sloneczna27
03.08.08, 16:05
Dzień dobry koleżankom ;)
Nie mam doświadczenia w kontaktach damsko-męskich.
Niedawno poznałam mojego pierwszego chłopaka.
Mam wiele wątpliwości... troszkę inaczej tą całą miłość sobie wyobrażałam...
Po pierwsze: już na drugim spotkaniu, u niego w domu, zaczął mnie ostro
całować pomimo iż ja nie chciałam, nie byłam gotowa. Niestety przez to mój
pierwszy w życiu pocałunek, nie będzie miło wspominany.
Tego samego dnia na pożegnanie znów chciał się całować, ale ja już się nie
dałam (poprzednim razem siedzieliśmy na łóżku i jakoś tak wyszło). Czy on to
wszystko nie za szybko chce?
Po drugie: cały czas nawija o swoich byłych- jego była to, jego była tamto,
sramto i owamto. Pokazywał mi jej zdjęciach mówiąc "nie warto ich oglądać"
jednak oglądaliśmy je 30 minut i cały czas się nimi zachwycał... Troszkę to
dla mnie dziwne... on mi się podoba, i boli mnie gdy z jednej strony widzę z
od niego pewną chęć do mnie (to w końcu on mnie zaprosił, po randkach do mnie
dzwonił, smsował jak było), a z drugiej strony takie przywiązanie do byłej?
Normalnie już znam połowę ich wspólnej historii...
Po trzecie: jak sam określa on lepiej kontaktuje się z dziewczynami - zamiast
kolegów, ma pełno koleżanek. Ciągle gdzieś biega z jakąś Anią, ma jej pełno
zdjęć (między innymi w jego bluzach, ich razem śmiejących się, robiących różne
rzeczy) . No obraca się w damskim towarzystwie... Stąd moje pytanie czy on
będzie potrafił wyróżnić mnie tą jedną jedyną z tłumu? Czy będę dla niego kimś
więcej niż tylko jedną z tych wielu koleżanek??
Po czwarte: na 3 randce powiedział że nie chciałby rozgłaszać tego że jesteśmy
razem. Znaczy że na zajęciach, przy znajomych, przy ludziach nie mówimy że
jesteśmy ze sobą, ani tak się nie zachowujemy.
Dlaczego ?? Mam wrażenie, jakby mówił to każdej swojej koleżance i ma tak ich
kilka, tylko że z każdą to ukrywa... Czy to możliwe??
Po piąte: jest bardzo nie dowartościowany... ciągle mówi że jest brzydki,
gruby, zwyczajny, nikt by go nie chciał... on na prawdę jest niczego sobie, ma
posturę faceta przy którym można czuć się bezpiecznie a nie jakiegoś patyczka
którego kundel wystraszy. Ale już nie wiem co mu mówić żeby siebie
zaakceptował...?
Drogie koleżanki, co o tym sądzicie? I czy jesteście w stanie mi coś poradzić?
To dopiero mój pierwszy związek .
Jak to jest w ogóle z tą miłością? Bo ja myślałam że na początku przez dłuższy
okres czasu ma być tylko przyjaźń aż nagle coś zaiskrzy...
A może to jest tak że ludzie od razu muszą iść do siebie z chęcią na związek i
miłość??
Ps. Nie sugerujcie się liczbą przy moim nicku ;) nie mam tylu lat