zielonawrozka1
01.12.08, 11:32
Tak, to prawda. Po wielu latach zmagania się z losem w końcu to zrozumiałam i
zaakceptowałam :) To społeczeństwo narzuca mi małżeństwo, posiadanie męża,
partnera, faceta, potem nudne życie, nieporozumienia, zdrady, rozwód.
Poświęciłam 7 lat życia na szukanie 2 połowy, na szukanie miłości, partnera,
owego męża, ojca dzieciom, głowy rodziny. W końcu po wielu nieudanych
pseudozwiązkach, pomyłkach, rozczarowaniach, nieszczęłsiwych miłościach
powiedziałam basta. Przestaję tracić pokłady energii na szukanie wiatru w
polu, przestaję rozmieniac się na drobne, cierpieć. Inwestuję w siebie, w swój
rozwój, w pracę, karierę, studia. I udaje się! Wystarczyło 1,5 roku i widzę
efekty, rozwijam się w wymarzonym zawodzie, wychodzi mi, kończę studia
keirunkowe, pracuję już, zmierzam do własnej działalności. A przedtem 7 lat
chodzenia na randki, marnowania czasu, po co, a efekt ZERO.
Mam w tej chwili 39 lat i ejstem szczęśłiwa bez faceta. Omijam ich szerokim
łukiem, patrzę z niechęcią. W końcu to zaakceptowałam. Mój organizm broni się
przed mężyznami, przed kimś, kto przez całe życie sprawiał mi ból i
cierpienia, kto mnie oszukiwał, obiecywał zamki na lodzie a potem zostawiał,
przed wszystkimi nieciekawymi goścmi, z którymi próbowałam być na siłę - bo w
końcu trzeba kogoś mieć! Bo rodzina, bo to bo siamto.
Jedno, czego jeszcze pragnę to dziecko. Ale i tu jest wyjście - kliniki
wykonują zabiegi samotnym kobietom, nie ma żadsnych problemów. Moja rodzina to
będę ja i dziecko, poradzimy sobie sami, będziemy iść do przodu szczęśliwi.
Nie wykluczam, że może kiedyś jakimś cudem spotkam na swojej drodze bardzo
mądrego faceta, faceta który naprawdę będzie chciał być ze mną i z małą, który
nie będzie problemem i powodem do płaczu ale faktycznie podporą, opoką,
miłością i partnerem.
Pozdrawiam wszystkie kobietki, róbcie w życiu to czego naprawdę chcecie, a nie
to co narzuca wam rodzina czy społeczeństwo.