kredka_kredka_kredka
02.07.08, 15:56
Nie wiedziałam jak owy wątek zatytułować.
Do sedna. Jakiś czas temu, kiedy chodziłam jeszcze do szkoły średniej,do mojej klasy uczęszczał dość zbuntowany chłopak. Głośno i bez namysłu wyrażał swoje radykalne poglądy przez co nieraz z nauczyciwlami dochodziło do ostrych konfliktów. Bolało mnie, że nikt nie chciał z nim dyskutować, zrozumieć go, kiedy tak naprawdę niewiele trzeba było, aby zorientować się, że chłopak zwyczjanie ma ze sobą duże problemy. Kłopoty w domu, m.in. rozwód rodziców, śmierć w rodzinie itp.Chociąz nie o tym chciałam w moim poście, bo tak naprawdę kwestia nauczycieli nieprzystosowanych do swojego własnego zawodu nadaje się na inny wątek;)
Jednego razu, w trakcie trwania lekcji zwiążanej z naszym wyborem dalszego kształcenia, powiedział coś w stylu:
w tym kraju nie opłaca mi się pracować. Po co iść do pracy, np. po LO, za 600zł podczas gdy podobą kwotę mogę uzyskać od państwa za nicnierobienie.
Z uśmiechem na ustach wspominam minę nielubianej z resztą nauczycielki, kiedy kolega wygłosił ów radykalny pogląd. Była ona wstrząśnięta! Oczywiście nie obeszło się bez mentorstwa i nauk związnych z tym, że w dużej mierze zasiłki od państwa pobierają właśnie tacy jak ON, lenie smrodliwe, obiboki i inne epitety, których nie zdołam sobie przypomnieć;)
I teraz zpytanie do Was, a przy tym mój krótki komentarz. Jak WY się na to zapatrujecie. Temat ten niezwykle mnie ciekawi. Często spotykam się z popadaniem ludzi w skrajności. Jedni są za zasiłkami-najczęsciej ci, którym się nie powiodło i , którzy sami pobierają pomoc z OPS, drudzy z kolei są totalnie temu przeciwni. Wiem, że temat jest jak rzeka, przy czym przy omawianiu problemu należałoby zdefiniować nieudacznika, takiego, któremu się nie chce, a osobę, która naprawdę jest w potrzebie.
Na koniec pragnę podkreślić, że od tamtej pory w/w kolegę zaczęłam doceniać właśnie za odwagę. Mało kto przyznałby się do tego co on. W większości przypadków, chociażby tu, na forum spotykam się z przypadkami herosów, co to woleli by iść do pracy niż w tym samym czasie płaszczyć się przed telewizorem, żyjąc na koszt państwa. Sama z resztą również takich ludzi znałam. Jednak dziś, kiedy los się do nich nie uśmiecha, żyją w regionie objętym w dużej mierze bezrobociem, zmienili swoje zdanie:-)
Macie jakieś zdanie na ten temat?