niedosniona
17.10.08, 13:59
pojechalam sobie na wakacje bedac w zwiazku z facetem. Dluuugo... A
jak przyjechalam to juz nie bylo do kogo. Bo sobie byl z inną.
Poplakalam, pobawilam sie troche zyciem i... poznalam Kogos.
Zakochana chyba jeszcze nie jestem, ale nie duzo mi brakuje :) Koleś
jest świetny i zupelnie inny od bylego. Ale nie w tym rzecz.
Mam dlugi jezor. Powiedzialam o Nim paru "kolezankom". I co one? Jak
jeden maż twierdza, ze skoro bylam 5 lat w zwiazku z tamtym to
powinnam jeszcze lezec i ryczec w poduszki a nie szukac i miec Kogos
Nowego. Kurcze.. i juz sama nie wiem kto jest bardziej pokrecony? ja
czy one??
Naprawde cos w tym zlego, ze 2,5 miesiaca po tamtym pojawil sie Ktos
Nowy??