Dodaj do ulubionych

Uderzył podczas kłótni...

20.11.08, 15:59
Miałam kilka kłótni z moim narzeczonym, podczas których w momencie w którym
brakowało mu argumentów, bądź ja wściekła przechodziłam do innego pokoju
trzaskając drzwiami - wparowywał tam i albo popychał, albo wręcz uderzył. Nie
pamiętam teraz czy w twarz czy ramie... Zdarzyło się to kilka razy - dodam, że
był to dla nas jakiś naprawdę trudny czas, kryzys w związku. Jesteśmy razem od
trzech lat. Ostatnio gdy mu o tym przypomniałam, stwierdził: "No przecież mi
oddałaś wtedy". Oczywiście zawsze przepraszał... Ale teraz zaczynam się
zastanawiać poważnie, czy pakować się w poważny związek z kimś kto potrafił
mnie uderzyć, bo nie potrafił mi słownie odpowiedzieć/dogryźć w kłótni. Czy
miałyście takie sytuacje?
Obserwuj wątek
    • qrnamol Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:02
      Welcome to the real world Neo...
      Szczerze, to czasem kobitki potraficie tak dopiec swoim bezmyślnym zachowaniem i czepianiem się o pierdoły, tak wiercić dziurę w brzuchu i dokręcać śrubę, że nawet sobie nie zdajecie sprawy...
      • hegemon72 kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 11:14
        skoro ja bije a ona sie zastanawia tzn ze daje przyzwolenie

        proste, suka nie da, pies nie wezmie

        pretensje zostawcie dla siebie
        • enka1904 Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 11:33
          Ja biję więc ona daje przyzwolenie tak? Ty facet mam nadzieję nie
          masz partnerki. Jestem w zwiazku od nastu lat. Mam piekielny
          charakterek tak jak nastolatki w trudnym wieku. Nie wyobrażam sobie
          by ktoś z kim dzielę życie w odpowiedzi zamiast konkretów miał w
          argumencie pięści. A stosunek wagi jego i mojej to 1:2.Raczej moja
          przegrana.Jesteś silny więc twoje na wierzchu? Prymitywizm!
          Powodzenia w świecie bardziej cywilizowanych. A tobie dziewczyno
          radzę byś przemyślała co robisz zanim skrzywdzi cię bardziej. Ludzie
          nie zmieniają po ślubie swoich temperamentów.
          • juriusz_huszkedres Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 11:37
            Zgadzam się oprócz tego, że może nad charakterkiem warto byłoby popracować? Czy
            może popularne wśród kobiet "jestem jaka jestem i wal się, jeżeli tego nie
            akceptujesz"? Bicie kobiety przez mężczyznę to dno dna, ale wytrzymywanie z
            cholerą bez prób wpłynięcia na jej charakter też blisko dna się lokuje.
            • 4g63 Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 12:56
              jak pojawi się dziecko, to będzie napreiladał dziecko, bo też nie będzie miał argumentów, często trudno znaleźć, bo nie zawsze dzieci zachowują się zgodnie z czyjąś logiką, albo co gorsza dziecko i ciebie..., radziłbym jak najszybciej rozwiązać ten związek, i nie ma przebacz, on już taki jest, albo się na to godzisz, albo go zostawisz, takie rzeczy się nie zmieniają, ani po ślubie ani po 10 latach ani po czymkolwiek
              • rastalioness Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 14:51
                Tylko jedno slowo: Uciekaj!
                • sokolasty Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 15:38
                  Cytat:
                  "skoro ja bije a ona sie zastanawia tzn ze daje przyzwolenie"

                  Widzę to tak: daje przyzwolenie nie odchodząc.
                  • elibre Re: kobiety same sa sobie winne 22.11.08, 02:49
                    Kobiety, co z wami? Jak ta można dać sobą pomiatać?!? Zorganizuj sobie dobrze
                    zakończenie znajomości, żebyś nie wyszła na ulicę podczas lub tuż po
                    kłótni/bójce. Jeśli się go nie boisz i potrafisz być stanowcza, zrezygnuj z tego
                    planu, po prostu mu powiedz, że się wyprowadzasz i zrób to! NIGDY nie będzie lepiej!
                    Powodzenia, trzymam kciuki!
                • wrooblo Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 21:16
                  nie uciekaj tylko atakuj, ucieczka wyzwala odwagę w agresorze i pobudza jego
                  instynkty myśliwego. Pierwszy krok telefon na 112, lub 997 drugi Panowie w
                  mundurach zakładają pacjentowi niebieską kartę, a potem to już tylko silna wola
                  ofiary aby doprowadzić sprawę do końca i zerwać na zawsze. To trudne, niektórzy
                  wiele lat potrzebują, ale wszyscy po czasie przyznają że to jedyna i dobra decyzja.

              • restaur Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 15:50
                Oczywiscie, kto trzaska drzwiami, az tynk sie sypie, przed slubem i klnie
                obrzydliwie, ten nie umie kontrolowac swoich emocji.

                Jesli robi tak przed slubem to i 10 lat po slubie bedzie robil to samo.
                Bedzie rozbijal talerze, telewizory i co tylko ma pod reka.
              • znam-sie Re: kobiety same sa sobie winne 22.11.08, 03:02
                W TWARZ FACET UDERZY, ALE ZA ZDRADE ... ZA NIC INNEGO NIE POWINIEN I KTOŚ TAKI
                PO PROSTU NIE PANUJE NAD SWOIMI EMOCJAMI ... DUPEK I TYLE
            • jacek226315 Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 13:08
              uderzyl Cie przed slubem,wyobrazam sobie jak bedzie Cie lal po
              slubie.Pamietaj sama sie tego prosisz.
            • tei Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 13:18
              juriusz_huszkedres napisał:

              > Zgadzam się oprócz tego, że może nad charakterkiem warto byłoby popracować? Czy
              > może popularne wśród kobiet "jestem jaka jestem i wal się, jeżeli tego nie
              > akceptujesz"? Bicie kobiety przez mężczyznę to dno dna, ale wytrzymywanie z
              > cholerą bez prób wpłynięcia na jej charakter też blisko dna się lokuje.

              Zmiana charakteru pięściami?
              • atomm Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 14:25
                Dziewczyno po co ladujesz sie w zwiazek, w ktorym w okresie
                narzeczenstwa dochodzi do takich zachowan...
                Dobrze ze chodziasz zdajesz sobie sprawe z wagi problemu i predzej
                czy pozniej dojdziesz do wniosku ze lepiej dac sobie spokoj (im
                szybciej tym lepiej)

                Uzywanie sily czy to fizycznej (faceci) czy psychcznej (kobiety) to
                oznaka niedojrzalosci partnera...


                tei napisała:

                > juriusz_huszkedres napisał:
                >
                > > Zgadzam się oprócz tego, że może nad charakterkiem warto byłoby
                popracować? Czy może popularne wśród kobiet "jestem jaka jestem i
                wal się, jeżeli tego nie akceptujesz"? Bicie kobiety przez mężczyznę
                to dno dna, ale wytrzymywanie z cholerą bez prób wpłynięcia na jej
                charakter też blisko dna się lokuje.
                >
                > Zmiana charakteru pięściami?
            • ch3heg Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 16:45
              juriusz_huszkedres napisał:
              Bicie kobiety przez mężczyznę to dno dna

              Zgadzam się.
              A bicie dzieci?
          • hegemon72 Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 12:49
            > Ja biję więc ona daje przyzwolenie tak?

            oczywiscie, to tak samo jak z cenami mieszkan

            klienci akceptuja cene z kosmosu wiec developerzy takich ządają

            wbrew pozorom dziala bardzo podobny schemat psychologiczny

            • restaur Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 12:56
              Ona mnie zniewaza wiec ja daje przyzwolenie.

              > klienci akceptuja cene z kosmosu wiec developerzy
              > takich ządają
              >
              > wbrew pozorom dziala bardzo podobny schemat
              > psychologiczny


              Prawda przenajswietsza!
            • fluxxx Re: kobiety same sa sobie winne 21.11.08, 15:38
              hegemon72 napisał:

              > > Ja biję więc ona daje przyzwolenie tak?
              >
              > oczywiscie, to tak samo jak z cenami mieszkan
              >
              > klienci akceptuja cene z kosmosu wiec developerzy takich ządają
              >
              > wbrew pozorom dziala bardzo podobny schemat psychologiczny

              Proponuje jakiś podręcznik do logiki i objaśnienie najprostszych zasad rynku tj.
              prawa popytu i podaży.
          • agatha61 Re: kobiety same sa sobie winne 05.12.08, 13:59
            Ja tez mam ciezki bardzo charakter, a moj maz raczej wrecz
            przeciwnie. Razem jestesmy 11 lat. Nigdy, przenigdy nie wyobrazam
            sobie, zeby mnie mogl uderzyc. I mysle, ze nigdy jemu nie przyszlo
            to nawet do glowy.
    • joanna182-0 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:03
      a bym się w taki związek nie pakowała. Mój za to jak jest na mnie
      bardzo zły to woli wyjść z mieszkania i pójść na spacer.
      • ol_gak Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:07
        Wiem, że potrafimy wiercić dziurę w brzuchu. Ja nigdy się z nikim nie kłóciłam.
        Jestem typem ugodowej osoby, jednak mój narzeczony wydobył ze mnie jakieś takie
        dziwne pokłady nerwów... Ja właśnie wolę coś wykrzyczeć, trzasnąć drzwiami... On
        natomiast twierdzi, że nie szanuję "jego mieszkania" , że nie życzy sobie
        trzaskania... a zresztą. Sami się domyślacie, że w kłótniach różne rzeczy się
        mówi i robi. Nigdy bym go nie uderzyła pierwsza. Wole trzasnąc drzwiami, rzucic
        inwektywą... Ehh...
        • idasierpniowa28 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:13
          Lepiej na niego uważaj. Mnie wprawdzie żaden facet nigdy nie
          uderzył, ale moją przyjaciólkę partner bijał regularnie. A też się
          tak niby nieinnie zaczęło , że raz czy dwa " nerwy mu puściły"
        • keyne Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 13:18
          W moim przypadku nigdy nie doszło do przemocy fizycznej... ale

          > natomiast twierdzi, że nie szanuję "jego mieszkania" , że nie życzy sobie...

          czegoś tam. Tu podobnie mialam. plus duktatura co wolno kiedy i jak..i co ON o tym (tu dowolne) sądzi.. i jak ja wyglądam:) smieszne mi sie to dziś wydaje...

          > Jestem typem ugodowej osoby, jednak mój narzeczony wydobył ze mnie jakieś takie
          > dziwne pokłady nerwów... Ja właśnie wolę coś wykrzyczeć, trzasnąć drzwiami..

          tu też było podobnie. Myślalam nawet, ze awantury (bo to nie były kłutnie - potrafiliśmy na siebie wrzeszczeć na ulicy...) w związku sa normalne... Po kilku latach podjęłam decyzję o rozstaniu - jak zaczął przebakiwac o ślubie... (Faktem, ze bardzo pomógł mi obecny patrner) i wtedy się zaczęło - bo ON próbował absolutnie wszystkiego: prośby, płacz, awantury, wystawanie w deszczu pod domem i agitacje przez wspólnych znajomych...
          Ale nigdy nie uderzył i chwała mu za to;) teraz to już zamknięte i mogę ocenić z dystansem.
          A, i nagle sie okazało ze znowu jestem typem osoby ugodowej i że można żyć bez awantur :)
          • restaur Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 16:00
            > A, i nagle sie okazało ze znowu jestem typem osoby ugodowej i że można żyć bez
            > awantur :)

            Dobrze wytresowany i ulegly mezczyzna jest bezcenny :)
            • focus35 Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 16:04

              z normalnym mezczyzna mozna normalnie rozmawiac i rozwiazywac
              konflikty
              z agresywnym bezmozgiem nie mozna - proste

              restaur napisała:

              > > A, i nagle sie okazało ze znowu jestem typem osoby ugodowej i że
              można ży
              > ć bez
              > > awantur :)
              >
              > Dobrze wytresowany i ulegly mezczyzna jest bezcenny :)
    • marzeka1 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:19
      NIGDY, przenigdy nie należy być z facetem, któy w czasie kłótni leje, bo nie ma argumentów i nie panuje nad emocjami (w drugą stronę to też działa!). NIC tego nie tłumaczy, ani zdenerwowanie, ani praca, ani kryzys w związku-pamiętaj: uderzł raz, następny będzie już łatwiej, oczywosćie usłyszysz,że twoja wina, bo go sprowokowałaś. Jesli zdecydujesz się - oby nie!- na wyjście za mąż za kogoś takiego, przyszykuj się na regulany oklep, co jakiś czas. Chcesz tego??? Aż w końcu jako ofiara uwierzysz,że faktycznie leje cię, bo zasłużyłaś.
      • ol_gak Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:28
        Eh.. wiem jak to zabrzmi.. ale to naprawdę jest dobry, wartościowy człowiek.
        Może lubi trochę mieć wszystko pod swoją kontrolą, jest zaborczy, ale też
        przeszedł swoje. Mimo młodego wieku po rozwodzie, zona go zostawiła... Błąd
        młodości który bardzo przeżył. Wiem, że go tłumaczę... Ale to tez nie jest jakaś
        taka przemoc jak z filmów. Nie leje mnie non stop. To zdarzyło się
        incydentalnie, jakis czas temu przy okazji kryzysu.
        • grassant Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:31
          ol_gak napisała:

          > Eh.. wiem jak to zabrzmi.. ale to naprawdę jest dobry, wartościowy
          człowiek.
          > Może lubi trochę mieć wszystko pod swoją kontrolą, jest zaborczy,
          ale też
          > przeszedł swoje. Mimo młodego wieku po rozwodzie, zona go
          zostawiła... Błąd
          > młodości który bardzo przeżył. Wiem, że go tłumaczę... Ale to tez
          nie jest jaka
          > ś
          > taka przemoc jak z filmów. Nie leje mnie non stop. To zdarzyło się
          > incydentalnie, jakis czas temu przy okazji kryzysu.

          więc weź ślub i nie marudź.
          • rosa_de_vratislavia Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 17:01
            grassant napisał:

            > ol_gak napisała:

            > > Może lubi trochę mieć wszystko pod swoją kontrolą, jest
            zaborczy,

            Co to znaczy,że lubi mieć wszystko pod kontrolą? Że jest "Zaborczy"?
            Jak to się objawia?

            > Nie leje mnie non stop. To zdarzyło się
            > > incydentalnie, jakis czas temu przy okazji kryzysu.

            Jak to było kilka lat temu,a teraz nic Cię nie niepokoi, to w
            porządku. bierz ślub i tyle.
            Jednak nie bardzo rozumiem słowa o zaborczym charakterze i kontroli.
        • gondra Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:38
          > Ale to tez nie jest jakaś taka przemoc jak z filmów.
          > Nie leje mnie non stop. To zdarzyło się
          > incydentalnie, jakis czas temu przy okazji kryzysu.

          A teraz przeczytaj to co napisałaś.
          I jeszcze raz.
          I jeszcze raz.
          Dotarło?
          Jeśli nie to my Ci nie pomożemy.
          Ale czekamy na jakieś 5 lat na wątek "mąż mnie bije, a ja nie umiem odejść".
        • focus35 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 17:07

          Widzimy, ze go tlumaczysz a Ty to wiesz nawet. Pytanie jest, po co
          to robisz? zeby zagluszyc cos waznego, co sie w Tobie pojawia. To
          cos waznego nie da sie zagluszyc, bedzie do Ciebie wracac i kiedys
          dotrze do Ciebie ze zdwojona sila, tylko wtedy moze byc za pozno na
          zmiane.
          Zaborczosc to jest bardzo niedobra cecha - nigdy nie wiazalabym sie
          z zaborczym facetem. I mala uwaga - po slubie te lekko niepasujace
          cechy partera zawsze sie poteguja, nie odwrotnie.



          ol_gak napisała:

          > Eh.. wiem jak to zabrzmi.. ale to naprawdę jest dobry, wartościowy
          człowiek.
          > Może lubi trochę mieć wszystko pod swoją kontrolą, jest zaborczy,
          ale też
          > przeszedł swoje. Mimo młodego wieku po rozwodzie, zona go
          zostawiła... Błąd
          > młodości który bardzo przeżył. Wiem, że go tłumaczę... Ale to tez
          nie jest jaka
          > ś
          > taka przemoc jak z filmów. Nie leje mnie non stop. To zdarzyło się
          > incydentalnie, jakis czas temu przy okazji kryzysu.
        • else Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 11:43
          Czyli życzysz sobie BYĆ WłASNOŚCIĄ wartościowego człowieka, tak? Przemyśl to
          sobie, naprawdę
        • men_53 Jasne, że tylko raz. Dopiero po ślubie będzie mógł 21.11.08, 12:55
          Jasne, że tylko raz. Dopiero po ślubie będzie mógł to robić częściej
          i raczej bezkarnie.
          Wartościowy człowiek, który uzywa pięści? Kpisz?
          Cóż, skoro nie potrafisz się uczyć na cudzych błędach będziesz się
          uczyć na własnych.
          Świat jest pełen podobnych idiotek.
          • end_of_job co ty ciagle z tym narzeczonym? 21.11.08, 13:34
            ocipialas do reszty? z tego co napisalas to nawet nie kolega. oprawca, to
            wlasciwe slowo
        • milka1st Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 13:06
          przerażasz mnie , dobry , wartościowy człowiek nie bije ! każdy zna
          mnówstwo opowieści o tym jak to kobiety dają się maltretować i
          niewiele z nich wie że właśnie tak się zaczyna . Dał ci jasne
          sygnały jak będzie wyglądało twoje życie , zrozum on się nie
          zmieni , będzie gorzej. Moja przyjaciólka dostała raz od chłopaka ,
          zabrała rzeczy i tyle ją widział , potem się dowiedziała że kilka
          lat pózniej skatował żonę , myslisz że tej żony przed ślubem nie
          uderzył ?
          • restaur Re: Trzaskala drzwiami i klela podczas klotni 21.11.08, 15:54
            Dobry i wartosciowy czlowiek nie trzaska drzwiami az tynk sie sypie i nie klnie
            obrzydliwie.

            Kazdy zna mnostwo opowiesci o tym jak mezczyzni daja sie poniewierac i niewielu
            z nich wie, ze wlasnie tak sie zaczyna. Do boju szmaty, dajace pluc na siebie!
            • focus35 Re: Trzaskala drzwiami i klela podczas klotni 21.11.08, 16:02

              dobry i wartosciowy czlowiek jak czuje zlosc i gniew albo trzasnie
              drzwiami albo wydzie z pokoju, zeby sie uspokoic i porozmawiac
              pozniej po dobroci a nie w gniewie - ale to tego trzeba miec
              sprawnie dzialajacy mozg
              niedobry i niewartosciowy czlowiek, z zalanym testosteronem mozgiem
              idzie za kims, zeby mu przywalic, bo uspokojenie sie i porozmawianie
              po dobroci ma w nosie - chce wyladowac bezposrednio swoja agresje

              a po slubie wszystko sie wzmacnia a nie uladza, dlatego madry i
              wartosciowy czlowiek nie marnuje zycia z kims, kto jest niemadry i
              agresywny - a jak marnuje to nie powinien sie skarzyc...

              restaur napisała:

              > Dobry i wartosciowy czlowiek nie trzaska drzwiami az tynk sie
              sypie i nie klnie
              > obrzydliwie.
              >
              > Kazdy zna mnostwo opowiesci o tym jak mezczyzni daja sie
              poniewierac i niewielu
              > z nich wie, ze wlasnie tak sie zaczyna. Do boju szmaty, dajace
              pluc na siebie!
        • rikol Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 13:12
          Zaborczy - to slowo klucz. Dzis nie pozwala isc ci samej z kolega do kina, jutro
          zabroni wychodzenia z domu w ogole.

          Czemu go zona zostawila? Bo taki wartosciowy?

          Przemoc jak z filmow to bedzie po slubie albo jak zajdziesz w ciaze.
        • simply_me Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 16:07
          Ja w ogole Ciebie nie rozumie kobieto. Jezeli ty go juz teraz
          tlumaczysz to co bedzie potem? Bedziesz kleczec na kolanach i prosic
          o przebaczenie za to ze mu zrobilas herbate a nie kawe? Moze jak
          pewnego dnia zrobi Ci sliwke pod oczami to wtedy sie obudzisz. Sorry
          ale wydaje mi sie ze sama nie wiesz czego chcesz. Zastanow sie bo
          nie tylko ty bedziesz narazona na przemoc ale rowniez wasze dzieci.
          Pytanie tylko czy warto?
        • irena.earl Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 20:36
          Przeczytaj książkę "Kochać zbyt mocno. Kapcie potwora" Rosalind B. Penfold.

          Ta książka, a raczej komiks, została napisana przez kobietę, która sama
          doświadczyła przemocy domowej. Przeczytaj jak najszybciej, zwłaszcza, jeżeli
          przemocy doświadczałaś także w domu rodzinnym.

          Tu ciekawy link:

          www.granice.pl/recenzja.php?id=5&id3=635
          • ol_gak Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 20:52
            Ok, moje przekleństwa w awanturze ograniczyły się do rzucenia w przestrzeń
            "ku..mi". Nie zelżyłam go obelgami. TO raz.
            Dwa - to nie jest alkoholik, osoba z rodziny patologicznej, degenerat. Nie
            zawsze czarne jest czarne. Nie zjadłam wszystkich rozumów - mam tego świadomość.
            Rzuciłam temat na forum bo jestem w kropce.
            • teklana Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 20:54
              A róbta co chceta.;-))))
            • ateresa21 Re: Uderzył podczas kłótni... 22.11.08, 10:02
              To z tej kropki zrób sobie czarną dziurę w którą będziesz wpadała
              coraz szybciej a z tobą wasze dzieci jak juz byście mieli a potem to
              już tylko dno w czeluściach piekielnych gdzie nie widać zadnego
              światełka tylko czrna czarna czarna noc.
              Gdy jest miłość to człowiek potrafi wszystko zrobić dla drugiej
              osoby a gdy mija wzmaga się zóść, flustracja i nawet twój
              najwspanialszy uśmiech będzie powodem do awantury. Lepiej nie
              pakować się w taki związek a wziąć nogi za pas i zawczasu uciekać.
        • pos3gacz Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 23:10
          >>>Eh.. wiem jak to zabrzmi.. ale to naprawdę jest dobry,
          wartościowy człowiek.
          Może lubi trochę mieć wszystko pod swoją kontrolą, jest zaborczy,
          ale też
          przeszedł swoje. Mimo młodego wieku po rozwodzie, zona go
          zostawiła... Błąd
          młodości który bardzo przeżył. Wiem, że go tłumaczę... Ale to tez
          nie jest jakaś
          taka przemoc jak z filmów. Nie leje mnie non stop. To zdarzyło się
          incydentalnie, jakis czas temu przy okazji kryzysu.
          xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx

          O co Ci tak faktycznie chodzi.???
          Jak sama napisałaś =-= Mimo młodego wieku po rozwodzie, zona go
          zostawiła... =-= jak z tego widać, to była mądrzejsza od Ciebie
          i dość wcześnie uświadomiła sobie, że tkwi w bagnie.
          Wg. tego co napisałaś, to sama nie wiesz czego chcesz.
          Czasami warto się zastanowić co się pisze, aby potem nie wyjść na
          idiotkę, tak jak w Twoim przypadku.
          Przypuszczam, że jest to tylko zwykła prowokacja, niech piszą, a ja
          się pośmieję.
        • eszka Re: Uderzył podczas kłótni... 22.11.08, 10:52
          uciekaj.. nic nie tlumaczy przemocy.. co to znaczy ze mu sie to zdarza czasami?
          cholera jasna ze przeklne tu.. nic nie usprawiedliwia agresji.. on sie nie
          kontroluje.. slusznie ktos tu zauwazyl ze gdy przyjda dzieci to on juz dalej
          pojedzie.. nie ma! nie wierze takim facetom za grosz.. sa inne sposoby pokazania
          swego niezadowolenia z drugiej osoby.. moj brat tupie noga w podloge gdy jego
          zona mu skrzeczy nad glowa.. moj eks mna tylko "szarpal".. nie na tym polega
          zwiazek ze zaczynasz sie jego bac.. uciekaj..juz!!
        • agatha61 Re: Uderzył podczas kłótni... 05.12.08, 14:04
          o ja pie...... myslalam ze takich idiotek juz nie ma.....
        • rob1979 Re: Uderzył podczas kłótni... 05.12.08, 14:29
          wybierz sie do poradni zdrowia psychicznego... do psychologa... do
          placówki NFZ... każdy może skorzystać z porady psychologa, terapeuty
          a jak trzeba to psychiatry - za darmo...
          moja żona prostuje takie "zwichrowane" kobiety... i prawie nigdy jej
          sie nie udaje... ty masz jeszcze szansę...
          pozdrawiam
    • sylwusia87.0 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:47
      znam to.mam i mialam to samo z "moim" facetem.juz w ciazy potrafil podniesc na
      mnie reke.ja juz w to za daleko zabrnelam,ale ty uciekaj szybko poki ci
      dzieciaczka nie zrobil bo wtedy w ogole nie odejdziesz
      • nawrocona5 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:56
        Nie leje non stop?
        No to dac mu medal!
        I taki skarb żona zostawiła? Ciekawe dlaczego.
      • kag73 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 16:59
        Tez mysle, ze facet jest "niebezpieczny". Kryzysy sie w zyciu
        zdarzaja i co wtedy.
        Moj kiedys kopnal noga w krzeslo, bo pewnie inaczej musialby mnie,
        bo tez potrafilam doprowadzic do szewskiej pasji.

        Szkoda, ze nie wypowie sie jakis "normalny", szczery facet, bo ja
        wiem od mezczyzn, ktorych znam, ze kobiet sie nie bije.

        Mam znajoma, ktorej mezowi zdarzaja sie takie numery. Na poczatku za
        kazdym razem przepraszal, teraz juz chyba nawet nie. Ona ma z nim
        dziecko, boi sie zmian i nie moze sie zebrac na odwage i go zostawic.
        Regularnie pokazuje mi siniaki na rekach, udach, bo za mocno ja
        schwycil, oczywiscie tez "tylko" w klotni.
        Zastanow sie dwa razy zanim podejmiesz decyzje
        • kag73 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 17:05
          aha, maz tej mojej znajomej tez jest zaborczy i kontroluje nawet
          rzeczy typu paragony sklepowe i dokad ona idzie i po co. Ale on moze
          i sie nie tlumaczy.
          Ale to doszlo chyba pare lat po slubie, na poczatku jeszcze tak nie
          bylo.
        • servicio Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 13:41
          > Szkoda, ze nie wypowie sie jakis "normalny", szczery facet, bo ja
          > wiem od mezczyzn, ktorych znam, ze kobiet sie nie bije.
          >

          Jestem normalnym, szczerym facetem:)

          Do autorki wątku: koniecznie, bezwzględnie i natychmiast powinnaś zerwać z nim!
          Tacy mężczyźni po ślubie stają się znacznie gorsi, niż byli przed.

          Uciekaj, UCIEKAJ - póki czas!!!!!!!
    • ryko Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 17:02
      Skarbie,

      Będziesz miała tak jak SAMA sobie wybierzesz :D
      • marzeka1 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 17:42
        "Eh.. wiem jak to zabrzmi.. ale to naprawdę jest dobry, wartościowy człowiek."- NIE, dziecko, wartościowy człowiek nie leje kobiety, z którą jest. Poza tym- jesteś pewna,że np. powodem rozwodu w młodym wieku nie była przemoc wobec eks żony??? Bo np. moja szwagierka wyszła za mąż za takiego "wartościowego" człowieka po rozwodzie, dopiero później okazało się,że pierwszą żoną- a jakże!- lał, po 5 latach paskudnego małżeństwa tez się z nim rozwiodła- powód- bicie, przemoc. Jeśli chcesz tego dla siebi, proszę, tłumacz go dalej. Może kolejny oklep otworzy ci oczy.
    • horpyna4 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 17:53
      Ty się puknij w głowę, i to mocno. O ile może się zdarzyć (chociaż
      nie powinno!), że facet machnie ręką w trakcie kłótni i uderzy
      dziewczynę, która jest blisko niego - to gonienie za nią do innego
      pokoju specjalnie po to, żeby przyłożyć, dyskwalifikuje go całkowicie
      jako partnera życiowego.
      Zwiewaj od niego jak najdalej. Inaczej dołączysz do tych, co wypisują
      na forum dyrdymały w stylu "uderzył mnie tak, że wylądowałam na
      tydzień w szpitalu, jestem w ciąży, co mam zrobić, ale to wspaniały
      człowiek i bardzo go kocham..."
      • ol_gak Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 17:58
        OK, dotarło. Szczególnie zobrazowanie tego, ze "leciał za mną do pokoju" zeby
        się trochę wyżyć. Po prostu przerasta mnie to wszystko chyba. Pewnie boję się
        zmian, a cały czas mam w głowie miłe chwile. Jakoś to trzeba będzie udźwignąć.
        • haela_gielvert Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 18:01
          Ty sobie nie rozpamiętuj tego co było miłe tylko pamiętaj o tym jak
          Cię uderzał.To jest jego prawdziwa natura i druga twarz;-)
    • haela_gielvert Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 17:55
      Bo zupa byłą za słona?;-) Lubisz damskich bokserów? CHyba tak.
    • kamyk-zielony Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 18:03
      Nie chcę Cię martwić, ale prawdziwe kryzysy jeszcze przed Wami. Dojdą kiedyś dzieci, kredyty, rutyna, znużenie... gonitwy po pokojach mogą wówczas na stałe zagościć pod Waszą strzechą.
      Piszesz w czasie przeszłym o tych zdarzeniach. To znaczy, że od tamtej pory minęło już ileś czasu? Były w tym czasie poważne kłótnie?
      Bo jeżeli między Wami obecnie jest dobrze i na tej podstawie sądzisz, że ten problem się nie powtórzy to popełniasz błąd. Jak już wspominałam wyżej, poważne życiowe kryzysy przed Wami.
    • dr.verte Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 18:03

      ol_gak napisała:

      > wparowywał tam i albo popychał, albo wręcz uderzył. Nie
      > pamiętam teraz czy w twarz czy ramie... Zdarzyło się to kilka razy


      no co to jest za laska , która nie wie czy dostała w jape czy w rękę?
      • ol_gak Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 18:10
        Cóż, taka to laska, że nie pamięta. Bo to wszystko działo się w takich emocjach
        jakich nie miała okazji do tej pory doświadczyć. A potem wolałam po prostu
        zapomnieć, bo tak strasznie chciałam żeby było wszystko ok.
        Zawsze myślałam, że nawet jeśli karczemne kłótnie, to bez rękoczynów.
        Przekleństwa, podniesiony głos (choć kiedyś to było dla mnie nie do pomyślenia).
        Od tamtych sytuacji minęło kilka miesięcy.
        • marzeka1 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 18:32
          "Cóż, taka to laska, że nie pamięta."- OK, to może lepiej poświęć się i odśwież sobie pamięć, jak cię lał, nim będzie za późno. Wiesz, co - obok cudownych chwil z facetem, tak naprawdę test na bycie na serio jest wtedy, gdy para się porządnie pokłóci, bo WTEDY widać, jak ktoś sobie radzi z emocjami,a ktoś, kto leci do pokoju, by wlać kobiecie, to potem będzie lać na zimno "bo zupa była za słona". Prawda jest taka,że nam nic to twojego życia, ale zawsze żal, jak widać, że kobieta idzie w gó....A idziesz- prosto.Poczekaj do następnej kłótni, takiej porządnej.I naprawdę spradź jednak, jaki był powód rozwodu (ale nie od niego, bo nie powie ci prawdy!), moja szwagierka też lekceważyła czyjeś rady, pierwsze lańsko z kopaniem w brzuch- otrzeźwiło ją. Uwierz, NORMALNY mężczyzna nie bike swojej kobiety.
          • dr.verte Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 18:41
            marzeka1 napisała:

            > Uwierz, NORMALNY mężczyzna nie bike swojej kobiety.


            może gwoli uczciwości byś dodała:nie bije swej NORMALNEJ kobiety?


            • kamyk-zielony Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 18:45
              dr.verte napisał:

              > może gwoli uczciwości byś dodała:nie bije swej NORMALNEJ kobiety?

              Nie pogrążaj się już.

            • lawyer_pl Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 13:16
              Normalny czlowiek nie bije ZADNEJ kobiety. Jesli bije to jest smieciem.
              • restaur Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 15:47
                NORMALNY czlowiek nie trzaska drzwiami "az tynk sie sypie" i nie przeklina
                "obelzywie". Jesli tak robi to jest szmata.

                Nie sluchaj nikogo, kto ci mowi, ze roznica zdan jest dobrym pretekstem do
                klotni, trzaskania drzwiami by tynk sie sypal i obelzywych przeklenstw.
              • pyzz Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 15:55
                > Normalny czlowiek nie bije ZADNEJ kobiety.
                Nawet, gdy ta się rzuca na niego z nożem, albo co? Znaczy co? Jak się nie da
                zabić, to jest śmieciem?
                • focus35 Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 16:06

                  w komentowanym watku nie mowimy o obronie koniecznej - a jako odp.
                  na twoje pytanie - normalni ludzie nie rzucaja w siebie nozami,
                  tylko psychole

                  pyzz napisał:

                  > > Normalny czlowiek nie bije ZADNEJ kobiety.
                  > Nawet, gdy ta się rzuca na niego z nożem, albo co? Znaczy co? Jak
                  się nie da
                  > zabić, to jest śmieciem?
    • postolek Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 19:02
      uciekaj, uciekaj i jeszcze raz uciekaj!!!! Mówię Ci to, bo ja też
      tak myslałam, tłumaczyłam że trudne dzieciństwo, że kłopoty. Potem w
      nocy siedziałam na strychu, bo mnie wyrzucił. Siniki chowałam popd
      makijażem, bo wsytd do pracy miedzy ludzi a pracuję w bardzo
      powaznej instytucji między ludźmi. Pierwsze małżeństwo też mu nie
      wyszło, dzis już wiem dlaczego. Dlatego, że bił!!! Po latach takiego
      związku, ze zdruzgotana psychiką, chodzeniem na taerapię w dalszym
      ciągu odczuwam skutki wspólnych lat w życiu, napięciu i emocjonalnej
      hustawce. I też nie bił co dzień. Woził mnie na pogotowie,
      przepraszał a potem, to już nawet nie przepraszał: Twoja wina
      słyszałam. Gdy byłam w ciązy, nie uderzył. ale stanął tylko z
      zaciśniętymi pięściami i widok brzcha go powstrzymał. Skutki sa
      tragiczne i fizyczne i psychiczne. Dochodzenie do siebia trwa latami
      a odejść z takiego związku tragiczne trudno. Uwierz mi, ja to
      przeżyłam. I yteż był zaborczy i też słyszałam, że nie szanuję
      niczego w jego domu, choć to on niczego nie szanował. Pięścią
      potrafił rozwalić drzwi. Nie wchodź w to!!!!! Jak chcesz, napisz na
      priv.
      • marzeka1 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 19:20
        I tu masz, dziewczyno, przykład z życia kogoś, kto to przerobił na własnej skórze, bo ja podałam ci przykład szwagierki,ale mnie nigdy mąz nie uderzył, nawet nie przezwał w największej kłótni (a jestem 19 lat po ślubie- więc może nie jestem dla ciebie wiarygodna.
        Masz u siebie to samo, co u postołki- rozwodnik (lał pierwszą żonę), bicie i zrzucanie winy na kobietę. Tego chcesz dla siebie??? Od toksycznych typów się zwiewa, póki można, nim twoja psychika i poczucie wartości rozsypie się w drobny mak.
    • estutweh Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 20:57
      "Ale to tez nie jest jakaś taka przemoc jak z filmów. Nie leje mnie non stop."

      Normalnie sie przerazilam, czytajac to. Ty widzisz, co napisalas? Czy jeszcze to
      do ciebie nie dociera? A moze dotrze wtedy jak ci wpierdzieli tak, ze w szpitalu
      wyladujesz? Eh, jaka ta milosc jest slepa. Ale widac, ze sie bardzo boisz
      samotnosci, bo gdyby tak nie bylo, to odeszlabys od niego. A tak boisz sie
      zostac sama, moze boisz sie, ze nie znajdziesz sobie juz faceta i sie tego
      trzymasz kurczowo mimo, ze cie tlucze? Ze juz nie wspomne o tym, ze on idzie za
      Toba do pokoju, zeby Ci przywalic?! Ciesz sie i uciekaj, poki nie masz dziecka.
      Bo bedzie dziecko i pewnie wtedy napiszesz, ze zecydowalas sie zostac "dla dobra
      dziecka", "zeby dziecko mialo ojca". I nie daj boze bedzie pozniej tlukl dziecko.

      No nie moge, nie moge jak czytam takie posty. Wez sie naprawde kobieto zastanow
      chocby i 100 razy.
    • mamba8 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 21:17
      Hmm może inaczej....kochasz go rozumiem. Kochasz też siebie, więc postaw mu
      ultimatum, że musicie pracować nad sobą i pójdziecie na parę sesji do
      specjalisty. Nie wiem jak to działa, ale może podziałać. Wtedy jak nad tym
      popracujecie, to będziecie mieli szansę jeszcze być se sobą. Jak on nie chce się
      zmienić i panować nad agresją to sajonara.
      • ol_gak Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 21:30
        Hmmm.. w tym momencie on uważa, że to się już nie powtórzy. Że to były toksyczne
        kłótnie które mamy już za sobą. Z różnych przyczyn zaczęłam właśnie teraz to
        analizować. Może lepiej późno niż wcale. On uważa że tamte zdarzenia to były
        kłótnie toksyczne ale też niezbyt istotne - o błahostki. Wiec nie warto do tego
        wracać. Uważa, że przeszliśmy już etap dochodzenia do racji przez sprzeczkę, ale
        prawda jest taka, że ja nie mam już chęci się z nim o nic kłócić. To brzmi
        optymistycznie - ale to nie tak. Ja już po prostu nie walcze o nic. Robię i
        myślę swoje... Nie chcę go demonizować. On nie latał za mną po mieszkaniu żeby
        mnie sprać. I to było tylko kilka razy. OK wiem, powtarzam się. Ale to nie jest
        potwór.
        • mamba8 Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 21:35
          Nikt nie nazywa go potworem. Domyślam się, że on tak uważa, że to błahostki.
          Udowodnijcie sobie na 100%, że to błahostki i udajcie się. Chyba lepiej mieć
          pewność niż spieprzone życie. Chciałabyś np mając małe dziecko, żeby było
          świadkiem takich scen pomiędzy wami...? W tym momencie ani ty ani on ani nikt
          oprócz kogoś obeznanego w tej dziedzinie nie może was ocenić.
        • missmurder Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 21:42
          Skoro Cię uderzył podczas kłótni o "błahostki", to co będzie, jak pojawią się
          poważne problemy?!?! ;>
          Wiem, że łatwo mówić, ale jakby facet mi przywalił, to bym mu oddała i wystawiła
          jego rzeczy za drzwi. Przemoc fizyczna jest czymś, czym się brzydzę.
        • postolek Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 22:00
          > Hmmm.. w tym momencie on uważa, że to się już nie powtórzy.-typowe
          działanie. Mój jeszcze mąz też tak mówił a po raz pierwszy uderzył
          mnie w twarz. Najpierw jeden policzek, potem drugi, bo jeden okazał
          się za mało. A wiesz za co? Bo gadałam zapłakana po kłótni z kolegą
          przez telefon. Powtarzam z kolegą!!!! Potrafiły być tygodnie bez
          rękoczynów, starał się i cos w nim pekało. Musiał, po prostu musiał.
          << Może lepiej późno niż wcale- nie ucz się na własnej skórze,
          uwierz, jak to działa. Idź do psychologa, on Ci rozjaśni schemat
          działania przemocy. Ja jeszcze nie jestem na tyle w tym dobra, bo
          sama mam problem ze zruzumieniem oczywistych kwestii. Czy w Twoim
          domu była przemoc albo alkohol?
          Tłumaczysz go juz teraz. Piszesz, że mieszkacie 3 lata i kilka razy
          juz Cie uderzył. Zrób prosze bilans, jak czesto??? To zdanie
          świadczy, że już masz problem:... Nie chcę go demonizować.>> Wiesz,
          jak mnie dusił, albo kopał też mówiłam a nawet jeszcze mówie, że
          przecież nie robił tego czesto, tylko czasem jak cos go
          zdenerwowało, albo ja nie byłam dość dobra. To jest wypieranie tego,
          co bolesne. Zaczynamy go tłumaczyć i wymazywać z naszej głowy to, co
          bolesne dla nas. To, co chciałybyśmy, aby sie nie wydarzyło.
          Mój też nie <<On nie latał za mną po mieszkaniu żeby
          > mnie sprać. tylko zamykał drzwi od pokoju, aby dzieci nie
          słyszały. Rzucał mnie wtedy na podłogę, przywalał własnym ciałem,
          jedna ręką przyduszał a drugą pieśćią bił.
          I to było tylko kilka razy.>> TO NIGDY NIE POWINNO SIE ZDARZYĆ!!!!
          Błagam, idź do psychologa.
          Agresja z czasem staje sie coraz gorsza, bo on ma juz przyzwolenie.
          Twoje przyzwolenie. ja wiem, że nie stoisz i nie mówisz mu, że robi
          dobrze, ale to kwestia wyznaczania granic. On już ją przekroczył a
          Ty nic z tym nie zrobiłaś.
          Mój też nie był potworem, ale powoli przez 7 lat nim sie stał i
          wprowadził w domu terror i patologie w dosłownym tego słowa
          znaczeniu.
          Ja do tej pory psychicznie nie mogę do siebie dojść i też nie
          dostwałam codziennie. Uwierz mi potrafił być przecudowny i
          najukochańszy. A agresja przeniosła sie poźniej na dzieci i na psa...
          Mnie możesz nie wierzyć, ale proszę idź do psychologa.
        • ottima Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 13:50
          Nieee, no czytam ten wątek i włosy stają dęba. piszesz: Uważa, że
          przeszliśmy już etap dochodzenia do racji przez sprzeczkę, ale
          prawda jest taka, że ja nie mam już chęci się z nim o nic kłócić. To
          brzmi optymistycznie - ale to nie tak. Ja już po prostu nie walcze o
          nic.
          To dopiero początek bardzo długie życiowej drogi a Ty juz o nic nie
          walczysz. Nie raz przyjdzie Ci, nazwijmy to delikatnie, uzgodnić
          stanowisko.
          Bo na tym polega bycie we dwoje.
          Bo to jest sztuka znalezienia kompromiu, która jest ważna w związku.
          Ty już z tego rezygnujesz na starcie.
          Nic z tego nie będzie.
          Kopnij go w ..... i szukaj kogoś kto Cię naprawdę kocha.
        • seattle92 Nie widzisz, że facet ma ciebie dość?! 21.11.08, 19:39
          Penie nie chcesz od niego odejść, bo jesteś na jego utrzymaniu. Piszesz, że
          mieszkasz w jego mieszkaniu, on pewnie cię utrzymuje. Kolesiowi już widocznie
          nerwy puszczają. Ma dosyć życia z pasożytem, który tylko ma zachcianki,a nic nie
          daje w zamian. Nie na tym wspólne życie polega. Zamiast wpraszać sie w jego
          życie zacznij iść swoją drogą. Ten facet ma ciebie dość, wkurzasz go i tyle. W
          sumie nie dziwie mu się, że puszczają mu nerwy mając kogoś takiego jak ty. A że
          do ciebie nic nie dociera, to ci przyłożył. Taka jest cena równouprawnienia...
          Skoro kobiety mogą bezkarnie bić facetów, to faceci kobiety również...
          • focus35 Re: Nie widzisz, że facet ma ciebie dość?! 21.11.08, 20:05

            chyba ci sie posty pomylily - jakie rownouprawnienie tu widzisz? i
            czy ona bije tego faceta?
            jak ma jej dosyc to ma jezyk i moze powiedziec, ze nie chce byc w
            takim zwiazku - jak ma czelnosc uderzyc to powiedziec takie cos to
            dla niego powinna byc pestka



            seattle92 napisała:

            > Penie nie chcesz od niego odejść, bo jesteś na jego utrzymaniu.
            Piszesz, że
            > mieszkasz w jego mieszkaniu, on pewnie cię utrzymuje. Kolesiowi
            już widocznie
            > nerwy puszczają. Ma dosyć życia z pasożytem, który tylko ma
            zachcianki,a nic ni
            > e
            > daje w zamian. Nie na tym wspólne życie polega. Zamiast wpraszać
            sie w jego
            > życie zacznij iść swoją drogą. Ten facet ma ciebie dość, wkurzasz
            go i tyle. W
            > sumie nie dziwie mu się, że puszczają mu nerwy mając kogoś takiego
            jak ty. A że
            > do ciebie nic nie dociera, to ci przyłożył. Taka jest cena
            równouprawnienia...
            > Skoro kobiety mogą bezkarnie bić facetów, to faceci kobiety
            również...
          • ol_gak Re: Nie widzisz, że facet ma ciebie dość?! 21.11.08, 20:44
            Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że jestem na jego utrzymaniu. Nie
            jestem. Jeśli miałby mnie dość to nie oświadczyłby się, nie nalegał na ratowanie
            związku i nie wyznawałby uczuć.
            • teklana Re: Nie widzisz, że facet ma ciebie dość?! 21.11.08, 20:49
              hehehehehe-dobre.Twój narzeczony we wszystkim jest naj......Otóż
              jeszcze nie.Wprawia sie do historycznego prawego siepowego.Wtedy
              Ciebie bedzie trzeba ratować;-)))))
            • pos3gacz Re: Nie widzisz, że facet ma ciebie dość?! 21.11.08, 23:51
              ol_gak napisała:

              > Nie wiem na jakiej podstawie twierdzisz, że jestem na jego
              utrzymaniu. Nie
              > jestem. Jeśli miałby mnie dość to nie oświadczyłby się, nie
              nalegał na ratowani
              > e
              > związku i nie wyznawałby uczuć.
              xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx
              Posłuchaj głupia bźdźągwo.
              Jestem już starym? 60 letnim facetem. Z żoną jak na razie przeżyłem
              36 lat + 5 lat przed ślubem i nigdy, ale to nigdy nie przyszło mi do
              głowy, aby jakiekolwiek spory wynikłe między nami rozstrzygać
              ręcznie i do chwili obecnej nie uderzyłem jej i również córka ,
              która ma lat już 35 nie wie co to znaczy oberwać od ojca.
              Za to ja doświadczyłem ""miłości"" ze strony ojca, aż za dużo, nie
              wspominając o mojej matce.
              Ty powinnaś się poważnie zastnowić i przynajmniej głupot nie
              wypisywać. W chwili obecnej jesteś mu jedynie potrzebna do łóżka,
              a potem to on z Ciebie zrobi bokserski worek treningowy, oby tylko
              z Ciebie[Ciebie nie będzie szkoda], ale jeżeli na tym będą cierpiały
              Wasze dzieci, to dopiero będzie tragedia dla nich. I to przez kogo
              [???] będą miały zafundowany taki los. Przez durną matkę, która
              tylko myśli o jednym, a mianowicie o udrożnianiu własnej kanalizacji.

              >>> nie nalegał na ratowanie związku i nie wyznawałby uczuć.<<<

              On Ci już swoje uczucia okazał ręcznie, tylko Ty tego nigdy nie
              zrozumiesz dopóki nie wylądujesz na OIOM-e w szpitalu.
              Skrót OIOM znaczy Oddział Intensywnej Opieki Medycznej.
            • focus35 Re: Nie widzisz, że facet ma ciebie dość?! 22.11.08, 00:06
              ol_gak napisała:

              >Jeśli miałby mnie dość to nie oświadczyłby się, nie nalegał na
              ratowani
              > e
              > związku i nie wyznawałby uczuć.

              milosc to nie sa slowa tylko przede wszystkim CZYNY
              przylady daleki od Twojego ale pokazujace mechanizm: alkoholik tez
              mowi, ze nie ma problemu z piciem, a potem pije i tak...
              poczytaj na innych forach co mowia np. mezczyzni, ktorzy mowia
              zonie, ze ja kochaja itd. a calymi latami maja romanse na boku itd.
              itd. - slowa to sa tylko slowa u niektorych ludzi - nic ich nie
              kosztuja a jak sa dobrymi manipulantami wiedza co mowic - to, co
              druga strona chce uslyszec, proste

              nie opieraj swojego zycia na slowach innej osoby, nawet tej ktora
              kochasz tylko przede wszystkim na ocenie rzeczywistosci, a nie
              twojego myslenia zyczeniowego...


      • mamba8 a i.... 20.11.08, 21:31
        nie czuj się ani trochę winna, bo cokolwiek byś nie zrobiła bądź nie
        powiedziała, nikt nie ma prawa Cię uderzyć.


        Znam przypadek dziewczyny, która najpierw długo była związana z chłopakiem,
        który ją bił. Pochodził z trudniej rodziny/dysfunkcyjnej a ona nie mogła się od
        niego uwolnić. Kiedy wreszcie się jej udało poznała spokojniejszego faceta (do
        rany przyłóż). Minęło parę lat i były do tej pory dwa incydenty kiedy on ją
        popchnął albo uderzył. Niestety byłam świadkiem ostatniego razu i po wszystkim,
        on ją b. przepraszał a kiedy to nie zadziałało i kazała mu się wynieść.....on z
        błagalnym spojrzeniem prosił bym to ja jej przemówiła do rozumu. No bo ślub za
        rok itp itd. Wrrrrrrrrr. No i koniec końców wyjaśniłam im, że jedyny ratunek dla
        nich to jak oboje pójdą i popracują ze specjalistą tak, by nic takiego w
        przyszłości się nie powtórzyło. Nie mają na szczęście dzieci. Ona oczywiście
        później stwierdziła, że jak nie ten to inny i nie będzie się zastanawiać. Ja jej
        z kolei powiedziałam, ze skoro jakiś schemat u niej się powtarza to ona też musi
        nad tym popracować. No i co najgorsze na koniec stwierdziła, że ona tak poprostu
        ma, ze to jej wina bo ona prowokuje. Ręce opadają, prawda?

        W każdym razie rację Ci mają wyżej, że nie możesz tak twego zostawić (tym
        bardziej że za Tobą pobiegł, bo to jeszcze gorzej niż wyżej opisana dziewczyn a
        miała).
        • marzeka1 Re: a i.... 20.11.08, 21:48
          "Ja już po prostu nie walcze o nic. Robię i
          myślę swoje..."- I W TAKI sposób chcesz tworzyć związek???? nie da się na dłuższą metę.Takie słowa mogłaby powiedzieć stara, sterana życiem kobieta, a nie młoda dziweczyna. On pewnie nie jest potworem,ale na pewno facetem, który nie panuje nad agresją, dlatego pewnie teraz cię nie leje, bo o nic nie walczysz, ustępujesz.... nie na tym polega związek dwojga ludzi, który daje szczęscie.Zawsze, w każdym związku pojawiają się jakieś problemy, można się pokłócić, ale bicie drugiej osoby NIGDY nie może mieć miejsca.Masz klapki na oczach, tym bardziej mi cię żal.
        • restaur Re: a i.... 21.11.08, 12:41
          On powinien umiec postawic granice i zakonczyc
          patologiczny zwiazek, w ktorym jest zniewazany.

          Jesli tego nie zrobi z czasem bedzie tylko gorzej
          i jej agresja slowna bedzie przybierac coraz
          gorsze formy. Agresja slowna jest czyms niedopuszczalnym
          i nie ma dla niej usprawiedliwienia.

          Widac, ze ona nie potrafi sie z tego wyleczyc,
          ani kontrolowac swojej agresjiiii slownej,
          gdyz sama pochodzi z patologicznej rodziny.

          Jej wady beda sie z czasem tylko poglebiac
          gdy bedzie miala jego przyzwolenie.

          Ludzie nie zmieniaja sie po slubie.
          • ol_gak Re: a i.... 21.11.08, 12:50
            To jakaś prowokacja? Agresja słowna? Bo mówię co myślę? A na koniec zdarza mi
            się przekląć?
            Pochodzę z normalnej rodziny, może były kłótnie ale nigdy nie było rękoczynów.
            Nie jestem z siebie zadowolona. Wiem że potrafię się zdenerwować, ale uważam że
            to lepsze niż siedzieć potulnie pod miotłą.
            • teklana Re: a i.... 21.11.08, 13:07
              ol_gak napisała:

              > To jakaś prowokacja? Agresja słowna? Bo mówię co myślę? A na
              koniec zdarza mi
              > się przekląć?
              > Pochodzę z normalnej rodziny, może były kłótnie ale nigdy nie było
              rękoczynów.
              > Nie jestem z siebie zadowolona. Wiem że potrafię się zdenerwować,
              ale uważam że
              > to lepsze niż siedzieć potulnie pod miotłą.

              Właśnie,ja juz zaczęłam się zastanawiać czy Ty nie prowokujesz.
              Raz tłumaczysz faceta,innym razem zaś siebie.Czy Ty aby napewno
              uważasz,że masz kłopot?Dobrze Ci sie żyje tak jak do tej pory i
              tylko głowę ludziom zawracasz.Agresja słowna?Kazdy własnie ma prawo
              tu powiedziec co myśli-po to jest forum;-)
              • ol_gak Re: a i.... 21.11.08, 13:20
                Wiem, że to forum :) to przedmówca napisał że ja stosuje agresje słowną w
                związku i on by tego nie zdzierżył. :)
                • teklana Re: a i.... 21.11.08, 13:28
                  Słuchaj ol_gak .
                  Aby takie sytuacje mogły mieć miejsce jak u Ciebie,musza
                  uczestniczyc 2 osoby.Czy to ważne kto zaczyna,czy prowokuje i jak?
                  Nie ma prawa nikt nikogo okładać i juz.Nie szukam winy w żadnym z
                  Was,bo do tego trzebabylo Was dwoje.On to robi ,Ty na to
                  przystajesz.I kto jest winny.Ten co stosuje przemoc ,czy ten co
                  ulega temu zjawisku?
                  • ol_gak Re: a i.... 21.11.08, 13:36
                    Ok, nie usprawiedliwiam się. Wiem, że do tego potrzebne są dwie osoby. Czy to
                    tak trudno zrozumieć, że sprawy miały miejsce już jakiś czas temu? Owszem -
                    byłam głupia, byłam ślepa. Po pierwszym razie powiedziałam że jak to sie
                    powtórzy to odejdę. Nie odeszłam.
                    Teraz po czasie, na spokojnie o tym myśle. Widzę,że się stara - ale też coś się
                    we mnie skończyło. Może potrzebuję waszych głosów żeby się upewnić? Trudno mi
                    się z tym pogodzić po prostu.
                    • teklana Re: a i.... 21.11.08, 13:42
                      Nie trudno zrozumieć.Nie mówiłam nawet ,ze jestes głupia,czy ślepa;-)
                      Nie można tak szafować słowami,jak sie mówi,że się odejdzie to sie
                      odchodzi-w takiej sytuacji.Dobrze,że sie facet stara,ale czy starań
                      wystarczy?Ufasz mu na tyle,by wierzyć ze nie bedzie nastepnych
                      razów?Co takiego sie w Tobie skończyło?Co to jest to "cos"?Upewniasz
                      sie?Po tych głosach już powinien być spakowany ;-)
                    • teklana Re: a i.... 21.11.08, 13:47
                      A w zasadzie,to chyba Ty miałabyś się spakować-co?Może nie masz
                      gdzie sie podziać?
    • estutweh Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 22:15
      "bądź ja wściekła przechodziłam do innego pokoju
      trzaskając drzwiami - wparowywał tam i albo popychał, albo wręcz uderzył."

      "On nie latał za mną po mieszkaniu żeby
      mnie sprać."

      NIE?
      • ol_gak Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 22:19
        :(
        • babcia_kasi Re: Uderzył podczas kłótni... 20.11.08, 22:25
          zamieszczę tu tekst z forum "bezpieczeństwo kobiet."
          W swoim czasie uratowałby pewną istotę-może uratuje kogoś..
          Jak rozpoznać przyszłego sprawcę przemocy w związku
          TEST "DAMSKI BOKSER" Poczatki bliskiej znajomosci sa zawsze ekscytujace. Naturalne jest, ze z jednej strony mamy wówczas tendencje do idealizowania partnera, z drugiej zas staramy sie przedstawic jak najlepiej skrywajac wady i eksponujac to, co partner, jak nam sie zdaje, móglby w nas docenic. On ze swej strony robi oczywiscie to samo - stara sie przedstawic w jak najkorzystniejszym swietle. Taka sytuacja nie sprawia jednak, ze to, co w przyszlosci mogloby nam sie nie spodobac rzeczywiscie znika. Niezaleznie od tego, jak mocno jestesmy dzis zauroczeni, na pózniejszym etapie znajomosci bedzie trzeba spotkac sie z cala osobowoscia partnera. Takze z tym, czego dzis nie mozemy, albo nie chcemy dostrzegac.

          Umieszczony nizej test pod kilkoma istotnymi wzgledami rózni sie od testów dla par zamieszczanych w prasie dla rozrywki czytelników. Ten nie sluzy rozrywce. Jest na serio. Nie rozwiazuje sie tez go razem. Nie wymaga zadawania partnerowi zadnych pytan, ani konsultowania z nim twoich odpowiedzi. Nawet sie to odradza. Na wszystko co tu jest mozesz i powinnas odpowiedziec sobie sama. Nie ma tu jednoznacznej punktacji ani gotowych diagnoz. Poszczególne punkty sluza raczej do tego, by spokojnie zastanowic sie nad nimi. Z badan statystycznych wynika, ze kobiety, których partnerzy stosowali wobec nich przemoc odpowiedzialy twierdzaco na jedno, dwa lub trzy z tych pytan. Już twierdzaca odpowiedz na tyle lub wiecej powinna byc bodzcem do bardzo uwaznego przyjrzenia sie osobie, z ktora wiazesz swoja przyszlosc.

          1. Czy na poczatku znajomosci intuicyjnie wyczuwalas/wyczuwasz, ze Twój partner móglby w przeszlosci wobec innej kobiety albo teraz lub w przyszlosci wobec Ciebie stosowac przemoc? Czy poszukiwalas czegos takiego jak ten test wlasnie z mysla o nim i o tym przeczuciu?

          2. Czy na poczatku znajomosci mezczyzna staral sie przyspieszyc nadmiernie naturalny bieg wydarzen? Czy proponowal od razu blizszy zwiazek niz oczekiwalas? Upieral sie przy jak najszybszym slubie, lub jak najszybszym zamieszkaniu razem?

          3. Czy rozwiazuje konflikty w sposób konfrontacyjny, uzywajac emocjonalnego szantazu, zastraszania, wysmiewania lub przemocy?

          4. Czy uzywa obelzywych slów?

          5. Czy masz wrazenie, ze stara sie zdobyc kontrole nad Toba?

          6. Czy w sporach lub bez powodu uzywa grózb wyrzadzenia fizycznej krzywdy Tobie lub komus innemu, grozi popelnieniem samobójstwa, ujawnieniem tajemnic, porzuceniem albo odmowa wsparcia materialnego?

          7. Czy w zlosci niszczy rózne przedmioty albo tlucze w nie rekami lub nogami? Czy stosuje przemoc symboliczna, jak darcie zdjec, ciecie twarzy na fotografii, lub niszczenie waznych pamiatek i symboli?

          8. Czy kiedykolwiek uderzyl zwiazana z nim wczesniej kobiete? Czy twierdzi, ze to ona jest temu winna, poniewaz sama doprowadzila go do stanu zlosci?

          9. Czy naduzywa alkoholu, leków psychoaktywnych lub narkotyków? Czy ma luki w pamieci po uzyciu tych srodków? Czy po uzyciu tych srodków staje sie agresywny wobec kogokolwiek?

          10. Czy mial jakiekolwiek klopoty z prawem z powodu wykroczen przeciwko jakims osobom- grozby, nekanie, naruszanie nietykalnosci cielesnej lub za akty wandalizmu?

          11. Czy czesto zartuje na temat przemocy, lub ponizania kogos? Czy masz wrazenie, ze jego poczucie humoru jest skoncentrowane na tematach zwiazanych z destrukcja, rywalizacja, walka i przemoca?

          12. Czy usprawiedliwia napady furii tym, ze byl pod wplywem alkoholu lub innych srodków - "to mówila wódka, a nie ja" , "to sie zdarzylo tylko dlatego, ze bylem pijany (nacpany, na lekach itp.)" , "bylem tak pijany, ze nie wiedzialem, co robie

          13. Zdarzylo sie wiecej niz raz, ze wpadl w szal dokonujac aktów wandalizmu, tluukac jakies przedmioty lub rzucajac nimi?

          14. Czy jest zazdrosny o wszystkich i wszystko, czemu poswiecasz czas poza nim?

          15. Czy zdarzylo sie kiedys, ze pobil kogos w napadzie szalu takim, ze nie pamietal pózniej co robil?

          16. Czy masz czasem wrazenie, ze on nie przyjmuje odrzucenia lub odmowy do wiadomosci?

          17. Czy on oczekuje, ze zwiazek bedzie trwal wiecznie? Czy uzywa takich zwrotów jak "razem do grobowej deski" , "na zawsze" , "bez wzgledu na wszystko"?

          18. Czy bagatelizuje przypadki zlego traktowania Cie przez kogos innego, lub przypadki, kiedy sam zle Cie potraktowal?

          19. Czy poswieca nieproporcjonalnie duzo czasu na rozprawianie o Tobie? Czy opiera swoja tozsamosc na tym, ze jest Twoim mezem, kochankiem itp?

          20. Czy próbuje wciagac swoich lub Twoich przyjaciól lub krewnych w kampanie majaca na celu podtrzymanie albo odnowienie zwiazku?

          21. Czy nadzoruje Twoje poczynania albo sledzi Cie?

          22. Czy jest przekonany, ze inni wystepuja przeciwko niemu? Czy uwaza, ze osoby Ci bliskie nie lubia go i próbuja Cie naklonic, bys go zostawila?

          23. Czy ma opinie osoby niesklonnej do kompromisów i nieelastycznej?

          24. Czy utozsamia sie lub porównuje z postaciami o gwaltownym charakterze, skorymi do przemocy zarówno fikcyjnymi (z filmów lub ksiazek) jak autentycznymi (z doniesien prasowych i historii). Czy twierdzi, ze akty przemocy których te osoby sie dopuszczaly byly usprawiedliwione?

          25. Czy czesto obwinia innych za swoje klopoty? Czy masz wrazenie, ze nie przyjmuje odpowiedzialnosci za rezultaty swoich dzialan?

          26. Czy uwaza bron za narzedzia wladzy, kontroli albo zemsty?

          27. Czy bron jest istotna czescia jego zycia? Czy ma pistolet, albo kolekcjonuje bron? Czy czesto rozprawia o niej, czyta albo czyni tematem zartów?

          28. Czy przezywa szybkie, gwaltowne zmiany nastrojów?

          29. Czy zdarzylo sie, ze sprawdzal Twoja poczte, skrzynke e-mail, Twoje smsy, logi na gg itp? Czy zdarzylo sie, by rozmawial z Toba przez internet podszywajac sie pod kogos innego w celu sprawdzenia Twojej wiernosci?

          30. Czy w dziecinstwie doswiadczal przemocy na wlasnej skórze albo byl jej swiadkiem, na przyklad w domu rodzinnym, domu dziecka, podczas wojny itp?

          31. Czy usprawiedliwia swoje zle postepowanie wobec Ciebie tym, ze taka jest rola mezczyzny?

          32. Czy ma sztywne wyobrazenia na temat roli mezczyzny i kobiety w zwiazku, które w ogóle nie podlegaja dyskusji?

          33. Czy boisz sie czasem, ze moze Cie uderzyc, krzyczec na Ciebie, ukarac Cie, zranic Cie lub zabic? Czy rozmawialas o tym z innymi osobami?
      • restaur Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 12:52
        "bądź ja wściekła przechodziłam do innego pokoju
        trzaskając drzwiami

        NORMALNA kobieta panuje nad emocjami i nie "wscieka" sie, ani tym bardziej, nie
        trzaska drzwiami. Powinnas isc do psychologa by ci to wytlumaczyl.

        Trzaskanie drzwiami w zwiazku jest niedopuszczalne.
        Z czasem bedzie tylko gorzej.

        Zacznie sie trzaskanie wszystkim, bicie partnera po gebie i terroryzowanie go na
        kazdym kroku.
        • rikol Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 13:08
          ty chyba tez lejesz swoja kobiete, bo forumowiczke tepisz za slowa, a przemoc
          fizyczna jej partnera uwazasz za normalna - czyzbys usprawiedliwial sam siebie?
        • kokainistka Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 13:54
          normalna kobieta wscieka sie czasem, jak kazdy normalny czlowiek. moze
          wtedy sie wydzierac, plakac, kazdy reaguje inaczej - bywa. trzaskanie
          drzwiami jest moze nieeleganckie, ale dopuszczalne, niedopuszczalne
          jest przemoc fizyczna.
          twoje sugestie sa dla mnie skrajnie obrzydliwe.
        • 1dana Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 15:13
          Normalna kobieta panuje nad emocjami, a normalny facet bije, tak?
          Według Ciebie to jest "normalne" zycie? Krew mnie zalewa, jak cos
          takiego czytam. Facet czy Ty wiesz co piszesz?
        • zygmund Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 16:48
          > NORMALNA kobieta panuje nad emocjami i nie "wscieka" sie, ani tym
          bardziej, nie
          > trzaska drzwiami. Powinnas isc do psychologa by ci to wytlumaczyl.

          Nie wiem, czy to czyni kobietę NIENORMALNĄ. W ten sposób mielibyśmy
          miliony nienormalnych kobiet.

          Chciałbym jedynie dodać, że argument trzasku drzwiami może w jego
          głowie oznacza "nie przyjmę żadnych twoich argumentów jakie by one
          nie były i nie będę cię w ogóle słuchać, a za to, że miałeś inne
          zdanie ode mnie obrażam się na ciebie"

          Kobiety często nie potrafią racjonalnie uzasadnić swojego zdania,
          chciaż emocjonalnie z czymś się nie zgadzają, więc stosują
          trzaśnięcie drzwiami jako formę nacisku na partnera co u niektórych
          osobników wywołuje wściekłość wielokrotnie większą niż jakiekolwiek
          zwykłe argumenty, nawet wypowiadane z krzykiem i emocjami.

          Oczywiście osobnik męski powinien rozumieć różnice pomiędzy płciami
          i w związku z tym zapanować nad sobą, przynieść kwiatki, ustąpić
          albo odczekać miesiąc i znowu, tym razem bardzo ostrożnie i
          delikatnie poruszyć sporny temat, jeśli jest wciąż aktualny
          • gondra Re: Uderzył podczas kłótni... 23.11.08, 19:39
            > Kobiety często nie potrafią racjonalnie uzasadnić swojego zdania,
            > chciaż emocjonalnie z czymś się nie zgadzają, więc stosują
            > trzaśnięcie drzwiami jako formę nacisku na partnera co u niektórych
            > osobników wywołuje wściekłość wielokrotnie większą niż jakiekolwiek
            > zwykłe argumenty, nawet wypowiadane z krzykiem i emocjami.

            Za to wszyscy mężczyźni są bardzo mądrzy i racjonalni, potrafią wszystko tak
            inteligentnie uzasadnić, że normalnie orgazm od samego słuchania i nigdy nie
            wychodzą trzaskając drzwiami.
    • oi_polloi Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 01:32
      co to za tłumaczenie "mi oddałas". a co powinnas wtedy pokornie przyjac ciosy czy co jego zdaniem? straszne to. pakowac sie w zwiazek z facetem ktory nie potrafi rozwiazywac problemow, ktore w zwiazku zawsze sie beda pojawiac, i pozwala sobie na cos takiego? tylko jesli pojdzie do psychologa i nigdy juz tego nie zrobi. jesli nie to wypad, po co ci zwiazek z psychopata?
    • masher Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 01:48
      chwila moment... sama nie pamietasz co i jak bylo to raz. dwa- zwalasz teraz
      watpliwosci na faceta. trzy- jak sama sie zachowywalas, bo trzaskanie drzwiami,
      pyskowki i wychodzenie bez zalatwienia sprawy i jeszcze pokazywanie fochow czy
      wieksze podjudzanie chocby trzaskaniem drzwiami czy czyms innym, wzglednie
      rzucanie jak to bylo w watku innej kobiety tez wielce 'poszkodowanej' przez los
      baby znecajacej sie nad facetem... nie jest nijak pokojowe. wiec moze warto sie
      zastanowic najpierw nad soba a pozniej nad kims innym. taka dobra rada na
      przyszlosc- spory zalatwia sie na miejscu i nie odchodzi nim sie ich nie
      zalatwi, najlepiej polubownie i bez krzykow, a racja zawsze jest gdzies po
      srodku i ktos musi pierwszy ustapic. zazwyczaj ustepuje ten madrzejszy a nie jak
      glupi sadza ze frajer
      • ol_gak Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 10:25
        Nie zwalam żadnych wątpliwości na faceta. Tak, wyszłam i trzasnęłam drzwiami, w
        momencie w którym uznałam, ze poziom jego histerii (i mojej również),
        uniemożliwia nam jakiekolwiek porozumienie. Bo czasem lepiej wyjść na chwilę do
        drugiego pokoju, uspokoić się i zacząć rozmowę na nowe. Dobrze - trzasnęłam
        drzwiami, ale nigdy niczym nie rzucałam. Sytuacja zdarzyła się w ciągły
        ostatnich 3 lat może z 4-5 razy. Wiem, że nie jestem aniołem, ale nie dam sobie
        wejść na głowę - a jemu wydawało się, że może mnie urobić pod swój punkt widzenia.
        • milka1st Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 13:30
          matko kochana , dziewczyno nie słuchaj kogoś kto ci mówi ze
          trzaskanie drzwiami w czasie kłotni jest pretekstem do bicia! nawet
          nie tłumacz się! to nie jest powód do bicia, żadne nerwy tego nie
          usprawiedliwiają.
          • masher Re: Uderzył podczas kłótni... 22.11.08, 18:01
            patolog sadowy by ci powiedzial do czego moga nerwy doprowadzic i czy osoba
            ktora zneca sie psychicznie nie bedzie przyczynkiem dla wielu ciekawych rzeczy
            ktore pozniej musi ogladac i opisywac. oczywiscie dobrze jesli kazdy ma
            wyrobione wewnetrzne hamulce i potrafi kulturalnie bez wrzaskow, trzaskania
            drzwiami i przekladania win zyc i rozmawiac z druga osoba... jednak jak widac
            nie zawsze jest to mozliwe. tylko wciaz nie rozumiem czemu pyta sie o to osoby
            trzecie a nie rozmawia z tym facetem ktorego niby ma kochac i wobec ktorego ma
            watpliwosci. moze liczy na poglaskanie po glowce, slowa ze jest biedna
            pokrzywdzona istotka a facet to swinia. szkoda ze to do niczego sensownego nie
            prowadzi bo nie rozwiazuje zadnego problemu.
        • masher Re: Uderzył podczas kłótni... 22.11.08, 18:06
          wciaz nie rozumiem czemu pytasz o to osoby trzecie? usiadz, powaznie sobie
          przemysl calosc, sprawdz czy moze jednak warto naprawic co zepsute jak juz sie
          dowiesz co... moze oboje sie nad tym zastanowcie, oboje porozmawiajcie bez
          zwalania win na drugie, szczerze do bolu wyciagnac wszystko. wnioski wyciagnac i
          podjac decyzje dopiero wtedy. a nie na zasadzie ze ktos ma ci powiedziec co masz
          zrobic. przecie takie rozwiazywanie problemow w zwiazkach sie kupy nie trzyma,
          kobieto, obudz sie. z nami spedzasz zycie czy z tym facetem a on z toba? jesli
          juz koniecznie chcecie rozjemcy czy osoby ktora sie temu przygladnie idzcie do
          poradni albo psychologa.
          • focus35 Re: Uderzył podczas kłótni... 23.11.08, 00:30

            zgadzam sie z masherem, ze przede wszystkim trzeba rozmawiac ze
            soba, a nie szukac sojusznikow wlasnej wersji albo zdawac sie jakos
            tam na zdanie osob tzrecich - tyle, ze obawiam sie masher, iz
            autorka watku rozmawiala albo probowala rozmawiac nie raz i nie dwa -
            tyle, ze partner jest zaborczy, a z doswiadczenia wiem, ze dla
            osoby zaborczej nie istnieje cos takiego jak kompromis albo
            postawienie sie w sytuacji drugiej strony - jest tylko dazenie do
            tego, by dominowac, ustalac zasady gry a kompromis wedlug osoby
            zaborczej polega na tym, ze druga osoba zgodzi sie, najczesciej po
            dlugich dysputach, na to, co chce osoba zaborcza - i czesto sie
            godzi, dla swietego spokoju albo dlatego, ze jest
            madrzejsza/bardziej zalezy jej na dobrej atmosferze, nie chce
            wiecznych przepychanek - ale taka postawa ma kiedys swoj kres, gdy
            pojawiaja sie naprawde wanze kwestie - jesli jedna osoba ciagle
            ustepuje to nie jest kompromis tylko zaczyna sie zwiazek przemocowy
            moim zdaniem albo wstep do takiego zwiazku - autorka watku pisala,
            ze juz nie ma sily i o nic nie walczy...
            rada z psychologiem chyba sensowna, o ile partner w ogole bedzie
            chcial isc...



            masher napisał:

            > wciaz nie rozumiem czemu pytasz o to osoby trzecie? usiadz,
            powaznie sobie
            > przemysl calosc, sprawdz czy moze jednak warto naprawic co zepsute
            jak juz sie
            > dowiesz co... moze oboje sie nad tym zastanowcie, oboje
            porozmawiajcie bez
            > zwalania win na drugie, szczerze do bolu wyciagnac wszystko.
            wnioski wyciagnac
            > i
            > podjac decyzje dopiero wtedy. a nie na zasadzie ze ktos ma ci
            powiedziec co mas
            > z
            > zrobic. przecie takie rozwiazywanie problemow w zwiazkach sie kupy
            nie trzyma,
            > kobieto, obudz sie. z nami spedzasz zycie czy z tym facetem a on z
            toba? jesli
            > juz koniecznie chcecie rozjemcy czy osoby ktora sie temu
            przygladnie idzcie do
            > poradni albo psychologa.
      • kag73 do mashera 21.11.08, 10:46
        zaraz, zaraz, nie tak szybko.
        Niektorzy mezczyzni rowniez w czasie klotni wychodza z domu, albo trzyskaja
        drzwiami. Ludzie roznie radza sobie z emocjami.
        Cokolwiek by nie bylo to nie jest usprawiedliwieniem uzywania przemocy.
        Tym bardziej, ze nie bylo to w afekcie, odruchowo, przez przypadek, bo machal
        lapami. Nie, on po to pobiegl do niej do pokoju, zeby ja trzasnac. Wybacz, nie
        podnosi sie reki na slabszego fizycznie.
        Jak sie chlopy chca bic, bo maja z tego przyjemnosc, prosze niech se daja po
        razie, ale nie zone. Przemoc w zwiazku nie powinna miec miejsca.
        • lolu83 bił i w koncu zabil..!!!przestroga :(!!! 22.11.08, 01:23
          moja dalsza kuzynka miala takiego niby spokojnego faceta.ukrywala to przed
          rodzina..on wygladal na takiego milego, sympatycznego, duzo przezyl itd..zawsze
          go tak usprawiedliwiała.....
          nie wiem czy ja przed slubem bil...slub byl we wrzesniu,w styczniu kilka dni po
          nowym roku zdenerwowal sie na smsa od jej kolegi..i co..straszne..zabil
          ja..ponoc przywiazal do kaloryfera i bil mlotkiem...za kare..ze niby chciala go
          zdradzic(ubzdural sobie)
          nie chce pisac szczegolow...jak sie mu wyrwala , nie miala jak sie wydostac z
          mieszkania i wyskoczyla przez balkon..zachaczyla o jakis wystajacy pret..w
          szpitalu okazalo sie ze serce dobrze pracuje, ale w mozgu sa nieodwracalne
          zmiany..odlaczyli ja od aparatury:(
          mloda, sliczna dziewczyna..a on teraz w sadzie odwołuje sie ze byl niby w
          arfekcie po alkoholu...brak slow...
        • masher Re: do mashera 22.11.08, 17:55
          a kto tu usprawiedliwia bicie? tak samo nie usprawiedliwiam trzaskania drzwiami
          bo to dziecinada jakas. czlowiek gdy ma glowe na karku i jej uzywa zawsze
          potrafi dojsc do porozumienia i wylaczyc chore emocje. chyba ze sie dobierze tak
          ze ona trzaska drzwiami, on trzaska ja- trzaskanie wyszlo na zero tylko kazdy
          kierunkuje je inaczej ;)

          jak dla mnie kobieta przesadza i to zdrowo. skoro zdarza sie to srednio zadziej
          niz na rok jak sama napiala to najwyrazniej dla nich taki poziom dyskusji i
          wspierania siebie jest wentylem bezpieczenstwa- ona testuje jakosc wykonania
          domow on sprawdza czy do dawnej bezpieki by sie nadawal. czy maja powod
          narzekac? a bo ja wiem, dla mnie sa idealnie dobrani.

          a zupelnie powaznie, nie bylo to jakies katowanie, nie wiemy czy ona sie nad nim
          psychicznie nie zneca, nie obraza i facet w akcie obrony i czegos tam jeszcze
          nie zakonczy dyskusji klapem czy popchnieciem- sama nie wie co to bylo,
          swiadomosc stracila czy jak? wiec wyciagac wnioski z tak mglistych opisow to
          przykro mi bardzo ale wiekszych nie da rady, wrozka nie jestem. ale nie
          przeszkadza to innym z faceta kata zrobic. szkoda tylko ze do bycia katem sporo
          brakuje. jednak jesli jej cos nie odpowiada i ma watpliwosci czy jej bedzie w
          zwiazku dobrze, milosc to plytka rzecz ktora mozna zastapic itd to czemu nie ma
          poszukac szczescia na innym drzewie.
    • mys.ha Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 01:54
      Mój były uderzył mnie pierwszy (i ostatni)raz po ponad dwóch latach związku, na początku też był wspaniałym człowiekiem, aniol dosłownie. Jego paskudny charakter zaczął wychodzic już troszke wczesniej, czesto uzywał wobec mnie przemocy słownej, ale nigdy nie pomyślała bym ze jest zdolny do czegoś takiego. Pogoniłam gnoja aż sie kurzyło i niczego teraz nie żałuje, zerwanie z nim otworzyło mi oczy na wiele innych ciekawszych dróg... tak że twoim miejscu wiała bym jak najdalej od niego.
    • kryzolia Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 07:53
      uciekaj, jak nie zgadzasz sie być workiem treningowym, będzie tylko gorzej
      • paczka111 Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 11:21
        Śmiem twierdzić, że panowie, jak gepard chorą sztukę w
        stadzie,wyczuwają panienki, które pozwolą się bić. Czasem, rzadko,
        się mylą i wtedy mamy posty od panienek, które oberwały raz i
        wystawiły gościa za drzwi. Pozostałe regularnie obrywają, i co -
        najdziwniejsze - obite jak schabowy, nie przestawają kochać swojego
        boksera. Kochają go nawet bardziej niż dzieci, i trzeba by tu między
        bajki włożyć opowieści "o sercu matki", bo jak można patrzeć na
        bicie swoich dzieci i, rzecz jasna, na własny grzbiet razy
        przyjmować. I kochać, ochać, ach, kochać... A nie mówię tu o tzw.
        marginesie, bynajmniej, tylko kobitkach, na pozór, kumatych.
    • thelowfatyogurt Wyjdź za niego, jeśli chcesz być bita 21.11.08, 11:20
      Niestety nie powinnaś się łudzić, że na jednym razie się skończy.
      • estta1 Re: Wyjdź za niego, jeśli chcesz być bita 21.11.08, 22:24
        udzielacie rad nie biorąc pod uwagę psychiki tej dziewczyny. jesli
        byłaby silną, niezależną osobą po pierwszej takiej kłótni
        zakończonej agresją zakończyła by związek. Nie zrobiła tego, ba
        wybaczyła mu a watpliwości naszły ja dopiero teraz. Myslę że naszły
        bo poczuła ze w jego towarzystwie boi się swobodnie wypowiadac i
        bardzo zwraca uwage na to co on pomysli o jej zachowaniu itp. Moim
        zdaniem taka kontrola swojego zachowania zeby nie zdenerwowac
        partnera bardzo źle swaidczy o samym zwiazku i dziewczyna jest już
        niezle zmanipulowana. Dlatego nie bedzie ci łatwo wyzwolić się z
        tego zwiazku i moim zdaniem dopóki na własnej skorze nie przekonasz
        się że facet się nie zmieni to nie uwierzysz. Mam jednak nadzieję ze
        zdobędziesz się na pewien test ultimatum. Ale przemyśl to dobrze bo
        ultimatum nie moze byc cofnięte - wtedy już po Tobie. Powiedz
        narzeczonemu otwarcie bez aluzji i nadzieji ze się domysli. Powiedz
        wprost ze się boisz, opisz co czułas itp, ze się zmieniasz ze nie
        czujesz swobodnie itp itd. No i zaproponuj mu wizytę u psychologa.
        Moim zdaniem jesli facetowi zalezy na Tobie i szanuje to co czujesz
        to zrozmumie Twoje wątpliwosci i mimo oporów się zgodzi. Jesli ta
        propozycja go zdenerwuje - ok wazne zeby przemyslał itp, ale jesli
        odmówi bagatelizując Twoje obawy to mam nadzieję ze da ci to do
        myslenia. Powodzenia !!! Wierze ze dasz radę. Masz jedno zycie i
        wazny moment przed toba.
    • naprawdetrzezwy NIe reaguj nerwowo! 21.11.08, 11:30
      "Nie
      pamiętam teraz czy w twarz czy ramie... Zdarzyło się to kilka razy"


      Daj sie pobic jeszcze kilkadziesiat razy - w koncu pewnie zauwazysz w co dostalas.
      ;>>>
      • nissa.fr Re: NIe reaguj nerwowo! 21.11.08, 11:51
        A jak dalej nie bedzie pamietac, to ktos zyczliwy przeczyta jej co lekarz napisal w obdukcji. Sama nie da rady z podbitymi oczami.
        Zwiazki z zaborczymi i agresywnymni facetami nie koncza sie happy endem.
        • the_rapist Re: NIe reaguj nerwowo! 21.11.08, 13:19
          Czasem sie zastanawiam skad sie biora te wszystkie bezsilne ofiary
          przemocy domowej. A one sa tu, na forum, zadaja pytania i
          zastanawiaja sie czy sie wiazac z gosciem, ktory (jak wszystko na to
          wskazuje) bedzie je tlukl ile wlezie po slubie. Moja odpowiedz dla
          tej pani: rzuc go i zapomnij o nim na zawsze, jeszcze nie jest za
          pozno.
      • hotaru85 10/10 21.11.08, 16:39
        trzeźwy uwielbiam cię :) szkoda, że masz już żonę ;)
    • stykrotka Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 11:30
      Nie zaufałabym takiemu facetowi.

      Wiem, że pewnie go kochasz i nie wyobrażasz sobie życia bez niego.
      Ale jeżeli on już teraz potrafi na Ciebie podnieść rękę, nawet jeśli zrobi to
      delikatnie - to co bedzie dalej?

      Teraz wiadomo, że cie dotkliwie nie pobije, bo jeszcze nie jesteście małżenstwem
      i wie, ze jesli to zrobi to cie straci.

      Ale jak juz bedziesz jego zona a do tego urodzisz mu dziecko - dokladnie bedzie
      wiedzial, ze nie odejdziesz z tysiaca powodow.

      Nie wiem.. ja bym nie dala temu szansy. Skoro on taki zaborczy i lubi kontrole..
      to jakiekolwiek nieposłuszeństwo z twojej strony moze byc "ukarane", jesli na
      dodatek bedziesz stawiala opor

      tylu jest dobrych i wartosciowych mezczyzn, ktory jednak nie podnosza reke na
      kobiete

      ja nigdy w zyciu przez 14 lat nie podnioslam reki na mojego mezczyzne ani on na
      mnie.. mimo ze sie klocilismy nie raz. Nawet sobie nie wyobrazam, zeby mi az tak
      mialy puscic emocje.

      A ty sobie wyobrazasz go uderzyc pierwsza? Jesli tak to jestescie idealnie
      dopasowani - bedziecie się lali :)
      • ol_gak Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 11:38
        Nie. Nie wyobrażam sobie uderzyć. Wole trzasnąć drzwiami, przekląć paskudnie...
        Moze tynk się posypie ale to mniej ważne niż złamana psychika, zawiedzione
        zaufanie. Dziwi mnie tylko czemu dopiero teraz o tym zaczęłam tak intensywnie
        myśleć...
        I ciekawi, czy może komuś przydarzyło się coś takiego jak mnie, a potem było już
        wszystko dobrze. Bez kolejnych takich incydentów.
        • estutweh Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 12:07
          W tym przypadku nadzieja matka glupich. Ile juz razy czytalam na forum w postach
          podobnych do Twojego: "Mialam nadzieje, ze sie zmieni". Nie zmieni sie. Skoncz
          robic sobie glupia nadzieje i kurczowo trzymac sie czlowieka, ktory traktuje Cie
          jak worek treningowy i przestan ciagle pytac, czy sie komus poprawilo, czy nie.
          Postow na ten temat masz tutaj dosc sporo i zadne bez szczesliwego, niestety,
          zakonczenia (w sensie, ze sie zmienilo na dobre).
        • stykrotka Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 12:46
          No właśnie. Ty sobie nie wyobrażasz.

          To, że dopiero teraz zaczęłaś o tym tak intensywnie myśleć to może dlatego, że się niedawno oświadczył? skoro piszesz "Narzeczony". Wydaje mi się, że w obliczu nadchodzącego ślubu człowiek ma mechanizm samoobronny i zaczyna analizować dotychczasowe zachowania partnera przekładając je na przyszłość (x2).
          I chwała Tobie, że się ocnkęłaś i zaczełaś mieć wątpliwości.

          Ja osobiście wierzę, że człowiek potrafi się zmienić. Wystarczy, żeby bardzo chciał. Ale nie wiem czy w kwestii bicia... czy nauczy się hamować emocje? a może potrzeba mu szkolenia - jak radzić sobie z negatywnymi emocjami. Nie wiem.
          Nie zmieniam jednak zdania - nie brałabym ślubu. A własnie - musisz brać ślub? :) Teraz związki wolne nie są złymi związkami.


          A teraz zastanów się - po pierwszym uderzeniu - czy obiecywał, że to się już nigdy nie powtórzy? Jeśli tak to masz odpowiedź na pytanie czy się powtórzy.
          Przykro mi.

          Może niech Cię pocieszy fakt, że człowiek a szczególnie kobieta to strasznie silna istota i poradzi sobie z cierpieniem po utracie ukochanej osoby.
          Tak więc może lepiej przecierpieć np. może rok , 2 lata niż cierpieć przez całe życie.

          Jeżeli zdecydujesz sie na rozstanie to zalecam totalne zerwanie kontaktów. Tak najszybciej zapomnisz.
        • teklana Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 12:49
          ol_gak napisała:
          > Nie. Nie wyobrażam sobie uderzyć. Wole trzasnąć drzwiami, przekląć
          paskudnie...
          > Moze tynk się posypie ale to mniej ważne niż złamana psychika,
          zawiedzione
          > zaufanie. Dziwi mnie tylko czemu dopiero teraz o tym zaczęłam tak
          intensywnie
          > myśleć...
          > I ciekawi, czy może komuś przydarzyło się coś takiego jak mnie, a
          potem było ju
          > ż
          > wszystko dobrze. Bez kolejnych takich incydentów.

          Do następnego kochanieńka
          Rozumie,że kobieta została z facetem który RAZ uderzył,a potem już
          żyli w miłości i spokojnie.Zdaża sie ,że juz nigdy więcej facet reki
          nie podniesie,ALE niezwykle nieczęsto!
          W Twoim przypadku granice pan przekroczył,nie jest bandyta,tylko od
          czasu do czasu Cię palnie.Zgrozo,jak kobieta,czy mężczyzna bo to
          działa w obie strony potrafi się zeszmacić i pozwolić na
          takie "incydenty".W imie miłości rzecz jasna
        • marcia_7 Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 13:07
          Nikt Ci nie powie, że może On się zmieni bo nikt tego nie może
          wiedzieć. Zastanów się czy chcesz zaryzykować, żeby sprawdzić to na
          własnej skórze...
    • hagi_no uciekaj póki czas 21.11.08, 11:37
      pierwszy raz stwarza jeszcze opory, potem bicie robi się rutyną.
      Zwłaszcza po ślubie
    • juriusz_huszkedres Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 11:45
      Dziewczyno, uciekaj byle dalej od niego, puść go w trąbę. Mnie się zdarza tak
      wku...ć na różne kobiety, że ręce mi się telepią jeszcze dwie godziny po fakcie,
      ale przenigdy nie pomyślałem o przemocy, bo to by było czystym sk...syństwem.
      Zdarzało się, że w kłótniach poziom decybeli dorównywał temu przy starcie
      jumbo-jeta, ale walnąć? Do głowy by mi nie przyszło, chyba bym sobie tę rękę
      uciął po fakcie. Piszesz jeszcze, że próbuje Cię kontrolować i zdominować... no
      to już chyba wiesz, co robić. Żaden "cudowny, dobry człowiek" się tak nie zachowuje.
    • fiorenta Re: Uderzył podczas kłótni... 21.11.08, 11:59
      Ol-gak, polecam lekturę książki "Trzepot skrzydeł" K. Grocholi. Idealna
      odpowiedź na Twoje wątpliwości.
    • daga_1 Re: Nienormalna jesteś czy co? Uciekaj póki czas. 21.11.08, 12:16
      Potem będzie jeszcze gorzej.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka