Dodaj do ulubionych

Gosc w dom,Bog w dom?

23.07.08, 23:04
U mnie przez caly okragly rok,co jakis czas przez mieszkanie
przetaczali sie ludzie.A to z rodziny,bo zjazd na studiach,a to
kolejna osoba z rodzinki,bo cos tam do zalatwienia przez pare dni,a
to znajomi w celu odwiedzin,ktore przeciagnely sie do dwoch dni,bo
dawno sie nie widzielismy.W sumie nie mam nic przeciwko,ale...nawet
z tymi z rodziny zaczyna zanikac kontakt.To raz.A dwa,ze co prawda
wychodza rano i wracaja wieczorem,ale sama swiadomosc,ze ktos trzeci
jest w domu jest meczaca.Zmeczona jestem tez tym,ze udostepniam swoj
pokoj i nagle...nie ma dla mnie miejsca w moim wlasnym domu!Moj
pokoj-moj azyl.A ja nie moge sobie spokojnie ksiazki
poczytac,posluchac radia,czy zwyczajnie polezec na lozku i nic nie
robic.Wokol gosci trzeba ciagle skakac.Kiedy przyjda zapytac czy nie
glodny,zmeczony,podgrzac obiad czy przygotowac kolacje.Co prawda
mozna tez olac sprawe-niech sobie rzadza,zrobia jesc,chyba maja
raczki?Ale nie potrafie tak zostawic kogos i nie lubie jak ktos sie
placze po mojej kuchni,zmywa naczynia,szpera w lodowce-drazni mnie
to!Wiec wole sama podac,zrobic.I tak zle i tak niedobrze.W sumie to
moja mama jest taka goscinna,my z ojcem mamy dosc!Raz na jakis czas
ok,ale w tym roku bylo tego zdecydowanie za duzo.Pozatym jak to sie
mowi-gosc jest jak ryba po trzech dniach smierdzi.Cos w tym jest.
Napisalam tak w watku pt:"JAK TAK MOZNA?"
Jak u Was jest z tymi goscmi-sa jak ta ryba po 3 dniach,czy raczej
jak w temacie i przyslowiu-gosc w dom,Bog w dom?

Obserwuj wątek
    • tygrysio_misio Re: Gosc w dom,Bog w dom? 23.07.08, 23:15
      wspolczuje....
      na pocieszenie powiem Ci ze ludzie mnie zapraszaja a ja staram sie wymigac jak
      cholera;]
      • intern-autka Re: Gosc w dom,Bog w dom? 23.07.08, 23:34
        Jak dobrze,ze istnieje cos takiego,jak forum,gdzie pod wplywem
        emocji mozna sie wyzalic :) Jak nas gdzies zapraszaja to wtedy moja
        mama odmawia-mowi,ze nie lubi u kogos byc,ze sie wtedy zle czuje.No
        i tu jest paradoks-bo nie lubi u kogos byc,ale lubi gosci
        przyjmowac.Ja tego nie rozumiem :/
        • skarabeusz_81 Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 00:41
          znajmoy mawia "gosc w dom, Bog wie po co " :)
          • nexstartelescope Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 11:56
            albo "gosc w dom - cukier do kredensu". Goscie kilkugodzinni jeszcze
            oblecą, gorzej, jesli zamienią się w goścca przewlekłego ;)
    • liisa.valo Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 00:43
      Zwykle po 3 dniach mam ochotę spakować gości i wystawić za drzwi, jeśli
      przyjeżdżają więcej niż 2 osoby na raz :)
    • wyssana.z.palca Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 12:29
      zapraszam wtedy kiedy chce i jesli mam na to ochote i lubie tych
      gosci. i zapraszam do siebie a nie "wychodza rano wracaja
      wieczorem". dziwne to jakies... hotel robisz ze swojego mieszkania?
      • intern-autka Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 12:56
        Hotel?Hmm...Glownie to sytuacja zmusza do przyjmowania gosci-jak
        napisalam-zjazd na studiach,byl tez w miedzyczasie jakis kurs na
        przewodnika,czy cos innego.Ogolnie to ja tych gosci lubie,ale co za
        duzo to nie zdrowo-zwlaszcza,jak sie "wymieniaja"-tzn.wyjechal
        jeden,zaraz po nim ktos przyjezdza.
        "wychodza rano wracaja
        > wieczorem". dziwne to jakies...
        Skoro zajecia na studiach(zaoczne)czy na takim kursie trwaja od rana
        do wieczora to trudno zeby pojawili sie w domu w poludnie.
        • wyssana.z.palca Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 20:25
          to chyba inaczej pojmujemy przyjmowanie gosci. bo jak zapraszam
          gosci, to do siebie. SIEBIE. a nie bo "sytuacja zmusza" bo jakis
          zjazd, kurs czy cos.. jak znajomi przjezdzaja akurat na zjazd do
          Twojego miasta (tak to rozumiem) to sobie niech spia w hostelu czy
          gdzies. bo tak to jest dla mnie wykorzystywanie. no, chyba ze sama
          im proponujesz nocowanie u siebie, ale to juz wtedy Twoja sprawa.
          • intern-autka Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 20:40
            Byc moze masz racje,albo ja zle ujelam piszac,ze "sytuacja zmusza".
            W kazdym razie uprzednio dzwonia mowiac/pytajac/proszac o
            przenocowanie.Trudno w takiej sytuacji odburknac i powiedziec:"A
            co...?Malo to hoteli?"Pozatym to nie ja odbieralam te telefony tylko
            moja mama,a jesli nawet to do niej sie z taka prosba
            zwracaja.Tylko,ze to ja jestem "wykopywana" ze swojego pokoju w celu
            udostepnienia gosciowi.
    • baba_krk Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 12:42
      Jeśli jest to jakaś moja przyjaciółka to może u mnie mieszkać tyle
      ile dusza zapragnie. Śniadania, kolacje robi sobie sama - przecież
      wie gdzie jest lodówka. Zmywa po sobie - bo wie też gdzie jest
      zlew ;) Taki mamy układ i to działa w dwie strony, jak ja ją
      odwiedzam to ona też mi nie nadskakuje ;)
      Jeżeli to jest tylko ktoś znajomy, to raczej na kilka dni i wtedy
      faktycznie ja wszystko przygotowuję i sprzątam. Rekordem był kolega,
      który przyjechał na tydzień, a został prawie miesiąc. To była
      męczarnia...
    • pyskata.dziewucha Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 13:34
      nie lubię gości strasznie!! ponadto nie jestem zbyt rodzinna więc
      odwiedziny rodziny to coś, co muszę przemęczyć. po prostu nie lubię
      gdy ktoś wchodzi na mój 'teren', szczególnie że zawsze mam w domu
      nieład i specjalnie dla nich muszę sprzątać
    • zmiija Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 15:58
      Jak dla mnie goscie w domu to normalnie kara boska. No nie znosze i nic na to
      nie poradze. Jeszcze jak bylam na studiach i sama mieszkalam, to moi rodzice
      potrafili zadzwonic i powiedziec, ze np. przyjedzie do mnie corka znajomych z
      chlopakiem na tydzien. Myslalam ze cos mnie trafi. Teraz jestem mezatka i juz
      drugi tydzien mam gosci i wiecie co nie chce mi sie zwyczajnie wracac do domu. I
      chociaz to moi rodzice i staraja sie byc bardzo pomocni , to ja juz nie wyrabiam.
    • stedo Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 16:31
      Jest jeszcze inna modyfikacja tego powiedzenia:gość w dom, żona w ciąży;)). Ja
      też nie przepadam za długotrwałymi gośćmi.I sama nie lubię jeżdzić do kogoś na
      dłużej.Moim zdaniem ktoś kto czuje empatię jest w stanie to zrozumieć.
    • rose-ana Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 18:00
      Wiesz, wychodzę z założenia, że powinno się być miłym, kulturalnym, uprzejmym
      itp. Ale mój dom to MÓJ dom i to przede wszystkim ja mam czuć sie w nim dobrze.
      Dlatego jeśli nie życzę sobie czyjegoś towarzystwa, lub jeśli ktoś zachowuje sie
      u mnie w sposób, który mi nie odpowiada, to daję mu to do zrozumienia.
    • sabriel Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 19:20
      Chyba jesteś trochę winna takiej sytuacji bo pozwalasz aby twój dom traktowano
      jak hotel-jedni wyjeżdżają, później przyjeżdżają kolejni itd.Ja rozumiem,że raz
      na rok ktoś przyjedzie bo ma coś do załatwienia,ale nie, że jest to sytuacja
      nagminna i gospodarz jest zmęczony.
      Chyba wypadałoby to trochę ukrócić i powiedzieć w pewnym momencie:sorry,miałam
      niedawno gości nie mogę cię ugościć albo wykręcić się planowanym remontem.
      Ktoś się obrazi,inny focha walnie,ale będziesz miała spokój i dom dla siebie.
      Nie jestem gościnna,a mój dom nie jest domem otwartym.Nie ma niezapowiedzianych
      gości.
    • intern-autka Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 20:17
      A mowi sie,ze Polacy sa takim goscinnym narodem... ;)
      Teraz bede musiala odmowic gosciny kolezance-nie widzialysmy sie
      ponad pol roku i bardzo chcialaby sie spotkac.Ja tez,ale musze
      odpoczac od tych ciaglych odwiedzin.Jak delikatnie odmowic,zeby nie
      urazic?
      A co do tego,ze jestem sobie sama winna-coz daty egzaminu,czy kursu
      sie nie wybiera.Akurat tak feralnie sie zlozylo,ze po studenckiej
      sesji,kiedy jeden gosc opusicil dom,przyjechal drugi na kurs.
      • sabriel Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 20:37
        Powiedz koleżance, że w tej chwili jesteś zajęta niestety i nie znajdziesz dla
        niej czasu.A jak jesteś z nią blisko to powiedz prawdę, że masz cały czas gości
        i potrzebujesz pobyć sama.
        Przepraszam bardzo,może ja czegoś nie rozumiem tutaj,jaki związek mają cudze
        egzaminy,kursy z twoją chałupą?
        Niech sobie studenci zdają egzaminy,chodzą na kursy,ale nocować przecież u
        ciebie nie muszą.Dziwię ci się, bo ja bym pognała już dawno beztroskie
        towarzystwo.Jeszcze rozumiem grzecznościowo raz,ale ciągle. Zgadzając się na
        taka sytuację dajesz im zielone światełko.
        Powiedz ludziom wprost,że męczą cię już te ciągłe najazdy gości, potrzebujesz
        spokoju i prosisz aby załatwiali sobie noclegi gdzie indziej.Odmówisz parę razy
        i będziesz mieć święty spokój,a tak to cię wykorzystują.
        • intern-autka Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 20:48
          To bardzo fajna kolezanka,utrzymujemy kontakt,mimo,ze poszlysmy
          innymi drogami,wiec tak zrobie.
          Studenci,kursanci i jak napisalas "beztroskie towarzystwo" to
          rodzinka.A co do "dawania zielonego swiatelka" i przyzwalania to
          mozesz przeczytac moja odpowiedz,ktora napisalam do wyssanej.z.palca-
          tam udzielilam krotkiego wyjasnienia sytuacji.
          • sabriel Re: Gosc w dom,Bog w dom? 24.07.08, 23:10
            Albo nauczysz się asertywności albo będziesz przez cały rok miała gości i
            narzekała na forum.Mamę należy pouczyć aby sama nie podejmowała decyzji za
            ciebie.A jak ktoś z rodzinki dzwoni, że chciałby zanocować to grzecznie, ale
            stanowczo odmówić.
            • intern-autka Gosc w dom,Bog w dom?Ech... 25.07.08, 09:09
              Probowalam "pouczyc",a dokladniej rzecz biorac porozmawiac.To nie
              jest tak,ze problem mi sie ni z tego ni z owego wydumal tak poprostu
              z dnia na dzien.U mnie to narastalo i w pewnym momencie bomba
              wybuchla.Ale do rzeczy-wyszlam od zartu,ze niby powinnismy zaczac
              pobierac oplaty za nocleg cos w rodzaju biletu wstepu.I nie wiem w
              ktorym momencie zrobila sie z tego klotnia!Poczatkowo ojciec mnie
              poparl,ze pewnie chcialabym miec troche prywatnosci.BINGO!O to mi
              dokladnie chodzilo,tylko trudno w emocjach cos tak prostego
              wyrazic.Za chwile,zeby zalagodzic konflikt dodal,ze jak sie mieszka
              przy trakcie to trzeba sie liczyc z wizytami i goscinami.A pozniej
              to juz bylo wywalanie wzajemych zali i pretensji,ktore sie nijak
              mialy do sprawy,no moze troszke sie o nia "ocieraly".Mama
              powiedziala,ze odmowi noclegu,ale oplaci gosciom
              hotel/akademik/motel/hostel etc.Nie doszlismy do porozumienia,ja
              wyszlam na egoistke,ktorej zawsze musi byc na wierzchu i wszyscy sie
              na siebie poobrazali i nie gadamy ze soba :( Mnie juz przeszlo
              tzn.chce sie pogodzic,ale wiem,ze proste to nie bedzie przy
              charakterze moich rodzicow.Pozatym wybralam zly moment na rozmowe,bo
              mama ma jakis przejsciowy mlyn w pracy,ojciec tez zmeczony...Nie
              chce sie usprawiedliwiac,czy wybielac-tez jestem winna tego
              konfliktu.Bede probowala znalezc najlepsze wyjscie z sytuacji,a
              watek zalozylam po to,zeby sie dowiedziec jakie ludzie maja zdanie
              na temat przyjmowania gosci.Tyle.
              • sabriel Re: Gosc w dom,Bog w dom?Ech... 25.07.08, 13:12
                Daj rodzicom ten wątek do poczytania.Może w ten sposób do nich coś
                dotrze.
                Dla mnie postawa twoich rodziców jest niezrozumiała.To, że ktoś
                mieszka w dogodnym punkcie wcale nie oznacza, że ma robić ze swojego
                domu hotel.A już inciatywa opłacenia noclegu rodzince to dla mnie
                śmiech na sali.To może jeszcze fundnąć im transport od razu.
          • baba67 Re: Gosc w dom,Bog w dom? 25.07.08, 17:27
            To znaczy mieszkasz z rodzicami i oni ich zaprosili?
            Dlaczego nie wyprowadzisz sie od rodzicow?
            Zreszta mozesz porozmawiac z mama o tym problemie, bo zdaje sie ze rodzine masz
            szalenie ambitna naukowo.
            PO drugie-skoro mama ich zaprosila, to mama jest gospodynia, jej dom jej prawo.
            Jesli mieszkanie jest male powinna sie liczyc z Twoimi potrzebami fakt, ale to
            wciaz jej prawo.
      • baba67 Re: Gosc w dom,Bog w dom? 25.07.08, 17:22
        Ale jak to sie stalo, ze ci ludzie uwazali za normalne zatrzymywanie sie u
        Ciebie?Ktos tam ich musial najpierw zaprosic-i to chyba nie jest jedna osoba?
        Chyba nie sa to znajomi Twoich rodzicow skoro studiuja zaocznie tylko Ty sama
        dalas im takie prawo.Sa juz w tej chwili niedrogie miejsca gdzie sie mozna
        zatrzymac, dlaczego zrobilas z Twojego domu zajazd?
        • intern-autka Do baba67 25.07.08, 17:59
          To nie znajomi tylko rodzina-wydaje mi sie,ze juz w ktorejs
          odpowiedzi o tym wspomnialam.Czy ja zapraszalam?Rowniez pisalam,ze
          dzwonia i pytaja/prosza o nocleg.W sumie jestesmy postawieni przed
          faktem dokonanym-raczej nie ma czegos w rodzaju:"Wlasnie zaczynam
          kurs/studia..."i wypadamy z propozycja:"Przyjedz,przenocujesz"tylko
          jest:"Czesc,wlasnie bede miec zjazd/zaczynam kurs i chcialabym
          zapytac czy moge u was przenocowac"No i co tu odpowiedziec?
          W sumie to ja nie mialam nic przeciwko do czasu takiej sytuacji-gosc
          wrocil wczesniej z zajec.Zaproponowalam wypad do miasta.Pogoda moze
          nie byla zachecajaca do spacerow,ale lepsze to niz dusic sie do
          wieczora w mieszkaniu.Odmowa,bo musi cos sobie przejrzec na
          jutro.Trzasnely drzwi do mojego pokoju i chyba wlasnie wtedy sie
          dziwnie poczulam.Bo ktos "obcy" zajal moj teren!Przez ta sytuacje
          powiedzialam sobie dosc gosci!
          • intern-autka Re:Do baba67-post scriptum 25.07.08, 18:14
            Masz racje-mieszkanie rodzicow i troche wieksze jak dwa pokoje,ale
            zazwyczaj siedze u siebie.Jak pisalam-moj pokoj-moj azyl-chyba kazdy
            z nas tak czuje.
            Ale jeszcze nawiazujac do tej sytuacji z "obcym" na moim terenie to
            rodzice byli w domu-mama przy komputerze,tato ogladal TV,a gosc w
            moim pokoju i poczulam taki brak prywatnosci.O to mi w tym watku
            chodzi.
            • baba67 Re:Do baba67-post scriptum 25.07.08, 18:22
              Jezeli mieszkanie jest wieksze niz dwa pokoje doradzam albo zmiane sposobu
              myslenia(to dom rodzicow, ich goscie, ich sprawa, kuchnia mamy a nie moja) i
              stanowcze postawienie sprawy(nie ma spania w moim pokoju, nie mam czasu na
              skakanie plus zameczek i telewizor)
              albo rozejrzenie sie za niedrogim pokojem do wynajecia.
              Innej rady nie ma.
          • baba67 Re: Do baba67 25.07.08, 18:19
            No wlasnie-piszesz wypadamy z propozycja, ale zdaje sie ze to Twoja mama wypada
            z propozycja, poniewaz gosci lubi a konsekwencji w calej pelni nie ponosi bo Ty
            jej pomagasz z obskakiwaniu ich.
            Bardzo Ci wspolczuje, ja sobie nie wyobrazam takiej sytuacji bo wychowalam sie w
            domu zamknietym, gdzie gosci na kilka dni mielismy raz na kilka lat(no i trzy
            pokoje na trzy osoby).
            Ale nie moge tez nie podkreslic, ze to jest dom Twoich rodzicow, a u Ciebie nie
            czuje sie checi usamodzielnienia. Ja na przyklad dopoki mieszkalam z Mama jako
            panna do 24 roku zycia nigdy nie pomyslalam o kuchni jako o swojej-to byla
            kuchnia Mamy i jej dom-gdyby zaczela tam hodowac slonie to czulabym, ze sie
            musze wyprowadzic.Mnie to nie obchodzilo co sie tak dzieje, goscie byli
            obskakiwani przez Mame, bo to byli JeJ goscie.
            A Ty piszesz MOJA kuchnia-to jest dla mnie dziwne.Ani dziecko mieszkajace z
            rodzicami(wyprowadzam sie, bo dorastam) ani gospodyni(bo to dom rodzicow i nie
            mozesz decydowac kogo zaprosisz).
            Wlasciwie nie wiem co Ci doradzic.
            • intern-autka Re: Do baba67 25.07.08, 18:34
              Kolejny raz masz racje i w tym sie z Toba zgodze to mieszkanie moich
              rodzicow i rzeczywiscie powinnam spuscic z tonu piszac moje to,moje
              tamto.
              My nie mamy domu zamknietego i wyjatkowo mnie to ostatnio zaczelo
              meczyc.Chodzilo mi dokladnie o to,ze w kazdym pokoju ktos jest,a ja
              bym chciala tak np.poczytac ksiazke,posluchac radia,czy zwyczajnie
              sobie polezec w ciszy i spokoju sama!Ale chyba to rzeczywiscie mozna
              osiagnac wyprowadzajac sie,jednak narazie nie ma na to szans i
              trzeba pogodzic sie z zaistniala sytuacja.
              • baba67 Re: Do baba67 25.07.08, 18:42
                Mozna to osiagnac i nie wyprowadzajc sie-po prostu zakup dmuchany materac
                welurowy w pompka, pasujaca do niego posciel, znajdz miejsce na niego w pokoju
                ogolnym i zapowiedz, ze po prostu nie bedziesz juz nikogo goscic w swoim
                pokoju-masz prawo sie w nim zamknac-polezec, poczytac, pobyc w samotnosci. I nie
                interesuja Cie gosaci ich jedzenie i picie.
                Takie zmiany zaleza od Ciebie, ale sa mozliwe-musisz sie zmierzyc z obrazona
                mama(przejdzie) i ze swoim mysleniem o sobie jako o osobie wspolodpowiedzialnej.
                Na poczatku bedziesz sie czula paskudnie, ale kazda radykalna zmiana tak
                smakuje, dlatego ludzie boja sie zmian i wola tkwic w jakichs absurdalnych ukladach.
                Gdyby wsztystkie zmiany byly mile, toby zadnych forow KObieta czy Psychologia
                nie bylo :-)
                I musisz sobie uswiadomic, ze rodzice Cie kochaja i Ty jestes dla nich
                najwazniejsza i Ty w koncu wygrasz ze wszyskim innym.
                • intern-autka Re: Do baba67-zamykam ten watek 25.07.08, 19:12
                  Dziekuje za slowa otuchy.Rodzice mnie kochaja i ja ich tez,ale
                  trudno nam ostatnio dojsc do porozumienia.Mam nadzieje,ze te
                  ciche,obrazone dni szybko odejda w zapomnienie.Powoli zamykam
                  watek,bo nie mozna w kolko gadac o tym samym.Postaram sie jeszcze tu
                  zajrzec i napisac,jesli cos wymysle,sytuacja ulegnie poprawie i
                  wszystko wrci do normy.
                  Pozdrawiam :)
    • nely211 Re: Gosc w dom,Bog w dom? 25.07.08, 16:37
      Może to Tobie mama powinna wynajmować gdzieś mieszkanie na czas pobytu
      gości,skoro w tym domu nie ma dla Ciebie miejsca.Współczuję Ci.Dla większości
      matek dobro dzieci a nie gości jest najważniejsze.I zgadzam się,daj Jej do
      poczytania to forum.
    • intern-autka Do nely211 i sabriel 25.07.08, 17:14
      Dawanie forum do przeczytania to chyba nienajlepszy pomysl.Tak mi
      sie wydaje-boje sie,ze wtedy sie jeszcze bardziej poklocimy.
      Chyba ciut przesadzilam piszac,ze nie ma dla mnie miejsca,ale
      pisalam pod wplywem emocji i tak sie wtedy czulam :/ Jestem
      psychicznie zmeczona tymi wizytami,leza mi na watrobie,zwlaszcza,ze
      w zasadzie dopiero co sie skonczyly,a nie wiem czy nie zapowiadaja
      sie kolejne.
      • baba67 Re: Do nely211 i sabriel 25.07.08, 17:34
        Moze jesli nie mozesz sie na razie wyprowadzic, zmien pewne zasady panujace w
        domu i swoje psychiczne nastawienie do gosci?
        Jesli masz wlasny pokoj mozesz po prostu odizolwac sie od tego co sie dzieje w
        domu. Moze za bardzo przejmujesz sie obecnoscia ludzi, skaczesz wokol nich,
        sluzysz towarzystwem bo uwazasz ze tak trzeba i to Cie meczy?
        Kup sobie maly telewizorek, dobry zamek do pokoju i chowaj sie w swojej
        jaskini.I nie przejmuj sie mama, jesli na wlasnej skorze odczuje skutki swej
        goscinnosci, to zmieni zdanie .
        jesli natomiast nie masz wlasnego pokoju, to dziwie sie ze tyle
        wytrzymalas-wielu mlodych ludzi sie wyprowadza od rodzicow -na poczatku jest
        bardzo ciezko, ale rosna skrzydla.
        • baba67 Re: Do nely211 i sabriel 25.07.08, 17:43
          Sorry doczytalam, ze masz swoj pokoj, ktory udostepniasz-moze zaproponuj zeby
          goscie spali gdzie indziej-na przyklad w salonie. Macie tylko 2 pokojowe mieszkanie?
          Zreszta twoje nastawienie jest dziwne-to jest dom Twoich rodzicow,zatem nie Ty
          sie powinnas czuc odpowiedzialnaza skakanie przy nich-mama dlatego sie chetnie
          godi, bo ja wyreczasz i nie odczuwa skutkow swych decyzji. Kuchnia jest mamy nie
          Twoja, ona jest gospodynia.Czytajac Twoje posty czlowiek jest zdezorientowany
          czyje to wlasciwie mieszkanie.
    • oldbay Re: Gosc w dom,Bog w dom? 26.07.08, 04:46
      Współczuję sytuacji.
      Jeśli przez rok zgadzaliście na kilkudniowe odwiedziny gości/rodziny
      to będzie trudno się teraz wytłumaczyć. Nie ma co jednak szukać
      wykrętów typu remont itp. Wydaje mi się, że trzeba powiedzieć wprost
      o co chodzi: Przepraszamy ale tym razem nie. Potrzebujemy troche
      spokoju itp. Nie byłam nigdy w takiej sytuacji ale chyba tak właśnie
      bym zrobiła.
      Chociaż z drugiej strony sama nie wiem, może własnie takie
      odmawianie: remont łazienki, choroba, urlop, znowu remont,
      malowanie, może to by jakoś dało tym ludziom do zrozumienia że NIE.

      Z mamą jednak radzę porozmawiać szczerze, jej nie musisz ściemniać,
      powiedz: mam już dość udostępniania co chwilę pokoju gościom. Myślę,
      że zrozumie, w końcu gościnność to jedno ale trzeba też być
      asertywnym.
      Nie dziwię ci się, w końcu ty sama zaczynasz sie czuć obco w swoim
      domu.
      A jeśli już ktoś po raz kolejny zwala wam się na głowę i zajmuje
      twój pokój to broń boże nie nadskakuj, nie wysilaj się, powiedz:
      przepraszam ale jestem już zmęczona, potrzebuję odpocząć itp. Będąc
      na siłę uczynną (nawet jeśli czujesz inaczej) i starając się być
      grzeczną za wszelką cenę tylko pogorszysz swoją sytuację.
      Poza tym, trzeba miec niezły tupet zeby sie komuś zwalać co chwila
      na głowę, nawet jeśli to głowa ukochanej cioci.

      -
      oldbay
    • intern-autka Gosc w dom,Bog w dom?-troche z innej beczki 27.07.08, 12:54
      Probowalam rozmawiac z mama,ale znow wyszla z tego klotnia :/
      moglam dac sobie spokoj,a nie drazyc temat.Mama powiedziala,ze liczy
      sie z moim zdaniem,ale przedstawilam je w sposob arogancki-racja-
      troche mnie ponioslo,ale co zrobic,zeby sie pogodzic-mam juz dosc
      tej atmosfery i omijania siebie-nie czuje sie z tym dobrze :(
      • baba67 Re: Gosc w dom,Bog w dom?-troche z innej beczki 27.07.08, 13:55
        Rzeczywiscie musisz rozmawiac bardzo spokojnie i rzeczowo.Teraz emocje biora
        gore bo zbyt dlugo sie nawarstwialy.
        Trzeba przedstawic swoje propozycje ale tak, zeby nie bylo watpliwosci z czego
        nie zrezygnujesz a w jakiej sprawie mozna negocjowac.
        To jest normalne, ze w miare jak doroslejemy pewne rzeczy nam sie w domu
        rodzinnym przestaja podobac.To dlatego ludzie wyprowadzaja sie od rodzicow.Twoj
        stosunek do domu rodzinnego i gosci zapraszanych przez rodzicow naprawde nietypowy.
        • baba67 Re: Gosc w dom,Bog w dom?-troche z innej beczki 27.07.08, 13:59
          Aha-jesli myslisz ze uda Ci sie cokolwiek znaczaco zmienic w sympatycznej
          atmosferze pelnej wzajemnego zrozumienia to jestes osoba o
          niezwykle idealistycznym stosunku do swiata. Gdyby tak bylo zamieszkiwanie
          wspolne rodzin wielopokoleniowych byloby norma a nie, jesli juz nastepuje w 90%
          wypadkow zlem koniecznym.
        • intern-autka Re: Gosc w dom,Bog w dom?-troche z innej beczki 27.07.08, 14:02
          Ale dlaczego nietypowy?
          Nawarstwialy sie,bo co chwila ktos sie pojawial.Dopiero co sie
          skonczylo-i to calkiem niedawno.Wydaje mi sie,ze nastapilo zmeczenie
          psychiczne i chyba u kazdego z nas-czlonkow rodziny/mieszkania.
          • intern-autka Gosc w dom,Bog w dom?-troche z innej beczki-baba67 27.07.08, 14:13
            Znam przypadki zycia w jednym domu rodzin wielopokoleniowych-
            masssakra!Np.Dziadkowie,rodzice-dzieci rodzicow np.syn z zona i
            dwojka dzieci,corka z mezem-ile osob w jednym miejscu!!!Kazdy ma
            swoje oczucia/uczucia-stany pschiczne,wiec ja nie moge narzekac,ale
            wiem tez,ze do takiego "kolchozu" sie nie nadaje-zwiariowalabym.
            • baba67 Re: Gosc w dom,Bog w dom?-troche z innej beczki-b 27.07.08, 14:25
              Oczywiscie-tak ma wiekszosc ludzi.W swoim domu mozesz wprowadzac swoje
              zasady.Znam faceta pochodzacego z domu otwartego-rodzice kochali gosci i drzwi
              sie nie zamykaly-tyle tylko ze tam sie kazdy obslugiwal) i zgadznij jaki dom
              prowadzi ? Goscie tylko zapowiedziani na herbatke:-)
          • baba67 Re: Gosc w dom,Bog w dom?-troche z innej beczki 27.07.08, 14:21
            Nie, Twoja reakcja jest zdrowa i typowa. Nietypowe to MI SIE WYDAJE(moge nie
            miec racji) jest pisanie Osoby mieszkajacej w domu rodzicow"nie lubie jak mi sie
            ktos po MOJEJ kuchni kreci " i ze czujesz sie odpowiedzialne zeby zaproponowac,
            odgrzac, podac slowem poskakakac wokol mlodych przeciez osob(ja nie pisze o
            starszych -6o plus osobach, bo tym sie szacunek i obsluga naleza i mamie
            wypadaloby pomoc).
            Jestem z pokolenia koszmarnego kryzysu mieszkaniowego-teraz to jest miod.Niemal
            wszyscy znajomi mieszkali z rodzicami az do zalozenia rodziny(znam jeden
            wyjatek).Wierz mi, od zadnej niczego takiego nigdy nie uslyszalam-wszedzie byla
            tak jak u mnie.
            Rozpisuje sie tak bo tu chyba lezy problem-czujesz sie wlascicielka(a co za tym
            idzie osoba odpowiedzialna)za cos co naprawde nie jest Twoja wlasnoscia i
            odpowiedzialnoscia. Mama lubi gosci-OK, cudnie, a ale co Ty masz do tego _Twoj
            pokoj Twoj czas-mozesz pomoc Mamie-i tyle.
            • intern-autka Re: Gosc w dom,Bog w dom?-troche z innej beczki 27.07.08, 14:56
              Ok-w tym przyznaje racje,ze sie grubo myle-piszac MOJA kuchnia,MOJE
              to i MOJE tamto-nawet rodzice mi to wypominaja.A czy czuje sie
              odpowiedzialna za podanie,podgrzanie?Bo tak zostalam nauczona?Trudno
              mi jednoznacznie odpowiedziec.Musze przyznac,ze nawet znajomi sie
              temu dziwia-podam przyklad-byl poczatek weekendu-znajomi zaprosili
              mnie na impreze.Akurat mial na zjazd(dla przypomnienia zjazd studiow
              zaocznych)i mial przyjechac gosc.Wiec mowie znajomym,ze wpadne,ale
              na chwilke,bo gosc,bo kolacje trzeba zrobic itd,a oni ze
              zdziwieniem:"A co to przedszkolak,ma 5 lat?Wpusc go do mieszakania i
              niech sobie rzadzi.Przeciez chyba nie zginie i jesc sobie zrobi,a ty
              do nas wroc."No i bylam na tej imprezie,ale krotko,kolacje gosciowi
              zrobilam,pogadalam,a pozniej wszyscy poszli spac.Na impreze nie
              wrocilam.
              • baba67 Re: Gosc w dom,Bog w dom?-troche z innej beczki 27.07.08, 17:28
                Ano wlasnie-dlaczego to Twoja mama nie podgrzala gosciowi kolacji?
                Przeciez to ona go zaprosila. Jesli pracowala, mogla zostawic instrukcje.
                Twoja mama ma hobby- gosci-ma prawo- jej dom, jej kasa-no to niechze sie nimi
                zajmuje.Bardzo sprytnie wpoila Ci poczucie ze tak trzeba bo to bardzo wygodnie
                miec wyreke. Ulokowala gosci w pokoju dziecka(chore) potem nastolatki(dziwaczne)
                i juz tak zostalo. Ja bym sie zbuntowala juz jako nastolatka.
                Radzilabym sie jak najszybciej uporac z poczuciem winy, na ktorym zapewnie
                teraz bedzie grala.Twoje reakcje i potrzeby sa normalne-nienormalnie zachowuje
                sie mama.
                Przyznam ze tym pomyslem zwracania za nocleg gdzie indziej mnie powalila-moze
                im i studia zafunduje?
                Ci ludzie sie ksztalca nie z powodow charytatywnych, ale zeby w przyszlosci
                znalezc lepsza prace, lepiej zarabiac-inwestuja w siebie.
                Niby dlaczego ma sie odbywac to Twoim kosztem.
                Nic przyjemnego Cie nie czeka teraz, ale zycze powodzenia i wytrwalosci.
    • intern-autka Jak ja nie cierpie tych gosci... 08.08.08, 15:34
      Nie minal miesiac,a tu kolejne wizyty!Goscie co prawda mieszkaja
      sobie w jakims hotelu,ale wpadaja na kolacje.Juz wczoraj
      uslyszalam:"to nie twoi goscie"ok,ale w przygotowaniach pomoc
      musze :/ atmosfera nerwowa i caly dom postawiony na glowie.Zawsze
      tak jest-ktos ma przyjsc to nerwy,nerwy,nerwy!Chcialam sie ulotnic
      na czas kolacji,albo byc u siebie i sie nie wtracac skoro to nie moi
      goscie,a uslyszalam,ze mam byc.PARANOJA!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka