atlantis75
06.10.03, 12:09
Mam już dosyć dymu papierosowego, na który jestem skazana przez niekulturalnych
palaczy. Na przystankach komunikacji miejskiej muszę wdychać ten smród, a na
moje spokojne uwagi "przepraszam, tutaj nie powinno się palić" odpowiedzią jest
najcząściej wzruszenie ramion lub ostre: "palę gdzie chcę". Kolejna sprawa to
palacze w restauracjach, kawiarniach i pubach. Wystarczy wejść do takiego pubu
i od razu trafiasz w obłok trującego dymu. Niby są wydzielone miejsca dla
palaczy, ale co to za pomysł postawić kanapę dla palaczy w rogu lokalu?
Przecież dym rozprzestrzenia się po całej sali... Zauważałam, że palacze w
swoim nałogu bywają bezczelni. W pociągach najczęściej palą w korytarzach (nie
reagują na znak przekreślonego papierosa, a konduktor-palacz też udaje, że nie
widzi), a nie w miejscach do tego przeznaczonych (wagony dla palących). A tylko
zwrócić im uwagę! Wtedy wysłuchuję litanii, że on/ona nie palili już 2 godziny,
bądź są bardziej "bezpośredni"...
Dlaczego mam się męczyć i truć z waszego, palacze, powodu? Czy mam sobie
wytatuować na czole, że choruję na astmę i dym papierosowy nasila jej objawy?