jona777
18.11.08, 10:32
Witam
Mam problem z siostrą męża. Otóż zachowuje się ona tak jakby mnie nie było.
Nie moge powiedziec zeby była w sosunku do mnie jakaś bardzi nie miła itp. ale
mam wrazenie ze mnie poprostu tylko toleruje jako żone brata.
Poniżej podaję kilka przykładów.
Jak byliśmy jeszcze narzeczeństwem to zapraszając nas na chrciny swojego
dziecka zrobiła to w takim sposób, ze jak ja wyszłam na chwilę z pokoju do
łazienki wtedy wręczyła mu zaproszenie, czyli jak mnie nie było. O tym ze
dostaliśmy zaproszenie dowiedziałam się od narzeczonego. Własciwie to miałam
wielką ochotę tam nie iść, zrobiłam to tylko ze względu na narzeczonego
Z kolei jak my ich zapraszaliśy na ślub to zrobiliśy to jak oni do nas
przyszli - ja im wręczyłam zaproszenie, ale ona nie przyjęła tego zaproszenia
mówiąc ze jej sie to nie podaba, że mamy do niej przyjść z tym za proszeniem ,
anie jak oni przychodzą ( wiedziała ze mamy dużo na głowie, wszystko robiliśy
na ostatnią chwilę. Zrobilismy więc jak chciała ( znowu przez wzgląd na mojego
męża)oczywiście wtedy znowu miała pretensje ze dajemy jej to zaproszenie tak
późno.
Acha na nasz ślub i wesele przyszła ubrana na czarno pomiomo ze była świadokową
Zawsze jak idziemy do nich z jakimiś prezentami dla dzieci to nie ważne kto je
daje, zawsze ale to zawsze słyszę taki tekst: podziękujcie wójkowi ( nigdy nie
ma podziękujcie cioci i wójkowi, tak jakby mnie tam wogóle nie było ( to boli
zważywszy na fakt ze czasami to ja sama musze chodzic za tymi prezentami, a
nie mąż)
Ostatnio pisałam dla niej umowę, potem mąż ja sprawdził. Przy podpisywaniu
umowy powiedziała do kobiety, która ją pochwaliła za super przygotowaną umowe,
ze to jej brat ja tak super przygotowł,( oczywiście byłam tam wtedy) Budujemy
teraz dom. Mój mąż w sumie na mnie zrzucił wszelkie sprawy z jego urządzaniem
i wyglądem ( żebym ja sobie wszystko zaprojektowała), ale ilekroć przyjdzie
jego siostra to zawsze jest pytanie do mojego męża w jakim kolorze zrobi sobie
elewację ( nie zrobicie tylko zrobi) czy zamówił juz kuchnie itd. Jakby mnie
tam nie było normlanie. Rzadko się zdarza aby mnie o cos pytała, ale chciała
się poradzić, nawet jesli jest to zgodne z moim kierunkiem wyształcenia. Jak
cos pokazuje to tylko jemu.
Do mnie zwaraca się tylko w tedy jak wie ze mój mąż jej w czymś absolutnie nie
pomoże, bo np mam gdzieś znajmości i trzeba cos sprwdzić coś załatwić, wtedy
owszem zwraca się do mnie i wtedy łaskawie usłyszę dziękuję
Ze względu na te fakty zdarza mi się czasem podnieść głos jak coś mówię (
mówię coś głośno, zeby mnie usłyszała skoro udaje ze mnie nie ma)ale ostatnio
zwróciła mi uwagę ze nie krzycz tak bo ja tego nienawidzę. Normalnie mnie
wmurowało. Nic sie nie odezwałam, bo nie chciałam być chamska.
Generalnie staram się być dla niej miła, choć często wyczuwm niechęć w
stosunku do siebie
Mówiłam juz kiedyś mężowi, ze mam z nią problem z jej zachowaniem, oczywiście
powiedział ze wymyślam i takie tam, on jest w nią niestety wpatrzony jak w
obrazek, aczkwlwiek zauważyłam ze pare razy ją pojest osobą apodytktyczną,
rządzi sowim meżem itd, nawet potrafiła pokłócić się z jego rodzicami o to, że
nie chcieli im pożyczyc pieniędzy lub podżyrowac kredetu na zakup
nieruchomości. Doszło do tego ze jego rodzicie o fakcie zakupu mieszkania
dowiedzieli się chyba z rok po zakupie, nie wiem czy nawet kiedys tam byli.
Generalnie moje zdanie się dla niej wogóle nie liczy.
Generlanie zaczynam miec tego dość.
Zaczynam się zastanawiac czy nie wychodzic z domu jak oni przyjadą ( jej mąż
jest jak najbardziej w porządku) albo wogóle nic się nie odzywać do niej.
Z resztą rodziny męża nie mam problemu
Napiszcie czy przesadzam i co byście zrobiły na moim miejscu.