrzec
na siebie w lustro.Zlamalam dla niego swoje zasady..kochalam tak
bardzo,mimo ze widzialam jaki jest.Wierzylam w cud.Kochalam az
bolalo.teraz tez boli.Bo nie mam nawet poczucia wlasnej wartosci.I
tak siedze,patrze jak zycie dalej biegnie swoim torem,mysle o tym
jak stracilam rok zycia i nie mam na nic ochoty.Tak mysle,ze nic
dobrago mnie juz nie spotka,ze nie zasluguje.ze zawsze bedzie juz
tak samo.Ze szczescie,milosc nie jest dla mnie.Tylko nie wiem
czemu.Nigdy nikogo nie zdradzilam,zawsze staram sie byc wobec ludzi
fair.Nie jestem matka Teresa,ale mam dobre serce.I takie wielkie
poczucie krzywdy.Jakbym zostala okradziona..a nie zasluzylam na to:(