WIELKI DYSTANS

IP: *.slp.vectranet.pl / 195.136.35.* 11.11.04, 13:43
wlasciwie nie wiem po co pisze tego posta.. prawdopodobnie po to by sie komus
wyzalic.. poprostu nie spodziewalam sie,ze ludzie potrafia byc tak
falszywi.zawiodlam sie ostatnio na mojej bardzo bliskiej kolezance, no
traktowalam ja jak przyjaciolke.nie myslalam,ze potrafilaby powiedziec na
mnie zle slowo.Niejednokrotnie zawiodlam sie na mojej najblizszej
przyjaciolce.Boze jakie pseudoprzyjaciolki potrafia byc falszywe.Mam tylko
jedna osobe,na ktorej wiem,ze zawsze moge polegac! Jest to moj chlopak.Nigdy
sie na nim nie zawiodlam.Kiedys bylam wesola energiczna otwarta dziewczyna a
teraz? mam wrazenie,ze wszyscy sa falszywi.Moze jest mylne,ale zawodza mnie
osoby,ktorym tak bardzo ufałam.To jest przykre ;/ az mi sie płakac.przez to
wszystko nabrałam ogromnego dystansu do ludzi,bardzo sie wyciszylam i
ograniczylam kontaktu ze znajomymi.JEstem otwarta tylko na mojego chloapak.on
mnie wspiera w trudnych chwilach.napewno sobie myslicie "a co mnie to
obchodzi" rozumiem was,to nie jest wasz problem,ale moze jest jakas
dziewczyna,ktora tak jak mnie zawodzily najlepsze kolezanki.
    • Gość: Ania Re: WIELKI DYSTANS IP: *.icpnet.pl 11.11.04, 13:57
      Wiem co czujesz.Nie raz byłam w takiej sytuacji.Naiwnie myślałam że nikt nie ma
      prawa mnie skrzywdzić, że jeśli się z kims przyjaźnie to zawsze będe mogła
      liczyć na tą osobe.Niestety zdarzyło sie tak że to właśnie najbliższe osoby
      raniły najbardziej.Również tak jak Ty nabrałam dystansu,i tak samo liczyłam
      tylko na chłopaka.Ale to właśnie on uświadomił mnie że tak nie można
      postępować.Że do życia potrzebni nam są również inni ludzie.I mimo ze trudno
      znaleźć naprawde wartościowe osoby to nie znaczy że ich nie ma, że otaczają nas
      tylko fałszywi ludzie.Dało mi to wiele do myślenia i stałam sie znów otwarta na
      innych. I wiesz z czasem moge powiedzieć że było warto.Do tej pory otaczają
      mnie osoby na które moge zawsze liczyć.Jestem z siebie dumna, że nie zamknęłam
      sie całkiem na innych tylko dalej szukałam.Teraz mam wspaniałego chłopaka i
      kilku naparwde dobrych przyjaciół :) Życzę Ci żeby Tobie również sie udało,
      pozdrawiam ciepło
    • Gość: JotKa Re: WIELKI DYSTANS IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.11.04, 14:04
      Witaj Poli:)
      Ja doskonale Cię rozumiem, miałam podobną sytuacje z moją przyjaciółką z która
      się przyjaźniłam ok 8 lat, co się okazało wcale nie była taka cudowna jak mi
      się wydawało... poprostu kobiety juz tak mają, są wredne... faceci sie pobiją a
      na drugi dzień idą sobie na piwo. Ja jestem bardzo ostrożna i nie ufam nowo
      poznanym ludziom. Ufam jedynie mojemu narzeczonemu i siostrze (nie wliczam juz
      rodziców itd...) Co prawda z tą przyjaciółką wyjaśniłam sobie wszystko ale i
      tak już nigdy nie będzie tak jak kiedyś, dlugich rozmów po nocach, wspólnych
      wypadów. Trudno, teraz to wszystko znajduje w swoim mężczyźnie. A plotkami
      dzielę się z moją siostra;))
      Nioe jestes sama!!! co najważniejsze masz swojego mężczyzne na którego możesz
      zawsze liczyc:)
      Pozdrawiam
      JotKa
      • bzyka_87 Re: WIELKI DYSTANS 11.11.04, 15:48
        choć mam dopiero 17 lat wiem co znaczy zostać oszukaną przez "najbliższą" tobie
        osobę! moja przyjaciółka, z którą kumplowałam sie przez 3 lata za każdym razem
        jak zdradziłam jej jakiś sekret mówiła to wszystkim naszym koleżankom. w końcu
        przejrzałam na oczy i zobaczyłam co on rbi. znalazłam noiwa, której kiedyś
        szczerze nie lubiłam, teraz sie przyjażnhiemy. mam też duzzze oparcie w swoim
        mężczyźnie wiem że on dobrze mio poradzi.bo jeśli ja będę szczęśliwqa to i on
        będzie szczęśliwy. życze owocnego poszukiwania nowej przyjaćiółki.Ale pamiętaj:
        "Im kubuś bardziej zaglądał do norki,
        Tym bardziej Prosiaczka tam nie było!"
    • Gość: lu Re: WIELKI DYSTANS IP: *.pk.edu.pl 18.11.04, 00:25
      Wiesz, ostatnio ja sama, sie czuje jak taka wredna dziewczyna ale naprawde to
      nie bylo specjanlnie, mialam jedna przyjaciolke, taka od serca, tak naprawde
      pierwsza w moim zyciu bo tak to raczej kumplowalam sie z siostrami, i tak sie
      zlozylo ze ostatnio zerwalam z nia kontakt, dalej ja bardzo lubie ale ona sie
      na mnie obrazila bo dlugo sie do nie nie odzywalam, a rzecz w tym ze nie bylam
      u niej dlugo bo naprawde bylo mi wstyd, bo jestem teraz na dziekance i nie
      potrafie sie przemoc zeby jej o tym powiedziec, mysle ze i tak to juz nie ma
      sensu bo pewnie mi nie ufa
    • dr.rocco Re: WIELKI DYSTANS 18.11.04, 00:47
      Kolezanki czesto odstawiaja taki numer , baby takie sa :)
      Ale ten chlopak tez moze kiedys zawiesc .................
    • Gość: Narkotyki Re: WIELKI DYSTANS IP: *.rybnet.pl 18.11.04, 01:53
      Boze jakie pseudoprzyjaciolki potrafia byc falszywe.Mam tylko
      > jedna osobe,na ktorej wiem,ze zawsze moge polegac! Jest to moj chlopak.

      tak,masz racje,baby to ch..e złamane i nie wolno im ufac.
    • jjennyy Re: WIELKI DYSTANS 18.11.04, 23:38
      Już tak to niestety jest, zwłaszcza miedzy kobietami, łatwo o zawiść i fałsz...
      Ja mam tylko jedną przyjaciółkę, ale nawet jej nie moge ufać tak bardzo jak bym
      chciała, różnie to z tą naszą przyjaznią bywało... kiedyś miałam więcej
      przyjaciółek, ale czas pokazał, że mi bardziej niż im na tej przyjazni
      zależało - jedna wyjechała na pół roku do Stanów i od tej pory już kontaktu
      utrzymywać nie chciała... napisała jednego maila z USA, po powrocie się nie
      odezwała. Sp[otkałyśmy się przypadkiem, z inicjatywy wspólnej znajomej,
      miałyśmy iść na imprezkę do klubu. Ale po drodze spotkałyśmy mojego chlopaka z
      kumplem, zaproponowałam że pójdziemy razem, niby było ok ale po paru minutach
      dosłownie zwiały nam, szły 10 metrów przed nami i weszły do klubu, nas (mnie i
      chłopaków) juz tam nie wpuszczono... Nie odezwała się słowem od tamtej pory.
      Inna psiapsiulka stwierdziła, że kontaktując się ze mną przypomina jej się jej
      były chłopak (ja chodziłam z jego kolegą i dłuższy czas spotykaliśmy się tak we
      czworo) a ona nie może tych wspomnień znieść... No i przestała się ze mną
      spotykać... Zabawne co? Ja teraz z tego szczerze się śmieję, ale wtedy szczerze
      żal mi było, że nie znaczę dla tych dziewczyn nic ważnego.
      Teraz moim jedynym, najlepszym, najwierniejszym przyjacielem jest mój mężczyzna.
      Nie mogę z nim poplotkować o tuszach do rzęs, za to w sprawach pracy czy szkoly
      doradzi mi szczerze jek żadna dziewczyna. A gust ma tak świetny, że zakupy
      świetnie mi doradza ;-)
      Chyba pogodziłam się z tym że już nigdy nie zaprzyjaznię się z nikim tak na
      dobre i na złe, bezinteresownie. A już prędzej będzie to facet niż
      dziewczyna... Tylko czasem jakiś taki smutek mnie ogarnia, gdy patrzę na
      plotkujące na uczelni koleżanki...
      pozdrawiam! a w razie smutku skrobnij do mnie, posmucimy się razem ;-)
      jjennyy@op.pl
Pełna wersja