Gość: Daisy
IP: *.met.pl
27.09.03, 23:59
Zastanawiam się co jest lepsze – mieszkanie z rodzicami i przyszłym mężem – i
odkładanie na mieszkanie, czy wynajmowanie czegoś i przysłowiowa wegetacja...
Póki co tkwię w opcji numer jeden, konfliktów w zasadzie takich o „wszystko”
jest mnóstwo... brakuje nam spokoju, prywatności, chwil sam na samL, czasami
łapię się na tym, że niemalże nienawidzę moich własnych rodziców. Marzę o
tym, żeby się wyprowadzić. Jesteśmy jednak osobami raczej średnio sytuowanymi
i wynajem oznaczałby dla nas niemożność odłożenia czegokolwiek – o tym samym
wizja upragnionych własnych 4 kątów staje się jeszcze bardziej mglista, nie
wspominając już o tym, że na takie „luksusy” jak wakacje czy nauka – studia
podyplomowe, języki, które planujemy – także nie będzie nas stać. A rodzice
maja spore mieszkanie, choć też jest im raczej cieżko finansowo...i wiem też,
że z jednej strony woleliby tez już mieć swiety spokój (czyli my out) a z
drugiej strony wiedzą jak jest z mieszkaniami i finansami, i tez odradzają
nam ten cały wynajem...tkwię w tej sytuacji już ponad rok, męczy mnie to
wszystko strasznie i sama nie wiem już co robić:(((((((((((( Aha, mamy po 24
lata, nieskonczone studia (on) i oboje taką sobie pracę...