rodzice-dzieci, konflikt

15.09.08, 21:07
Po raz kolejny przerwałam rozmowę telefoniczną z mamą, bo po prostu nie mogę
słuchać bzdur które wygaduje.

Moje relacje z nią są po prostu fatalne, a tak bardzo chciałabym mieć mamę-
przyjaciółkę. Ale niestety.

Nawet nie wiem jaki podać przykład, bo denerwuje mnie wszystko, czasem włącza
mi się na dzień dobry jakiś agresor, bo wiem co za chwilę powie, czego się
czepnie, albo za co będzie obrażona.

Przez kilka miesięcy mieszkałam za granicą, chcicałam, żeby wpadli mnie
odwiedzić- powiedziała, że ich nie stać, zaproponowałam, że zapłacę, to się
nie zgodziła i nagle się okazało, że musi pracować (choć wcześniej słowem o
tym nie wspomniała i wiem,że nie chodzi o prace a o pieniądze).A potem będzie
narzekać, że ona całe życie oszczędza dla swoich dzieci (sic!), i że nic w
życiu nie widziąła, nie podróżowała itd.Takie gadanie.
Jakaś taka zaściankowość, boże nawet nie wiem jak to nazwać. I nie chodzi tu
nawet o wykształcenie, bo z ojcem dogaduje się 100 razy lepiej (choć jego
wykształcenie jest niższe), tylko o jakieś takie dziwne podejście do życia.
Zawsze musi postawić na swoim, taka despotka, i pedantka i wszystko na raz.
I nie umiem z nią totalnie rozmawiać, nie wiem jak ją podejść, i kurna ryczeć
mi się chce, bo wcale nie jest mi lepiej jak odkładam słuchawkę...
    • griswold79 Re: rodzice-dzieci, konflikt 15.09.08, 21:43
      Tak to bywa czasem. U mnie ze wzgledu na odległosc tez głownie
      kontakt telefoniczny. Ja miewam spore przerwy w kontaktowaniu sie.
      Jako ze nie została u mnie w domu rodzinnym jakakolwiek więź z nimi
      po prostu nie odczuwam takiej potrzeby. Co do agresora miewałem tak
      gdy np odbierał moj ojciec i akurat był na cyku (ogólnie po alkoholu
      rozmowa z nim to męka). Dlatego, żeby rozwiązać problem, jesli juz
      dzwonię to do matki i bezposrednio do jej pracy. A dzwonię bo jest
      wnuk no i raczej po to by wiedzieli co u niego. Ja wspólnych tematów
      z nimi nie mam. Przykre, ale prawdziwe. Nie ma nic na siłę. A co do
      twoich nerwów proponuje powiedziec szczerze co myslisz. Bo całą
      złość zatrzymujesz w sobie i potem ciebie rozsadza. Powiedz
      grzecznie jakie masz zdanie, co uważasz. Na pewno twoja mama bedzie
      tym dotknieta (ale te typy juz tak mają), ale z czasem jej
      przejdzie. A ty gwarantuje poczujesz sie lepiej.
      • passion.fruit Re: rodzice-dzieci, konflikt 15.09.08, 21:45
        nie...jak powiem co mysle stane sie najgorszą i najbardziej niewdzięczną córka.
        a przecież nie jedno dziecko chciałoby mieć (w mojej mamy mniemaniu) takich
        rodziców...
        • putea Re: rodzice-dzieci, konflikt 15.09.08, 21:51
          zagraj jej bronia..
          niejedna matka chcialaby miec taka corke..
          niejedna matka chcialaby, by ich dziecko chcialo im oplacic podroz, zeby mogli
          zobaczyc wlasne dziecko...
          ponarzekaj jak Ci zle, majac takich rodzicow
          a potem zapytaj, jak sie z tym czuje
          • passion.fruit Re: rodzice-dzieci, konflikt 15.09.08, 21:57
            bosz, ja ja znam na wylot. wiesz co powie?
            że JAK ZWYKLE (sic!) odwracam kota ogonem.
            i rozmowa wróci do punktu wyjścia. uwierz, że z nią się nie da NORMALNIE
            porozmawiać.
            • putea Re: rodzice-dzieci, konflikt 15.09.08, 22:14
              to postaw wszystko na jedna karte
              powiedz, ze czujesz, ze Toba manipuluje i nie bedziesz grala w jej gierki.
              ja mojej mowie, ze moge byc wyrodna corka, jesli to ma mi zapewnic swiety spokoj
              i albo bedzie ze mna rozmawiala uczciwie, albo nie bedziemy rozmawialy wcale.
              najczesciej pomaga.
            • gazetowy.mail Re: rodzice-dzieci, konflikt 15.09.08, 22:16
              Nie mów, że nie ma co pytać bo wiesz co Ci odpowie. Zapytaj. Chodzi
              o sam fakt zapytania i po to zeby do niej to dotarlo. Nawet gdy
              odpowie tak jak myślisz że zawsze mówi w takich wypadkach to
              przecież coś sobie pomyśli i cos jej w głowie zostanie - a co tego
              nie wiesz.
            • griswold79 Re: rodzice-dzieci, konflikt 15.09.08, 22:17
              Ze odwracasz kota ogonem, ze ona chce dobrze. A jednoczesnie beton?
              Ja tez w rozmowach bylem jasnowidzem. Takze przywyknij ze jakbyś nie
              kombinowała to nic nie da. I uodpornij sie na to. Ja tez próbowałem
              swoją podejść i konczyło sie emocjami. Takze jesli chcesz sie lepiej
              poczuc olej to, miej w du.pie. Zrób przerwe w telefonach. I tyle.
        • golfstrom Re: rodzice-dzieci, konflikt 16.09.08, 10:01
          Wiesz co... Moja mama jest podobna, ale nie jest manipulantką, więc
          jedyne, co musiałam zrobić, to pozbyć się agresji wobec niej, a to
          mogłam zrobić jedynie pozbywając się co do niej złudzeń - bez
          wygórowanych oczekiwań nie przeżywam frustracji.
          Natomiast mam podobny przypadek w rodzinie i ja po prostu ignoruję
          próby szantażu emocjonalnego. Tzn. mówię to, co ta osoba chce
          usłyszeć, albo jeszcze lepiej, coś, czego się usłyszeć nie
          spodziewała, ale co jest dla niej bardzo miłe i to ją rozbraja. Przy
          czym oczywiście nie składam obietnic, których nie zamierzam spełnić,
          bo też nie o to chodzi, żeby sobie strzelać w stopę. No i zawsze
          zdarzy się wypadek przy pracy, to znaczy coś tak zwykle usłyszę, co
          mnie zaboli.

          Więc tak sobie myślę, że związku partnerskiego ze swoją mamą juz
          raczej nie utworzysz, ale musisz się nauczyć ją rozbrajać. Bo w tym
          momencie to ona wie, jak Ciebie wyprowadzić z równowagi i to jej
          daje wystarczającą satysfakcję. Tak mi się wydaje, no ale jak mówię,
          stosuję tu analogię do znanego mi przypadku.

          • cich-awoda Re: rodzice-dzieci, konflikt 16.09.08, 13:11
            mnie się zdaje po lekturze wczesniejszych postów, że założycielka
            wątku już tego próbowała. ja bym ograniczyła kontakt, po co sie
            denerwować, więź rodzinna jest podstawowa więzią, ale nie wtedy, gdy
            staje sie toksyczna
Pełna wersja