Dodaj do ulubionych

Namiętność

29.06.08, 23:54
jest jednym z 3 komponentów związku, łącznie z intymnością i zaangażowaniem. Najczęściej spotyka się związki, które zapoczątkowały wielką namiętnością, przy czym ta, po upływie określonego czasu, coraz bardziej słabła. Czy komuś z Was dane było tworzyć związek, gdzie ten komponent nie 'zahaczył'od razu albo inaczej-po prostu Wam go brakowało?
Jak się te historie zakończyły?Bardzo proszę o poradę. Wiem, że to niekoniecznie dobre miejsce do dzielenia się takimi informacjami, jednak często spotykam tu miłe kobietki raczące dobrym słowem, które mogą mieć coś na ten temat do powiedzenia.
Jak nietrudno się domyśleć- pytanie nie bierze się znikąd. Mam problem.Proszę, powiedźcie coś miłego;(
Obserwuj wątek
    • mahadeva Re: Namiętność 30.06.08, 00:44
      no ja mam 28 lat i juz nie liczy sie dla mnie, zeby facet byl
      sliczniutki, tylko fajny w srodku :) oczywoscie nie moze odpychac,
      ale nie musi byc modelem :) w takim jestem zakochana i nie mysle o
      innych
    • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 00:58
      Namiętność to nie jest kwestia ewentualnej "ślicznowatości" faceta...Jedno z drugim jak dla mnie,niewiele ma wspólnego...Maha,mój w środku jest przecudowny, na zewnątrz też całkiem, całkiem, a mimo tego podczas naszego5letniego związku niepamiętam żadnych motyli, jakiejś pasji, żaru uczuć itp.Jest tak spokojnie i zrównoważono...;(Wiem, że brzmi to żałośnie, jakbym była jakąś wybredną wstrętną babą, ale odczuwam ten brak...;(
      • min_ka Re: Namiętność 30.06.08, 09:55
        a ja rozumiem cie doskonale :)))

        raz w życiu przeżyłam takie "motylki" albo raczej "motyle" i
        baaaaardzo za tym (nim) tęsknię ....



































        • 11student Re: Namiętność 01.07.08, 13:44
          ja też bardzo tęsknię
    • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:06
      Prezentowany model - jak kazdy model - moze odbiegac w roznym stopniu od
      praktyki w roznych sytuacjach. Nieszczegolnie bym sie wiec przejmowal tym
      modelem. Jest w tej teorii duzo racji, ale to od Was zalezy czy to sie sprawdzi
      czy nie.
      • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:12
        Wiem o tym,jednak zważywszy na to, że aby związek był udany owe 3 elmenty pojawić się raczej muszą, a ja zwyczajnie odczuwam brak jednego z nich:-(Co gorsza-tego chyba nigdy nie było:-(
        Ta teoria to była tylko takim krótkim wstępem,aby opisać to co czuję...Szkoda, że nikt nie odp;(
        Naprawde nie wiem co myśleć i co robić...
        • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:15
          No coz, moze bez namietnosci da sie zyc w zwiazku... To chyba zalezy od tego co
          kto oczekuje. Ty piszesz, ze Ci tego brakuje, a wiec tego oczekujesz, wiec...
          • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:15
            Nie chce tu falszywie pocieszac. Odpowiedz jest w Tobie. Na ile ma to dla Ciebie
            znaczenie.
          • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:20
            Czuję się źle bo we wszystkich innych dziedzinach jest wspaniały, dobrze nam ze sobą, rozumie mnie jak nikt inny, jest opiekuńczy,inteligentny,zaradny-zalet tu wymieniać można bez końca..Ale niestety patrząc właśnie na tę sferę życia coś zaczyna zgrzytać... Jego wszlekie zachowania(albo raczej-ich brak)związane z aktywnością sexualną..I nie chodzi mi tu tylko o seks,ale o konkretne działania/zachowania, które doprowadzają mnie do szaleństwa, a którymi on się..nie charakterzyuje;(
            Rozmawialiśmy już na ten temat, ale pewnych spraw-temperamentu czy pewnych cech-nie da się niestety zmienić...
            To trochę tak jakby od potulnej,niesmiałej,wstydliwej i cihej dziewczyny wymagać by była boginią seksu...Facet jedt dobry w środku, w łóżku także, ale żebym chciała do niego iść musi być pewien nastrój...a u nas tego nie ma.
            Eeeh;(
            • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 01:22

              I nie chodzi mi tu tylko o seks,ale o konkretne działania/
              > zachowania, które doprowadzają mnie do szaleństwa, a którymi on
              się..nie charak
              > terzyuje;(

              Hmmm, przerabiałam coś podobnego.
              • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:25
                Kitku,
                możesz powiedzieć coś więcej?Jestem zrozpaczona, postawiona do stanu niemal ostateczności. W prawo lub w lewo. Stałam się niemiła,chłodna i opryskliwa, a wiem, że on na to nie zasługuje i nie chce go dłużej ranić.
                • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:30
                  Porozmawiaj z nim. A jezeli nei potrafisz tak otwarcie to sprobuj przejac
                  inicjatywe. Pokaz co lubisz i jak. Jest tyle sposobow...
                • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 01:31

                  Tak jak pisałam niżej, odpowiedzialność za tę sytuację może leżeć po
                  środku. Zresztą zwykle chyba tak w związkowych problemach jest. Może
                  przez pokazywanie czego oczekujesz on byłby w stanie wypracować w
                  sobie nawyk odpowiedniego (oczekiwanego przez Ciebie) reagowania na
                  Twoją osobę.
            • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:25
              Podobno istnieja malzenstwa z rozsadku...

              Powiem Ci tak, przezylem juz troche podobnych przypadkow, gdzie niby wszystko
              mogloby byc super, a jednak nie bylo. W niektore z nich sie wpakowalem, inne
              ominalem. Wiedz, ze to tak czasem po prostu bywa, ze cos nie gra. I nie tylko Ty
              tak masz.

              Powiem jednak jeszcze cos. Zanim zaczniesz sie zadreczac, zastanow sie czy
              zrobilas wszystko, zeby Twoj facet wiedzial czego od niego oczekujesz. Brak
              zrozumienia i znania swoich oczekiwan to powazny problem w zwiazkach. Wiem, ze o
              wzajemnych oczekiwaniach trudno jest rozmawiac. Ale czasem bywa tak, ze po obu
              stronach cos nie gra, ze obustronnie mogloby byc lepiej, ale jakos tak z
              niewiadomych przyczyn sytuacja tkwi w beznadziejnym punkcie. Wiec moze warto
              powalczyc o to?

              A przyklad z cicha dziewczyna i boginia seksu jest zupelnie nietrafiony ;-).
              Roznie to bywa.
              • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:31
                Wiedziałam, że się do tego przyczepisz:P Miałam właśnie pisać, że jedno drugiego nie wyklucza,ale chodziło mi o kobitę, która tak właśnie w łóżku się zachowuje, ot tak, z powodu sowich naturalnych skłonności, uwarunkowań genetycznych, biologicznych itp.
                Oczywiście, że warto walczyć:-)Ale tak jak pisałam-pewnych spraw, pomimo szczerych chęci, nie da się przeskoczyć. Niejednokrotnie już o tym rozmawialiśmy i miałam wrażenie, że oczekuję od niego rzeczy niemożliwych, bo bycie takim brutalnym samcem nie leży w jego naturze.Dodatkowo także przez takie rozmowy biedaczek się pogrąża, że nie może mi dać tego czego pragnę...
                • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 01:33

                  bycie takim brutaln
                  > ym samcem nie leży w jego naturze.Dodatkowo także przez takie
                  rozmowy biedaczek
                  > się pogrąża, że nie może mi dać tego czego pragnę...

                  Hmm chodzi o ten brutalizm? ;-)
                  Nie wiem czemu tak sądzę, ale wydaje mi się, że do pewnego stopnia
                  można to wyćwiczyć. ;-)
                  • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:40
                    Może znasz jakieś skuteczne ćwiczenia?:-)
                    A tak na poważnie-po przeczytaniu Twojej wypowiedzi szczerze się uśmiechnęłam. Tak, o to mi właśnie chodzi. Ciężko z naprawdę porządnego gościa wskrzesić na maxa agresywnego samca, co to i uderzyć się nie boi i klepnąć gdzie potrzeba;)
                    On po prostu tak bardzo się o mnie troszczy i tak bardzo boi moich grymasów, że czasem obawia się zaryzykować i wziąść sprawy w swoje ręce, nie bacząc na moje gadanie, chcenie czy niechcenie;)
                    Trochę głupio pisać mi o tym co on sądzi, bo przecież nie mogę się wypowidać za niego, niemniej jednak tak mi się wydaje...
                    Btw, wskrzesiłaś we mnie optymizm:-)Myślisz, że naprawde dasię to wyćwiczyć?:D
                    • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 01:44

                      > On po prostu tak bardzo się o mnie troszczy i tak bardzo boi moich
                      grymasów, że
                      > czasem obawia się zaryzykować i wziąść sprawy w swoje ręce, nie
                      bacząc na moje
                      > gadanie, chcenie czy niechcenie;)

                      To mi wygląda na to, że po prostu go w taki sposób 'wytresowałaś'
                      czy nieco zastraszyłaś. ;-) Może zwyczajnie musiał się z Tobą zawsze
                      obchodzić delikatnie, właśnie ze względu na Twoje grymaszenie i
                      takie zachowanie mu się utrwaliło?
                      • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:56
                        Być może masz rację...
                        Bo ja z natury dość marudna jestem i kapryśna(wiem, wstrętny typ:P)
                        Muszę go chyba 'wytresować' tak, aby był większym egoistą:D
                        • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 01:57

                          Więc jak go zdominowałaś, to ponieką jesteś sama sobie winna. Zatem
                          oboje musicie nad sobą popracować. ;-)
                          • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 02:04
                            Ja czasem zwyczajnie nie chciałabym mieć nic do gadania w tych sprawach;)
                            I raz w nerwach powiedziałam mu, że inny na jego miejscu cieszyłby się i korzystał z okazji, podczas gdy on tego nie robi:D
                            • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 02:05
                              No dobrze, nad dyplomacja to Ty jeszcze popracuj ;-).
                              • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 02:07
                                Hahaha:D
                                No wiem, potrafię być wstrętna z tym swoim ciętym jęzorem...
                    • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:45
                      Widzisz, i z tematu namietnosc zrobil nam sie zupelnie inny temat ;-).
                      Kryptonim "brutalnosc".

                      Nie mozesz miec mu za zle tego, ze ma pewne opory. Wchodzenie w tego typu tematy
                      zwykle bywa dosc stopniowe. I faktem jest, ze pewnie nie wszyscy maja
                      predyspozycje, choc mysle, ze czesciej ten brak dotyczy kobiet niz mezczyzn. Ale
                      to sie da zrobic. Stopniowo i powoli :-).

                      Poszukaj stron i forow o takiej tematyce.
                      • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 02:00
                        Rzeczywiście rozmowa ewoluowała;-)
                        Trochę za późno,ale chciałabym z tego miejsca przeprosić za niespójną i 'rozjechana'stylistykę, ale pisałam w dość dużym napięciu emocjonalnym:P
                        Co do meila-skoro chcesz-wyślę, nie wiem jednak kiedy to nastąpi, ponieważ myślę, że jest to raczej dłuższy proces. A co do feketów-trzeba poczekać:-)
                        • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 02:01
                          Nigdzie sie stad nie wybieram ;-). Wiec zaczekamy :-).
                    • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 01:47

                      > Może znasz jakieś skuteczne ćwiczenia?:-)

                      A jeśli chodzi o ćwiczenia, to chyba nic tylko mówić, mówić, mówić i
                      pokazywać, pokazywać, pokazywać i chwalić, chwalić, chwalić. :-)

                      Kurczę, powiem Ci, że ten wątek ewoluuje tak, że wcześniej myślałam,
                      że mówisz o braku namiętności - że tak określę - pomiędzy seksami a
                      nie tej seksowej właśnie. :-) Bo akurat ja miałam problem z tą
                      pierwszą. ;-)
                      • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:52
                        Brak namiętności pomiędzy seksami:D-ciekawie brzmi, nie wiem tylko czy dobrze pojmuję, ale chyba wiem co masz na myśli:-)Dobrze,że tamto już za Tobą. A co do 'ćwiczeń' to mam ogromną ochotę, choćby i dziś:D
                        Po porstu, namiętność, taką dziką żądzę i pasję można u mnie uruchmoić w bardzo prymitywny sposób;)A jeśli on tego nie potrafi, bądź też- z innych powodów, nie robi tak, to i tej namiętnośći brak...:-)
                        • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:58
                          Jak tak mowisz to mam ochote mu zademonstrowac o co Ci chodzi ;-).
                          • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 02:03
                            Ażeby było komiczniej- najlepiej na jakimś dmuchanym manekinie:D
                            "I widzisz stary, wtedy łapiesz,o, widzisz?Bierzesz przekrecasz i jazda,kapujesz?":D
                            • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 02:03
                              Ale po co ma byc komiczniej, skoro moze byc przyjemniej? ;-).
                              • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 02:09
                                Tzn.SPUSZCZĘ na to zasłonę milczenia i udam, że nie rozumiem Twoich podtextów;-)
                              • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 02:11
                                PODSUMOWUJĄC CHCIAŁABYM WAM GORĄCO PODZIĘKOWAĆ:]
                                WSKRZESILIŚCIE WE MNIE NOWE SIŁE PSYCH.ALE I FIZYCZNE, KTÓRYCH I TAK BYŁO POD DOSTATKIEM;)
                                pOZDROWIONKA ŚLĘ I ŻYCZĘ UPOJNEJ NOCY;)CHOĆBY W SNACH:P
                                • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 02:15

                                  ALE I FIZYCZNE, KTÓRYCH I TAK BYŁO POD D
                                  > OSTATKIEM;)

                                  Ojej, to nie wiem czy nie narozrabialiśmy jeszcze bardziej. ;-)

                                  > pOZDROWIONKA ŚLĘ I ŻYCZĘ UPOJNEJ NOCY;)CHOĆBY W SNACH:P

                                  Postaram się zastosować do tych życzeń. ;-)
                                  Branocka.
                                  • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 02:17
                                    Troszkę tak,ale i na to są sposoby;)
                                    Ale mam dobry humor,niewiarygodna co to'dobra i poczciwa'rozmowa potrafi;)Papula.
                    • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 02:00

                      Ciężko z naprawdę porządnego gościa wskrzesić na m
                      > axa agresywnego samca, co to i uderzyć się nie boi i klepnąć gdzie
                      potrzeba;)

                      A ile on ma lat?
                      Mnie się wydaje, że jednak większość panów z wiekiem rozwija się
                      właśnie w tę brutalniejszą stronę niż romantyczną. ;-)
                      • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 02:06
                        25:]
                        Mówisz, że z czasem przyjdzie?
                        Ooooooooooooooooooo taaaaaaaaaaaaaaaaaaak!:D

                        P.S.Swego czasu był takim romantykiem, że się tak brzydko wyrażę-do zżygania;)Już go troszkę"naprawiłam",ale jak widać jeszcze nie całkiem:P
                • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:34
                  A moze on po prostu uwaza, ze w jakis sposob by Cie urazil okreslonymi
                  zachowaniami etc?
                  • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:48
                    Hmm...on chyba nie do końca zdaje sobie sprawę, jak intensywnie i jak mocno uwielbiam to co uwielbiam i..jednocześnie...jak to musi być mocne i intesnywne, aby mi się podobało;)
                    Zawsze jest taki jakiś...za mało ostry,no;)On chyba się boi, że zrobiłby mi krzywdę fiz:O
                    Co do jednego muszę się zgodzić, ale i zarazem podziękować Wam, Pawłowi i Kitkowi-za dobrze znaną, ale i poczciwa, starą dobrą radę-koniecznie muszę z nim porozmawiać:-)
                    • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:50
                      Najlepiej wspolnie poczytajcie sobie strony na takie tematy :-). Ale dawkuj mu
                      informacje rozwaznie i stopniowo ;-).
                    • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 01:50

                      > Co do jednego muszę się zgodzić, ale i zarazem podziękować Wam,
                      Pawłowi i Kitko
                      > wi-za dobrze znaną, ale i poczciwa, starą dobrą radę-koniecznie
                      muszę z nim por
                      > ozmawiać:-)

                      Nie ma za co, to w teorii jest bardzo proste. ;-)
                    • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:51
                      Co do podziekowan, nie ma za co ;-). Mam nadzieje przeczytac za jakis czas na
                      mailu info od Ciebie, ze Wam sie udalo :-).
    • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:24
      Jest to dla mnie dość istotny element życia,ale nie zrezygnowąłabym z innych jego pozytywnych cech na rzecz tej...Zastanawiam się zatem, czy to nie jest tak, że "nie można mieć wszystkiego"i, że jestem zwyczajnie głupią kozą stawiającą zbyt wygórowane oczekiwania, czy też może stosuje wszelkie mechanizmy obronne, aby nie móc spojrzeć prawdzie w oczy.
      • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 01:26

        Niestety, obawiam się, że niektórym dane jest to wszystko właśnie.
        Ale czy Ty jesteś w stanie w takim 'niedoskonałym' związku trwać, to
        zależy tylko od Ciebie. A on w ogóle zdaje sobie sprawę z tego, jak
        się czujesz? Może to też nie jest tylko jego wina?
        • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:36
          Nie chciałabym tu uznawać czyjejkolwiek winy. Nie sądzę, aby on był temu winny , że jest taki jaki jest, tak samo jak ja, że lubię to czy tamto.
          Co do Twojego pyt-tak,on wie jak się czuje, ale czasem żałuję, że tak bardzo się przed nim otwieram, bo przecież takie rzeczy nie są miłe dla żadnego faceta...
          Nie wiem co myśleć, ale dziękuję za Wasze wypowiedzi cieplutko!
          • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:37
            > ę przed nim otwieram, bo przecież takie rzeczy nie są miłe dla
            > żadnego faceta..

            To nie sa latwe rozmowy. I czasem moze jednak lepiej pokazac, naprowadzic niz
            mowic wprost. Kurcze, no moze faktycznie zamiast gadac, przejmij inicjatywe?
            Moze mu sie spodoba?
            • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:43
              Hmm...zastanawiam się tylko jak:D
              Skoro lubię być całkowicie zdominowana:D
              Oczywiście nieraz zdarzyło mi się, jak to się ładnie nazywa"przejąć inicjatywę", niemniej zdecydowanie wolę wersję odwrotną. I nie chodzi tu bynajmniej o to, że leżę jak kłoda i pachnę i czekam, aż się mój księciunio za mnie zabierze...ale w momencie głównym(nie wiem jak inaczej go nazwać:P)wolę być...obrócona tak, że rach-ciach:P
              • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:48
                Wyrobi sie, uwierz mi :-). Nie wiem, naprawde nie wiem jak Ci dokladnie
                doradzic. Moze naszkicuj mu kiedys plan wieczoru? Czyli, ze dzis Ty ustalasz co
                robicie, a on niech dzis zrobi to tak jak Ty chcesz. Ja rozumiem, ze w
                okreslonym momencie to on powinien inicjatywe przejac, ale naprawde sadze, ze
                sie wyrobi ;-). Niech najpierw zda sobie z tego sprawy. I chwal go za to, co Ci
                sie podobalo :-).
                • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 01:54
                  Chwalenie-to podstawa:D
                  Masz rację!Ta Wasza męska próżność:D Choćby za same staranie,tak,tak, jestem pełna wigoru, energii i zapału, dzięki!
                  Sassassas
                  • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 01:56

                    > Chwalenie-to podstawa:D
                    > Masz rację!Ta Wasza męska próżność:D

                    Śmiejesz się, a to chwalenie potrafi zdziałać cuda. :-) I właśnie w
                    taki sposób najłatwiej jest osiągnąć to co chcesz. :-) Zresztą,
                    bądźmy szczerzy, my też to lubimy. ;-)
              • liselle Re: Namiętność 01.07.08, 14:56
                Skoro lubię być całkowicie zdominowana:D
                --------------------------------------------
                hehe, to ja mam zupełnie odwrotnie - nie za bardzo lubię, za to TŻ aż piszczy na
                samą myśl o tym. Ale, że kochamy się bardzo to zawarliśmy kompromis: Troszku tak
                jak on i troszku tak jak ja :) Związek to sztuka kompromisów, a ja lubię
                sprawiać mu przyjemność podobnie jak on lubi sprawiać przyjemność mi :) I jest
                super.
      • pawel1940 Re: Namiętność 30.06.08, 01:29
        Obawiam sie, ze spelnienie w sprawach zycia seksualnego to nie jest sprawa,
        ktora nalezy marginalizowac. Niestety. To na dluzsza mete bedzie miec tylko
        powazniejsze konsekwencje. Albo uda sie tutaj cos poprawic, albo moze jednak
        lepiej dac sobie spokoj? Magia zwiazkow niestety (albo i stety) nie polega na
        tym, ze sa racjonalne.

        Z drugiej strony prawda jest, ze namietnosc z czasem sie wypala, ale nawet wtedy
        dobrze jesli nie wypala sie calkowicie. Poza tym wowczas waznym elementem jest
        juz takze obraczka ;-). Ale bez namietnosci mozna zyc razem i byc nawet
        szczesliwymi. Tylko czy tak w 100% jakbys chciala?
        • panna.w.paski Re: Namiętność 30.06.08, 03:05
          Chwalenie to podstawa..Ale nie zapominaj, że on najzwyczajniej może nie rozumieć
          Twoich reakcji.
          Wyobraź sobie intymną sytuację, w której on jest dominującą stroną..
          Ty krzyczysz, wykrzywiasz lekko twarz, cokolwiek - wystarczy jeden grymas, a on
          boi się, że robi Ci krzywdę i wycofuje się..A jak Ty na dodatek wysyłasz
          sprzeczne wg niego sygnały: krzywisz się i jednocześnie mówisz mu, żeby nie
          przestawał, to facet może być naprawdę nieźle skołowany.
          Może warto pomyśleć nad czymś takim: wymyślcie sobie jakieś hasło.
          Jeśli w którymś momencie będziecie chcieli przerwać, wystarczy, że jedno z Was
          powie to hasło i wszystko będzie jasne. Może wtedy zrozumie, że dopóki nie
          przerywasz gry, to Ci się podoba i chcesz, żeby kontynuował, a to z kolei da mu
          pewną śmiałość i zachęci do dalszych eksperymentów -czego serdecznie życzę :)
          • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 30.06.08, 09:31
            Bardzo dziękuję:-)
        • ulinarka Re: Namiętność 30.06.08, 18:01
          Pawel1940, ja się zgadzam całkowicie.
          Dogadywałam się z facetem doskonale, ale nigdy nie pociągał mnie tak, jakbym
          chciała. Dla mnie jednak najważniejsze było porozumienie, więc pobraliśmy się.
          Po jakimś czasie w ogóle przestał mnie pociągać, a wręcz czułam wstręt przy
          współżyciu...
          Zawsze wydawało mi się, że seks ma niewiele wspólnego z dobrym związkiem,
          tymczasem okazało się, że jest kluczowy. Powoli wszystko zaczęło się psuć...
          • kitek_maly Re: Namiętność 30.06.08, 18:08

            > Zawsze wydawało mi się, że seks ma niewiele wspólnego z dobrym
            związkiem,

            Ojej, odważny pogląd. :-)
            Moim zdaniem seks to papierek lakmusowy, dzięki któremu można
            sprawdzić kondycję związku.
    • figgin1 Re: Namiętność 30.06.08, 21:07
      Chm... Ja nie wyobrażam sobie związku bez namiętności. To przyjaźń, kumplostwo..
    • calineczka200 Re: Namiętność 01.07.08, 00:56
      namiętność...hmmm. mnie także jej brakuje. Jestem z moim facetem 4 lata ,
      kochamy się, ale czegoś brakuje (od pewnego czasu rzecz jasna). Nie chce go
      zdradzać, więc staram sie nie myśleć o namiętności. Ale to jednak wraca. Boję
      się, że będzie mi tego brakować coraz bardziej.
      • kredka_kredka_kredka Re: Namiętność 01.07.08, 01:07
        Z czasem to normalne. W sieci, aż roi się od atykułów na ten temat-radzę poszperać i życzę wszystkiego naj;)
        Poowdzenia.
    • truscaveczka Re: Namiętność 01.07.08, 08:19
      Ja tam nie wiem, czy namiętność, zaangażowanie i intymność to akurat to dla mnie.
      Przyjaźń, odpowiedzialność, stabilność, seks jest gdzieś tam hen... I dlatego
      motylki czuję czasem, a i tak je olewam ;) Nie brakuje mi płomiennej namiętności.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka