Gość: Xanatos
IP: 195.92.39.*
03.10.03, 14:53
Był sobie koleś, który pracował w dużej, zagranicznej firmie. Stukał w tę
swoją klawiaturę stojącą przed ekranem dzień w dzień. Pewnego dnia do
pobliskiego miasta przyjechał cyrk, a dokładnie zespół muzyczny, który tamten
kochał. Poszedł do szefa i mówi.
- Panie szefie, chcę jutro jechać na koncert i potrzebny mi urlop. Czy mnie
pan szef puści?
Szef popatrzył groźnie z pod łba, aż wszystkich w pokoju zlał zimny pot i
mówi słodko.
- Niestety, ale jest dużo pracy i nigdzie nie pojedziesz.
- Ok - odparł.
Podszedł do swojego komputera. Wylogował się, zgasił ekran, założył na siebie
ubranie i wyszedł. Już nie wrócił.
Macie na to ochotę? Olać konsekwencje i po prostu wyjść?