Dodaj do ulubionych

Co dalej....

21.10.08, 18:35
Sama wieczorami siedziałam w domu i dlatego szukałam kogoś do pogadania.
Zaklikał do mnie na necie chłopak. Pogadaliśmy i było super, pierwszy raz
pewnie dlatego, tak sobie wtedy myślałam. Kolejno wymiana mejli i telefonów,
zdjęć i...tak jakbym się uzależniła. Asekurując się, ze net, nie warto pisać
prawdy, ze tylko gadania dla zabicia nudy itd. na początku pierwszej rozmowy
kłamałam, że nie mam męża, że mam .... lat itd. a z czasem głupio mi i wstyd
przyznać się do kłamstw. Miło się z nim rozmawia i on proponuje spotkanie. Nie
ukrywam, ze tez jestem go ciekawa w realu. Ale co będzie jak moje kłamstwo
wyjdzie? Myślę sobie jedno spotkanie i nic więcej .... koniec. Poznać go i
zakończyć wszystko.Tylko czy tak faktycznie będzie a jeśli się zabujam.
Okłamuję męża i jego. Tak chciałbym go poznać. Jesteśmy z innych miast może
warto się spotkać, nikt się nie dowie, poznam go i łatwiej będzie mi
zapomnieć............... Nie wiem co zrobić
Obserwuj wątek
    • marzeka1 Re: Co dalej.... 21.10.08, 19:01
      A teraz odwrócona sytuacja: mąż siedział sam wieczorami, zaklikała fajna laska, super się rozmawiało, to "TA", nakłamałem jej,że nie mam żony, że ma ....lat, ona proponuje spotkanie, myślę, że to tylko jedno spotkanie, aby poznać- i jak to wygląda???
      • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 21.10.08, 19:07
        jeśli miałabym żyć w błogiej nieświadomości, ze się spotkał i jeśli spotkanie
        ograniczyłoby się tylko do rozmowy, a moje, jeżeli do takowego dojdzie to tylko
        na gadaniu się skończy, to ok niech mąż się spotyka
        • grassant Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:09
          taka.jednaonline napisała:

          > jeśli miałabym żyć w błogiej nieświadomości, ze się spotkał i
          jeśli spotkanie
          > ograniczyłoby się tylko do rozmowy, a moje, jeżeli do takowego
          dojdzie to tylko
          > na gadaniu się skończy, to ok niech mąż się spotyka

          "ok niech mąż się spotyka" - czy go kochasz?
    • enith Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:13
      Nie wierzę własnym oczom. Piszesz, ze pozwoliłabyś mężowi na wyrywanie obcych lasek w necie i umawianie się z nimi w realu? A ja ci powiem, że gdyby twój mąż uskutecznił taki plan, byłabyś pierwszą, która wyrwałaby mu za to kudły;)
      Co do twojego zamysłu spotkania się z tym faciem w realu to... po jaką cholerę?? Bo to, że na jednym spotkaniu się nie skończy, wiesz przecież doskonale. Dobrze ci się z gościem gada w necie? No to na tym poprzestań, a nie szukaj wrażeń robiąc przy okazji z męża idiotę.
      • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:19
        kocham męża ale nie potrafię skończyć tej znajomości. Zwyczajnie nie umiem, może
        się uzależniłam..... nie wiem
        • enith Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:25
          A jak na to spotkanie z gachem z internetu zapatruje się twój mąż? Bo jeśli wiesz, że byłby całkowicie przeciwny, a ty nie tylko nie zrywasz znajomości, a wręcz dążysz do tego, by przerodziła się w coś więcej, to, wybacz, ale masz mężowskie uczucia głęboko w d.u.p.i.e. W tym kontekście pisanie "kocham męża, ale nie potrafię zakończyć tej znajomości" zakrawa mi na kpinę.
      • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:20
        skąd ta pewność u ciebie, ze nie skończy się na jednym spotkaniu? Może ja jemu
        nie będę pasowała
        • enith Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:30
          > skąd ta pewność u ciebie, ze nie skończy się na jednym spotkaniu? Może ja jemu
          > nie będę pasowała

          Hmm... czyli rozumiem, że jednak jak mu będziesz pasować, to będzie więcej spotkań, a jak już naprawdę mu podpasujesz, to może łóżko i regularny romans?
          • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:35
            enith nie pisze o romansie tylko o spotkaniu z facetem. Nie pisz ze jest gachem
            bo nie wiesz o tym, nie wiesz kim jest. Poza tym to tak jakby spotkac sie z
            kolegą tylko że poznanym w sieci. Co w tym złego
            • enith Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:49
              > kolegą tylko że poznanym w sieci. Co w tym złego

              Słuchaj, nie obraź się, ale zachowujesz się jak głupia gąska. W pierwszym poście piszesz, że:
              - okłamałaś tego chłopaka, pisząc, ze jesteś wolna,
              - okłamujesz na bieżąco męża,
              - boisz się, że się zakochasz (!!!)
              I ty nadal twierdzisz, że to nic złego umawiać się z facetem poznanym w sieci, kłamać co do swojego stanu cywilnego i oszukiwać meża? Ty chyba naprawdę jesteś niepoważna.
              Napiszę ci tak: jeśli to takie niewinne, jak twierdzisz, to proponuję, żebyś wzięła na spotkanie swojego męża. W końcu nie piszesz o romansie, a o spotkaniu ze zwykłym kolegą poznanym w sieci, prawda?
    • stedo Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:38
      Gupia czy idiotka? Na co liczysz? Fajnie się gada w konwencji: ja wolna,
      młoda.Chcesz to stracić?A to nie prawda przecież. I gdy spotkasz się i będzie
      ok. to chyba powiesz mu że tamto to nie tak, no i po zabawie. A jak będzie nie
      ok. to po co? Jak to mówią : "jak się nie obrócić to d..a z tyłu";)
    • dotyk_wiatru Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:46
      Przede wszystkim zachowałaś się nie fair w stosunku do Niego...
      Net nie oznacza opcji 'kłamstwo'...Wbrew pozorom nie jesteśmy tutaj
      anonimowi :)
      Czyżby sumienie się odezwało?
      Na Twoim miejscu przyznałabym się i zakończyłabym to...skoro nie
      byłaś w stanie być szczera z tym człowiekiem...Igrasz z Jego
      uczuciami...Czy tego chcesz? Czy chcesz mieć świadomość tego, że Go
      zwiodłaś, okłamałaś...zawiodłaś?
      • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:50
        chce poznać faceta z którym świetnie mi się gada, spędza wirtualnie czas. Poznam
        go, a później to zakończe, zwykłe niezobowiązujące spotkanie to nic strasznego.
        Przecież miedzy nami nie było mowy o czyms wiecej niz spotkanie. A moze on tez
        kłamie???? Co w tym złego widzicie ze sie spotkam
        • dotyk_wiatru Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:52
          Jak określisz Wasze relacje? TYLKO rozmawiacie czy jednak jest cos
          więcej? Po co przenosić do reala coś co jest ponoć tylko wirtualne?
          Czy wiesz jaki On ma stosunek do kłamstw?
          • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 21.10.08, 20:58
            o kłamstwach nie rozmawialismy. Nie znam jego stanowiska w tej sprawie. NApisał
            mi kiedys ze jestem wspaniałą kobieta i jest mną zauroczony, ma mnie przed
            oczami, mysli o mnie i takie tam. Nie było wyznań, deklaracji
            • dotyk_wiatru Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:02
              taka.jednaonline napisała:

              (...) NApisał
              > mi kiedys ze jestem wspaniałą kobieta i jest mną zauroczony, ma
              mnie przed
              > oczami, mysli o mnie i takie tam. Nie było wyznań, deklaracji

              To by oznaczało, że On czuje do Ciebie coś więcej...a Ty Go
              świadomie okłamujesz...
            • enith Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:06
              No to idź na to spotkanie. Po co w ogóle ten wątek, jeśli doskonale wiesz, że ani ty się nie zakochasz, ani on, a wasze pierwsze spotkanie będzie zarazem ostatnim?
              • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:11
                po to ten wątek żeby ktos postronny napisał jak to widzi. Moze rzeczywiscie
                zdrowo myśląc skończyc to teraz zanim męża albo "tego" netowego kolegę skrzywdzę
                tylko jaki powód podac bez przyznawania sie do kłamstw
                • dotyk_wiatru Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:17
                  Boisz się przyznać? Wirtualnie nic Ci nie zrobi...ale...miej
                  świadomość, że mimo wszystko ktoś zostanie skrzywdzony...
                  Zawsze możesz napisać, że nie chcesz tego kontynuować bez podawania
                  przyczyny ale jak znam życie On nie da Ci spokoju...
                  • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:19
                    miałaś/eś taki "przypadek". Skąd wiesz ze nie da spokoju, że dla niego to cos
                    wiecej jak pisałaś/łes wczesniej
                    • marzeka1 Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:22
                      Czytając twoje odpowiedzi, aż przykro to napisać: jesteś głupią gęsią, jeśli w głowie masz jakąś sensowną myśl- to pewnie od razu ucieka. Poczytaj jeszcze raz to, co wypisujesz, może sama dostrzeżesz, jakie to głupie.
                    • dotyk_wiatru Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:24
                      Nie miałam takiego przypadku bo nie kłamię ani w necie ani w
                      realu...Po co, skoro wiem doskonale, że kłamstwo ma krótkie
                      nogi...Po co mi ten wstyd?
                      Skoro pisał, że jest Tobą zauroczony to chyba cos więcej
                      czuje...Fascynujesz Go na swój sposób i tak naprawdę tylko On wie co
                      jest w Jego głowie, co czuje, co myśli...
                      A to, że nie da spokoju...Wiesz, jak nagle przestaniesz się odzywać,
                      na 100% zapyta co się dzieje...Będzie chciał znać powód tej nagłej
                      zmiany...Każdy by chciał znać...Czy prawie każdy...
                    • enith Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:26
                      Wcześniej napisałaś:
                      "NApisał
                      mi kiedys ze jestem wspaniałą kobieta i jest mną zauroczony, ma mnie przed
                      oczami, mysli o mnie i takie tam."

                      No jeśli to nie jest deklaracja, to ja nie wiem, co to jest.
                      Dlatego jedna z przedmówiczyń ma rację pisząc, że facet tak po prostu nie odpuści. Jeśli nie chcesz go jeszcze bardziej skrzywdzić napisz prawdę: jesteś meżatką i nie podoba ci się kierunek w którym zmierza wasza znajomość. Urwij to zanim zniszczysz życie jemu, mężowi, a w efekcie sobie.
                      • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:37
                        nie moge mu powiedziec prawdy
                        • dotyk_wiatru Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:38
                          Dlaczego?? Co ryzykujesz?
                          Już teraz robisz sobie krzywdę...
                          • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:42
                            to robie sobie, nie chce zeby on cierpiał przeze mnie, ze go perfidnie
                            okłamywałam. Nie zasłuzył na to, a ja popełniłam wielki bład bo chyba w jakims
                            stopniu rozkochałm go w sobie sokoro pisze takie wyznania do mnie
                            • dotyk_wiatru Re: Co dalej.... 21.10.08, 22:01
                              Tak czy siak będzie cierpiał...Nie wierzę, żeby ot tak to zostawił...
                              Następnym razem zastanów się nad konsekwencjami swoich posunięć...

                            • enith Re: Co dalej.... 21.10.08, 22:05
                              Słuchaj, nie rób tu forumowiczom wody z mózgu. Przecież na kilometr widać, że jedyną osobą, o której dobre samopoczucie dbasz, jesteś ty sama. Nie piernicz nam to o tym, jak to nie mozesz się przyznać, że nałgałaś jak z nut, po to, by chronić uczucia tego biedaczka, którego w sobie rozkochałaś. Jeśli NAPRAWDĘ nie chcesz go dalej krzywdzić, powiesz prawdę, a nie będziesz dalej brnąć w tę piramidalne kłamstwa, którymi go karmisz od jakiegoś czasu. Ja jednak wiem, że prawdy mu nie powiesz, bo to zniszczyłoby twój obraz "fajnej babki" w której się zauroczył. Zamiast tego pewnie albo znikniesz bez słowa (a chłopak będzie się pewnie do końca życia zastanawiał, czy nie stało ci się coś), albo nakarmisz go znowu jakimś fajnym kłamstewkiem, po którym on będzie się zastanawiał co takiego zrobił lub powiedział, że się wycofałaś. Tak czy tak, najbardziej sensowną opcją jest napisać prawdę, ale tego nie zrobisz, bo po prostu wyszłoby, że zakochał się w kimś, kto nie istnieje.
                            • hanulllka Re: Co dalej.... 21.10.08, 22:05
                              Powiem ci dalej,a raczej co powinnaś uczynić IMO

                              Po pierwsze zastanów się nad swoim małżeństwem, bo jak dla mnie to ty szukasz
                              przygody znudzona codziennym życiem. Zapewne przechodzicie kryzys,a ty albo
                              sobie tego nie uświadomiłaś albo nie potrafisz sobie z tym poradzić. Mało tego,
                              że robisz (wg. mnie) źle, to jeszcze, gryziona sumieniem, szukasz na forum
                              poparcia dla swoich świńskich zamiarów.
                              Co znaczy, że nie potrafisz urwać tej znajomości? Nie umiesz zignorować maila od
                              niego, nie odpisać na sms'a czy co tam jeszcze? Nie chodzi o to, że nie
                              potrafisz, tylko nadzyczajniej w świecie nie chcesz tego zrobić. Piszesz, że
                              boisz się, że się zakochasz, ale robisz wszystko, by tak się stało.Wiadome jest,
                              że na jednym spotkaniu się nie skończy! To oczywiste.
                              Moja rada: daj sobie spokój i zajmij się lepiej "leczeniem" małżeństwa, bo z
                              tamtego i tak nic dobrego nie wyjdzie a ty będziesz żałować. Pamiętaj, że
                              ludzie, którzy w sieci wydają się tacy idealni, w realu już nie są tacy bez skazy.
                            • stedo Re: Co dalej.... 22.10.08, 01:48
                              Jedyne co możesz zrobi, by zachować resztki uczciwości i godności to napisać mu
                              prawdę, że widzisz, że znajomość zmierza w niebezpieczne rewiry i dlatego jesteś
                              zmuszona ją zakończyć, bo nie spodziewając się, że zmieni ona się w coś
                              poważniejszego oszukałaś go na początku, a potem głupio ci było to
                              odkręcać.Napisz że jesteś mężatką, ile masz faktycznie lat.Dodaj że okazał się
                              fajnym facetem i nie chcesz go dalej oszukiwać i przeproś. To go zaboli mniej
                              niż gdybyś się z nim spotkała a potem, w co nie wierzę zresztą, zerwała tą
                              znajomość./A jak nie zerwiesz to pociągnie już baaardzo poważne konsekwencje./
                              Mógłby pomyśleć wtedy że nie spełnił twych oczekiwań. A w ogóle to głupia
                              jesteś, bardziej niż ustawa przewiduje.
                      • nawrocona5 Re: Co dalej.... 21.10.08, 21:58
                        Oszukujesz się droga autorko wątku, widac to gołym okiem i dlatego twoja
                        argumentacja nie trzyma się kupy.

                        >poznam go i łatwiej będzie mi
                        zapomnieć.......<

                        Cóz to za bzdura? Spodziewasz się, że będzie tak fatalny przy blizszym poznaniu?

                        >Poznam
                        go, a później to zakończe, zwykłe niezobowiązujące spotkanie to nic strasznego.<

                        Wiesz, zwykle ludzie nie umawiają sie w tym celu. Pierwsza randka nie jest po to
                        aby coś kończyc, ale aby zacząć.

                        Jesteś mężatką ale wyraźnie widać u ciebie tęsknotę za romansem:)
                        Kręci cię nie sam facet, ale fakt, że ktoś jest tobą zauroczony.
                        Napisał ci już dużo miłych rzeczy, a ty pragniesz dalszych wyznań.
                        Dlatego nie jesteś w stanie przerwać tej sytuacji.
                        Chcesz jeszcze nacieszyć się faktem, że masz wielbiciela - chocby na krótko.
                        To co czujesz to typowe potrzeby kobiety , która chce czuć się pożądana i
                        adorowana. Wiadomo że małżeństwo tego nie zapewni.

                        Wypadałoby jednak panować nad tym, co dyktuje ci zwykła babska próżność.

                        Jedna randka nie jest oczywiście zdradą. Ale nie wiadomo czym to się skończy.
                        A przede wszystkim wykorzystujesz tego człowieka, który być może szuka kogoś na
                        poważnie.
                        Nie powinnas wykorzystywać go po to, aby dowartościowac się przy pomocy jego osoby.
                        • dotyk_wiatru Re: Co dalej.... 21.10.08, 22:03
                          Pięknie!
                          Całe sedno...:)
                          • marzeka1 Re: Co dalej.... 21.10.08, 22:15
                            "nie chce zeby on cierpiał przeze mnie, ze go perfidnie
                            okłamywałam. Nie zasłuzył na to,"- a mąz , rozumiem, zasłużył, by być oszukiwanym, robionym przez własną żonę w balona???? a ty aż przebierasz nogami, by byc heroiną romasu.
                            • jantarowo Re: Co dalej.... 21.10.08, 22:21
                              o dokladnie...
                              • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 22.10.08, 19:46
                                wasze odpowiedzi dały mi sporo do myslenia. Macie rację, jestem głupia. Oszukuje
                                męża, niczego nieswiadomego faceta i nakręcam siebie. Chyba jednak zdobędę sie
                                na odwage i powiem mu prawdę.
                                • kamyk-zielony Re: Co dalej.... 22.10.08, 20:26
                                  Brawo!:) Ja kiedyś uskuteczniłam podobną akcję. Nie warto kochana, nie warto. Wstyd mi i cieszę się, że mam to za sobą. Wprawdzie nie kłamałam ani co do wieku, ani stanu cywilnego, jednakowoż nie było to żadne spotkanie ze zwykłym kolegą i nawet się w ten sposób nie czaruj. Zresztą... istnieje naprawdę duże prawdopodobieństwo, że on również nie mówi Ci prawdy.
    • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 22.10.08, 21:06
      kamyk-zielony napisz co było źle jesli możesz. Ja przed chwila wysłałm emaila
      pisząc cała prawdę, boje sie reakcji i wstydu nie wiem czy zdobędę sie na
      odebranie tel. jak zadzwoni ale jest mi lżej i ciesze sie ze mam to za soba.
      DZieki wszystkim za dobre rady, ściągnęliście mnie na ziemie:)
      • marzeka1 Re: Co dalej.... 22.10.08, 21:09
        Nie, pomogliśmy spojrzeć z innej perspektywy, czasem to się przydaje.
    • vippera Re: Co dalej.... 22.10.08, 21:26
      Jeżeli szukasz rady innych ludzi to ja myślę, że spotkanie z tym chłopakiem może być ryzykowne.Poprzestań na znajomości wirtualnej jeżeli nie chcesz tego zakończyć.A jak coś zaiskrzy gdy sie spotkacie?A jeżeli z ciekawości umówisz się na nastepne spotkania?Myślę,że nie warto w to brnąć skoro masz męża.Doceń to co masz, ciesz się z tego i nie szukaj problemów.Pozdrawiam
    • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 22.10.08, 21:31
      powiedziałam wszystko mężowi, niczego nie ukrywałam. Taki dzisiaj dzien
      szczerości zrobiłam sobie i warto było
      • dotyk_wiatru Re: Co dalej.... 22.10.08, 22:12
        Ufff :)))
        Cieszę się, że to zrobiłaś...bo już się obawiałam, że jednak tego
        nie zrobisz...i będzie dalej w to brnęła...
        Mam nadzieję, że...nie bolało...że mąż Ci wybaczył o ile uznał, że
        ma co...i ów nieszczęśnik też zachował się na poziomie...
        Pozdrawiam!
      • grassant Re: Co dalej.... 23.10.08, 12:20
        taka.jednaonline napisała:

        > powiedziałam wszystko mężowi, niczego nie ukrywałam. Taki dzisiaj
        dzien
        > szczerości zrobiłam sobie i warto było

        już uwierzyliśmy w Twoje pokajanie, Ty mitomanko
    • rebelia99 Re: Co dalej.... 22.10.08, 21:51
      Tak właśnie było w moim przypadku- odezwał się facet- fajny- nie chciałam się
      spotkać - on chciał. Pomyślałam - raz-ok- i zapomnę- pewnie okaże się
      beznadziejny i nie będziemy chcieli spotkać się więcej. Myliłam się- jestem z
      nim trzy lata i dalej mnie zachwyca. A ja- mam nadzieje- jego. Więc jeśli nie
      chcesz komplikacji w swoim związku- to się nie spotykaj. Niebezpieczna zabawa.
      • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 08:22
        mąż po długiej rozmowie zrozumiał, wybaczył aczkolwiek stwierdził,
        ze gdybym sie spotkała nie miałabym czego szukac w naszym związku, a
        chłopak z neta dzwoni i nadal proponuje spotkanie na stopie czysto
        koleżeńskiej. Twierdzi, że bardzo chce mnie poznać bez podtekstów.
        Powiedział, ze rozumie, że net że nie chciałam ujawniac wszystkiego
        itd.
        • nawrocona5 Re: Co dalej.... 23.10.08, 08:32
          Nawet o tym nie myśl !:)))
          • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 08:45
            decyzja podjeta, spotkanie nie wchodzi w grę, tylko co teraz skoro
            on nie chce dac za wygraną....
            • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 09:05
              Super, ze osobom z forum udali sie zciagnac cie z obloczka :)
              Jesli zalezy ci na twoim zwiazku, to...powiedz mu raz i dobitnie, ze
              NIE.
              Jak chlopak zdrowy na umysle, to zrozumie.
              Przezylam cos prawie identycznego i...poszlam na to spotkanie. Ale,
              moje malzenstwo bylo do d..., co nie znaczy, ze nie zalowalam calego
              zamieszania.
              Serio, jesli kochasz meza i nie chcesz sobie macic w glowie, to daj
              spokoj i netowy chlopak sam sie odczepi (trzeba chwili, zeby znalazl
              inna "urocza kobiete" na necie).
              Nie komplikuj sobie zycia !
              A jak nadal dzwoni, to - daj odebrac mezowi :)
              Powodzenia.
    • grassant Re: Co dalej.... 23.10.08, 12:14
      taka.jednaonline napisała:
      > Okłamuję męża i jego. Tak chciałbym go poznać. Jesteśmy z innych
      miast może
      > warto się spotkać, nikt się nie dowie, poznam go i łatwiej będzie
      mi
      > zapomnieć............... Nie wiem co zrobić

      Mąż to pikuś. Co zrobisz z wiekiem??
      • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 12:19
        :):):):):)
        • grassant Re: Co dalej.... 23.10.08, 12:23
          netty2 napisała:

          > :):):):):)

          Kobitki, kobiki. czemu odejmujecie? :))
          • nawrocona5 Re: Co dalej.... 23.10.08, 12:35
            > Kobitki, kobiki. czemu odejmujecie? :))

            Bo to pokusa której trudno sie oprzeć:))
            A mężczyźni zawsze wolą żeby było mniej a nie więcej....
            Więc to taka odpowiedź na zapotrzebowanie społeczne:))))
    • marek-k-eram Re: Co dalej.... 23.10.08, 12:20
      Wdzisz -same głupoty chodzą po głowie z braku zajecia, kobieto jest
      tyle ambitych form na spedzenie miłego wieczora np: seriale,
      prasownie, pranie.
      • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 13:00
        Nie przesadziłam z odmłodzeniem się, raptem 4 lata, poza tym młodo
        wyglądam więc w tej kwestii ryzka nie ma. A jesli chodzi o pranie,
        gotowanie to ilez mozna dla nas dwojga, a telenowele mnie nie bawią
      • grassant Re: Co dalej.... 23.10.08, 13:50
        marek-k-eram napisał:

        > Wdzisz -same głupoty chodzą po głowie z braku zajecia, kobieto
        jest
        > tyle ambitych form na spedzenie miłego wieczora np: seriale,
        > prasownie, pranie.

        kiedyś dochodziło do tego szorowanie podłogi, wiórkowanie, pastowanie
        • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 14:04
          Sa jeszcze inne glupie pomysly - zrob sobie dzieciaka. Nie bedziesz
          mial czasu na glupoty.
          To bardzo glupi pomysl - osobicie odradzam (choc na pewno
          skuteczny) :)
          • teklana Re: Co dalej.... 23.10.08, 14:18
            też odradzam,bo jak bedzie miało rozumek po mamusi?
            Zdobyłam sie na ta cyniczna uwage bo szlag mnie jasny trafia jak
            czytam takie bzdety
            • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 14:24
              To byl zart oczywiscie - nie polecam za nic w swiecie !
              Biedne dziecko !!
              • teklana Re: Co dalej.... 23.10.08, 14:30
                netty2-nie do Ciebie była skierowana a do autorki watku ;-)))
            • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 14:48
              teklana napisała:

              > też odradzam,bo jak bedzie miało rozumek po mamusi?
              > Zdobyłam sie na ta cyniczna uwage bo szlag mnie jasny trafia jak
              > czytam takie bzdety
              nie pomyslałaś, że może byc taka ewentualnośc, że nie moge miec
              dzieci bo mąż jest chory, może dlatego szukam wrażeń. Nie odejmuje
              sobie kg bo jestem bardzo atrakcyjna kobietą, może nie z
              intelugencja jak twoja ale nie oceniaj mnie po jednej historii bo
              nie wiesz tak do końcadlaczego to robię
              • teklana Re: Co dalej.... 23.10.08, 14:53
                Nie zmienia to faktu ,że zabierasz sie od d...strony.bardzo brzydko
                niezależnie od okoliczności.Nie musze wiedziec dlaczego,wiem
                natomiast jak i to juz mi sie nie podoba.Ale nie musi-Twoje życie
                • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 15:04
                  faktycznie moje zycie. Zabrzmi trywialnie ale błądzic jest rzecza
                  ludzką. Każdemu się zdarzy zrobic cos w zyciu, czego później żałuje.
                  Ja zagalopowałam sie w kontakcie netowym, sprawiłam przykrośc
                  mężowi, facetowi, którego okłamałam co do wieku i stanu cywilnego, a
                  przecież reszta co pisałam byla prawdą. Nie jestem indywiduum, wiele
                  osob tak zrobiło i co tepic za to czy wyrazic opinie żeby dac do
                  myslenia??
              • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 15:11
                Wow, jak twoja historia przypomina moja, az mi ciary przeszly po
                plecach !!!:)
                Kazdy z nas moze popelnic glupote, najwazniejsze nie ranic nikogo i
                jak to nam tylko daje po nosie, to duzo nas nauczy.
                Zastanow sie nad twoim zwiazkiem...jak raz tak ci sie to spodobalo,
                to moze byc i drugi raz.
                Znam sytuacje.
                • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 15:20
                  po prostu czuje się czasami bardzo samotna, stąd ten pomysł na
                  wejscie na czat. Wiem, ze takich historii jest sporo, nie każdy o
                  tym mówi, piszę, bo jest pietnowany, nazywany mitomanem itd. Nie
                  usprawiedliwiam się, zrobiłam jak zrobiłam, Problem w tym, że
                  chłopak z netu nie chce tego skończyc
                  • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 15:25
                    Sorry, ale tutaj gadasz glupoty (jednoczesnie dalej karmiac babska
                    proznosc).
                    On nie chce skonczyc ? A kto cie zmusza do reagowania na jego :
                    maile, telefony czy smsy ?
                    Zero odpowiedzi, to zdrowy chlop da szbko dyla.
                    Bez obawy.
                    • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 15:35
                      netty2 napisała:

                      > Sorry, ale tutaj gadasz glupoty (jednoczesnie dalej karmiac babska
                      > proznosc).
                      > On nie chce skonczyc ? A kto cie zmusza do reagowania na jego :
                      > maile, telefony czy smsy ?
                      > Zero odpowiedzi, to zdrowy chlop da szbko dyla.
                      nie napisałam, ze reaguję, tylko że on nie chce skończyć. Pisze
                      mejle ze tylko jedno spotkanie i nic wiecej .....
                      • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 15:37
                        Czyli facet chce cie przeleciec :)
                        Teraz od ciebie zalezy czy podejmiesz glupia czy rozsadna decyzje.
                        Badz duza dziewczynka.
                        Dasz rade :)
                        • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 15:43
                          netty czy miałas wielkie przykrości z powodu tej znjomości. Jak
                          możesz napisz
                          • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 15:51
                            Nie, wybacz ale nie napisze, bo kazdy przypadek jest inny i nie chce
                            wplywac na twoja decyzje.
                            Zastanow sie porzadnie nad twoim zwiazkiem i czego ci brakuje, ze
                            szukasz wrazen na necie.
                            Jesli maz tez to zrozumie i cos sie zmieni, to wygralas wiecej niz
                            idac na takie "niewienne" spotkanie.
                            Nie chce abyc sie sugerowala moja historia.

                            Dziewczyno, czy ty sobie zdajesz sprawe, ze tutaj chodzi o twoje
                            malzenstwo ????????? A jak sie zakochasz ? (przelotnie) ?
                            • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 15:59
                              wiem, wiem. Kocham męża ale on wychodzi z takiego założenie, ze jak
                              zdobył to ma i na tym koniec. Spoczął na laurach. Jeszcze fakt
                              choroby dopełnił wszystko. Przeciez jestem kobieta potrzebuje
                              komplementów, zabiegania, przytulenia. Samo kocham nie wystarczy....
                              ech. Poza tym nie sugeruję sie zdaniem innych robie co robie
                              • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 16:26
                                U mnie bylo i d e n t y c z n i e , ale nuda mnie zzerala i poza
                                problemem dzieci,byla jeszcze cala tona innych klopotow...
                                U ciebie, to moze tylko chwila taka, moment, ze chcesz aby
                                poswiecono ci wiecej uwagi.
                                Nie wchrzaniaj sie w g...o o tak.
                                Przemysl sprawe i juz.
                                Nie badz glupia, nie lec na mlodego, fajnego i zupelnie ci
                                nieznanego faceta. Jesli wierzysz, ze z mezem moze byc dobrze i to
                                tylko jakis nudny moment, to ZAPOMNIJ o tamtym.
                                • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 16:27
                                  Napisz do mnie na priva jak chcesz (na gazetowego maila)
                                  • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 16:39
                                    dlaczego większości tak łatwo kogos potępić, a tak trudno zrozumieć. Napisze Ci
                                    na priva, dzieki
                                    • nawrocona5 Re: Co dalej.... 23.10.08, 16:54
                                      Alez większość rozumie cię doskonale, ale przestrzega przed zrobieniem głupstwa.
                                      Nawet jeśli jestes w sytuacji, w której bardzo tego potrzebujesz:)
                                      Ty myślisz o swoich potrzebach w tym momencie a "większość" internetowa o
                                      konsekwencjach, które będą/mogą byc w przyszłości.
                                      Wszystkie te rady które otrzymałaś - w mniej lub bardziej kulturalnej formie -
                                      mają na względzie twoje dobro.
                                      Nie to chwilowe dobro, ale długoterminowe :))
                                      Pozdrawiam

                                    • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 17:25
                                      Zadaj sobie podstawowe pytanie.
                                      Czego oczekujesz od tego spotkania ?
                                      Czego szukasz u tego nowego ?
                                      Czy zdajesz sobie sprawe ze to zagraza twojemu malzenstwu ?
                                      • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 17:36
                                        może potwierdzenia, ze jestem atrakcyjna, interesująca kobietą,
                                        dowartościowania... Napisałam Ci na priva
                      • marek-k-eram Re: Co dalej.... 23.10.08, 15:42
                        taka.jednaonline napisała:

                        > netty2 napisała:
                        >
                        > > Sorry, ale tutaj gadasz glupoty (jednoczesnie dalej karmiac
                        babska
                        > > proznosc).
                        > > On nie chce skonczyc ? A kto cie zmusza do reagowania na jego :
                        > > maile, telefony czy smsy ?
                        > > Zero odpowiedzi, to zdrowy chlop da szbko dyla.
                        > nie napisałam, ze reaguję, tylko że on nie chce skończyć. Pisze
                        > mejle ze tylko jedno spotkanie i nic wiecej .....

                        tak i powiesz mu na spotkaniu ze jestes facetem a on odpowie - cóz
                        nikt nie jest doskonały. Powiedz mu PRAWDĘ jak jest
        • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 14:11
          Nie potepiam, bo wiem co to znaczy siedziec samemu wieczorem i sie
          nudzic, bo...posprzatane, poprasowane, tv mnie nie interesuje,
          kolezanki ze swoimi facetami, a ja siedze sama i czekam na niego
          albo co gorsze - on jest, ale zyje w innym swiecie i ma prawie zaden
          kontakt z moim swiatem.
          Przezylam to i to, ze fajnie bylo z kims gadac na necie, czas mija
          szybko. Radocha jest, bo odkrywa sie nowa osobe. Mozna sobie odjac
          kg, lata i dodac tam gdzie trzeba :)
          Sama przyjemnosc, ze ktos z drugiej strony poswieca ci swoj czas
          (czego ci brakuje w twoim zwiazku). Dochodzi proznosc babska,
          ze...jestem super babka i faceci jeszcze na mnie leca. Takie bla bla
          bla, ale chodzimy i sie same do siebie usmiechamy.
          Nie tak ? :)
          Ja tak korespondowalam 6 miesiecy, bez podtekstu, z malymi
          klamstewkami i tez dlugo nie chcialam sie spotkac.
          Potem powiedzialam cala prawde, aby to zakonczyc i...zrozumialam, ze
          jesli szukam takich wrazen na necie, to znaczy, ze moje malzenstwo
          to juz tylko histronia (juz nawet nie mowie, ze mielismy male
          problemy).
          Powiem tak, ze skonczylo sie rozwodem. Reszty nie powiem, bo wolle
          zeby u ciebie bylo inaczej.
    • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 18:58
      odpisalam, ale...twoj mail nie dziala.
      • 1-magdalena Re: Co dalej.... 23.10.08, 19:03
        a ja nie jestem zwolenniczka kłamstw wiec twoje zachowanie krytykuję. Odnośnie
        spotkanie na twoim miejscu poszłabym co Ci szkodzi najwyzej sie zakochasz,
        zostawisz męża a z tym bedziesz szczesliwa:) i moze dziecko bedziesz miała
    • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 19:11
      netty juz jest aktywne, spróbuj raz jeszcze prosze:)
    • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 23.10.08, 20:05
      netty niestety nic nie doszło, bo faktycznie mejl był nieaktywny. Gdyby chciało
      Ci się raz jeszcze wkleić to co napisałaś byłabym wdzięczna. Jak sama napisałaś
      podobne sa nasze netowe i nie tylko historie. Może Twoja opowieść będzie "ku
      przestrodze" dla mnie. Możesz tez napisać na adres zielona27@onet.eu, ten adres
      na bank jest aktywny.
      Dziekuję Ci też za ciepłe słowa
      • netty2 Re: Co dalej.... 23.10.08, 21:57
        wyslalam
        • iwonesik Re: Co dalej.... 23.10.08, 22:38
          Ja Ciebie nie potępiam, bo sama jestem w podobnej sytuacji. Poznałam faceta na czacie, pisaliśmy do siebie maile, smsy, potem telefony. Po miesiącu doszło do spotkania. Oboje jestesmy w nieformalnych związkach. Oczywiście nie skończyło się na jednym spotkaniu, to trwa już pół roku. Nie wiem, co będzie dalej.... Zaczęłam wchodzić na czat, bo mój mężczyzna- tak jak Twój mąż spoczął na laurach. Uważał, że ma w domu kobietkę, której raz na miesiąc powie "no kocham Cię" i to wystarczy. Znalazł się ktoś inny i nie żałuję niczego:)
          • teklana Re: Co dalej.... 24.10.08, 08:13
            taka.jedna.....
            Ja nie potepiam Ciebie,ale sposób w jaki działasz.Podtyrzymuje ,że
            nie jesteś fer.Ani to pana z neta,ani męża ani nawet samej siebie.
            Osamotnienie jestem w stanie zrozumieć,ale zamiast rozmowy ,proby
            dogadania sie z mężem i naprawienia czegoś co uleciało chcesz go
            zmienic na nowszy model?
            Stąpasz po cienkim lodzie........
            Nie pisałaś za wiele o mężu i za mało o Tobie wiem by wydawac więcej
            opinii.
            • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 24.10.08, 08:46
              teklana, a co tu pisac o mężu. Po prostu twierdzi, ze ma zonę. MA i
              tyle. Nie ma wyjśc do kina, kolację, nie ma ciepłych słów,
              przytulenia, rozmów. Każda próba zbliżenia sie do niego konczy sie
              słowami czego ty chcesz przeciez cie kocham. A ja? Ja potrzebuje
              potwierdszenia tego, gadanie to za mało
              • grassant Re: Co dalej.... 24.10.08, 08:52
                jesteś zdecydowana? Jeśli nie i nie weźmiesz spraw w swoje ręce, to
                pobujasz się i wrócisz rozsądna do ślubnego:)
                • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 24.10.08, 08:56
                  tak jak pisałam pomimo, że wyznałam mu prawdę, on nadal chce sie
                  spotkać. Na razie milczę, nie odbieram od niego tel., nie odpisuje
                  na meile ale mysle o nim. Nie spotkam sie znim choc bardzo chciałbym
                  go pozanac, porozmawiac patrząc normalnie w oczy, a nie jak dawniej
                  w monitor.....ech tak strasznie kusi ta propozycja spotkania, jak
                  miec siłe i sie nie złamac, nie pójśc
                  • grassant Re: Co dalej.... 24.10.08, 08:58
                    taka.jednaonline napisała:

                    > tak jak pisałam pomimo, że wyznałam mu prawdę, on nadal chce sie
                    > spotkać. Na razie milczę, nie odbieram od niego tel., nie odpisuje
                    > na meile ale mysle o nim. Nie spotkam sie znim choc bardzo
                    chciałbym
                    > go pozanac, porozmawiac patrząc normalnie w oczy, a nie jak
                    dawniej
                    > w monitor.....ech tak strasznie kusi ta propozycja spotkania, jak
                    > miec siłe i sie nie złamac, nie pójśc

                    Idź, co Ci szkodzi :))
                    • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 24.10.08, 09:09
                      no nic nie szkodzi. Sa tylko dwie opcje: albo sie zakocham na zabój
                      i zostawie męża albo mile spędzę czas i zyskam dobrego kumpla
                      • grassant Re: Co dalej.... 24.10.08, 09:27
                        taka.jednaonline napisała:

                        > no nic nie szkodzi. Sa tylko dwie opcje: albo sie zakocham na
                        zabój
                        > i zostawie męża albo mile spędzę czas i zyskam dobrego kumpla

                        Każda opcja jest dobra. Od Ciebie zależy, czy powiadomisz o nich m.
                      • teklana Re: Co dalej.... 24.10.08, 10:26
                        Słuchaj taka......;-) Ok.Próbuj.Jestes pania swego życia.Obojetnie
                        jak postopisz konsekwencje bedziesz ponosić Ty,tylko w sytuacji gdy
                        postanowsz sie spotkac a przy spotkaniu narodzi sie cos powiedzmy
                        fajnego-konsekwencje odczujesz i Twój mąż.A kolegów to ja mam wielu-
                        tylko jakby tu sie przyznać męzowi skąd go znasz by nie był
                        w "czarnej strefie"?Czy może juz wasze drogi z m.tak sie
                        rozlazły ,że cięzko sie porozumiewywać na inne tematy niż co jutro
                        na obiad?
                  • teklana Re: Co dalej.... 24.10.08, 09:07
                    Wcale się nie sugeruj jesli ciężko Ci przyznac rację ,bo nie masz
                    przekonania.;-)Ja oka Ci nie wyjmę przecież jak sie spotkasz z panem
                    ktory Cię tak intryguje.Nic na siłę,ale pomyśl o otwartej rozmowie z
                    mężem,może zamiast czekać aż on Cie zaprosi do kina zaproponuj to
                    sama?
                    • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 24.10.08, 09:16
                      teklana wiesz ile było takich propozycji z mojej strony. Bilety szły
                      w kosz albo dawałam znajomym. Ile razy czekałam z kolacją, a ile w
                      resaturacji siedziałąm jak głupia bo cos wypadło. Aaaa szkoda gadać
                      • iwonesik Re: Co dalej.... 24.10.08, 09:18
                        Idź, ja poszłam nie żałuje:)
                        • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 24.10.08, 09:23
                          iwonesik, a Twój mąz wie o tym?? Jak było za pierwszym razem, gdzie
                          się spotkaliscie, spacer, kino?? CZy okazał się takim mężczyzna jak
                          pisał ???
    • anula291 Re: Co dalej.... 24.10.08, 10:14
      Czy to fair i czy nie fair w stosunku do twojego męża to Twoja sprawa.Nie będę Cię oceniać.:) Spotykając się z nim ryzykujesz !Nie wiesz czy się nie zakochasz ! zauroczysz! a to bedzie złe dla Twojego małżeństwa.No chyba ,że jesteś twarda sztuka! :)Wiem jak kusząca jest dla ciebie ta propozycja ale prosze zastanów się zanim zdecydujesz się na spotkanie.
      • iwonesik Re: Co dalej.... 24.10.08, 10:32
        Ja nie mam męża, ale faceta, z którym mieszkam od kilku lat. Od roku
        zaczął zachowywać się identycznie, jak Twój mąż. Wspólne rozmowy i
        ustalenia... to wystarczało na 2-3 dni, potem wszystko wracało do
        normy. Nie jestem kobietą, której nie interesują czułości, miłes
        słówka i okazanie zainteresowania ze strony mężczyzny. Jego poznałąm
        w świecie wirtualnym, nie ufałam do końca. Nasze ostatnie smsy i
        rozmowy telefoniczne to istne szaleństwo. Na pierwszym spotkaniu
        zaiskrzyło, poza tym mieliśmy wiele tematów do rozmów, chociaż
        obawialiśmy sie, że wyczerpaliśmy wszystkie:) Mój facet nie wie o
        tym. Na początku miałąm wyrzuty sumienia, teraz już nie.
        Zastanawiamy się nad wspólnym związkiem.
        • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 24.10.08, 10:43
          to masz inna sytuację, zupełnie inną. Jestem młodą osobą, jak dalej
          będzie wyglądało moje życie skoro tylko ja staram się żeby było,
          powiedzmy ok w naszym małżeństwie, bo mąz nie zauważa problemu. Z
          czasem napewno sie wypale bo ilez mozna zabiegać bez widocznych
          efektów. Kocham męża i może gdybym spotkała sie z tym chłopakiem cos
          by się zmieniło w jego zachowaniu. W tej chwili jestem na nie ale im
          wiecej meili i smsów dostaje od niego tym bardziej nasila sie chec
          zmiany decyzji i pójścia na spotkanie
          • teklana Re: Co dalej.... 24.10.08, 11:28
            taka.....nie walcz juz ze sobą,bo osiwiejesz od tych wahań.Idz juz
            na to spotkanie i sie dobrze baw.A reszta......zajmiesz się potem ;-)
            • teklana Re: Co dalej.... 24.10.08, 11:29
              Serce ma swoje racje, których rozum nie zna
              B. Pascal
              • netty2 Re: Co dalej.... 26.10.08, 17:12
                Co w koncu zdecydowalas ?????
                Czekamy na relacje .
        • grassant Re: Co dalej.... 24.10.08, 10:46
          iwonesik napisała:

          > Zastanawiamy się nad wspólnym związkiem.

          zastanawiamy się, zastanawiamy... to takie miłe i w gruncie rzeczy
          niezobowiązujace :))
          Poinformuj nas, jak coś postanowicie haha
    • iwonesik Re: Co dalej.... 24.10.08, 11:10
      Ja też jestem osobą młodą, dlatego zrobiłam ten krok.
      • netty2 Re: Co dalej.... 24.10.08, 14:30
        Im mlodszy tym glupszy.
        Tutaj jednak chodzi o malzenstwo, to troche powazniejsze, niz samo
        BYCIE z kims.
        Ja tez tak zrobilam, nie wyszlam na tym zle, ale...jak mozna sobie
        oszczedzic takiego zagmatwania to...polecam !
        • teklana Re: Co dalej.... 24.10.08, 14:34
          Oczywiście moim zdaniem masz rację netty2.
          Ale dziewczyna i ta poleci na skrzydłach ;-) Na nic sie zdadzą nasze
          mądrości ;-)
          • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 24.10.08, 15:12
            teklana skąd wiesz że polecę. Napisałam juz nie raz, ze jestem na nie
            • netty2 Re: Co dalej.... 24.10.08, 15:23
              Odpisalam ci na priva najszczerze jak moglam!
              Decyzja i tak nalezy do ciebie.
              • taka.jednaonline Re: Co dalej.... 24.10.08, 15:30
                dziekuje Ci bardzo. Raz jeszcze powtarzam, ze tak jakbym czytała jak
                ktos opisuje moje zycie. Wszystko takie podobne. Wiem tez, ze jesli
                zrobiłabym jak Ty, tak samo przezywałabym swoja decyzję. Mamy bardzo
                podobne charaktery. TAk bardzo nie chce ciągle byc sama w
                małżeństwie, a po przeczytaniu Twojego meila tez inna obawa,
                domyslasz sie jaka. Netty jesli jestes szczesliwa nie żałuj niczego
                • netty2 Re: Co dalej.... 24.10.08, 15:35
                  To nie jest takie proste…jesli dazenie do wlasnego szczescia
                  krzywdzi kogos innego, kto ci ufa.
                  Dlatego radze ci sie zastanowic
          • netty2 Re: Co dalej.... 24.10.08, 15:25
            Teklana- ona najprawdopodobnie poleci. W pewnym stopniu ja rozumiem,
            wiem co czuje.
            Wiem tez ile w tym glupoty i proznosci, ale tak czasem bywa...
            Jedno jest pewne, ze jak raz pojdzie - to wszystko sie skomplikuje.
        • netty2 Re: Co dalej.... 24.10.08, 15:02
          Powiem tak, jak napisalam autorce watku na priva.
          Odeszlam od meza by byc z kims lepszym dla mnie (coz tutaj egoizm ma
          racje bytu-tak mi sie wydaje)
          Jedna czescia bylam super szczesliwa, druga czesc mnie plakala w
          poduche z wyrzutow sumienia przez pol roku !!
          Nie zycze.
          • grassant Re: Co dalej.... 24.10.08, 15:25
            netty2 napisała:
            druga czesc mnie plakala w
            > poduche z wyrzutow sumienia przez pol roku !!

            Pol roku. Niesamowite.
            • netty2 Re: Co dalej.... 24.10.08, 15:27
              Tak, dosc niesamowite i bardzo nieprzyjemne i...rozrywajace serce.
              Nie bylam sama w tym zwiazku, nie tylko z mojej winy nie bylo tak
              jak powinno byc.
              Pol roku - tak, to dosc sporo !
    • netty2 Re: Co dalej.... 04.11.08, 12:28
      No i co dalej ????

      Po takiej debacie i tylu radach chcialabym sie dowiedziec co
      zadecydowalas i jak to rozkrecilas...
      Daj nam znac!
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka