Dodaj do ulubionych

Czy to już koniec związku ?

22.08.08, 04:21


Sprawa wygląda tak: jestem kobietą(22lata), moj facet jest o 11 lat starszy.
studiuje, razem ze mna mieszka siostra. Znalazlysmy mieszkanie u obcego
kolesia, ktory jest samotny, i wynajmuje - to byl przypadek wydawaloby sie ze
szczesliwy ze akurat szybko znalezione, drugi raz poszlysmy ustalic z nim
sczegoly, potem zdecydowalismy sie przejsc na piwo - ja siostra i koles
wunajmujacy. Ten koles ma 24lata. Bedac na piwie nie odpisywalam swojemu
facetowi na smsa 3 godziny. Potem napisalam ze bylam na piwie. Moj facet
zadzwonil i chcial ze mna pogadac powaznie, nie zapytalam tamtego kolesia czy
moj facet moze przychodzic do mieszkania czy nie widzi w tym problem koleś
wynajmujący. dalam nr tel do tego kolesia mojemu facetowi, miał zadzwonić i
zapytac o to. Zaczął pisać smsa. wkurzyłam sie ze tylko zdobył nr tel. Później
jednak zadzwonił. Ten koles nie miał nic pzreciwko jego wizytom. Potem ja
napisałam smsa do tego kolesia: "przepraszam za tak pozna porę dzwonienia
mojego faceta, to tez dla niego nowa sytuacja". kolejny dzień: moj facet
dowiedział sie o tym smsie. powiedział ze jestem nielojalna wobec niego.
chcial mnie zostawic na spacerze. w nerwach mi mowil ze nie moze byc z taka
osoba jak ja. powiedzial ze mieszkanie jest spalone. (wyprowadzilam sie z domu
dla mojego faceta, zaczelam pracowac i sama sie utrzymywac, mieszkanie to jest
b.tanie, sa super warunki). moj facet powiedzial: albo ja albo on. klocilismy
sie. ja nie moglam zrozumiec czemu spalone to meiszkanie. on powiedzial ze
jego zdrowei psychiczne sie rujnuje. mial dola, byl smutny caly czas. ja nie
moglam zrozumiec czemu nie moge decydowac o sobie. a mam tam z siostra
mieszkac. Moj facet tylko tam mi nie pozwala mieszkac. Ale to mieszkanie jest
tanie i podoba nam sie z siostra. dzis kupil mi roze. i powiedzial ze czeka na
jednego smsa informujacego ze zmienilam lokum, w przeciwnym razie mam nie
pisac. inaczej jest to koniec. mam nie pisac, nie kontaktowac sie z nim.
oprocz tego jednego smsa zmieniajacego mieszkanie. a ja z siostra polubilysmy
goscia, bo wydaje sie spoko, super polozenie mieszkania, super mieszkanie i
czemu mamy rezygnowac skoro my tam mamy mieszkac ? a nie chcialysmy zamieniac
na cos gorszego. do 1 wrezsnia moj facet czeka na smsa. na jednego smsa.... i
co ja mam teraz zrobic?

Obserwuj wątek
    • i.see.you.baby Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 05:36
      to co zrobil Twoj facet to bardzo brzydkie i histeryczne ultimatum, jakis
      szantaz emocjonalny. nie wiem ile razem jestescie i jak bardzo traktujecie
      siebie powaznie, wiec trudno mi oceniac, ale mysle ze nawet jesli jemu nie
      spodobalo sie to, ze bedziesz mieszkac z jakims innym facetem (bo chyba o to tak
      naprawde chodzilo) to mogl to rezegrac zupelnie inaczej.
      • idasierpniowa28 Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 07:09
        Tak się zastanawiam, czy Twój facet jest napewno o 11 lat starszy a
        nie przypadkiem młodszy??
        W głowie mi się nie mieści zeby dorsły facet wyprawawial takie
        rzeczy ! Spróbuj mu wytłumaczyć na spokojnie że przecież będziesz
        tam mieszkać razem z siostrą i że wybrałyście to miejsce ze względu
        na dogodne warunki a nie jakiegoś kolesia ! Dorośli ludzie
        rozumiejąi przyjmują do wiadomości takie rzeczy
        Aa jeśli nadal będszie się upierał jak osioł, to cóż.... tego kwiatu
        jest pół światu, a Ty jesteś jeszcze mlodziutka i nie warto tracić
        życia na awantury o byle co
        • lejdiczek Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 07:17
          A ja sie zastanawiam czy ty masz po kolei pod sufitem. Po kiego grzyba dawalas
          mu ten numer? Sama moglas zadzwonic i zapytac, a teraz on mysli ze ten facet
          jest nie wiadomo czym. Twoj facet moze miec lekkie kompleksy z powodu roznicy
          wieku, bo w sumie 22 i 33 to zupelnie inna perspektywa.
          • passion.fruit Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 08:00
            ja właśnie mieszkam z chłopakiem (nie swoim) i jest super. I jak ktoś wyżej
            napisał- dorośli ludzie mają trochę inne podejście do sprawy.
            Po pierwsze- nie ufa ci, skoro zakłada, że coś się może wydarzyć. Wcale nie
            trzeba mieszkać do tego pod jednym dachem, choć to bez wątpienia sprzyjająca
            sytuacja.
            Jak się ma nic nie stać, to się nie stanie (z własnego doświadczenia- teraz ani
            ja ani on nie myślimy o czymkolwiek (on ma dziewczynę), a MY jesteśmy wyłącznie
            super kumplami i w ŻYCIU żadnemu z nas by do głowy nie przyszło, żeby coś się
            miało wydarzyć. To jest relacja na zupełnie innym poziomie!!!
            A twój facet najwyraźniej uważa, że relacja między kob. a męż. zawsze sprowadza
            się do jednego. Żałosne.
            • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 14:09
              to nie jest darmowe mieszkanie, za sex czy coś w tym rodzaju.
              mieszkanie kosztuje 300zl od osoby i jest w centrum miasta, o takie nam chodzilo.
              Czuje, że mój facet obwinił mnie rozstaniem, dając takie ulitimatum.
              Za jedno piwo i jednego smsa to mieszkanie jest wg niego spalone. Podobno ufa
              mi, a nie ufa miejscu, czy to normalne ? Przecież jak suka nie da to pies nie
              weźmie...
              Bardzo mi na nim zależy, ale nie chce żeby moje całe życie z nim składało się
              właśnie z takich głupich wyborów - to nielogiczne.
              Mam prawo decydować z kim chce mieszkać, dodam że on mieszka z samymi
              dziewczynami(są to wynajmujące pokoje) i mają wspólną kuchnie i ja żadnych afer
              mu nie robię... Czeka teraz na tylko jednego smsa, jeśli nie napiszę to znaczy
              że ja skończyłam związek i obwini mnie tym samym za rozpad... :-(
              • dzika_monika a to inna sprawa 22.08.08, 15:50
                jak gość ma 33latka i mieszka w wynajmowanym pokoju to może pomyśleć o innym?
                bardziej zaradnym i mniej zakompleksionym?
                • li_lah Re: a to inna sprawa 22.08.08, 21:42
                  heheh to samo miałam napisać..facet ktory ma 33 lata i nic co by swiadczylo o
                  tym ze jest normalny..ani żony,,ani mieszkania..powiedz ze jeszcze pracy nie ma
                  a do niedawna mieszkał z matką..
                  moja rada jest taka: jestes tak mloda ze w tym wieku powinnas sie bawić, szaleć
                  i nie myslec o powaznych związkach do grobowej deski. facet niszczy Ci zycie a
                  Ty tego nie widzisz...zrezygnujesz z tego mieszkania?? i co? on bedzie górą?
                  chcesz tego? jezu dziewczyno...zlituj sie...
                  rapidshare.com/files/139326869/Greg_Behrendt__Liz_Tuccillo_-__Nie_zalezy_mu_na_Tobie.pdf.html?killcode=918151967600526458

                  • li_lah k..... ten link jest dobry 22.08.08, 21:43
                    rapidshare.com/files/139326869/Greg_Behrendt__Liz_Tuccillo_-__Nie_zalezy_mu_na_Tobie.pdf.html

                    ten link jest dobry. tamtego nie klikajcie
        • malinka3211 Re: Czy to już koniec związku ? 23.08.08, 19:14
          Skarbie powiedz mu w takim razie ze jak dla niego to takie proste to
          niech zaplaci Tobie za nowe wynajmowane mieszkanie :)
    • dzikoozka Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 14:23
      sądzę, ze twoj facet jest niezrównoważony
      • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 14:25
        Dodam też, że kiedyś miał dziewczynę chorą na depresję
        i teraz mówił że włączył mu się jakiś lęk...
        • wiedzmaanula Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 14:32
          proszę Cię, tylko nie ulegaj takim szantażom. To bardzo niedojrzałe
          podejście. przeżyłam coś podobnego i nigdy więcej się nie zgodze na
          żadne szantaże.
          no i pytanie czemu właściwie nie możecie zamieszkać razem?

          pozdr i trzymam kciuki
        • mart-a70 Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 14:35
          Myślę, że jeśli ma lęki( depresja byłej dziewczyny nie ma tu nic do rzeczy), to
          musi udać się do specjalisty, a nie czekać, że ty go uzdrowisz, rezygnując z
          mieszkania. Jutro znajdzie inny powód i postawi ci kolejne ultimatum.Jego
          zazdrość ma zapewne powiązanie z obniżoną samooceną i depresyjną naturą. Możesz
          mu pomóc rozmową, stanowczym pokazaniem, że nie zmienisz zdania( a przecież on
          też wynajmuje mieszkanie...), ale reszta należy do niego. Pozdrowienia
          • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 14:38
            Moj facet powtarzał mi: "że jak nie znajdę innego mieszkania to on machnie
            ogonem i on nigdy już nie wraca, odejdzie to już na zawsze, nie ma powrotów i
            wchodzenia dwa razy do tej samej rzeki..."
            • mart-a70 Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 14:52
              Zastanów się, czy chcesz z nim być, jak Twoje życie będzie wyglądało z nim, a
              jak bez niego i zadecyduj,przecież Ty sama w głębi serca wiesz najlepiej, co zrobić.
            • dzika_monika Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 15:51
              i kijek mu na drogę
              jak ulegniesz to zawsze tak będzie wychowa Cie na merdanie ogonkiem
    • magnusg Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 14:50
      Twoj facet napewno jest 11 lat starszy??Bo zachowuje sie jakby byl
      11 lat mlodszy.A czemu nie mozesz tak w ogole u niego
      mieszkac8twojego faceta)?Ty nie chcesz czy on?
      • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 14:56
        On będzie mieszkał na poddaszu, które jeszcze nie jest umeblowane
        na dole mieszkać będą lokatorki
        • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 15:24
          czy myślicie że jeśli nie napisze tego smsa to się juz nigdy nie odezwie ?
        • wanilinowa Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 15:30
          będzie mieszkał z kobietami? trąci hipokryzją..
          a co do pytanie czy się odezwie? nie wiadomo, nikt tu go nie zna i nie wie jak
          zareaguje. ja bym z mieszkania nie rezygnowała a z nim spróbowała się
          porozumieć. jeśli nie będzie chciał to trudno, ale nie pozwól żeby winą za
          rozpad związku obarczył Ciebie.. to tak jakbyś mu kazała się w tej chwili np.
          przeprowadzić do innego miasta bo TY TAK CHCESZ, a jeśli tego nie zrobi to
          znaczy że Cię nie kocha i nie chce być z Tobą. jednym słowem szczeniactwo, a
          komu potrzebny szczeniak?
    • dzika_monika Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 15:47
      Wytłumacz "facetowi" co i jak spokojnie.
      Powiedz mu żeby znalazł wam mieszkanie podobne w lokalizacji i cenie.

      A czemu nie mieszkasz u FACETA?
      • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 15:52
        Moj facet zaproponowal mi mieszkanie z nim po tym jak dowiedzial się gdzie będę
        mieszkać. On wynajmuje lokatorkom 3 pokoje, a moja siostra nie może mieszkać w
        tym domku.
        Starałam się mu to tłumaczyć, ale gdy pojawiał się temat mieszkania dochodziło
        do kłótni, mówił kategoryczne NIE, nawet juz o tym nie chcial slyszeć. Na
        początku był przeciwny mieszkaniu tam, potem się zgodził, wytłumaczyłam mu to na
        spokojnie, ale gdy wrócił do pracy i popytał ludzi w poniedziałek zmienił zdanie
        i stało się to niemożliwe dla niego.
        • dzika_monika Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 16:03
          gupia jestem nie rozumiem facet wynajmuje babom jakimś swój domek a Ty
          wynajmujesz od innych?

          A nie chciałabys poszukac sobie NORMALNEGO układu?
    • gixera Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 15:52
      Jak raz ustapisz, to później nie będziesz miała życia. Czekaj aż on
      zmieni zdanie.
      • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 15:54
        Dziewczyny, on czeka tylko na jednego smsa mówiącego że zmienilam lokum. Innych
        wiadomosci nie chce ode mnie, jeśli nie dostanie tej informacji do 1 września to
        koniec :-( tak postawił sytuacje
        czy tak powinien mnie sprawdzać jaki jest ważny dla mnie? w taki sposób?
        • dzika_monika Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 16:05
          traktuje Cie z góry jak zwierzaczka, dobrze sie zastanów czy taki gość jest Ci
          potrzebny w sumie w Twoim wieku nie musisz w desperacji rzucac się na emeryta
          • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 18:02
            nie powinnam się dać tak traktować, tak mi radzą inni
    • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 19:10
      powiedzial nawet, że lepiej teraz skończyć związek zanim się
      wprowadzę, bo się wykończymy sami tą sytuacją...
    • amuga Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 19:40
      Dziewczyno, przeciez ty jestes jeszcze dziecko i ty sie przejmujesz
      strata jakiegos 33 letniego faceta. Wszystko jeszcze przed toba a
      ty sie wplatujesz w zwiazek z facetem ktory wyraznie ma problemy ze
      soba i traktuje cie jak coreczke ktorej wydaje sie tylko polecenia
      bez mozliwosci przedyskutowania, do tego jest glupio uparty co
      uwazam za najbardziej upierdliwa ceche u mezczyzn.
      Czy ty nie masz wlasnego ojca ze potrzebujesz kogos by ci mowil co
      masz robic a co nie?
      Zgode na to co on chce jedynie wydajesz zgode na dalsze dyktowanie
      ci co masz robic. Taki szantaz bedziesz slyszala przy kazdej innej
      opini jaka bedziesz miala. Predzej czy pozniej zmeczysz sie tym,
      tyle ze dodatkowo stracisz moze kilka lat.
      Procz tego jak mu sie nie podoba mieszkanie ktore sie tobie podoba
      to niech do 1-go wrzesnia znajdzie ci takie ktore tak samo bedzie
      ci sie podobalo. On ma problem a ty masz tracic energie na szukanie
      i jeszcze czekanie na to czy on nastepne zaakceptuje, bo przeciez
      tez mu sie moze cos innego nie podobac. Np. spotka w windzie
      jakiegos przystojnego chlopaka i mu sie to nie spodoba ze bedzie
      twoim sasiadem.
      Na pytanie czy on zerwie z toba jak nie dostanie sms do 1-go
      wrzesnia to ja przypuszczam ze tak, bo z takimi idiotami tak jest
      ze zrobia ci na zlosc i odmroza sobie uszy.
      Czego tobie zycze. Nie odmrozenia uszu ale wolnosci od 1-go
      wrzesnia.
      Procz tego zbadaj czy ta jego porzednia dziewczyna nie nabawila sie
      depresji dopiero jak byla z nim w zwiazku. Takie mam przeczucie.
    • aminoe Re: 22.08.08, 20:06
      Ja chyba śnię, facet będzie Ci mówił gdzie masz mieszkać? Zachowuje się jak
      niedojrzały gó..arz. Jeśli stawia Cię pod murem z serii "albo wóz albo
      przewóz", to niech za przeproszeniem spada. Teraz mieszkanie, jutro wybór
      znajomych. A co do tych lęków, które mu się "włączają", to niech nie będzie
      śmieszny i niech nie wymyśla.
      • amuga Re: 22.08.08, 20:45
        A zwlaszcza ze nie zamierza placic za to mieszkanie.
        Co sie dzieje z tymi "mezczyznami" w XXI wieku?
    • panda12321 TO JA - ten zły 22.08.08, 20:51
      Piątkowe popołudnie. Super nuda w pracy. Przeczytałem chyba już wszystko w internecie. Czas na sport w gazecie w Gazecie, potem komentarze, a potem to już poszło po wszelkich forach. W „mężczyźnie” wiele odwołań do bliźniaczego – „kobieta”. Ja chyba śnie – post o mnie!
      Kilka dni temu moja dziewczyna oznajmia: byłam dzisiaj z siostrą u kolesia w sprawie wynajmu mieszkania, powiedział że szuka wypełnienia pustki po dziewczynie która go zostawiła i się wyprowadziła.
      Spytałem, czy moja dziewczyna chciałaby żebym zamieszkał w mieszkaniu dwupokojowym z kobieta wygłaszająca analogiczną deklarację – odpowiedziała, że nie ma szans, byłoby jej przykro i nie dostałbym zgody.
      Moją zgodę jednak dostaje. Ufam jej. Proszę ją tylko o jedno – by spytała czy jej facet może co pewien czas nocować. To pytanie słyszę od każdej kobiety szukającej w moim w miarę dużym domu miejsca kwaterunkowego. Dla wyjaśnienia - na górze mam jakby kawalerkę z łazienką, lokatorki mają własna do której nie mam wstępu. Każdy pokój jest zamykany – typ wynajmu „hotelowy”, nie mam prawa wstępu bez zgody. Każda zakwaterowana lokatorka słyszy ode mnie kwestię – „w tym domu nie ma miejsce na lawstorkę wynajmujący-wynajmująca”. Nie ma też mowy o spoufalaniu i wspólnym piciu alkoholu. Miesiącami mówimy do siebie pan, pani, i to nie ze względu na różnicę lat - wszyscy mylą mój wiek – pierwsze studentki osłupiały gdy go wyjawiłem bo dawały mi od 22 do 25 lat. Zresztą moja młoda dziewczyna identycznie się pomyliła. Po prostu są zasady.
      Po wizycie u kolesia dziewczyna mi mówi, że ustalali warunki przy piwie. Szok. Pytam, czy mogę przychodzić – nie wspomniała mu o tym. Proszę by napisała esa – broni się przed tym nogami i rękami, nagle twierdzi, że nie ma środków na koncie. Proponuję, żeby napisała z mojego. Mówi, że nie ma weny, żebym sam napisał. Idzie po numer, w międzyczasie zjawia się jej siostra i mówi bym zadzwonił. Biorę tel. do ręki, a tam 23:30. Pytam, czy nie lepiej jak napiszę, bo późna pora. Moja dziewczyna zapewnia, że koleś teraz imprezuje i mam walić jak w dym bo nie ma tu nietaktu. Wierzę jej i dzwonię. Ona w drugim pokoju pisze (nagłe pojawienie środków? – doładowuje tylko kuponami, albo ja jej z konta) i przeprasza go za mój późny tel. robiąc ze mnie zazdrośnika dla którego to nowa trudna sytuacja. W międzyczasie proponuje mi, bym dokładał jej co miesiąc 200 zł do rachunków, gdy się zgadzam, wycofuje się z propozycji – kolejny blef.
      Znam facetów, którzy poprzez wynajem szukają miłości. Uważałem, że ten koleś powinien wiedzieć, że nie przychodzi do niego wolna laska. Być może wtedy szukałby kogoś wolnego – moja dziewczyna sama była świadoma tego zagrożenia, być może dlatego broniła się rękami i nogami przed przyznaniem do faceta.
      Jest jeszcze jeden aspekt. Ona jest bardzo uczciwą osobą. Jednak sprawa wynajmu powoduję, że ucieka się do oszustw i manipulacji. Nie przyznała się do wysłanego do niego esa z przeprosinami za mój tel. Wyszło to przypadkiem. Wczoraj oznajmiła, że chce z siostrą zamieszkać w akademiku – uwierzyłem gdyż niedawno oddano do użytku nowy z super warunkami. Pisała, że jest duża szansa, iż będzie w nim mieszkać w dwupokojowym mieszkaniu z dwoma kolesiami dzieląc wspólną łazienkę i kuchnię. Ja, że mi to nie przeszkadza bo jej ufam.
      Wtedy poszła seria esów zniechęcających z jej strony – że będzie miała pełno imprez i nowych znajomości. Ja na to że nie mam nic przeciwko bo jest młoda i powinna spróbować takiego życia, a jak się związek rozpadnie to widocznie tak miało być. Wtedy zaczęła pisać, że to się nie opłaca bo odwiedziny powyżej 2 godzin kosztują 20 zł. Potem przyznała, że ten akademik to kit. Widocznie chciała mnie w ten sposób zmanipulować bym zgodził się na mieszkanie z tamtym facetem. Jeden plus – przyznała, że nie trzymam jej w klatce i że szkoda, że w ogóle o nią nie jestem zazdrosny.
      Nadmienię, że w międzyczasie sam miałem mieć wizytę kandydatki na lokatorkę, spytałem mojej dziewczyny czy też mogę iść na piwo uzgadniać szczegóły – była wkurzona i obrażona, zabrała rękę. Widać tylko ona ma prawo do takich akcji.
    • panda12321 a to powód 22.08.08, 20:52
      Najlepsze w tym wszystkim, że ani ona, ani koleś, ani ja nie jesteśmy winni tej
      całej sytuacji. Przyczyna jest jej siostra. Bardzo lubię tą osobę, tak bardzo
      mocno jak nie cierpię jej wpływu na moją dziewczynę.
      Problem w tym, że moja dziewczyna to bardzo wrażliwa osoba i strasznie
      uzależniona od siostry – za nią wskoczy w ogień. A jak nie może wskoczyć to
      zaczyna się bać i panicznie walczy o zaspokojenie potrzeb siostry. Przykład –
      jedziemy nad morze, jestem słabym kierowcą jeżeli chodzi o poranne wyjazdy –
      dlatego wyjeżdżam o 9. Ale siostra wymyśliła sobie że musi być w rodzinnych
      stronach na 9 więc zmusza mnie poprzez presję na moją dziewczynę do wstania o 4
      rano i nadkładania kilometrów które urastają do 700. Stanowczo odmawiam, moja
      dziewczyna dostaje szału, nie jest sobą, ubliża używając oszczerstwa za które
      potem przeprasza. Ale dopiero gdy jej siostra dostaje to co chciała. Wyjeżdżam
      pomimo złych przeczuć. Na 500 km wpadam na przeszkodę bez hamowania. Pierwsza
      stłuczka w karierze za kółkiem trwającej 17 lat. Ma mój numer - żadnych sorry,
      miałeś racje, czy coś ci się stało – siostra dojechała na 9 gdzie chciała i to
      się liczy.
      Tydzień po powrocie mamy piątkową randkę. Jeszcze nie usiedliśmy, a tu siostra
      że mamy po nią przyjechać do pracy. Ja mówię, że przyjedź taksówką a ja zapłacę
      bo mam rozbitą lampę i zderzak i mandat murowany, a nie znam miejsc zasadzek
      policji w rejonie w którym siostra pracuje – foch i obraza, moja dziewczyna
      siedzi przerażona, że zawiodła siostrę – randka wzięła w łeb.
      Już dawno temu doszliśmy do wniosku, że wszelkie problemy wynikają z braku
      faceta u jej siostry.
      - jedziemy na sylwestra we dwoje – siostra wściekła sama siedzi w domu, nie
      odpisuje na esy, nawet z życzeniami, po powrocie nie odzywa się pisząc wszystko
      do mojej dziewczyny na podawanych kartkach,
      - w zeszłym roku nie miała z kim jechać na wakacje – zepsuła więc nasze,
      dzwoniła parę razy dziennie z darmowych minut psując ciągle atmosferę by
      przekonać dziewczynę aby od razu po powrocie jechała z nią. Zmusiła też moją
      dziewczynę do złamania słowa dobrowolnie danego mi co źle wpłynęłoby na każdy
      związek,
      - jedziemy w góry pożegnać się przed wyjazdem dziewczyny w rodzinne strony –
      siostra każe nam skrócić wyjazd do dwóch dni (jest zła że koleś z którym zaczyna
      kręcić wyjechał dawno z miasta a my się od 5 dni widzimy non-stop). Mimo, że wie
      gdzie jesteśmy i kiedy wrócimy, mówi rodzicom (masakrycznie przeciwnym
      związkowi), by przyjechali po nie dzień wcześniej niż było ustalone, mimo iż
      wie, że nie zdążymy wrócić na zmieniony termin. Dzięki temu odkrywają brak mojej
      dziewczyny, a siostra dodatkowo oznajmia, że wywiozłem ich córkę nie wiadomo
      gdzie czym doprowadza do takiego zaognienia stosunków między moją dziewczyna, a
      rodzicami, że ci każą wynosić się jej z domu i doprowadzają do obecnej sytuacji.
      Siostra też opuszcza dom, gdyż są od siebie uzależnione.
      • niespodziana Re: a to powód 22.08.08, 23:31
        "Przykład –
        jedziemy nad morze, jestem słabym kierowcą jeżeli chodzi o poranne wyjazdy –
        dlatego wyjeżdżam o 9. Ale siostra wymyśliła sobie że musi być w rodzinnych
        stronach na 9 więc zmusza mnie poprzez presję na moją dziewczynę do wstania o 4
        rano i nadkładania kilometrów które urastają do 700."

        moja siostra sobie nie wymyslila, to bylo zalatwianie stypendium żebyśmy miały
        we 2 z czego pzreżyć ten rok akademicki.
    • panda12321 zakończenie 22.08.08, 20:52
      Obecnie od ponad miesiąca obie siostry mieszkają u mnie. Chciałem zaproponować
      im przedłużenie tego stanu rzeczy na cały rok – mam wolną dwójkę, a bezpłatne
      mieszkanie bardzo by się im przydało. Jednak ograniczyłem propozycję wyłącznie
      do mojej dziewczyny ponieważ za ich obecności dom pobił rekordy bałaganu. Moja
      dziewczyna nie sprząta, lubi długo leżeć - zdarza się, że do 14-tej, nie umie
      nic przygotować do jedzenia – bez siostry skazana jest na jogurty. Jak sama
      przyznaje bez zażenowania nie sprzątała w domu, raz w życiu musiała zmywać – w
      proteście kilka sekund moczyła naczynia i odstawiała z resztkami jedzenia na
      suszarkę. Jak mówi szuka męża który będzie jej gotował i sprzątał. Nawet jak się
      kapie, muszę po niej spłukiwać i myć wannę, na zalaną podłogę wchodzi
      wyjściowymi klapkami pozostawiając szarą maź na która reaguje jedynie
      przepraszającym uśmiechem. Ale mi to nie przeszkadza. Lubię opiekować się Moją
      Małą Dziewczynką :) Gorzej z lokatorkami, które mają rezerwację na kolejny rok –
      zostawiają sterylną czystość i nie będą tak wyrozumiałe, a ja nie zawsze zdążę
      przed nimi. Byłaby szansa, że takie jedno małe tornadko w domu da się
      przecierpieć – ale dwa... Podsumowując – gdyby był jako taki porządek miałyby
      darmowe mieszkanie przez rok.
      Rzetelność szukania kwatery – moja dziewczyna zamiast szukać ogłoszeń wolała
      pisać na swoim forum aż dostała bana za spamowanie. W tym czasie na naszej
      klasie wisiały ogłoszenia o identycznej cenie, ale nie miała czasu sprawdzić.
      Miała szukać od 27 lipca, wzięła się za to 13 sierpnia. Przez ten okres była 4
      razy w pracy, w tym dwa razy po 4h. Obiecała, że w czwartek, gdy wychodzi
      najważniejszy tygodnik ogłoszeniowy, wstanie o 7 i zajmie się poważnym
      szukaniem. Obudził ją mój tel. o 9:30, z myciem głowy gotowa byłaby na 11:30.
      Pytam – „czemu nie możesz choć raz szukać na poważnie, przecież z takim
      wstawaniem studenci będą szybsi”. Ona mi na to – „i tak nie było fajnych ofert...”.
      Gdy moja dziewczyna rozmawia ze mną – przyznaje mi rację, że sytuacja z jej
      wynajmem u kolesia nie jest czysta i sama zawaliła sprawę. Mówi jednak, że
      siostra ją nastawia 100% w drugą stronę i grozi dziewczynie, że zamieszka sama
      oraz zabrania rozmów na temat wynajmu ze mną, bo po nich moja dziewczyna zmienia
      zdanie.
      Pamiętajcie – miała moją zgodę, gdy wyszły na jaw jej kombinacje cała sytuacja
      zaczęła mieć na mnie bardzo zły wpływ – śpię po 3 godziny na dobę wcześniej
      faszerując się równocześnie lekami nasennymi, piwem i innymi środkami
      uspokajająco-nasennymi, osiągnąłem też najniższą wagę w historii, a włosy
      wypadają garściami i ona przyznaje że doskonale widzi zgubny wpływ jej planów na
      mnie. Wszystko minęło na kilka godzin gdy powiedziała, że idzie do akademika,
      jednak gdy przyznała się do kłamstwa i niezmienności zamiarów stan powrócił.
      Nie potrafię tak funkcjonować i dlatego nie wyobrażam sobie dalej tego związku.
      Dlatego chcę, by zmieniła plany mieszkaniowe, siostra dla kolesia z którym nawet
      nie jest zmieniła plany przeprowadzki do innego miasta więc powinna zmianę
      zrozumieć. Może czas zacząć przecinać pępowinę między siostrami? Siostra
      doskonale sobie z tym radzi – gdy miała randki pozostawiała bez odpowiedzi esy
      mojej dziewczyny, a nawet zakazywała jej powrotu do domu –moja dziewczyna nie
      odważyłaby się nigdy tak potraktować siostry. Liczę, iż zmieni zdanie. Sama
      deklarowała, że do tej pory było jej w związku idealnie..
      Uważam, że w związku trzeba mieć akceptację drugiej osoby do miejsca, do którego
      się wprowadzi na prawie rok. Dlatego sam pytałem osoby, z którą wtedy próbowałem
      ułożyć sobie życie, czy nie będzie miała nic przeciwko mojemu sposobowi
      mieszkania i rozpocząłem wynajem po jej zgodzie.
      A tak na marginesie - chciałybyście odprowadzać swojego faceta do mieszkania
      kobiety:
      - która deklarowała, iż będzie on wypełnieniem pustki po byłym?
      - która już na wstępie proponuje mu alkohol?
      - która sprawia, że Wasz facet po raz pierwszy w Waszym związku ucieka się do
      manipulacji i kłamstw?
      p.s. a Ciebie „niespodziana” nie rozumiem – gdy proponowałem umieszczenie
      obiektywnego opisu sytuacji na forum (musielibyśmy go napisać wspólnie i zgodnie
      z Twoją siostrą) to odmówiłaś twierdząc, że nie ma sensu bo na forach siedzą
      sami nieudacznicy lub psychole –widać bałaś się ryzyka oceny prawdy i wolałaś
      sama zamieścić post pełen przekłamań – już w pierwszych zdaniu kłamałaś
      zmieniając wiek... chcesz się utwierdzić w przekonaniu, że masz rację przyznaną
      na podstawie nieprawdy? :O
      • amuga Re: zakończenie 22.08.08, 21:36
        A, to teraz kochani to podtrzymuje nie wysylania sms-a bo wasz
        zwiazek nie ma zadnego sensu. Im szybciej skonczycie tym lepiej.
        Wiadomo ze piszacy post pokazuje swoja strone ale jaki ma sens
        swiadome pisanie nieprawdy i oczekiwania pomocy i rady. Wasze
        relacje ze sprawy roznia sie diametralnie. Przyjmujac ze to co
        piszesz jest blizsze prawdy bo wlasciwie ma wiecej sensu to jedynie
        moge przeprosic cie za ewentualne niesprawiedliwe ocenianie cie.
        Jezeli rzeczywiscie oczernila cie nieslusznie to chyba sam widzisz
        ze taki zwiazek nie ma najmniejszego sensu. Na czym chcecie go
        budowac jezeli wzajemnie sie oczerniacie i brak uczciwosci i
        szczerosci miedzy wami. Odpusccie sobie bo z zasady jest tylko
        gorzej. A juz jezeli to prawda ze zdanie siostry jest wazniejsze
        anizeli twoje to juz szczegolnie nie widze powodzenia w tym
        zwiazku. Nawet jezeli cos by sie zmienilo teraz to wyplynie to
        pozniej.
        Mam bardzo zle dowiadczenia kiedy moj ex naginal nas do potrzeb
        jego brata ktory manipulowal nim chyba bardziej anizeli wlasna
        mamusia. Ale to nie swiadczylo zle o jego bracie a jedynie o moim
        ex ze nie mial nigdy wlasnego zdania. Z tym nie da rady wygrac. To
        jest w czlowieku, tego nie zoperujesz.
        Wspolczuje wam ale czasami jak trzeba cos przerwac to trzeba.
        A tak na marginesie skoro ty nie moglbys przychodzic do niej,
        dlaczego nie mozecie spotykac sie tylko u ciebie? Przynajmiej nie
        widywalbys siostry i nie balaganilaby na przychodne. To nie zmienia
        ze dziewczyna krecila i oklamywala ale moze wlasnie byla
        podpuszczana przez siostre. Wlascicielem i jego gadkami bym sie nie
        przejmowala, wazniejsze czy mozecie sobie zaufac a wydaje mi sie ze
        ty nie ufasz jej co by mialo pewne podstawy.

        Ale balagan!
      • wrednisia Re: zakończenie 22.08.08, 23:34
        Ufff...przebrnęłam przez ten dośc rozbudowany opis i... przepraszam
        za szczerośc, ale to jest jakaś porąbana sytuacja! Oczywiście prawda
        pewnie leży pośrodku, ale ja uważam, że zupełnie do siebie nie
        pasujecie. Z ciekawości: ile lat ma Twoja "Mała Dziewczynka"?
      • niespodziana Re: zakończenie 22.08.08, 23:36
        "Jak sama
        przyznaje bez zażenowania nie sprzątała w domu, raz w życiu musiała zmywać – w
        proteście kilka sekund moczyła naczynia i odstawiała z resztkami jedzenia na
        suszarkę."
        totalne pomówienie
      • niespodziana Re: zakończenie 22.08.08, 23:38
        "Nawet jak się
        kapie, muszę po niej spłukiwać i myć wannę, na zalaną podłogę wchodzi
        wyjściowymi klapkami pozostawiając szarą maź na która reaguje jedynie
        przepraszającym uśmiechem." wyjsciowe klapki zdarzyly sie raz na wyjezdzie,
        tutaj dopiero dowiaduje się że NIBY przez balagan nie mozemy mieszkac
        • wrednisia Re: zakończenie 22.08.08, 23:52
          czy Wy ze sobą w ogóle nie rozmawiacie? Macie tyle niedomówień, tyle
          wzajemnych pretensji... szkoda życia.
          • niespodziana Re: zakończenie 22.08.08, 23:54
            SEPARACJA jest wymyslona przez mojego faceta, zresztą nie wiem czy będę mogła
            zastać w najbliższym czasie, bo podobno ma wziąć urlop i wyjechać...
            • wrednisia Re: zakończenie 23.08.08, 00:01
              Czy Ty go kochasz? byłabyś w stanie zostawić siostrę? może niech ona
              żyje własnym życiem, a Ty się zajmij swoimi sprawami...?
    • dziewice ile beczek piwa pijesz miesiecznie? :) 22.08.08, 21:43

    • morzeczerwone Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 21:56
      taki stary i jeszcze studiuje? Studia to się kończy w wieku 24-25
      lat. Może z nim coś nie tak?
      • amuga do bohaterow watku 22.08.08, 22:12
        Wlasnie dlatego musicie wprowadzic jakies djametralne zmiany w wasz
        zwiazek bo przez wasze rozbiezne spojrzenie na sprawy staliscie sie
        troche posmiewiskiem. Jak sie kochacie musicie byc zawsze za soba i
        solidarni i nie pozwalac by inni robili sobie z was zarty.
        Takze do roboty, powazna rozmowa, wspolne uzgodnienia bo szkoda
        zycia na ciagle szarpanie sie wzajemnie.
        In or out?
        • niespodziana Re: do bohaterow watku 22.08.08, 23:19
          Nie powinieneś mnie nigdy w życiu stawiać przed takimi głupimi wyborami
          bo każdy ma prawo decydować gdzie i z kim chce mieszkać
          a nie czekać na 1 przekreślającego smsa
          • stedo Re: do bohaterow watku 22.08.08, 23:32
            Jeśli jest tak jak napisał Twój facet, to Ty jesteś nie w porządku.I jeśli tak
            jest to, to co Ci tu radzono jest nieaktualne.A Ty prezentujesz się jak
            niepoważne, infantylne dziewczę pozostające w chorych relacjach z siostrą, nie
            potrafiące prowadzić samodzielnego życia i nie chodzi tylko o nieumiejętność
            gotowania i sprzątania, ale przede wszystkim nieumiejętność podejmowania
            samodzielnych, dojrzałych decyzji. I ta relacja z siostrą, totalnie niewłaściwa.
            Jesteś nie w porządku w stosunku do faceta przekładając kaprysy i zagrania
            siostry nad wasze relacje. I ten ostatni Twój wpis po tym co napisał facet
            świadczy o Twojej infantylności i braku inteligencji. Twój facet powinien Ciebie
            zostawić i to nie dlatego że będziesz tam mieszkać, ale dlatego że jesteś głupia
            gęś.
            • panda12321 Re: do bohaterow watku 22.08.08, 23:45
              Każdą konfrontację z siostrą, w której decyzję podejmowała moja dziewczyna,
              przegrałem.
              Rodzice mojej dziewczyny powoli zaczynali tolerować nasz związek, weszli na
              wojenną ścieżkę po prowokacji wykonanej przez siostrę gdy pojechaliśmy w góry.
              Moja dziewczyna powiedziała wtedy, że jest w szoku i przejrzała na oczy i
              dopiero teraz widzi jakim złym człowiekiem jest jej siostra. Po powrocie
              powiedziała, że wybaczyła siostrze tamto bo obiecała, że nigdy już nic takiego
              nie zrobi.
              Nikogo nie oczerniam, piszę jak jest wiedząc, że ona to również przeczyta –
              jednak moja dziewczyna nie sądziła, że tu zajrzę i chyba brak ewentualnej
              autoryzacji drugiej strony w połączeniu z szokiem w jakim jest spowodował ten
              stek bzdur. Przeczytałem jej główny post i niektóre dodatkowe i do tego się
              odniosłem. Dopiero potem zobaczyłem w jakim świetle zostałem przedstawiony i w
              konsekwencji jaki potok pomyj został na mnie wylany. Jeżeli cokolwiek co
              napisałem jest nieprawdą niech ona napisze co – ale wątpię, że dokonując w tym
              momencie fałszywej korekty, potrafiłaby mi jeszcze kiedykolwiek spojrzeć w oczy.
              Amuga - dziękuję za przeprosiny – pomogły mi trochę się podnieść po tej fali
              druzgocącej krytyki.
              Nie studiuje, jak ktoś napisał, skończyłem w wieku 24 lat, nie ma kompleksów w
              stosunku do tamtego gościa z powodu mojego braku zaradności – nie jest
              największa, ale pozwoliła mi na uratowanie dużym kredytem domu odziedziczonego
              po zmarłym Tacie - w tym celu wynajmuję jedno z jego pięter lokatorkom, a
              pieniądze z czynszu przeznaczam na raty. Aktualnie nadal w moim domu muszą
              mieszkać lokatorki – marzyłem, że zwiększę swoje przychody z pracy na tyle, by
              po moim domu nie chodzili obcy ludzie. Nie chcę z nikim obcym mieszkać – w
              odróżnieniu od mojej dziewczyny. Jak sama napisała w esie – jest to dla niej
              szansa na poznanie nowych ludzi. Według mnie akademik daje większą szansę na to
              niż koledzy tamtego na których podobno tak siostry liczą.
              Czasami jest tak, że druga strona swoimi działaniami zmieni o 180 stopni
              nastawienie kogoś do jakiegoś planu. Tak było w moim nastawieniem. Poza tym
              czasami w życiu nasi bliscy trafiają na osoby, pod wpływem których zmieniają się
              nie do poznania. Tak właśnie stało się z moją dziewczyną. W poniedziałek w pracy
              mówiłem że to najwspanialszy, najmądrzejszy, najsprawiedliwszy i najuczciwszy
              człowiek jakiego w życiu spotkałem. Wieczorem dostałem taki pokaz agresji,
              nienawiści, matactw i kłamstw, że tych peanów już bym nie powtórzył. Dlatego to
              miejsce jest dla mnie nie do zaakceptowania.
              Wydaje mi się, że gdyby jeden z partnerów związku gdzie w którym jest prawdziwa
              miłość widział, że jakieś zamiary niszczą drugą osobę, zrezygnowałby z nich. Ja
              usłyszałem, że nie mam co liczyć na to bo egoizm jest usprawiedliwiony gdyż
              każdy człowiek jest egoistą
              Moja dziewczyna podczas naszego związku przez dwa lata studiów nie mieszkała ze
              mną. Wydaje mi się, że trzeci rok to dobra chwila na zamieszkanie razem.
              Złożyłem jej taka propozycję – odmówiła. Zapewnia, że gdyby nie siostra
              zostałaby. Wydaje mi się, że wielu facetów po takiej odmowie zastanowiło by się
              na sensownością związku. Dla mnie to nie był problem. Jest młoda – niech idzie w
              świat. Żadnych klatek. Ale do innego? Z własnej woli, w imię przygody? Uciekając
              się do kłamstw by się tam dostać? Coś tu jest nie tak.
              Zresztą zobaczcie ogłoszenie na naszej klasie jakie dzisiaj zamieściła:
              nasza-klasa.pl/school/60774/forum/700
              Treść dla tych co nie chcą klikać na link:
              „Poszukuję pokoju 2-osobowego z siostrą na placu teatralnym.
              Cena do 300zł za osobę.
              Chciałybyśmy wszystkie dostępne media, łącznie z internetem i kablówką.”
              To jest dokładnie adres i opis warunków mieszkania tego kolesia, jej uczelnia
              jest 800 m od tego miejsca, a po drodze dziesiątki ulic – widać ona ma jakąś
              obsesję... Chyba, że celowo tak zawęziła kryteria, by nikt nie sprostał i była
              rozgrzeszona, a może ponownie przyniesie jego ofertę jako nową, nie spaloną...
              Dla mnie jakaś paranoja, w której nie mam zamiaru brać udziału. Wy byście chcieli?
              • stedo Re: do bohaterow watku 22.08.08, 23:59
                Nie daj sobą kręcić człowieku tym dwóm idiotkom. Wykończysz się.Niech się
                bujają. Jak chcesz koniecznie być z tą gęsią to postaw warunek że ma mieszkać z
                Tobą, ale bez siostry. I ona wcale nie jest uczciwa, ani wrażliwa. To przebiegła
                prowincjonalna, prymitywna gęś.I gdziekolwiek będzie mieszkać bez Ciebie to
                wykręci Ci i tak numer, bo to kretynka.
                • niespodziana Re: do bohaterow watku 23.08.08, 00:01
                  Chce decydowac o tym, gdzie mogę mieszkać
                  Mowilam mojemu facetowi, jestes taki madry to znajdz cos podobnego...
                  • niespodziana Re: do bohaterow watku 23.08.08, 00:04
                    a wczesne zamieszkanie nie gwarantuje tego, że bedziemy ze soba mieszkac dlugo,
                    a tylko zmniejsza prawdopodobienstwo dluzszego pomieszkiwania, jak szybko sie
                    wprowadzisz tak szybko mozesz sie wyprowadzic
                    • stedo Re: do bohaterow watku 23.08.08, 00:14
                      Każdym kolejnym wpisem pogrążasz się dziewczyno. Coraz większa głupota wychodzi
                      z ciebie. Może przemyśl jeszcze raz sytuację, samodzielnie, bez siostry.
                • panda12321 Re: do bohaterow watku 23.08.08, 11:44
                  > postaw warunek że ma mieszkać z Tobą, ale bez siostry.

                  Znowu myślę identycznie... Wydaje mi się, że moje ultimatum jest za łagodne na
                  tą sytuację i nie powinno dotyczyć zakazu wprowadzania się do "spalonego"
                  kolesia ale właśnie wyboru pomiędzy wspólnym zamieszkaniem bez siostry lub
                  rozstaniem.
    • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 23:25
      Wiek został zmieniony.
      Nie było z Tobą rozmowy, po prostu mieszkanie jest "SPALONE"
      masz niby zaufanie do mnie, a do miejsca nie, jak można mieć zaufanie do
      czegoś?! Gdy pojawiał się temat mieszkania wynikała wielka kłótnia, a kuchnię
      masz wspólną z lokatorkami, więc nie taka kawalerka.
    • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 23:26
      Zaproponowałeś mi dopiero zamieszkanie gdy znalazłam już sobie spalone lokum.
      • liberata Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 23:43
        Nie macie telefonu, żeby sobie pogadać?
        Spędździe do kupy tą całą zgraję którym wynajmujecie/od których
        wynajmujecie, bardzo dobrze posłużą za tło rozmowy, a może sypną
        jakąś radą.
        • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 23:46
          Nie znalazlam innego lokum, mam nie zaklocac cennego spokoju mojemu facetowi...
          wiec milczę
        • stedo Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 23:47
          Nie nooo, to zabawne.Niech gadają.Jestem pełna zdumienia że facet, w końcu już
          powinien być dojrzały, daje się tak kręcić dwóm infantylnym kretynkom.
          • motylem_byla Re: Czy to już koniec związku ? 22.08.08, 23:50
            spalenizną zajechało coś...
            • liberata Re: Czy to już koniec związku ? 23.08.08, 00:00
              taa... czuję.
              żeby tylko komputer się nie spalił...
            • stedo Re: Czy to już koniec związku ? 23.08.08, 00:09
              Cześć motylku.A co u Ciebie? Jak tam martini? Jeszcze coś zostało?
              • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 23.08.08, 00:15
                To ja znalazlam to mieszkanie i to ja mam prawo decydować gdzie chce mieszkać
                Mój facet na początku się nie zgodził, później go przekonałam, przestaliśmy
                rozmawiać na ten temat, do tego poniedziałku kiedy wrócił do pracy i znajomi z
                pracy wpłyneli na jego odmienną, negatywną decyzję w stosunku do mieszkania, też
                mogę mu zarzucić że na jego decyzję miał wpływ innych osób. Związek polega na
                kompromisach, mój facet skończył rozmowy co do mieszkania, a teraz widzę bardzo
                małe szanse na znalezienie czegoś podobnego...
                • stedo Re: Czy to już koniec związku ? 23.08.08, 00:56
                  To mieszkanie to nie jest czysta sprawa. Tamten facet dał jasno do zrozumienia
                  że liczy na coś więcej z waszej strony niż tylko mieszkanie u niego. I wy we
                  dwie to wiecie i tylko udajecie pierwsze naiwne. I myślicie że uda wam się go
                  wykiwać.A ty tak wkręcałaś swojego faceta, bo zdawałaś sobie sprawę co jest
                  grane. Więc nie udawaj teraz świętoszki i niewinnej dziewicy.Jesteś nieuczciwa,
                  ot co.
                  • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 23.08.08, 00:59
                    Nie tylko ja jestem winna...
                    Mam gdzieś tego kolesia, odpowiadam za siebie i nie pozwolę sobie na
                    niejednoznaczne zachowania
                    więc mój facet powinien mi zaufać
                    • stedo Re: Czy to już koniec związku ? 23.08.08, 01:02
                      Nie dajesz podstaw by ci ufać.Oszukujesz, kręcisz, manipulujesz.I chcesz
                      wykorzystywać otoczenie wspólnie ze swoją siostrą.
                      • niespodziana Re: Czy to już koniec związku ? 23.08.08, 01:04
                        U: "Jaki jest największy sekret kung-fu?<panda>"
                        M: "Nie popełniać błędów"
                        U: "Jak się nauczyłeś nie robić błędów?"
                        M: "Robiąc błędy, wiele błędów."
                  • panda12321 Re: Czy to już koniec związku ? 23.08.08, 11:38
                    > To mieszkanie to nie jest czysta sprawa.

                    Zgadzam się w 100%. Po co koleś opowiada osobom które widzi pierwszy raz w życiu o planach zapełnienia nimi pustki po byłej kobiecie... A potem by zbadać jak będzie miał łatwo oraz jak trzymają się zasad raczy je piwem...

                    > I myślicie że uda wam się go wykiwać.
                    Znowu strzał w 10. Tak tłumaczy to moja dziewczyna, że bez względu na jego zamiary wykiwają go bo idą tam tylko mieszkać.
    • panda12321 gorąca prośba 23.08.08, 11:23
      Dziękuję za ponowne rozpatrzenie sprawy z uwzględnieniem mojego opisu sytuacji. Od jego zamieszczenia minęło ponad 12 godzin, moja dziewczyna w tym czasie napisała 13 postów uznając tylko jeden fragment za pomówienie:
      „> Jak sama przyznaje bez zażenowania nie sprzątała w domu,
      > raz w życiu musiała zmywać – w proteście kilka sekund moczyła naczynia
      > i odstawiała z resztkami jedzenia na suszarkę."
      totalne pomówienie”

      Ta historię ze złośliwym myciem naczyń opowiadała mi w ostatnich 10 dniach więc ona na pewno jest prawdziwa, być może jednak wyciągnąłem zbyt pochopnie wnioski, że tylko raz w życiu zmywała czy że nie sprzątała. Więc niech ten fragment się nie liczy – do prawdziwości całej reszty nie miała zastrzeżeń, podała jedynie powód zawiezienia siostry (dokumenty do stypendium) oraz że moja kawalerka nie ma kuchni – pominąłem to gdyż śniadania jem w pracy, obiadokolacje praktycznie codziennie na mieście, a jeżeli nie to w domu rodzinnym, a w kuchni robię herbatę. Jedyne dania jakie w niej przygotowywałem w ostatnim roku to potrawy na romantyczne kolacje z moja dziewczyna do policzenia których palce obu dłoni to chyba zbyt wiele.

      Można więc przyjąć, że mój opis jest rzetelny i zgodny z prawdą. Dlatego mam prośbę – czy na jego podstawie możecie nam pomóc i odpowiedzieć na pytanie postawione przez autorkę wątku, czy tak potraktowany dojrzały facet może mieć dość i w razie nie spełnienia ultimatum odejść?
      • wanilinowa Re: gorąca prośba 23.08.08, 11:37
        > Dlatego mam pr
        > ośbę – czy na jego podstawie możecie nam pomóc i odpowiedzieć na pytanie
        > postawione przez autorkę wątku, czy tak potraktowany dojrzały facet może mieć d
        > ość i w razie nie spełnienia ultimatum odejść?

        czuję się jak w tym programie gdzie dzwoni się pod TAK i NIE kierując losami
        bohaterów.
        odpowiedź jest prosta, wy i tak tego nie przetrwacie. nie dlatego że ona chce
        mieszkać z kolesiem, ale dlatego że nie umiecie się komunikować.
        zerwijcie chociaż jakoś ładnie (osobiście) a nie na forum, ok?
      • niespodziana Re: gorąca prośba 23.08.08, 13:28
        Jeżeli coś w Tobie wygasło, nie chcesz się dalej męczyć ze mną to odejdź, nie
        będę na siłę chciała żebyś był przy takiej głupiej, infantylnej dziewczynce jak
        ja, może powinieneś znaleźć kobietę dojrzałą, chcę żebyś był szczęśliwy i nie
        będę Ci niczego utrudniać...być może wybrałam złą rolę w Twoim życiu :(
        ale chce Cię zobaczyć jeszcze raz na żywo i porozmawiać...
      • stedo Re: gorąca prośba 23.08.08, 14:44
        Chcesz od nas rady? Chętnie, mogę służyć. Mogę też podać kilka danych o sobie,
        by przekonać Cię że moja opinia będzie miała jakąś wagę i będzie wiarygodna.
        Otóż nie jestem już w wieku większości uczestników forum. Mam już ponad 60 lat.
        A weszłam tu na forum jakiś czas temu po przejściu na emeryturę, aby być na
        bieżąco z problemami młodych i mieć orientację w sposobie widzenia przez nich
        świata.Zależy mi na tym, bo mam córkę w wieku Twojej dziewczyny, też studiuje na
        UW i nie chcę być wapniakiem tylko chcę służyć jej radą w problemach
        codziennego życia. Pisałam już kilkakrotnie o tym na forum.Matkuję tu trochę i
        służę radą i pomocą w miarę swoich możliwości.Ale musisz podać trochę więcej
        danych. Skąd pochodzi Twoja dziewczyna, czy to prowincja? Z czego ona tu się
        utrzymuje, czy rodzice łożą na jej utrzymanie?I czy to ludzie prości o
        tradycyjnym podejściu do życia, czy jest szansa na jakieś porozumienie z
        nimi?Dlaczego są przeciwni waszemu związkowi?I w jakim wieku jest siostra
        dziewczyny, czy jest starsza, poważniejsza? I czy Twoje intencje są czyste i
        jesteś gotowy na trwały związek gdyby relacje między wami były poprawne?
      • klejcun55 Re: gorąca prośba 23.08.08, 16:24
        Prawdziwy związek polega na tolerancji obojga partnerów a stawianie
        jakiegokolwiek ultimatum - moim zdaniem - może tylko zaszkodzić.
      • smurfi Re: gorąca prośba 23.08.08, 17:01
        Jak przeczytałam pierwszy post pani niespodziany pomyślałam, że dziewczyna zastanawia się czy wybrać mieszkanie czy chłopaka - dość wymowna sytuacja... Może jestem dziwna ale choć by mi nie wiem jak miało mi brakować kasy przez droższe mieszkanie, wybrałabym faceta. No litości jak się kogoś kocha to co za różnica gdzie i z kim mam potem mieszkać.
        Jak przeczytałam post pana pandy to padłam z wrażenia, że się tu spotkaliście:D Ale do rzeczy: przedstawia sytuacje z zupełnie innej strony, niby normalne podczas kłótni, ale wyjawia masę kłamstewek niespodziany na które ona nawet nie odpowiedziała- czyli jakoby się zgadza.
        Podsumowując nie mam wątpliwości, że dziewczyna nie warta uwagi i zaangażowania. Po pierwsze zastanawia się nad lokum/facet. Po drugie kłamie kombinuje.
        Tak mi się to widzi.
        • niespodziana Re: gorąca prośba 23.08.08, 17:04
          Muszę powiedzieć, że Pan Panda też nie zaprzeczył mojemu pierwszemu postowi -
          niech napisze co tam jest nieprawdą ?

          I myślę że najpierw zaręczyny, potem zamieszkamy, ale bez lokatorek :-P
          • niespodziana Re: gorąca prośba 23.08.08, 17:07
            każdy z nas - i ja i Pan Panda skupiliśmy się dla nas na aspektach
            najważniejszych i każdy widzi to z własnej strony
            Potrzebny nam kompromis, ale czy go osiągniemy...
          • smurfi Re: gorąca prośba 23.08.08, 17:08
            przedstawił sytuacje z swojej strony wiec to jest zaprzeczeniem tego co mówisz....
          • stedo Re: gorąca prośba 23.08.08, 17:14
            I kolejna żenująca uwaga z twojej strony, dziewczyno. Ty niczego nie rozumiesz,
            nie jesteś w stanie.Żenujące.I dalej usiłujesz prymitywnie, po dziecinnemu
            manipulować. Daruj sobie.
          • smurfi Re: gorąca prośba 23.08.08, 18:27
            niespodziana napisała:
            > I myślę że najpierw zaręczyny, potem zamieszkamy, ale bez lokatorek :-P

            btw twój chłopak rozważa czy z tobą być a ty o zaręczynach piszesz - gratuluje
            optymizmu ;]
      • amuga Re: gorąca prośba 23.08.08, 17:10
        Chyba trudniej sie doradza jak sie zna oba stanowiska, jednakze ja
        widze to tak.
        Samo postawienie ultimatum dziewczynie jest troszke niepowazne. Nie
        sluchasz jej argumentow wogole. Wyraznie ty traktujesz wasz zwiazek
        bardziej na serio, pewnie z racji wieku. Natomiast ona jest jeszcze
        bardzo mloda i nie wazne czy 22 czy 24 - bardzo mloda i chce
        jeszcze “pozyc”. Troche ja rozumiem ze nie chce mieszkac w domu
        gdzie nie za bardzo moze korzystac z kuchni. Nawet jesli nie umie
        gotowac i zmywac. Troche mi sie nie podobalo jak
        napisales: “pominąłem to gdyż śniadania jem w pracy, obiadokolacje
        praktycznie codziennie na mieście, a jeżeli nie to w domu rodzinnym,
        a w kuchni robię herbatę.” Bo to pokazuje tylko twoje potrzeby. Ona
        ma potrzebe posiadania kuchni zwlaszcza ze chyba jak wspomniales
        studiuje to trudno ciagle jesc na miescie bo i drogo i niezdrowo.
        Moze wlasnie posiadanie kuchni nauczy ja gotowac i zmywac. Tak na
        marginesie to jak bylam mloda o wielu rzeczach nie mialam pojecia
        jak sie robi. Jak zaistniala potrzeba to i swietnie gotuje a nawet
        zmywam chociaz nienawidze tego.
        Wlascicielem wynajmowanego mieszkania wogole bym sie nie przejmowala
        bo sam tekst i to ze zaprosil na piwo a nie na wino swiadczy o
        poziomie chlopaka. Przeciez wie ze istniejesz bo rozmawial z toba.
        Samo to kombinowaie jej z tym telefonem do niego troche dziecinne
        ale nie robilabym z tego tragedii. Czy naprawde podejrzewasz ze
        dziewczyna leci na takie typki? To ze chlopak chce to nie znaczy ze
        dostanie. Czy w twojej przeszlosci zdazalo sie ze kazda dziewczyna
        ktora ci sie podobala takze i jej sie podobales?
        Ona ma wolna wole i skoro nie czuje sie by mieszkac u ciebie to nie
        stawiaj sprawy na “ostrzu noza”. To nie jest powazne. Dajcie sobie
        troche czasu. Niech pomieszka gdzie chce mieszkac i zobaczysz jak
        sprawa bedzie sie rozwijac. Wyraznie jestes zazdrosny i to wcale nie
        jest zle ale bez przesady. Nie uwiazesz nikogo. Jest XXI wiek. Jak
        bedzie chciala ekserymentowac i miec przygody to mieszkajac z toba
        tez moze. Musicie miec wiecej wiary w siebie i zaufania. Bez tego to
        czy bedzie mieszkac tu czy tam i tak sie wam nie ulozy.
        Sprawe siostry musicie uzgodnic bo nie watpie ze jako osoba bez
        chlopaka moze twoja dziewczyne wyciagac na poszukiwania co uwazam
        byloby nie wporzadku w stosunku do ciebie jesliby chodzila jako
        singielka.
        Podsumowujac: problem mieszkania, niemycie naczyn, klapki mokre spod
        prysznica kwalifikuje sie do forum Humorum.
        Wzajemne zaufanie i relacje z siostra – problemy do glebokiej
        dyskusji i uzgodnien.
        Ale ogolnie to nie widze wielkich problemow.
        Byle bylo wzajemne uczucie to da rade rozwiazac.
        Czy naprawde sie kochacie?
    • aminoe Re: 23.08.08, 12:36
      Droga niespodziana, po przeczytaniu Twojego posta, wstawiłam się za Tobą, bo
      zachowanie twojego faceta wydawało mi się dziwne, ale teraz po przeczytaniu słów
      jednej i drugiej strony, niestety muszę się wycofać. Swoimi wypowiedziami,
      pognębiasz się, pokazujesz się z jakiejś infantylnej strony, ze strony
      rozkapryszonej dziewczynki, która być może, po prostu nie dojrzała do związku z
      dojrzałym mężczyzną. A Ty mężczyzno tej "dziewczynki", powinieneś poszukać sobie
      dojrzalszej partnerki. Nie chcę nikogo urazić, ale moim skromnym zdaniem, za
      duża przepaść między wami. Naprawdę chcesz się bawić w zabawy rodem z podwórka?
      O chorych relacjach między siostrami, nie wspomnę, bo tu już praca dla fachowca.
      Życzę rozsądku i odwagi w podejmowaniu dobrych decyzji.
      • niespodziana Re: 23.08.08, 13:24
        Niewytłumaczalny lęk to również sprawa dla fachowca
        sprawa z wakacjami, Renia i kolega chcieli jechać - ja zgodziłam się
        wszystko co piszesz jest przejaskrawione niestety, bo Renia też broniła naszego
        związku przed rodzicami, mówiąc dobre rzeczy o nim, zawsze go akceptowała i
        proszę Cię nie zrzucaj winy teraz na nią
        • panda12321 Miałem nie wdawać się w polemikę ... 23.08.08, 20:22
          ale nie mogę uwierzyć w to co czytam.
          Oddałem Wam cały dom. Sama narzekałaś, że obecność Twojej siostry krępuje Cię na randce. Zdarza się pierwsza okazja, że jej nie ma, a Ty już na początku przerywasz spotkanie by ją wcześniej ściągnąć do domu. Wtedy nie przyznałaś się, że to Twoja inicjatywa: „Renia pyta, czy możemy po nią przyjechać”. Widać w każdym momencie myślisz o niej, potwierdzając tylko tezę o uzależnieniu od niej.
          Na nic się nie zgodziłem - od początku mówiłem, że nie chcę jechać bo nawet nie wiem gdzie to jest, Ty nie byłaś w stanie mnie tam poprowadzić, a przypomnienie sobie o zniszczonym samochodzie definitywnie przekreśliło wyjazd. Nie wiedziałem, że ona czeka bo nikt nie jest w stanie kontrolować sytuacji gdy wymieniacie miedzy sobą kilkanaście esów na godzinę.
          Co do późnej pory o której piszesz (2 w nocy): wypożyczalnia video czynna do 22, u Włocha pizzę można zamawiać do 22:30, robią 10 minut, zjedliśmy i mieliśmy odpalić film gdy pojawiła się potrzeba wyjazdu po nią – więc nie było później niż 23:30. Może są dni kiedy wraca o 2, tego dnia było inaczej.
          Gdy miałem zadzwonić do faceta od mieszkania powiedziałem, że peszy mnie Wasze towarzystwo – w tym momencie taktownie wyszłaś, siostra została by kontrolować przebieg rozmowy i trzymać rękę na pulsie. Nie zrzucam winy na nią – fakty są faktami - ma ogromny wpływ na nasz związek.
          Piszesz: „Niewytłumaczalny lęk to również sprawa dla fachowca”. To nie lęki tylko obawy, gdy widzę jak uciekasz się do kłamstw żeby osiągnąć cel. Zawsze miałem Cię za osobę prawdomówną, uświadomienie sobie, że to nieprawda może budzić mój niepokój.
          Rozmawiałem z Tobą wielokrotnie ze spokojem – to Ty podnosisz głos, a ja proszę o jego ściszenie. Sama wielokrotnie się dziwiłaś jak mogę się nie bać w stresowych dla większości ludzi sytuacjach. Potrzebowałaś prawie dwóch lat znajomości byś zobaczyła mnie naprawdę smutnego (po wypadku) - a robisz ze mnie kolesia z problemami i lękami - na potrzebę postu?
          I jeszcze jedno. Sugeruję byś na poważnie zajęła się szukaniem alternatywnego mieszkania, a nie tylko tworzyła pozory, że to robisz – od dawna śledzę ogłoszenia na nk, ale pierwszy raz widzę żeby czyjeś ogłoszenie stało się przedmiotem drwin – oto dwa z komentarzy pod postem jaki tam zamieściłaś:
          „Moze jeszcze basen i limuzyne i to wszystko za 300zl no moze nawet mniej... heh(wyobraznia)”
          „za 300zl i z takimi wymaganiami to zycze powodzenia w szukaniu, moze lepiej skorzystac z akademika”.
          Piszesz o kompromisie? Ok., jak najbardziej. Ja zrezygnuję z sugerowanego przez innych przecinania pępowiny między Tobą a siostra, Ty zrezygnuj z mieszkania, które spowodowało, że zaczęłaś mną manipulować.
          Do osób, które dziwią się, że rozmowa toczy się tutaj: każdego wieczoru długo rozmawialiśmy w wyniku czego ustalaliśmy, że trzeba znaleźć inne mieszkanie. Rano kupowałem gazetę oraz kody do serwisów, umawiałem się z ludźmi na oglądanie, po czym dowiadywałem się, że siostra nie pozwoliła mojej dziewczynie na szukanie czegoś nowego zabraniając jej dalszych rozmów ze mną. Mam tego dosyć. Rozmowy na żywo nic nie wnoszą.
          • wrednisia Re: Miałem nie wdawać się w polemikę ... 24.08.08, 14:18
            Śledzę Wasz wątek z zaciekawieniem, bo muszę przyznać, że nie
            myślałam, że dwoje dorosłych (teoretycznie) ludzi nie potrafi się
            porozumieć werbalnie, a tylko na forum. Przecież w każdym dojrzałym
            związku szczera rozmowa to podstawa! Jak wyobrażacie sobie Wasze
            wspólne życie, jeśli nie będziecie potrafili się ze sobą porozumieć
            lub wyjaśnić spornych kwestii. Będziecie wchodzić na forum???
            Co do siostry, jestem pewna, że pępowinę trzeba przeciąć!
            Koniecznie. Uzależnienie Twojej dziewczyny od siostry (a jest
            uzależniona- widać to nawet w jej postach) nie rokuje dobrze temu
            związkowi.
            A tak na marginesie, czy Ty naprawdę chcesz być niańką a nie
            partnerem?
            • panda12321 przegraliśmy wszyscy 27.08.08, 15:26
              > A tak na marginesie, czy Ty naprawdę chcesz być niańką a nie partnerem?

              Być może z opisu dotychczasowych zachowań moja dziewczyna jawi się jako osoba, którą trzeba będzie w związku niańczyć. Nic bardziej mylnego - ma ogromną zaletę – z łatwością poddaje się zmianom. Na wyjeździe w ciągu 7 dni przeszła metamorfozę od osoby nie zainteresowanej obowiązkami w osobę, która sprząta, zmywa i robi śniadania. W tak krótkim czasie stopniowo wprowadzała kolejne elementy partnerskiego życia doprowadzając do podziału wszelkich obowiązków po połowie. Co do rozmów – nie potrafimy się porozumieć jedynie gdy w sprawy wplątany jest interes siostry – pozostałe wychodzą nam idealnie, nawet w trudnym świecie esów klimat jest tak intrygujący, że w 24 miesiące, głównie nocami, wymieniliśmy ich ponad 20 tys. – przedtem unikałem esów jak ognia ponieważ ich nie lubiłem. Nasze spotkania składają się w większości z rozmów, przyjemnych i często tak pasjonujących, iż w weekendy zdarza nam się, że kładziemy się o 7 rano „bo już pora”. Przez całą noc prowadzimy ożywione dyskusje, które pomimo dwóch lat znajomości nie słabną. Dzięki jej ogromnej wyobraźni nigdy się z nią nie nudzę, nigdy nie pomyślałem też, żeby sobie poszła bo chcę odpocząć. Czuję się z nią psychicznie tak komfortowo, jakbym nie przebywał z drugą osobą, ale był sam, a przy tym korzystam z wszelkich przywilejów związku. Do tego humor – zaskakujący, trafny i pokazujący potencjał jej wyobraźni - nareszcie ktoś dołączył pod tym względem do moich dwóch najlepszych przyjaciół. Jako człowieka akceptuję ją w 100%. Więc jak sama widzisz Wrednisia, nie obawiam się że w przyszłości będę jej niańką, wierzyłem w partnerstwo.
              Na pewno nie jest głupią gęsia, nigdy by też nikomu tego nie zarzuciła, nawet w przypływie odwagi wywołanej przebywaniem za zasłoną anonimowości jaką daje forum. W każdym jej poście widać zagubienie i chaos wynikający z rozdarcia miedzy między dwiema bliskimi osobami. Na spokojnie to zupełnie inny człowiek.
              Dzięki niej i wyprostowaniu kilku życiowych poglądów stałem się lepszym człowiekiem, jej pedagogiczne powołanie, zgodne z kierunkiem studiów, nie tylko ma na mnie wpływ, ale powoduję, że wiem, iż będzie wspaniałą matką.

              Podobnie jest z jej siostrą – może się wydawać czarnym charakterem naszego związku i ogólnie osobą złą. Nic bardziej mylnego - trzeba pamiętać, że dla umożliwienia siostrze kontynuowania naszego związku w wieku 19 lat opuściła rodzinny dom by pracować (w ostatni weekend pracowała 30 godzin – nie wracała do domu bo nie było czasu, spała w hotelu przy restauracji w której pracuje). Ma wiele zalet i dużą wrażliwość – mało kto by tak współczuł państwu młodym po weselu zepsutym przez jej pracodawców. Współczuła pomimo, że młoda para nie traktowała jej najlepiej.
              Wracając do sprawy - rację mają Ci, którzy dziwią się, że tak publicznie praliśmy brudy. Tak naprawdę źle się stało, że moja dziewczyna tu napisała w taki sposób. (Pierwszy opis można porównać do sytuacji, w której napastnik atakujący w parku kobietę nieświadomy jej umiejętności z zakresu sztuki walki został obezwładniony i zgłosił przybyłej policji, że został pobity… )
              Gdyby tylko pytała, czy ultimatum jest realne… Ale dodała cały opis historii tak niestaranny i stronniczy, pomijający tak wiele faktów, że po jego przeczytaniu sam bym napisał – uciekaj od niego jak najdalej. Nie dziwię się więc, że w pierwszym odruchu wylaliście na mnie rzekę pomyj. Przez to zostałem zmuszony do zamieszczenia sprostowania po którym z kolei jej się dostało, a ja zostałem utwierdzony, że tamto mieszkanie jest spalone i jeszcze bardziej okopałem się na swoim stanowisku. No i poleciała rozmowa na kilkadziesiąt postów, a my, jak trafnie zauważa Amuga, staliśmy się pośmiewiskiem.

              Cała nasza trójka przegrała przez tą dyskusję, każdy czytający ma nas za kogoś gorszego, niż naprawdę jesteśmy, my sami chyba też. A rzeczywistość jest zupełnie inna. Pamiętam zdziwienie z pierwszych randek: „Ty też przenosisz ślimaki z chodnika żeby ich nikt nie nadepnął?!? :O”… To sprawa wynajmu w tanim mieszkaniu robi z nas ludzi gorszych i głupszych niż jesteśmy. Kolejny argument, żeby uciekać od niego jak najdalej, póki jeszcze można coś uratować.

              Bez względu na to, czy sytuacja z wynajmem jest, jak w większości zaczęliście twierdzić po przeczytaniu wszystkich faktów, manipulacją i oszustwem czy tylko niesprzyjającym zbiegiem okoliczności – nie ma znaczenia, bo i tak jeżeli moja dziewczyna pójdzie tam mieszkać poczuję się oszukany.

              Niektórzy pisali, że stawianie jakiegokolwiek ultimatum jest złe. Wydaje mi się, że jeżeli w związku, nawet najwspanialszym i najbardziej udanym, pojawia się jakiś element (nadużywanie alkoholu, znajomość, uzależnienie od gier, unikanie podjęcia pracy itd.) przez który jego dalsze funkcjonowanie staję się zagrożone/uciążliwe/destrukcyjne dla zdrowia itp. to druga strona ma prawo do postawienia ultimatum. Postawiłem je świadomy, że tylko naprawdę beznadziejny związek może przegrać z jakimś mieszkaniem, o którym już tyle osób powiedziało, że jest „spalone”. Za taki naszego nie miałem, wprost przeciwnie. Ktoś napisał, że nigdy nie wybrałby mieszkania zamiast faceta, na którym nam naprawdę zależy. Zgadzam się w 100%.
              Postawiłem też ultimatum, by moja dziewczyna wreszcie zrozumiała, że protestując przeciwko takiemu mieszkaniu robię to na poważnie. Ona ciągle myśli, że żartuję. Nawet z ultimatum nie dowierza i stąd jej pytanie na forum. Ultimatum jest prawdziwe tak jak i brak zgody na wprowadzenie się tam po tych wszystkich nieczystych zagraniach, do których sama się przyznaje.

              W jednej z rozmów usłyszałem – „jeżeli czegoś nam się zabrania to jeszcze bardziej tego chcemy”. Siostry są też uparte jeżeli chodzi o stosunki z rodzicami – rozumiem, że można wzgardzić finansowym wsparciem gdy trwa konflikt, ale jeżeli rodzice sami skutecznie wyciągają rękę do zgody i chcą finansować córki na dotychczasowym poziomie, który pozwalał nie tyko na beztroskie życie ale i odkładanie na inne potrzeby, to trzeba z tego skorzystać. Tym bardziej, iż rodzice od lat są właścicielami dobrze prosperującej firmy i nie jest to dla nich aż takie obciążenie. A w obecnej sytuacji jest tak – „skoro ojciec nie akceptuje mojego związku to mu udowodnię, że nie potrzebuję proponowanego przez niego wsparcia finansowego i pójdę mieszkać do taniego mieszkania wynajmowanego przez faceta, który w zamian za okazjonalnie niski czynsz liczy, iż razem z siostrą zapełnienie pustkę po byłej dziewczynie, czym rozwalę swój związek”. Może czas by moja dziewczyna trzeźwo spojrzała na sytuację i zamiast udowadniać, zarówno swojemu ojcu jak i mi, swoją niezależność finansowo-decyzyjną, zrobić coś by każdy z nas wrócił do jej życia bo i tak w przyszłości wszystkie strony musiałyby się porozumieć gdyby ten związek miał jeszcze trwać. Wydaje mi się, że zarówno ona jak i jej 19-letnia siostra nie muszą już, w imię udowadniania czegoś, pracować i mają na to jeszcze trochę czasu. Chyba, że ten związek był dla niej jedynie rozrywką.


              p.s. es, co nie chciał dojść
              • amuga przegraliśmy wszyscy-niekoniecznie, to jest zycie! 27.08.08, 16:36
                Nawet przez chwile nie myslalam ze twoja dziewczyna jest zla osoba.
                Widac ze wie co chce i tak latwo nie popusci. Pewne rzeczy mi sie
                nie zgadzaly poprzednio a teraz wreszcie trzyma sie to bardziej
                kupy.
                Wlasnie sprawa siostry. Jakos do twojej dziewczyny nie pasowalo mi
                takie uzaleznienie od siostry i teraz jak wiem ze ta siostra jest
                mlodsza od niej to nie chce mi sie wierzyc ze ona ma taki wplyw na
                nia. Wydaje mi sie ze wlasnie twoja dziewczyna przejela opieke nad
                nia a to co nie jest wygodne w waszych relacjach jest zrzucone na
                siostre. To twoja dziewczyna gra "pierwsze skrzypce" a nie siostra.
                W koncu 19 lat to jest DZIECKO. Przypuszczalnie rodzice oczekuja od
                twojej dziewczyny by miala "oko" na nia a nawet jesli nie, to ona
                sama wie ze tak ma byc. W koncu sa rodzina. Przypomnij sobie jak
                miales tyle lat, co miales w glowie?
                Wybacz ale nadal nie widze problemu dlaczego to mieszkanie
                jest "spalone" chyba ze ten chlopak ma tam takze mieszkac bo nie
                jest to powiedziane wyraznie. Wtedy bym na pewno nie pochwalala ale
                nie dlatego ze niby on ma jakies plany w stosunku do niej tylko
                wogole bylaby to dziwna sytuacja. W przeciwnym wypadku nadal nie
                rozumiem problemu. Zawsze zostaje stara zasada: "zaprzyjaznienia
                sie z wrogiem" wtedy masz pelna kontrole nad sytuacja.
                Zycze wam jak najlepiej ale cos mi sie wydaje ze chcesz poswiecic
                zwiazek tylko po to by wyszlo na twoje.
                Skoro jest wam tak dobrze razem to po co poswiecac to kosztem
                waszego wzajemnego uporu. Zerwac jest latwo ale znalezc osobe z
                ktora jest nam dobrze to jest naprawde sztuka. W kazdym zwiazku
                trzeba isc kiedys na kompromis i jak myslicie ze w nastepnych
                zwiazkach bedzie droga uslana tylko rozami to jestescie w wielkim
                bledzie. Zawsze beda problemy do rozwiazania i dlatego trzeba sie
                nauczyc je wspolnie rozwiazywac a nie uciekac od nich bo i tak one
                was kiedys dogonia.
                Przyznanie sie do bledu czy jednej czy drugiej osoby to jest sztuka
                i pokazuje jak osoba ma silny charakter i duze poczucie wlasnej
                wartosci. To nigdy nie jest wstyd.
                A to ze nie chce przyjac pieniedzy od rodziny to jest tylko jej
                sprawa i widocznie ma jakies ku temu powody i ja na twoim miejscu
                bym ja w tym wspierala a nie krytykowala. To swiadczy dobrze o jej
                charakterze i silnej woli. Samemu dochodzenie do wszystkiego jest
                szybka szkola zycia i nikomu to na zle nie wyszlo zwlaszcza ze ma
                czas bo jest bardzo mloda. A pieniedzy nigdy nie jest dosc. Wierz
                mi.

                panda12321 napisał:
                "Chyba, że ten związek był dla niej jedynie rozrywką."

                Jezeli tak by mialo byc to przynajmiej dla ciebie lepiej by sie to
                skonczylo bo czas leci.

                Trzymajcie sie i nie dajcie sie.

                • panda12321 Re: przegraliśmy wszyscy-niekoniecznie, to jest z 27.08.08, 17:05

                  > Wybacz ale nadal nie widze problemu dlaczego to mieszkanie
                  > jest "spalone" chyba ze ten chlopak ma tam takze mieszkac bo nie
                  > jest to powiedziane wyraznie. Wtedy bym na pewno nie pochwalala ale
                  > nie dlatego ze niby on ma jakies plany w stosunku do niej tylko
                  > wogole bylaby to dziwna sytuacja.

                  Chłopak, który wynajmuje ma mieszkać z nimi w dwupokojowym mieszkaniu z którego wyprowadziła się jego dziewczyna gdy go rzuciła.

                  > Zycze wam jak najlepiej ale cos mi sie wydaje ze chcesz poswiecic
                  > zwiazek tylko po to by wyszlo na twoje.

                  Nie chcę niczego poświęcać. Jestem osobą, która pod wpływem wiarygodnych argumentów łatwo zmienia zdanie. Ona również. Dlatego jej upór w tym momencie jest jeszcze bardziej zastanawiający. Mój uzasadniony - sparafrazuję fragment poprzedniego postu:
                  Który facet zgodzi się na odprowadzanie swojej dziewczyny do mieszkania kolesia:
                  - który deklarował, iż będzie ona wypełnieniem pustki po byłej?
                  - który już na wstępie proponuje jej alkohol?
                  - który sprawia, że Wasza dziewczyna po raz pierwszy w Waszym związku ucieka się do manipulacji i kłamstw?

                  • amuga nikt nie przegral! 27.08.08, 18:04
                    Teraz bardziej rozumiem twoje obawy ale nadal nie widze wielkiego
                    problemu dla ciebie. Wydaje mi sie ze takie koedukacyjne
                    wynajmowanie mieszkan jest teraz dosyc powszechne i nie dziwie sie
                    ze chlopaki wola wynajac dziewczynom anizeli chlopakom. Twoja
                    dziewczyna patrzy na wygode, bo i kuchnia i dobra lokalizacja i
                    tanio. Nie mozesz zaprzyjaznic sie z wlascicielem przez co bedziesz
                    mogl tam bywac kiedy bedziesz chcial? Z drugiej strony zostawiac
                    tam sama mlodsza siostre kiedy dziewczyna by byla u ciebie to
                    trzeba by mu zaufac.
                    Trudno cos wam doradzic ale moze by sprobowac pare miesiecy jak to
                    bedzie wygladalo i wtedy podejmiecie decyzje. W koncu co to jest
                    pare miesiecy przy reszcie zycia jaka moglibyscie spedzic razem.
                    Powinniscie porozmawiac razem, zrobic pewne uzgodnienia wlacznie ze
                    spisaniem tego na kartce i scisle sie do tego stosowac.
                    Ja wiem ze czasami jak czlowiek wbije sobie cos do glowy to mimo
                    calkowitej bezzasadnosci zarzutu nie potrafi sie tego pozbyc.

                    "Który facet zgodzi się na odprowadzanie swojej dziewczyny do
                    mieszkania kolesia:
                    - który deklarował, iż będzie ona wypełnieniem pustki po byłej?
                    - który już na wstępie proponuje jej alkohol?
                    - który sprawia, że Wasza dziewczyna po raz pierwszy w Waszym
                    związku ucieka się do manipulacji i kłamstw?"

                    Przypominam ze jest XXI wiek.
                    Mieszkanie nie jest kolesia jedynie jest to mieszkanie wynajete
                    przez kolesia.
                    Wybacz ale dla mnie chcesz ja karac za kolesia glupie teksty.
                    Rozliczaj ja z tego co ona powiedziala do niego a nie odwrotnie.
                    Ja jako kobieta moge ci powiedziec ze musimy znosic mnostwo glupich
                    tekstow chlopakow ale wiesz co, my wysluchamy i w myslach
                    mowimy: "spadaj palancie na drzewo i tak bedzie jak ja chce a ty
                    mozesz sie tylko oblizac". A to ze wypila jego piwo to ciesz sie
                    ze frajer placi.
                    Nie wiem wiecej co wam poradzic ale bez wspolnej rozmowy nic nie
                    osiagniecie. Czy mialoby sie skonczyc zle czy dobrze. Musicie ze
                    soba rozmawiac. Bez tego nie ma nic a tylko rosnie przepasc miedzy
                    wami.
                    • panda12321 Re: nikt nie przegral! 27.08.08, 18:13
                      On nie wynajmuje mieszkania - ono jest jego własnością.
                      Moja dziewczyna oznajmiła, że chce akademika lub mieszkania studenckiego -
                      dostała moją stuprocentową zgodę, każde w opcji koedukacyjnej. Potem okazało
                      się, że chciała mnie tym przestraszyć bym zgodził się na mieszkanie z tym kolesiem.
                      • amuga Re: nikt nie przegral! 27.08.08, 18:26

                        > On nie wynajmuje mieszkania - ono jest jego własnością.

                        Ja wiem, ale odpowiadalam na: "Który facet zgodzi się na
                        odprowadzanie swojej dziewczyny do mieszkania kolesia:" bo skoro
                        wynajmuje pol mieszkania to odprowadzasz dziewczyne nie do niego a
                        do jej wynajmowanego pokoju. Oni, mimo iz mieszkaja w tym samym
                        mieszkaniu moga wogole sie nie widywac.

                        Juz wszystko powiedzialam co mialam do powiedzenia. Ja przeciez nie
                        ugodnie miedzy wami co mam byc. Musicie zrobic to sami a zbliza sie
                        weekend wiec jest ku temu okazja.
                        Ja tylko na pozegnanie chcialam wam (Niespodziana i Panda) zadac
                        pytanie co dla was jest wazniejsze: "Miec racje czy byc razem?" i
                        na to odpowiedzcie juz sobie wzajemnie.

                        • wrednisia Re: nikt nie przegral! 27.08.08, 19:25
                          Ja też popieram Amugę. Uważam, że powinieneś pozwolić swojej
                          dziewczynie zamieszkać w tym mieszkaniu jakiś czas. Wytyczcie sobie
                          granicę, np. 3 miesiące, i zobaczysz jak się sytuacja rozwinie.
                          Kilka postów wyżej bardzo pięknie opisałeś swoją dziewczynę i Wasz
                          związek; jeśli Ci rzeczywiście tak na nim (związku) zależy, to nie
                          stawiaj wszystkiego na jedną kartę, nie uzależniaj Waszej
                          przyszłości od głupiego mieszkania. Ktoś napisał wyżej, że mając do
                          wyboru chłopaka i mieszkanie, na 100% wybrałby chłopaka. Ja też na
                          pewno bym tak postąpiła, jednak uważam, że powinieneś pokazać swojej
                          dziewczynie, że masz do niej zaufanie i pozwolić jej tam zamieszkać
                          (na próbę, na jakiś czas, jak proponowała Amuga).
                          Również trzymam za Was kciuki i będę z ciekawością śledzić wątek co
                          dalej:)
                          • panda12321 nie zawsze trzeba ustąpić... 28.08.08, 15:29
                            Do tej pory mieliśmy trzy sporne sytuacje które mogły zaważyć na kontynuacji naszego związku – dwie z jej winy, jedną z mojej. W tej z mojej winy bezwarunkowo przyjąłem wszelkie jej żądania pomimo, iż nie traktowała mnie wtedy jak kogoś bliskiego kto pierwszy raz zawiódł w związku (przysłała mi esa z pogróżkami: „jak tego nie zrobisz to inni się tym zajmą”. Potem tłumaczyła się, że to nie jej słowa bo jego treść została podyktowana przez jakiegoś przyjaciela).
                            W sytuacjach z jej winy również musiałem ustąpić – raz z własnej inicjatywy dała mi ważną dla mnie obietnicę, że czegoś nie zrobi i w ciągu 48 godzin, za namową siostry i przyjaciela, to zrobiła. W drugiej też ewidentnie nie była ze mną szczera – spytałem się czy coś się wydarzyło albo czy się dzieje ponieważ mam bardzo złe przeczucia, trzykrotnie zapewniła, że nic się nie wydarzyło i wszystko gra. Równocześnie przełożyła randkę z piątku na sobotę, w sobotę znowu - na niedzielę, ciągle wmawiając mi, że to bez powodu. Po tygodniu przyznała się, że przyjaciel, który spowodował pierwszy konflikt odwiedził siostry i razem z siostrą namawiał ją by się ze mną nie spotkała podczas jego wizyty. Wtedy moja dziewczyna, widząc zły wpływ przyjaciela na nią i destrukcyjny na nasz związek, odsunęła go od siebie i od prawie roku był w związku spokój – do teraz. Równie zły wpływ, jak nie gorszy, ma na ans to mieszkanie i trzeba je jak najszybciej usunąć z naszego życia – przez nie mamy największy kryzys w historii.

                            Nikt nie lubi być oszukiwany. Ja jestem trzeci raz i znowu miałbym ulec mimo, że przyznajecie w swoich postach, iż w prawdziwym związku facet na 100% wygrałby z mieszkaniem. Dodam, że moja dziewczyna równie jak ja nienawidzi bycia oszukiwaną. Gdy jedyny raz ją zawiodłem była zła m.in. o to, że mam przenośną kamerę o której nie wiedziała, a była pewna, że nie mam żadnej – taki mylny wniosek wysnuła po moich zapewnieniach, że nie instalowałem żadnych kamer podglądających moje lokatorki. Przecież jedno nie przeczy drugiemu i jej wtedy nie oszukałem. Mimo to pytała: z innymi rzeczami też mnie tak oszukujesz, jak mam ci teraz wierzyć. A przecież to nic w porównaniu z tym co sama mi serwuje.
                            Dlatego nie rozumiem czemu mam się zgodzić. Po dodaniu mojego opisu zdecydowana większość ludzi opowiedziała się po mojej stronie. Skoro tyle osób ma podobne zdanie to znaczy, że nic sobie nie uroiłem i mam prawo tak myśleć, chyba że to zbiorowa paranoja. A gdy rozmawiam z siostrami łatwo zgłupieć – na moje argumenty uśmiechają się z politowaniem jakbym cierpiał na manie prześladowczą. Stąd zniknąłem z ich życia na te dni by każdy mógł przemyśleć stanowisko i nie mają się co unosić dumą, że ktoś mi im daje ultimatum – wszystko zostało wielokrotnie powiedziane, a one ciągle z uporem, jak te syreny nawołujące żeglarzy, namawiają mnie bym przyszedł i „porozmawiał”, znowu się uśmiechną z politowaniem, może w końcu uwierzę. Nie uwierzę...

                            Ta sytuacja może pokazać, jak ważny naprawdę jestem dla niej. Przyznacie, że po tym wszystkim można mieć wątpliwości co do moich praw i pozycji w tym związku. Nie tylko Wasze posty mnie upewniły, że postępuję słusznie. W kilku miejscach zamieściłem ogłoszenia kopiując warunki, jakie usłyszała moja dziewczyna od faceta w feralnym mieszkaniu. Mimo gorącego okresu i chwytania się przez studentów wszelkich okazji moje ogłoszenie w większości miejsc było omijane szerokim łukiem. W jednym rozgorzała długa dyskusja, głownie w tonie prześmiewczym. Były też tam opinie, o które na końcu sam poprosiłem: „za nic nie wybrałabym się na takie spotkanie. i wierz mi, bo przy szukaniu mieszkania, przeszłam przez wszystkie stadia ludzkiej głupoty i absurdu łącznie z myciem w miednicy za 450 zł”
                            Trzeci z typów reakcji to dwa zapytania, w których dla dziewczyn jasne było, że tak formułując ofertę będę szukał w nich nie zapełnienia pustki po byłej dziewczynie ale jej następczyni: „To ogłoszenie dotyczące pokoju to na poważnie, czy tylko szukasz kogoś kto zastąpi byłą dziewczynę?” „Ale serio, szukam lokum, nie faceta.” Były też lojalne wobec swoich facetów nie ukrywając ich istnienia i nie przeciągając momentu poinformowania wynajmującego, czyli mnie, o tym. Moja dziewczyna na analogiczna prośbę z mojej strony powiedziała, że ma dużo czasu do 1 września – widocznie chciała się przyznać dopiero po wprowadzeniu – więc ma pełną świadomość, na co koleś może liczyć skoro boi się, że prawda mogłaby uniemożliwić jej otrzymanie tego miejsca w tym mieszkaniu.

                            Co do Waszych propozycji – nie zaprzyjaźnię się z kolesiem. Ważne jest pierwsze wrażenie. Nie zrobi dobrego na mnie ten, kto zaczyna znajomość od rzucenia słuchawką. Nie uwierzę, że dający ogłoszenia tak mają. Ja tak nie mam – słucham do końca - dzwoniący najlepiej wie, kiedy nastąpi. Nic mnie to nie kosztuje, on płaci za połączenie, a cierpliwość jest darmowa. Czasem mam wiedzę o innych miejscach – nie raz udało mi się znaleźć stancję osobie, której u siebie nie mogłem zakwaterować.
                            Pewnie, że chciałbym mieć siłę na zaproponowany przez Was wariant z mieszkaniem na próbę u kolesia. Ale jej nie mam. Znacie taki ścisk w gardle gdy obawiacie się, że Wasz mąż lub chłopak Was oszukuje, że gra nieczysto, że może ma kogoś. Ten lęk gdy znajdziecie u niego jakiś dowód na ewentualną zdradę, np. prezerwatywę wypadająca z kieszeni spodni noszoną pomimo, iż używacie tabletek; gdy widzicie, że chowa telefon, odbiera nocne esy których treść w pospiechu kasuje; gdy nagle seryjnie zaczyna późno wracać z pracy; piszę z kimś na gg po nocach ze szczęśliwym uśmiechem wymalowanym na twarzy, którego już nie pamiętacie gdyż od dawna na niej nie gościł? Jak znacie, to wiecie co czuję gdy myślę o perspektywie zamieszkania mojej dziewczyny w tamtym mieszkaniu. Ten płytki, trudno osiągalny przez nadmiar dręczących myśli sen, z którego człowiek budzi się na siedząco z otwartymi oczami… Nie miałem tak wcześniej. Dałem zgodę na zamieszkanie pomimo, że nie była to łatwa decyzja i większość facetów nigdy by się na coś takiego nie zgodziła. Moja dziewczyna zamiast docenić oraz zrozumieć jak delikatna jest to sprawa i przeprowadzić działania w sposób uczciwy i nie budzący zastrzeżeń, zachowała się jak słoń w składzie porcelany. Przez to straciła akceptację wybranego lokum i drugi raz już jej nie otrzyma.
                            Według mnie związek w czasach pełnych konsumpcyjności i egoizmu ma być enklawą, w której ładujemy baterię na dalsze stawianie czoła trudom dnia codziennego. A mój stał się przyczyną smutku i przygnębienia. I to z tak błahego powodu jakim jest wybór stancji. Nie zgadzam się na to i nie wycofuję się z postawionego warunku - w razie podtrzymania przez moją dziewczynę decyzji o zamieszkaniu tam usunę się w cień. Głęboki cień…
                            • amuga Re: nie zawsze trzeba ustąpić... 28.08.08, 20:07
                              Piszesz nieglupio i widac ze sprawe przemyslales wilokrotnie i nie
                              jest to pochopna decyzja.
                              To juz nie jest wazne kto ma racje a kto nie. Kazdy ma swoje racje
                              i pokazuje ze swojego punktu widzenia i naprawde trudno ocenic.
                              Jedno jest pewne ze zapanowal w waszych relacjach straszny balagan
                              i wszelkie naprawy nie maja wielkich szans szczegolnie jak nie
                              widac jakis szczegolnych checi miedzy wami do polemiki. Ale
                              rozumiem ze przychodzi taki moment ze nie widac sensu dalszych
                              dyskusji.
                              Wydaje mi sie ze slusznie ocenila sytuacje Stedo.

                              >>Pewnie, że chciałbym mieć siłę na zaproponowany przez Was wariant
                              z mieszkaniem na próbę u kolesia. Ale jej nie mam. Znacie taki
                              ścisk w gardle gdy obawiacie się, że Wasz mąż lub chłopak Was
                              oszukuje, że gra nieczysto, że może ma kogoś. Ten lęk gdy
                              znajdziecie u niego jakiś dowód na ewentualną zdradę, np.
                              prezerwatywę wypadająca z kieszeni spodni noszoną pomimo, iż
                              używacie tabletek; gdy widzicie, że chowa telefon, odbiera nocne
                              esy których treść w pospiechu kasuje; gdy nagle seryjnie zaczyna
                              późno wracać z pracy; piszę z kimś na gg po nocach ze szczęśliwym
                              uśmiechem wymalowanym na twarzy, którego już nie pamiętacie gdyż od
                              dawna na niej nie gościł? Jak znacie, to wiecie co czuję gdy myślę
                              o perspektywie zamieszkania mojej dziewczyny w tamtym mieszkaniu.<<

                              Wiem dokladnie o co ci chodzi ale to nie to, ze samo jej
                              zamieszkanie w mieszkaniu kolesia wam by popsulo zwiazek, ale masz
                              przeczucie ze problem stworzony przez to mieszkanie uswiadomil wam,
                              szczegolnie tobie ze nie macie wspolnych celow i nie kierujecie sie
                              tymi samymi zasadami, wasze drogi sie rozchodza i jest to poczatek
                              konca. Stad ten scisk w gardle. Zal za strata czegos co juz nie
                              wroci.

                              >>Według mnie związek w czasach pełnych konsumpcyjności i egoizmu
                              ma być enklawą, w której ładujemy baterię na dalsze stawianie czoła
                              trudom dnia codziennego. A mój stał się przyczyną smutku i
                              przygnębienia. I to z tak błahego powodu jakim jest wybór stancji.
                              Nie zgadzam się na to i nie wycofuję się z postawionego warunku - w
                              razie podtrzymania przez moją dziewczynę decyzji o zamieszkaniu tam
                              usunę się w cień. Głęboki cień…<<

                              No to zycze sil i konsekwencji bo ciagla walka i "szarpanie sie"
                              tylko nas oslabia. Lepiej te sily spozytkowac na budowe czegos
                              konstruktywnego
                  • wm34 Re: przegraliśmy wszyscy-niekoniecznie, to jest z 28.08.08, 09:55
                    powiem szczerze , nagroda dla tego faceta , dziewczyno Ty chesz żyć
                    czy bawić się ????????? dziwię się , że ten facet ma jeszcze
                    cierpliwość; a z siostrą proponuję wziąć ślub i w ogóle inne
                    rzeczy , po co Ci facet , zreszta taki , któremu zależy na TObie ,
                    bo osobiście znam takich , co dawno mieliby Cię gdzieś . Ale on
                    jeszcze próbuje , szkoda słów na Ciebie , mam wrażenie, że Ty
                    czerpiesz przyjemność z tego, że bedzie nowy koleś itd. Mój brat
                    okreslił to jednym słowem , gó..ara , a facet powinien znaleźć
                    kobietę , która go doceni ; Tobe proponuję terapię i ucięcie smyczy
              • stedo Re: przegraliśmy wszyscy 28.08.08, 04:46
                Zupełnie z innym nastawieniem przedstawiłeś teraz wasz związek i swoją
                dziewczynę niż w poprzednich postach. Tam była nieodpowiedzialną, infantylną
                młódką, leniwą, której nawet siostra musi przygotowywać jedzenie bo tak
                pozostawałaby "tylko na jogurtach". Do tego obie siostry są bałaganiarami,
                stroniącymi od sprzątania. Kręcą, manipulują, by stworzyć sobie warunki do
                swobodnego, zabawowego życia i "poznawania nowych ludzi" w jakiś podejrzanych,
                niezbyt "czystych" warunkach lokalowych, za które miałbyś jeszcze współpłacić/te
                200zł/, mimo że pozostawała w poważnym rzekomo związku z Tobą.Jej reakcja na
                Twoje posty była taka infantylna, bez sensu i logiki.Brak w nich było
                umiejętności logicznego, klarownego wyrażania myśli, a jedynie takie prostackie,
                dziecinne "odgryzanie się".W ogóle z obydwu stron wyzierała wzajemna niechęć,
                brak zaufania i głębokie pretensje.Ty to teraz tłumaczysz zagubieniem i
                rozdarciem dziewczyny.Twoje posty zdecydowanie górują poziomem argumentacji i
                dojrzałością.Obecnie mówisz że dziewczyna jest taka inteligentna, dojrzała,
                obdarzona wyobrażnią i ogólnie cud, miód i może być nawet matką Twoich
                dzieci.Skąd ta zmiana nastawienia, zastanawiające? Czyżby to wpływ tego
                spotkania, o które zabiegała, by przekonywać Cię do swoich racji? I dałeś się
                bardziej zmanipulować?Bo że pozostajesz pod silnym wpływem swej lubej, mimo
                tego że jesteś starszy, dojrzalszy, bardziej odpowiedzialny i jawisz się jako
                bardziej inteligentny, to nie ulega wątpliwości.I ona sądzi że odpuścisz. W
                każdym razie jest gotowa na przyjęcie innego rozwiązania i rozstanie, aby tylko
                jej było na wierzchu.Truuudna osoba.
                A teraz ustalmy pewne fakty i ich chronologię, bo ma to znaczny wpływ na
                charakter konfliktu.Powstały tu pewne niespójności i wzajemnie znoszące się
                relacje.Otóż:
                1/Twoja dziewczyna studiuje, nie mieszka z tobą, jest utrzymywana przez
                rodziców, którzy niechętnie patrzą na wasz związek, ale go tolerują, nie zdając
                sobie za pewne sprawy ze stopnia tej zażyłości.
                2/ wyjeżdżacie w góry, by pożegnać się, bo dziewczyna wraca na wakacje do
                domu.Jej siostra/skąd nagle siostra tu się znajduje, zadomowiona w W-wie, ma tu
                nawet swojego chłopaka?/ kabluje rodzicom że wyjechaliście razem.Zaznaczam że wg
                danych do tej pory siostra powinna mieszkać w domu, stosunki z rodzicami były na
                tyle poprawne że utrzymują dziewczynę i nawet przyjeżdżają do W-wy, by ją zabrać
                na wakacje. Ale nagle pojawia się siostra w układzie, która zdradza tajemnicę
                n/t stopnia zażyłości w waszym związku, który oburza rodziców i stawiają
                kategoryczny sprzeciw.
                3/dziewczyna wybiera wasz związek, zrywa z rodzicami,rezygnuje z ich pieniędzy i
                postanawia radzić sobie sama.
                4/ Jej siostra, młodsza, staje za nią, też wyprowadza się z domu/ ale już
                wcześniej była tu zadomowiona, była tu z chłopakiem przecież/, rezygnuje z
                finansowania przez rodziców, idzie do pracy, aby utrzymać siebie i pomóc
                starszej siostrze, mimo że wcześniej ją wsypała i dała asumpt do ostrego
                konfliktu z rodzicami.Mogę wydedukować że mając 19 lat dopiero zdała maturę,
                przyjechała na egzaminy na uczelnię, ale nie dostała się i tak tu waletowała u
                siostry finansowana do czasu konfliktu przez rodziców.Ale skoro nie dostała się
                na studia/chyba tak, bo może pracować na tyle, by się utrzymać i jeszcze pomóc
                siostrze/,to skąd to stypendium i na jakiej podstawie, skoro rodzicom dobrze się
                powodzi?
                5/Siostrom brakuje pieniędzy na dotychczasowe mieszkanie, więc zamieszkują u
                Ciebie. Ale robią Ci takie zamieszanie ze względu na swoje bałaganiarstwo że
                postanawiasz nie przedłużać propozycji mieszkania dla siostry. Twoja dziewczyna
                z odpowiedzialności za siostrę i ze względu na silny z nią związek, postanawia
                wyprowadzić się razem z nią.Chce też być bardziej niezależna i swobodna, by móc
                prowadzić nieskrępowane życie towarzyskie, bawić się i "poznawać nowych
                ludzi".Prosi byś pomógł jej w finansowaniu nowego lokum w wys. 200zł. Ty
                przystajesz. Siostry znajdują mieszkanie, którego warunki wynajmu wzbudzają w
                Tobie zastrzeżenia. Dziewczyna nie chce z niego zrezygnować, Ty stawiasz
                ultimatum, że albo Ty albo to mieszkanie.Dziewczyna motywuje że musi mieszkać z
                siostrą, bo ma wobec niej zobowiązania i pozostają w ścisłych relacjach ponieważ
                siostra poświęciła się dla niej i waszego związku, a mieszkanie b. im odpowiada/
                dziewczyna wybiera siostrę i mieszkanie, wasz związek jest na dalszym
                miejscu/.Chyba nie jest tak do końca, bo siostra już wcześniej nie mieszkała w
                domu i niezbyt miała ochotę tam do niego wracać. Chciała pożyć w W-wie bez
                kurateli rodziców i wykorzystała okazję.
                6/ Opcja dalszego rozwoju sytuacji. Dziewczyny wybierają tamto mieszkanie, ale
                wasz związek rozsypuje się. Ale wtedy rodzice chętnie znów zaczną łożyć na
                córki, tym bardziej że już w tej chwili chcą się pogodzić. A te gadki dziewczyn
                że na złość rodzicom" odmrożą sobie uszy" i będą utrzymywać się same, to tylko
                taka ściema, coby zobligować Ciebie do ustępstw i utrzymać dwie sroki za ogon
                tzn.mieć swobodne życie towarzyskie i Ciebie w odwodzie.
                7/ Dziewczyny rezygnują z tego mieszkania , utrzymują się same i wasz związek
                istnieje.Truuudno będzie, zważywszy na charakter relacji między nimi i brak
                pieniędzy. Powinny pogodzić się z rodzicami,.Ale za jaką cenę? Rozstania z Tobą?
                Czy istnieje szansa na zaakceptowanie przez rodziców waszego związku w tej
                sytuacji. I czy upór dziewczyny przeciw pogodzeniu, to taka dziecinna chęć
                postawienia na swoim ryzykując wasz związek, bez liczenia się z realiami.Czy ona
                sądzi że postawiony pod ścianą, będziesz skłonny w większym stopniu łożyć na jej
                utrzymanie? Nie jest to etyczne z wielu względów. Tak czy siak jesteś w trudnej
                sytuacji. Chyba że dziewczyna w jakiś sposób pogodzi się z rodzicami i oni was
                zaakceptują. Nie wiem czy jest taka możliwość. To jedyne wyjście, chyba że
                złamiesz się i zgodzisz na tamto tanie lokum. A co z Twoim honorem?
              • smurfi Re: przegraliśmy wszyscy 28.08.08, 21:09
                myślałam że już skończyliście a tu dalej dyskusja wre... eh

                co do treści postu:
                nagle jest wspaniała, mądra i dojrzała ale konfliktu dalej nie rozwiązaliście...? dziwne.

                ___________________________________________________________________
                wzięłam więc strzelbę swojego dziadka.. odstrzeliłam Ci łeb, wylądował w rabatkach..
    • rachela27 Re:Autorka wątku powinna wydorośleć. 23.08.08, 14:00
      Moim zdaniem, dopóki twoja dziewczyna nie będzie miała własnego zdania i nie
      przetnie pępowiny z siostrą,ciężko wam będzie stworzyć zdrowy normalny związek.
      Ona kategorycznie nie powinna mieszkać z siostrą.

      Nie jesteś zmuszony nigdzie wozić jej siostry, ani odbierać jej z pracy kiedy
      będzie miała taki kaprys.
      Nie mówię, aby totalnie ją olać, ale wszystko ma swoje granice.
      Ona jest osobą dorosłą i powinna radzić sobie sama.
      POZDRAWIAM i życzę powodzenia - chociaż myślę, że będzie ciężko
      • niespodziana Re:Autorka wątku powinna wydorośleć. 23.08.08, 14:43
        To ja w ramach ścisłości powiedziałam mojej siostrze, że możemy (jak będziemy
        mogli) po nią przyjechać, z pracy do domu idzie piechotą 40 minut i czasem musi
        wracać w późnych porach nocnych (godzina 2). Po prostu bałam się o nią, a
        zadzwoniła tylko jeden raz żeby po nią przyjechać, nie mogliśmy. Wróciła sama,
        porozmawiała jeszcze z nami i poszła do siebie, nie była zła za to że nie
        przyjechaliśmy. Chciałam też dodać, że na początku mój facet zgodził się po nią
        pojechać, lecz później przypomniał sobie o stłuczonej lampie i nie że nia zna
        drogi, uznaliśmy że lepiej żeby nie jechał, a siostra czekała na nas pół godziny
        i mówiła że tylko o to się wkurzyła, że najpierw mówimy że jedziemy a potem nie.
        • panna.w.paski o tempora, o mores 23.08.08, 17:48
          Własnym oczom nie wierzę, myślałam, że w dzisiejszych czasach ludzie są jeszcze
          w stanie normalnie porozmawiać i wszystko sobie wyjaśnić w cztery oczy..
          • klejcun55 Re: o tempora, o mores 27.08.08, 23:42
            > Moja dziewczyna nie sprząta, lubi długo leżeć - zdarza się, że do 14-tej, nie
            umie nic przygotować do jedzenia – bez siostry skazana jest na jogurty. Jak sama
            przyznaje bez zażenowania nie sprzątała w domu, raz w życiu musiała zmywać – w
            proteście kilka sekund moczyła naczynia i odstawiała z resztkami jedzenia na
            suszarkę. Jak mówi szuka męża który będzie jej gotował i sprzątał. Nawet jak się
            kapie, muszę po niej spłukiwać i myć wannę, na zalaną podłogę wchodzi
            wyjściowymi klapkami pozostawiając szarą maź na która reaguje jedynie Byłaby
            szansa, że takie jedno małe tornadko w domu da się
            przecierpieć – ale dwa... >

            < Być może z opisu dotychczasowych zachowań moja dziewczyna jawi się jako osoba,
            którą trzeba będzie w związku niańczyć. Nic bardziej mylnego - ma ogromną zaletę
            – z łatwością poddaje się zmianom. Na wyjeździe w ciągu 7 dni przeszła
            metamorfozę od osoby nie zainteresowanej obowiązkami w osobę, która sprząta,
            zmywa i robi śniadania. W tak krótkim czasie stopniowo wprowadzała kolejne
            elementy partnerskiego życia doprowadzając do podziału wszelkich obowiązków po
            połowie. przepraszającym uśmiechem. >

            co jest prawda??!!niezgadza mi sie tu jakos pare zeczy
    • liberata Re: Czy to już koniec związku ? 28.08.08, 01:01
      Rozwiązanie jest bardzo proste. Jeżeli kochasz swoją dziewczynę, to
      się z nią ożeń, wtedy ona wprowadzi się do ciebie, a jej siostra
      wróci do rodziców. Zaoszczędzicie zatem na wynajmowanym przez nie
      mieszkaniu (pokoju). Pieniądze możecie przeznaczyć na gosposie,
      która będzie dla was gotować oraz sprzątaczkę, która będzie za nią
      chodzić i po niej sprzątać.

      Jeśli jej nie kochasz to ją zostaw i tyle.

      Do odważnych świat należy.
    • erba Re: Czy to już koniec związku ? 28.08.08, 21:52
      Nie czytałam całego wątku, tylko dwa pierwsze twoje posty. Dziewczyno rzuć tego
      kolesia. Nie rozumiem, jak kobiety z własnej woli mogą trwać w związkach z
      histerykami. A potem będzie coraz gorzej, bo tacy się nie zmieniają, szczególnie
      w tym wieku.
      Im dłużej czytam różne dylematy dziewczyn z forum, tym lepiej rozumiem skąd tyle
      rozwodów teraz.
      • stedo Re: Czy to już koniec związku ? 28.08.08, 22:01
        Pofatyguj się jednak i przeczytaj cały wątek, bo końcowe wnioski są diametralnie
        inne. Posty dziewczyny są b. mylące. Potem odzywa sie bohater:)
        • wrednisia Re: Czy to już koniec związku ? 28.08.08, 22:06
          Wiecie... tak sobie teraz pomyślałam... Tylko nie obraźcie się
          Niespodziana i Panda... Niezłą telenowele można by nakręcić na
          podstawie tego wątku. Ech...
          • liberata Re: Czy to już koniec związku ? 28.08.08, 22:31
            A więc to już koniec związku czy nie?
            Bo termin już dawno minął.
            W ten sposób możecie zakończyć już tę telenowelę.

            Coś mi się wydaje, że bohaterowie siedzą przy jednym komputerze
            i nabijają nas w butelkę.
    • 5er TAK. koniec 28.08.08, 22:33
      • liberata Re: TAK. koniec 28.08.08, 22:34
        Hurrra!

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka