bywalec.hoteli
19.09.25, 12:16
Myśleliście o tym co się dzieje obecnie w europejskim przemyśle, zwłaszcza samochodowym? I o to jak wchodzą Chińczycy?
Moja recepta, by uratować europejski przemysł samochodowy i nie dać go zniszczyć Chińczykom i Amerykanom jest prosta i krótka:
1. Zero dotacji z budżetów państwowych czy unijnych do elektryków. Jak von der Leyen czy inny Juncker chce dopłacać, to niech dopłaca z własnej prywatnej kasy. Już się nachapali, to mają, niech dadzą komu chcą, ale łapy precz od kieszeni ciężko pracujących klientów.
2. Zero kar za emisję. To tak naprawdę dopłacanie do Tesli z pieniędzy europejskich obywateli. I zwiększanie szans dla chińskich producentów.
3. Zero nakazów i zakazów elektryk/spalinowy. Kto woli elektryka, niech kupuje elektryka, kto benzyniaka, kupuje benzyniaka.
4. Producenci baterii i aut na uczelnie, do instytutów, do ośródków R&D do dzieła: jak zrobicie tanią, szybką i wydajną baterię, to auta elektrycznie automatycznie będą i tańsze (bo konstrukcja silnika i napędu jest dużo prostsza niż w spalinowym) i klienci będą chętnie wybierać. Przynajmniej tacy, którzy jeżdżą wkoło domu, ale często czy Irlandczycy i Anglicy gdzie najdłuższa sensowna trasa ma 200-300 km a do Europy się raczej leci niż płynie promem. Na długie trasy do dużych krajów jak Francja, Niemcy, Polska plus wakacje raczej zostanie benzyna. Ale do większości tras może starczą elektryki.
Co o tym sądzicie?