zagubiona_poprostu
21.11.08, 05:46
Potrzebuje rady i potrzebuje sie wygadac bo czuje jakby swiat mi sie
walil. Bardzo mlodo wyszlam za maz, dodam tylko ze powodem byla
szczera milosc, mam takze coreczke jednak zycie nie potoczylo sie
nam tak pieknie....
Niewiem od czego zaczac ale czuje jakby to wszystko to byl jeden
wielki blad, przerwalam studia i teraz chce na nie wrocic ale nie
mam czasu i sily bo pracuje po 12 godzin, zajmuje sie dzieckiem i do
tego wszystko musze robic w domu sama bo maz nie chce mi pomagac,
probowalam rozmawiac, nawet prosic zeby pomogl, zeby czasem
posprzatal czy zrobil pranie, albo chociaz umyl wlasne dziecko, ale
on sie tylko wkurza i mowi ze jak bede tak narzekac to juz igdy nic
nie zrobi, ale i tak nie robi... Druga sprawa jest taka ze obydwoje
pracujemy ale ja zarabiam wiecej i konczy sie na tym ze sama place
wszystkie rachunki, sama robie zakupy itd.
Kiedy zrobilam mu juz awanture ze mam dosc robienia wszystkiego sama
to mnie uderzyl.... i nawet nie przeprosil, najgorsze jest to ze on
uwaza ze to nie byla jego wina,ze to ja go sprowokowalam. Nie chce
go przedstawiac jako potwora bo wiem ze bardzo kocha swoja corke i
wiem ze kocha mnie i nigdy nigdzie bezemnie nie wychodzi, jest
wierny i wyslucha czasem.... jednak kilka razy juz sie prawie
rozstalismy, jak mnie uderzyl to prawie odeszlam,,, wlasnie....
prawie hmmm czy ja jestem glupia i naiwna? bo naprawde nie wiem co
robic, czasami nie mam juz sily, po co mi taki facet skoro musze
robic wszystko sama? placic rachunki, zajmowac sie domem i
dzieckiem.
Ja chce czegosc wiecej od zycia, jestem mloda, chce wrocic na
studia, chce moc sie rozwijac w pracy a poki co szefowie narzekaja
ze nie jestem wystarczajaco elastyczna, a dlaczego? dlatego ze nie
mam czasu na wszystko, dlatego ze mam dziecko....
problem w tym ze ja go kocham...