praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc....

21.11.08, 05:46
Potrzebuje rady i potrzebuje sie wygadac bo czuje jakby swiat mi sie
walil. Bardzo mlodo wyszlam za maz, dodam tylko ze powodem byla
szczera milosc, mam takze coreczke jednak zycie nie potoczylo sie
nam tak pieknie....
Niewiem od czego zaczac ale czuje jakby to wszystko to byl jeden
wielki blad, przerwalam studia i teraz chce na nie wrocic ale nie
mam czasu i sily bo pracuje po 12 godzin, zajmuje sie dzieckiem i do
tego wszystko musze robic w domu sama bo maz nie chce mi pomagac,
probowalam rozmawiac, nawet prosic zeby pomogl, zeby czasem
posprzatal czy zrobil pranie, albo chociaz umyl wlasne dziecko, ale
on sie tylko wkurza i mowi ze jak bede tak narzekac to juz igdy nic
nie zrobi, ale i tak nie robi... Druga sprawa jest taka ze obydwoje
pracujemy ale ja zarabiam wiecej i konczy sie na tym ze sama place
wszystkie rachunki, sama robie zakupy itd.
Kiedy zrobilam mu juz awanture ze mam dosc robienia wszystkiego sama
to mnie uderzyl.... i nawet nie przeprosil, najgorsze jest to ze on
uwaza ze to nie byla jego wina,ze to ja go sprowokowalam. Nie chce
go przedstawiac jako potwora bo wiem ze bardzo kocha swoja corke i
wiem ze kocha mnie i nigdy nigdzie bezemnie nie wychodzi, jest
wierny i wyslucha czasem.... jednak kilka razy juz sie prawie
rozstalismy, jak mnie uderzyl to prawie odeszlam,,, wlasnie....
prawie hmmm czy ja jestem glupia i naiwna? bo naprawde nie wiem co
robic, czasami nie mam juz sily, po co mi taki facet skoro musze
robic wszystko sama? placic rachunki, zajmowac sie domem i
dzieckiem.
Ja chce czegosc wiecej od zycia, jestem mloda, chce wrocic na
studia, chce moc sie rozwijac w pracy a poki co szefowie narzekaja
ze nie jestem wystarczajaco elastyczna, a dlaczego? dlatego ze nie
mam czasu na wszystko, dlatego ze mam dziecko....
problem w tym ze ja go kocham...
    • rosa_de_vratislavia Poradzisz sobie! 21.11.08, 08:00
      Jesteś absulutnie w dobrej sytuacji!
      1.Pracowita, ambitna (chcesz kończyć studia.
      2.Masz dobrą pracę - utrzymasz się sama.
      3. Masz zdrowe, kochane dziecko.

      Odejście od męża:
      a) NIE pogorszy Twojego statusu materialnego (zarabiasz),
      b) Nie sprawi,że będziesz przeciążona (i tak sama sprzątasz, robisz
      zakupy, pierzesz),
      c) nie pogorzy sytuacji dziecka (mąż nawet jej nie kąpie, więc
      pewnie nie zajmuje się nią często)
      d) SPRAWI PRZESTANIESZ SIĘ CZUĆ JAK NIEWOLNICA, KTÓRĄ MOŻNA TŁUC I
      MALTRETOWAĆ PSYCHICZNIE,

      Jeśli mąż jest dobrym tatą, pozostanie nim i po rozwodzie.
      Pewnie jak zagrozisz odejściem, to będzie błagał na kolanach,
      obiecywał po prawę. Nie z miłości, tylko dlatego,że umknie mu ofiara
      nad którą dominacja poprawia mu samopoczucie i leczyz kompleksów.

      Odejdź, póki jesteś młoda i masz możliwości skończenia studiów, póki
      odejście nie zawali dziecku świata.
      ON SIĘ NIE ZMIENI!
      • kamyk-zielony Re: Poradzisz sobie! 21.11.08, 08:10
        Rosa już wszystko napisała, zgadzam się w 100%. Nurtuje mnie tylko jedna myśl, skąd się biorą tacy faceci? Ręce opadają.
        Do autorki wątku: uwierz nie kochasz go, kochasz swoje wyobrażenie o tym człowieku, kochasz nadzieję i wiarę, że on się poprawi. NIE POPRAWI SIĘ, jest nawet ogromna szansa, że będzie gorzej.
    • marzeka1 Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 08:14
      Przeczytaj sobie wątek "uderzł podczas kłótni", poczytaj, co piszą kobiety, które z przemocą się zetknęły osobiście. NIC nie ustprawiedliwia,że ciebie uderzył, a to,że ciebie obarczył winą, świadczy,że to powtórzy się rędzej czy później.A tak nie okazuje się miłości, NIE JEST dobrym człowiekiem, dobry i kochający mąż czy ojciec NIE BIJE, pomaga.A tak robisz na kilku etatach:matką,żona, kochanka, pracownik, tylko PO CO ci taki mąż. Nie jesteś szczęsliwa z nim, może powodem było zbyt szybkie wyjście za mąz, kiedy górę brały tylko emocje, a teraz przywiązałaś się do mysli,że kochasz.Jak można kochac przemocowca???bo to,że uderzy cię znowu- jest pewne, niestety.
      • zagubiona_poprostu Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 08:24
        Niestety chyba macie racje, tu nie chodzi o niego tylko o moje
        wyobraznie o nim, to wlasnie to co mnie przy nim trzyma. To nie
        takie latwe odejsc bo nie mam nikogo. On jednak jest z dzieckiem jak
        ja jestem w pracy, bo pracuje w nocy..... a jak go nie bedzie to kto
        z nia zostanie? Nawet jesli byloby to mozliwe to nie chce zeby spala
        raz u mnie raz u niego, to chore zeby dziecko mialo 2lozka i
        codziennie spalo gdzie indziej, a mawet nie sadze zeby sie to udalo,
        zebym sie z nim dogadala, bo mysle ze jak go zostawie to on zniknie
        z mojego zycia i to niekoniecznie z mojego wyboru.
        Wlasnie chcialam napisac ze nie chodzi tu o przemoc bo on mnie nie
        bije, ale kazda kobieta tak pisze i czuje sie jak idiotka, nigdy
        mnie nie uderzyl tak zeby zabolalo bardzo albo zebym miala slad, ale
        zdarzylo sie ze mnie za glowy walnal o ziemie i nie chcial puscic i
        to chyba juz duzo......
        Wiem ze kazda z was napisze ze dam sobi rade, bo pewnie ze sobie
        dam, mus to mus, przeciez nie usiade i nie bede plakac i czekac az
        pieniazki spadna z nieba.
        Caly ten watem mial byc w tym ze on mi nie pomaga, coreczke traktuje
        jak ksiezniczke ale tylko wtedy gdy sie z nia bawi albo gdy jedza
        razem i to tyle, nie chce jej kapac, przebierac itd a mi nawet to
        sprawia przyjemonosc, widziec jak sie lubi kapac, niestety nie
        zawsze mam na to czas.
        • marzeka1 Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 08:30
          "Wlasnie chcialam napisac ze nie chodzi tu o przemoc bo on mnie nie
          bije, ale kazda kobieta tak pisze i czuje sie jak idiotka, nigdy
          mnie nie uderzyl tak zeby zabolalo bardzo albo zebym miala slad, ale
          zdarzylo sie ze mnie za glowy walnal o ziemie i nie chcial puscic i
          to chyba juz duzo......"- normoalnie zmroziło mnie to, co napisałaś! Jesteś ofiarą przemocy domowej, bo wiesz, NIGDY kochający mężczyzna nie traktowałby tak kobiety, którą n=kocha, NIGDY.
          Na razie grasz w grę "tak, ale...".Jak bardzo musi cię zlać, by zniknęło wyobrażenie o dobrym męzu, a pojawiło się to właściwe???- bo masz w domu lenia i pzremocowca, damskiego boksera.Kurczę, kobiety, co z wami? ajk można pozwolić się atk traktować. W wątku "uderzł podczas kłótnio" wypowida się jedna kobieta, któa jej facet uderzł RAZ, pogoniła i zobaczyła, jak inaczej może wyglądać życie, jest też post postołki, któą zyła z damskiem bokserem i aby wróćic do psychicznej rónowagi, musiała korzystać z pomocy psychologa, poczytaj, zanim dal ciebie będzie za późno.
        • rosa_de_vratislavia Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 08:36
          zagubiona_poprostu napisała:

          On jednak jest z dzieckiem jak
          > ja jestem w pracy, bo pracuje w nocy..... a jak go nie bedzie to
          kto
          > z nia zostanie?

          Coś wymyślisz. Moje kolezanki posyłają dzieci do żłobków,
          przedszkoli, zatrudniają nianię... widzę,że szukasz sama
          pretekstu,że go bronisz.

          > Nawet jesli byloby to mozliwe to nie chce zeby spala
          > raz u mnie raz u niego,

          Sąd tak nigdy nie orzeka. Wystąpisz na rozprawie o opiekę nad
          dzieckiem. /nie wiem czy wiesz,ale tylko 7% ojców po rozwodzie chcę
          wziąć dziecko! Pozostali wolą sporadyczny kontakt.

          > bo mysle ze jak go zostawie to on zniknie
          > z mojego zycia i to niekoniecznie z mojego wyboru.

          A po co on Tobie?
          Jeśli jest dobrym ojcem, będzie przychodził do DZIECKA.

          > nigdy
          > mnie nie uderzyl tak zeby zabolalo bardzo albo zebym miala slad,
          ale
          > zdarzylo sie ze mnie za glowy walnal o ziemie i nie chcial puscic

          To jest niezła przemoc. Ale widać to lubisz i czekasz,aż córcię też
          tak będzie traktował.
          Możesz się na mnie obrazić,ale chcę Tobą wstrząsnać.
          Ty już nie jesteś całkiem normalna, masz syndrom ofiary broniącej
          KATA.

          > Caly ten watem mial byc w tym ze on mi nie pomaga,

          Czyli lubisz bicie i szarpanie za włosy?
          To przepraszam za te wszystkie poprzednie rady.
          Pamiętaj: skoro bije, to widać, ma powód. Musisz lepiej sprzątać,
          więcej pracować, widać się lenisz w domu, babo.
        • leptosom Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 09:43
          zagubiona_poprostu napisała:
          ... a mi nawet to
          > sprawia przyjemonosc, widziec jak sie lubi kapac, niestety nie
          > zawsze mam na to czas.

          przecież kąpiel to tylko raz w tygodniu! Nie przesadzaj.
          • drugi.dwukropek Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 10:11
            leptosom napisał:
            > przecież kąpiel to tylko raz w tygodniu! Nie przesadzaj.

            Hmm...
    • kobieta_na_pasach wstrzas 21.11.08, 08:43
      czas na diametralna zmiane. zamknij serce, wlacz umysl i dzialaj.
      nie gadaj tylko dzialaj. wyprowadz sie z dzieckiem, albo, jesli nie
      masz dokad, odseparuj, tzn. zero jakiegokolwiek kontaktu w domu z
      mezem. moze on musi sam dosawiadczyc, jak to jest, kiedy sie barzdo
      kocha a ta druga osoba tego nie rozumie? jestes jeszcze mloda, jesli
      teraz tego nie zalatwisz to potem bedzie juz tylko gorzej.wiem cos o
      tym.
    • torealdea Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 08:44
      po takiej akcji jeszcze masz złudzenia ?!
      za XX lat bedziesz zalowała że zmarnowałas zycie na obsłudze debila z ktorego nie masz pozytku zadnego poza tym ze zrobił dziecko i kiedys rzekomo cie kochał

      czem predzej powiedz mu zeby sie spakowal
    • zagubiona_poprostu Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 08:46
      Musze przyznac ze niezle to bylo, wasze odpowiedzi! Niestety
      prawdziwe, bo klutnie zawsze sa o to ze on m nie pomaga, jedyne co
      robi to gotuje i mysli ze to wystarczy. Wtedy ja sie wkurzam, dre
      sie na niego i on na mnie i wtedy on sie juz nie kontroluje, a
      przeciez ja prosilam tylko o pomoc.... czy ja wogole powinnam prosic
      o pomoc? od jakis kilku miesiecy bylo pomiedzy nami cudownie.... jak
      na poczatku a wiecie czmu... bo dla swietego spokoju robilam
      wszystko sama ale jednak cos jest nie tak skoro weszlam na to forum.
      bo czasem mi sie marzylo ze wroce po calej nocy pracy i ze bedzie
      odkurzone albo cokolwiek malego. czy to za wiele?
      kolezanki mowia ze to ze mna cos nie tak bo zaden facet nie robi
      prac domowych. u mnie w domu tez robila wszystko mama bo chciala, bo
      nawet jak tata zrobil to mama poprawila.
      ale ja nie sadze ze tak powinno byc
      • kag73 Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 09:27
        Moja droga, jestem w SZOKU!
        Oboje pracuijecie zawodowo, nie mowimy tutaj o tym, ze on ma
        Ci "pomagac" w pracach domowych, on ma je robic z Toba, bo to nie
        jest Twoje zadanie, tylko Wasze. To nie jest tak, ze on Ci pomoze,
        bo jest taki mily.
        W szoku jestem przede wszystkim ze wzledu na jego postawe w
        klotniach i postawe w ogole.
        Jestes samodzielna kobieta, masz wszystko co potrzebujesz do zycia
        dla siebie i dziecka. Na co Ty czekasz? Facet sobie pozwala, bo wie,
        ze nie ma zadnych konsekwencji jego postepowania, samowolny. A
        jeszcze pewnie go zapewniasz, ze go kochasz i jaki jest dla Ciebie
        wazny!Jak mozna sie tak nie szanowac?
        Wywal go. Zanim to zrobisz daj ogloszenie, ze np. szukasz zastepczej
        babci, albo babci z wyboru, sa takie kobiety, ktore chetnie mialyby
        wnusie. Cos jej zaplacisz a bedziesz miala spokojne zycie.
        Przyzwyczaisz mala do "babci" i jak pojdziesz na noc do pracy
        odstawisz ja do spania do babci. To jest jakies wyjscie, znam takie
        przypadki, funkcjonuje niezle. A dzieci tak sie ciesza z kontaktow z
        babciami, naprawde.
        Powiem Ci, moze on Cibie i kocha, ale jak dla mnie to troche ta
        milosc "boli".
        wywal go. Kto wie moze wtedy zrozumie na czym polega milosc i
        wspolne zycie. Moze przyjdzie na kolanach. Wtedy sie zastanowisz
        (troche dluzej) czy go przyjmiesz i na jakich warunkach.
        Mozesz mu powiedziec, ze jeszeli nic sie nie zmieni musicie sie
        rozstac, wyznaczyc czas a potem do widzenia. Ludzie, tego kwiatu to
        pol swiatu, nie on jedyny.
      • lucerka Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 09:28
        Sluchaj...sama przegrywasz sprawe sprzedajac mezowi wszelkie prace
        domowe jako pomaganie TOBIE. Czyli de facto te prace domowe to twoja
        dzialka a on ci ma tylko pomoc?????? Kobieto - to wasze WSPOLNE
        mieszkanie, WSPOLNE dziecko. I zamiast krzyczec na meza, zeby ci
        pomagal, badz mila, spokojna i tym spokojnym i uprzejmym tonem
        obwiesc mu, ze ty przejmujesz opieke nad dzieckiem po pracy a on
        przejmuje np. pranie. No chyba, ze sam bedzie chcial umyc dziecko,
        czy przejac jakas inna czynnosc domowa.
        Twoim gadaniem, ze on ci nie pomaga ten pan czuje sie zwolniony od
        odpowiedzialnosci za WSPOLNE gospodarstwo. Uswiadom mu, ze to TY MU
        pomagasz (np. finansowo) a nie on tobie.
        • lillalu Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 09:34
          Sama sobie przeczysz- piszesz, że mąż was kocha, ale równocześnie
          nie pomaga w domu, przy dziecku, to ty utrzymujesz dom i jeszcze cię
          drań uderzył... Jestes jeszcze młoda, jak sądzę, możesz sobie kogoś
          znaleźć i mieć fajne życie. Jesli mąż uderzył cię raz, to zrobi to
          po raz kolejny. Zastanów się, czy chcesz żyć z parówą, która mało
          zarabia, nic nie robi w domu i przynosi zero pożytku. Jestem pewna,
          że sama sobie zdajesz sprawę z faktu, że trzeba odejść. Musisz tylko
          dojrzeć do tej decyzji, pewnie stanie się to, gdy wrócisz wykończona
          z pracy, zastaniesz w domu syf i (przepraszam za wyrażenie)
          dostaniesz w papę.
      • rosa_de_vratislavia Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 09:29
        zagubiona_poprostu napisała:

        > kolezanki mowia ze to ze mna cos nie tak bo zaden facet nie robi
        > prac domowych.

        Dziwne, bo koledzy mojego ojca (czyli sześćdziesięciolatkowie)
        zmieiali pieluchy, robili pranie, robią zakupy. To samo widziałam u
        siebie w domu i teraz, gdy wyszłam za mąż - wstawanie do dziecka,
        wieszanie prania, zakupy, odkurzanie,zmywanie etc.
        Twój problem lezy jednakw czym innym - mąż Cię upokarza, traktuje
        jak niewolnicę i STOSUJE PRZEMOC.

        Gdyby mój mąż mnie uderzył (nawet słabo) - złożyłabym sobie
        doniesienie na Policji, załozyła niebieską kartę i wtedy ewentualnie
        dała szanse na terapię. Kiedyś w gniewie rzucił czymś i zaczął
        krzyczec,że go prowokuję do takich zachowań. Powiedziałam mu,ze to
        klasyczny objaw u "przemocowca" i nie zamierzam tego znosić (o
        Policji etc.). I choć się kłócimy - bez takich wstawek (wyzwiska czy
        szarpnięcie w wielkim gniewie) się obywa.
        • zagubiona_poprostu Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 09:58
          bardzo wam dziewczyny dziekuje... otworzylyscie mi oczy. czemu ja go
          prosilam zeby mi pomogl?przeciez to tez jego obowiazek. i jeszcze
          glupia nas utrzymuje. niestety nie jestem w stanie tak dzisiaj
          odejsc, nawet jakbym chciala to kilka spraw musze zorganizowac bo
          jak nie to jak pojde do pracy, to nie takie proste i z dnia na dzien
          tego nie zrobie wiec taki mam plan na dzisiaj.....
          nie bede sie onic prosic, jak bede robila pranie to jego brudne
          rzeczy zostawie (bedzie mial przerabane bo nie wie jak pralne
          wlaczyc) niech zapomni o obiedzie po pracy albo o jakichkolwiek
          zakupach dla niego, niech zapomni ze wogole cos dla niego zrobie.
          bede go traktowala jak powietrze tak samo jak on traktuje mnie kiedy
          mowie zeby mi pomoc. a nawet druga koldre mu wyjme i jej nie
          powleke! jak se poscieli tak sie wyspi....
          i zobaczymy co z tego wyjdzie, moze cos wyjdzie.
          jedyny i to wiekszy problem mozesz pozostac a mianowicie taki ze ja
          nie wierze ze facet ktory podniosl reke nie zrobi tego znowu i boje
          sie ze jak moja corcia dorosnie moze tego doswiadczyc, ale jak
          mowilam z dnia na dzien i tak nie odejde wiec przez ten czas
          zastosuje taka strategie, zobaczymy kiedy sie zlamie i zacznie
          rozmawiac.
          nie zrozumcie mnie zle ja sie nie boje zostac sama, mam 23lata i
          wiem ze jestem dosc atrakcyjna i byc jeszcze sobie kogos znalazla,
          jednak caly czas sobie powtarzalam ze przeciez moglby byc gorszy,
          ale przeciez moze byc tez leprzy....
          • rosa_de_vratislavia Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 10:18
            zagubiona_poprostu napisała:

            > nie bede sie onic prosic, jak bede robila pranie to jego brudne
            > rzeczy zostawie (bedzie mial przerabane bo nie wie jak pralne
            > wlaczyc) niech zapomni o obiedzie po pracy

            Ja bym zrobiła inaczej. Pranie do praliki bym wrzucała całe, obiadu
            nie odmawiała (jesli by był dla reszty rodziny).
            Po prostu nie zawsze obiad by był. Na pytanie, czemu nie ma, byłaby
            odpowiedź, "a,bo nie zdazyłam, byłam na fitnessie" (i chodziłabym na
            fitness. Koszule nie prasowałyby się same, naczynia by się same nie
            zmywały.
            Rzucałabym całą w uśmiechach, cała w pospiechu, tak od
            niechcenia..."Zmyj kochanie i nastaw pranie, idziemy z Agatką na
            saneczki". Na pytanie, czemu np. nie zrobiłaś czegoś, odpowiadasz na
            luzie "Aaaa...jakaś jęstem dziś senna/podziębiona/zmęczona".
            Mąz musi wiedzieć,że nie jesteś automatem i to normalne,że nie
            robisz wszystkiego.
            Nie proś o POMOC, bo to tez jego obowiązki.
            Jesli zacznie drzeć ryja, następnego dnia, wracając z pracy, wstap
            na Policję, zgłoś to (nie musisz mieć sianików), załóż niebieską
            kartę i spokojnie poinformuj męza, ze Policja WIE.
            To czyni cuda.
            Pokaż,ze sobie dajesz radę,że nie płaczesz, nie błagasz, nie
            skomlesz.
            Używaj suchego "Nie zycze sobie takich tektów" gdy podniesie głos.
            Miej własne konto - niech tam idzie cześc zarobków.
            Niech on o tym nie wie.
            Dobrze się ubieraj, maluj usta i nie kajaj się, jak przyjdziesz z
            pracy 15 minut później, bo wstąpiłas na kawę z koleżanką.
          • drugi.dwukropek Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 10:29
            zagubiona_poprostu napisała:
            > nie bede sie onic prosic, jak bede robila pranie to jego brudne
            > rzeczy zostawie (bedzie mial przerabane bo nie wie jak pralne
            > wlaczyc) niech zapomni o obiedzie po pracy albo o jakichkolwiek
            > zakupach dla niego, niech zapomni ze wogole cos dla niego zrobie.
            > bede go traktowala jak powietrze tak samo jak on traktuje mnie
            kiedy
            > mowie zeby mi pomoc. a nawet druga koldre mu wyjme i jej nie
            > powleke! jak se poscieli tak sie wyspi....

            Fajny plan :) Dobrze, że postanowiłaś coś zrobić, coś zmienić.
            Nie mogę nie przyznać racji przedmówczyniom, ale z drugiej strony
            mierzi mnie jak lekko przychodzi niektórym osobom pisanie "jak
            mogłaś do tego dopuścić", "skąd tacy faceci się biorą", "nie
            wyobrażam sobie". Sądzę, że w wielu przypadkach piszą to osoby bez
            doświadczenia, dla których rzeczywiście nie do wyobrażenia są trudne
            czy podobne do Twojej sytuacji. W przeciwnym wypadku wypowiedzi są
            formułowane inaczej ;)
            Jak wspomniałam, dobrze że chcesz zawalczyć o siebie. Ja mam jeszcze
            taką propozycję: terapia małżeńska. Oczywiście obydwie strony muszą
            wyrazić zgodę i chęć na uczestniczenie. Czasami to jedyna szansa na
            uratowanie związku. Nikt tu nie poruszył sprawy, że czasami
            nieporozumienia, brak odpowiedniej komunikacji potrafi doprowadzić
            do skrajnej sytuacji w związku, że małżonkowie chcą się rozstać. Ale
            nie podejmując to jako świadomą decyzję, tylko po to by uwolnić się
            od tych złych emocji, których nawzajem sobie dostarczają. Złych
            emocji można pozbyć się w zupełnie inny sposób, a odpowiednia
            komunikacja (trzeba się tego nauczyć i często bez terapeuty jest to
            niemożliwe) potrafi zdziałać cuda. Wiem co mówię :)
            Pozdrawiam i życzę wytrwałości w podjętych decyzjach :)
      • premeda Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 10:14
        Słuchaj dalej koleżanek, to może za parę lat na trumnę ci się
        zrzucą, jak już szanowny małżonek ciebie zakatuje! Ja się tylko
        pytam jak można w takim stopniu spiepszyć sobie życie? Tylko nie
        pisz, że tatuś lał mamusię. Dziewczyno życie masz tylko jedno i
        dobrze by było, gdybyś umierając mogła sobie powiedzieć, że godnie
        je przeżyłaś i to ty o nim decydowałaś. I tak zupełnie prozaicznie,
        to jak kopniesz pana w dupę to będziesz miała mniej sprzątania w
        domu, wiecej pieniędzy, więcej czasu dla siebie i dla dziecka oraz
        niezszargane nerwy. Praca na nocki nie jest zła, bo dzieckiem się
        może zająć nawet sąsiadka.
        • zagubiona_poprostu Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:07
          chyba sie troche zle zrosumialysmy. on mi nie kaze nic robic i nie
          robi awantur jesli jest niezrobione, nie prasuje mu tez koszul,
          dawno przestalam hehe. jemu chyba poprostu nie przeszkadza jesli nie
          jest zrobione. nigdy on nie zaczal klutni ze nie jest cos zrobione
          to ja zaczynam bo np jest syf a ja nie mam sily palcem ruszyc a on
          widzi jak po 12godz pracy cala noc wracam do domu i jest to np
          weekend wiec on ma wolne i jak zaczne sprzatac to on sie nie ruszy,
          a ja bym ni emogla patrzec gdyby on zaczal taki zmeczony sprzatac,
          taka wlasnie chyba jest milosc, wiec czy on mnie kocha? czy moze to
          przez to ze w jego rodzinie tak bylo? tata nigdy nie wszedl do
          kuchni! ja sobie na to nie pozwole. problem w tym ze jak nie
          zostawie rzeczy niezrobionych ze wzgl na dziecko, nie chce zeby
          bawila sie wsrod kurzu czy zeby byla brudn, wiec robie wszystko sama
          i on chyba to zauwazyl ze pokrzycze, poskomle i i tak zrobie, a
          robie ze wzgl na dziecko. nie potrafie inaczej. jesli chodzi o
          jakies wyjscia to jest to samo, nigdzie nie chodze bo kazda wolna
          chwile chce spedzic z coreczka, pozatym przewaznie jestem zbyt
          zmeczona.
          bardzo podobal mi sie kometarz kolezanki ktora powiedziala ze lubie
          ktorzy mowia ze nie wiedza czemu kobiety to robia i skad sie biora
          tacy faceci nie znaja zycia, tez tak mowilam...... niestety milosc
          to bardzo silne uczucie i czasem bezwarunkowe, ale nie chce byc
          glupia i naiwna dlatego tu jestem, dlatego chce cos zmienic, dlatego
          walcze o swoje i wiem ze jesli maz sie nie zmieni to od niego
          odejde, kjestem w stanie to przyznac i jestem tego pewna, ale mam
          eszcze cicha nadzieje ze sie zmieni i probuje wymyslec sposob jak to
          zrobic. mam nadzieje ze to nie moja naiwnosc
          • postolek Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:14
            << ale mam
            eszcze cicha nadzieje ze sie zmieni i probuje wymyslec sposob jak to
            zrobic. mam nadzieje ze to nie moja naiwnosc>> nie, nie zmieni się.
            Z czasem będzie tylko gorzej. Doświadczyłam tego co piszesz na
            własnej skórze.....Nadzieja zyłam kilka lat, odeszłam, wróciłam i
            było gorzej. Jestem starsza od Ciebie (35) i mam 2 dzieci, ale po
            raz kolejny odeszłam. Jest ciężko uporać się z emocjami, trwa to
            długo, ale bez nerwówki, szarpaniny i niepewności. Dzieci śmieją się
            wreszcie radośnie i nie zerkają spode łba, bo agersja będzie
            narastać. Uwierz mi, proszę!
            • zagubiona_poprostu Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:18
              podziwiam te ktore odeszly i same daja sobie w tym rade
              • postolek Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:29
                z takiego związku strasznie trudno odejść wiesz? A po odejściu
                zaczyna się wątpić, czy zrobiło się dobrze, bo nagle mąż doznaje
                olsnienia i błaga na kolanach o powrót przyrzekając poprawę i nowe,
                piekne zycie. Dlatego ja raz dałam się nabrać a teraz od 8 misięcy
                nie daję się zwieść czczym obietnicom i pustym słowom. Chodzę na
                terapię, sama nie dałabym rady. Też wątpiłam, że są normalne,
                spokojne związki, gdzie ludzie sie szanują. Pytałam, czy to
                normalne, że w domu są dzikie awantury, straszne wulgaryzmy i bicie.
                Zaczęłam wątpić w słuszność swojego toku rozumowania, bo mąż
                przekonywał mnie, że nasze życie jest takie, jak wszędzie, jak u
                wszystkich tylko nikt o tym nie mówi. A teraz, jak piszę o sobie,
                albo wreszcie otworzyłam buzię i mówię, co działo się u mnie w domu,
                wszyscy oczy otwierają ze zdziwienia, niektórzy płaczą. A ja? A ja
                patrzę na ich reakcję ze zdumieniem, bo przecież ja w tym zyłam i
                musiałam jakoś sobie radzić, chronić dzieci. Wypierałam prawdę, żeby
                normalnie zyc i się nie załamać.
                Pamietaj! Agresja będzie coraz większa. Dziś już wiem, że jak raz
                uderzy, bedą kolejne, bardziej odważne i coraz bardziej zuchwałe
                zachowania.
          • premeda Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:48
            Dziewczyno mąż awantur o nieposprzątaną chałupę nie robi ale po
            sobie też pewnie nie sprząta. Ty w efekcie sprzątasz i za siebie i
            za niego.
    • zagubiona_poprostu Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:13
      powiedzcie tak szczerze czy naprawde istnieja zwiazki gdzie kobieta
      i mezczyzna robia po rowno, tzn dziela obowiazki w domu pol na pol?
      • snowbabe Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:29
        Sa. Np. moj.
      • panistrusia Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 15:02
        Wiesz co, ja uważam że w dobrym związku (a za taki uważam np. swój)
        to rzeczy po prostu się robią. Bez wyliczania 'ja dzisiaj wyniosłam
        śmieci więc jutro twoja kolej a jak nie to ja też nie wyniosę
        pojutrze'.
        Do tego np. zdarza się, że człowiek po prostu nie ma czasu albo mu
        się najzwyczajniej w świecie nie chce. Dobrze mieć wtedy poczucie, że
        partner nie będzie brał odwetu.
    • zagubiona_poprostu Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:16
      I jeszcze jedno... troche chyba to gorzej wyszlo niz jest w
      rzeczywistosci, on nie ma obiadu zawsze jak wraca z pracy i nigdy na
      to nie narzeka i nie krzyczy ze cos jest nie zrobione. on poprostu
      nic nie robi ale jak nie jest zrobione to nie narzeka, jemu to
      poprostu nie przeszkadza, jakby brudu nie widzial. slepy czy co? a
      ja jak juz mowilam robie wszystko ze wzgl na dziecko. a samo
      zajmowanie sie dzieckie, pranie, sprzatanie, zakupy i gotwanie dla
      malej bo przeciez na wynos jak dla siebie nie kupie i do tego praca
      na caly etat to juz troche duzo, bo coreczka ma dopiero roczek i
      jest dosc meczaca i dodajmy ze pracuje w nocy
      • drugi.dwukropek Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:31
        zagubiona_poprostu:
        > powiedzcie tak szczerze czy naprawde istnieja zwiazki gdzie
        > kobieta i mezczyzna robia po rowno, tzn dziela obowiazki w domu
        > pol na pol?

        Chyba istnieją, ja takich za wiele nie znam. Hmm, w sumie żeby tak
        było po równo, to nie znam żadnych. Moje pokolenie wychowywane było
        w przeświadczeniu, że to kobieta zajmuje się domem. Co nie znaczy,
        że tak musi być. I to się obecnie zmienia, obserwuję szczególnie
        młodsze pokolenia, które bardziej partnersko podchodzą do związku.
        We wszystkich dziedzinach, łącznie z pracami domowymi i zajmowaniem
        się dziećmi. Co do takich "super" i "idealnych" związków to jedynie
        takie spotkałam tu na forum (to znaczy z opisów :)

        > I jeszcze jedno... troche chyba to gorzej wyszlo niz jest w
        > rzeczywistosci

        Tak też ja to odczytałam. Ale większość forumowiczek zrobiła sobie
        od razu z Ciebie ofiarę kata i jedyną radą jaką potrafiły Ci dać, to
        odejście. To nie jest wyjście z sytuacji. W związkach najczęściej
        wina leży po obu stronach. Tak jest, tyle że nie każdy sobie z tego
        zdaje sprawę. Łatwiej jest ponarzekać na drugą stronę, poużalać się
        nad sobą (tego nie bierz do siebie), zamiast spróbować ocenić
        obiektywnie sytuację i stworzyć konstruktywne wnioski...
        • zagubiona_poprostu Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:42
          drogi drugi.dwukropek to bylo bardzo madre i dojrzale, narescie cos
          innnego niz tylko rada odejscia. szczerze to sie powaznie nad tym
          zastanawiam i jesli mnie uderzy to podejrzsewam ze tak zrobie. ale
          chce sprobowac, jestesmy ze soba niedlugo tak naprawde i maz zmienil
          sie w obydwie strony i na zle i na dobre. chce dac nam jeszcze jedna
          szanse ale zeby to zrobic to wiem ze musze dokonac naprawde
          drastycznych zmian i bede sie trzymac planu o jakim napisalam,
          zrobie to i poczekam az peknie, bo jak narazie proby rozmowy z
          moejej strony nic nie daly chyba dlatego ze on wie ze ja ponarzekam
          i i tak zrobie, ale teraz mu pokaze ze nie, dzisiaj jak wroci z
          pracy to zastanie wszystko na ziemi, sama porozrzucam zabawki,
          zaciszne zeby i nie bede sprzatac, dziecku sie nic nie stanie jak
          jeden dziel bedzie balagan, a chce zeby maz zauwazyl ze cos jest nie
          tak. zazwyczaj jak mamy obydwoje wolne to wychodzimy razem, tym
          razem ubiore coreczke i pojde sama. moze to sprawi ze tym razem on
          zacznie rozmawiac, ze zauwazy ze cos jest nie tak i bedzie chcial
          porozmawiac, bo jak do tej pory to ja zawsze zaczynalam rozmowe. bo
          przeciez docenia sie cos jak sie straci i on wlasnie traci ta dobrea
          zone mimo wszystko. bo ja jestem poprostu wykonczona nie tylko
          psychicznie ale glownie fizycznie, nie mam juz sily robic wszystiego
          sama...
          • drugi.dwukropek Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:48
            zagubiona_poprostu napisała:
            > zaciszne zeby i nie bede sprzatac, dziecku sie nic nie stanie jak
            > jeden dziel bedzie balagan, a chce zeby maz zauwazyl ze cos jest
            > nie tak.

            Tak trzymaj i nie zniechęcaj się, bo może nie być łatwo. Ale warto
            spróbować, ja trzymam za Ciebie kciuki mocno!

            Pozdrawiam :)
            • zagubiona_poprostu Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:50
              bede twarda, choc juz mam ochote poodkurzac pomimo tego ze
              pracowalam cala noc :/ ale wlaczymy sobie zaraz jakies bajki i bede
              sie gapila w tv hehehe
          • kag73 Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 11:51
            To normalne, ze faceci jak moga to sie wykrecaja od roboty w domu, ale nic nie
            zrobisz, to nie moze tak byc, ze jeden sie zarobi a drugi sie zasiedzi.
            Ty troche wyluzuj, nie musi byc zawsze wypucowane. A mezowi naloz pare
            obowoazkow, po pracy pytanko "Kochanie chcesz wykapac dziecko czy zrobic
            kolacje/czy cos innego?" Niech sie cieszy, ze moze wybrac.
            Poza tym wrecz mu liste zakupow, ktore ma zrobic po pracy. Warto, zeby zauwazyl,
            ze wszystko sie samo nie zrobi. Pranie tez moze powiesic. Trzyba mu talko wydac
            "rozkaz". Problem jezeli nie zechce. Wtedy powiedziec, ze masz za duzo i musicie
            znalezc jakies rozwiazanie.
    • hamerykanka Re: praca+dziecko+NIEidealny maz+samotnosc.... 21.11.08, 19:39
      zagubiona_poprostu:
      > powiedzcie tak szczerze czy naprawde istnieja zwiazki gdzie
      > kobieta i mezczyzna robia po rowno, tzn dziela obowiazki w domu
      > pol na pol?

      Chyba istnieją, ja takich za wiele nie znam. Hmm, w sumie żeby tak
      było po równo, to nie znam żadnych. Moje pokolenie wychowywane było
      w przeświadczeniu, że to kobieta zajmuje się domem. Co nie znaczy,
      że tak musi być. I to się obecnie zmienia, obserwuję szczególnie
      młodsze pokolenia, które bardziej partnersko podchodzą do związku.
      We wszystkich dziedzinach, łącznie z pracami domowymi i zajmowaniem
      się dziećmi. Co do takich "super" i "idealnych" związków to jedynie
      takie spotkałam tu na forum (to znaczy z opisów :)
      Nie wiem o jakim pokoleniu mowisz, bo moj maz ma 50 na karku (ja 33)
      i naprawde, z reka na sercu, nasz zwiazek jest partnerski. On
      przychodzi z pracy, zajmuje sie dzieckiem-karmi, przewija, daje
      lekarstwa, siedzi z nia i zabawia, kiedy ja zajmuje sie domem, tak
      samo zajmuje sie gotowaniem i praniem jak i ja..
      Moj ojciec z kolei jest tylko pare lat starszy od mojego meza.
      Roznica kolosalna. Oczekuje obslugi, przyslowiowo skarpetki kopnie
      pod lozko, mama musi w pelni obslugiwac doroslego chlopa...
      roznica? moj maz jest Amerykaniniem. Chyba jednak te lata
      emancypacji kobiet wplynely na wychowanie mezczyzn:)
      • drugi.dwukropek hamerykanka... 21.11.08, 20:26
        hamerykanka napisała:
        > Nie wiem o jakim pokoleniu mowisz, bo moj maz ma 50 na karku

        Mniej więcej o takim (ale margines w obydwie strony szeroki). I jak
        piszesz różnica między mężem a ojcem jest kolosalna. "U nas w
        Polsce" emancypacja trochę później zaczęła się rozwijać ;)

        P.S. Jeśli cytujesz cudzy post, zaznacz to proszę jakoś kobieto. Bo
        zaczynając czytać co napisałaś, myślałam że mam jakieś omamy i
        czytam drugi raz to co ja napisałam...a autor inny.
Pełna wersja