Dodaj do ulubionych

"With or without you" - U2

31.10.03, 11:57
Właśnie leci w eterze piosenka, która dla mnie zawsze będzie miała
zabarwienie sentymentalne...
Dziś nastroiła mnie do przemyślenia pewnej sprawy. Czy pomimo udanego,
szczęśliwego związku, ktoś z Was kiedyś rozmyślał, jakby wyglądał jego świat
po rozstaniu z tą jedyną, jak na dzień dzisiejszy i na dzisiejszy stan umysłu
i uczuć, ukochaną osobą... Rozstanie z jakiegokolwiek bądź powodu... Czy
potrafilibyście przetrwać takie rozstanie? Czy umocniłoby Was to
doświadczenie życiowe? Czy bylibyście zdolni do pokochania innej osoby, w
dalszej perspektywie czasowej...?
Mnie wydaje się to rzeczą niemożliwą... Kocham mojego męża bardziej niż
kogokolwiek na świecie, bardziej niż siebie i dla mnie to byłaby tragedia i
koniec świata... choć nigdy mu o tym nie mówiłam. Nie rozmawialiśmy nigdy na
temat rozstania... Może lepiej nie kusić losu...
Obserwuj wątek
    • pajdeczka Trzeba zabić w sobie tę miłość.. 31.10.03, 12:00
      ..wówczas będzie łatwiej przeżyć:)) Jedyne wyjście.
      Czytałaś w ostatniej Gali o roztaniu Śleszyńskiej i Gąsowskiego? Ona też była
      pogrążona w rozpaczy, kiedy odszedł. Bolało ją, że nie zawalczył, bo nadal się
      kochali, ale nie mogli z sobą żyć.
      A Nicole Kidman? Po odejściu Crusa leżala kilka dni na podłodze i wyła z
      rozpaczy. "Najtrudniejszy pierwszy raz....":)))
      • reniatoja Re: Trzeba zabić w sobie tę miłość.. 31.10.03, 12:03
        pajdeczka napisała:

        > Czytałaś w ostatniej Gali o roztaniu Śleszyńskiej i Gąsowskiego?


        Oni sie rozeszli??? Nieee!!! Oni byli tacy fajni razem, pasowali do siebie
        jak malo ktora para w polskim high lifie, uwielbialam ich wspolne wystepy,
        poczucie humoru, czemu sie rozeszli??? Moze jeszcze sie zejda?
      • aguszak Pajdeczko 31.10.03, 12:09
        pajdeczka napisała:

        > ..wówczas będzie łatwiej przeżyć:)) Jedyne wyjście.
        > Czytałaś w ostatniej Gali o roztaniu Śleszyńskiej i Gąsowskiego? Ona też była
        > pogrążona w rozpaczy, kiedy odszedł. Bolało ją, że nie zawalczył, bo nadal
        się
        > kochali, ale nie mogli z sobą żyć.
        > A Nicole Kidman? Po odejściu Crusa leżala kilka dni na podłodze i wyła z
        > rozpaczy. "Najtrudniejszy pierwszy raz....":)))

        Zawsze lubiłam Nicolę (jej kreacje aktorskie), a teraz już wiem dlaczego...
        Mamy podobną psychikę.
        Jak można zabić miłość? Chyba tylko poprzez nienawiść?
        • reniatoja Re: Pajdeczko 31.10.03, 12:12
          Obojetnoscia wystarczy. Obojetna musi byc osoba kochana, jesli bedzie w swojej
          obojetnosci konsekwentna, wtedy osoba kochajaca tez zobojetnieje po jakims
          czasie. Jesli oboje sie kochaja to nie ma sensu zabijac.
          • aguszak Re: Pajdeczko 31.10.03, 12:14
            reniatoja napisała:

            > Obojetnoscia wystarczy. Obojetna musi byc osoba kochana, jesli bedzie w
            swojej
            > obojetnosci konsekwentna, wtedy osoba kochajaca tez zobojetnieje po jakims
            > czasie. Jesli oboje sie kochaja to nie ma sensu zabijac.

            Nie wydaje mi się to takie proste. Jeżeli się mocno i prawdziwie kochało, to
            tylko nienawiść może pomóc zapomnieć i przeboleć...
      • Gość: mala jak to sie kochali?? IP: 81.21.197.* 31.10.03, 12:15
        skoro on mial goracy romans z jakas blondyna?
        Śleszynska o tym mowia kiedys w TVN u kobiety z RMFu
        Śleszyńska, Dudziak i jeszcze ktoś się tam rozklejał jak ich faceci zdradzali
    • Gość: xanatos Re: 'With or without you' - U2 IP: 195.92.39.* 31.10.03, 12:01
      A mnie zawsze nastrajała do pracy... nie wiem dlaczego, ale kiedy ją słyszałem
      chciało mi się pracować - choćby nawet w kamieniołomie... :))
      • aguszak Xanatosie 31.10.03, 12:11
        Gość portalu: xanatos napisał(a):

        > A mnie zawsze nastrajała do pracy... nie wiem dlaczego, ale kiedy ją
        słyszałem
        > chciało mi się pracować - choćby nawet w kamieniołomie... :))

        Bo piosenki U2 mają takie przestrzenne brzmienie, że chciałoby się działać w
        pozytywnym tego słowa znaczeniu...
        Ale nie pisz, że nie rozdziera Cię wewnętrznie ten tekst: "I can live... with
        or without you..."
        • Gość: xanatos Re: Xanatosie IP: 195.92.39.* 31.10.03, 12:13
          Bo piosenki U2 mają takie przestrzenne brzmienie, że chciałoby się działać w
          > pozytywnym tego słowa znaczeniu...
          > Ale nie pisz, że nie rozdziera Cię wewnętrznie ten tekst: "I can live... with
          > or without you..."



          Mnie mało co rusza :))
          • aguszak Re: Xanatosie 31.10.03, 12:14
            Gość portalu: xanatos napisał(a):

            > Mnie mało co rusza :))

            Już taki jesteś zimny drań?
            • Gość: xanatos Re: Xanatosie IP: 195.92.39.* 31.10.03, 12:17

              > Już taki jesteś zimny drań?
              >


              Drań to raczej nie. Poprostu staram się niczym nie przejmować :)
            • ydorius Re: Xanatosie 31.10.03, 14:02

              Radzę mu nie wierzyć :-)
              Rusza.

              m,
              .y.

              ----------------------------------
              What is home without Plumtree's Potted Meat?
              Incomplete.
              • Gość: xanatos Re: Xanatosie IP: 195.92.39.* 31.10.03, 14:20
                ydorius napisał:

                >
                > Radzę mu nie wierzyć :-)
                > Rusza.


                Wariat... :)))
    • netha Re: 'With or without you' - U2 31.10.03, 12:02
      Ciesz się dniem dzisiejszym, nie czarnowidż bo po co...no i masz rację nie kuś
      losu...jak myślisz co sobie mąż pomyśli jak zapytasz o to?...pewnie coś w
      stulu...a może ona kogoś ma?...a zatem po co?
      • aguszak Netho 31.10.03, 12:06
        netha napisała:

        > Ciesz się dniem dzisiejszym, nie czarnowidż bo po co...no i masz rację nie
        kuś
        > losu...jak myślisz co sobie mąż pomyśli jak zapytasz o to?...pewnie coś w
        > stulu...a może ona kogoś ma?...a zatem po co?

        Ja wcale nie chcę rozmawiać o tym z mężem. Nie ma takiej potrzeby, ale nie
        pisz, że Ciebie od czasu do czasu nie nachodzą jakieś czarne myśli,
        scenariusze. Wtedy sama w sobie musisz przemyśleć pewne sprawy i czujesz się z
        tym źle, bo jedynej ukochanej osobie nie możesz się z tego zwierzyć...
        Nie napisałam nigdzie, że jestem pesymistką, fatalistką, ale czasem każdy ma
        jakieś "czarne" przemyślenia...
        • agick Re: Netho 31.10.03, 12:58
          aguszak napisała:

          > netha napisała:
          >
          > > Ciesz się dniem dzisiejszym, nie czarnowidż bo po co...no i masz rację nie
          >
          > kuś
          > > losu...jak myślisz co sobie mąż pomyśli jak zapytasz o to?...pewnie coś w
          > > stulu...a może ona kogoś ma?...a zatem po co?
          >
          > Ja wcale nie chcę rozmawiać o tym z mężem. Nie ma takiej potrzeby, ale nie
          > pisz, że Ciebie od czasu do czasu nie nachodzą jakieś czarne myśli,
          > scenariusze. Wtedy sama w sobie musisz przemyśleć pewne sprawy i czujesz się
          z
          > tym źle, bo jedynej ukochanej osobie nie możesz się z tego zwierzyć...
          > Nie napisałam nigdzie, że jestem pesymistką, fatalistką, ale czasem każdy ma
          > jakieś "czarne" przemyślenia...
          >



          Agusz kochany...

          Netha ma kłopoty małżeńskie właśnie - wszystko można jej polecić ale nie
          przemyślenia. wątek "Mój mąż".
          Sciskam, Ag
    • malen_a a co to piosenki... 31.10.03, 14:16
      ja sie z Toba zupelnie zgadzam, tez bardzo kocham mojego chlopaka i chciaz jest
      swietnie czasem zdaza sie pomysle, co by bylo, gdyby....i nie wyobrazam sobie
      ani jednego dnia bez niego, bez swiadomosci,ze po pracy spotkamu sie w domku,
      bez tego zasypiania i budzenia sie obok siebie ...

      a co do piosenki ta uwielbiam U2 ze wszystkimi ich utworami, natomisat dla mnie
      bardziej rozdzierajace jest ONE, bo tam juz nie ma nadziei...
      • aguszak Re: a co to piosenki... 31.10.03, 14:44
        malen_a napisała:

        > bardziej rozdzierajace jest ONE, bo tam juz nie ma nadziei...

        O nie, nie... jak bez nadziei, to ja dziękuję ;)
    • Gość: Triss Merigold Re: "With or without you" - U2 IP: *.acn.waw.pl 31.10.03, 17:36
      Kierując się emocjami powiedziałabym "nie, nie wyobrażam sobie dalszego życia
      bez Niego". Chłodno rozpatrując kwestię owszem wyobrażam: nie popełnię
      samobójstwa, nie rzucę pracy, nie zachlam się z bólu. Mam już takie
      doświadczenia i wiem, że co mnie nie zabije to wzmocni. Czas leczy rany, także
      po wielkich miłościach.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka