dotyk_wiatru 29.10.08, 14:36 Skład w ludziach ta skłonność do urządzania awantur, gdy coś jest nie tak? Nie wystarczy zwykła, spokojna rozmowa z konkretnymi argumentami??? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
teklana Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 14:44 Ja skłonnosci do awantur nie mam,a zdaza mi sie z kimś podyskutowac podniesionym głosem.Jestem osobą dość impulsywną,ale nie kłótliwą;-) Wiele zależy od rozmówcy,ale nie jestem za tym by za wszelka cene przeforsować swoje zdanie i postawic na swoim.Czasem trzeba odpuścić,mimo że chciałoby sie kogoś za uszy wytargać.Tylko co zrobic z nagromadzonymi emocjami?;-0 Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:05 teklana napisała: > Ja skłonnosci do awantur nie mam,a zdaza mi sie z kimś podyskutowac > podniesionym głosem.Jestem osobą dość impulsywną,ale nie kłótliwą;- ) > Wiele zależy od rozmówcy,ale nie jestem za tym by za wszelka cene > przeforsować swoje zdanie i postawic na swoim.Czasem trzeba > odpuścić,mimo że chciałoby sie kogoś za uszy wytargać.Tylko co > zrobic z nagromadzonymi emocjami?;-0 No więc właśnie...Dyskusja ale bez obrzucania się inwektywami i tekstami poniżej wszelkiej krytyki...<kurcze...ja ostatnio przesadziłam, ale...może będzie dobrze...przyznałam się i może wystarczy> Co z nagromadzonymi emocjami? Wycisk na siłowni, yoga, tai chi, jogging, polana i krzyk ile wystarczy sił w płucach, komedia? ;) Są sposoby...:) Odpowiedz Link Zgłoś
mrs.t Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 22:06 ej moomencik ja sobie lubie pokrzyczec, ale jest m i w sumie wsio rawno czy to robie w domu czy na polu ( wole na polu, tzn wole tak zeby maz sie nienapatoczykl, dla jego dobra) lubie pokrzyczec bo krzyk jst terapeytycznie zdrowy i oczszczajacy;) lubie sie klocic - - a raczej spierac i dyskutowac;) ale nie uwazam zebym urzadzala awantury z tego powodu! co to jest awantura/ To co innego niz klotnia awantura to powazne inwektywy i rzucanie talerzami o ziemie, nie? Marzy mi sie taka kiedys, ale poki co za duzo szacunku naokolo:) Odpowiedz Link Zgłoś
1.xxx12345 Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:05 bodajże rousseau powiedział, że kiedy zaczyna brakować argumentów wprowadzamy najczęściej zakaz (czy jakoś tam podobnie :)) ten zakaz tutaj to krzyk = przemoc. Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:06 1.xxx12345 napisała: > bodajże rousseau powiedział, że kiedy zaczyna brakować argumentów wprowadzamy > najczęściej zakaz (czy jakoś tam podobnie :)) > ten zakaz tutaj to krzyk = przemoc. Zupełnie niepotrzebnie...Są inne cywilizowane metody... Odpowiedz Link Zgłoś
1.xxx12345 Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:11 dotyk_wiatru napisała: > Są inne cywilizowane metody... zgadza się, tylko że trzeba umieć zawsze panować nad własnymi emocjami. nie każdemu jest ten dar dany. ja sama staram się być opanowana ale ... ale są tacy, którzy potrafią mnie doprowadzić do stanu braku kontroli. niestety :(( Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:32 1.xxx12345 napisała: > zgadza się, tylko że trzeba umieć zawsze panować nad własnymi emocjami. nie > każdemu jest ten dar dany. > ja sama staram się być opanowana ale ... ale są tacy, którzy potrafią mnie > doprowadzić do stanu braku kontroli. niestety :(( Wiesz, bo to jest to, co pisał g.r.a.f.z.e.r.o. na pewnym wątku /phrazes/...nt. nakręcania sprężyny...Wszystko do czasu...Jesli ktoś przesadzi to za każdym kolejnym razem jest coraz trudniej panować nad emocjami...I to dotyczy każdego człowieka... Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:36 c_n napisała: > również jej nie rozumiem No właśnie... Można stracic panowanie nad sobą w pewnym momencie, ale...najlepiej nie zaczynać pyskówki, tylko od razu ją uciąć... Odpowiedz Link Zgłoś
cichadziewuszka Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:25 ... bo często nie mamy dobrych wzorców - rodzice się głośno kłócili, na nas krzyczeli, kiedy zrobiliśmy coś złego. Nikt nie pokazał nam, że można powiedzieć "Teraz jestem na Ciebie bardzo zła/zły, porozmawiamy, jak ochłonę". Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:37 cichadziewuszka napisała: > ... bo często nie mamy dobrych wzorców - rodzice się głośno kłócili, na nas > krzyczeli, kiedy zrobiliśmy coś złego. Nikt nie pokazał nam, że można powiedzie > ć > "Teraz jestem na Ciebie bardzo zła/zły, porozmawiamy, jak ochłonę". Oki, to zrozumiałe, że nic nie bierze się z powietrza.../prawie nic/...ale przecież ludzie są rozumnymi istotami i powinni wiedzieć że jeśli inni tak robili a oni źle się z tym czuli, to w podobnej sytuacji rozmowca też tak się będzie czuł...Czy ludzie muszą powielać błędy innych? Odpowiedz Link Zgłoś
e-daria Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:27 dotyk_wiatru napisała: > Skład w ludziach ta skłonność do urządzania awantur, gdy coś jest > nie tak? Nie wystarczy zwykła, spokojna rozmowa z konkretnymi > argumentami??? No jak to skąd - z miłosci i ogólego szacunku dla drugiej strony. Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:38 e-daria napisała: > No jak to skąd - z miłosci i ogólego szacunku dla drugiej strony. Z miłości powiadasz...;) Akurat... Odpowiedz Link Zgłoś
ansag Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:35 Po prostu lubię się awanturować, więc może dlatego? :) Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:39 ansag napisała: > Po prostu lubię się awanturować, więc może dlatego? :) > Pieniactwo mało kto lubi :P Odpowiedz Link Zgłoś
ansag Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 23:39 Pieniactwo to awanturowanie się? Wow, nie wiedziałam :D Odpowiedz Link Zgłoś
g.r.a.f.z.e.r.o Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:49 > Skład w ludziach ta skłonność do urządzania awantur, gdy coś jest > nie tak? Nie wystarczy zwykła, spokojna rozmowa z konkretnymi > argumentami??? Z braku umiejętność "twórczej" kłótni, która to umiejętność wymaga sporego treningu i dużego opanowania. Znacznie łatwiej jest zacząć dyskusję od "Ty nigdy/Ty zawsze..." niż od "zależy mi abyś...". A kiedy zaczniemy dyskusję od "Ty" a druga strona odpowie tak samo to już dalej z górki. A poza tym mamy jeszcze uczucia. Jeśli ktoś zawiedzie nasze zaufanie, czy w inny sposób wywoła w nas poczucie krzywdy to powstaną negatywne uczucia związane z tą osobą - a wtedy "pójście do lasu" może nie wystarczyć i to poczucie krzywdy trzeba wyrazić drugiej osobie w twarz. A mało kto potrafi to przyjąć spokojnie. Dyskusji i kłótnie są konieczne, a czasami nawet głośna awantura, ważne tylko aby problemy rozwiązywały a nie generowały nowe. Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 16:11 Trening wymaga czasu, więc każdy może go sobie zafundować...choć z drugiej strony...nie ma co na siłę generować problemu by potrenować...Opanowanie to zasługa harmonii ciała i ducha, ale to jest trudniejsze niż sam trening...i wymaga czasu...ew. spokojnego życia... Te słowa, o których wspomniałeś...NIGDY...ZAWSZE...POWINIENES/POWINNAŚ...MUSISZ...Ty coś tam...To najgorsze co może być...bo prowokuje do kłótni...Nikt nie lubi być atakowany...Ludzie oceniają innych w chwili złości...a powinno się mówić o tym, jak MY się czujemy z tym...Nie ma też co wyciągać starych spraw...które są już przeszłością, a służą jedynie przeciągnięciu sznura na konkretną stronę...i coś jeszcze...Kultura wymaga, by dać drugiej 'stronie' prawo do obrony;) kontraargumentu... Nie powinno być tak, że ta złość się w nas kumuluje, gromadzi latami...Sprawy należy załatwiać od ręki i zapomnieć o tym... Najgorzej, gdy ktoś po prostu lubi awantury...bo wyniósł to z domu, bo musi czuć że rządzi...albo z innych powodów...:( Dopóki nie upora się ze swoimi emocjami, będzie wiecznie niezadowolony i skory do kłótni...a wbrew pozorom krzykiem nie załatwi się więcej... Mam obiekcję co do tego, czy kłótnie i awantury są potrzebne...One są po prostu nie do uniknięcia...zazwyczaj... Odpowiedz Link Zgłoś
romy15 Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 15:51 W moim zwiazku spokojna rozmowa z konkretnymi argumentami nie ma szans, poniewaz moje argumenty nie sa zadnymi argumentami wedlug mojego slubnego oczywiscie. Ma w swojej glowce - tej na gorze - zakodowane, ze sprzeczka/klotnia musi byc poparta "zgnojeniem", upokorzeniem slownym drugiej osoby i nie dotyczy to bynajmniej wylacznie awantur domowych. Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 16:13 Ups :( Cóż za negatywna postawa... Wygrać za wszelką cenę i upokorzyć 'przeciwnika'... Jak sobie z tym radzisz? Odpowiedz Link Zgłoś
romy15 Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 16:38 dotyk_wiatru napisała: > Ups :( > Cóż za negatywna postawa... > Wygrać za wszelką cenę i upokorzyć 'przeciwnika'... > Jak sobie z tym radzisz? A jak sadzisz? slyszac np. "jestes prostytutka malzenska", "jestes stara i masz kompleksy" "masz obwisla cipke" zaraz po seksie "wspolzycie po 17-latach malzenstwa jest nienormalne" "przezarlas swoje mieszkanie" "jestes darmozjadem" lista jest dluuuga. Po powiedzeniu tych slicznych komplementow przechodzi do porzadku dziennego z calowaniem na dzien dobry i klepaniem na dobranoc w posladki. Wiec pozostaje mi bezsilny krzyk:(...i nienawisc, potegujaca sie nienawisc. Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 16:45 romy15 napisała: > A jak sadzisz? slyszac np. "jestes prostytutka malzenska", > "jestes stara i masz kompleksy" > "masz obwisla cipke" zaraz po seksie > "wspolzycie po 17-latach malzenstwa jest > nienormalne" > "przezarlas swoje mieszkanie" > "jestes darmozjadem" > lista jest dluuuga. Po powiedzeniu tych slicznych komplementow > przechodzi do porzadku dziennego z calowaniem na dzien dobry > i klepaniem na dobranoc w posladki. > Wiec pozostaje mi bezsilny krzyk:(...i nienawisc, potegujaca sie > nienawisc. Faktycznie...Wymarzone komplementy...:(( Z jednej strony czuły, z drugiej podły i chamski...mąż... Katastrofa :( Nie zniosłabym tego...Nie ja...:/ Zapewne jesteś świadoma tego, że te negatywne emocje/odczucia kumulujące się w Tobie mogą kiedyś doprowadzić do tragedii...? Tego nie można ignorować w nieskończoność...... Odpowiedz Link Zgłoś
romy15 Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 16:48 Wiem o tym i jestem na to przygotowana od dawna... Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 16:57 romy15 napisała: > Wiem o tym i jestem na to przygotowana od dawna... A mimo to znosisz to... Niezrozumiałe dla mnie zupełnie...:( Odpowiedz Link Zgłoś
masher Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 16:21 1. z jajem- zaraz tam awantur, z liscia albo kuflem nalezy rozwiazywac problemy lol 2.powaznie, nie mam takich sklonnosci. wole spokojnie porozmawiac. w ostatecznosci na chwile podniose glos aby bylo cicho i dalej mozna spokojnie. nerwy nie sa nigdy dobrym doradca. 3. bo dobrze jest sie godzic hehehe Odpowiedz Link Zgłoś
dotyk_wiatru Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 16:29 masher napisał: > 1. z jajem- zaraz tam awantur, z liscia albo kuflem nalezy rozwiazywac problemy > lol ;) jasne...:P hahahah > 2.powaznie, nie mam takich sklonnosci. wole spokojnie porozmawiac. w > ostatecznosci na chwile podniose glos aby bylo cicho i dalej mozna spokojnie. > nerwy nie sa nigdy dobrym doradca. I o to chodzi...Pokazując nerwy, poniżasz sam siebie... Czy tak trudno to pojąć? > 3. bo dobrze jest sie godzic hehehe Hahahaha żartowniś ;) Odpowiedz Link Zgłoś
samaprawda2121 Re: Skąd ta skłonność...? 29.10.08, 21:56 ta skłonność wynika z naszych kobiecych emocji :) Odpowiedz Link Zgłoś