anette25
11.10.08, 10:55
Cześć, mam wielką prośbę do dziewczyn które znają się trochę na prawie spadkowym.
Jest taka sytuacja - lata 90-te, starszy Pan żyjący samotnie (żona umarła
kilka lat przedtem) ma syna i córkę. Córka ma własne mieszkanie, córkę i męża,
syn starszego Pana za to po wielu zdradach i alkoholowych wyskokach z
rękoczynami łącznie zostaje wyrzucony po rozwodzie przez żonę z ich mieszkania.
Wprowadza się do swojego ojca, do 40 metrowego mieszkania kwaterunkowego.
Nazwijmy go dziadkiem. I teraz zaczyna się cała jego gra (wujka) który mówi
swojej siostrze (mojej mamie)że wykupił za swoje pieniądze mieszkanie ponieważ
były jakieś zakusy na to mieszkanie ze strony sąsiada policjanta (bujda) mój
tata to sprawdził w księdze wieczystej i wyszła dziwna sytuacja - mieszkanie
było wykupione przez dziadka, potem przekazane w formie darowizny wujkowi, a
jeszcze później widać było że darowizna została anulowana przez sąd i
mieszkanie zostało w posiadaniu dziadka.
Dziadek miał w 1995 roku wypadek, złamał kręgosłup i wylądował na oiomie gdzie
po 3 miesiącach wycia z bólu umarł.
To co zostało po moim kochanym dziadku - działka, spore oszczędności dolarowe
trzymane w skarpecie, złote monety itd.(wszystko zabrane przez wujka bez słowa
wyjaśnienia) i mieszkanie. Ponieważ dziadek leżał w szpitalu i był
naszprycowany morfiną cały czas, wujek wziął w tajemnicy przed moja matką
notariuszkę i pobiegli do szpitala, gdzie dziadek w jakiś sposób podpisał
darowiznę mieszkania (ruszał tylko głową na boki i oczyma) darowizna nie wiem
czy była z wykluczeniem zachówku, chciał się tata dowiedzieć ale notariusz
odmówił ze względu na tajemnicę zawodową.
Ponieważ moja mama zawsze się bała młodszego i bardziej agresywnego brata, na
lekkie jej pytanie co z mieszkaniem reagował agresją i wpadaniem w furię, i
nie ma o czym gadać bo mieszkanie dostał od ojca. Matka zrezygnowała z
wszelkich roszczeń (w swojej woli, nie prawnie), chcąc zachować z wujkiem
stosunki rodzinne i uniknąć wojny o spadek.
Kilka lat temu na wniosek matki dokonano rozprawy sądowej gdzie podzielono pół
na pół działkę(ja mamę zbuntowałam bo wujek chciał kupić za grosze działkę a
ja chcę ją mieć dla dzieci przyszłych). Na rozprawie sądowej wujek nie zgłosił
sądowi tego że w akcie darowizny dostał mieszkanie, co po dwóch latach
dowiedzieliśmy się że normalnym nie było.
Po tym gdy dokonaliśmy podziału działki którĄ wujek bardzo chciał mieć, wujek
zerwał z nami kontakty. Ja w międzyczasie dorosłam, i zaczęłam się zastanawiać
co się stało w ogóle. Przeraziła mnie bezwzględność i bezczelność wujka.
Wiedzieliśmy ze on kłamie i oszukuje, ale mama ma tylko jego, i dla zachowania
rodziny nie chcieliśmy żadnej wojny, a jest to człowiek który potrafi nawet
zabić, bardzo agresywny i przebiegły. Od 2 lat olał moją mamę, nie odpowiada
na jej listy z życzeniami, mimo że mieszka 25minut drogi od nas. Matka bardzo
to przeżywa, i coś w niej pękło. Ja postanowiłam że nawet nie chodzi o
pieniądze jakieś od niego, ale o tą jego bezczelność, żeby wiedział że w życiu
nie można tak ludzi okradać w biały dzień, i jeszcze pozować na bohatera który
ocalił mieszkanie swoim kosztem. Chciałabym żeby nie żył w przeświadczeniu ze
zostaliśmy bezwzględnie oszukani i jeszcze go za to podziwiamy. Chcę mu utrzeć
nosa.
I teraz mam do was pytanie, bardzo proszę o pomoc.
1. Czy mogę odzyskać zachówek mimo że śmierć dziadka była w 1995 roku?
2. Czy to jest jakieś przestępstwo że wujek na rozprawie nie podał informacji
(nie był zapytany nawet) o to że dostał w darowiźnie mieszkanie
Z tego co wiem sprawa jest beznadziejna. Ale przynajmniej pociągam go po
sądach, żeby zobaczył że nie ujdzie mu to płazem. Poza tym żeby zobaczyć na
akcie darowizny czy jest wyłączenie zachówku, jak on nie pokaże to chyba
trzeba zrobić sprawę? i ile założenie takiej sprawy może kosztować?
Bardzo serdecznie z góry dziękuję za wszelka pomoc.