Dodaj do ulubionych

Rozterka...

25.08.08, 12:36
Nie wiem jak zacząć…chyba od początku. Jesteśmy a może byliśmy
szczęśliwym małżeństwem. Wieloletni związek, zaufanie, przyjaźń,
miłość i udany sex. Jak w każdym małżeństwie zdarzały się wzloty i
upadki, ale zawsze wychodziliśmy obronną ręką. Nasza miłość była
silniejsza od wszystkiego. Aż do teraz. Przez przypadek natknęłam
się na sms-a od dziewczyny, (którą znałam jedynie z krótkich
wzmianek-przez jakiś czas pracowali razem a obecnie mój mąż zmienił
prace), w którym napisała, że pisze do niego, aby nie mówił, że nie
kontaktuje się z nim, coś takiego.. Niby nic takiego, ale. Jakoś nie
dawało mi to spokoju. Przypomniałam sobie sytuację, kiedy szedł na
grilla z kolegami z poprzedniej firmy. Wyjątkowo długo się
pielęgnował, wylał na siebie sporo perfum. Odwożąc go na to
spotkanie, chciałam grzecznie przywitać się z uczestnikami, ponieważ
znałam ich, chciałam pogadać, co słychać itd. On mi nie pozwolił,
jakoś głupio tłumacząc, że dziecko na mnie czeka w domu i lepiej
żebym szybko wróciła, przejeżdżając zauważyłam, ze są tam również
koleżanki, o których wcześniej nie było mowy(m.in. z tego powodu
podobno spotkanie odbywało się bez żon, aby faceci mogli swobodnie
pogadać), ale machnęłam na to ręką…może nagła zmiana planów w końcu
te dziewczyny kiedyś z nimi pracowały. Ten wieczór dla mojego
małżonka przeciągnął się do późnych godzin nocnych, nie odbierał ode
mnie telefonów. Po raz kolejny machnęłam ręką-pewnie się zagadał,
dam mu spokój pomyślałam, następnego dnia porozmawiamy. Wrócił ostro
podchmielony i szybciutko zasnął, nie dał się nawet namówić na
igraszki a to było już dziwne w jego przypadku. Następnego dnia
niewiele się dowiedziałam, podobno było nudno i jakoś gadka się nie
kleiła, więc sporo wypił. Ufam mu wiec temat uważałam za zamknięty.
Do momentu, kiedy przeglądałam biling telefoniczny. Nie mogłam
uwierzyć w ilość połączeń do tej dziewczyny, od której dostał tego
dziwnego sms-a. Spędzali razem ten grill-owy wieczór, w trakcie,
którego on do niej kilka raz dzwonił. Były to połączenia
kilkusekundowe?, ale ostatnie połączenie przed przyjściem do domu
trwało kilkanaście minut, a przecież był taki pijany jak twierdził…
Od tamtego czasu połączenia, sms-y i maile stały się bardzo częste.
Oczywiście pod moją nieobecność następnego dnia dzwonił do niej i
dłuuuuugo rozmawiali. Zawsze rozmawiał z nią podczas mojej
nieobecności i natychmiast usuwał wszelkie połączenia, sms-y i maile
od niej i do niej. Kilku z nich nie usunął a ja przeczytałam. Co
prawda nie było w nich żadnych wyznań ani wspomnień, ale były jakieś
dziwne… Zapytałam męża, wprost co to jest, a on powiedział, że to
zwykłe rozmowy o niczym, o pracy, urlopie i takie tam. Przysięgał,
że mnie nie zdradził, zerwał z nią kontakt (podobno). Zapytany,
czemu mi nie powiedział o tych kontaktach odparł, że bał się mojej
reakcji na to, że utrzymuje kontakt z nią. Jest to dla mnie
strasznie trudna sytuacja, tym bardziej, że on twierdzi, że ona nic
nie znaczyła, takie byle gadki od czasu do czasu i tyle. Do tej pory
bardzo mu wierzyłam i ufałam, ale coś we mnie pękło. To jego
tłumaczenie jest zupełnie bez sensu i strasznie się wkurza, że go o
to wypytuje, bo jak twierdzi nic nie zrobił i nie ma, o czym
mówić.Rozum walczy z sercem….
Obserwuj wątek
    • blue_monique Re: Rozterka... 25.08.08, 12:57
      Chcesz rady? Oceny sytuacji? Facet sie miota, nawet jeśli to jeszcze
      nie romans - to mają na to ochotę... wiem co mówię... z
      doświadczenia - ja też mam kogoś...
    • 1.xxx12345 Re: Rozterka... 25.08.08, 13:01
      no widzisz, gdybyś "przypadkiem" nie wzięła jego komórki do ręki, gdybyś nie
      zadawała niewygodnych i dociekliwych pytań to byś nie miała teraz problemów ze sobą.

      nadmierna ciekawość nie popłaca!!
      • wanilinowa Re: Rozterka... 25.08.08, 13:12
        ona nie ma problemów ze sobą tylko z zauroczeniem męża.
        • 1.xxx12345 Re: Rozterka... 25.08.08, 13:38
          w rozterce jest ona, nie mąż :DD
    • vandikia Re: Rozterka... 25.08.08, 13:06
      tak to jest czytać cudze smsy i maile :) okropieństwo.

      nie poradze Ci zaufania przez kontrole, bo tego nie uznaję
      ale chyba trochę na wyrost się martwisz
      • asiara74 Re: Rozterka... 25.08.08, 13:15
        Kontroluj cały czas sytuację, nie dopuśc do tego, aby robił z ciebie idiotkę,
        ale jednocześnie nie histeryzuj i staraj sie racjonalnie postępować.
        Te telefony, kasowane póżniej razem z sms-ami są mocno podejrzane, istnieje
        niestety prawdopodobieństwo, że mąż razem ze swoją koleżanką chcą urozmaicić
        sobie codzienną rutynę spokaniami i rozmowami "o niczym".
        • vandikia Re: Rozterka... 25.08.08, 13:21
          a czy kontrola cokolwiek rozwiązuje w takim temacie?
          kobieta stanie się jakimś kapo!
          a jesli sie okaze, ze maz byl OK, to wtedy w tej sytuacji ona bedzie sie czuc
          winna, ze go podejrzewala/spiskowala/śledzila.. a jesli faktycznie on bedzie
          chcial cokolwiek zrobic z inną, to kontrola go nie powstrzyma
          rozmowa juz byla, czyli maz jest uswiadomiony, ze zona cos podejrzewa, jezeli ma
          jakies niecne zamiary i to go nie wyhamuje, to trzeba sie zastanowic nad
          przyszloscia zwiazku i tyle
    • boksereczka Re: Rozterka... 25.08.08, 13:20
      Moim zdaniem niezłe szambo, jakw związku się dzieją takie rzeczy to
      znaczy że jest on do dupy. Powodzenia i życze jak najmniej takich
      chorych klimatów.
      • asiara74 Re: Rozterka... 25.08.08, 13:49
        Ja kontrolowałabym po to choćby, aby nie mieć poczucia, że podczas gdy ja
        leżalam na kanapie oglądając film albo pichciłam mężusiowi obiad on miło
        zabawiał się z koleżanką, z którą tylko fajne mu się rozmawiało. Niestety ale
        jeśli po wielu latach małżeństawa wkradają się takie klimaty to trzeba działać.
        Zaden facet nie przyzna się do zdrady czy utrzymywania zbyt zażyłych kontaktów z
        inną. Będzie patrzył ci w oczy i kłamał dopóki to będzie mozliwe. Dla mnie to
        jest obrzydliwe, dla nich to często norma. Nie chciałabym być oszukiwana,
        dlatego też jestem zwolenniczką kontroli jeśli mąż przekracza pewna granicę.
        Takie jest moje zdanie.
    • kredka42 Re: Rozterka... 25.08.08, 14:26
      Dziękuje za wszelkie słowa „otuch”, wsparcia i porad, ale i słowa
      krytyki, że nie czyta się nie swoich sms-ów itd. To nie było wejście
      w jego prywatność, my mieliśmy zawsze do siebie pełne zaufanie,
      każde z nas ma dostęp do telefonu małżonka, razem płacimy rachunki,
      więc mamy prawo sprawdzać rachunki, za jakie płacimy. Najbardziej
      boli ta niepewność, czy coś między nimi zaszło, czy łączyło ich
      jakieś uczucie a może tylko znajomość koleżeńska? Cholernie koli, bo
      ja nie znam kłamstwa, zawsze jestem szczera i jeśli zrobię coś nie
      tak to natychmiast przyznaję się do tego. Po prostu brzydzę się
      kłamstwem  Niestety mój maż zawsze lubił kłamać, ale z biegiem
      wspólnie przebytych lat, oduczył się tego i miałąm nadzieje, ze tak
      już zostanie, ale okazuje się ze niestety…
      • 1.xxx12345 Re: Rozterka... 25.08.08, 14:30
        wiesz co jest prawdziwym kłamstwem/oszustwem, w które my wierzymy - że są
        wierni, monogamiczni mężczyźni. oszukujemy się same a potem płaczemy.
        • kredka42 Re: Rozterka... 25.08.08, 14:44
          To nie jest do końca tak jak mówisz...Owszem bardzo kocham swojego
          meza i chcę mu wierzyća przynajmniej wierzyłam bo tylko w taki
          sposób można prawdziwie kochać i stworzyć wyjątkowy zwiazek.
          Aczkolwiek nigdy nie mówiłam, że mój mąż będzie mi zawsze wierny i
          nigdy mnie nie zdradzi, wręcz przeciwnie-powtarzałam, że nigdy nic
          nie wiadomo a strzeżonego Pan Bóg strzeże. Jak tak mówiłam, możesz
          wierzyć lub nie, ale wszyscy pukali się w głowę. On miałby cie
          zdradzić? w zyciu, przecież on jest taki zakochany w tobie, przytula
          całuje....a ja i tak wiedziałąm swoje, on jest "tylko" facetem
          • suzannka23 Re: Rozterka... 25.08.08, 15:11
            Znam niestety ten ból, o którym piszesz. Mój mąż już
            wielokrotnie "wpadł" przyłapany na sms-owaniu z panienkami. Dla
            niego były to nic nie znaczące "pisaninki", dla urozmaicenia życia,
            dla mnie koszmar i brak zaufania. Kochałam go i nie chciałam się
            rozwodzić, zwłaszcza, że co powiedziałabym w sądzie? Że mąż pisze
            sobie miłosne sms-y do innych dziewczyn? Żadnych innych dowoów nie
            miałam. Z żadną nie był związany ale pisali sobie. W zeszłym roku
            sprawa była poważniejsza, bo wdał się w romans tym razem nie
            wirtualny a realny. Między nami było juz bardzo źle, kryzys
            pogłebiło jeszczce urodzenie dziecka. Mąż ciężko pracował, ja miałam
            baby blues i nasze drogi się rozjechały. Oczywiście przeczytałam sms-
            y od tej dziewczyny. Pisał, że ją kocha (tym pozostałym zresztą
            wcześniej też pisał) itd, itp. Zadzwoniłam do niej, pogadałam
            kulturalnie, dowiedziałam się co chciałam i tyle. Powiedziała mi, że
            głównie sobie pisali, kilka razy odwoził ją z pracy do domu, nie
            spali ze sobą. Rozwód był blisko, jeszczce raz dałam się przebłagać,
            kochałam go mimo wszystko. W tym roku znowu sytuacja się powtórzyła,
            tym razem znalazłam sms-y do byłej dziweczyny i jej do nigo. Taki
            był sprytny, że kupił sobie drugi telefon, żeby móc sobie uprawiać
            swoje telefoniczne romanse. Żeby było śmieszniej, pisał nie tylko do
            niej ale jeszczce do jakiejś innej laski. Tym razem powiedziałam
            koniec. Mąż błagał, żebym dała mu jeszczce jedną szansę, że to jest
            jakieś uzależnienie, że nie może się powstrzymać żeby sobie takiej
            adrenalinki nie zapewnic i tak sobie pisze. Mnie kocha, ze mną chce
            być a tamto nic nie znaczy... jak dla kogo.. Poszliśmy do
            psychologa, potem on chodził sam. Nie wiem jak będzie dalej,
            próbujemy być razem, ale ja mu nie zaufam już nigdy. Myślę, że twój
            mąż też zabawai się w erotomana - gawędziarza, ale radzę ci tego nie
            lekceważyć. Nie popełniaj mojego błędu i nie przebaczaj za łatwo.
            Niech poczuje co może stracić. I pamiętaj, że facet potrafi patrzeć
            prosto w oczy i łgać jak pies. Mój w moje urodziny przyniósł mi kosz
            róż, a rano zdążył wysłać do niej 5 sms-ów. Trzymam kciuki żeby twój
            się taki nie okazał. Pozdrawiam.
    • kredka42 Re: Rozterka... 29.08.08, 08:53
      Niestety, ciągle mam wątpliwości co do prawdomówności mojego męża.
      To jego mętne tłumaczenie, które nie trzyma się kupy... Przysięga że
      mnie nie zdradził, ale mówi ze nie pamięta o czym z nią tak długo i
      często rozmawiał...pokasował wszelkie powiadomienia o wiadomości od
      niej(a było tego sporo) i wiadomości również. Nie mam już siły i
      pomysłu do tego aby sie przyznał.
      • zmienilamnicka Re: Rozterka... 29.08.08, 10:31
        > Nie mam już siły i
        > pomysłu do tego aby sie przyznał.


        nie przyzna się. uznaj to za pewnik. niektórzy/re nawet przylapani w łózku z
        kochanką/kiem będą cię zapewniac że nie wiedzą skąd sie w nim znaleźli i to nie
        tak jak myślisz, byli pijani albo własnie ta druga go gwałci przemocą :P

        trzymaj rękę na pulsie. on już wie i wie że ty wiesz. więc obserwuj co robi z
        tym dalej.
      • dzika_monika Rada. 29.08.08, 10:40
        > Nie mam już siły i
        pomysłu do tego aby sie przyznał.

        Po pierwsze podejmi decyzje co zrobisz jak poznasz prawdę na TAK/NIE
        Jeśli podejmiesz decyzję że musisz znać prawdę i będziesz tego pewna to
        - detektyw - nie są to duże koszty
        - totalna inwigilacja z ukrycia, wyjazdy z nagłymi powrotami itp
        ale tak żeby on tego nie widział
        masz udawać że sprawy nie ma - wtedy się wsypie jeśli coś jest
        • zmienilamnicka Re: Rada. 29.08.08, 10:44
          no wlaśnie, bo najważniejsze tutaj jest to "co autorka zrobi, jesli udowodni
          mężowi klamstwo i zdradę?" - to trzeba wiedzieć jeśli chce mu się je udawadniać.
          bo jesli jedyna odpowiedzią jest "popadnę sobie wtedy w bezdenną rozpacz i
          wsciekłość" - to lepiej dac sobie spokoj.
    • kredka42 Re: Rozterka... 29.08.08, 11:40
      Hmmm... wydaje mi sie, ze wiem co zrobię, kiedy dowiem sie, że mnie
      zdradził. Nie jestem w stanie wyobrazić sobie życia z człowiekiem,
      który zaczyna od małych kłamstw-ja wybaczam, oszukuje-staram się
      zrozumieć, zdradza i bezczelnie kłamie- to ponad moje siły. Jak tak
      z nim rozmawiam, to aż sie chce wierzyć ze mówi prawde, ale jego
      zachowanie i jego spojżenie mówią coś innego-znam go doskonale, w
      końcu jesteśmy ze sobą parę ładnych lat. Nie wiem dlaczego(moze sama
      sie nakręcam), ale wydaje mi sie że był to jednorazowy skoczek w
      bok, bez większego zaangażowania obydwu stron, bez zobowiązań. Bez
      wzglęgu na wszystko uważam, że powinnien mi powiedzieć. Zasługuję na
      to po tylu latach szczerości i prawdomówności z mojej strony, nawet
      jeśli były to przykre i trudne słowa prawdy.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka