21.07.08, 22:22
Jak ważny jest pogrzeb??
Tzn. jak istotną rolę odgrywa obecność lub nieobecność najbliższej rodziny,
np. dorosłego dziecka? Chodzi mi o wymiar taki bardziej duchowy, czy jest to
aż tak istotne? A jeśli ktoś nie ma siły być na pogrzebie własnego rodzica i
chce pojechać gdzieś daleko, to wynaturzenie? grzech?
Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: Pogrzeb 21.07.08, 22:24
      dla umarlego to juz nie ma znaczenia...co najwyzej rodzina obgada...bo trzeba
      miec cos do obgadania, inaczej jezyk uschnie
      • niebieski_lisek Re: Pogrzeb 21.07.08, 22:37
        > dla umarlego to juz nie ma znaczenia...co najwyzej rodzina obgada...bo trzeba
        > miec cos do obgadania, inaczej jezyk uschnie

        Nie zgodzę się. Dla mnie pogrzeb to pożegnanie. Ja nie chciałabym umierać ze
        świadomością, że nie będzie nikogo bliskiego przy mojej trumnie. To by było
        takie samotne. Az mi sie smutno zrobiło jak sobie wyobraziłam taką scenę ;p
        • tygrysio_misio Re: Pogrzeb 21.07.08, 22:38
          nie trzeba umierac z taka mysla...ale po umarciu juz mysli nie ma..wiec i zal
          nie jest
          • niebieski_lisek Re: Pogrzeb 21.07.08, 22:40
            A skąd wiesz co jest po?
    • iberia.pl Re: Pogrzeb 21.07.08, 22:24
      wszystko zalezy od tego czyj to jest pogrzeb, w jakich
      okolicznosciach osoba zginela, jakie byly jej relacje z
      najblizszymi.
      W tej delikatnej materii dla generalizowania nie ma miejsca.
    • hellohell Re: Pogrzeb 21.07.08, 22:40
      nie wiem, nie przerabiałam, ale byłam na pogrzebie mojego chłopaka.
      Zawsze bałam się widoku trupa ale jego chciałam zobaczyć
      żeby..zidentyfikować zwłoki bo myślałam że jego była jak mi
      powiedziła że nie zyje to mnie wkręca. poważnie

    • kol.3 Re: Pogrzeb 21.07.08, 22:47
      Już były takie dyskusje na forum i to dość gorące.
    • kol.3 Re: Pogrzeb 21.07.08, 22:50
      Nie ma siły być na pogrzebie? czy po prostu łatwiej jest dać nogę?
      Uciec. Z tym drugim to często się spotykam.
    • lilian101 Hm... 21.07.08, 22:57
      tak w sumie to chyba nikt z zyjacychnie wiem, czy dla zmarlego ma
      znaczenie czy bliskamu osoba jest na pogrzebie. Osobiscie, mysle, ze
      nie ma. Znaczenie ma , czy i jak mysli. Znaczenie ma dla osob
      trzecich, obecnych na pogrzebie, ale czy w tym przypadku, nalezy sie
      przejmowac opiniami innych. Nie sadze.
    • nekomimimode Re: Pogrzeb 21.07.08, 23:23
      co to za neko?
    • rlena Re: Pogrzeb 21.07.08, 23:37
      Moim zdaniem, jest to tylko i wylacznie wybor tej osoby, i nie
      powinno byc w tej kwestii zadnej presji. Pytanie brzmi o spoleczny
      wymiar tego wydarzenia, i czy dana osoba poradzi sobie z presja
      spoleczna, (moze zgorszeniem i odrzuceniem),bo niektorym ludziom nie
      miesci sie w glowie,ze zalobe mozna przezywac na wiele roznych
      sposobow..
      • neko.li Re: Pogrzeb 22.07.08, 01:33
        Tak, być może to jest ucieczka. Lub wygoda. Lub jedno i drugie...
        Pożegnanie było kilka dni wcześniej w szpitalu... i to beznadziejne przeczucie,
        a może świadomość?
        Nie obchodzi mnie zdanie rodziny (zdanie,presja, itd.), chcę wiedzieć czy to
        jest złe, nie chcę robić zle, nie chcę żeby to do mnie wróciło.
        Pewnie uciekam, pewnie jestem wygodna, wyrodna?
        • rlena Re: Pogrzeb 22.07.08, 04:41
          Teraz juz musisz sobie sama na to odpowiedziec i podjac decyzje.
        • jendza1 Re: Pogrzeb 22.07.08, 08:22
          Nie rozpatrywalabym tego (chyba) w kategoriach dobra i zla.

          Mysle, ze takie uczestnictwo to 'uczynek milosierny co do ciala' - swoisty
          rodzaj dopelnienia, akt milosci 'do konca'.
          Troche tak, jakby odprowadzic na dworzec kogos kochanego, kto wyjezdza...

          WIesz, nie mam wprawdzie takiego doswiadczenia, ale wielokrotnie czytalam o
          cierpieniu ludzi, ktorych zmarli bliscy z jakiegos powodu nie mogli zostac
          pochowani.
          Ten brak pogrzebu/grobu jest w doswiadczeniu utraty bliskiego jednym z
          najtrudniejszych jego wymiarow - koszmar 'nie ma konca'.
          Tymczasem mozliwosc pochowania to 'zamkniecie', ale zarazem i 'otwarcie' - jedno
          z fundamentalnych doznan ludzkiej egzystencji.

          Mysle, ze lepiej bedzie dla CIebie, w wymiarze wewnetrznym, duchowym, w sercu -
          jesli pojdziesz. Do nikogo nie musisz sie odzywac, z nikim rozmawiac. Byc tam
          dla osoby, ktora odchodzi - i dla Ciebie.

          • stokrootka40 Re: Pogrzeb 22.07.08, 08:32
            Trzeba być z różnych względów;
            -bez tego trudno tak naprawdę pożegnać się ze zmarłym
            -ból po stracie zbliża do siebie rodzinę
            -dla tych,którzy stoją nad grobem bardzo ważna jest obecność i wsparcie rodziny
            i przyjaciół. Moja przyjaciółka z pewnych względów(nie związanych ze mną) nie
            była na pogrzebie mojego ojca. Kilka miesięcy później zmarła jej mama, poszłam
            na pogrzeb i wtedy moja przyjaciółka zrozumiała, że bliscy w tym momencie są
            ważni i uznała,że nic nie usprawiedliwia nieobecności w takiej chwili i przeprosiła.
            Naucz się na cudzych błędach,nie popełniaj własnych w tak ważnej kwestii.
            • nexstartelescope Re: Pogrzeb 22.07.08, 12:10
              To nie jest takie łatwe - idziesz na pogrzeb bliskiej osoby, bo w
              ten sposób sie symbolicznie żegnasz, okazujesz szacunek czy inne
              brednie.
              Pogrzeb to przede wszystkim traumatyczne przezycie, szok, źródło
              dodatkowych cierpien. Dla mnie społeczny nakaz uczestniczenia w
              pogrzebach to nieludzki zwyczaj. Powiedzmy, ze umiera Ci (odpukac!)
              ukochany mężczyzna, jeszcze kilka dni temu przytulałaś się do niego,
              patrzyłas w oczy, a teraz musisz oglądac, jak zasypują jego
              (ukochane) zimne ciało ziemią, odcinają Cie od niego. Kazą w kilka
              minut przyjąc do świadomości, ze juz go wiecej nie zobaczysz, nie
              dotkniesz, nie usłyszysz od niego ani slowa, bezlitosnie Ci to
              uświadamiają, karząc patrzec na ta sztuczną ceremonię. Byłam na
              kilku pogrzebach, w tym jednej bardzo bliskiej osoby i wiem, co się
              czuje w takiej chwili. Bliscy nie są pogodzeni z tym, ze trumna w
              kilka dni zniknie na zawsze pod piachem i nie dopuszczają mysli ze
              tak musi byc (w przeciwienstwie do rozsadnie myslacych pozostalych
              uczestnikow pogrzebu). Wiem, ze wedlug wiekszosci religii cialo to
              tylko nieważne opakowanie, ale spróbuj wytlumaczyc to osobie, ktora
              musi pochowac kogos bliskiego. Nakaz patrzenia na to wszystko jest
              chorym pomysłem, moim zdaniem najblizsze osoby mają jak najbardziej
              prawo do nie pojawienia się na pogrzebie.
              Jeśli ktos sam tego potrzebuje, jak najbardziej powinien się
              pojawic, ale jesli wynika to tylko z oczekiwan pozostalych ludzi i
              jest spelnieniem ich wymagan,to jest to po prostu okrucieństwo.
              • jendza1 Re: Pogrzeb 22.07.08, 12:20
                Zrozum - nie chodzi o to, co sobie pomysla inni, albo tez - czego ci inni
                wymagaja w konkretnym momencie.
                Mozliwosc pogrzebania, godnego pogrzebania ciala zmarlego to niezbywalny element
                ludzkiej egzystencji, powracajacy w kazdej religii, kazdej kulturze. Czemu, jak
                myslisz?

                POza wszystkim - gdy sie uczestniczy w 'ostatniej drodze' na tej ziemi osoby
                najblizszej, to ta smierc MA SZANSE dotrzec pelniej do serca i swiadomosci -
                tych, ktorzy pozostaja.
                Znam zbyt duzo ludzi, ktorzy ODMOWILI uczestnictwa w pogrzebie, by moc tak
                naprawde ODMOWIC przyjecia faktu, ze kochana osoba zmarla. Czyli teraz zyja fikcja.
                I marne maja szanse, by te fikcje urealnic.
                • nexstartelescope Re: Pogrzeb 22.07.08, 12:39
                  Jasne, czyli jeśli ktoś nie był na pogrzebie bliskiej osoby, to
                  nigdy nie przyjmie do wiadomości, ze ona nie zyje? To nie jest takie
                  proste, prędzej czy później kazdy sie godzi ze smiercia, ale czy sam
                  do tego dojdzie, czy zostanie brutalnie zmuszony przez publiczne
                  nakazy to różnica, zwlaszcza dla kogos, kto i tak okropnie cierpi po
                  stracie. Mówsz, ze znasz osob,które zyja fikcją, bo nie były na
                  pogrzebie. Ja znam kobietę, która zostala zmuszona przez rodzine do
                  obecnosci na pogrzebie męza (poślubionego 2 miesiące wcześniej), na
                  pogrzebie zachowywała się jak dzikie zwierzątko, krzyczała,
                  zagłuszała księdza, wyrywała się, zeby nie pozwolic zasypac trumny.
                  Później przez tydzien do nikogo się nie odzywala, patrzyła tępym
                  wzrokiem i powtarzała w kółko zdanie "gdzie ty jestes?". Do tej pory
                  nie ma z nią normalnego kontaktu, leczy sie psychiatrycznie.
                  Zaznaczam, ze przed pogrzebem zachowywała się normalnie, byla
                  zrozpaczona, ale dawala sobie rade.
                  Jak widzisz, skutki uczestniczenia w pogrzebie, ceremoni jakby nie
                  patrzec brutalnej i traumatycznej, zależą od danej osoby, dlatego
                  będę się upierac,ze decyzja o uczestnictwie w niej powinna nalezec
                  tylko i wylaczmie do samego bliskiego. jesli dla kogos to jest
                  sposób, zeby pozegnac kogos i przyzwyczaic sie do straty, ok. Ale
                  nie mozna zakladac, ze kazdy da sobie z tym rade i ze to bedzie dla
                  niego dobre.
                  • marzeka1 Re: Pogrzeb 22.07.08, 12:47
                    "A jeśli ktoś nie ma siły być na pogrzebie własnego rodzica i
                    chce pojechać gdzieś daleko, to wynaturzenie? grzech?"- nie, ale dla mnie to nienormalna sytaucja.Większość pisze tu teoretycznie, ja pochowałam już -niestety!- dwoje rodziców, po prostu dla mnie niebycie na ich pogrzebie byłoby czymś niewyobrażalnym. Kompletnie miałabym w nosie zdanie rodziny, ale niepójście na pogrzeb własnego rodzica, gdy nie ma przeszkód, a rodzic był normalną matką/ojcem jest brakiem szacunku, ot, splunięcie na grób.Może mocna, ale tak uważam.
                  • jendza1 Re: Pogrzeb 23.07.08, 06:33
                    nexstartelescope napisała:

                    > Jasne, czyli jeśli ktoś nie był na pogrzebie bliskiej osoby, to
                    > nigdy nie przyjmie do wiadomości, ze ona nie zyje?

                    NIe, inaczej: wiele osob nie idzie na pogrzeb bliskiej osoby, BO NIE CHCE
                    przyjac do wiadomosci, ze ta osoba nie zyje. A jesli nie chce - to nie przyjmie.
                    NIgdy.

                    Wiesz, piszemy o dwoch roznych rzeczach. Autorka watku pytala, czy niepojscie na
                    pogrzeb jest zlem, grzechem itd.
                    Czyli - zajmuje ja kwestia, 'czym' jest pogrzeb.
                    I tu staram sie pomoc, wspolnie namyslec, zrozumiec.

                    Przez mysl mi nie przeszlo - i nie przejdzie - by kogokolwiek zmuszac do udzialu
                    w pogrzebie, czyli na pewno nie - Autorke watku. No bo, poza wszystkim, jak:)?
                    Nadto - jesli by mnie ktos chcial zmusic, w wypadku, gdybym to ja nie chciala -
                    tez bym sie nie dala, bo taka decyzja to wewnetrzna sprawa kazdego z nas.
                    Czyli - tu sie zgadzamy.

                    Nie zmienia to faktu, ze pogrzeb jest, czym jest, ze ma w zwiazku z tym swoj
                    wymiar w kazdej religii i kulturze. Kazdego czasu.
                    Jest traumatyczny. Narodziny tez sa. Wiele momentow zycia sprawia, ze nie
                    wytrzymujemy, tracimy chec do uczestnictwa w zyciu, uciekamy - w choroby
                    psychiczne tez.
                    Tylko ze nasz eskapizm nie zmienia ksztaltu rzeczy.

                    Aha - Rodzina Katynska walczy od ponad 60 lat o godny pochowek swoich zmarlych.
                    Hm, o wiele bardziej traumatyzuje brak pogrzebu...

                    pzdr
                    j
    • demonii.larua Re: Pogrzeb 22.07.08, 13:08
      Jeśli więź z rodzicem była silna, pogrzeb wbrew pozorom może pomóc zamknąć
      pewien rozdział w życiu dziecka - co z tego że dorosłego, to wciąż dziecko. Może
      nie zawsze od razu jest efekt, ale z opowieści osób które nie uczestniczyły w
      pogrzebie bliskich - tych najbliższych wiem, że z perspektywy czasu żałują... To
      nie wynaturzenie, to strach pewnie.
      A gdyby sytuacja była odwrotna... ów rodzic nie chciałby pójść na pogrzeb
      dziecka. W sumie tak naprawdę to indywidualna decyzja, ludzie różnie przecież
      reagują na śmierć. Zawsze można wziąć pigułę na uspokojenie.
    • zoofka Re: Pogrzeb 22.07.08, 13:58
      ktoś dobrze napisał. Dla zmarłego nie ma to znaczenia. Liczą się tylko poglądy
      rodziny.
      Dla mnie osobiście pogrzeb nie ma wymiaru duchowego. Wolę zapamiętać zmarłego
      tak, jak żył. Pożegnać go mogę samotnie, kiedy będę na to gotowa - paląc mu
      znicz. Rozpacz rodziny w czasie ceremonii w pomieszaniu z ciekawością innych
      przybyłych na pogrzeb (bo gapie są zawsze) stanowi dla mnie dawkę ciężką do
      zniesienia.

      Oczywiście ulegam naciskom rodziny i uczestniczę w tych uroczystościach. Mam
      swoja opinię, ale nie chcę urazić uczuć innych osób, które kochały zmarłego.

      Ja sama chciałabym być spalona, i żeby oprawa tego obrządku była bardzo skromna.
      A jak juz ktoś będzie czuł potrzebę pożegnać sie ze mną, będzie mógł zrobić to w
      bardziej intymnych warunkach - paląc mi znicz.
    • sabriel Re: Pogrzeb 22.07.08, 14:14
      Wszystko zależy od tego jak bliski jest nam zmarły, w jakich byliśmy z nim
      relacjach.Nie wyobrażam sobie nie iść pożegnać kogoś kto był mi bliski, kogo
      kochałam.
      W czerwcu zmarła mi babcia(byłam z nią bardzo związana) :(
      Nawet przez myśl mi nie przyszło, że mogłabym nie uczestniczyć w jej pogrzebie.
      Nie wiem, jakoś nie znajduje zrozumienia w tłumaczeniu, że ktoś może nie mieć
      siły iść na pogrzeb.Wiadomo, że takie uroczystości są bardzo przykre,ciężko się
      w nich uczestniczy,są łzy.
      Nie znam nikogo kto by lubił chodzić na pogrzeby,ale jest to ostatnie nasze
      pożegnanie ze zmarłym, wyraz szacunku dla niego.
      • rlena Do Jendzy 22.07.08, 15:52
        Podabaja mi sie twoje wypowiedzi. Daly mi do myslenia, i nawet
        troche zweryfikowalam swoj poglad. Dzieki.
        rlena
        • jendza1 ja dzieki:) - 22.07.08, 18:19
          czesto mi brakuje poczucia sensu mego pisania...
          CHoc z drugiej strony - czytam wypowiedzi ludkow i tez sie weryfikuje...

          pozdrawiam:)!
          j
    • kol.3 Re: Pogrzeb 22.07.08, 19:12
      Każdy pisze na podstawie własnych doświadczeń. Ja bym proponowała
      odejść od wysokich idei i spojrzeć na tę sprawę z praktycznego
      punktu widzenia.
      Ja na przykład jestem szczególnie uczulona na ludzi ( a spotykalam
      ich niemało), którzy w obliczu choroby/śmierci bliskich (podkreślam -
      bliskich) uciekają się do różnych sposobów, żeby się nie włączyć do
      pomocy, nie pomóc choremu/umierającemu wymawiając się, że oni za
      bardzo przeżywają i nie mogą pomóc, muszą akurat pilnie wyjechać
      itp. Wygląda na to, że ktoś innny powinien wykonać całą czarną
      robotę, polegającą na chodzeniu do szpitala, asystowaniu przy
      śmierci, podcieraniu leżącemu tyłka i zorganizowaniu później
      pogrzebu. Spotkałam się z opinią, kiedy wymigująca się osoba
      powiedziała, że ona jest zbyt wrażliwa, żeby chodzić do szpitala, a
      inni to niech chodzą, bo oni są mniej wrażliwi (czytaj gruboskórni).
      Osoby takie bardzo chętnie wskazują innym (tym co naprawdę coś
      robią), co jest ich moralnym obowiązkiem, podkreślają jak to one
      chorego/zmarłego kochały, ale do szpitala/ na pogrzeb nie pójdą.
      Gardłują przy tym tak, że gdyby ktoś z boku tego posłuchał
      pomyślałby, że to właśnie one robią najwięcej.
      Nie oceniam ludzi, którzy z powodu zbyt wielkiego bólu w obliczu
      śmierci ukochanej osoby nie potrafia się opanować i uczestniczyć w
      pogrzebie. Sprawa indywidualna.
      Skoro jednak moja ukochana osoba musiała mieć odwagę i siłę aby
      stanąć oko w oko ze śmiercią - nie mogłabym mieć mniej odwagi i nie
      mogłabym nie być na pogrzebie. Taka jest moja filozofia życiowa.
      • nexstartelescope Re: Pogrzeb 22.07.08, 20:07
        kol.3 - nie ma co porównywac nieobecności na pogrzebie od
        nieobecności przy kochanej osobie podczas jej choroby, walki ze
        śmiercią. To zupełnie inne rzeczy. Nie wyobrażam sobie, zebym
        opuściła kogos bliskiego w tak trudnych chwilach, znalazłabym siłe,
        zeby wspierac go psychicznie nawet, jesli byłabym kompletnie
        załamana, jestem tego pewna. Natomiast uczestnictwo w pogrzebie to
        zupełnie inna kwestia - pogrzeby są dla żywych, nie dla zmarłych,
        chowanemu w tej chwili juz jest wszystko jedno. Pewnie, ze dobrze,
        jesli w pogrzebie uczestniczy cala rodzina, mnostwo przyjaciól - ale
        tylko, jesli robią to dla siebie, nie dla innych ludzi, rodziny.
        Mnie nie zależy na tym, zeby najblizsze mi osoby musiały mnie żegnac
        podczas ceremoni pogrzebu, moga to zrobic w samotnosci na cmentarzu,
        w dom, jak chcą. Kiedy umiera ktoś bliski i tak jest bardzo cięzko,
        człowiek jest zrozpaczony, jesli nie czuje się na siłach, zeby
        pójśc, oglądac jak zasypują umarłego, nikt nie powinien go zmuszac -
        ani ludzkie gadanie, ani wymogi kulturowe. W tym momencie najcięzej
        jest bliskim, nie samemu nieboszczykowi, więc to im powinno okazac
        się wyrozumiałośc.
        Co do załatwiania formalności związanych z pogrzebem - to nie to
        samo co sam pogrzeb,ktory jest traumatycznym przezyciem. Załatwienie
        trumny, mszy itp. to jednak nie to samo, co sam pogrzeb. Zresztą nie
        widzę nic złego w tym, ze ktos z dalszej rodziny zajmie się formalną
        stroną pochówku, odciązy najbliższych. Dla mnie to, ze matka
        powierza sprawy dot.pogrzebu dziecka komus innemu nie jest żadnym
        zaprzeczeniem miłości czy szacunku.
        • kol.3 Re: Pogrzeb 22.07.08, 21:55
          To co napisałam częściowo wynika z moich niedawnych doświadczeń
          kiedy miałam do czynienia najpierw z chorobą a potem ze śmiercią i
          spotkałam się z takimi postawami w rodzinie i wśród znajomych. Nie
          pierwszy raz zresztą. Masz jednak rację, że choroba to co innego, a
          pogrzeb to już tylko forma i nie ma co porównywać.
          • kol.3 Re: Pogrzeb 22.07.08, 22:00
            I jeszcze - ludzie nie dlatego nie uczestniczą w pogrzebach, że jest
            im ciężko, że sprawa ich przerasta. Po prostu mają to gdzieś.
            • nexstartelescope Re: Pogrzeb 22.07.08, 22:04
              kol.3 napisała:

              > I jeszcze - ludzie nie dlatego nie uczestniczą w pogrzebach, że
              jest
              > im ciężko, że sprawa ich przerasta. Po prostu mają to gdzieś.

              Nie zgadzam się. na pewno jakas czesc ma gdzies, ale są tez tacy,
              którzy naprawdę nie są w stanie pójśc. Nie ma co wrzucac wszyskich
              do jednego worka, zwlaszcza, jesli dokleja się taką niezbyt
              pochlebną opinię. Zresztą - jaki by nie nył powód nieobecności, jest
              to sprawa tylko tej osoby, a nie obserwatorów.
    • indygo-only Jak najbardziej nalezy być na pogrzebie! 22.07.08, 19:19
      Kiedyś, w przyszłości ta osoba może tego żałować, że nie uczestniczyła w tym
      ostatnim, ostatecznym pożegnaniu, choć to czasem bardzo, bardzo trudne :(
    • mnop2 Re: Pogrzeb 22.07.08, 19:32
      jejku, a ja myślałam, że mam sobie pogrzebać...
      a tu tak na poważnie, nie... no szacun!
    • 8n Re: Pogrzeb 22.07.08, 22:33
      ja nigdy nie byłam na żadnym pogrzebie i nigdy nie będę.

      mama jakoś to przezyje.
      • nexstartelescope Re: Pogrzeb 22.07.08, 22:46
        a jesli nawet nie przezyje, to jeden kij ;)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka