Dodaj do ulubionych

Pytanie do jedynaczek i jedynaków

24.10.08, 11:33
Boicie się samotności? Czasem nad tym myślę i obawiam się, że nie
będzie kiedyś przy mnie nikogo na prawdę bliskiego.
Mój chłopak ma trójkę rodzeństwa w tym młodszego brata, który
poszedłby za nim w ogień. Ja jestem sama i choćbym miała kiedyś
męża, to uważam, że nigdy niewiadomo, jak z nami będzie. A
przyjaciele to co innego..czasem są a czasem ich nie ma.
Obserwuj wątek
    • avvg Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 11:38
      No właśnie przyjaciół się ma zawsze, w przeciwieństwie do koleżaneczek
      od ciasteczek i zakupów. Przynajmniej się z człowiekiem nie pokłócą o
      spadek.
      • sandrunia87 Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 11:44
        Masz rację. Często rodzeństwo nie jest takie wymarzone i nie dbające
        tylko o własny tyłek. A przyjaciel to przyjaciel. Tylko, że w
        dzisiejszych czasach trudno o trwałą przyjaźń. Bo ludzie wyjeżdżają
        za granicę, do innych miast, gonią za pieniędzmi albo są zapracowani
        a kontakty się zamazują lub robią się rzadsze. Niezawsze tak jest,
        ale często, przynajmniej ja tak to odbieram.
        Zauważyłam też, że u kobiet wygląda to inaczej jak u mężczyzn. Oni
        tworzą trwalsze związki. I rzeczywiście liczą w nich na siebie
        nawzajem.
        • ursz-ulka Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 11:46
          Ja nigdy nie potrafiłam stworzyć prawdziwej przyjaźni z nikim,
          zawsze sama. Zawsze wśród dorosłych. To jest przykre, gdy przychodzą
          twoje urodziny, a dzwoni tylko facet z życzeniami... Ewentualnie
          ktoś sobie przypomni i esa napisze... Jedynakom jest bardzo ciężko,
          mało kto to zrozumie.
          • trypel Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 11:57
            ursz-ulka napisała:

            > Jedynakom jest bardzo ciężko,
            > mało kto to zrozumie.

            Mów za siebie proszę :)
            • oposka Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 12:04
              trypel napisał:

              > ursz-ulka napisała:
              >
              > > Jedynakom jest bardzo ciężko,
              > > mało kto to zrozumie.
              >
              > Mów za siebie proszę :)
              >


              no właśnie ;-)
              • ursz-ulka Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 12:23
                ok, racja. Mi jako jedynaczce jest ciężko i nie spotkałam ludzi
                (oprócz jedynakow) którzy by zrozumieli pewne specyficzne relacje
                które tworzymy między rodzicami i między całą resztą świata.
                • trypel Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 12:27
                  nie zauważyłem zadnych specyficznych relacji u mnie. Może jestem nietypowym
                  jedynakiem?
                  • nine_cloud Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 15:49
                    ja jako jedynaczka nie potrafiłam nigdy zrozumieć relacji jakie się ma z bratem
                    czy siostrą. bardzo mi to zaczęło przeszkadzac, kiedy np.mieszkałam przez kilka
                    miesięcy ze współlokatorami i drażniły mnie ich ślady obecności. Zawsze
                    przyzwyczajona do tego że wszystko wokół jest moje nie potrafiłam znieść kiedy
                    ktoś przestawia w łazience mój szampon lub buty w przedpokoju.
                    • avvg Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 19:41
                      > ja jako jedynaczka nie potrafiłam nigdy zrozumieć relacji jakie
                      się ma z bratem
                      > czy siostrą. bardzo mi to zaczęło przeszkadzac, kiedy
                      np.mieszkałam przez kilka
                      > miesięcy ze współlokatorami i drażniły mnie ich ślady obecności.
                      Zawsze
                      > przyzwyczajona do tego że wszystko wokół jest moje nie potrafiłam
                      znieść kiedy
                      > ktoś przestawia w łazience mój szampon lub buty w przedpokoju.

                      Ja mam tak samo - mimo że mam rodzeństwo:)
                      • tygrysio_misio Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 25.10.08, 12:14
                        a ja tak nie mam w ogole,mimo,ze nie mam rodzenstwa

                        ba! niecierpie byc sama w domu...czuje sie wtedy jak wilk w klatce
                • gapuchna Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 09:07
                  Podepnę się pod urszulkę. Jest coś specyficznego w byciu jedynakiem. I brak jest
                  chyba normalności, jaka wypływa z faktu, że kiedy rodzice mają kilkoro dzieci,
                  to muszą jakoś swój czas i zainteresowanie podzielić w miarę po równo. Jedynak
                  jest non stop z rodzicami. Myślę oczywiście o emocjonalnej bliskości. To nie
                  jest do końca zdrowe.
                  Nie, nie jest dobrze być jedynakiem.
                  • tygrysio_misio Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 09:18
                    wiekszej bzdury w zyciu nie slyszalam
                    • gapuchna Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 09:52
                      No to znaczy, że sklasyfikowałaś jednym zdaniem moje realne problemy. Cóż,
                      rozumiem, ze jesteś mądrzejsza ode mnie....
                      • tygrysio_misio Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 09:55
                        tak i to wielka bzdura

                        napisalas "Jest coś specyficznego w byciu jedynakiem."

                        a bylo trzeba napisac: jest cos specyficznego w byciu mna

                        roznica jest znaczna...nie mozesz klasyfikowac pewnej grupy tylko ze wzgledu na
                        swoje przezycia...bo wiesz: rownie dobrze jakas jedynaczka gwalcona przez ojcia
                        moglaby napisac,ze byc jedynakiem ejst ciezko, bo jest sie gwalconym...
                        • gapuchna Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 09:59
                          Byc moze zbytnio uogólniłam, ty zaś dosadnie uszczegółowiłaś. Ty pozostaniesz
                          przy swoim, a ja przy swoim zdaniu.
                          • tygrysio_misio Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 10:02
                            ja tylko dostosowalam sie do Twojego spojrzenia na cala grupe poprzez pryzmat
                            swoj...i wyszlo mi,ze z jedynakami wcale nie ejst tak jak piszesz...wrecz jest
                            zupelnie na odwrot...

                            gdybym chciala napisac uwzgledniajac tez innych ludzi... napisalabym to zupelnie
                            inaczej
                            • gapuchna Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 10:06
                              Nie wiem, obserwuje osoby będące jedynakami, czasem rozmawiam, mają podobne do
                              moich odczuć.
                    • sandrunia87 Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 10:29
                      Wszystko zależy od rodziny, a przede wszystkim rodziców i tego jak
                      wychowają dziecko. Ale im mniej świadomie będą to robić tym bardziej
                      będą woje dziecko przywiązywać do siebie.
                      Ja miałam taką sytuację i mam ją do dziś...przesadnie się o mnie
                      martwią i to bywa nie do zniesienia. Czasem bym chciała mieć młodsze
                      rodzeństwo na ktorym by skupili swoją uwagę...
              • drinkit Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 27.10.08, 16:07
                oposka napisała:

                > trypel napisał:
                >
                > > ursz-ulka napisała:
                > >
                > > > Jedynakom jest bardzo ciężko,
                > > > mało kto to zrozumie.
                > >
                > > Mów za siebie proszę :)
                > >
                >
                >
                > no właśnie ;-)


                No własnie:)
          • intothesun Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 25.10.08, 11:40
            Hmmm jakbym czytał o sobie..

            Rodzeństwo mam - siostrę. Niestety zamknięta w sobie i raczej na tematy osobiste
            nie sposób z nią rozmawiać bo zaraz ucieka. Tym bardziej o problemach.

            Zawsze jednak jest moja ukochana, która wszystko zapełnia.
            A przyjaźń.... chyba mam zbyt trudny charakter ;-) co nie znaczy że nikt mnie
            nie lubi - wręcz przeciwnie. To ja trzymam dystans.
    • trypel Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 11:41
      Nie boimy sie.
    • ursz-ulka Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 11:43
      Do samotności sięp przyzwyczaiłam, ciągle sama. Choć bolą niektóre
      sytuacje życiowe, bo masz tylko siebie. W moim przypadku siebie
      przeciw rodzicom, którzy się ode mnie odwrócili.
      Czytałaś książkę "jedynacy" - autora nie pamiętam, ale z wyd.
      santorski. Polecam, otwiera oczy na wiele aspektów jedynactwa.
      • sandrunia87 Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 11:51
        Nie czytałam, ale chętnie sięgnę po tę książkę:)
        Właśnie czasem o to chodzi, że gdy rodzice się odwrócą to nie ma już
        nikogo.
        Poza tym, tak zmieniając trochę temat, to przez moje jedynactwo
        zabardzo nie umiem rywalizować. Zawsze w domu miałam tylko osoby,
        które były nade mną, które wychowały sobie poddańcze dziecko.
        Dopiero teraz z tym walczę i staram się podnieść swoje poczucie
        wartości.
        Nie zgodzę się, że jedynacy nie potrafią się dzielić, bo jestem
        raczej typem, który oddałby wiele innym. Tak samo jest z moim
        rozpieszczeniem. Kompletnie nie rozumiem tych stereotypów.
        Wszyscy ludzie są czasem wymagający ale jeśli przy tym są jedynakami
        to stwierdza się, że to jest tutaj przyczyną.
        Jednak to ludzie, którzy mają rodzeństwo często nauczeni są
        wyrywania sobie nawzajem i przywłaszczania ciuchów, zabawek i
        innych. Nie generalizuje, ale często to zauważam.
        • ursz-ulka Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 12:28
          Też nie umiem rywalizować. Generalnie długo miałam problemy z
          relacjami z ludźmi. Nie potrafilam odczytywać ich intencji. Bardzo
          bałam się kłótni.
          Z dzieleniem to samo co ty- jestem osobą, która potrafi i spotkałam
          bardzo wielu jedynaków, ktorzy umieją dawać. Rozpieszczana też nie
          byłam, musiałam cierpliwie czekać na coś od rodziców, gdy inne
          dzieci dostawały od ręki. MOi rodzice aż za bardzo uważali by mnie
          nie rozpuścić.
          • erba Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 14:08
            ursz-ulka napisała:

            Bardzo
            > bałam się kłótni.

            O! Mam tak samo. Ciekawe...

            Co do rozpieszczenia, to znaczenie ma raczej postawa rodziców a nie liczba
            rodzeństwa.
          • evrin Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 27.10.08, 01:42
            dopisuje sie. Nie potrafie rywalizowac i klucic sie - mowie o sytuacji twarza w twarz. Dlatego poniekad moj maz to moje przeciwienstwo :) razem sie dopelniamy. osobiscie uwazam jedynactwo za swego rodzaju uposledzenie spoleczne i sama nigdy nie zrobie tego wlasnemu dziecku :)
            • ursz-ulka Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 28.10.08, 11:28
              A ja długo właśnie nie umiałam wyrażać swojego zdania. A teraz?
              Cholera... Jak zaczynam to skończyć nie moge.... Zamiast nieraz
              ugryźć się w język...
      • teklana Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 12:34
        Hm,jestem jedynaczką,teraz mi z tym dobrze.W dzieciństwie róznie
        bywało.....Wtedy samotność dokuczała,najbardziej w dni świąteczne
        kiedy koleżanka wpaść nie mogła...Jako nastolatka przyjaciól miałam
        zawsze wielu,drzwi się nie zamykały,potem jednak w wiekszości
        przypadków drogi nasze sie rozeszły.Wtedy było
        smutniej.Najważniejsze przyjaznie pozostały,nowych
        przybywa....Rodzina?Skupiam sie na swojej,stety pozostajac póki co
        przy jednym dziecku-ostatniego słowa nie powiedziałam ;-)
        Samotności sie nie boję ;-)
    • messalina2.dwa Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 11:56
      Żaden problem mój mąż i ja jesteśmy jedynakami i bardzo nam to
      odpowiada. Nasz syn również jest jedynakiem i tak pozostanie.
    • oposka Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 12:10
      sandrunia87 napisała:

      > A przyjaciele to co innego..czasem są a czasem ich nie ma.


      nie nieprawda i nie zgadzam się z tym przyjaciele sa to osoby
      szczere i od serca na które zawsze mogę liczyć . Zawsze ,
      wszędzie i o każdej porze dnia i nocy .

    • trocineczka Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 12:41
      Nie. Czasem nawet mam na kilka samotnych dni, ochote ;)
    • sundry Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 12:46
      No nie wiem,czy to taki plus,moja koleżanka przez lata nie odzywała
      się do brata mieszkając razem z nim.Ja byłam jedynaczką przez 10
      lat,moi bracia chorują na FAS i nie wiem,czy w przyszłości będę
      chciała utrzymywać z nimi bliskie kontakty.Dla mnie lepszy
      sprawdzony przyjaciel niż rodzeństwo.
    • mrsnice Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 15:43
      jestem jedynaczką i zawsze bylam z tego dumna. Moje dziecko też jest
      jedno, z założenia. I jak patrzę na siostrę mojego męża, to bije się
      piętami w tyłek z radości, że moja mama mi takiego "szczęścia"
      oszczędziła!
      • galee Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 17:14
        ja nie jestem jedynaczką, ale mogę coś dodać od siebie. Pomiędzy mną moją
        siostrą jest duża różnica wieku, mamy też zupełnie odmienne temperamenty,
        charaktery, lubimy inne rzeczy. nigdy się specjalnie nie dogadywałyśmy, z wyżej
        wymienionych powodów, mimo że ja jako dużo młodsza bardzo zabiegałam o jej
        akceptację. Teraz obie jesteśmy dorosłe. Mimo tego, że mój kontakt z siostrą,
        (znacznie lepszy niż kiedyś) jest nadal nie tak bliski jak by mógł być, to mam
        zakodowane w umyśle, w podświadomości że ona JEST. i że będzie dla mnie zawsze,
        w trudnych chwilach, takich naprawdę dramatycznych, niczego nie jestem bardziej
        pewna jak tego że ona zrobi dla mnie wszystko i vice versa. Mogłabym dać sobie
        za to uciąć rękę, że zrobiłaby wszystko. Po prostu to wiem, czuję, to jest
        gdzieś w genach, taki odruchowy mechanizm. Z przyjaciółmi to działa na innej
        zasadzie. Mam przyjaciółkę, wspaniałą, od kilkunastu lat, nie zawiodłyśmy się na
        sobie nigdy, bywały chwile traumatyczne w których pomogłyśmy sobie stanąć na
        nogi, mimo że czasem wybuchały kłótnie, wiem że mogę na niej polegać, nie
        wyobrażam sobie by ta przyjaźń mogła być jeszcze bliższa. Tylko że jest jednak
        pewna nieuchwytna granica. Kiedy porównam te dwie relacje - bez najmniejszej
        wątpliwości, przyjaciółka jest mi bliższa w życiu codziennym, czasami wręcz
        czyta mi w myślach. Tylko że...no właśnie, gdy pojawi się punkt zapalny, być
        może kiedyś, którego nasza przyjaźń nie przetrwa, choć wiele ma już za sobą, to
        rozstaniemy się jak obcy ludzie. Pewnie z ogromnym żalem, pięknymi
        wspomnieniami, goryczą i łzami, ale rozejdziemy się i będziemy starały o sobie
        nie myśleć, zapomnieć o tej więzi. A siostra...mimo tej niezbyt bliskiej
        relacji, nadal nią będzie, na zawsze i do śmierci. To powiązanie genetyczne
        jednak się odczuwa, gdzieś głęboko ono jest w nas wrośnięte, nawet po najgorszej
        burzy, ona nadal tą siostrą będzie. Nie znam się na genetyce, na psychologii,
        mówię po prostu w jaki sposób to czuję. Mój narzeczony jest jedynakiem. Całe
        życie bardzo się z tego cieszył i nadal jest zadowolony - i ja to rozumiem.
        Więcej uwagi od rodziców, brak konieczności dzielenia się nimi, ale jedynak, z
        racji bycia jedynakiem nie jest w stanie sobie wyobrazić tej abstrakcyjnej
        więzi, która istnieje nawet gdy układy nie są dobre. I nie ma czego żałować,
        oczywiście, bo tego nie zna, chyba że tęskni się za towarzyszem zabaw, ale
        przecież rodzeństwo często bardzo się różni, nie muszą się wcale lubić tak na
        prawdę. Nie chodzi mi o potępienie posiadania tylko jednego dziecka, w żadnym
        razie, to ma mnóstwo plusów i dla rodziców i dla dziecka, jedynacy wcale nie
        muszą być stereotypowymi rozpuszczonymi tworami które nie potrafią się odnaleźć
        w społeczeństwie i chcą być wiecznie na świeczniku (choć znam takie przypadki
        jedynaków) to już zależy głównie od rodzica jaki będzie jego jedynak. Od
        rodziców też w dużej mierze zależy jak silna będzie więź między rodzeństwem, ja
        nie zamieniłabym faktu posiadania siostry na jakiekolwiek stężenie uwagi
        rodziców, na lepszą sytuację materialną, mimo że żarłyśmy się niemiłosiernie.
        Ale to ja, być może nie każdy tak to odczuwa, nie wiem.
        • sandrunia87 Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 25.10.08, 11:11
          Właśnie o to mi chodziło. Rodzina jest w stanie przetrwać więcej i
          zawsze tą rodziną pozostanie. Kiedy byłam troszkę młodsza miałam
          wielu przyjaciół. Teraz powyjeżdżali i trochę się te kontakty
          rozeszły (choć nadal uważam, że to osoby, z którymi mogę sobie od
          serca pogadać). I dla przykładu podam sytuację, że gdybym teraz
          nagle została bez mieszkania, głupio by mi było zwrócić się do nich
          o to, czy by mnie przenocowali do póki nie znajdę sobie mieszkania.
          U mnie jako jedynaczki istnieje przeświadczenie, że powinnam sobie
          ze wszystkim poradzić sama i nawet nie miałabym odwagi poprosić o
          pomoc. Wydaje mi się, że do siostry z którą się mieszkało i dzieliło
          dom byłoby łatwiej się zwrócić.

          Z innej beczki....mój chłopak mieszkał z trójką rodzeństwa i jego
          zainteresowania nauczył się pielęgnować w takim otoczeniu. Teraz ma
          do mnie pretensje, że nie mamy wspólnych pasji i obraza się, że ja
          swoich pasji nie chcę z nim dzielić. Poza tym mam raczej samotnicze
          zainteresowania (np książki). Ale i na gitarze nie potrafię pograć z
          nim bo ja lubię skupić się na nauce nowego utworu. Tak samo z innymi
          rzeczami. Nastawiona jestem na samotnictwo i w nim czuję się swojsko
          (niekoniecznie szczęśliwie ale czasem nie potrafię inaczej).
    • poecia1 Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 24.10.08, 19:43
      Nie boję się i dla mnie jedynactwo nigdy nie było żadnym problemem.
      Wręcz przeciwnie, nadal widzę prawie same pozytywy tego stanu:)
    • bertrada Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 25.10.08, 11:42
      Nie boję się. Co więcej cieszę się, że nie mam rodzeństwa, zwłaszcza jak patrzę
      na rodzeństwa, które użerają się między sobą o majątek, o to, komu więcej się
      należy, kto juz dostał a kto nie, kto ma się rodzicami zajmować, jak długo i za
      czyje pieniądze. Mało jest takich rodzin, które trzymają się razem i wspierają.
      Poza tym rodzina to rodzice i dzieci. I trzymają się razem dopóki rodzice żyją a
      potem to ich kontakty robią się weselno pogrzebowe o ile mnie pożarli się
      wcześniej o spadek.

      A jeśli chodzi o samotność i umiejętność współżycia i rywalizowania z ludźmi,
      egoizm itp to to są cechy wrodzone a nie nabyte. Jak ktoś jest dupa to i 10
      rodzeństwa mu nie pomoże, bo zamiast walczyć z nimi to będzie ich popychadłem. A
      jak ktos jest zaborczy, egoistyczny i władczy to nawet ja ma te 10rodzeństwa to
      zostanie liderem stada i zawsze będzie miał to co chce.

      Poza tym posiadanie rodzeństwa nie zawsze oznacza posiadanie rówieśnika w domu.
      Jak między dziećmi jest duża różnica wieku, to jest to tak jakby było kilkoro
      jedynaków w domu.
      • sandrunia87 Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 10:08
        > A jeśli chodzi o samotność i umiejętność współżycia i
        rywalizowania z ludźmi,
        > egoizm itp to to są cechy wrodzone a nie nabyte

        Nie wiem z jakiej książki to wyczytałaś, ale to bzdura. Człowiek ma
        sporo cech wrodzonych, które wcale nie muszą się budzić i takich,
        które nabywa jedynie w procesie socjalizacji oraz wychowania.

        • bertrada Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 18:47
          Wychowanie to ściema. Genów nie zmienisz, podobnie jak wszystkich cech
          osobowości, które są uwarunkowane genetycznie. A do nich zaliczany jest egoizm,
          cechy przywódcze, skłonność do rywalizacji, poddańczość itp.
    • yotka5 Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 08:52
      jestem jedynaczką i nigdy tego nie żalowałam...a wspaniałe relacje z
      rodzenstwem to czesto - niestety- mit, znam wiele rodzenstw w
      roznym wieku, zaczynajac od moich ciotek, wujkow (siostry, bracia
      moich rodziwcow), przez rodzenstwo znajomych, chlopaka ... i jakos
      nie widze, zeby sie wzajemnie wspierali, raczej jest ciagla
      rywalizacja... a to raczej przykra sytuacja jak np brat rzuca w
      siostre nozami kuchennymi...albo tekst mojego kolegi "patrzcie, ta
      dziwka moja siostra idzie" ... a potem klotnie o pieniadze i 'bo
      tobie rodzice wiecej pomagali" itp
      • yotka5 Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 08:57
        a co do samotnosci...owszem, tego boję się najbardziej...ale
        rodzenstwo nie ma tu raczej nic do rzeczy...sa zapewne ludzie,
        ktorzy ze swoim bratem/siostra maja super relacje i wtedy to napewno
        jest cos wiecej niz przyjazn i takim osobom moge zazdroscic, ale
        poniewaz takich osob jeszcze nie spotkalam - predzej czy pozniej
        zaczynaja sie klotnie o pieniadze, podzial majatku itd - wiec nie
        zazdroszcze...bo miec rodzennswto i wiedziec, ze NIE MOZE sie na nie
        liczyc to tez chyba ciezka sytuacja...
        • gapuchna Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 09:08
          Ale jesteś dość samotna wobec na przykład śmierci rodziców. Bardzo boję się tego
          momentu. Bo jestem z tym ompletnie sama.
          • tygrysio_misio Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 09:17
            a majac rodzenstwo ciagajace Cie po sadach w sprawach majatkowych, nie bylabys
            samotna?
            pozatym...mozesz zalozyc wlasna rodzine...
            • gapuchna Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 09:56
              Mój ojciec ma sześcioro braci. Nikt nikogo po sądach nie ciąga. Sa zżyci ze
              sobą. Jak umierała babcia, odliczyli się wszyscy i każdy czymś się zajął. Jak
              umierał najmłodszy z nich - znów byli razem. Z rodzinami. Widzisz - ja mam taki
              wzorzec posiadania rodzeństwa i dobra, jakie to w życiu oznacza.
              • tygrysio_misio Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 10:04
                ja mam przyklady zupelnie inne... wiec jednak wnioskiem jest to,ze nie ma
                roznicy czy jest sie jedynakiem czy nie...i patrzenie na czlowieka przez pryzmat
                rodziny standardowej (taka jaka sobie wymyslimy) jest totalna glupota
                • gapuchna Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 10:07
                  Nie. Ponieważ jest pewna standaryzacja życia, która wypływa z powszechnych
                  wzorców. Jak w tym wyświechtanym przysłowiu - wyjątek potwierdza regułę.
                  • tygrysio_misio Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 18:54
                    poniewaz jest pewna standaryzacja mozna rowniez powiedziec ze" kobiety sa
                    glupsze od mezczyzn, nie nadaja sie jako kierowny, nie potrafia czytac map, nie
                    nadaja sie na politykow, bo sa glupsze...wyjatek czyni regule prawda?

                    ale pewnie jak kazdy standaryzacje uwazasz za sluszna tylko wtedy kiedy Ci
                    pasuje tak uwazac
          • ursz-ulka Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 09:43
            TAk, to mnie też przeraża. Ostatnio przeżyłam dużą tragedię dla
            mnie - poroniłam dziecko w 4 miesiacu ciązy. I brakowało mi w kimś
            oparcia. Były rzeczy, które chciałam omówić z kimś innym niż facet i
            mama, ale z kim?
            • gapuchna Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 09:58
              Ja mam jeszcze inny problem. Nie umiem go opisać na tyle, by nie wszystko
              odsłonić, a tak półgębkiem nie potrafię. Tyle powiem, ze już sama nie wiem,
              która skrajność jest lepsza/gorsza. Wiem jedno - jestem kompletnie sama wobec
              problemów. Mój ostatni facet też był jedynakiem i obserwując go, utwierdziłam
              się w swoim.
          • sandrunia87 Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 26.10.08, 10:13
            mnie też myśl o tej chwili wręcz przeraża:(
    • evrin Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 27.10.08, 01:35
      jestem jedynaczka i ostatnio myslalam dokladnie o tym samym. gdy umra moi rodzice, to zostane sama. mam meza, ktorego bardzo kocham ale to jest inny rodzaj wiezi rodzinnych i do rodzicielkich czy braterskich porownac przeciez nie mozna. w pewnym momencie zabraknie tego pierwiastka bezpeczenstwa, ktory daje rodzina, ktora jest z toba od zawsze. mam nadzieje, ze gdy nadejdzie taki moment, bede na takim etapie zycia, ze podejde do sprawy inaczej i poczuje sie w pelni czescia mojej nowej rodziny :)

      moja mama jest jedynaczka, jej rodzice odeszli wczesnie, gdy miala 18 lat. miala i ma przyjaciolki ale to sa inne wiezi, w jej opowiesciach czulo sie przejmujacy bol samotnosci, ktorego zaden przyjaciel nie ukoi.

      Wiem, ze z rodzina to najlepiej na zdjeciu ale... mysle ze jednak wiecej jest udanych relacji braterskich czy siostrzanych niz tych zlych. wspolny dom, rodzice to cos co wiaze na zawsze i mimo wszystko. mam taka nadzieje, chcemy z mezem dwoje dzieci :)
      • oczarka Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 27.10.08, 10:55
        ja mam dwie siostry (starsze) i niczego nie żałuję. nie wyobrażam
        sobie żebym miała z nimi kłócić się o pieniądze!!!!! i nie wyobrażam
        sobie żebym nie miała rodzeństwa. wszystko zalezy od tego jaka jest
        rodzina, jacy sa ludzie. jeśli ktoś jest pazerny na kasę to będzie
        się kłócił czy to z rodzeństwem czy z kim innym, nie ma to znaczenia.
        • teklana Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 27.10.08, 11:15
          Walecznym albo siejest, albo nie,nie znam sie na tym czy geny maja
          na to wpływ czy też nie.Wychowanie natomiast ma napewno,ale też nie
          zawsze.Długo byłam "ciapciakiem"posłusznym rodzicom........ale życie
          pisze różne scenariusze a człowiek potrafi sie dostosować do każdej
          sytuacji tak jak i w każdych warunkach zyć-"takie to już bydle";-)
          A jeśli chodzi o związki miedzyludzkie-moje zdanie jest takie,że czy
          są wiezy krwi czy też nie można się z kimś przyjaznić na zabój lub
          na wieki kogoś znienawidzieć ;-)
    • drinkit Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 27.10.08, 16:06
      Nie boje sie. Szczerze mówiac to nie spotkalam sie z rodzenstwem,
      ktore "idzie za soba w ogien". Raczej kłotnie o spadek, spychanie
      obowiazku opieki nad starszymi czlonkami rodziny, kwasy. To nie
      regula, oczywiscie, ale to mityczne "wspieranie sie" jest wg mnie
      tak samo prawdziwe jak przyslowiowa samotnosc jedynakow. Czyli
      nieprawdziwe.
    • aalleexxaa Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 27.10.08, 19:29
      bycie jedynakiem nie jest takie fajne jakby się mogło niektórym wydawać.ja
      osobiście żałuję, że nie mam rodzeństwa, mój mąz tak samo i jest mi z tym
      nienajlepiej dlatego ja chciałabym mieć dwójkę dzieci - po to aby kiedyś jako
      rodzeństwo mieli siebie , a nie zostali sami....
      • agaoki Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 27.10.08, 22:47
        ja nie boję się samotności własnej, lecz samotności mojego dziecka, które nie
        będzie miało kuzynostwa, którego ja sama w dzieciństwie miałam bardzo dużo i
        byliśmy bardzo blisko, więc nie brakowało mi rodzeństwa. co prawda jest dwoje
        dzieci od strony męża, ale one są już duże, a nasze dziecko jeszcze się nie
        urodziło - będzie duża różnica wieku. pozostają jeszcze dzieci kuzynostwa, z
        którym na szczęście mam bliski kontakt, więc mam nadzieję, że nasze dzieci też
        będą się spotykać, lubić, odwiedzać.
        liczę też na moją rodzinkę kiedy będę już staruszką, nie będzie rodziców, być
        może męża też... mam nadzieję, że nadal będziemy się spotykać z moim kuzynostwem
        oraz ich rodzinami.
    • diamondbeach Re: Pytanie do jedynaczek i jedynaków 28.10.08, 13:42
      Ja wolę więzi z wyboru a nie z przymusu. Przyjaciele to osoby,którym ufam i
      wierze w ich lojalność. Z rodzeństwme róznie bywa.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka