Jestem miła

26.11.08, 21:07
Czy pracując w biurze trzeba być suką, zimną zdystansowaną powazna i
wyrachowaną zeby ludzie cie szanowali? Pracuje juz jakis czas staram
sie byc usmiechnieta zyczliwa miła i fakt jestem odbierana jako
osoba bardzo pogodna sympatyczna ale ! a)taka ktorej mozna wejsc na
głowe , tzn zwalac na nia swoje obowiązki ,wzgledem ktorej mozna
sobie pozwolic na wiele , ponadto wszyscy lecą do mnie po imieniu ,
łacznie z szefem , traktują mało powaznie. Są osoby zdystansowane
ktore moze nie sa " lubiane " ale szanowane i ogol nie ma odwagi na
pewne zachowania wzgledem nich.
Czy zatem w pracy nie mozna byc zbyt miłym, bezposrednim???
    • sabriel Re: Jestem miła 26.11.08, 21:16
      Ja akurat zimnych suk nie trawię.
      Można jak najbardziej być miłą,sympatyczną aczkolwiek kiedy trzeba też
      stanowczą.Wystarczy raz,drugi pokazać, że nie damy sobie wejść na głowę.W
      zupełności wystarczy to aby inni zobaczyli,że nie z nami te numery.
      To,że wszyscy mówią po imieniu nie znaczy, że jest się traktowanym mało
      poważnie.Ja nawet wolę jak mówi mi się po imieniu niż per pani.
    • mamba8 Re: Jestem miła 26.11.08, 21:17
      Nie popadaj w skrajność, trzeba się nauczycie asertywności. W każdej firmie
      panują nieco inne zasady. W każdym razie nie daj się wykorzystywać ludziom.
      • grassant Re: Jestem miła 26.11.08, 22:59
        mamba8 napisała:
        W każdym razie nie daj się wykorzystywać ludziom.

        czyli mężczyznom.
        • mamba8 Re: Jestem miła 26.11.08, 23:26
          Tak się składa, że z mężczyznami lepiej mi się współpracuje. Częściej są
          konkretniejsi, nastawieni na pracę a nie na głupoty :)

          Osoby, które próbowały mi wejść na głowę to np koleżanki, które pod płaszczykiem
          sympatii i koleżeństwa chciały żebym je wyręczała.
          W końcu zdałam sobie z tego sprawę i z tym skończyłam. Niestety szef zauważył,
          że skoro jestem pomocna to jak jakaś przechodziła rozwód czy miała coś
          poważniejszego z czym ledwo sobie radziła zawsze mnie proszono. A że były o
          stanowisko do góry, szybko nauczyłam się ich obowiązków i awansowałam. Koledzy
          za to (zresztą podobnie jak i ja) są tego typu ludźmi, że wiedzą że sami
          wszystko zrobią najlepiej i nie lubią być wyręczani.

          Kiedy objęłam funkcję związaną z zarządzaniem ludźmi to jest dopiero jazda :) i
          próba sił z ludźmi.

          Mówić można wiele, każdy się uczy na własnych doświadczeniach :) w pracy nawet
          trzeba być miłym, ale i asertywnym.
Pełna wersja